Reklama
Reklama

Koniec zimnowojennego traktatu INF. Amerykanie odbudują rakiety średniego zasięgu [ANALIZA]

28 lipca 2019, 09:19
550_800_crop__ozrmxm_0a8be38d3b76c609c416473b01032a58
Strzelanie pocisku manewrującego systemu Iskander. Fot. Ministerstwo Obrony Rosji/Twitter

Stanowcza, a zarazem zaskakująca, decyzja o zawieszeniu udziału w funkcjonującym od lat traktacie Intermediate-Range Nuclear Forces (INF) przez Stany Zjednoczone może spowodować konieczność dokonania w tym kraju pewnych istotnych zmian w obszarze systemów uzbrojenia regulowanych przez porozumienia traktatowe. Chodzi nie tylko o możliwość odtworzenia zdolności w zakresie systemów rakietowych krótkiego, średniego i kontynentalnego zasięgu, czy bezpośrednio wynikającego z tego zmiany układu sił, ale też o uzyskanie zupełnie nowych możliwości operacyjno-taktycznych.

Sam traktat INF dotyczy wystrzeliwanych z ziemi pocisków balistycznych i manewrujących o zasięgu od 500 do 5500 km. Obejmował rakiety krótkiego (do 1000 km), średniego (do 3000 km) i kontynentalnego zasięgu (do 5500 km). Porozumienie zawarte zostało 8 grudnia 1987 roku pomiędzy Stanami Zjednoczonymi Ameryki a ówczesnym Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich. Ogólnie zobowiązywało ono obie strony do zaprzestania produkcji i wycofania z eksploatacji ww. typów broni.

Wraz z zawieszeniem udziału Amerykanie uzyskali pełną swobodę decyzji o testowaniu lub rozmieszczania takich systemów uzbrojenia. Ponadto, gdyby ostatecznie wycofali się z tego porozumienia, uzyskaliby nowe zdolności militarne i zarazem kolejny środek odpowiedzi na zagrożenia w tym obszarze istniejące z kierunku chińskiego oraz rosyjskiego.

Zasadnicze pytanie brzmi jednak - co dalej i jakie kroki należy poczynić? Już dziś możemy bowiem zadać sobie pytanie, jak wyglądał będzie świat określany dziś jako tzw. post-INF?

Próba szukania odpowiedzi na wiele trudnych pytań

Według szacunkowych analiz, obecnie to Chiny dysponują największą liczbą wystrzeliwanych z lądu pocisków o zasięgach określonych w INF (zasoby szacowane są w tysiącach sztuk), a Rosja posiada ich co najmniej sto. Amerykanie nie mają żadnych, ale ich obecne posunięcia sprawiają, że możliwe staje się wprowadzenie do eksploatacji różnych wariantów takiej broni,  co zapewniłoby jednocześnie uzyskanie zupełnie nowych możliwości operacyjnych i strategicznych. To wszystko staje się pilnym zadaniem, przed którym stoją decydenci odpowiedzialni za rozwój polityki militarnej USA.

Chociaż dyskusja związana z tematem wyjścia USA z porozumień traktatu INF trwa, to tak naprawdę w dużej mierze sprowadza się ona do oceny tego posunięcia. Brak jest natomiast odpowiedzi na pytanie, jakie kroki podjąć w przyszłości (jaką strategię obrać).

W tej chwili tylko niewielka część ekspertów proponuje pewne rozwiązania dotyczące stworzenia nowych systemów walki, ale nadal brak jest oszacowania kosztów takiego przedsięwzięcia i koncepcji operacyjnej ich wykorzystania. Trzeba w tym miejscu jeszcze nadmienić, że nowe systemy rakietowe mogą przenosić głowice konwencjonalne i bardziej kosztowne w procesie ich pozyskania i eksploatacji głowice jądrowe. Te ostatnie w zasadniczy sposób wpłynęłyby na zachwianie dotychczasowego bilansu militarnego na świecie.

image
Pocisk Iskander-K. Fot. mil.ru.

Jednym z nielicznych przykładów szukania odpowiedzi na te pytania jest ciekawa analiza - LEVELING THE PLAYING FIELD REINTRODUCING U.S. THEATER-RANGE MISSILES IN A POST-INF WORLD - opisującą możliwe do realizacji scenariusze związane z odtworzeniem zdolności Sił Zbrojnych USA w zakresie wykorzystania pocisków rakietowych małego, średniego i kontynentalnego zasięgu w przyszłości. Tę zbiorową pracę przygotował zespół z Centrum Oceny Strategicznej i Budżetowej (Center for Strategic and Budgetary Assessments - CSBA).

CSBA to niezależny instytut badawczy, założony w celu kreowania innowacyjnego myślenia i prowadzenia analiz dotyczących bezpieczeństwa narodowego i inwestycji związanych z obronnością. Działalność CSBA koncentruje się na kluczowych kwestiach związanych z istniejącymi i pojawiającymi się zagrożeniami dla bezpieczeństwa narodowego USA.

Szybka decyzja i jej skutki

Zawieszenie udziału w INF przez USA w dniu 1 lutego 2019 roku nastąpiło oficjalnie z powodu naruszeń jego postanowień przez Rosję. Chodzi tu o pociski samosterujące 9M729 Nowator (NATO SSC-8). Amerykanie dali sobie sześciomiesięczny okres karencji, po upływie którego może nastąpić całkowite wycofanie się USA z traktatu.

Prowadzone badania i analizy wykazały, że odtworzenie zdolności USA i ich sojuszników (głównie z NATO) w zakresie wykorzystania pocisków małego, średniego i kontynentalnego zasięgu (w tym manewrujących) zmieni całkowicie ich obecne zdolności operacyjne. Dzieje się tak dlatego, że broń taka może stanowić poważne zagrożenie dla istotnych elementów infrastruktury obronnej i krytycznej potencjalnych przeciwników (chodzi tu głównie o Rosję i Chiny) oraz znacząco podnosi efektywność triady uderzeniowych systemów walki wykorzystywanych z lądu, morza i powietrza. Ponadto posiadanie takich systemów zmusza stronę przeciwną do szerszego inwestowania w efektywniejsze systemy obrony przeciwrakietowej (co jest ekonomicznie dla nich dużym obciążeniem) oraz daje kartę przetargową w relacjach międzynarodowych związanych z systemem bezpieczeństwa.

W wypadku szerszego operacyjnego wykorzystania broni rakietowej ww. zasięgu uzyskanoby możliwość szybkiego uderzenia odwetowego oraz niezbędny czas na dokonanie manewru wojsk sojuszniczych w zagrożone obszary walki (dotyczy to szczególnie Europy Wschodniej i Środkowej).

Pojawiają się też jednak głosy przeciwne takim posunięciom. Chodzi tu o zagrożenia związane z rozpoczęciem na bardzo dużą skalę nowego wyścigu zbrojeń oraz wysokimi kosztami jakie poniesie USA i ich sojusznicy, by nadrobić wieloletnie zaniedbania i doścignąć Rosję, a przede wszystkim Chiny. Ponadto powstaje pytanie, czy wyposażone w konwencjonalne głowice pociski wystarczą, by uzyskać wszystkie już wyżej wymienione efekty. Z drugiej strony, wprowadzenie głowic nuklearnych może ponownie nasilić niebezpieczeństwo użycia tej broni. Niepewność budzi też trudna do określenia reakcja władz w Pekinie i Moskwie na posunięcia ze strony USA, NATO i ich sojuszników, oraz brak pewności co do zgody tych ostatnich na umieszczenie na ich terytorium wyrzutni rakiet i głowic przez nie przenoszonych.

Wstępne szacunki mówią, że pożądana liczba całej rodziny nowych pocisków klasy ziemia -ziemia małego, średniego i kontynentalnego zasięgu, przy szybkich decyzjach, może być zbudowana w ciągu od pięciu do dziesięciu lat.

Wyzwania

Wielu analityków twierdzi, że już samo wprowadzenie nowoczesnych pocisków z głowicami konwencjonalnymi w dostatecznym stopniu poprawi zdolności operacyjne USA i ich sojuszników w zakresie odstraszania i wywierania nacisku na strony przeciwne. Korzyści muszą jednak kompensować koszty związane z opracowaniem, produkcją i ostatecznie eksploatacją nowej broni.

Kiedy wynegocjowano traktat INF, zarówno USA jak i ZSRR zdawały sobie sprawę z zagrożeń, jakie rakiety krótkiego i średniego zasięgu, uzbrojone w broń jądrową, stwarzały dla stabilności strategicznej. Wówczas NATO obawiało się rakiet SS-20, natomiast Rosjanie pocisków balistycznych Pershing II i samosterujących, takich jak Gryphon.

Jednak choć znaczące, to postanowienia traktatu dotyczyły tylko tych dwóch wybranych państw, a przecież od końca lat osiemdziesiątych Chiny w szybki sposób zaczęły rozbudowywać swój potencjał militarny w tym m.in. wprowadzać na szerszą skalę broń nuklearną i konwencjonalnie uzbrojone pociski o zasięgach zakazanych przez INF. Obecnie, w tym kraju znajduje się największy na świecie arsenał rakiet kontynentalnego, średniego i krótkiego zasięgu wystrzeliwanych z wyrzutni umieszczonych na lądzie.

Rosja w zasadzie naruszała już postanowienia INF od początków XXI wieku, prowadząc prace na pociskiem 9M729 Nowator, a następnie rakietą RS-26 Rubież.

Do tego „grona” dochodzą i inne „nieobliczalne” w swoich posunięciach kraje, jak Iran czy Korea Północna, ale broń określoną w INF ma też i wiele innych państw.

Postęp technologiczny spowodował, że najnowsze pociski mają większe zasięgi i precyzję, są też bardziej uniwersalne w zastosowaniu (mogą np. atakować pasy startowe, budynki, okręty a nawet pojazdy). Są one kluczowym elementem strategii anty-dostępowej (A2/AD). Dla Rosji i Chin nie mniej znaczący jest też aspekt geograficzny. Ich obszar największego zainteresowania znajduje się stosunkowo blisko, kraje te mają dużą głębię operacyjną i swobodę manewru, gdy tymczasem Amerykanie muszą pokonać spore odległości i utrudnienia z obszaru wsparcia działań, by bronić własnych i sojuszniczych interesów.

W arsenale USA znajdują się obecnie systemy artylerii rakietowej bardzo krótkiego zasięgu i systemy rakiet taktycznych MGM-140 (ATACMS o zasięgu 300 km). Ponadto U.S. Army planuje opracowanie broni dalekiego zasięgu (ponad 1600 km), ale w tej chwili brak jest systemów o zasięgu pomiędzy 300 km a 13 000 km (pocisk Minuteman III).

Jednak do odbudowy możliwości w zakresie systemów rakietowych małego i średniego zasięgu potrzebna jest dobra znajomość ich realnych możliwości i opracowanie wymagań pod takie pociski zapewniające uzyskanie odpowiednich zdolności w obszarze operacyjnym i operacyjno-taktycznym.

Samych rozwiązań konstrukcyjnych rakiet jest dużo, a ponadto sporo jest możliwości ich użycia, łącznie z zintegrowanym procesem walki przeciw rożnej kategorii celom.

Projekt rakiet to kombinacja kompromisów takich jak ich wymiary, masy przenoszonych głowic, uzyskiwane zasięgi i prędkości lotu po zapewniane możliwości uderzeniowe, czy zdolności do przetrwania wobec oddziaływających systemów przeciwnika. Biorąc pod uwagę tylko parametry lotu (np. tory), możemy wyróżnić pociski balistyczne, hipersoniczne, samosterujące. Każdy z wymienionych rodzajów ma swoje wady i zalety (w tym koszty opracowania, produkcji i - w końcu - eksploatacji). Dlatego dobrym rozwiązaniem jest posiadanie różnych systemów, zdolnych do wykonywania specyficznego rodzaju misji i zadań.

Kluczowe znaczenie ma jednak nie tylko pocisk, a również jego kompleksowy system odpalania. Stacjonarne wyrzutnie są najprostsze i najbardziej ekonomiczne, ale też najłatwiej je zniszczyć. Z kolei mobilne mają ograniczenia masowe (co do liczby zabieranych pocisków) i są bardziej kosztowne w eksploatacji. Aby przetrwać, wyposaża się je w całe kompleksy systemów pasywnej i aktywnej obrony oraz siły wzmacniające ochronę bierną (satelity, radiolokatory, BSP itp.) i czynną (obrona plot., ochrona itp.). Do tego dochodzi odpowiednia infrastruktura (drogi, magazyny, schrony). To wszystko sprawia, że efektowne użycie tych wszystkich środków może spowodować, że będą one trudne do wykrycia i zniszczenia.

Biorąc pod uwagę sposób użycia to pociski średniego i krótkiego zasięgu są szybkie i zdolne do niszczenia kluczowych elementów systemów militarnych przeciwnika, takich jak wyrzutnie antysatelitarne, przeciwokrętowe czy przeciwrakietowe. Dzięki mobilności i wymienionym już sposobom ich ochrony, mogą pozostawać w bezpośredniej strefie walki (w przeciwieństwie do np. niektórych typów samolotów czy okrętów).

Niektóre rodzaje rakiet mogą też wykorzystywać niskie sygnatury radarowe, duże prędkości lub wysoką zwrotność, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo zestrzelenia. Ponadto stanowią pierwszy etap uderzenia – torujący drogę innym, bardziej wyrafinowanym systemom przenoszonym przez samoloty czy okręty wojenne.

Koszty i propozycje rozwiązań

Bardzo ciekawym czynnikiem decydującym o zbudowaniu potencjału w oparciu o rożne rodzaje pocisków jest ten związany z kosztami.

I tak, biorąc pod uwagę zasięg, można zauważyć, że systemy o większym zasięgu są droższe w eksploatacji m.in. ze względu na zużywanie większej ilości paliwa i - przykładowo - ze względu na rozwiązania konstrukcyjne, wymagające zastosowania większej liczby silników napędowych lub silników o większej mocy.

Z kolei rakiety specjalistyczne, używane jako np. broń przeciwokrętowa, również będą droższe niż ich odpowiedniki atakujące cele lądowe, ponieważ w takich pociskach montuje się bardziej zaawansowany i kosztowny zestaw ich naprowadzania (aby uderzyć w manewrujący cel).

Ponadto posiadanie pocisków o małym i średnim zasięgu przez USA i ich sojuszników zmusza przeciwnika do realizacji kosztownych modyfikacji własnych planów działania. Trzeba bowiem uwzględnić stopień oddziaływania takiej broni na własne posunięcia taktyczno-operacyjne, sposoby jej zwalczania czy ograniczenia, jakie one wymuszą.

Obecnie w USA, ze względu na realizowane już programy, można w stosunkowo krótkim czasie zbudować rodzinę pocisków, ale o krótszym zasięgu. Ponadto mogą być one rozmieszczone w znacznej liczbie (co wpłynie na obniżenie kosztów jednostkowych).

Jednym z takich programów jest Precision Strike Missile (PrSM), który ma stworzyć następcę rakiety ATACMS (Army TACtical Missile System). Osiągniecie początkowej zdolności operacyjnej (IOC) jest w tym wypadku planowane na lata 2023–2025, a jednym z założeń jest uzyskanie o połowę mniejszych kosztów eksploatacji, niż w wypadku poprzednika. Co prawda, zasięg tego pocisku został określony jako nie mniejszy niż 499 km, ale zdaniem wielu ekspertów można go stosunkowo niewielkim kosztem podnieść do 750-1000 km. I - co istotne - pociski te wystrzeliwane będą z posiadanych już samobieżnych wyrzutni rakietowych M142 HIMARS i M270A1 MLRS. Szacuje się zatem, że całkowity koszt pozyskania nowych 400 PrSM może wynieść około 1,1 miliarda USD, w tym 780 milionów związanych z dalszym rozwojem bieżącego programu pod nowe wymagania.

Inny przykład to program Long Range Anti-Ship Missile (LRASM). Pomimo, ze założenia dla tego systemu zakładają odpalanie z powietrza, to wariant wystrzeliwany z lądu został już przetestowany, co potencjalnie zmniejsza koszty dalszego rozwoju takiej wyrzutni. Dopracowanie takiego wariantu naziemnego może kosztować od 250 do 500 mln USD. Ponadto LRASM jest łatwo zintegrować z HIMARS lub można powstać większa wyrzutnia np. na pojazdach typu HEMTT-M i w tym wypadku faza rozwojowa kosztowała by ok. 300–400 milionów USD. Pozyskanie 400 zmodyfikowanych pocisków LRASM i 50 wyrzutni, może kosztować około 2,0–2,5 mld USD (przy około 3 mln USD za pocisk i 130 mln za system).

image
Wyrzutnia systemu BGM-109G Gryphon. Fot. TSGT Bob Marshall/US DoD/Wikipedia.

Jednak najprostszą opcją byłoby dostosowanie do potrzeb armii amerykańskiej rakiet Tomahawk (w 2018 roku amerykański Departament Obrony płacił 1,4 mln USD za pocisk). Istnieje też jego wariant rozwojowy, Maritime Strike Tomahawk (MST), a oba są systemami, które wymagają jedynie minimalnych adaptacji do odpalania z systemu lądowego (koszt oceniany jest na mniej niż 100 mln USD). W wypadku opcji w postaci czterech rakiet Tomahawk zainstalowanych na wyrzutni HEMMT-M całkowity koszt zakupu 400 pocisków i 50 takich wyrzutni może wynieść 1,4 mld USD (czyli po ok. 80 mln USD na za każdą baterię). Większy koszt byłby w wypadku wyboru zmodyfikowanego MST i wynosił by od 1,6 do 2,0 mld USD (w zależności od tego, czy MST to zmodyfikowane Tomahawki Block IV, czy rakiety nowej generacji).

image
Pocisk manewrujący Tomahawk odpalany z pokładu okrętu USS Shoup (DDG 86). Fot. U.S. Navy

Nieco inaczej sprawa wygląda w wypadku rakiet średniego zasięgu. W tym obszarze, aby odtworzyć zdolności, należy już myśleć w perspektywie ponad pięcioletniej. Również i tutaj jednak, przynajmniej niektóre z nowych systemów, mogą wykorzystać doświadczenia i zasoby z istniejących projektów lub programów badawczych. Wówczas niektóre rozwiązania mogą być dostępne w ograniczonej liczbie w ciągu mniej niż pięciu lat, podczas gdy inne wymagałyby rozpoczęcia znaczących, wieloletnich programów rozwojowych. W tym przypadku koszty pozyskania i eksploatacji będą też znacznie większe.

Jako jedną z opcji w tym obszarze proponuje się rozwinięcie pocisku Pershing II do wariantu określanego jako Pershing III o zasięgu zwiększonym do 2000 km (z 453 kg głowicą bojową). Inny rozważany wariant to opracowanie od podstaw nowego pocisku, który zdolny byłby do przenoszenia 114 kg głowicy na odległość do 1500 km. To sprawiłoby, że byłby on tańszy o ok. 6-8 mln USD od Pershinga, a mniejsze wymiary pozwoliłyby na zabieranie większej liczby takich rakiet przez pojedynczą wyrzutnię. Pozyskanie 400 rakiet i do 50 wyrzutni może kosztować około 4 mld USD, a ich specjalistyczny wariant przeciwokrętowy to koszt ok. 8–10 mln USD za pocisk.

Z kolei w przypadku opracowania w Stanach Zjednoczonych rakiet o zasięgu kontynentalnym (proponuje się zasięg do 4000 km), to taki pocisk może kosztować ok. 1 mln USD za egzemplarz, a koszt całego programu rozwojowego szacuje się na 1,1 mld USD. Jednak koszt wystawienia baterii z jednym takim pociskiem na wyrzutni przekraczałby koszt baterii z rakietami Pershing III. Pozyskanie 400 takich pocisków oraz 200 wyrzutni może kosztować około 12–13 mld USD.

Podsumowanie

Gwałtowne zmiany sytuacji międzynarodowej sprawiły, że obecnie w USA programy związane z rozwojem artylerii lufowej i rakietowej dalekiego zasięgu uzyskują znaczenie priorytetowe.

Dość długo Waszyngton zwlekał z zawieszeniem postanowień traktatu INF, co dało czas Chinom i Rosji na przygotowanie skutecznych systemów ofensywnych krótkiego, średniego i kontynentalnego zasięgu.

Wprowadzenie do arsenału U.S. Army nowych rakiet zapewni znaczne korzyści operacyjno-takytyczne, które również należy oceniać w kontekście szerszych zamierzeń strategicznych. Konieczne jest jednak przeprowadzenie efektywnych badań nad sprawdzeniem użyteczności różnych rakiet wystrzeliwanych z lądu, biorąc pod uwagę odpowiednie scenariusze działań (w tym poziom przeżywalności w różnych warunkach, czy koszty pozyskania i eksploatacji odpowiedniej liczy takich systemów).

Powinno się też porównać koszty wymagane do zainstalowania tych systemów z alternatywnymi możliwościami, takimi jakie obecnie dają np. bombowce czy okręty wojenne. Amerykanie muszą nadrobić zaległości, bo sama obrona na wszystkich możliwych kierunkach jest zarówno ekonomicznie, jak i militarnie, niemożliwa do realizacji.

Wprowadzenie zakazanych w INF rakiet przywróciłoby równowagę militarną i zwiększyłoby siłę nacisku ze strony Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Ponadto wydaje się, że takie kroki, zamiast stymulować wyścig zbrojeń, mogłoby zachęcić Chiny i Rosję (oraz inne kraje) do ponownego rozważenia wprowadzenia nowych zasad kontroli uzbrojenia tego rodzaju.

Chiny i Rosja zmuszone zostałyby do poświęcenia ograniczonych przecież środków do rozbudowy systemów wykrywania i zwalczania nowej broni amerykańskiej, które obecnie przeznaczane są na broń typowo ofensywną. Ich dotychczasowe plany i posunięcia uległyby więc znacznym i kosztownym zarazem zmianom.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 151
Reklama
Sailor
środa, 31 lipca 2019, 15:27

Tak na prawdę to dla nas zmiany są tylko na plus. Chiny nigdy nie były stroną traktatu INF. Natomiast Rosja nigdy go nie przestrzegała. Zresztą jak wszystkich innych traktatów, które jeżeli są akurat przestrzegane to przez przypadek albo kiedy są Kremlowi na rękę.

sża
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 12:22

W ramach Traktatu INF Rosja zniszczyła o 1000 [tysiąc] środków przenoszenia więcej, niż zrobiły to USA. Do tego za Jelcyna Rosja i jej siły zbrojne, były w stanie rozpadu. Skąd więc to propagandowe stwierdzenie, że "Rosja nigdy go nie przestrzegała"?

Andrettoni
środa, 31 lipca 2019, 04:43

Masz rację, ale powszechnie się mówi, że ChRL się zbroi i wydatki na zbrojenia rosną, a w przeliczeniu na PKB maleją... Jest oczywiste, że gdyby Polska była bogata i wydając 2% PKB na zbrojenia było nas stać np na lotniskowiec, to byśmy go sobie zbudowali. Chiny stać na wydatki i w 99% wydają u siebie. A co mają robić- nie budować armii i zmniejszyć wydatki do 0,5 % PKB? My wydajemy 3% i w większości nie u siebie. A jednak nasza gospodarka stale rośnie, a chińska stale upada... Prognozy są takie, ze w roku 2050 Chiny będą miały pierwsza gospodarkę, a Indie drugą. USA nie będą nawet drugie. Chcesz mieć największą armię i trzecią gospodarkę czy trzecią armię i pierwszą gospodarkę?

tadek
wtorek, 30 lipca 2019, 10:59

Mając rakiety średniego zasięgu z głowicami atomowymi w Estonii ,Polsce czy na Ukrainie które dolatują do Moskwy w 3 czy 4 minuty Amerykanie przystawiają ROSJI do głowy pistolet gotowy do strzału. Wystarczy nacisnąć spust .Rosjanie nie mają czym odpowiedzieć bo zarówno Kuba czy Wenezuela jest dla nich stracona.

Andrettoni
środa, 31 lipca 2019, 23:52

O ile rakiety rosyjskie do USA muszą lecieć trochę czasu, to z Warszawy do Moskwy lecą tyle samo czasu co z Moskwy do Warszawy. Nie ważne gdzie rakiety wybuchną, opad i tak nas zabije. Różnica jest tylko taka czy umrzesz od razu i tego nie zauważysz czy będziesz umierał długo i boleśnie. Mówimy więc raczej o wojnie konwencjonalnej, a nie atomowej. W wypadku użycia broni atomowej wystarczy twarde stanowisko NATO i USA do tego nie potrzebujemy - wystarczy np. Francja, która po przekroczeniu naszej granicy wystrzeli głowicę na środek Morza Czarnego - tak dla otrzeźwienia.

A
wtorek, 30 lipca 2019, 16:00

W tych krajach nie ma ani jednej amerykańskiej rakiety, a nawet gdyby były, to ich użycie przeciwko Rosji od razu cofnie USA do epoki kamienia. A Kuba a tym bardziej Wenezuela nie jest dla Rosji stracona. Jak USA będzie sie tak bawić, to rosyjska baza rakietowa może powstać w Wenezueli czy na Kubie.

Sailor
środa, 31 lipca 2019, 15:30

Panie A proszę spojrzeć na mapę Rosji i się zastanowić co pan widzi. Rosja tak w zasadzie ma tylko dwa istotne miasta Moskwę i Petersburg. Rosji nie stać na atomową wymianę ciosów. Rosji na nic nie stać.

Katon
środa, 31 lipca 2019, 18:20

Panie Sailor, jeżeli uważa Pan, że w Rosji są tylko dwa "istotne" miasta, to stosując Pańską logikę, w Niemczech mamy tylko jedno istotne miasto, Berlin. We Francji również tylko jedno, Paryż. W Wielkiej Brytanii na listę istotnych miast również łapie się tylko Londyn. Pozostałe kraje Europy sobie darowałem, z "istotnych" miast, według Pana, załapał by się jeszcze tylko Madryt, z biedą Warszawa.

GB
czwartek, 1 sierpnia 2019, 10:52

A to niech tych istotnych miast będzie ze 10-20. Co to zmienia?

bender
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 18:36

W Federacji Rosyjskiej będzie z 12 miast o populacji powyżej miliona i ze 150 miast o populacji poniżej miliona, ale powyżej 100 tys mieszkańców. W USA ponad 10 powyżej miliona i ponad 300 pomiędzy milionem i 100 tysiącami. W Polsce tylko Warszawa jest miastem powyżej miliona, ale jest 38 innych miast ponad 100 tys. populacji.

tadek
środa, 31 lipca 2019, 14:31

Ciekawe jak Rosja może reagować mając przystawiony do głowy odbezpieczony pistolet z amerykańskim palcem na spuście ? Pewnie bałaby się nawet bąka puścić ze strachu panie A.

GB
środa, 31 lipca 2019, 11:49

Póki co nie. Ale w Polsce w Redzikowie mogą być jeśli podejmie się odpowiednie decyzje.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 20:56

Panie GB, nie nie moga byc. W Redzikowie zainstalowane wyrzutnie VLS sa specjalnie zmodyfikowane pod pociski SM-3, nawez zwykłego SM-2 czy 6 stamtad nie odpalisz.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 01:04

Panie A po pierwsze jakby Rosja uzyła broni jądrowej to nawet karaluchy by w Moskwie od promieniowania wyzdychały, po drugie Kuba to ma dosyc Rosji po tym jak ją olała w latach 90-tych, a co do Wenezueli to przy przewadze USA w tych regionach żywot tej bazy byłby krótki.

Tom
wtorek, 30 lipca 2019, 03:43

"Amerykanie nie mają żadnych" US ma tez tysiace - prosze pamietac ze US sama zademonstrowala te mozliwosci - pociski ktore mozna odpalac z okretow nie byly w INF i US po prostu przeniosla je na lad. Ludzie zapomnieli ze INF jest z 1987 i wtedy byly "inaczej". Wtedy nie mozna bylo miec za duzo pociskow na okretach czy w powietrzu wiec to bylo "OK" - liczylo sie to co na ladzie. Wyjscie US z INF jest z wielu przyczyn, rowniez z tych ze po prostu traktat z 1987 jest stary. Chiny w 1987 byly bardzo biedne - nie teraz.

lol
wtorek, 30 lipca 2019, 15:20

"Wyjscie US z INF jest z wielu przyczyn". Tylko jakoś nie przeszło ci przez gardło(klawiaturę), że główną przyczyną było wypłynięcie zdjęć ruskiego "Kalibra" na wyrzutni Iskandera co było jawnym złamaniem tego traktatu przez Rosję.

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 14:14

Panie Tom USA nie ma żadnych pocisków manewrujących i balistycznych bazowania ladowego o zasięgu zakazanym INF wiec nie kłam. Chiny nie stanowia tu żadnego zagrozenia dla USA bo niby jak pociski sredniego zasiegu z Chin mają doleciec do USA?? I to tyle.

Andrettoni
czwartek, 1 sierpnia 2019, 00:04

Skąd czerpiesz swoje wnioski? Bo chyba nie z głowy? Bazy USA np. w Japonii nie są w zasięgu? Konflikt między USA i ChRL to konflikt o szlaki handlowe u wybrzeży ChRL, a nie zajęcie Pekinu czy Waszyngtonu. Nie chodzi nawet o szlaki handlowe u wybrzeży USA... Weź globus, zobacz, gdzie jest USA, gdzie ChRL i gdzie leży strefa konfliktu. Zmierz miarką i porównaj. Rakiety średniego zasięgu w USA też nie zagrażają ChRL tylko Kubie. Strategia się zaczyna od logistyki. Mapy, linijki i roczniki statystyczne.

GB
czwartek, 1 sierpnia 2019, 11:02

Jeśli uważasz że to konflikt o morskie szlaki handlowe to Chiny już na wstępie przegrały. 4 amerykańskie SSGN (zmodyfikowane Ohio) mają po 154 Tomahawki, w sumie 616 Tomahawków, w zależności od wersji zasięg 1500-2500 km. Do tego ponad 50 SSN Virginia, Los Angeles, Sea Wolf, każdy z 12 Tomahawkami. Oczywiście nie wszystkie będą dostępne, ale i tak jest to olbrzymia siła ognia. A mają napęd atomowy, więc tu trzeba trochę inaczej patrzeć na sprawy logistyki... Po drugie, jeśli chodzi o szlaki handlowe to strategiczna dla Chin jest Cieśnina Malakka, a nie chińskie wybrzeża. Tak więc weź kalkulator, popatrz na mapy i sprawdź czym dysponuje USNavy i flota chińska.

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 16:28

Zasięg BGM-109E to maks 1700km Wersja jądrowa miała 2400km ale juz je wycofano.

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 02:12

Panie Andrettoni naprawde pan mysli ze Chiny zaatakuja ot tak sobie bazy w japonii jak odpowiedz Stanów uderzy nie w jakis Laos ale w Pekin, Szanghaj itp? USa panie Andrettoni nie ma pocisków sredniego zasiegu( balistycznych) bo ich nie potzrebuje , Mają tyle ICBMów by uklepac ziemię na kazdym, kto będzie na tyle głupi by ich zaczepic bronia jadrową. Wiec polecam powaznie pomyslec.

Extern
wtorek, 30 lipca 2019, 17:52

Przecież że te które mają dolecieć do Korei Południowej czy do Japonii są problemem.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 01:05

Panie Extern, pisąłem o zagrozeniu dla USA nie dla Korei czy Japonii. istotnie "madre " zagranie ze strony Chin by to było:)

Zyga3
poniedziałek, 29 lipca 2019, 19:19

Stany jak Imperium Rzymskie, doputy - dopuki nie padną finansowo. Drukarki FEDu pracują, a dolar USA od 1971 do 2017 stracił już 84% na wartości (nie wtajemniczonym w finanse dodam, że wówczas Stany całkowicie odeszły od pokrycia USD - złoto).

R
poniedziałek, 29 lipca 2019, 12:38

A moze US pokaze dowody na lamanie traktatu przez Rosje?

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 18:27

Panie R a po co jak sama Rosja pochwaliła sie odpaleniami 3M14 z wyrzutni ladowych i testami RS-26 na 2200km. Polecam niezłe zdjęcia z MO FR odpalanych 3M14:)

Rafal
wtorek, 30 lipca 2019, 01:14

Davien dowody a nie info z kablowki, 3M14 ile przeleciala? to ze odpalili to oznacza, ze zlamali traktat? to samo RS-26?

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 14:16

Panie Rafał, sam fakt prac nad odpaleniem 3M14 z lądu łamie traktat, może doczytaj sobie. Natomiast RS-26 przetestowali na 2200km czyli tez złamali traktat, Zdjecia i informacje ze żródeł MO FR ale oczywiscie dla ciebie...

Katon
środa, 31 lipca 2019, 11:28

Davien, RS26 to pocisk MIĘDZYKONTYNENTALNY, o zasięgu powyżej 5000 km, a posiadania ich INF nie zakazuje. Każdy pocisk o zasięgu powyżej 5000 km może razić cele na mniejszym dystansie, to tylko kwestia zaprogramowania odpowiedniej trajektorii.

GB
czwartek, 1 sierpnia 2019, 11:06

Po pierwsze jeśli nawet RS-26 nie łamie INF, to wcale nie oznacza że jego posiadanie nie łamie innych traktatów. Oczywiście można mieć i 100 RS-26, ale wtedy trzeba mieć o 100 mniej Topoli, Buław, Jarsów itp... A to będzie raczej nie opłacalne dla Rosji, ze względu choćby na zasięg tych ostatnich. Więc...?

Fanklub Daviena
niedziela, 4 sierpnia 2019, 12:00

Zaczynasz błaźnić się jak Davien. Rosja może mieć i 1000 Topoli i 10000 RS-26 i niczego nie łamie, dokąd na nich nie umieści głowic atomowych a jedynie konwencjonalne.

Davien
wtorek, 6 sierpnia 2019, 14:17

Funku jak nie masz wiedzy to może się juz nie kompromituj do reszty:))

GB
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 10:08

Kolejny raz kompromitujesz się - New Strategic Arms Reduction Treaty - doczytaj

Katon
czwartek, 1 sierpnia 2019, 15:02

Konkretnie, który? Ten pocisk jest po pierwszych testach, nie .a go jeszcze na stanie. Ile Rosja według tych traktatów m obecnie pocisków strategicznych bazowania lądowego? Ile ma prawo mieć? Twarde dane poproszę, liczby, źródła.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:47

Panie Katon wg INF pocisków balistycznych nie wolno testowac na zakazanym dystansie. Rosja przeprowadziłą dwa testy RS-26 na dystansie 2000-2200km wiec złamali INF. Pocisków manewrujacych o zakazanym zasięgu nie wolno nawet opracowywać, balistyczne mozna o ile sie ich nie testuje.

GB
czwartek, 1 sierpnia 2019, 17:24

Konkretnie New Strategic Arms Reduction Treaty. USA i FR zobowiązały się w nim do posiadania cytuję: "Zgodnie z postanowieniami traktatu każda ze stron zobowiązała się do ograniczenia liczby swoich głowic nuklearnych dla rozmieszczonych pocisków ICBM i SLBM do łącznie 1550 sztuk. Do limitu tego wlicza się ciężkie samoloty bombowe, gdzie każdy pojedynczy samolot uznaje się za jedną głowicę. Umowa ustanowiła także łączny limit 800 rozmieszczonych i nierozmieszczonych wyrzutni pocisków ICBM oraz SLBM, a także ciężkich samolotów bombowych zdolnych do przenoszenia uzbrojenia nuklearnego, przy czym łączna liczba rozmieszczonych wyrzutni ICBM, SLBM oraz ciężkich samolotów bombowych nie może przekroczyć 700. Zgodnie z postanowieniami traktatu, w ciągu siedmiu lat od wejścia umowy w życie, do 5 lutego 2018 roku strony umowy muszą dostosować swój arsenał strategicznej broni nuklearnej do ustanowionych traktatem zagregowanych limitów. " Jeśli chodzi o Rosję to cytuję: "Jeśli idzie o Federację Rosyjską, 1 września 2017 roku jej strategiczne siły nuklearne dysponowały potencjałem 501 środków przenoszenia strategicznej broni nuklearnej (międzykontynentalne rakiety balistyczne i bombowce) w gotowości bojowej, łącznie zaś 790 takimi platformami, jeśli uwzględnić też te aktualnie pozostające poza gotowością bojową. Liczba ładunków jądrowych na aktywnych nośnikach wynosiła 1561, a na początku 2018 roku powinna osiągnąć traktatowe 1550 sztuk.". Jak więc widać wprowadzenie RS-26 jako rakiety międzykontynentalnej jest możliwe, ale oczywiście wtedy trzeba by zmniejszyć ilość Topoli, Buław, Jarsów, bombowców strategicznych itp. Chyba nieopłacalne, prawda?

Davien
środa, 31 lipca 2019, 20:57

Panie Katon traktat INF zakazuje testowania pocisków balistycznych na zasięg 500-5500km, Rosjanie przetestowali RS-26 na 2200km łamiąc zakaz. Test na 5800km nie liczy sie do INF poniewaz rakieta nie miała głowicy.Zrozumiałes teraz.

Komentator
czwartek, 1 sierpnia 2019, 01:27

Davien, jak zwykłe pleciesz bzdury. Przetestowali bez głowicy? A Amerykanie testy minutemanow to przeprowadzają Z GŁOWICAMI? Oczywiście że testowano bez głowicy którą zastąpiono BALASTEM, którego masa odpowiadała masie glowicy. Po co komuś test pocisku który nie odpowiada warunkom jego użycia?

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 16:30

Panie Komentator i po co znowu sie osmieszasz:) Pociski sa testowane z ekwiwalentem głowicy bojowej a nie było nawet balastu, dlatego ten okrojony JARS( bo tym jest RS-26) poleciał na te 5800km, Z głowica miał zasieg 2200km więć jak zwykle kosmiczna wtopa:)

Komentator
czwartek, 1 sierpnia 2019, 19:08

No nie, teraz Davien to już naprawdę nie wiem jak skomentować te "złote myśli". Najpierw twierdziłeś że był testowany bez głowicy i Z GŁOWICĄ. Test bez głowicy i bez jej ekwiwalentu masowego (to ten balast Davien którego podobno nie było), to bzdura, pocisk pozbawiony tego balastu zachowuje się zupełnie inaczej niż obciążony głowicą, inna jest długość, środek ciężkości, stosunek ciągu do masy i mnóstwo innych parametrów, a wyniki takiego testu są bezużyteczne dla późniejszej eksploatacji pocisku. Test z GŁOWICĄ BOJOWĄ już wyśmiałem szybciej, dlatego (jak zwykle) zmieniłeś zdanie, pozostało jedynie przyznać (co uczyniłeś), że testy jednak odbyły się z EKWIWALENTEM MASOWYM GŁOWICY. A teraz Davien zagadka, pocisk obciążony głowicą bojową nie jest w stanie pokonać dystansu 3 tys km i łamie traktat INF. Ten sam pocisk, obciążony ekwiwalentem masowym głowicy bojowej (a więc mający te same parametry, tak samo położony środek ciężkości, taki sam stosunek ciągu do masy), pokonuje bez problemu ponad 5 tys km i tego INF nie łamie. I ty coś wspomniałeś o wtopie? Dam ci dobrą radę, zawsze przeczytaj swoje posty przed ich publikacją. Powoli i ze zrozumieniem.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:44

Panie Komentator naucz się czytac to może cos zrozumiesz. RS-26 na 5800km poleciał nawet bez ekwiwalentu głowicy ale dla ciebie to jak zwykle za trudne do zrozumienia:)

i tyle ...
niedziela, 4 sierpnia 2019, 14:13

Człowieku, na 5800 km leci głowica, jak jej nie będzie, to nic nie poleci na tą odległość...

bania Davien
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 23:58

Przecież ten "puchatek" nie ma o tym pojęcia.

Fanklub Daviena
środa, 31 lipca 2019, 20:11

INF zakazywał pocisków o zasięgu do 5500km. Natomiast Davien łże jak zwykle, bo RS-26 został przetestowany na 5800km, czyli INF nie łamał.

R
wtorek, 30 lipca 2019, 17:24

Pytam po raz kolejny zasieg 9M728 czy 9M729 znaczy twojej 3M14 odpalanej z ladu? RS-26 tak testowano, ale nie na 2000+ km, tak twierdzi amerykanska propaganda, podaj zrodla? moze jakies linki wkleisz zamiast popisywac sie brakiem wiedzy. Najwazniejsze z traktau "prohibits both parties from possessing, producing or flight-testing ground-launched ballistic and cruise missiles with ranges of 500-5,500km. Possessing or producing ground-based launchers of those missiles is also prohibited. The ban extends to weapons with both nuclear and conventional warheads, but does not cover air-delivered or sea-based missiles" Przetlumaczyc?

GB
czwartek, 1 sierpnia 2019, 14:09

Rosyjski MO na konferencji prasowej podał wymiary 9M729. Oczywiście wedle rosyjskiego MO zasięg pocisku jest poniżej 500 km. Problem w tym że: 1) 9M729 jest niewiele mniejszy od 3M10 Granat, a ten miał zasięg 2500 km, 2) 9M729 jest większy gdzieś o prawie 2 metry od amerykańskiego Tomahawka, a ten jak wiadomo ma zasięg 1500-2500 km w zależności od wersji. Wskazuje to że albo Rosjanie cofnęli się w rozwoju w stosunku do zaprojektowanego w czasach ZSRR 3M10 Granat, albo jak zwykle kłamią i 9M729 ma zasięg ponad 2000 km. Co do rzeczywistych dowodów to zostały one przedstawione państwom NATO, a nie słyszałem żeby przedstawiciele któregoś z tych państw zakwestionował je.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 01:08

Panie R to ci wyjasnie bo jak widzę.. Zasieg 9M728 wynosi ok 500km, zasieg 9M729 wynosi 1500-2500km. Żródła to MO FR i coś tak ładnie zwane mil.gov ru:) RS-26 panei R był testowany na 2200km z głowica bojową wiec naprawdę jak nie masz wiedzy....

dyzio
czwartek, 1 sierpnia 2019, 08:24

Davien, raz można się pomylić, ale ty napisałeś tą bzdurę po raz drugi. Test pocisku strategicznego z głowicą bojową? To teraz się testuje te rakiety z megatonowymi głowicami? A nie prościej, taniej i bezpieczniej byłoby testować z atrapą masową? Skąd ty czerpiesz "natchnienie"?

Komentator
czwartek, 1 sierpnia 2019, 01:42

Davien, czy ktokolwiek, kiedykolwiek testował międzykontynentalny pocisk strategiczny z głowicą bojową? Znasz taki pocisk międzykontynentalny który miałby głowicę inną niż jądrową? Kto, kiedy i gdzie przetestował taki pocisk z głowicą bojową? Konkretnie, użytkownik, data testu, miejsce. I oczywiście proszę powołać się na możliwe do weryfikacji źródła. Proszę również o podanie jaki był efekt tego testu RS26 z głowicą bojową? Eksplozja ładunku? Konkrety

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 16:34

Tak, bez przerwy sa testowane z z ekwiwalentem głowicy bojowej, w kazdym normalnym tescie. Oczywiście można tez wystzrelić rakiete bez tegp co jak widac pokazali Rosjanie:)

poniedziałek, 29 lipca 2019, 17:23

Przecież to Rosjanie przedstawili już dowody;))) sami pokazali rakietę i jej start...

anda
wtorek, 30 lipca 2019, 00:11

No i co to znaczy a czy pokazali trasę przelotu i gdzie wylądowała?

asd
wtorek, 30 lipca 2019, 15:22

A co mnie obchodzi ile przeleciała? To ta sama rakieta, a sztuczki z zatankowaniem połowy paliwa na testy i pełnego zbiornika na wojnę, to sobie możecie darować, bo nie z nami takie numery Brunner.

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 14:17

Anda, nie muszą, sam fakt ze przystosowali 3M14 o zasięgu 1500km do odpalania z ladu złamał INF, takie sa fakty. Także testowanie RS-26 na 2200km go złamało więc powodzenia:)

R
środa, 31 lipca 2019, 11:49

Po raz kolejny dowody na zasieg twojego 3M14 odplanego z ladu i testy RS-26 na 2000km i nie twoja propagandowa kablowka tylko dowody, linki moze jakies?

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:50

Panie R dwa testy RS-26 na dystansie 2000-2200km, zródło MO FR, 3M14 odpalany z wyrzutni Iskanderów, zródło MO FR, zasieg 3M-14: ataki Rosji w Syrii. Wystarcxzt czy dalej udajesz...

prawieanonim
czwartek, 1 sierpnia 2019, 14:59

Jak tylko ty przedstawisz dowody że HERA i wyrzutnie MK41 łamią INF.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:52

Bedzie cięzko bo INF dotyczy wyłącznie pocisków balistycznych i manewrujących a HERA nimi nie jest i dedykowanych wyrzutni do tych pocisków a VLS Mk-41 nie są takimi wyrzutniami

Andrettoni
niedziela, 28 lipca 2019, 21:25

Teoretycznie jest to racja, ale Stany Zjednoczone są w trudniejszej sytuacji. Deficyt budżetowy jest niebotyczny, a kraj podejmuje ciągle nowe wyzwania finansowe. Rakiety średniego zasięgu to tylko mały element. Dochodzi do tego wy ścig kosmiczny, modernizacja sił lądowych i morskich, modernizacja lotnictwa, arsenał atomowy. Amerykanie muszą ponieść olbrzymi koszt, a wojny nie ma. Oficjalnie na zbrojenia USA wydaje dwukrotnie więcej PKB niż ChRL. Chiny mimo, że na zbrojenia wydają coraz więcej, to w procentach PKB ta kwota podobno nawet zmalała z 2% do 1,9%, natomiast w USA procent wydatków wzrósł z 4,3 do 4,6. To nie jest dobrze dla gospodarki.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:08

Panie Andrettoni ale ich na to stać i te pieniadze w 99% wydaja u siebie.

Andrettoni
wtorek, 30 lipca 2019, 04:09

Masz rację, ale powszechnie się mówi, że ChRL się zbroi i wydatki na zbrojenia rosną, a w przeliczeniu na PKB maleją... Jest oczywiste, że gdyby Polska była bogata i wydając 2% PKB na zbrojenia było nas stać np na lotniskowiec, to byśmy go sobie zbudowali. Chiny stać na wydatki i w 99% wydają u siebie. A co mają robić- nie budować armii i zmniejszyć wydatki do 0,5 % PKB? My wydajemy 3% i w większości nie u siebie. A jednak nasza gospodarka stale rośnie, a chińska stale upada... Prognozy są takie, ze w roku 2050 Chiny będą miały pierwsza gospodarkę, a Indie drugą. USA nie będą nawet drugie. Chcesz mieć największą armię i trzecią gospodarkę czy trzecią armię i pierwszą gospodarkę?

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 14:19

Panie Andrettoni, akurat te wydawanie 99% to odnosiło sie do USA bo Chiny kuuja na potege za granica co mogą wiec nie masz racji. A co do wielkości gospodarek to za 30 lat nie wiadomo co będzie, ale Chiny i Indie juz zwalniaja

Fanklub Daviena
poniedziałek, 29 lipca 2019, 21:00

Jak uważasz, że przy dochodach budżetowych 4 bln USD i budżecie 5 bln USD (czyli 1 bln USD deficytu!!!) i zadłużeniu 23 bln USD, w tym 5 bln USD krótkoterminowego (do spłaty poniżej 3 lat) "USA na to stać", to znaczy, że znowu masz swój słynny odlot z rzeczywistości. Czyżbyś nie wiedział, że już dziś 10 letnie obligacje amerykańskie są wyceniane niżej od... polskich i greckich? A to dopiero początek! :)

bender
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 18:21

Człowieku, skąd Ty bierzesz te bzdury? Słyszałeś kiedyś o ratingach kredytowych? Amerykański rating to najwyższa półka (premium): stabilne AAA i nie zmienił się od dekad. Polski rating to klasa aspirująca (upper medium grade) z oceną A2. Rosyjski rating kredytowy to lower medium grade z oceną BAA3, a grecki to highly speculative z oceną B1.

poniedziałek, 29 lipca 2019, 18:11

Jeszcze ich stac, wydaja u siebie owszem, ale nie na swoja produkcje, jakie jest zadluzenie US a jakie Chin?

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 23:51

A USa moga spokojnie istniec bez Chin ale w druga strone... Zaczałbym sie wtedy martwic powaznie o Rosje:)

R
środa, 31 lipca 2019, 17:38

Ta USA moga istniec bez Chin, wiekszej glupoty nie slyszalem, gdzie wtedy kupisz Tshirty i trampki za 5? Trzeba bedzie produkowac w US a to juz bedzie 50 i nikogo nie bedzie na nie stac.

GB
piątek, 2 sierpnia 2019, 09:56

W Bangladeszu...

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 02:15

Kupia po 6 w Tajlandii, Wietnamie czy na Tajwanie a ciekawe jak sobie Chiny poradza jak nie będa mogły nic 3w USA spzredac:) Ech nauczcie sie w końcu mysleć:)

anda
czwartek, 1 sierpnia 2019, 18:13

Oj Davien a 50 % produkcji mechanicznej to gdzie jak nie w Chinach. Jak Chiny odetną armię USA od części zamiennych to co ta armia zrobi

GB
piątek, 2 sierpnia 2019, 09:58

Armia USA nie kupują części zamiennych w Chinach. Co najwyżej podstawową elektronikę w Republice Chińskiej (Tajwan).

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:53

Anda Armia USA nic w Chinach nie produkuje to nie Rosja która bez elektroniki z Chin lezy i kwiczy na całego:)

Fanklub Daviena
wtorek, 30 lipca 2019, 16:08

Wielkiej Brytanii przed IIWŚ też się wydawało, że Azja i Afryka nie mogą bez niej istnieć ("Pozabijają i zjedzą się wzajemnie" głosił brytyjski premier). Teraz USA też się wydaje, że są nie do zastąpienia a to tylko 4% ludności świata i 10% rynek zbytu dla Chin :)

Jan z Krakowa
niedziela, 28 lipca 2019, 20:38

Postępowanie Rosji z rakietami o których mowa, rozwiązało ręce Stanom Zjednoczonym w tym sensie, że będą one mogły je umieszczać na Dalekim Wschodzie na całym świecie na lądach. Zmieni się więc sytuacja strategiczna. W Europie też one będą. Prędzej czy później. Powtarza się więc sytuacja, którą pamiętam z lat70/80. Amerykanie, podobnie jak wtedy, muszą przywrócić równowagę -- też w Europie. Chiny za to Rosji nie podziękują. Prawdopodobnie Rosjanie założyli wygraną Clintonowej (jak piszą w Czechach) i w porę nie skorygowali swoich planów i działalności propagandowej. Czasami państwom brakuje umiaru. Cintonowa, podobnie jak Obama jest <> (tak pisano o następcy Franciszka Józefa). Oprócz tego chyba Kongres popiera rozsądną politykę prezydenta Trumpa wobec Rosji. Gospodarka USA jeszcze bardziej na tym zyska.

zxcv
wtorek, 30 lipca 2019, 15:37

Bzdura. Ruscy postawili na Trumpa, co było widać w ich nachalnej propagandzie internetowej, atakach hakerskich na maila Clinton i co widać po kontaktach zaplecza Trumpa z ruskimi(ujawnionymi w śledztwie). Myśleli że będą mieli marionetkę, a tymczasem to Trump wykorzystał ruskich do wygrania wyborów i się na nich wypiął. Może niczego im nie obiecał, ale wystarczyło że nie pogonił ich kiedy kontaktowali się z jego zapleczem i to wystarczyło żeby pomyśleli że można go kupić.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 11:15

Być może ingerencja Rosjan w wybory w USA celowo była tak nachalna i antyclintonowa, by Amerykanie widząć, że Rosja wspiera Trumpa, zagłosowali właśnie na Clinton.

Sailor
środa, 31 lipca 2019, 16:00

Rosjanie mogli zakładać zwycięstwo Clinton, a jednocześnie pomagać Trump-owi aby namieszać na amerykańskiej scenie politycznej. Jedno z drugim się nie kłóci.

1 23
poniedziałek, 29 lipca 2019, 23:31

Dobrze ujęte. Pozdrawiam.

zwolec
niedziela, 28 lipca 2019, 18:55

Nie bardzo rozumiem sens stawiania pytań "na ile przyspieszenie prac na nowymi systemami uzbrojenia przez USA wpłynie na decyzje Chin i Rosji" - przecież skoro Rosja zbroi się po cichu mamiąc i kłamiąc na potęgę a PRC robi swoje niezależnie od tego co mówi i robi USA i Rosja to USA i tak podjęło już decyzję (nieoficjalnie pół roku temu) o podjęciu odpowiednich kroków ku modernizacji i nowym zbrojeniom. Chiny sobie poradzą bo są bogate, Rosja odpadnie bo jest słaba gospodarczo a USA lekko się zasapie na początku ale czasem wyjdzie na prowadzenie - to co mają Amerykanie to przede wszystkim myśl techniczna której brakuje Chinom i Rosji - wprawdzie Chiny kradną na potęgę know how ale nie zawsze wychodzi im kopiowanie 1 do 1. Gdzies z boku sa Indie i japonia - ta ma giga kasy i ludzi - jak zobacza zagrożenie ze strony Chin to przykleją sie do USA i zamiast obecnie istniejącej "obronnej" struktury wojsk przypomna sobie kim byli kiedyś - kwestia czasu. A kacapy w tym wyścigu złapią zadyszkę już za parę lat gdy Amerykanie i Chińczycy wrzuca kolejne biegi i prędkość zbrojeń nabierze tempa gdzie Rosja pogubi łapcie i potknie się o własny nochal - są za słabi gospodarczo a do wyścigu potrzeba zdrowych mocnych organizmów a nie zasuszonych staruszków ...

MAZU
niedziela, 28 lipca 2019, 18:12

Czy któryś z szanownych forumowiczów może napisać o zlikwidowaniu z polecenia PUSA BHObamy najnowszej generacji rakiet Tomahawk? M

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:09

Mazu, o bajkach sie nie dyskutuje:)) Najnowszą generacja jest BGM-109E i ostatnio spadały na Syrię.

R
poniedziałek, 29 lipca 2019, 12:30

Nie ma czegos takiego jak najnowszej generacji rakiety Tomahawk.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 18:28

Panie R, alez sa nazywa sie to Tomahawk block IV albo BGM-109E.

Marek1
niedziela, 28 lipca 2019, 18:00

Warto zwrócić uwagę na podawane w artykule szacunkowe koszty pozyskania przez USA poszczególnych typów rakiet krótkiego/średniego zasięgu zakazanych przez INF i PORÓWNANIE ich z kwotami jakie już zostały wydane przez MON(np. na I etap Wisły) i jeszcze zostaną(II etap Wisły, F-35). Polskę STAĆ było na pozyskanie rakiet balistycznych/manewrujących o zas. 1000-1500km, ale obecnie to już poza zasięgiem budżetu. Został o "zarżnięty" na amen i stać nas obecnie jedynie na takie spektakularne farsy jak "modyfikacja" T-72M.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:11

Marek, zacznijmy od tego że nikt nam takich rakiet nie sprzeda bo blokuje to MTCR, USA samo buduje i opracowuje swoje pociski wiec dla nich to zwykła modernizacja istniejacych rakiet. Aha USA nie miąło żadnych pocisków zakazanych traktatem INF co widac po czasie jaki zajmuje opracowanie pociskó balistycznych o zasięgu 500-5500km.

wizjoner
poniedziałek, 29 lipca 2019, 22:42

Davien wezmą dwa stopnie z LGM-118A Peacekeeper, lub z UGM-133 Trident II D-5 i już mają pociski o zasięgu zakazanym przez INF, podobnie mogą zrobić ruskie. Takie rakiety mogą opracować w kilkanaście miesięcy i wdrożyć w 2020- 2021 roku. Problem jest inny, przy zagrożeniu atakiem w czasie pojedyńczych minut, decyzję o ataku odwetowym musi podejmować komputer a nie człowiek. Dlatego wtedy III wojna światowa zostanie rozpoczęta przez komptery i niestety prawdopodobnie przez ruskie, co oznacza szybki koniec cywilizacji. Ruskie komputery wykryją atak, odpalą atak odwetowy, po czym USA uruchomi atak odwetowy i to bedzie koniec Europy, Rosji i USA.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 01:12

Panie wizjoner, a po co USA takie rakiety jak maja pod dostatkiem zwykłych ICBM-ów a pzreciwnik nie ma przed nimi obrony:)

Fanklub Daviena
poniedziałek, 29 lipca 2019, 21:54

Miały zakazany traktatem pocisk "testowy" do testowania tarczy antyrakietowej, drony o zasięgu 500-5500km z udźwigiem ponad 450kg oraz zakazane INF wyrzutnie VLS mk 41 w Rumunii. Ponadto Rosja przestawiła zdjęcia satelitarne z budowanych od... 2 lat przed wypowiedzeniem INF zakładów Raytheona przeznaczonych do budowy pocisków średniego zasięgu. Po prostu USA już 2 lata temu "wiedziały", że Rosja "złamie" INF i nikt inny, podobnie jak ostatnich amerykańskich rewelacji -"nielegalnych rosyjskich testów nuklearnych" - tych rosyjskich naruszeń nie zauważył, no może z wyj. Brytyjczyków, ale na ich bredzenia przestałem zwracać uwagę, więc nie wiem. :)

GB
piątek, 2 sierpnia 2019, 10:07

Drony nie podchodzą pod INF, nie są jednorazowe tak jak pociski manewrujące. Raytheon jest producentem wielu systemów rakietowych takich jak np. Patriot, morskie pociski rakietowe serii Standard (np. SM2, SM3, SM6 z tych bardziej znanych), Stunner, udział w programie GBI, Tomahawk i wiele różnych innych systemów broni. Nic dziwnego że rozbudowuje swoje zakłady. Bazy w Redzikowie i Rumunii nie są przystosowane do wystrzeliwania Tomahawków. Oczywiście że USA wiedziały od dość dawna (wcześniej niż 2 lata) że Rosja łamie traktat INF, gdyż informowały o tym publicznie od kilku lat.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 12:04

Udowodnij, że dron nie podchodzi pod definicję pocisku manewrującego z INF, który tam jest określony jako "odbywający lot napędowy i utrzymujący się w powietrzu dzięki sile aerodynamicznej"! INF w 100% obejmuje drony, natomiast na żądanie USA zresztą, nie obejmuje Iskanderów-M, bo ani nie utrzymują się w powietrzu dzięki skrzydłom, ani nie przebywają większości trasy po trajektorii balistycznej... Ty oczywiście w Redzikowie i Rumunii razem z Davienem "byłeś" i VLS mk 41 "oglądałeś" i "wiesz", że to są inne VLS niż na okrętach (choć USA głosi, że takie same) i "nie da się" z nich odpalać Tomahawków...

Davien
wtorek, 6 sierpnia 2019, 14:22

Funku, znowu... Iskander-M w chwili podpisywania INF nie istniał wiec niemógł go traktat obejmowactak wiec ciesz się bo skończyłby jak Oka:) Dron panie funklub nie podchodzi pod definicje pocisku czy to balistycznego czy manewrującego wiec nie kłam . I to tyle z twoich bajek

GB
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 17:31

INF nie obejmuje drony z prostego powodu, one wracają na lotnisko, a nie uderzają w cel. Inaczej każdy samolot podchodziłby pod INF. Proste?

Fanklub Daviena
wtorek, 6 sierpnia 2019, 12:32

A ta definicja, ułożona przez USA zresztą, mówi coś o wracaniu na lotnisko, komiku? Wiesz co to jest niedozwolona "rozszerzająca interpretacja prawna"? Spytaj się prawnika, to ci wytłumaczy. Samolot nie podchodzi pod INF, bo tym się różni, że jest załogowy. Maszyny kamikadze w IIWŚ były samolotami, choć na lotnisko nie wracały, tylko uderzały w cel.

Davien
wtorek, 6 sierpnia 2019, 14:24

A tu masz definicje pocisku manewrującego by uciąc te twoje fantazje" Pocisk manewrujący – (dawniej: samolot-pocisk) przeznaczony do dostarczenia głowicy bojowej do wyznaczonego celu bezpilotowy autonomiczny aparat latający jednorazowego użytku". Wystarczy czy dalej robisz z siebei...

Davien
wtorek, 6 sierpnia 2019, 14:23

A czy ta twoja wydumana definicja mówi cos o tym ze ten Pocisk musi byc bezzałogowy ?:)) Jak widac sam sie zaorałes funku:)

bender
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 17:18

Zmień źródło swoich informacji, bo te obecne to tylko ciągle Cię wystawia na śmieszność. Wiesz może dlaczego traktat z artykułu nosi skrót INF? Bo nazwa odnosi się do Intermediate-range Nuclear Forces. Nie do balonów, aerostatów, latających celów, dronów czy latawców, ale do nośników broni nuklearnej średniego zasięgu. Jak długo nie istnieją drony z głowicami nuklearnymi, a takowych nie ma i nie będzie (bo do tych celów właśnie służą pociski samosterujące), to traktat INF ich nie dotyczy. Proste?

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:57

Panie funklub, INF dotyczy wyłacznie pocisków balistycznych i manewrujących wiec ani HERa czyli rakieta cel ani drony ani VLS Mk-41 go nie łamią w pzreciwieństwie do rosyjskich RS-26 i 9M729 czyli ladowej wersji 3M14. Aha wg INF Raytheon moze budowac pociski balistyczne średneigo zasiegu tysiącami, dopóki nie przetestuje ich na zakazanym dystansie nie podlegaja pod INF:)) No ale Rosja sie wygłupiła z RS-26 i narobiła sobie kłopotów:)

Whiro
środa, 31 lipca 2019, 07:15

Skąd Rosja wie że będą tam budowane takie lub inne rakiety? To widać z kosmosu? To jakaś bzdura rodem ze sputnika...Dodam że jeśli kalibr ssc 8 był wystrzelony z wyrzutni iskandera, to wychodzi na to że każda wyrzutnia iskandera łamie traktat inf.

R
środa, 31 lipca 2019, 14:34

A skad US wie jaki zasieg maja rakiety Iskandera, widac to z kosmosu?

GB
piątek, 2 sierpnia 2019, 09:59

Policzyli sobie, obserwowali skąd strzela i gdzie trafia. Poligony rakietowe są wszystkim znane i obserwowane.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:57

Panie R... zasięg 3M14 doskonale był pokazany w Syrii wiec nie rób z siebei...

Jan z Krakowa
niedziela, 28 lipca 2019, 16:23

Dziękuję Autorowi za obiektywny, na wysokim poziomie artykuł.

Fanklub Daviena
niedziela, 28 lipca 2019, 15:07

"Ponadto posiadanie takich systemów zmusza stronę przeciwną do szerszego inwestowania w efektywniejsze systemy obrony przeciwrakietowej" - tak uważają tylko linearnie myślący Amerykanie o ciasnych horyzontach. Rosjanin uzna, że zamiast wywalać np. dodatkowy miliard USD na opl, lepiej kupić za to 1000 szt. Iskanderów-K. Rosjanie, wy strategiczne matołki z zachodnich "think"-tanków, nie będą szli w obronę, bo po pierwsze, mają budżet kilkanaście razy mniejszy od NATO, po drugie, obrona jest średnio 9x droższa niż atak, więc na NATOwskie zwiększenie możliwości ataku Rosja odpowie nie obroną, tylko ROZBUDOWĄ ŚRODKÓW ATAKU CELEM ODSTRASZANIA. Jak ktoś "myśli", że w odpowiedzi na amerykańskie wycofanie się z INF Rosja finansowo wykrwawi się na opl i braknie jej na atak i Zachód będzie nie tylko bezpieczny, ale jeszcze i tak zdolny do przełamania rosyjskiej opl, to nie jest analitykiem, tylko baranem lub osłem. Rosja tak nie zrobi, bo jest lepsza z matematyki a dodatkowo nie było by ją na to stać, więc odpowie jedynym sensownym rozwiązaniem: dramatycznie zwiększy produkcję pocisków średniego zasięgu. I tak dzięki "błyskotliwości" Trampka "wzrośnie" bezpieczeństwo w Europie, ale nie tylko: Trampek z geografii też bystry nie jest, więc nie wziął cyrkla i nie zatoczył ze wschodnich wybrzeży Rosji okręgu o promieniu 5500km i pewnie nie wie, że większość obszaru USA, łącznie z najdalszymi zakątkami Kalifornii, znajdzie się w zasięgu rażenia rosyjskich rakiet średniego zasięgu, których ilość nie będzie teraz regulowana żadnymi traktatami. I pierwszy raz od Kryzysu Kubańskiego USA stanie w obliczu bycia na celowniku broni innej niż strategiczna i teraz Rosjanie w odpowiedzi np. na zbombardowanie rosyjskiej bazy marynarki w Syrii zyskają możliwość ataku rakietowego na np. bazę US Navy w Kalifornii... Dotąd Rosja nie miała możliwości rewanżu na USA np. za konwencjonalny ostrzał Kaliningradu a dzięki wycofaniu się USA z INF taką możliwość zyska. Jako Polak jestem zadowolony z końca INF. Teraz potencjał rakietowy Rosji poniżej broni strategicznej nie będzie wymierzony jedynie w Polskę, ale "rozmyje" się na całą Europę, Bliski Wschód i Zachodnie Wybrzeże USA, więc przydział "na Polskę" się zmniejszy a i zachodni politycy będą mniej skorzy wymachiwać szabelką, wiedząc, że nie tylko Polska, ale i ich kraje teraz za to odpowiedzą. P.S. Z punktu widzenia Rosji sytuacja zmienia się niewiele i tylko na plus Rosji: po podejściu NATO pod granicę Rosji była ona i tak w zasięgu rakiet krótkiego zasięgu a USA i miasta zachodnie nie, a z uwagi na ogromną ilość natowskich samolotów i okrętów przenoszących pociski średniego zasięgu, i tak w celownikach pocisków średniego zasięgu była. Rosja natomiast miała skromną ilość okrętów i samolotów z takimi pociskami, zdolną zagrozić USA czy UE. Teraz Rosja zamiast drogich okrętów i samolotów będzie mogła produkować tanie wyrzutnie lądowe i korzystać ze swoich ogromnych terytoriów w celu ich ukrycia. :)

bps
wtorek, 30 lipca 2019, 00:54

Wyjaśnij "znafco" Rosji po co Moskwa od lat inwestuje w systemy przeciwlotnicze, przeciwrakietowe i antydostępowe. Już za czasów ZSRR obrona przeciwlotnicza stolicy Rosji była wręcz mityczna. Problem Rosjan polega na tym, że Moskwa jest wielkim centrum politycznym i gospodarczym bez którego państwo nie przetrwa. A to jest wielki nieruchomy cel

Extern
wtorek, 30 lipca 2019, 18:05

Jest jeszcze dla Rosjan gorzej, znaczna większość ich populacji żyje w kilkunastu dużych miastach w europejskiej części kraju. Wystarczy naprawdę kilka trafień i większości potencjału kraju nie ma. Wyłączyć USA które są bardziej równomiernie zamieszkane jest znacznie trudniej. Ale oczywiście jeśli do czegoś takiego by już doszło to przegramy wszyscy.

anda
czwartek, 1 sierpnia 2019, 18:16

EXTERN wystarczy w USA zburzyć kilkadziesiąt mostów i skrzyżowań autostrad i USA leżą i kwiczą

GB
piątek, 2 sierpnia 2019, 10:09

A czym niby Rosja ma zniszczyć te kilkadziesiąt mostów i węzłów komunikacyjnych w USA? Co? Rakietami balistycznymi? Wystarczy że USA zniszczy kilka ośrodków miejskich w Rosji i ta leży rozłożona na łopatki.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:58

Anda i odbuduja to w kilka tygodni a zrównanej z ziemia rosji nei:)

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:18

Funku jak sie osmieszasz to na całeg jak widać:) Po pierwsze akurat rakiet balistycznych sredniego zasięgu Rosja nie ma wcale, jedyna lamiąca traktat INF RS-26 wyladowała w zamrażarce do min 2028r, a zasieg 3M14 to całe 1500km. bo jak odpalisz wersję Jadrowa to ci jakas setka Tridentów złozy wizyte;) A teraz dalej, weż sobie panie funklub narysuj koło o promieniu 1700km z dowolnego morza gdzie pływa sobie jeden z SSGN-ów i policz sobie kto wyjdzie lepiej: USA na kilkunastu 3M14 które można bez problemu przechwycic czy Rosja tak na 150 BGM-109E z kazdego SSGN-a. Aha raz juz była taka sytuacja i to nie USA ale Rosja błagała o podpisanie INF jak w Moskwie panika na temat Pershinga II siegnęła szczytu:)

R
wtorek, 30 lipca 2019, 12:48

Davien a info o zasiegu rosyjskich rakiet to z lokalnej kablowki? Bo poki co krzykacze made in US tacy jak ty nie podali zadnych wiarygodnych zrodel. A i jeszcze twoje 1700km, zerknij sobie na mape i dokladnie sprawdz gdzie lezy Rosja a gdzie moga sie znajdowac twoje SSGN, dzieciaku ty naprawde nie wie wiesz co piszesz.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 01:13

Panie R z danych MO FR, pokazów MAKS czy cwiczń z ich odpalania czym sie Rosja chwaliła na prawo i lewo. A co do tego gdzie moga byc SSGN-y to mórz ci wokół Rosji dostatek wiec jak zwykle zrobiłes z siebie....

R
czwartek, 1 sierpnia 2019, 11:54

Davien jak zwykle nic konkretnego do powiedzenia nie ma, podaj jedno zrodlo linka o zaisegu rakiet Iskandera a i wroc na lekcje geografii, histori tez by sie przydalo poduczyc np z Jugoslawii.

GB
piątek, 2 sierpnia 2019, 10:16

Podstawowym jawnym źródłem informacji jest konferencja rosyjskiego MO w którym podał on wymiary 9M728 i 9M729 w konfrontacji z wiedzą o pociskach Kalibr, Granat, Tomahawk. Wiadomo że te pociski mają zasięg ponad 500 km, w przypadku Granat to 2500km. 9M729 ma bardzo podobne wymiary do Granat, a Tomahawk jest nawet o 2 metry krótszy. Oczywiście zacofanie technologiczne Rosji pozwala sądzić że nie można porównywać 9M729 z Tomahawkiem, ale pozwala porównywać te pociski z Granatem. No chyba że uznamy że Rosja cofnęła się w rozwoju... Masz dowód przez analizę. Chyba nie oczekujesz że Rosja sama z siebie przyzna że złamała INF? Tak głupi chyba nie są.

Davien
niedziela, 4 sierpnia 2019, 00:37

GB, jednak są:) Pochwalili się dwoma testami RS-26 na zasięg 2000-2200km wiec juz przyznali ze złamali INF, Publikowali zdjecia standardowych 3M14 odpalanych z wyrzutni systemu Iskander wiec kolejna wpadka, bo nawet nie wolno im było opracowywac takiej wersji Kalibra.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:59

Panie R, prosze bardzo: rosyjskie ataki 3M14 w Syrii, wystarczy czy jak zwykle robisz z siebei... Jak w przypadku Jugosławi:))

Tom
wtorek, 30 lipca 2019, 03:47

Jesli to by bylo takie negatywne dla Rosji to by za wszelka cene starala sie o INF... ale po tym jak US wyszli to Rosja tez wyszla. Teraz moze nie ma pociskow z zasiegiem np. 4000km ale za pare lat moze miec.

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 14:26

Panie TOm, było negatywne, bo Rosja nie miała jak obronic się przed Pershingami II i Gryphonami a te były w stanie zadać cios ostateczny czyli wyeliminować sowództwo zanim odpowie Dzis Rosja tez nie ma jak zagrozić USA pociskami średniego zasięgu a USA jak najbardziej wiec chodzi Rosji nie o USa ale o Chiny, które maja głównie broń sredniego zasięgu

Extern
wtorek, 30 lipca 2019, 18:10

I tu leży ten pies, od dawna mi się wydaje że to całe napięcie pomiędzy USA a Rosją jest tylko po to aby oba te kraje bez umiaru mogły się zbroić przeciwko Chinom. Rosja i USA nie są dla siebie żadnym zagrożeniem ani militarnym ani tym bardziej gospodarczym więc po co realnie mieli by się pozabijać wzajemnie?

Nikt
poniedziałek, 29 lipca 2019, 10:45

Dla USA i Europy nic się nie zmieni bo bronie tej klasy były uzywane w olbrzymich ilościach na lekkich okrętach przez Rosję, ni zapomiałś że właśnie przez posiadanie ladowych wyrzutni średniego zasięgu USA zerwało INF który i tak nie obejmował Chin

Olo
niedziela, 28 lipca 2019, 14:46

Najważniejsze jest to że jakiekolwiek gdziekolwiek uderzenie armii USA spotka się z bezpośrednim odwetem na centra polityczno -gospodarcze kontynentalnych Stanów. Koniec chowania się za Atlantykiem czy Pacyfikiem. W efekcie jakikolwiek wyścig zbrojeń ze strony USA to tylko marnowanie sił i środków.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:19

Olo a w odpowiedzi w Moskwe czy Petersburg uderzą pociski z USA . Istotnie dla Putina 'opłacalna wymiana":)

Fanklub Daviena
poniedziałek, 29 lipca 2019, 12:20

Dziwne, ale pierwszy raz zgadzam się z Olem! I zacytuję uwagi Putina pod adresem USA po amerykańskich pomysłach "małych" głowic atomowych i wypowiedzeniu INF: "Niech USA nie liczą, że i tym razem kolejna wojna światowa będzie ograniczona terytorialne tylko do Europy i Azji" i "Rosja w odpowiedzi na atak na nią nie ograniczy się do ukarania ręki trzymającej miecz, ale zaatakuje głowę, która tą ręką kierowała"... Niepokoi mnie tylko jedno: to nie w Rosji czy w Chinach, tylko w USA są potężne, wpływowe organizacje głoszące "konieczność depopulacji" do 500 mln ludzi, a najwyżej do miliarda i nawet wznoszą potężne obeliski z takimi postulatami...

bender
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 17:08

Te putinowskie pogróżki są na użytek wewnętrznej propagandy, bo Rosja nie ma żadnej ochrony przed balistykami międzykontynentalnymi, więc wymiana ciosów z USA byłaby końcem Rosji (niekoniecznie za to końcem USA, bo tam tarcza antybalistyczna akurat istnieje). A co do depopulacji... Najnowszy chiński film SF "The Wandering Earth" opowiada o wielkim projekcie przemienienia planety w statek kosmiczny podróżujący do innego systemu planetarnego. Przy okazji przygotowywań populacja Ziemi została zmniejszona o 3.5 mld ludzi. Chińskim bohaterom filmu nawet powieka nie drgnie, gdy o tym opowiadają. Bój się totalitaryzmów, jak Putnizm i chiński komunizm, a nie amerykańskiej demokracji.

Extern
wtorek, 30 lipca 2019, 18:19

Tak, już to widzę jak po wymianie taktycznej małymi głowicami w jakimś zapomnianym pustynnym kraiku, Rosja której 70% populacji mieszka w kilkunastu miastach w europejskiej części kraju decyduje się na wymianę strategiczną ze Stanami. a przy okazji jeszcze musi obłożyć ogniem Chiny, Indie, Pakistan, Francję, WB, Izrael aby nikt nie został na nogach. Bez bajek.

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 14:28

Funku, ale nikt nie będzie sie bawił w małe głowice jak Rosja uzyje broni jadrowej tylko dostanie tak ze 100 tridentów w broń strategiczną i nastepne 400 Minutemanów jak dalej będzie chciała rozrabiac i finał.

Komentator
środa, 31 lipca 2019, 11:52

I tak i nie. Jeżeli w przypadku poważniejszego kryzysu Rosja wykona uderzenie "deeskalacyjne", np na Polskę czy Rumunię, to USA, Francja i WB staną przed następującym dylematem. Wypuścić ten tysiąc Tridentow i czekać aż Rosja w odpowiedzi zamieni ich kraje w radioaktywną pustynię, czy jednak uznać że żarty się skończyły i czas usiąść do stołu? Problemem NATO w tej łamigłówce jest to, że Rosja może uderzyć w państwo które nie jest w stanie oddać, NATO, (a właściwie dysponenci broni jądrowej w tym NATO) musieliby w odwecie uderzyć w rosyjskie terytorium, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czy ty naprawdę sądzisz że jak USA spopieli Moskwę, to Rosja się wystraszy i zostawi USA w spokoju?

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 03:02

Panei Komentator w takim wypadku naprawde nikt nie będzie czekał co rosajnom jeszcze stzreli do głowy tylko uderza czym mają w rosyjską broń jadrowa, a przewage w tym mają gigantyczna. Czy ty naprawde sądzisz że Putin zaryzykuje zamiane Rosji w nuklearny parking bo taka będize odpowiedz.

prawieanonim
czwartek, 1 sierpnia 2019, 11:38

Gdzie take bajki opowiadają? Rosja NIGDY nie przeprowadzi żadnego ataku z wykorzystaniem broni "A" bo taki atak dałaby racjonalny powód Zachodowi i całej reszcie do unicestwienia Rosji w ataku odwetowym. Druga sprawa że w razie użycia broni "A" Zachód ma się czym bronić i stale poszerza i tak już bogaty arsenał do niszczenia głowic. Amerykanie mają mnóstwo antyrakiet w silosach (GBI), na okrętach a także powstają nowe bazy. Tak samo sojusznicy rozbudowują systemy antyrakietowe. Rosyjska tarcza antyrakietowa praktycznie nie istnieje. Jest duże prawdopodobieństwo że Zachód odeprze rosyjski atak natomiast Rosja na bank nie przetrwa uderzenia. Technologia idzie na przód (przynajmniej na zachodzie) i to co kiedyś dawało przewagę zaczyna tracić a znaczeniu.

Komentator
czwartek, 1 sierpnia 2019, 15:21

Jeżeli padnie ofiarą agresji to użyje, bo to będzie JEDYNA SZANSA. A odwet w postaci unicestwienia całej Rosji jest rownoznaczny z unicestwieniem Europy i USA.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 03:04

Panei komentator nikt nie ma zamiaru atakować Rosji bo i po co, to Rosja rzuca się do kazdego jak bandzior z bejsbollem. I to doktryna Rosji pozwala na atak jadrowy na państwa nie mające takeij broni więc naprawdę....

Koment
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 00:38

Skoro Rosja jest bandziorem to pierwsza uderza amerykańskie rakiety średnie w Europie np: w Polsce. No i co wtedy zrobi USA? Spopieli Rosje setkami Tridentów?W tym momencie nie ma szans aby Rosja nie spopieliła też USA...

Davien
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 22:18

Pnaiew Koment, a takie cos na Alasce nazywajace sie Cobra Dane, i dziesiątki satelitów zauwazają odpalenie rosyjskich rakiet i w odpowiedzi na całe 300 rosyjskich ICBM-ów odpalaja 450 swoich Minutemanów. I po Rosji zostaje wielki radioaktywny parking a w tym czasie systemy ABM w USa zajete są zmniejszaniem ilości lecących głowic

GB
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 17:34

Wedle doktryny USA atak atomowy na sojusznika będzie potraktowany jak atak na USA, z adekwatną odpowiedzią.

bender
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 16:41

Mylisz się. Rosja nie jest wstanie wygrać pełnoskalowej wojny jądrowej nie dlatego, że taka wojna to koniec ludzkości, tylko dlatego, że nie posiada niemal żadnej obrony przed pociskami ICBM. Jeśli wojna wybuchłaby dziś w terytorium USA uderzy może około 80 głowic rosyjskich ( a samych miast powyżej 100 tys populacji jest ze 300). Za to w Rosji nie ma co strącać pocisków amerykańskich i szacuje się, że praktycznie wszystkie wystrzelone z USA dotrą do celu (czyli około tysiąca trafień na 166 miast powyżej 100 tys populacji).

Koment
wtorek, 6 sierpnia 2019, 17:02

USA też nie posiada żadnej realnej obrony przeciwko ICBM bo te kilkadziesiąt GBI w dwóch bazach to wydmuszka nawet realnie nie testowana przeciwko prawdziwym ICBM. Dwa jeśli będą chcieli uderzyć w USA to uderzą w sojuszników W Polske Rumunie ciekaw czy USA tak automatycznie dokona samolikwidacji. Mówisz tylko 80 głowic ciekawe skąd to wzniosłeś z pobożnych życzeń Rosja ma jednak więcej i głowic i środków o zasięgu międzykontynentalnych.

bender
środa, 7 sierpnia 2019, 15:52

Doczytaj o tym jak wygląda amerykańska obrona przeciwbalistyczna i z jakich komponentów się składa. 80 głowic trafiających w USA to i tak super optymistyczny dla Rosjan szacunek. Fakt, że Rosjanie kompletnie olali obronę przeciwrakietową nie oznacza, że Amerykanie byli podobnie nonszalanccy.

Davien
środa, 7 sierpnia 2019, 03:09

Panie Koment, nie dośc że posiadaja GBI zdolne do niszczenia balistycznych zanim te wypuszcza głowice, maja systemy SM-3 w ilosci stetek rakiet, maja THAAD-a i w końcu jak cos sie przez to przebije zostaja setki wyrzutni Patriot z pocisakami PAC-3MSE. A jeżeli uderza w NATO to NATO im odpowie i z Rosji niewiele zostanie. Ciekawe czy Putin dokona samospalenia dla Idei:)) Aha. Rosja ma 300ICBM-ów, ok 200-300 pocisków Ch-55/Ch-102 i niecałe 200 SLBMów z czego w miare nowoczesnymi można nazwac wyłacznie 178 pocisków Topol-M/Jars a w SLBM-ach to akurat nowa Buława okazała sie najgorszym pociskiem balistycznym w historii:)

Fanklub Daviena
środa, 31 lipca 2019, 20:40

"Czy ty naprawdę sądzisz że jak USA spopieli Moskwę, to Rosja się wystraszy i zostawi USA w spokoju?" - Tacy jak Davien i Bolton naprawdę tak sądzą! Był już słynny amerykański generał, który na temat wojny nuklearnej tak się wypowiedział - "jak zostanie 2 Amerykanów i 1 Ruski to było warto"! Na pytanie, czy jak tych 2 Amerykanów będzie tej samej płci, stwierdził, że również! :)

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 02:17

Panie funklub rozumiem ze wg ciebei w Moskwie stacjonyja ICBM-y?? No dawno takich kosmicznych bredni jak wypisujesz nie było:) Aha, jakby USa spopieliło Moskwę to kto wydałby rozkaz odwetu :))

Tech
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 00:43

Nic się boj to nie Moskwie podejmą decyzje do opalenia rakiet. Przygotowana rosyjska rakieta od rozkazu do startu opuści wyrzutnie w mniej niż 30 s a Trident leci 10 minut

Davien
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 22:20

Zakładając że odpali, to nie w 30 sek, to nie doskonale utrzymane wyrzutnie w USA.

Tech
wtorek, 6 sierpnia 2019, 16:36

że co :) że amerykańskie ponad 40 letnie minutemeny co o jakiś odpicowane są dziś bardziej niezawodne niż 10 letnie Topol-M czy Yarsy W tych cieknących silosach północnej Dakocie gdzie jak śniegi topniej na wiosnę to woda dostaje się do silosów... w życiu... Prawda jest taka że nie masz zielonego pojęcia jaki procent Minutmenów trafi w godzinie W w cel bo to ścisła tajemnica ale z góry można założyć że gruby dziesiątek % nie trafi w dokładnie w cel.... Dlatego amerykanie chcą je wymienić... w koncu

Davien
środa, 7 sierpnia 2019, 03:15

Panei tech z oryginalnych Minutemanów III pozostała jedynie stalowa rura kadłuba, cała reszta została juz wymieniona i to wielokrotnie wiec sie nie osmieszaj. Topole-M mają ponad 20 lat, Jars to Topol-M z funkcja MIRV, oryginalna nazwa Topol-MR. I maja ich całe 178, reszta to rdzewiejacy złom jak R-36M2 pozbawione mozliwości serwisu bo napadli na Ukraine, czy UR-100 z resursami które skończyły sie w tamtym wieku:) A co do skuteczności Minutemanów to jak na razie wszystkie tesy zakończyły sie powodzeniem wiec dawno sie tak nie skompromitowałes:) Aha jak w Dakocie sa cięzkie warunki dla rakiet to co powiesz o Syberii i potwierdzonym wiele razy rosyjskim niechlujstwie:)) No ale jak sadzisz USa po rosyjskich zalanych silosach to ci takie brednnie wychodza:)

Maciek
niedziela, 28 lipca 2019, 11:34

Na szybko odbudują lądowe tomahawki i będą pracować nad czymś bardziej zaawansowanym.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:22

Maciek, Tomahawk to juz dosyc stary pocisk, raczej pójda w cos w stylu poprawionego JASSM-ER , no i pewnie reaktywuja pershinga z nowymi technologiami. Wtedy miał CEP 30m, dzis to będize pocisk trafiający punktowo w cele ruchome nawet .

Fanklub Daviena
środa, 31 lipca 2019, 20:42

A F-22 z IRST, HMCS i dwukierunkowym datalinkiem stealth będzie wcześniej czy później niż ten Pershing? :)

prawieanonim
czwartek, 1 sierpnia 2019, 11:44

Będzie szybciej niż symbol upadku rosyjskiego przemysłu lotniczego czyli niedorobiony Su-57 którego sam Putin kazał przecenić o ponad połowę.

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 02:18

Jakies 100 lat wczesneij nim Rosja zbuduje swój pierwszy samolot V gen wiec znowu sie skompromitowałeś:)

Fanklub Daviena
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 12:13

MiG-31 ma więcej spełnionych atrybutów samolotu V generacji niż F-35... :)

bender
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 15:58

Jedna z definicji samolotu V generacji wymienia takie cechy: stealth czyli trudnowykrywalność, wysoka manewrowość, zaawansowana awionika, data fusion czyli obrazowanie danych z wielu sensorów w jednym interfejsie, oraz możliwości wielozadaniowe. W tym wypadku Mig-31 nie spełnia żadnej cechy samolotu 5 generacji, a F-35 wszystkie

Fanklub Daviena
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 20:36

Ja znam inne definicje samolotów 5 generacji, takie, które je odróżniają od samolotów 4 generacji. "wysoka manewrowość, zaawansowana awionika, data fusion czyli obrazowanie danych z wielu sensorów w jednym interfejsie, oraz możliwości wielozadaniowe." bajarzu to nie wyznaczniki 5 generacji, bo to już jest w maszynach 4 generacji. F-35 wysokiej manewrowości nie jest (to "bomb truck" wg pilotów). Podstawowym wyznacznikiem maszyny 5 generacji jest to, czego nie potrafią robić maszyny 4 generacji, a więc prowadzenia WYSOKOMANEWROWYCH WALK Z PRĘDKOŚCIĄ NADDŹWIĘKOWĄ. Wysoka prędkość wymusza, nawet przy dużych przeciążeniach, duże promienie manewrów, a to wymusza walki BVR jako podstawowe, a to wymusza duży zasięg sensorów, sieciocentryczność i duży zasięg uzbrojenia. F-22 nie ma prawdziwej sieciocentryczności ani podstawowego sensora myśliwca 5 generacji czyli IRST i na czym "fuzja sensorów" w F-22 ma polegać jak ma tylko 1 sensor - radar? F-35 nie ma manewrowości na prędkości naddźwiękowej (9x mniejszą od MiG-31!) i jest żałośnie uzbrojony tylko w 2 rakiety BVR o małym zasięgu a z prędkością naddźwiękową może lecieć 40-80s, więc jak ma walczyć na takich prędkościach? A bez prędkości jego AMRAAMy nie mają zasięgu... MiG-31 ma prawdziwego datalinka, wysoką manewrowość naddźwiękową, której być może tylko F-22 i Su-57 dorównują (ale nie jest to pewne), fuzję sensorów (IRST, dwupasmowy radar X i L do wykrywania Stealth), ma uzbrojenie i radar o zasięgach, o których F-22 i F-35 mogą pomarzyć, nie ma tylko stealth, ale F-35 ma stealth tylko w małym stożku od frontu i tylko w paśmie X. Dlatego potwierdzam (za Butowskim zresztą), że MiG-31 ma więcej atrybutów maszyny 5 generacji niż F-35, a F-22, dokąd nie dostanie dwukierunkowego datalinka, IRST, HMCS, bocznych anten radaru, to dla mnie jest tylko prototypem myśliwca 5 generacji, a z planów budżetowych wiadomo, że tego raczej nie dostanie... :)

Davien
wtorek, 6 sierpnia 2019, 14:58

Panie funklub to obalamy mity:) Pan Butowski w artykule o MiG-31 pisał że ma on bardzo ograniczona częśc tego co wprowadzono w F-22.: Prymitywny radar PESA, ograniczony datalink umozliwiający wysyłanie danych do zaledwie 3 innych MiG-31 i nigdize indziej, supercruise i to wszystko. Nie ejst ani zwrotny: maks 5g na poddżwiekowej, ani nie ma zintegrowanych sensorów(pasmo L w radarze to jedynie IFF i nic innego robic nie może), ma zerową manewrowość naddżwiekowa( promień zakrety przy przelotowej to ponad 270km) wiec jak widać panei funklub pan Butowski napisał dokładnie przeciwne rzeczy niz ty:) A teraz co do F-35: ma supercruise, ma fuzje sensorów, ma wysoką manewrowość zarówno pod jak i naddzwiekowa( 9g z 1,6Ma), ma mozliwości wielozadaniowe, ma stealth , tak wieć ten twój MiG to nawet sie nie zbliża do ułamka mozliwości F-35. F-22ma supercruise, ma fuzję sensorów ma IRST, ma wysoka manewrowość naddżwiekowa, ma zdolnosci wielozadaniowe. I znowu MIg okazał sie wydmuszka:))

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama