Reklama
Reklama

Pociski balistyczne Grom-2 na Ukrainie

5 sierpnia 2016, 11:42
Toczka
Fot. mil.ru

Na jesieni tego roku odbędą się pierwsze testy ukraińskiego systemu balistycznych rakiet taktycznych ziemia-ziemia Grom-2 o zasięgu do 450 km. Według informacji medialnych, system rozwijany jest przez przedsiębiorstwo KB Jużnoje w Dniepropietrowsku dla klienta zagranicznego.

Jak podaje agencja informacyjna Most, zasięg opracowywanych rakiet wynosić ma 280 km w wersji przeznaczonej na eksport oraz 450 km w wersji przeznaczonej dla ukraińskich sił zbrojnych. Minimalny zasięg to 50 km.

W systemie wykorzystane będą rakiety typu cruise rozwinięte na bazie pocisku Korszun-2 oraz nowe jednostopniowe pociski balistyczne do niszczenia celów naziemnych. Grom-2 ma mieć parametry zbliżone do rosyjskiego kompleksu Iskander-M i oprócz przeznaczenia na eksport, ma zastąpić używane obecnie przez ukraińską armię systemy Toczka-U (zasięg do 120 km).

Projekt został zainicjowany trzy lata temu. Testy prototypu rakiety planowane były jeszcze na zeszłą zimę. Nie odbyły się jednak z powodu przeszkód biurokratycznych związanych z restrukturyzacją ukraińskiej narodowej agencji kosmicznej.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 102
66ka
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:22

Jezu, czemu jeszcze nie robimy ich razem???

rcicho
sobota, 6 sierpnia 2016, 00:56

A my Ukraincom do czego potrzebni? Sami zrobią.

Mg
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:20

Przydała by się współpraca także w tej dziedzinie. Ich rakieta, nasze systemy elektroniczne. A może nawet produkcja takiej rakiety.

Victor
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:08

Może to byłby lepszy efektor dla systemu HOMAR w WP?

rcicho
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:05

A my kiedy coś takiego wyprodukujemy? Za 150 lat?

czyt.
sobota, 6 sierpnia 2016, 15:14

To państwo z "armą w trampkach" robi samoloty transportowe i silniki do nich, o jakich rosjanie tylko pomarzyć mogą. A to tylko jeden z wielu przykładów. Śmieszny jesteś.

fun_kawiarzy
sobota, 6 sierpnia 2016, 19:23

Samoloty transportowe - to pokłosie obecności ZSRR na terenie Ukrainy - gdyby nie ZSRR to nie zbudowaliby ani jednego samolotu - bo nie mieli nic do jego produkcji. Akurat An-148 produkują także Rosjanie - u siebie tak dla twojej wiadomości , a silniki - jak się nie wie o czym pisze to się pisze. A jakiż to niesamowity silnik produkują Ukraińcy? turboodrzutowy? niech będzie chociaż porównywalny do obecnych silników Klimova - PC-90 - o turbośmigłowym pamiętającym lata 70 lepiej nie wspominać. Produkowali to wszystko TYLKO DLATEGO że kupowali to Rosjanie - bo było TANIE. Teraz zbudowali od nowa lub zmodernizowali swoje silniki do śmigłowców i turbiny okrętowe - a gdzie Ukraina sprzeda swoje cuda techniki? Pomimo posiadania dokumentacji i możliwości produkcji u siebie Rosjanie nie rozwijają dalej An-148 - ciekawe dlaczego tylko budują całkowicie od nowa Iła - 112? I co z tego że robi przestarzałe samoloty transportowe - jak nadal żołnierze BIEGAJĄ W TRAMPKACH a do transportu używają 40 letnich wyciągniętych ze złomu saxonów?

Paradoxa
sobota, 6 sierpnia 2016, 18:25

"o jakich rosjanie tylko pomarzyć mogą" No tak, w końcu Antonow to ręczna manufaktura która wytwarza po kilka samolotów rocznie, mniej niż czwartorzędny specjalistyczny Berijew (AWACS, wodnosamoloty etc.)... Moce przerobowe w wysokości ponad 2 samolotów miesięcznie to na prawdę sama moc i potęga... "To państwo z "armią w trampkach" robi samoloty transportowe i silniki do nich" Tylko kto jeszcze rzekomo kupuje te silniki od Ukraińców odkąd Rosjanie z nich zrezygnowali? Nic nie słyszałem, może Boeing, Airbus, Embraer, Comac, Xi'an, HESA IrAn, Mitsubishi ? "A to tylko jeden z wielu przykładów." Kolejne to 20 Opłotów-T wyprodukowanych w ciągu niedługo już 6 lat (2011), BTR-3 wytwarzane z przerobionych i zmodernizowanych korpusów radzieckich BTR-70, Dozory których nawet GU i SZU nie chcą przyjąć na uzbrojenie?

Zan
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:05

Zazdroscimy...

Eberth
piątek, 5 sierpnia 2016, 11:58

Przyznam, że nie czuję się komfortowo z faktem, iż wschodni sąsiedzi Polski posiadają lub posiadać będą dalekosiężne pociski ziemia-ziemia. Polska takowych nie posiada i co więcej - nie widać na horyzoncie szans na posiadanie. Póki co Ukraina nie jest wrogiem, ale jak wiemy łatwo ją zdestabilizować i wrogiem może się stać zawsze. A wówczas będzie wyposażana w niezłą broń ofensywną, która może szachować dużą część Polski.

bbk
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:37

Nie martwi cie bardziej to, że Rosja takie pociski posiada (iskandery) o zasięgu sporo większym? Rosja z pewnością już teraz nie jest naszym przyjacielem.

QDark
piątek, 5 sierpnia 2016, 11:57

W tej sprawie dogadać się z Ukrainą było by wskazane...

ww
piątek, 5 sierpnia 2016, 11:55

Temat dla Polski.

sssss
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:13

siec podaje ze icmb produkowali w tym zakladzie. podaje tez ze czesi ich szpiegowali

ErnesT
piątek, 5 sierpnia 2016, 17:03

Mają poradziecką dokumentację i część produkcji np. silników. Jestem ciekaw jak wygląda sprawa nawigacji, autopilota, sterowania, formuły paliwa rakietowego. Oni nie są w stanie kontynuować poradzieckich projektów bez wsparcia technicznego z zewnątrz.

gosc
piątek, 5 sierpnia 2016, 22:29

A to ciekawe, bo jak dotad to rosja ma wieksze problemy z dostawami czesci ktore produkowala Ukraina a nie na odwrot. Przyklad. "Trzy z sześciu nowych rosyjskich fregat typu Admirał Grigorowicz prawdopodobnie nie trafią do Floty Czarnomorskiej, ale zostaną sprzedane do Indii - twierdzi agencja Jane’s. Budowa okrętów ugrzęzła w miejscu , gdy ukraińska firma odmówiła dostawy systemów napędowych. Rosjanie nie mogą na razie sami ich wyprodukować, więc wolą sprzedać częściowo ukończone jednostki Indiom." To samo jest z silnikami do smiglowcow.

Robert
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:54

Wydaje mi się, że wejście w rozmowy o pozyskanie tej technologii byłoby dużym kłopotem dla MON i PGZ. Skończyłby się słodki sen nic nierobienia, tzn. nieustannego wieloletniego prowadzenia dialogów technicznych i tworzenia wytycznych. Tutaj trzeba by było podjąć konkretne decyzje zarówno techniczne, jak i finansowe, które łatwo można ocenić. Tego boją się jak ognia różni prezesi, szefowie związków i urzędnicy. Po co jakiekolwiek zmiany ? A bo to jest źle ? Przecież prowadzimy różne analizy a co miesiąc pensja do kieszeni płynie. Niestety, PiS podobnie jak poprzednia władza dużo mówi a mało robi. Jak na razie nie zapadły jakiekolwiek decyzje o zakupie znaczącego uzbrojenia i wychodzi na to, że nie zapadną. Np. nie wiadomo, czy kupimy jakiekolwiek helikoptery. Prawdopodobnie nie wybierzemy Caracala, a więc będzie nowy przetarg, który oczywiście potrwa dłużej niż rok, bez szans na realizację w przewidywanej przyszłości. Już nie ważne jaka firma bo wychodzi, że helikopterów wkrótce nie będziemy mieli żadnych. Tak jest ze wszystkim. Oddziały lądowe pozbawione są kamizelek kuloodpornych i celowników na karabinach, co jest standardem dla innych armii świata. Wyobraźmy sobie starcie równorzędnie wyszkolonych oddziałów z których tylko jeden może prowadzić celny ogień z 3 krotnie większej odległości. A przecież generałów to mamy tylko 2 razy mniej niż wielomilionowa armia chińska. Tego nie wiedzą ? I można by tak wymieniać bez końca. Problemem nie są pieniądze, ale brak właściwych decyzji, podjętych przez właściwych ludzi we właściwym czasie, na odpowiednich stanowiskach.

asd
piątek, 5 sierpnia 2016, 18:01

Pan się dziwi a ja nie. Dzisiaj światem rządzą znajomości a nie kompetencje. Kto dobrze i dużo gada, jest popularny, lubiany to awansuje chociaż brak jemu kompetencji i umiejętności a najczęściej dużo gada (dużo kłamie). Dlatego mamy Inspektorat Uzbrojenia i jego dialogi techniczne. Od zarania dziejów jest jedna zasada: Kto dużo gada to mało robi. Politycy gadają że zrobią ale nie robią ale jak już zrobią to staje im na drodze IU, który dużo gada ale nie robi i tak w kółko. Nikomu nie zależy a jak zależy to nie ma siły przebicia. IU powstał ze względu na skargi dotyczące braku decyzji w zakupach uzbrojenia i wyposażenia ale powstał z luką prawną która powoduje że do decyzji Wojskowych mają prawo mieszać się politycy (przekupni i niekompetentni politycy) co powoduje że IU nadal ma problem z podejmowaniem decyzji chociaż to jego obowiązek.

asd
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:44

Według was internautów Polska powinna wchodzić w każdy program w jaki wchodzą inne kraje. To błędne koło bo np. małe kutry rakietowe są dobre ale dla państw z dużą ilością wysp i fiordów a nie dla Polski z prostą linią brzegową. Tak samo z tymi pociskami. Polska rozwijając WR-300 HOMAR będzie już dysponować pociskami balistycznymi o zasięgu 280-300km. a potrzebne są Polsce pociski o zasięgu min. 750km. a najlepiej 1000 km. Pociski o zasięgu 1000 km., osadzone na kołowych wyrzutniach rakietowych, zbudował Tajwan we współpracy z francuzami w oparciu o francuskie morskie pociski MdCN(SCALP NAVAL).

gosc
piątek, 5 sierpnia 2016, 21:27

"Polska rozwijając WR-300 HOMAR będzie już dysponować pociskami balistycznymi o zasięgu 280-300km"? Jestes pewien? Kiedy? Na swietego nigdy. Jak na razie to nasi potrafia tylko robic dialogi techniczne i latami negocjowac. To juz predzej bysmy to zrobili z Ukraina i w dodatku takie rakiety bylyby taniej i przez to byloby ich wiecej. Przez 500plus nie mamy pieniedzy na zachodni sprzet. Taka jest prawda ale tego nikt z obecnych rzadzacych politykow nie powie glosno.

Andy
piątek, 5 sierpnia 2016, 20:00

chodzi o to zeby ten pocisk wykorzystac wlasnie w programie Homar

GI
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:23

Różnica między Polską a Ukrainą jest taka, że prace ukraińskiego przemysłu zbrojnego nie opierają się na założeniu, że wszelki sprzęt postsowiecki znajdujący się na wyposażeniu wojska, czy produkowany na miejscu jest nieperspektywiczny i nie jest wart modernizacji i rozwijania. Dlatego stworzyli Opłota, Toczkę-U, Stunga-P, Corsar.

Wojtek 39
piątek, 5 sierpnia 2016, 19:04

Różnica jest taka, że oni mieli znacznie lepszą pozycję wyjściową ponieważ dysponowali i nadal dysponują znacznie nowocześniejszymi i bardziej zaawansowanymi technologiami jeśli idzie o programy, które wspomiałeś. I o ile u nich Opłot ma perspektywy o tyle u nas wszelkie konstrukcje oparte o T-72M1/Twardego nie mają. Zupełnie inny punkt wyjścia. Przestarzałe technologie nie są żadnym wyjściem do modernizacji i rozwijania. Co do Toczki, Stunga czy Corsaira to my nie mieliśmy żadnych możliwości postapienia podobnie jak Ukraina. Oni posiadali technologię i wiedzę a my tylko użytkowaliśmy kilka Toczek i niewielkie ilości radzieckich ppk nowszych niż Malutka. Więc skąd mielibyśmy posiadać wiedzę i technologie do produkcji, modernizacji, itp? W dodatku do sprzętu, którego ilosci w WP były bardzo małe.

Wrzesień
piątek, 5 sierpnia 2016, 18:02

Toczka to dzieło Siergieja Niepobiedimego (RFSRR, Riazań) oraz Kołomskiego (RFSRR) KB Maszinostrojenia. Za produkcję pocisków odpowiadała Wotkińska Fabryka Maszyn (RFSRR) a wyrzutni Zakład Barykady (RFSRR, Wołgograd). Opłot to tylko modernizacja radzieckiego T-80, tak samo jak T-90SM i inne.

bubu
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:19

przecież takie toczki ze zdjęcia to też mamy/mieliśmy, to gdzie jest inżynieria wsteczna ? skopiować, podłubać, przerobić i produkować z większym zasięgiem ze zmienioną nazwą. u nas nie ma nikogo kto by się tym zainteresował i zajął ?

Trollhunter
piątek, 5 sierpnia 2016, 21:53

No to proszę. Możesz skopiować, podłubać, przerobić i produkować. Toczkę masz w muzeum artylerii w Toruniu.Jak już uda ci się z Toczką to jeszcze zrób współczesny MBT inżynieria wsteczną z T-55 albo myśliwiec przewagi powietrznej z RWD-5 ;-)

Wojtek 39
piątek, 5 sierpnia 2016, 19:13

Bo to jest tanie i proste według Ciebie? Pewnie każdy pan Zdzichu z warsztatu samochodowego mógłby to zrobić? No i skopiujesz taką rakietę powiedzmy i jak myślisz ile będzie kosztowało stworzenie całej sieci poddostawców produkujących wszystkie elementy, które nie są dostępne normalnie? W dodatku kto będzie to chciał produkować w bardzo małych ilościach? A jeśli będzie chciał to jak drogo be to będzie musiało być drogie z uwagi na mała skalę produkcji i unikalność. W dodatku nie wszystko da się tak prosto skopiować bo znacznej części podzespołów czy choćby paliwa nie będziemy w stanie wyprodukować bez dużych nakładów na zakup technologii i maszyn. Co do części pewnie nie uda się znaleźć dostawcy bo w kluczowych technologiach nikt Ci nie sprzeda określonych know-how. A to co napisałem to tylko potrzebne aby produkowac Toczki w formie niezmienionej. A Ty jeszcze chcesz to modernizować i rozwijać. Zainteresuj i zajmij się tym ;p

wolf
piątek, 5 sierpnia 2016, 23:54

a gdzie nasza Błyskawica??? cała prawda o naszej zbrojeniówce, bez licencji nic nie będzie porządnego dla armii

ted
sobota, 6 sierpnia 2016, 12:09

Nasz kraj funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki temu iż w dużej części jest w rękach prywatnych. To co należy do państwa jest bezużyteczne i generuje tylko straty. Nasza zbrojeniówka dzieli się na prywatną i państwową. Pierwsza produkuje coś co można sprzedać za granicą, druga wyciąga tylko łapy po pomoc i jest wspierane kosztem prywatnych przedsiębiorstw.

mirage
sobota, 6 sierpnia 2016, 22:05

Według mnie nie żadnego postępu technologicznego/ Tyle lat upłynęło od 2 Wojny światowej ,a oni wszyscy dalej klepią te same rakiety co im von Braun wymyślił.

ja
sobota, 6 sierpnia 2016, 12:05

Trzeba przyspieszyć programy dostaw dla WP systemów rakietowych (przestańcie wreszcie gadać). Istnieje poważnie zarysowujące się ryzyko ze strony wschodniej, nie jest to jednak Rosja,albo nie tylko ona.

Baracuda
sobota, 6 sierpnia 2016, 22:03

My mamy min. Gamrata i doświadczenie Mesko. Paliwa i głowice możemy wyprodukować sami. Raczej nie damy rady z naprowadzaniem i sterowaniem. Bierzmy Lynxa z maksymalnym transferem technologii a wtedy może uda się wspólne rozwinięcie tańszej wersji Groma z większym zasięgiem. To w sumie nie sztuka zbudować rakietę nawet z przyzwoitym CEP skoro będzie lecieć po krzywej balistycznej z prędkością łatwą do przechwycenia. Taka rakieta jest dobra na Białoruś a nie Rosję z dużą zdolnością antybalistyczną. Tańsze wersje mogą jednak posłużyć do ataku saturacyjnego i będą odpowiednikiem ruskich śmierszów czy starszych toczek-u.

asdasdasd
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:04

Generalnie my powinniśmy iść w technologie rakietowe wszelkiego typu, a szczególnie: ręczne ppanc, pplot, do tego rakiety ziemia-ziemia o zasięgu 500km... oficjalnie:) (bo nieoficjalnie powinna być możliwość np. zatankowania ich większą ilością paliwa i zwiększenie w ten sposób zasięgu np do 1000km.) wtedy już na pewno jakaś rosyjska i niemiecka elektrownia atomowa będzie w ich zasięgu, do tego ziemia-woda. I trzaskać tego w tysiącach, tak by móc przeprowadzić jakby co atak przeciążeniowy dla obrony pplot przeciwnika.

jano
sobota, 6 sierpnia 2016, 11:54

Ciekawe przeciwko komu te pociski będą nakierowane?

Osprey
sobota, 6 sierpnia 2016, 16:21

Już lecę z odpowiedzią! Będą one skierowane przeciw - uwaga! uwaga!- Przeciw WROGOM! Otóż Ukraina jako państwo posiada armię, która ma jej bronić przeciw każdemu wrogowi.

fun_kawiarzy
sobota, 6 sierpnia 2016, 11:50

Jak tutaj ktoś już zauważył są wakacje i pewnie stąd taki wysyp fachowych komentarzy. Dla komentatorów zbudowanie rakiety balistycznej to bułka z masłem i wystarczy tydzień do tego a jak się kupi licencje / na produkt którego nie ma/ to w kilka dni Polskie firmy będą gotowe do produkcji tego typu broni. Tak dla ostudzenia gorących głów - ile krajów na świecie posiada technologię produkcji rakiet manewrujących lub balistycznych? I to rakiet, które kiedykolwiek oderwały się od ziemi i doleciały nad zakładany cel? Po wyszukaniu tych informacji może przyjdzie chwila zastanowienia. Bo co innego zgubić małego obserwacyjnego drona, a co innego rakietę balistyczną, nie mówiąc o manewrującej z uzbrojonym ładunkiem. Jak na razie nasza technologia i przemysł nie są w stanie poradzić z rakietą powietrze-powietrze, czy powietrze - woda o zasięgu do 30 km a wy tutaj piszecie swoje baje o rakietach balistycznych Dla dzieci, które nie znają historii - pisanie o technologii ukraińskiej jest po prostu śmieszne. Cały przemysł, który stoi obecnie na terenie Ukrainy to technologie ZSRR czyli obecnej Rosji. Bo po 1945 uczelnie na Ukrainie były Radzieckie, naukowcy do fabryk przejeżdżali z całej Rosji i do budowy czegokolwiek wykorzystywano doświadczenie i osiągnięcia nauki Rosyjskiej a nie Ukraińskiej. To tak jakby mówić że fiat 500 czy VW Crafter jest Polski - bo jest produkowany w Polsce. Jaką to technologię posiadała Ukraina przed II wojną światową? Jaką broń produkowała? Wszystko co posiada Ukraina jeżeli chodzi o technologię to technologię z epoki ZSRR do których Rosja też ma prawo i dokumentację. Tylko aby nie budować u siebie wszystkiego i dać ukraińskim firmom zbrojeniowym zarabiać - Rosjanie zlecali produkcję określonych części Ukraińcom - taki deal korzystny dla obu stron. Ta umowa została zerwana z powodów politycznych - więc Rosjanie wybudowali własne fabryki - i przy okazji zmodernizowali naprawdę /na podstawie istniejących planów/ albo wyprodukowali od nowa /bo była okazja skoro i tak mają to produkować u siebie to lepiej zrobić coś nowoczesnego/ wszystkie brakujące komponenty. A Ukraina została z fabryką turbin, czy silników - których nikt nie chce kupować - i tak to jest interes. To co Ukraińcy moga zrobić to zbudować coś na istniejących planach z epoki ZSRR - do poziomu Iskandera - M czy Kalibra to nie zbliżą się za 100 lat. Armia biega w trampkach, kupuje 40 letnie saxony a poważny portal pisze o bajkach budowy rakiety balistycznej. Może przydałoby się trochę więcej realizmu

dk.
wtorek, 23 sierpnia 2016, 23:36

"... to technologie ZSRR czyli obecnej Rosji..." - a czemu nie ZSRR, czyli obecnej Ukrainy ? Może sprawdzałeś ówczesną ilość np. teoretycznych matematyków w Rosji i na Ukrainie ? Ty żonglujesz słowami, hasłami, ale nie informacjami. O Polsce też wyjaśniano 20 lat temu jaka to jest już technologicznie skończona (i dalej słychać to), tymczasem w mojej dziedzinie (elektroniki profesjonalnej) Polska należy dziś do najlepszych na świecie, obojętnie czy "renomowanych", czyli promowanych, czy nie. Sam kilka dni temu testowałem 11 wyrobów różnych firm, jak zachowają się w identycznych, trudnych warunkach i takich jak polskie, innych po przystępnej cenie, na rynku nie ma, ani nawet o klasę gorszych, dopiero o dwie klasy.

autor
środa, 10 sierpnia 2016, 21:04

Zapominacie ludzie. zapominacie to że Rosja uznaje się za spdkobierce ZSRR nie znaczy że wszystko z ZSRR było rosyjskie. nie nie nie. W różnym stopniu rosysjkie ukraińskie białoruskie ormiańskie etc. Te technologie są wspólne wymyślone przez wspólnych inzynierow koniec kropka

Marek1
piątek, 5 sierpnia 2016, 22:53

Miejmy tylko nadzieję, że polski MON pilnie śledzi ten projekt, a może nawet bierze w nim po cichu udział. Zasięg ok 500 km daje naprawdę niezły potencjał odstraszania, a jak znam życie możliwy jest zasięg jeszcze większy, pomimo, że INF zabrania.

xawer
sobota, 6 sierpnia 2016, 08:52

NAM INF nie zabrania, ponieważ nie bierzemy udziału w tym porozumieniu!

Lord Godar
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:36

Jeśli by tylko była wola współpracy ( współfinansowania i produkcji) na linii Polska - Ukraina w tym temacie , to ja bym był za rozważeniem tego systemu u nas. Myślę , że nawet było by możliwe opracowanie wersji z systemem naprowadzania/korekty toru lotu tylko dla nas ( widzę tu pole do popisu dla naszych specjalistów) , tak abyśmy mieli pełną kontrolę nad tym istotnym czynnikiem. W ramach zrównoważenia zagrożenia jakie stanowią Iskandery w Obwodzie Kaliningradzkim wejście w posiadanie 18-24 takich wyrzutni plus na początek 120 pocisków było by wskazanym rozwiązaniem . Było by to uzupełnienie Homara i tutaj widział bym wtedy jako lepszą opcję Lynxa z Izraela jako system do 250-300 km . Prawdopodobnie ten ukraiński system będzie miał jeszcze jedną zaletę ... niższą niż zachodnie cenę , a to duży plus.

anakonda
piątek, 5 sierpnia 2016, 17:19

po co mieszac albo Lynx albo to z ukrainy lub amerykanski odpowiednik a nie troche tego i troche tamtego .480 km to dobry zasieg jak na ten typ rakiety a dluzszy dystans moze zabezpieczyc nam np izraelski popey ktorego zasieg to ok 1500 km

Geezer
sobota, 6 sierpnia 2016, 20:44

Projekt jest realizowany za pieniądze klienta zagranicznego, o czym w artykule nie ma wzmianki. To powino uciąć wszelkie dywagacje na temat ewentualnego udziału Polski w tym projekcie.

kajko
piątek, 5 sierpnia 2016, 22:14

my musimy jak najszybciej miec tomahawki na nowych OP. i dokupic jassmy er

anakonda
sobota, 6 sierpnia 2016, 12:12

tomahawk to akurat w ostatniej kolejnosci ale tez nie za pozno.Powod jest prosty walniesz ruskim 2 na Moskwe np i jak oni rusza na nas to czym ich zatrzymasz bo chyba nie tymiż tomachawkami .Najpierw bron walki bezposredniej bliskiego nastepnie sredniego a na koncu dalekiego zasiegu

dk.
sobota, 6 sierpnia 2016, 11:12

Za pieniądze gigantyczne, gigantyczne wobec innych, podstawowych dla armii potrzeb, przy maksymalnym powodzeniu, co najwyżej kilka razy ukłujesz przeciwnika jak mały komarek, nic więcej. Tyle akurat zdążysz zdziałać Tomahawkami, wyposażonymi w konwencjonalne głowice. Po prostu absurdalna niegospodarność środkami !

Steve
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:28

Takie rakiety potrzebne sa na wczoraj.

abc
piątek, 5 sierpnia 2016, 22:55

"Niedasie" bo Białoruś ma jakieś polonezy, Ukraina jakieś gromy a Polska PKB dwa razy większe niż te kraje razem wzięte i oderwanych od rzeczywistości urzędników produkujących makulaturę zamiast poważnego sprzętu

gosc
piątek, 5 sierpnia 2016, 21:33

Mam nadzieje, ze nasi nie przespia tej mozliwosci i wejda w kooperacje. Dla naszych potrzeb gdy nie mamy pieniedzy na zachodnia technologie jest to bardzo dobry i tani produkt. Zreszta nasi juz wczesniej badali teren podpisujac jakies "kosmiczno-rakietowe" porozumienia badawcze. Juz cos bylo w temacie.

Jarema
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:07

Zenujace konentarze byłych szwejow w ich maniakalnym snie o potedze. Ukry nie sprzedadza nam firmy bo po co jakiemus zebrakowi zza miedzy sprzedawac jak mozna Niemcom albo Angolom....

Hairy Portier
piątek, 5 sierpnia 2016, 20:12

Zawsze można kupić samych pracowników i dać im paszporty Unii Europejskiej. Dla ich rodzin to może być przesądzający argument. I tak to powinno wyglądać. Najpierw dobra oferta zakupu całości a jak nie, to wyrwanie kluczowych pracowników. Zawsze potem można wrócić do rozmów. Przestańmy traktować siebie jak trzeci świat. Mamy parę dobrych argumentów. Korzystajmy z nich. I dość marudzenia.

no
piątek, 13 stycznia 2017, 19:40

Tomahawk jest ostatnią rzeczą jaka jest nam potrzebna. Powodem tego jest brak kontroli, decydują Amerykanie gdzie i kiedy może być użyty, to dyskwalifikuje tomahawki.

Mła
piątek, 5 sierpnia 2016, 14:50

Ukraina obecnie jest delikatnie mówiąc pod ścianą i Polska powinna to wykorzystać i dołączać do takich programów gdzie możemy pozyskać technologię nam potrzebną i uzbrojenie, a Ukraina z wdzięcznością przyjmie każdą pomoc. Kolosalne znaczenie ma też fakt, że to jeden z naszych najbliższych sąsiadów i jeden z buforów względem Rosji. Wisienką na torcie byłoby to, że Putina i s-kę szlag by trafił gdyby Polska pozyskała uzbrojenie typu ukraińskiego Grom-2. Tak nawiasem mówiąc Polska powinna docelowo posiadać systemy rakietowe, które miały by w zasięgu Moskwę. Tak na wszelki wypadek, a fakt, że zaliczamy się do krajów, które w krótkim czasie mogą samodzielnie skonstruować głowice atomowe może wiele dać do myślenia Rosjanom.

Jajec
piątek, 5 sierpnia 2016, 17:27

Dobrze Koledzy piszą, do tego budować elektrownię we współpracy z Chinami i pozyskać możliwości wzbogacania uranu i się uzbroić w broń atomową, jedyne skuteczne odstraszanie.

Paweł
piątek, 5 sierpnia 2016, 14:48

Nie ma co się podniecać. Jak przychodzi co do czego w realu to nie mają podstawowych spraw jak np.hełmy czy kamizelki..

scorpion
piątek, 5 sierpnia 2016, 20:30

Tak sobie od 20 lat śledzę postępy ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. O ile w latach 90-tych miał wówczas coś jeszcze do powiedzenia to od roku 2000 r była równia pochyła, ale w dół. Dla przypomnienia ten przemysł był zawsze bardzo kooperacyjnie uzależniony od Rosji. Warto tu przypomnieć choćby historię transportowego i awangardowego AN-70, którego po rozpadzie ZSRR Ukraina nie była w stanie samodzielnie kontynuować. (podobny projekt Airbusa A 400 opracowano 20 lat później). Modernizacje ukraińskiego uzbrojenia są szczątkowe i siermiężne jak np modernizacja T-64 - SKO na poziomie lat 70-tych. Wielu ukraińskich specjalistów zwyczajnie wyjechało do Rosji. Fabryka Maszyn Transportowych im. W. Małyszewa w Charkowie - producent czołgów to cień dawnej potęgi. Opracowanie pocisku taktyczno-operacyjnego stanowczo przekracza możliwości Ukrainy.

ja
sobota, 6 sierpnia 2016, 12:07

Możliwe, ale pewności brak

dk.
sobota, 6 sierpnia 2016, 11:15

Ważne, że oni to zrobią ! Ćokolwiek nie Pan nie przepowie. Poza tym 10 lat temu, rosyjski przemysł i armia także były mniej, niż gnijącymi cieniami.

Pavo
piątek, 5 sierpnia 2016, 14:28

polska PGZ mogłaby w ramach współpracy lub polonizacji pomalować kadłub takiego pocisku, a ukraińskie byłoby wszystko inne, czyli tak ja "robimy" Rosomaki. Mielibyśmy wspólny pocisk. Dla porządku trzeba by zmienić nazwy naszych pocisków Piorun/Grom na Raca/Flara

Jerzy
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:33

Niestety masz rację, bo nie ma drogi na skróty. Opracować zaawansowaną technologię od początku to dekady badań i prób, wieloletnia dbałość o własną kadrę, masa pieniędzy. U nas uważają inaczej. Ot weźmie się podwozie od jednego producenta, wieżę kupi od innego, wszystko pospawa i już można reklamować jako "polski produkt". Nie ma czegoś takiego jak "Polski Rosomak". Nawet jeśli wprowadzimy zmiany w konstrukcji kadłuba, to jest wszystko co możemy zrobić. Nie wymienimy np. konstrukcji silnika opracowanego 15 lat temu. Dlatego Rosomak 2 opracowany przez firmę Patria to co innego niż polski projekt.

vvv
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:54

ale my je bedziemy miec ale od USA lub Izraela w programie Homar.

jm
piątek, 5 sierpnia 2016, 14:24

taaaa, już widze te ukrainskie rakiety i pociski manewrujące....

edi
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:42

a ruskie widzisz ? a przypomnę że Ukraina to główny dostawca w czasach ZSRR takich systemów.

KrzysiekS
sobota, 6 sierpnia 2016, 08:37

Na ta chwilę trzeba brać ofertę Izraela (LYNX zwłaszcza że MESKO już ma doświadczenia i powinni wiedzieć jak rozmawiać z nimi). Temu programowi należy się jednak mocno przyglądać

gzyms
piątek, 5 sierpnia 2016, 14:02

Układ o rozbrojeniu nie pozwala nam takich rozwijać/ uroki NATO

gosc
piątek, 5 sierpnia 2016, 21:42

Moze tak podasz o jaki uklad ci chodzi? Posiadanie czy rozwijanie? A wiesz, ze Polska juz wyrazila chec posiadania AGM-158B JASSM-ER o wydluzonym zasiego ponad 1000km? I jak tylko Trump nie dojdzie do wladzy a beda one juz w produkcji to jest duza szansa, ze bedziemy je miec. Wiec o co dokladnie ci chodzi?

Tomo
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:27

Który to konkretnie układ?

P
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:13

Który układ? Bo INF z 1987r. to zdaje się jest umowa dwustronna USA - Rosja. Nam nic do tego.

Edward
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:48

I to jest właśnie ta technologia, którą Polska bardzo potrzebuje, bardziej nawet niż nowe helikoptery czy łodzie podwodne. Takie rakiety wypełniają lukę strategiczną w obronie Polski i są przeciwwagą dla Iskanderów z ładunkiem konwencjonalnym. Doskonałe pole do popisu dla polskich inżynierów w dalszym rozwoju i unowocześnianiu tej kategorii broni. Dziwię się, że nie ma żadnego zainteresowania MON. Chyba nie tylko dialogi techniczne, konferencje i przekroje broni powinny ich interesować ?

Piotr
piątek, 5 sierpnia 2016, 14:32

Jak słusznie zauważyłeś to ruchy pozorne mające na celu stworzenie wrażenia, że MON coś robi. Wszystkie środki przeżre 500+ i inne badziewia. Można długo wymieniać całą listę programów, które ciągną się latami i nic do tej pory z nich nie ma.

Wojtek 39
piątek, 5 sierpnia 2016, 19:43

Czytam komentarze i zastanawiam się, czy znaczna częśc piszących je skończyła choćby szkołe podstawową i czy potrafi samodzielnie zawiązać sznurowadła. Wizje produkcji tysięcy rakiet, żądania technologii od Ukrainy bo im pomagamy, itp itd. To, że jakieś ukraińskie przedsiębiorstwo, nawet państwowe, prowadzi prace nie oznacza, że Ukraina jest zobowiązana do przekazania jakichkolwiek technologii komukolwiek bez względu na to jak bardzo pomaga się Ukrainie. Jeśli ktoś myśli inaczej to mam propozycję - jeśli kiedykolwiek komuś cos podarowałeś, brałeś udział w akcji charytatywnej to idź teraz i weź coś od osób, które uzyskały pomoc i wytłumacz im, że Ci się należy. Problemem jest to, że nic się nie należy. A pomoc Ukrainie jest w interesie Polski bez względu na to, co Ukraina produkuje i jakie posiada technologie ponieważ istnienie Ukrainy jako choćby w miarę stabilnego państwa buforowego jest dla nas ważniejsze niż technologia do produkcji rakiet, których nie mamy gdzie i jak produkować. A co do kooperacji to też nie jest to wcale proste bo kto u nas miałby to robić? W dodatku zastanawia mnie, czy Ci ktrórzy już chcieliby to kupować i produkowac mają gwarancje, że ten pocisk będzie działał tak, jak producent się spodziewa? Kupowanie kota w worku i to w tysiącach egzemplarzy. Jeszcze postulaty aby po prostu "zatankować" więcej paliwa i już mamy większy zasięg ;p Bo wyważenie, wytrzymałośc konstrukcji, itp nie mają przecież znaczenia. Jak się chce to i prawa fizyki nie działają :D Homar "w toku" a niektórzy już wybrali i są pewni, że coś co nawet nie było jeszcze testowane będzie lepsze od produktów amerykańskiego czy izraelskiego. W dodatku według nich powinniśmy to produkować w całości u nas i to w liczbach, na które nie stać nawet USA :D A może zastanowimy sie jakie programy już są w toku, jakie są koszta, jakie możliwości polskiego przemysłu i jego moce przerobowe. Kupilibyście samochód, który nie był nigdy testowany i sprawdzany? W dodatku tak z kilkaset sztuk od razu bo każdy w rodzinie łacznie z psem bedzie miał kilka do wyboru na kazdy dzień. A może zrezygnujmy z wszystkich innych projektów i cała nasza armia niech będzie skłądała się z obsług wyrzutni rakiet. Od kompaniw każdym powiecie przejdźmy do polskiego Iskandera w każdym domostwie. Albo dwóch. Dla tych rakiet droga do "dojrzałości" jest jeszcze długa. A producent niczego nam nie jest winien i niczego nie musi nam dawać w prezencie nawet jeśli program się powiedzie. Nie są nam potrzebne tysiace takich rakiet i nie stać nas zresztą na to. Kiedyś bawiło mnie a obecnie przeraża mnie takie podejście osób, które pograły w jakieś gry strategiczne, szczególnie RTSy i myślą, że wszystko można produkować w olbrzymich ilościach a armia i wojna to taka bardziej skomplikowana gra w papier nożyce kamień. Zasypiemy przeciwnika rakietami i po sprawie. Albo wyślemy 3000 tysiące czołgów i zmieciemy go z powierzchni ziemi. Produkcja rakiet czy czołgu lub samolotu to taka jedna technologia, którą się odkrywa w laboratorium i już. Nie ma mowy o potrzebie posiadania technolgii do produkcji niezliczonej ilości podzespołów i kompnentów czy choćby producentów tychże elementów. Nie istnieje problem, że armia skłądająca się z samych rakiet czy czołgów nie wyjedzie nawet z garnizonu bo nie będzie całej tej "niestotnej" reszty, która powoduje, że armia jest bardzo skomplikowanym organizmem. Ale są wakacje więc w sumie pewnie nie powinienem być zaskoczony nagłym wylewem "speców" od RTSów myślących, że są wysokiej klasy specjalistami z głęboką wiedzą o tym co armii i w jakiej ilości jest potrzebne.

PawelOZ
sobota, 6 sierpnia 2016, 13:44

Wojtek, gadales z sensem do momentu "pomoc Ukrainie w interesie Polski". Nie, nie jest.

tofik
sobota, 6 sierpnia 2016, 02:03

pieknie napisane...szacun

Tom
sobota, 6 sierpnia 2016, 00:45

Widzę że jesteś obeznany z realiami, tym bardziej dziwią mnie pytania które zadajesz. Pytasz retorycznie w swoim wystąpieniu kto miałby u nas produkować rakiety gdybyśmy weszli w posiadanie odpowiedniej technologii ? Odpowiadam - na przykład MESKO. A zakład produkujący paliwa rakietowe jest zlokalizowany np. w Jaśle. Jest też np. Bolechowo itd.

StopGłupocie
sobota, 6 sierpnia 2016, 00:37

Pomoc Ukrainie jest w interesie Polski? Po ostatnich pomysłach na Ukrainie mam odmienne zdanie.Ukraińcy w najbliższym czasie mają przygotować uchwałę w sprawie roszczeń terytorialnych względem Polski. To raczej wróg nie przyjaciel. Słaba Ukraina równa się mocna Polska

Marek
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:48

Może zrobimy jako kraj małe zakupy ?

Hairy Portier
piątek, 5 sierpnia 2016, 14:26

Tak, ale na Boga, kupmy całą ich firmę z prawami do produktu a nie same rakiety. I uruchommy produkcję w Polsce.

bubu
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:34

skoro zaporzyczyli od nas nazwę ,to przytulmy od nich kilkaset rakiet o zasięgu 450km

ft2w
niedziela, 7 sierpnia 2016, 05:13

Grom, Most, gdzies juz to slyszalem

Kane
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:25

Przydałyby się... Może deal z Ukrainą w tym zakresie???

123
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:24

Ciekawe, kto jest tym klientem ?

ohi
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:22

dlaczego wywiad zamiast inwestować w kolejny stadion piłkarski nie wypaskował skrzyń gotówką i nie jest w posiadaniu planów konstrukcyjnych chociażby toczki czy krug'a ...

Michał
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:57

Też się dziwię ? Mamy bardzo ważną pod bokiem technologie a tym się nie interesujemy.

Dana
piątek, 5 sierpnia 2016, 19:01

280 dla zagranicy? No i kto to niby ma kupić? Amerykanie czy Brytyjczycy? Chyba dla "opozycji demokratycznej". Bez żartów. To można sprzedać Wietnamowi albo krajom afrykańskim. My kupujemy od amerykanów manewrujące dla lotnictwa o większym zasięgu. I tego się trzymajmy. I żadnych biznesów z krajem który może przestać istnieć w kilka dni. Tym bardziej zbrojeniowych.

gosc
piątek, 5 sierpnia 2016, 21:29

Przeciez latwo sie mozna domyslic kto to zamowil. Prawdopodobnie Arabia Saudyjska lub Kuwejt i bardzo im sie to przyda i wystarczy dla ich potrzeb.

Zanacodar
piątek, 5 sierpnia 2016, 20:58

Wietnam pytał się o pociski Iskander-E władz Rosji, kraje afrykańskie czy azjatyckie prędzej wybiorą sprawdzone konstrukcje z Francji, Rosji, USA, Chin bądź ewentualnie Iranu lub KRLD jak Jemen, Sudan czy Syria. Ukraina to państwo poradzieckie, jak widać dalej stosują tam radziecką propagandę mimo chęci dołączenie do szeroko rozumianego "Zachodu".

Krzysiek
piątek, 5 sierpnia 2016, 13:15

"Na jesieni tego roku odbędą się pierwsze testy ukraińskiego systemu balistycznych rakiet taktycznych ziemia-ziemia Grom-2 o zasięgu do 450 km" „Projekt został zainicjowany trzy lata temu. Testy prototypu rakiety planowane były jeszcze na zeszłą zimę.” Zaznaczę na początku iż jestem mocno sceptycznie nastawiony do tej inicjatywy. Podobna historię miała ukraińska rakieta nośna Cyklon-2 która obróciła się w nicość, a która miała być hitem rozwijanym z „zagranicznymi partnerami” czyli min. Brazylią. Trudno uwierzyć że w ciągu 3 (trzech) lat zdołają coś sensownego stworzyć. Przypominam że OTRK Iskander wszedł na uzbrojenie i do produkcji seryjnej po 9-10 latach (w zależności od źródła) prac projektowych, konstruktorskich i długim i wyczerpującym okresie testów państwowych. Kolejne 8 lat minęło do wprowadzenia nowej odmiany pocisku/nowego pocisku. Można dodać także że projekt zaliczył kilka niepowodzeń i opóźnień ze względu na skalę trudności i wymagania MO FR. Podobna historia tyczy się kompleksu BrahMos (wersja lądowa) będącego na uzbrojeniu SZ Indii, tam prace badawcze, testy poligonowe i wdrożenie do produkcji zajęło około ~10 lat. W obu przypadkach producent miał dostęp do ciągłego i hojnego finansowania, stały sa tym także zamówienia na tysiące sztuk, tutaj tego nie ma. Czy jeszcze ktoś wierzy w Ukraińcom w ich super wynalazki? Gdzie te setki Antonowów na które nabywcy już tylko czekali, gdzie te Opłoty które według ukraińskiej telewizji są „lepsze” niż Leclerc czy rodzina T-90? A gdy przejdziemy do konkretów okazuję się że produkcja choćby Opłotów-T od ponad 5 lat wynosi całe 20 sztuk. PS Przykłady można mnożyć przez kolejne kraje jak Iran gdzie stworzenie sensownego projekt zajmowało kilkanaście lat

dropik
piątek, 5 sierpnia 2016, 16:19

spokojnie , przeciez po 3 latach może poleci jakiś pierwszy prototyp. Do pomysły do przemysłu to jeszcze daleko. nie mniej niz 3-4 dodatkowe lata

vvv
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:57

t-84oplot m to bardzo dobry czolg o najwyzszym poziomie ochorony frontu ze wszystkich obecnie czolgow, no moze z pominieciem m1a2 sep3. sama wieza t-84 jest grubsza o 30% niz t-80u a t-80u mial bardzo wysoki poziom ochorny. dodatkowo oploty maja uklad 3x duplet na froncie ktory jest nie do przejscia. bylbym bardzo zadowolony jakbysmy mieli zamiast t-72m i pt-91 ukrainskie t-84oplot m i do tego nasze leony 2a5 i 2pl.

Kolaborant
niedziela, 7 sierpnia 2016, 02:00

A może by tak nawiązać współpracę z Ukrainą - nasze radary i środki transportu + ich pocisk (efektor) i mamy Wisłę czy Narew jak kto woli.

Aaaaaa
czwartek, 18 maja 2017, 19:19

Ty w ogóle wiesz o czym piszesz? Mylisz programy.

Bolo23
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:50

To może jakąś współpraca? nam by się takie bardzo przydały, szczególnie jeśli była by koprodukcja u nas.

ppp
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:47

Rozważyłbym tę opcję dla WP obok Homara, ale pod warunkiem że mowa byłaby o zasięgu ponad 400 km. Kto wie, czy nie byłoby to nawet lepsze rozwiązanie niz nasz HOMAR.

niunios
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:46

Spoko jak faktycznie będzie to operacyjne to brać parę baterii w wersji balistycznej i manewrującej, może nam Ukraina sprzedała by wersję o zasięgu 450 km bardzo dobrze by to uzupełniało Homara (jak się doczekamy oczywiście) No i nie było by pewnie problemów z różnymi typami głowic w tym np. z kasetową i to łącznie z NDR homarem i Jassm była by realna siła odstraszania. Bo w program Orka i pociski manewrujące o zasięgu 1000km to jakoś nie wierzę bo nie ma kasy .

licznik od trabanta
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:45

Działa na wyobraźnię, ile można by kupić takich pocisków od bankrutującej Ukrainy. Inna sprawa, że plany techniczne, ze szczegółową specyfikacją, zapewne już od dawna w Moskwie i Waszyngtonie. Dodatkowo, Amerykanom nie podobałby się fakt, że Ukraina sprzedaje nam takie pociski/technologie, robiąc konkurencje ich koncernom. Zawiłe i skomplikowane, ale chyba najwyższy czas, by z naszego bezwarunkowego wsparcia dla Kijowa, otrzymać jakieś wymierne korzyści?

ADHD
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:39

a my od nastu-lat mówimy o pozyskaniu rakiet taktycznych ...??? - mając przeciwników uzbrojonych po zęby w tego rodzaju broń i nadal jesteśmy na etapie dialogu technicznego bez jakiegokolwiek sukcesu i chodzby namiastki rozwoju technologii rakietowych w polskich instytutach - jak tu nie wierzyć w spiskową teorię dziejów ....

~ronin
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:37

Za te miliardy co daliśmy Ukrainie i pomoc w przetrwaniu zimy to powinniśmy dostać plany tych rakiet, żebyśmy sami mogli je produkować. Oczywiście te z zasięgiem 450 km. Sami co nieco zmienimy i zmodyfikujemy i będzie nieźle.

chorąży
piątek, 5 sierpnia 2016, 15:19

A po co nam plany tych rakiet?!?! My chcemy ZWROTU tych miliardów, bo myśmy nie "dali" a POŻYCZYLI !

co to jest
piątek, 5 sierpnia 2016, 12:34

Po co mamy chronić nasz przemysł zbrojeniowy jeżeli nawet rakiety nie potrafi opracować? Idąc myleniem narodowców powinniśmy chronić też dorożkarzy i włókienników bo to były miejsca pracy...

wwdw
piątek, 5 sierpnia 2016, 18:58

Nie mieszaj do tego narodowców. Jestem narodowcem i uważam, że powinniśmy wspólnie z Ukrainą pracować nad rozwojem w tej dziedzinie, zamiast kupować za gotówkę od np USA.

Afgan
piątek, 5 sierpnia 2016, 18:34

Dlaczego w Polsce nie rozwija się podobnego projektu, a za to wyrzuca pieniądze na BEZSENSOWNE programy takie jak na przykład GEPARD albo CZAPLA???

KrzysiekS
sobota, 6 sierpnia 2016, 08:26

Firmy zawsze chcą sprzedać to co wydaje się do zrobienia chwytanie się takich projektów to na ogół próba zarobku jak najmniejszym kosztem (nie tylko nasze przykład: a czym jest Niemiecki LYNX mają przecież PUME). Dlatego bardo szkodliwe jest jeżeli to przemysł zaczyna dyktować MON co ma kupić.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama