Mattis: nowe typy uzbrojenia jądrowego kartą przetargową w negocjacjach z Rosją [KOMENTARZ]

8 lutego 2018, 10:59
Iskander-m
Wyrzutnia Iskander-M, fot. mil.ru

Sekretarz Obrony USA Jim Mattis stwierdził, że niedawno ogłoszona przez Waszyngton doktryna nuklearna musi odpowiedzieć na wyzwanie rzucone przez Moskwę, która może dążyć "do eskalacji w stronę zwycięstwa i następnie deeskalacji". Amerykanom nie zależy jednak na ponownym rozkręceniu wyścigu zbrojeń i anulowaniu traktatu INF, a raczej na zmuszeniu Rosjan do dialogu w dziedzinie redukcji taktycznej broni atomowej. Będzie to jednak trudne zadanie, a karty przetargowe USA mogą okazać się zbyt słabe.

Zmusić Rosję do rozmów o łamaniu traktatu INF

James Mattis odpowiadał ws. doktryny nuklearnej przed House Armed Services Committee Izby Reprezentatów. Sekretarz Obrony USA stwierdził, że zaprezentowane projekty nowego uzbrojenia nuklearnego mają być karta przetargową w negocjacjach z Moskwą dotyczących łamania tratatu INF. 

Sekretarz Obrony USA stwierdził przy tym, że Stany Zjednoczone nie chcą zapominać o podpisanym z ZSRR w 1987 roku traktacie o redukcji rakiet średniego i pośredniego zasięgu. Chcą więc by Rosja również wróciła do przestrzegania traktatowych zapisów dotyczących wycofania rakiet bazowania lądowego o zasięgu od 500 do 5500 km.

"Nielegalne" Iskandery

undefined
Prognozowany zasięg rakiet 9M729 rozmieszczonych w Bałtijsku i St. Petersuburga w obwodzie kalinigradzkim. Mniejsze koła dla prognozowanego zasięgu 1600 km, większe 2500 km, ilustracja: Defence24

Obecnie zdaniem zachodnich analityków siły zbrojne Federacji Rosyjskiej mogą dysponować już dwoma typami uzbrojenia, które może nie pozostawać w zgodzie z założeniami INF. Chodzi tu rakiety manewrujące R-500 (9M728 - kod NATO: SSC-7) oraz 9M729 (kod NATO: SSC-8 czyli lądową wersja odpalanego z okrętów podwodnych i nawodnych systemu Kalibr) wchodzące w skład kompleksu Iskander-K oraz rakietę 9M723 systemu Iskander-M. Rosja zapewnia, że wszystkie wymienione typy uzbrojenia mają zasięg nie większy niż 500 km ale najprawdopodobniej - przynajmniej w odniesieniu do rakiet 9M729 - nie jest to prawda. Przypuszczalnie zasięg nieco przekraczający 500 km mają też przynajmniej niektóre rakiety balistyczne systemu Iskander, choć w wypadku pocisków balistycznych - w przeciwieństwie do rakiet cruise - aby doszło do złamania traktatu INF, pociski muszą zostać przetestowane na "zakazaną" odległość, a nie tylko dysponować techniczną możliwością rażenia celów na dystans ponad 500 km.

Czytaj też: Władze Rosji: stała dyslokacja Iskanderów w obwodzie kaliningradzkim

Morskie odpowiedniki rakiet cruise 9M729 mogą razić cele odległe o znacznie ponad 2000 km. Z kolei rozmieszczone na stałe w obwodzie kaliningradzkim wyrzutnie systemu Iskander-M mogą mieć maksymalny zasięg 500-700 km podczas gdy Rosjanie oficjalnie podają tylko 415 km. Do tego mogą być uzbrojone także w rakiety manewrujące R-500, których zasięg także ma przekraczać 500 km i może wynosić nawet 2000 km.

W ocenie Mattisa jedyną opcją jest więc skłonienie Moskwy do rozmów na temat wymienionych systemów uzbrojenia. "Nie sądzę, by Rosjanie byli gotowi zrezygnować z czegoś, aby nic od nas nie zyskać" - powiedział sekretarz obrony w Kongresie. Tą kartą przetargową ma więc być rozwój nowych amerykańskich systemów uzbrojenia. Zgodnie ze słowami Mattisa: "Nie chcemy zapominać o INF ale w tym samym czasie mamy opcje jeśli Rosja będzie podążać obecnie obraną drogą."

Tym rozwiązaniem ma więc być broń jądrowa małej mocy będąca narzędziem odpowiedzi w razie rosyjskiego uderzenia "deeskalacyjnego" np. z wykorzystaniem, którejś z zakazych traktatem INF broni. Rosjanie rozwijają bowiem - obok systemów strategicznych - broń jądrową o relatywnie niewielkiej mocy. Co za tym idzie, w wypadku jej użycia przeciwko terytorium NATO, znalezienie adekwatnej odpowiedzi byłoby co najmniej trudne, biorąc pod uwagę redukcje prowadzone wcześniej w USA. Obecnie jedynym typem broni niestrategicznej są bomby B61, przenoszone przez samoloty, podczas gdy Rosjanie oprócz środków lotniczych posiadają rakiety krótkiego i średniego zasięgu, odpalane z wyrzutni lądowych, okrętów nawodnych różnych klas, jak i okrętów podwodnych.

Doktryna nuklearna USA została oficjalnie ujawniona 2 lutego br. Postuluje ona rozwój dwóch nowych typów uzbrojenia nuklearnego: małych głowic jądrowych przenoszonych przez odpalane z okrętów podwodnych rakiety balistyczne Trident II D5 oraz przenoszonej przez szturmowe okręty podwodne rakiety manewrującej SLCM. Amerykanie wskazują, że te środki mają zapewnić możliwość adekwatnej odpowiedzi w wypadku ograniczonego użycia broni jądrowej przez potencjalnego przeciwnika. 

Wypowiedź Mattisa wskazuje jednak, że USA są gotowe zrezygnować z rozwoju tych systemów uzbrojenia jeśli Rosja zgodzi się wrócić do negocjacji na temat rakiet łamiących traktat INF i prawdopobnie również ogólnie taktycznej broni jądrowej zagrażającej Europie. 

Warto w tym miejscu wspomnieć, że w tej drugiej sprawie po raz ostatni próbował rozmawiać z Moskwą Barack Obama. W czerwcu 2013 roku były prezydent USA zapowiedział rozmowy o redukcji taktycznej broni atomowej rozmieszczonej w Europie, zarówno z sojusznikami z NATO, jak i z Rosją. Inicjatywa ta zakończyła się jednak fiaskiem. 

Nuklearny wyścig zbrojeń staje się faktem

Obecnie również trudno oczekiwać by Moskwa zrezygnowała z rozwijanych w ostatnich latach znacznym kosztem systemów uzbrojenia, które już obecnie znajdują się w służbie w zamian za obietnicę zaprzestania rozwoju nowych typów amerykańskiej broni. W związku z tym należy oczekiwać, że jądrowy wyścig zbrojeń między mocarstwami tym razem na "taktycznym", nie ograniczonym traktatem New START, poziomie stanie się faktem, co nie jest dobrą wiadomością dla państw na wschodniej flance zagrożonych ewentualną nuklearną wymianą ciosów.

Warto przy tym wspomnieć, że będzie on także uzupełniem dla postępującej modernizacji jakościowej (ilościową ogranicza na razie wspomniania umowa) arsenału strategicznego obu państw. Z drugiej strony, nie da się ukryć że Moskwa od lat rozwija swój "niestrategiczny" arsenał jądrowy, w czasie gdy Amerykanie dokonywali jednostronnych (nie objętych traktatami) redukcji. Administracja Trumpa zdecydowała się jednak na pewien odwrót od polityki rozbrojeniowej Baracka Obamy. O konkretnych skutkach tego ruchu będzie można jednak mówić dopiero za kilka lat.

Reklama
Tweets Defence24