Reklama
Reklama

"Każdy żołnierz musi umieć się bić". Gen. Gromadziński o sportach walki w wojsku [SKANER Defence24]

26 grudnia 2018, 10:51

Walka w bliskim kontakcie powinna stać się w wojsku sportem masowym – uważa dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosław Gromadziński. Jego zdaniem najlepiej, by elementy walki wręcz były ćwiczone na każdych zajęciach. – Każdy żołnierz musi umieć strzelać i każdy żołnierz musi umieć się bić – powiedział generał w programie SKANER Defence24.pl.

Gromadziński do połowy 2018 roku dowodził 15 Brygadą Zmechanizowaną w Giżycku, która w Wojsku Polskim wyróżnia się intensywną promocją sportów walki. – Jestem zwolennikiem tego, by walka w bliskim kontakcie stała się sportem masowym, który powinien się opierać na rywalizacji na wszystkich poziomach: batalionu, brygady, dywizji aż do zawodów centralnych – powiedział generał.

Zdaniem Gromadzińskiego w Wojsku Polskim powinna zostać zbudowana na tyle liczna kadra instruktorów, by byli oni blisko żołnierzy, najlepiej w każdym plutonie. Do tego potrzeba podoficerów wyspecjalizowanych jako instruktorzy walki wręcz oraz oficerów w pionach szkolenia brygad odpowiedzialnych za tego typu zajęcia – uważa dowódca 18 DZ.

To musi być sport powszechny, masowy. Każdy żołnierz musi umieć strzelać i każdy żołnierz musi umieć się bić.

dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosław Gromadziński

W rozmowie z Defence24.pl (nagranej jeszcze przed awansem do stopnia generała dywizji) Gromadziński opowiada o tym, jak udało się upowszechnić sporty walki w 15 Brygadzie Zmechanizowanej. Potrzebna była do tego inicjatywa podwładnych i rywalizacja między pododdziałami. Zajęcia z walki w bliskim kontakcie były organizowane w ten sposób, by żołnierze mieli z nimi styczność kilka razy w tygodniu, zarówno podczas porannego rozruchu, jak i popołudniami. – Na wszystkich zajęciach były organizowane punkty z walką wręcz. Nie tylko gołymi rękoma, ale z wykorzystaniem karabinków, noży, łopatek – tego, co żołnierz ma na polu walki – powiedział gen. Gromadziński.

KomentarzeLiczba komentarzy: 46
Extern
poniedziałek, 21 stycznia 2019, 19:59

@KungFuPanda Swięta racja co do tego że kawałek broni w ręku równa się tyle co najlepsza technika bez broni x 3. Choć w sumie to jednak można połączyć sztukę walki z utrzymaniem formy i sprawności. Jednak trzeba by zapomnieć o kontuzjogennych stylach typu combat których i tak nie można na full przećwiczyć w warunkach treningowych i pójść w jakąś odmianę judo-zapasów. Akurat nieszczęśliwie idealną ku temu sztuką walki jest Rosyjskie Sambo którego oczywiście uczyć naszych "husarzy" z powodów politycznych nie możemy. Ale jest też Brazylijskie ju-jitsu które trochę okrojone z aspektu sportowego by się nadawało a którego instruktorów mamy wielu w kraju.

KungFuPanda
poniedziałek, 21 stycznia 2019, 01:06

Od czasów gdy człowiek jaskiniowy znalazł dobrze leżący w ręku kamień i powalił nim silniejszego od siebie przeciwnika ludzie rozwijali i wymyślali nowe rodzaje broni do walki i do polowania. Żołnierze powinni przede wszystkim dobrze opanować walkę z wykorzystaniem etatowego uzbrojenia. Do walki na bliskim dystansie od kilkunastu do zera metrów jest broń krótka. I właśnie użycia broni krótkiej w bezpośredniej walce na krótki dystans powinno się uczyć żołnierzy. Starcia na Okinawie i IwoJimie udowodniły ze Colt 1911 był lepszy od każdego samurajskiego miecza. Zamiast marnowania czasu na jakieś wymyślne systemy walki wręcz trzeba pracować nad utrzymaniem formy, kondycji i sprawnosci fizycznej. Bo żołnierz musi często z pełnym oporządzeniem, uzbrojeniem i zapasem amunicji pokonać spory dystans na piechotę. I musi być zdolny do walki i realizacji zadań bojowych. I to jest ważne a nie sztuka kopania w podskoku z półobrotem.

Taki
sobota, 19 stycznia 2019, 02:20

Komuś spodobała się, parszywa dwunasta " Dirty Dozen". To nie te czasy

Ghost
czwartek, 17 stycznia 2019, 13:26

Myśl generała należy uzupełnić jeszcze o uwagę, że powinien jeszcze wiedzieć kogo można bić. W przeciwnym przypadku mogą się powtarzać w knajpach oburzające ataki na naszych sojuszników.

Szwej
wtorek, 15 stycznia 2019, 13:54

Czemu Pani na zdjęciu ma kamizelkę tył na przód? Może chodzi o zmylenie przeciwnika..!?

Domestikos_Strategos
niedziela, 30 grudnia 2018, 22:12

Panie Jarku bić to się można na ulicy w ustawkach, żołnierz powinien umieć walczyć wręcz (tak jak już jestesmy przy aparacie pojęciowym). Ale to prawda - od kiedy wycofano z egzaminu rocznego WF sprawdzian z wykonania elementów walki wręcz, niektórzy żołnierze nie mają zielonego pojęcia o wykonaniu podstawowych jej elementów. Dodatkowo wykorzystanie łopatki piechoty i karabinka z bagnetem od walki też są zapuszczone. Ale proszę o odnowienie tych starych jak to nazywają niektórzy "komunistycznych" elementów walki dla dobra żołnierza. Pozdrawiam.

Extern
sobota, 29 grudnia 2018, 20:43

@JÓZEK uzupełnia..: Krav maga, "zwiększanie wytrzymałości fizycznej, rozwój ducha walki"? Znasz ten system? Ćwiczyłeś to kiedyś? To co wymieniłeś jest na dosyć dalekich miejscach priorytetów tego stylu. Styl musi być dobrany do oczekiwań jakie w nim pokładamy. Jeśli chcemy potraktować to jako powszechne ćwiczenia fizyczne dla żołnierzy, Kravat akurat nie jest najlepszym wyborem. Jeśli natomiast chcemy ich nauczyć jak być morderczą bronią to lepiej nauczmy ich posługiwania się bagnetem lub saperką. Izraelczycy uczą się Krav magi bo jest ona dobrym systemem do obrony w trakcie niespodziewanego ataku w bliskim kontakcie, a na takie zagrożenie są najbardziej narażeni ich żołnierze patrolujący na co dzień ulice. Może to i mało romantyczne, ale prawda jest taka że w ataku kawałek zaostrzonej stali w ręku jest dużo bardziej morderczy niż dobra technika pustą ręką.

ass
sobota, 29 grudnia 2018, 12:35

jeszcze ten no rozbijać głową cegły, widzać ze WP wrocilo na stare sprawdzone tory z czasów zimnowojennych

JÓZEK uzupełnia..
piątek, 28 grudnia 2018, 17:50

jestem za ... pod warunkiem że będzie to kompilacja "Krav mag"systemu walki opracowany dla Sił Obronnych Izraela ........ gdzie głównym celem będzie zwiększanie wytrzymałości fizycznej, rozwój ducha walki, a także poszerzanie umiejętności walki defensywnej i ofensywnej.

aaa-
piątek, 28 grudnia 2018, 08:42

Bzdury ,bzdury i jeszcze raz bzdury, dla dobra polskiej obronności nie róbcie nigdy komandosów dowódcami. Zamiast kung-fu ,karate itp proponuję pancerz, artylerię , rakiety, śmigłowce bojowe i lotnictwo.

Sceptyk
piątek, 28 grudnia 2018, 00:37

Lubię sporty walki ale to jest jakieś gimbusowskie podejście do wojska. Trenowałem kilka lat MMA i wiem jak łatwo o kontuzję. Jedyną formacją wojskową jaka na prawdę potrzebuje regularnego treningu z walki w ręcz jest Żandarmeria Wojskowa a poza MONem Policja, Straż Więzienna i Graniczna. Nawet dla wojskowych sił specjalnych są to drugorzędne umiejętności. Pozostałe formacje wojskowe nie muszą być szkolone w tym zakresie a jeśli już to raczej na luzie. Chyba, że ktoś planuje użycie piechoty albo OT do działań parapolicyjnych? Przy wszelkim szkoleniu należy brać pod uwagę relację koszt-efekt. Przy masowym i intensywnym szkoleniu z walki wręcz kosztem będzie masa kontuzji - część żołnierzy utraci zdrowie potrzebne do służby (głównie przez urazy stawów i więzadeł) efektem będzie nabycie umiejętności o znikomej lub żadnej przydatności na polu walki. Czy warto? Nie ma pilniejszych potrzeb szkoleniowych?

Olgierd
piątek, 28 grudnia 2018, 00:12

Już kiedyś kwiat naszej młodzieży rzucił się na wroga z gołymi rękami. Bo dowódcy zakładali, że broń można zdobyć na wrogu. Wystarczy tego frajerstwa. Żołnierz ma umieć strzelać, posługiwać się różnymi rodajami broni palnej. Także tej używanej przez potencjalnego przeciwnika. Pocisk wystrzelony z karabinu czy pistoletu zawsze będzie szybszy od pięści. Więc zaopatrujcie naszą armię w broń oraz w odpowiednią ilość amunicji do treningu strzeleckiego. Zamiast bajek o robieniu z siebie Bruca Lee na polu walki. Sztuka walki jako sposób kształtowania charakteru - tak. Sztuka walki jako sposób rozwijania ogólnej sprawności fizycznej żołnierza - tak. Ale sztuka walki jako priorytet mający pierwszeństwo przed treningiem strzeleckim - nie. Przygotowujmy się do wojny, która nadejdzie. A nie do tej, która była 100 lat temu.

Q
czwartek, 27 grudnia 2018, 22:58

Idea sluszna, tylko braknie zolnierzy i czasu na codzienne etatowe zajecia jezeli bedziemy chcieli miec wyspecjalizowanego zolnierza od.. walki wrecz, opchem, plot, kierowania ogniem artylerii, wsparcia z powietrza ipd... to wszystko przydalo by sie na szczeblu plutonu bo poprostu plutony coraz czesciej dzialaja samodzielnie. Moze by tak wkoncu stworzyc piony szkolenia z prawdziwego zdarzenia i tam wyszkolic instuktorow od wszystkiego co danej firmacjii potdzeba. CZAS PROFESJONALISTOW. Bo czas gdzie dca plutonu ogarnia wszystko juz dawno przeminal.

gosc
czwartek, 27 grudnia 2018, 21:54

Super Panie Generale, ale to jest oczywista oczywistość. A jakieś plany na dozbrojenie polskiej Arii Pan ma?

Extern
czwartek, 27 grudnia 2018, 21:35

No ok można to potraktować jako pewien rodzaj gimnastyki dla żołnierzy, jednak bez jakiejś wielkiej napinki na aspekt pojedynków. Bo realnie patrząc to się raczej nie zdarza żeby żołnierz na wojnie musiał walczyć gołymi rękami. To nie Okinawa gdzie był jeden nóż przyczepiony łańcuchem do słupa na całą wioskę.

Bash
czwartek, 27 grudnia 2018, 20:36

A co na amunicji chcą oszczędzać?

Okręcik
czwartek, 27 grudnia 2018, 15:50

Walka wręcz, na noże, bagnet itd;. to chyba oczywistość? Nie zapominajmy jednak i o należytym oprzyrządowaniu choćby indywidualnej broni strzeleckiej, hełmach, kamizelkach itd.

turpin
czwartek, 27 grudnia 2018, 14:26

Legia Cudzoziemska - z nielicznymi wyjątkami - nie uczy walki wręcz. Uczy za to świetnie strzelać, we wszystkich sytuacjach. Z jednej prostej przyczyny - kula jest zawsze skuteczniejsza, niż pieść.

dim
czwartek, 27 grudnia 2018, 12:44

ta... "Stąd do Wieczności" - James Jones. Ale książkę proszę przeczytać, nie film. Film jest... atrakcyjny, ale to książka zajmuje się psychologią (czy raczej psycholami) wojska, w którym nadmierną wagę przykłada się do sztuk walki wręcz. A propos... oglądałem dawno już temu wywiad z synem Bruce'a Lee i chłopak, sam oczywiście dobry sportowiec, starał się nieśmiało to widzom wytłumaczyć, że sztuki karate mało pomagają, gdy twój przeciwnik w ręce trzyma spluwę. Zawsze będzie szybszy. I tak też się stało - chłopak zginął potem od broni palnej.

Łebski
czwartek, 27 grudnia 2018, 11:53

Szkolenie to powinno opierać się o normalny sport walki, gdzie żołnierze mogą rywalizować, a elementy kombat jako dodatek. Żołnierzowi walka wręcz na wojnie się przyda w tylko specyficznych sytuacjach, natomiast jest nieodzownym elementem treningu psychiki, woli walki, itd. Na pewno nie może być to sport za bardzo kontuzjogenny, bo żołnierzy chcemy zdrowych i gotowych do boju, a nie wykończonych makrocyklami.

Białogwrdzista
czwartek, 27 grudnia 2018, 11:46

Stwierdzenie oczywistej oczywistości, czyżby kotś tego nie wiedział?

Roman
czwartek, 27 grudnia 2018, 11:17

Może warto byłoby wejść w porozumienie z klubami kibiców różnych drużyn piłkarskich i uczestniczyć w ustawkach kibiców. Tam to są dopiero prawdziwe sporty walki, a nie udawanie jakie widać choćby na załączonych obrazkach

dawid810909@wp.pl
czwartek, 27 grudnia 2018, 11:12

No i po co to puste gadanie. Od lat jest ten temat poruszany a konkretów zero. Całą moją kilkunastoletnią służbę odbyłem bez choćby jednych sensownych zajęć walki wręcz, bo zajęć z walki karabinkiem na podstawie podręcznika z przed kilkudziesięciu lat nie wliczam. Aby zrealizować założenie w dosłownie każdej JW powinien być trener z umiejętnościami walki wręcz na profesjonalnym poziomie, bo inaczej nie będzie miało to sensu. Dodatkowo z papierami nauczyciela w-f lub trenera sportu bo tak mówi ustawa, bez tego prowadzić zajęć z wych. fizycz. w wojsku nie można pod groźbą sankcji karnych w przypadku ew. wypadku).

Farfocel
czwartek, 27 grudnia 2018, 10:52

Panie Generale , był Pan na " zmechu " i wie jak ma wyglądać szkolenie fizyczne. Najpierw ogólne podniesienie kondycji tj. codzienna zaprawa fizyczna 5 km truchtem i dalej zapomniane zajęcia ogólnorozwojowe tzw. WF . Do tego wpowadzanie elementów walki wręcz. Dla chętnych mogą być zajęcia pozaprogramowe z wybranych stylów walki. Za czasów Pana edukacji instruktorzy bazowali na okrojonym systemie karate shotokan. Bardzo optymalny system dla wojska bez zbędnego "macania" czy "miziania" się. I co ciekawe najlepsi szkoleniowcy byli właśnie z WOSWZ tzw."zmech". Pozdrawiam.

dim
czwartek, 27 grudnia 2018, 09:55

No... nie jestem przekonany. Gdyż taka doktryna często zmieni się w promocję głupoty i patologii. - o ile potraktować ją, jako doktrynę wychowawczą. Zresztą nic nowego - polecam Państwu książkę "Stąd do wieczności" autora James Jones. Nim pochwalicie ten pomysł po raz drugi. Przy czym obecne polskie społeczeństwo dociera właśnie do poziomu tamtego z Hawajów, z lat 40-stych.

Dudi
czwartek, 27 grudnia 2018, 06:03

Więcej kobiet, one umia się bić, i dobrze opanowuja układy takie rezyserowane

Anna
czwartek, 27 grudnia 2018, 04:43

Wojna jest urazowa, w niektorych przypadkach nawet smiertelnie urazowa. Moze powinnismy sie skupic na grach wojennych albo zlikwidowc wojne

Malysz
środa, 26 grudnia 2018, 23:49

Spokojnie.. Niech żołnierze walcza z bronia , a kibice chuligani wręcz :) wszystko sie uzupelnia

vvv
środa, 26 grudnia 2018, 22:21

ci pokazowi zolnierze nie potrafia sie bic. wiekszosc z nich o malo co nie pozabija sie o wlasne rece. sugeruje aby w 6 ot zostala komandosami oraz top 10 ufc fighterami :) a to wszystko z internetowych kursow PDF

kl1257
środa, 26 grudnia 2018, 20:45

Kiedyś miałem podobne poglądy jeżeli chodzi o walkę wręcz, że na współczesnym polu walki wręcz nie ma większego znaczenia i dalej tak uważam tylko, że często zanim dojdzie do wojny jest faza destabilizacji kraju. Działają różne grupy, ktoś próbuje wywołać zamieszki itp. i tutaj już walka wręcz może się przydać. Chodzi generalnie o bezpieczeństwo wewnętrzne ( walkę z pospolitym bandytyzmem, terroryzmem, sabotażem, zamieszkami sterowanymi z zewnątrz itp. ).

Jf
środa, 26 grudnia 2018, 20:07

Teraz się obudzili,a 20 lat temu człowiek sam trenował wychodzil sam z inicjatywą to mu zakazali bo się jeszcze spocisz tak mi poeiedzieli,.

Pirat
środa, 26 grudnia 2018, 19:19

Co racja to racja.

Ernst Junger
środa, 26 grudnia 2018, 18:52

Pytanie tylko o jaki system (sztukę) walki oprzeć to szkolenie. Bjj w zasadzie ogranicza się do parteru i na niewiele się zda w pełnym umundurowaniu i z bronią. Dlatego pewnie Rosjanie rozwinęli Sambo sportowe w Sambo bojowe. Zostaje jeszcze Krav Maga i popularny przez chwilę Combat 56.

qwert
środa, 26 grudnia 2018, 18:26

A czy rzecznicy prasowi z wyższymi stopniami oficerskimi nie powinni umieć dowodzić siłami stosownymi do ich stopnia? Czy rzecznikiem prasowym nie może być cywil lub młodszy oficer?

rozczochrany
środa, 26 grudnia 2018, 17:43

Jest oczywistym, że walka wręcz i fizyczna sprawność niezależnie od rozwoju techniki i okoliczności będą ważnym aspektem. Walka wręcz jest istotna nie tylko w praktycznym aspekcie walki, ale i kształtowania psychiki i charakteru żołnierza. To samo dotyczy sportów walki. One także kształtują charakter i sprawność fizyczną żołnierza, policjanta, cywila.

As
środa, 26 grudnia 2018, 16:38

To oczywista oczywistość nawet w czasach kiedy ścierające się formacje są od siebie o 1500km i jedynie w zasięgu swoich rakiet, ale u nas w armii 1/3 stanu to kaleki z nadwagą.

Komandos
środa, 26 grudnia 2018, 15:25

Ogólnie idea jest bardzo dobra. Bardzo ważna jest sprawność fizyczna zolniezy. Tylko wpada od razu w kontekst zacofania naszej armii i aż prosi się o szydercze komentarze.

GPAS
środa, 26 grudnia 2018, 15:11

Tylko to muszą być instruktorzy z prawdziwego zdarzenia, a nie jakieś młotki którzy zrobili sobie kwit po znajomości. Dobrym przykładem są instruktorzy wspinaczki. Ludzie którzy nie potrafią założyć uprzęży.

Marino
środa, 26 grudnia 2018, 15:09

Ok ale sportt walki trenuje sie od 1-szej kl. Szkoly podstawowej pozniej jest za późno.

waretto
środa, 26 grudnia 2018, 14:21

zdecydowanie dobre podejscie.

1234
środa, 26 grudnia 2018, 13:39

w Izraelu to standard, u nas jak zwykle wszystko raczkuje

MAZU
środa, 26 grudnia 2018, 13:36

Nie tylko "Każdy żołnierz musi umieć strzelać i każdy żołnierz musi umieć się bić.", ale każdy Polak musi umieć strzelać i każdy Polak musi umieć się bić. To musi być cel i kierunek. Tak jak w Izraelu. I oczywiście powszechny dostęp do broni palnej, szczególnie długiej. Tylko wtedy będziemy bezpieczni. M

tklot
środa, 26 grudnia 2018, 13:33

Powinien być Centralny Wojskowy Ośrodek Sportów i Systemów Walki gdzie zarówno prowadzono by szkolenia żołnierzy, instruktorów, analizowano techniki walki, metody szkoleniowe, różne systemy, przygotowanie fizyczne w sportach walki itp. Skupiano by się zarówno na praktyce jak i teorii. Oczywiście dobrze wyposażony sale treningowe, wykładowe dla instruktorów, ekspertów, nawet biblioteka itp. Im większa armia te 110 tysięcy to troszkę mało to również więcej specjalistów od sportów walki. I trzecia sprawa trzeba promować judo, karate, boks, krav magę w społeczeństwie tak, żeby osoba idąca do wojska już miał za sobą np. 7,8 lat uprawiania sportów walki. Wojsko, samorządy itp. mogą się zaangażować w promowanie walki wręcz, pomagać organizować sekcję, wspierać kluby sportów walki. Wojskowe kluby judo, kick-boxingu, mma na dobrym poziomie powinny funkcjonować w każdej miejscowości liczącej powiedzmy powyżej 25 tys mieszkańców. Obrona terytorialna też będzie miała dużą rolę do odegrania jeżeli chodzi o szkolenia w walce wręcz zwłaszcza, że jej zadania to również zwalczanie grup dywersyjnych, bandyckich itp. Wojsko powinno organizować pokazy, pogadanki, prowadzić staże nawet weekendowe, konsultacje dla żołnierzy obrony terytorialnej co poprawić w zależności od uprawionego systemu. Dobrze też wyłapywać dobrych zawodników nawet amatorskich czy nawet głównie amatorskich w sportach walki i ściągać ich do wojsko. Moim zdaniem najlepiej sportów walki uczyć się w cywilu. W wojsku już pewnie nie ma tak dużo czasu na tego typu rzeczy. Masowe judo i zapasy jako kuźnia przyszłych kadr dla wojska. Dobrze uczyć boksu bo jest prosty i skuteczny. Karate również bardzo wartościowe, a w miarę bezpiecznie można trenować. Osoby silne do zapasów i judo. Osoby z natury dobrze porościągane do kick-boxingu, muay-thai. Krav maga do szkolenia masowego obrony terytorialnej. Judo jest również bardzo wartościowe, pomocne np. w działaniach żandarmerii wojskowej chodzi o to, żeby obezwładnić przeciwnika nie robiąc mu zbyt dużej krzywdy. BJJ również skuteczne, a nikt do pracy nie chodzi później z podbitym okiem. Nawet boks można trenować bezpiecznie: praca na worku, skakanka, walka z cieniem, szlifowanie techniki, praca z piłkami lekarskimi poprawiamy umiejętności, a raczej krzywda nam się nie stanie. Oczywiście sparingi są ważne, ale też można bez nich się obejść. Osiągnie się np. 80 procent umiejętności w porównaniu z osobą, która sparuje, ale lepsze to niż nic, a ćwiczy się bezpiecznie. Jak ma być masowo musi też być bezpiecznie. Może wprowadzić też kaski z plastikową przesłoną i miękkie rękawice tak, żeby nie zrobić sobie krzywdę jak już ktoś będzie chciał sparować. Siła w sportach walki też jest bardzo ważna więc może promowanie w wojsku kettli, ćwiczeń siłowych, elementy podnoszenia ciężarów itp. Szkolić i masowo i skupiać się na dobrych zawodnikach. Jedni pewnie wybiorę treningi sportowe czyli bardzo intensywne np. kick-boxing inni techniczne np. krav maga, a o sprawność fizyczną będą dbali w inny sposób. Jeszcze inni połączą sporty walki i systemy walki np. 2 razy w tygodniu kick-boxing, 1 krav maga lub kilka lat kick-boxingu później np. kilka lat krav maga itp. Musi być system promowania walki wręcz, szkolenia żołnierzy oraz instruktorów. Ścisła współpraca z ekspertami wojskowymi, cywilnymi, pracownikami AWF itp. od sportów i systemów walki.

Maro Mar
środa, 26 grudnia 2018, 13:28

Sporty walki są urazowe. A na wojnie przydatne jak krawat wisielcowi. Polecam spróbować walczyć, wręcz w kamizelce z bronią amunicją i oporządzeniem przeciw komuś bez obciążenia. A jeszcze lepiej przeciw komuś, z jakąkolwiek bronią nawet nożem. Po 2 minutach wniosek będzie jeden technika i wyszkolenie nic nie daje. Jedyna skuteczna metoda to walnąć karabinem w ryj. A to każdy potrafi sam z siebie - szkoda czasu na szkolenie.

DeV
środa, 26 grudnia 2018, 13:03

Bardziej przydatny jako sport masowy dla wojska byłby bieg przez płotki. Do ucieczki przynajmniej się przyda. Do ww na polu walki właściwie nie dochodzi w ogóle, to nie średniowiecze. Zamiast marnować czas i pieniądze na instruktorów moze lepiej szkolić w czymś co się żołnierzowi faktycznie może przydać.

Troll i to wredny
środa, 26 grudnia 2018, 12:57

Ja bym to określił inaczej...każdy żołnierz musi skutecznie zabijać. Trzeba przywrócić tajne programy szkolenia stosowane przez np. GRU. Mamy zatrzęsienie pospolitych bandytów...jeżeli oni znikną, a armia będzie dobrze wyszkolona ,to społeczeństwo zyska 2 w 1.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama