Reklama
Reklama

Po co Rosjanom kuter „antydywersyjny” w Syrii?

29 maja 2019, 19:14
48-GRIX4711-1
Czy rosyjscy płetwonurkowie bojowi działają na Morzu Śródziemnym? Fot. mil.ru

Rosyjska marynarka wojenna wprowadziła kuter kuter „patrolowo-antydywersyjny” typu „Graczonok” do zgrupowania okrętowego Wojenno-Morskiej Floty na Morzu Śródziemnym. Zadaniem tej niewielkiej jednostki pływającej ma być ochrona własnych jednostek nawodnych w portach i na kotwicowiskach i to głównie przed dywersją podwodną.

Do składu okrętowego zgrupowania śródziemnomorskiego Wojenno-Morskiej Floty wyznaczono kuter „Suworowiec” (projektu 21980 typu „Graczonok”) na co dzień należący do Floty Czarnomorskiej. Ta niewielka jednostka pływająca (o wyporności 139 ton, długości 31,4 m i szerokości 7,4 m) wyruszyła 24 maja br. do syryjskiego portu Tartus, samodzielnie przepływając Morze Czarne, cieśniny Bosfor i Dardanele oraz wschodnie Morze Śródziemne.

"Graczonok" został wysłany do Syrii z głównym zadaniem zabezpieczania okrętów kotwiczących na niezabezpieczonych redach oraz ochrona punktów bazowania sił rosyjskiej marynarki wojennej. Dla załogi kutra „Suworowiec” będzie to pierwszy rejs do tak oddalonego regionu morskiego. Wcześniej jednostki tego rodzaju były traktowane przede wszystkim jako zabezpieczenie portów, baz morskich oraz akwenów będących z nimi w bezpośredniej styczności.

Teraz jednak zdecydowano się na zorganizowanie rejsu w rejon znajdujący się kilkakrotnie poza standardowym zasięgiem jednostek typu „Graczonok”, który wynosi tylko 200 Mm (370 km). Oznacza to że nawet startując z Sewastopola „Suworowiec” musi co najmniej raz zatankować przed cieśninami tureckimi (do których z Krymu jest około 280 Mm/520 km), a później jeszcze pięciokrotnie. Ma do przebycia od Cieśniny Bosfor przez Morze Marmara, Dardanele do Syrii ponad 860Mm/1600 km.

image
Jeden z kutrów projektu 21980 (na zdjęciu „Junarmijec Kryma” wszedł w skład rosyjskiego zespołu okrętowego na Morzu Śródziemnym. Fot. mil.ru

Po co mały kuter wielkim rosyjskim okrętom w okolicach Syrii?

Zagrożenie terrorystyczne okazało się jednak prawdopodobnie na tyle duże, że zdecydowano się na przeniesienie jednego z kutrów typu „Graczonok” do Syrii. Co ciekawe sądząc po wyposażeniu i możliwościach tych jednostek pływających Rosjanie musieli uzyskać informacje, że jest niebezpieczeństwo użycia przez terrorystów płetwonurków bojowych wspomaganych przez skutery podwodne lub zdalnie sterowane/autonomiczne pojazdy podwodne.

Kutry typu „Graczonok” są bowiem zbyt wolne (prędkość maksymalna około 22 w), by dogonić szybkie łodzie motorowe (o prędkości ponad 50 w), jakie np. Iran przygotowuje do ataków terrorystycznych i które mogą się znaleźć w rękach bojowników islamskich. Również w przypadku ataku kilku bardzo szybkich interceptorów uzbrojenie jednostek projektu 21980 przeciwko jest mało skuteczne przeciwko celom nawodnym. To uzbrojenie stanowi jedynie jeden, ręcznie sterowany, ciężki karabin maszynowy MPTU kalibru 14,5 mm (o szybkostrzelności 450 strzałów na minutę).

„Graczonok” ma za to bardziej rozbudowane wyposażenie przeciwdziałające dywersji podwodnej. Do zwalczania nurków-dywersantów kuter posiada bowiem jedną, pokładową, zdalnie sterowaną wyrzutnię granatów podwodnych DP-65M, a załoga kilka ręcznych granatników przeciwdywersyjnych DP-64 „Niepriadwa”.

W pierwszym przypadku można wystrzelić z wyrzutni moździerzowych jednocześnie nawet 10 granatów RG-55M kalibru 55 mm na odległość od 50 do 500 m. Przy czym pojedynczy granat RG-55M może zwalczać cele podwodne do głębokości 40 m i jest skuteczny w odniesieniu do płetwonurków w promieniu 16 m. Dwulufowy granatnik ręczny DP-64 może jednocześnie wystrzelić dwa granaty typu GF-45M kalibru 45 mm, które przy maksymalnym zasięgu 400 m mają ustawiany regulator głębokości wybuchu do 40 m i są skuteczne w promieniu 14 m.

image
Kuter „Nachimowiec” z widocznym na dziobie karabinem maszynowym MPTU kalibru 14,5 mm oraz moździerzową wyrzutnią granatów RG-55M na górnym pokładzie. Fot. mil.ru

Dużą niewiadomą w przypadku „Suworowca” jest sposób wykrywania płetwonurków. Granatniki RG-55M często współpracują z opuszczaną, dookólną stacją hydroakustyczną typu MG-747M o zasięgu wykrywania dywersantów podwodnych do około 500 m i pojazdów podwodnych do około 1000 m (w zależności od wielkości pojazdu). Na wysłanym do Syrii kutrze jest jednak najprawdopodobniej sonar MG-757M „Anapa-M”, który również służy do monitorowania sytuacji podwodnej w celu przeciwdziałania sabotażowi. Ma jednak tą przewagę nad MG-747M, że może działać z granatnikiem RG-55M w trybie automatycznym, samodzielnie ustawiając kąt poniesienia wyrzutni oraz sekwencję odpalania granatów.

Pomocą w działaniach przeciwdywersyjnych jest także przewodowo sterowany pojazd podwodny Falcon (szwedzkiego koncernu Saab), dający możliwość np. przeprowadzania inspekcji podwodnych i prac za pomocą manipulatora (do głębokości 300 m) oraz kompleks obserwacji hydroakustycznej „Kalmar”.

image
Wchodzący w skład Floty Czarnomorskiej kuter „Kadiet” z widoczną na górnym pokładzie dziesięciolufową moździerzową wyrzutnią granatów przeciwdywersyjnych RG-55M. Fot. mil.ru

Kompleks ten jest wyposażony m.in. w wielowiązkowy sonar do mapowania dna morskiego, pozwalający na wykrywanie zatopionych obiektów nawet do głębokości 600 m. Cały system dokładnie lokalizuje wykryte obiekty, zapewnia bezpieczne i precyzyjne manewrowanie kutrem, korzystając z systemu GPS, oraz monitoruje ruch załogowych i bezzałogowych pojazdów podwodnych z ich lokalizacją i wyświetlaniem tras na elektronicznej mapie. Nadaje się więc również doskonale do wyszukiwania celów ataku.

Teraz wystarczy tą informację tylko połączyć z innym wyposażeniem kutrów „Graczonok”, jakim jest kompleks nurkowy z własną komorą dekompresyjną, by zrozumieć po co ten kuter naprawdę został wysłany do Syrii. Można być prawie pewnym, że na jego pokładzie oprócz stałej, ośmioosobowej załogi znajdują się również rosyjscy komandosi podwodni. Oczywiście zawsze można tłumaczyć, że ich zadaniem jest tylko zwalczanie obcych płetwonurków.

W rzeczywistości Rosjanom może chodzić o przygotowanie się do ewentualnego prowadzenia działań ofensywnych, a więc samodzielnego wykonywania dywersji podwodnej. Rosyjscy płetwonurkowie bojowi mogą więc się po prostu szkolić i zapoznawać z warunkami jakie panują w rejonie Morza Śródziemnego. Być może dowództwo rosyjskiej floty uznało, że taka wiedza może się w przyszłości na coś przydać. Teraz należy sobie tylko opowiedzieć – na co?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
kimeR
sobota, 8 czerwca 2019, 16:59

Ochrona portow i jednostek przez jednostki wodne komandosowe to przeciesz standardowe procedury w regionach goracych. Jakby Rosjanie tego z poczatku nie robili toby naprawde duzo ryzykowali.Z poczatku maja byly ataki sabotarzowe w zatoce perskiej, to wyglada jak dodatkowa zapobiegawcza kontrreakcja Rosjanow na ochrone portu Tartus i jednostek wodnych w Syri. Jednoczesnie te zachowanie Rosjan pokazuje ze nie liczyli sie z takim profesjonalizmem takich atakow i znajac swoich partnerow z Iranu przeciesz nie boja sie atakow Iranu ale kogos innego...

sobota, 8 czerwca 2019, 22:25

Tyle, że to Iran sabotował te tankowce...

Człowiek z lornetką
piątek, 7 czerwca 2019, 19:25

Będą zabezpieczać platformy wiertnicze, które ruskie zagrabiły Ukrainie na Krymie. Jak Turcja je przepuści przez Bosfor to będą niedługo u wybrzeży Syrii.

prawda
wtorek, 4 czerwca 2019, 08:36

rosjanom tak tam potrzebny jak i usa lotniskowiec w tamtych rejonach

jasio
piątek, 31 maja 2019, 15:16

Najstarszy okręt w służbie na świecie to katamaran stacjonujący w Sewastopolu z 1913 r Tak mi się przypomniało

bender
piątek, 31 maja 2019, 03:48

A może chcą pogrzebać przy swoich samolotach pod wodą? Najpierw pomyślałem o stratach z Kuzniecowa, ale potem przypomniała mi się Suczka przy brzegu i ten rozpoznawczy Ił-20 z września zeszłego roku. I to pewnie o niego chodzi.

Wania
niedziela, 2 czerwca 2019, 23:06

Ciekawe, czy USA juz przebadalo tego iła. Ale chyba nie ma po co, skoro nie byl w stanie zaklócić starych rosyjskich rakiet.

poniedziałek, 3 czerwca 2019, 22:47

Moim zdaniem już tam byli. Mieli chwilę czasu od września. Niby to okres zimowy i niespokojne morze, ale jeśli się wywiad sprawnie zebrał to mieli czas

Rafal
piątek, 31 maja 2019, 14:14

A ty wiesz cokolwiek o nurkowaniu?

bender
niedziela, 2 czerwca 2019, 00:10

Mają podwodnego robota Falcon od Saaba, w karcie katalogowej schodzi do 300 m. Wystarczy, żeby zlokalizować i zabrać lub popsuć coś, czego miałby szukać.

halny
czwartek, 30 maja 2019, 23:23

Panu Komandorowi polecam ostatnie wyczyny rosyjskich rakiet kosmicznych. Otóż Rosjanie opracowali metody natychmiastowego wynoszenia ładunków kosmicznych. To co amerykańskim firmom zajmuje dwa dni zanim ładunek zostanie umieszczony na docelowej orbicie lub dokowany do ISS Rosjanom zajmuje od 3,5 do 6 godzin i moim zdaniem to nie jest przypadek tylko sprawdzanie jakiejś techniki natychmiastowego wystrzelenia ładunku który ma dotrzeć w określony punkt orbity np. celem zniszczenia satelity lub satelitów. Proszę to przemyśleć bo od roku Rosjanie właśnie tak latają i to nie jest przypadek.

andys
wtorek, 4 czerwca 2019, 12:38

J-23 junior- dziekujemy za meldunek.

Wania
niedziela, 2 czerwca 2019, 23:15

Coś w tym jest. Rosja przygotowuje sie do wystrzelenia rakiet, ktore po tych paru godzinach wrocą po kolejny ladunek. Rogozin obiecał dwa razy wieksza liczbe startów niz w 2018 roku. Niemożliwe, zeby Angara, ktora jest budowana od 5 lat nie miala takich zdolnosci. Od Swiąt bedzie latac w kosmos i wracac po kolejne ladunki kazdego dnia. Bo nie jest możliwe, żeby Rogozin się mylił.

Mniej niż 10 sekund
czwartek, 6 czerwca 2019, 13:03

Nie wiem co w tym jest dla was niezrozumiałe. Przecież będą eksportować pszenicę w kosmos. Potrzebny dobry, niezawodny, szybki sprzęt. Pszenica, widzisz pan, ma najszybszy transport...

Davien
piątek, 31 maja 2019, 12:21

Halny, nie osmieszaj się:)) Nie ma zadnego natychmiastowego umieszczania ładunków a ten Sojuz 2-1B poleciał w normalny sposób wynosząc zaledwie półtoratonowego satelite w konfiguracji dla ładunku 2x cięzszego:) Wynosza je tez na nizsze orbity niz satelity GPS wiec znowu cos ci stanowczo nie wypaliło:)

anda
piątek, 31 maja 2019, 22:15

Oj Davie masz rację dla Rosjan to normalka dla innych rzecz poza zasięgiem, jak taki znawca z ciebie to powinieneś wiedzieć dlaczego Rosjanie rzadko korzystają z orbity geostacjonalnej

Davien
niedziela, 2 czerwca 2019, 22:23

Anda, to po kolei: Rosjanie mało co wynoszą na GEO bo nie maja za bardzo czym i jak. A szybkie wynoszenie na orbite inni maja opanowane lepiej od Rosji ale nie są idiotami by ryzykowac cenny sprzet dla paru godzin:) Aha Geo to 36000km od ziemi czyli prawie 2x dalej niż ten rosyjski satelita b.ędzie sobie latał:)

robo
piątek, 31 maja 2019, 09:41

sugerujesz że to ruscy płetwonurkowie umieszczają ładunki na orbicie i obsługują śluzy dokowania na ISS?

I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
czwartek, 30 maja 2019, 16:52

"Na co?" Jest wiele scenariuszy ataku. Jeżeli zaatakuje wielu nurków, to można użyć granatnika, ale gdyby atakujących było np. tylko dwóch, to "komandosi podwodni" mogą ich po prostu złapać, aby się dowiedzieć kto ich naprawdę nasłał. ____ Ponadto kompleks nurkowy z komorą dekompresyjnaą musi być na takim okręcie niezależnie, czy ma dodatkowych "komandosów", czy nie, bo jego załoga także musi nurkować, np. any ocenić/zlikwidować szkody po udanym ataku, albo coś rozpoznać, albo aby zdjąć z kadłuba zamontowane przez atakujących miny, by sprawdzić, czy atakującym udało się przyczepić miny. Także atakujący mogą zostać wybuchami tylko ogłuszeni i będzie trzeba ich wyłowić. Gdyby zabici opadli na dno, to warto wyłowić ich wyposażenie jako dowody i źródło informacji o ich przełożonych. Itd. Itp. "Komandosi podwodni" potrafią na pewno wykonywać prace inżynieryjne, np. połączyć zakotwiczone okręty podwodnym kablem, aby unikać podsłuchu radiowego, albo wysadzić jakiś podwodny wrak przeszkadzający własnym okrętom. Itp. Itd.

Jarosław Walczak
niedziela, 2 czerwca 2019, 21:20

Nurek bojowy nie schodzi głęboko.... nawet jeden metr wystarczy. Dla niego woda to tylko kamuflaż do skrytego podejścia przeciwnika. Ci na zdjęciu np. Mają na sobie rebridery do bardzo płytkich zaburzeń. Co innego wojskowi nurkowe inżynieryjni. Ci często pracują na saturacji i komora jest niezbędna.

Rafal
piątek, 31 maja 2019, 14:17

Nie koniecznie jest potrzebna komora dekompresyjna.

USA jak Radio Erewań
czwartek, 30 maja 2019, 15:08

Na podstawie ostatnich doniesień USA mniemam, że szykują się do przeprowadzenia nielegalnych testów jądrowych w Syrii. Gen. Robert Ashley wkrótce nas o tym poinformuje.

czwartek, 30 maja 2019, 16:56

Dlatego Rosjanie obawiając się podwodnej detonacji nuklearnej w pobliżu swoich okrętów urzędujących w syryjskim porcie posłali tam swój "antydywersyjny" kuter.

Zbigniew
czwartek, 30 maja 2019, 15:05

To nie jest fanaberia u Rosjan, to planowe dalekosiężne działanie ma sens przy planowaniu ich przyszłych scenariuszy wojennych. Wypada "uczyć się choćby od diabła" i przygotowywać polski sprzęt dla ekipy płetwonurków.

tyle
czwartek, 30 maja 2019, 21:59

Po co odkrywać Amerykę z polskim sprzętem , jak Niemcy prawdopodobnie chętnie nam sprzedadzą, podobnie zresztą jak chętnie sprzedali Rosji , świetne skutery podwodne dla wojskowych płetwonurków.

sża
czwartek, 30 maja 2019, 14:40

Panie Maksymilianie, a nie pomyślał Pan, że rosyjski wywiad mógł wejść w posiadanie informacji, że ktoś szykuje się na ich bazę? I raczej nie chodzi tu o Izrael, Turcję czy Iran...

pan_x
czwartek, 30 maja 2019, 13:08

Tak, na co im to. Ja wam odpowiem, Ruscy szykują się do ataku na polskie lotniskowce.

Orm Bywaly
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 07:37

nie robmy sobie jaj, nazwa lotniskowiec w odniesieniu do jednostek naszej floty kosmicznej jest tylko nazwa zwyczajowa pochodzaca ze starych xx wiecznych annałów,,w chwili obecnej nasze lotniskowce przebywają gdzies w okolicach Betelgezy,,osobiście nie wyobrażam sobie jak można je atakować przy pomocy płetwonurkow

wokidoki
czwartek, 30 maja 2019, 13:50

Ale gafe walnąłeś. Przecież każdy wie że Polskie lotniskowce mają system maskowanie pełnospektralnego! Więc są niewidoczne; dla systemów optycznych, radarów, sonarów, termowizji i noktowizji. Rosyjscy nurkowie nie są ich w stanie namierzyć...

kajmat
piątek, 31 maja 2019, 19:57

Właśnie dla tego wysyłają płetwonurków-spacjalisów od zwalczania dywersji, żeby wymacali je mackami saperskimi.

kierowca bombowca
czwartek, 30 maja 2019, 18:05

Przede wszystkim polskie lotniskowce posiadają możliwość bilokacji, co w praktyce uniemożliwia ich trafienie. Dzięki zastosowaniu samopompujących zbiorników balastowych są całkowicie niezatapialne!

Łukasz
sobota, 1 czerwca 2019, 16:01

Interesuję się amatorsko militariami, w tym również MW. O polskich lotniskowcach niestety krążą jedynie pogłoski. Rozumiem, że cały projekt jest ściśle tajny i utrzymywany w tajemnicy przed wywiadem OB (Obcego Mocarstwa). Wątpię, aby agenci OB zaglądali na forum D24, dlatego chciałbym zapytać naszych ekspertów o więcej szczegółów dot. w/w jednostek. Danych technicznych oraz taktyki walki, itp.W lipcu będę w Gdyni, być może na Helu, czy będzie możliwość zrobienia sobie zdjęcia z którąś z tajemniczych jednostek? Pozdrawiam.

sucharski
czwartek, 30 maja 2019, 13:42

Nie oddamy nawet guzika! Silni, zwarci, gotowi!

say69mat
czwartek, 30 maja 2019, 12:21

??? Potrafią wyciągać wnioski ze skuteczności działań tzw. 'scuba divers' z czasów II wś. Dwa spektakularne raidy sił włoskiej Marynarki na Alexandrię w 1941 i Algier w 1942 zakończyły się sukcesem.

robo
piątek, 31 maja 2019, 09:47

Nie wspominając o tym co weterani włoskiej X Flotylli MAS z pomocą Brytyjczyków dokonali w Sewastopolu w 1955r :) Ironicznie mowa o tym w dokumencie rosyjskiej rządowej Russia Today dostępnym w sieci.

sobota, 1 czerwca 2019, 01:48

Lubisz pan bajki.

Davien
niedziela, 2 czerwca 2019, 22:24

Ależ to własnie rosyjskie teorie o zatopieniu tego złomu tam cumujacego:)) A najprawdopodobniej sami go się pozbyli:)

ciekawość
sobota, 1 czerwca 2019, 00:30

Możesz proszę napisać więcej?

Davien
niedziela, 2 czerwca 2019, 22:29

W 1955r w Sewastpolu doszło do wybuchu na pancerniku Noworosyjsk( ex Giulio Cesare) i narobiło się teorii spiskowych, że była to zemsta Włochów, że zrobili to Brytyjczycy bo podobno opracowano do jego dział amunicję jadrową, itd. Praktycznie wszystkie to dzieło Rosjan, a najprawdopodobniej okręt zatopiła mina z czasów II wojny swiatowej, albo sami Rosjanie bo trwała wtedy walka na szczytach władzy. BYła masa ofiar a dowódca odpowiedzialny za okręt nietylko nie został ukarany ale i awansował, za to poleciał inny oficer, który z tym nie miał nic wspólnego.

AB
czwartek, 6 czerwca 2019, 19:34

Warto jeszcze dodać, że Giulio Cesare było starym drednotem wodowanym przed pierwszą wojną światową, który się dostał dostał Związkowi Radzieckiemu po podziale przez aliantów włoskiej floty. Ten złom nie miał żadnej wartości bojowej i wszelaka akcja sił specjalnych żeby go zatopić, była by wyjątkowo poronionym pomysłem.

Rzyt
czwartek, 30 maja 2019, 11:04

Nam w mon i iu oraz sztabie by się zdał...moze by wylapal tych dywersantow od rozdrabniania obronności kraju na kawalki

fan_club_Daviena
czwartek, 30 maja 2019, 09:43

Pan Komandor jako wojskowy powinien to wiedzieć, że po to ma sie wojsko by je szkolić. A w Afganistanie to po co nasi żołnierz robili ?

rowi
czwartek, 30 maja 2019, 08:56

Ci pletwonurkowie bojowi to wympiel?

Jansen
wtorek, 4 czerwca 2019, 16:07

Wympieł, czyli Zarząd W CSN FSB obecnie wypełnia głównie zadania kontrterrorystyczne. Tu jest mowa nie o FSB, nie o specnazie (z GRU lub SSO) lecz o PDSS - typowo defensywnych, przeciwdywersyjnych siłach i środkach" marynarki wojennej FR

tomek
piątek, 31 maja 2019, 16:59

Wympieł to jednostka FSB. Płetwonurków ma w strukturach Specnaz

specnaz
sobota, 1 czerwca 2019, 04:15

Wympieł to też specnaz, tylko FSB xD

dokk
czwartek, 30 maja 2019, 07:55

Ciekawe gdzie "terroryści" szkolą tych nurków bojowych.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama