Unijna operacja na M. Śródziemnym przedłużona, ale bez okrętów

29 marca 2019, 16:49
Bryza Sophia Sycylia
Polski samolot patrolowo-rozpoznawczy M28 Bryza biorący udział w unijnej misji Sophia na Morzu Śródziemnym. Fot. kpt. mar. Cezary Sierzputowski / DO RSZ

Unia Europejska formalnie przedłużyła w piątek mandat prowadzonej na Morzu Śródziemnym operacji EUNAVFOR MED Sophia, w której biorą udział m.in. polscy lotnicy i komandosi. Zawieszone zostało jednak użycie okrętów. Powodem są spory, gdzie wysadzać na ląd uratowanych migrantów.

Operacja Sophia został przedłużona o pół roku – do 30 września. Formalna decyzja zapadła w piątek. Było to konieczne, bo dotychczasowy mandat misji wygasał z końcem marca.

Już w środę było jednak wiadomo, że zapadnie decyzja o tym, że okręty biorące udział w operacji nie będą wychodzić w morze, by prowadzić patrole. W piątek instytucje unijne oficjalnie ogłosiły, że dowódca misji został poinstruowany o czasowym zawieszenie operacji z udziałem jednostek morskich – jak to ujęto w komunikacie dla prasy – z powodów operacyjnych. UE zapowiedziała, że będzie pracowała nad rozwiązaniem tego problemu do czasu planowanego na czerwiec szczytu przywódców państw członkowskich. Już w środę Komisja Europejska oceniła, że bez okrętów operacja nie będzie w stanie efektywnie realizować swojego mandatu.

Misja ma być jednak kontynuowana przy wykorzystaniu morskiego lotnictwa patrolowego. Nadal ma być też udzielane wsparcie straży przybrzeżnej i marynarce wojennej Libii.

Operacja Sophia jest skierowana przeciwko przemytowi migrantów i handlowi ludźmi w środkowej części Morza Śródziemnego. Kwestia przedłużenia jej mandatu była omawiana we wtorek przez ambasadorów państw UE w ramach komitetu ds. politycznych i bezpieczeństwa. Według źródła unijnego, z którym rozmawiała PAP, Włochy nie chciały się zgodzić na przedłużenie mandatu Sophii bez zmiany zasad w zakresie wysadzania na ląd migrantów uratowanych w trakcie patrolowania wód.

Rzym od dawna postuluje, by państwa UE rotacyjnie otwierały swoje porty dla jednostek z migrantami na pokładzie. Wicepremier Włoch, lider prawicowej Ligi Matteo Salvini groził wielokrotnie zawieszeniem Sophii, jeśli tak się nie stanie.

Celem operacji nie jest zabieranie na brzeg dryfujących na morzu Afrykańczyków, którzy chcą dostać się do UE. Jednak zgodnie z międzynarodowym prawem morza jednostki, które zabiorą na pokład rozbitków, mają ich odstawić do najbliższego portu. W praktyce osoby takie trafiają głównie do Włoch.

UE od miesięcy dyskutowała o przyszłości operacji. Już poprzednim razem przedłużenie półrocznego mandatu nie było pewne. Teraz do tego doszło, ale z zastrzeżeniem, że dowódca operacji wstrzyma uczestnictwo w działaniach jednostek morskich. – Państwa członkowskie stanęły przed wyborem: albo przedłużyć mandat z zastrzeżeniami, albo zakończyć operację – powiedział rozmówca PAP.

Niemal do końca wszystkie warianty były możliwe. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, które odpowiada za misje zagraniczne Wojska Polskiego, szykowało się zarówno na wysłanie kolejnej zmiany kontyngentu, jak i na powrót wszystkich żołnierzy do kraju. Obawy były związane nie tylko ze stanowiskiem Włoch, ale i wciąż trwającym procesem wyjścia Wielkiej Brytanii z UE – brano bowiem pod uwagę, że Londyn może wycofać również swoje zaangażowanie w operacje wojskowe.

Polski Kontyngent Wojskowy Sophia liczy nie więcej niż 120 żołnierzy i pracowników wojska. Składa się z dwóch zasadniczych grup. Pierwszą jest zespół abordażowy złożony z żołnierzy Wojsk Specjalnych zaokrętowanych na pokładzie jednego z włoskich okrętów. Drugą grupę wchodzącą w skład PKW Sophia wystawiła Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej. To samolot patrolowo-rozpoznawczy M28B1R Bryza wysłany na Sycylię wraz z załoga i obsługą naziemną.

O ile lotnicy wykonują zadania w miarę regularnie, o tyle – jak dowiedziało się Defence24.pl w Dowództwie Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych – działania zespołu Wojsk Specjalnych sprowadzały się głównie do udziału w patrolach, a liczba wykonanych akcji abordażowych była szczątkowa. Najnowsze decyzje UE w praktyce oznaczają, że polscy komandosi mogą wracać do domów.

Kto wie, czy do Polski nie wrócą też lotnicy. Postanowienie prezydenta Andrzeja Dudy o użyciu PKW Sophia wygasa 31 marca (co było związane z dotychczasową datą wygaśnięcia mandatu całej misji). Do tej pory nie został wydany dokument na kolejny okres.

Obecnie grupa zadaniowa operacji Sophia składa się z włoskiej fregaty i hiszpańskiego okrętu oraz dwóch śmigłowców i sześciu innych jednostek powietrznych (dwóch z Luksemburga i po jednej z Hiszpanii, Polski, Francji i Włoch).

Szacuje się, że od początku funkcjonowania w ramach EUNAVFOR MED Sophia uratowano na morzu około 45 tys. osób.

Obecny mandat operacji jest znacznie szerszy niż na początku w 2015 r. Wówczas celem było głównie zwalczanie siatek przemytników imigrantów, jednak w 2016 i 2017 r. mandat został zmieniony. Teraz przewiduje on m.in. pilnowanie na morzu realizacji embarga ONZ na dostawy broni do Libii, zbieranie informacji na temat nielegalnego handlu ropą z tego kraju, a także szkolenie libijskiej straży granicznej i przybrzeżnej.

Nazwa operacji Sophia, czyli Zofia, wzięła się od imienia dziewczynki która urodziła się 24 sierpnia 2015 r. na pokładzie niemieckiej fregaty Schleswig-Holstein na Morzu Śródziemnym należącej do ówczesnej grupy zadaniowej EUNAVFOR MED. Jej matka, Somalijka, która została uratowana wraz z innymi 453 emigrantami, została wysadzona wraz z noworodkiem w porcie we włoskim Tarencie.

RAL/PAP

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
sża
niedziela, 31 marca 2019, 11:39

Kadafi ostrzegał - zamordujecie mnie, to miliony emigrantów z Afryki zaleją Europę. Nie kłamał...

dim
sobota, 30 marca 2019, 07:08

Co za BREDNIE PRAWNE ! Międzynarodowe Prawo Morza mówi o rozbitkach, czyli o ofiarach rzeczywistych katastrof morskich, nie o sytuacji wywołanej rozmyslnie, nie o ludziach którzy już wchodząc na pokład zamierzali zostać "rozbitkami" i to w zorganizowany uprzednio sposób.

Grzegorz
piątek, 29 marca 2019, 22:00

Uzbroić samoloty w torpedy.

dim
sobota, 30 marca 2019, 09:50

wystarczyłyby drony, plus szybkie, małe jednostki patrolowe z armatkami wodnymi. Plus holowanie - jeśli spokojni, spowrotem do brzegów Afryki. A marynarka wojenna potrzebna jest właśnie do wymuszenia tej operacji. Na razie tylko uzupełnia pracę przemytników.

Marek
piątek, 29 marca 2019, 18:02

I słusznie. Okręty do tego nie są potrzebne. Lepsze od nich jest lotnictwo naprowadzające statki wycieczkowe. Desant będzie przypływał w należnym mu komforcie.

Tweets Defence24