Obronić wschodnią flankę. Amerykańska doktryna nuklearna odpowiedzią na Iskandery [ANALIZA]

6 lutego 2018, 15:16
USS Louisiana
W pierwszej fazie Amerykanie planują wyposażyć rakiety balistyczne Trident II D5 w małe głowice jądrowe. Obecnie pociski tego typu przenoszone są przez okręty podwodne klasy Ohio. Na zdjęciu USS Louisiana (SSBN-743), fot. Lt. Cmdr. Michael Smith/US Navy
  • Administracja Donalda Trumpa opublikowała "Nuclear Posture Review" czyli doktrynę nuklearną
  • Zgodnie z dokumentem USA musi odpowiedzieć na wyzwanie jakim jest rozwój rosyjskiej taktycznej broni jądrowej i gotowość Moskwy do uderzenia "deeskalacyjnego"
  • USA wprowadzą do służby w US Navy dwa nowe typy uzbrojenia nuklearnego 
  • Podjęte działania mają pozwolić na skuteczniejszą obronę wschodniej flanki NATO

Zaprezentowana przez administrację Donalda Trumpa doktryna nuklearna zwraca uwagę na budowę zdolności, które mają stanowić odpowiedź na rozwijanie przez Rosję taktycznej broni jądrowej, łamanie traktatu INF oraz zapowiadaną możliwość przeprowadzenia tzw. "uderzenia deeskalacyjnego". Zdolności USA w dziedzinie odstraszania jądrowego mają przy tym kluczowe znaczenie dla obrony wschodniej flanki NATO. 

Odpowiedź na rosyjską taktyczną broń jądrową

Ujawniony w zeszłym tygodniu raport Departamentu Obrony o nazwie "Nuclear Posture Review" choć nie pomija takich zagrożeń jak Korea Północna czy Iran, to w znacznej mierze skupia się na rozwoju rosyjskiego uzbrojenia jądrowego. 

Przede wszystkim dokument wprost stwierdza, że Rosja nie pozostaje już w zgodzie z traktatem o redukcji rakiet średniego i pośredniego zasięgu (INF) oraz dysponuje i rozwija liczne systemy niestrategicznej broni nuklearnej. Chodzi tu więc o tzw. taktyczną broń jądrową (broń jądrową pola walki), która w przeciwieństwie do systemów o zasięgu międzykontnentalnym nie podlega redukcjom w ramach tratktatu New START, który wejdzie w życie 5 lutego br. i będzie obowiązywać do lutego 2021 roku, z opcją przedłużenia do 2026 roku. 

undefined
Przy budowie nowej rakiety manewrującej SLCM Amerykanie mogą wykorzystać technologie rozwijane w ramach programu odpalanej przez bombowce strategiczne rakiety LRSO. Ma ona zastąpić widoczny na zdjęciu AGM-86B ALCM. Fot. US Air Force

Dokument stwierdza także, że zarówno rosyjskie deklaracje, jak i prowadzone ćwiczenia wskazują na większą gotowość decydentów w Moskwie do ograniczonego użycia broni atomowej, prawdopodobnie o niewielkiej mocy, czyli właśnie broni taktycznej przenoszonej przez rakiety manewrujące i balistyczne systemu Iskander, odpalane z okrętów podwodnych pociski cruise Kalibr czy też lotnictwo taktyczne. NATO mogłoby na taki atak odpowiedzieć na poziomie taktycznym wyłącznie z użyciem bomb jądrowych B61 przenoszonych przez myśliwce F-15E, F-16 i Tornado (F-35 zostaną nosicielami tej broni dopiero od 2024 roku). Jednak skuteczność takiego rozwiązania w silnie bronionej rosyjskiej przestrzeni powietrznej pozostałaby ograniczona z uwagi na ryzyko utraty nosiciela przed wykonaniem misji. W tej sytuacji zdaniem autorów "Nuclear Posture Review" Rosja mogłaby odnieść wrażenie, że ewentualne ograniczone uderzenie nuklearne na wschodniej flance NATO nie spotka się z adekwatnym odwetem. Z jednej strony samoloty Sojuszu uzbrojone w bomby atomowe mogłyby nie być w stanie przebić się nad cel, z drugiej - użycie broni strategicznej i głowic o mocy kilkuset kiloton mogłoby stać się początkiem pełnoskalowej wojny jądrowej, na co Stany Zjednoczone nie mogłyby sobie pozwolić. 

Dokument podkreśla przy tym, że broń jądrowa może stanowić także odpowiedź na znaczący strategiczny atak konwencjalny przeciwko USA, ich sojusznikom i partnerom. Amerykanie definiują to jako duży atak na cele cywilne, a także na wojskowe centra C2, system wczesnego ostrzegania i potencjał uderzeniowy. 

Dwa nowe typy uzbrojenia nuklearnego US Navy

Tegoroczny "Nuclear Posture Review" wskazuje więc na konieczność budowy systemu odstraszania opartego także o skuteczne typy uzbrojenia małej mocy. Główny ciężar ewentualnego ataku odwetowego ma przy tym spocząć na barkach okrętów podwodnych US Navy. W pierwszej kolejności, niejako w roli rozwiązania pomostowego, ma być realizowany program przezbrojenia części rakiet balistycznych Trident II w głowice jądrowe małej mocy. Być może Amerykanie skorzystają więc w tym przypadku z doświadczeń Brytyjczyków, którzy nie dysponując żadnym innym typem uzbrojenia nuklearnego prawdopodobnie rozmieścili na swoich okrętach podwodnych Tridenty wyposażone tylko w jedną głowicę jądrową o małej mocy.

undefined
Wizja artystyczna startu rakiet manewrujących z pokłady przebudowanego strategicznego okrętu podwodnego klasy Ohio. Ilustracja: US Navy

Należy przy tym zauważyć, że potencjalne uzbrojenie strategicznych rakiet balistycznych w głowice jądrowe o małej mocy jest rozwiązaniem ryzykownym. Chodzi tu o to, że potencjalny przeciwnik nie będzie w stanie na wczesnym etapie ocenić czy przeciwko niemu została wysłana mała głowica jądrowa czy też 12 głowic MIRV typu W88 o mocy 475 kt (taka jest prawdopodobnie "najsilniejsza" możliwa konfiguracja Tridenta II). W związku z tym na ograniczony atak może odpowiedzieć z braku innych danych pełnoskalowym uderzeniem jądrowym. Wszystko wskazuje jednak na to, że Waszyngton jest gotów pogodzić się z taką opcją, a nawet traktować tą możliwość jako podbicie stawki w dziedzinie odstraszania przed rosyjskim "atakiem deeskalcyjnym".

W dalszej perspektywie czasowej Amerykanie planują opracować nowy pocisk manewrujący odpalany ze szturmowych okrętów podwodnych "nuclear-armed sea-launched cruise missile (SLCM)". Rakieta powstanie jako następca wycofanych w czasach Baracka Obamy BGM-109A Tomahawk TLAM-N, które - jak podkreślono w "Nuclear Posture Review" - odgrywały znaczącą rolę w odstraszaniu i chronieniu sojuszników, przede wszytkim w Azji. Raport podkreśla przy tym, że oba planowane nowe typy uzbrojenia atomowego US Navy, w przeciwieństwie do bomb B61, nie muszą opierać się na infrastrukturze państw trzecich by pełnić swoją rolę w strategii odstraszania.  

Myśliwce stealth i kierowane bomby jądrowe

undefined
W Europie podstawowymi nosicielami broni jądrowej mają być myśliwce 5. generacji F-35, fot. Staff Sgt. Staci Miller/US Air Force

Trzecim typem nowego taktycznego uzbrojenia, które wejdzie do służby są dostosowane do przenoszenia kierowanych bomb jądrowych B61 Mod. 12 samoloty F-35. Myśliwce 5. generacji zdolne do przenoszenia broni atomowej mają należeć do US Air Force (zastąpią w tej roli F-15E), a także do krajów sojusznicznych, które biorą udział w programie Nuclear Sharing. Obecnie spośród pięciu europejskich państw NATO, na terenie których znajdują się amerykańskie bomby jądrowe, na zakup produkowanych przez USA myśliwców 5. generacji zdecydowały się Holandia, Włochy i Turcja, a pozyskanie F-35 rozważają Belgia oraz Niemcy. Amerykanie podkreślają jednak przy tym, że modernizacja lotniczych bomb jądrowych pola walki ma charakter wyłącznie jakościowy. Jej celem nie jest więc zwiększenie potencjału NATO w Europie, a jedynie wymiana sprzętu - zarówno samych bomb, jak i ich nosicieli na nowsze. 

Co warto podkreślić "Nuclear Posture Review" nie postuluje natomiast uzbrojenia w bomby atomowe wielozadaniowych myśliwców rozmieszczonych na lotniskowcach, co było rozważane jako jedna z możliwości przywrócenia zimnowojennych zdolności amerykańskich sił zbrojnych. 

Obronić wschodnią flankę

Doktryna nuklearna Donalda Trumpa i rozwój nowych systemów uzbrojenia ma ogromne znaczenie dla planów obronnych na wschodniej flance NATO. Działania, które chce podjąć amerykańska administracja mają być odpowiedzią na działania Moskwy, która w ostatnich latach rozmieściła broń naruszającą założenia traktatu INF, ćwiczyła użycie broni jądrowej podczas działań wojennych np. w ramach manewrów Zapad-2017, czy też wprowadziła do swojej doktryny pojęcie uderzenia "deeskalacyjnego" w razie niepomyślnego dla Rosji przebiegu konfliktu konwencjonalnego. Na cele w Europie mogłyby je wykonać trudne do przechwycenia pociski Iskander lub rakiety manewrujące odpalane z okrętów podwodnych. 

Warto przy tym podkreślić, że Amerykanie decydują się na rozwiązania, które nie mają przy tym doprowadzić do ponownego rozkręcenia atomowego wyścigu zbrojeń w Europie czy unieważnienia traktatu INF. W związku z tym w doktrynie nie ma mowy o nowych klasach taktycznej broni jądrowej rozmieszczonej na lądzie (takiej jak np. rakiety balistyczne czy pociski manewrujące z wyrzutni lądowych), a jedynie o dostosowaniu do ograniczonych uderzeń jądrowych broni strategicznej oraz przywróceniu do służby rakiet manewrujących z głowicami atomowymi odpalanych z okrętów podwodnych, które zostały wycofane ze służby w US Navy zaledwie klika lat temu. Należy przy tym podkreślić, że wspomniane środki mają służyć realizacji podstawowego celu wskazanego w "Nuclear Posture Review" czyli skutecznej obrony USA i ich sojuszników. Ma to zostać osiągnięte poprzez znalezienie skutecznej i pewnej odpowiedzi na każdy rodzaj współczesnych zagrożeń w tym ograniczonych uderzeń jądrowych tzw. "deeskalacyjnych" oraz wykazanie determinacji USA do skorzystania w razie potrzeby z tych środków. 

Reklama
Tweets Defence24