Reklama

Dywizja NATO w Elblągu certyfikowana. Koniec Anakondy-18. "Istotne uzupełnienie obecności Sojuszu na wschodniej flance"

6 grudnia 2018, 15:39
Rak Anakonda 2018 Drawsko Pomorskie
Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu zostało w piątek oficjalnie certyfikowane, czyli osiągnęło zakładany poziom gotowości. Był to ostatni akord ćwiczenia Anakonda-18, największych manewrów w Polsce w tym roku. – To istotne uzupełnienie obecności Sojuszu na wschodniej flance – podkreślił prezydent Andrzej Duda, który wziął udział w uroczystości w Elblągu.

Podpisanie protokołu certyfikacji było częścią uroczystości zakończenia Anakondy-18. Certyfikacja oznacza również przekazanie dowództwa Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu (ang. Multinational Division North East, MND-NE) w podporządkowanie dowódcy Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie.

Certyfikacja była sprawdzianem dowództwa do działania według sojuszniczych standardów oceny gotowości bojowej i zdolności do dowodzenia jednostkami z różnych krajów podczas konfliktu o wysokiej intensywności. Sprawdzian prowadził międzynarodowy zespół certyfikujący, złożony z kilkudziesięciu inspektorów, którzy w Elblągu przebywali od 1 grudnia. Zespół został utworzony przez sojusznicze dowództwo sił lądowych (LANDCOM).

Lista standardów, które powinna spełnić dywizja, liczyła grubo ponad tysiąc pozycji. Mówił o tym w niedawnej rozmowie z Defence24.pl dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski, który jest kierownikiem ćwiczenia Anakonda-18. Pierwsza faza certyfikacji została przeprowadzona w październiku.

Samo ćwiczenie Anakonda było w tym roku podzielone na dwie fazy. Pierwsza, poligonowa trwała od 7 do 16 listopada. Druga część, czyli ćwiczenie dowódczo-sztabowe w wojskowym żargonie określane jako CPX (od angielskiego command post exercise), rozpoczęła się 26 listopada.

W całych manewrach wzięło udział w sumie ok. 12,5 tys. żołnierzy w Polsce oraz ok. 5 tys. na Litwie, Łotwie i w Estonii (to pierwsza edycja Anakondy rozgrywana również w tych państwach) oraz na Bałtyku. W samej części dowódczo-sztabowej zaangażowanych było prawie 4 tys. żołnierzy, w tym ponad 1,5 tys. osób w kierownictwie ćwiczenia w Warszawie; ćwiczyły też sztaby w Elblągu, Bemowie Piskim, Krakowie, Bydgoszczy i Poznaniu.

Prezydent Duda dziękował w czwartek wszystkim, którzy byli zaangażowani w Anakondę. – Gratuluję, że udało się zrealizować wszystkie założone elementy. Oczywiste jest, że ocena ich będzie następowała stopniowo i stopniowo będzie następowało wyciąganie wniosków, niemniej jednak ćwiczenie się udało – powiedział zwierzchnik sił zbrojnych. Dodał, że certyfikacja dowództwa w Elblągu zakończyła się "doskonałą oceną".

Dowództwo dywizji NATO w Elblągu zaczęto formować po szczycie Sojuszu w Warszawie w lipcu 2016 r. Polska wzięła wówczas na siebie rolę państwa ramowego, czyli takiego, które wyznacza dowódcę i większość personelu.

Postanowieniem tego szczytu było także m.in. utworzenie tzw. wzmocnionej wysuniętej obecności wojskowej Sojuszu na jego wschodniej flance, czyli wysłanie do Polski i państw bałtyckich wielonarodowych batalionowych grup bojowych. Nawiązał do tego prezydent, mówiąc, że dywizja stanowi "istotne uzupełnienie wysuniętej obecności Sojuszu na wschodniej flance".

Dziękując naszym, polskim żołnierzom, zarazem chcę z całego serca podziękować wszystkim żołnierzom armii sojuszniczych, którzy brali udział w ćwiczeniu, którzy są w Polsce. Chciałem państwa zapewnić, że zawsze jesteście u nas mile widziani. Mam nadzieję, że nie tylko w najbliższych miesiącach, latach będziemy mogli oczekiwać zwiększenia w Polsce sojuszniczej obecności.

prezydent Andrzej Duda

W podobnym tonie wypowiedział się szef MON Mariusz Błaszczak. – Możemy mieć wspólną satysfakcję, że postanowienia szczytu NATO z Warszawy z 2016 r. są wdrażane w życie, że dziś rozpoczęła swoje funkcjonowanie certyfikowana Wielonarodowa Dywizja Północny-Wschód – powiedział minister.

Uroczystości zakończenia Anakondy-18 towarzyszyło wręczenie nominacji generalskich trzem oficerom. Po raz pierwszy po 1989 r. ceremonia odbyła się w warunkach polowych. Awansowani zostali:

  • dowódca Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód gen. dyw. Krzysztof Motacki;
  • szef sztabu w dowództwie tej samej dywizji gen. bryg. Piotr Malinowski;
  • zastępca szefa sztabu ds. zabezpieczenia w dowództwie Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie gen. bryg. Dariusz Żuchowski.

Duda, gratulując generałom, podkreślił, że awanse były jak najbardziej zasłużone. Gratulacje złożył też Błaszczak. Szerzej o oficerach, którzy odebrali nominacje, pisaliśmy w Defence24.pl w środę:

Uczestnicy ceremonii zakończenia ćwiczenia Anakonda-18 uczcili też zmarłego niedawno prezydenta USA z lat 1989-93 George’a H.W. Busha. Poprosił o to w przemówieniu Duda. – Jestem pewny, że gdyby nie polityka Stanów Zjednoczonych, gdyby nie polityka pana prezydenta Ronalda Reagana, z którym jako wiceprezydent współpracował pan George Bush, gdyby nie późniejsza jego polityka jako prezydenta Stanów Zjednoczonych, nie padłaby żelazna kurtyna i nie byłoby tego dzisiejszego pięknego spotkania – powiedział zwierzchnik sił zbrojnych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Marek1
sobota, 8 grudnia 2018, 19:01

Zawsze na mnie robi wrażenie "kamuflaż" SM Rak. Te pocięte i pomalowane fragmenty worków po ziemniakach, zaiste bardzo "multispektralnie" maskują ten b. drogi syst. uzbrojenia. Lubawa S.A, a konkretniej Miranda S.A(w grupie) produkuje i eksportuje doskonałe pojazdowe pokrycia mobilne dla Finlandii i US Marine Corps, ale nasze kolejne MONY-y maja to gdzieś od lat. W rezultacie polskie pojazdy mają zmniejszona znacząco przeżywalność na potencjalnym polu walki. No, ale wszak to NIE synowie obecnych polityków-dyletantów będą siedzieć w pojazdach będących skansenem technicznym.

normik
sobota, 8 grudnia 2018, 01:06

4,5 tys. osób w dowództwie.. czy ktoś potrafi wytłumaczyć jak to działa ? na 2 ćwiczących przypada 1 dowódca

WojakJ
piątek, 7 grudnia 2018, 19:27

Artykuł jest niestety tylko relacją o sukcesie, pozbawioną próby analizy znaczenia certyfikacji MND NE. Jak na mające się poważne żródło Def.24 mogło się pokusić o ocenę realnych warunków dla dalszego funkcjonowania MND NE a nie tylko samego jej dowództwa, i tu zgoda z JIMMY. Pominięto aspekt ważny dla dowódcy - czym ma dowodzić, a może w trakcie procesu certyfikacji uczestniczyli oprócz "wodzów" także "indianie"?.

xawer
piątek, 7 grudnia 2018, 18:30

Do Jimmy: W ćwiczeniach sztabowych pewnie 90% to "kierownicy":-) Szeregowi ćwiczą w jednostce lub na poligonach. W dużych(szczególnie międzynarodowych) ćwiczeniach szlifuje się zgranie sztabów i dowódców, nie umiejętności żołnierzy.

SAS
piątek, 7 grudnia 2018, 14:36

Niebiescy zawsze wygrywają, a czerwoni zawsze przegrywają. Jak to na ćwiczeniach.

EmerytowanyWojak
piątek, 7 grudnia 2018, 11:57

ehh, głodny kawałek o Bushu na koniec... to taki chyba obowiązek kolonialny... Dla przypomnienia tylko - koncern naftowy Bushów współpracował beztrosko z nazistami - bodaj do 1942 r., kiedy rząd USA jakoś niby musiał zareagować. Luftwaffe latało na bushowych dodatkach do paliw lotniczych, także podczas ataku na Polskę we wrześniu '39... taka sytuacja... ciekawe, kiedy ludzie troszeczkę choć otworzą oczy, i czy kiedyś nieco wyłączy się im programowana przez massmedia dychotomia myślenia.

Jimmy
piątek, 7 grudnia 2018, 10:48

Dobre. Ćwiczenia na 12,5 tys. żołnierzy w tym 4,5 tyś w części dowódczo-sztabowej, w tym 1,5 tys. w Warszawie. Więcej kierowników niż robotników :).

ktos
piątek, 7 grudnia 2018, 08:25

Tak z czystej ciekawosci... a co by bylo jakby dywizja nie dostala certyfikacji? Byly wogole takie prypadki? Bo jezeli nie to cala procedura to fikcja.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama