Reklama
Reklama

PLP wzywa do odbudowy Marynarki Wojennej w oparciu o polskie stocznie

7 listopada 2018, 11:59
Grom Dura
Okręt ORP „Grom” w Wielkiej Gal Banderowej i okręt ORP „Ślązak” na terenie Stoczni Marynarki Wojennej – fot. M.Dura

Pomimo zapowiedzi związanych z realizacją programów modernizacyjnych Marynarki Wojennej przez kolejnych ministrów obrony narodowej, trudno zauważyć znaczące postępy w przedmiotowym zakresie – czytamy w stanowisku Polskiego Lobby Przemysłowego. PLP wezwało do podjęcia działań w celu odbudowy MW w oparciu o polskie stocznie, poprzez budowę nowych i modernizację istniejących okrętów.

Polskie Lobby Przemysłowe opublikowało stanowisko „w sprawie  powstrzymania degradacji Marynarki Wojennej Rzeczypospolitej Polskiej i jej odbudowy z udziałem polskiego przemysłu stoczniowego”. Dokument zawiera krytyczną ocenę obecnych działań, jeśli chodzi o modernizację MW, i rekomendacje dotyczące dalszego postępowania w tym zakresie.

Eksperci PLP zauważyli, że „do tej pory, w żadnym oficjalnym dokumencie poziomu strategicznego, nie zostały określone zadania, jakie miałaby pełnić Marynarka Wojenna w systemie obrony Rzeczpospolitej Polskiej”. W ich opinii MON odeszło od realizacji zapisów programu operacyjnego „zwalczanie zagrożeń na morzu”, a sama MW jest „od lat marginalizowana”. Przedstawiciele Polskiego Lobby Przemysłowego krytycznie odnoszą się do zapisów Koncepcji Obronnej RP, w której głównym zadaniem floty było przygotowanie do obrony wybrzeża i obszaru południowego Bałtyku. Wskazują też, że ważnym działaniem było przyjęcie przez BBN w 2017 roku Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego, ale nie jest ona dokumentem strategicznym i ma ograniczone przełożenie na działania resortu obrony. Postulują przyjęcie nowej strategii bezpieczeństwa narodowego RP, uwzględniającej zapisy SKBM.

W stanowisku zaznaczono, że „Polska jako kraj morski posiada solidną bazę przemysłu stoczniowego, która jest zdolna nie tylko do remontów, ale i do budowy okrętów, czego wyraźnym przykładem była udana i stosunkowo szybka realizacja projektu okrętu ORP <<Kormoran>>”, a także zamówienia z zagranicy na produkcję w Polsce okrętów rozpoznawczych. Przypomniano jednocześnie, że przed 1989 rokiem polski przemysł miał kompetencje w zakresie budowy okrętów różnych klas.

PLP wezwało do podjęcia szeregu działań zabezpieczających potrzeby MW i jednocześnie wspierających przemysł stoczniowy. To między innymi przyspieszenie realizacji programu niszczycieli min „Kormoran” ze zwiększeniem liczby do 6 jednostek, finalizacja budowy okrętu Ślązak wraz z przedstawieniem koncepcji użycia go w Marynarce Wojennej, realizacja programów Ratownik, Holownik oraz modernizacji okrętów 151 (Orkan) i jednostek rozpoznania radioelektronicznego, a także pozyskanie śmigłowców ZOP i SAR. Wśród rekomendacji znajduje się również płytka modernizacja, w oparciu o możliwości własnego przemysłu, trałowców i okrętów transportowo-minowych (np. poprzez wdrożenie do służby armat Tryton lub Wróbel-3M).

Według PLP „jednolity” nadzór nad stoczniami kontrolowanymi przez Skarb Państwa powinien sprawować Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, natomiast w strukturze właścicielskiej stoczni realizujących prace nad rzecz MW powinno się znaleźć miejsce dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej. „Ważną kwestią jest również zapobieganie faworyzowaniu przemysłu państwowego kosztem prywatnych stoczni. Ich istnienie i rozwój jest bowiem postrzegany za bardzo istotny również z perspektywy budowy i rozwoju polskiego zaplecza przemysłowo-obronnego.” – dodano.

Eksperci PLP zidentyfikowali też szereg działań potrzebnych w celu zapewnienia MW zdolności związanych z obroną terytorium i operacjami artykułu V Traktatu Północnoatlantyckiego. Chodzi o zdolności przetrwania własnych sił morskich do momentu rozpoczęcia działań sojuszniczych, do ogniowego oddziaływania na różne obiekty, w tym na lądzie, do obrony własnej infrastruktury sił morskich (cywilnej i wojskowej), udziału Marynarki Wojennej w zintegrowanym systemie obrony powietrznej i przeciwrakietowej rozwijanym na poziomie całych sił zbrojnych a także do udziału w działaniach NATO, w tym poza obszarem Morza Bałtyckiego lub cieśnin duńskich.

Według PLP aby to osiągnąć powinno się jak najszybciej rozpocząć prace nad budową okrętów wielozadaniowych klasy fregata lub korweta o zwiększonych wymiarach z systemami obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, kompatybilnymi z planowanymi systemami ,,Wisła” i „Narew”. Podkreślono, że takie prace powinny być realizowane przez polskie podmioty, we współpracy z zagranicznym partnerem strategicznym. „Pozyskanie gotowych okrętów z zagranicy, w jakiejkolwiek formie, zdaniem ekspertów PLP, przyczyni się do znacznego ograniczenia możliwości ich budowy przez polski przemysł i na długie lata, przekieruje znaczne środki finansowe poza granice kraju.” – dodano. Krytycznie odniesiono się przy tym do koncepcji pozyskania australijskich fregat Adelaide. Oceniono, że to rozwiązanie połowiczne, a przy tym obciążone dużym ryzykiem ekonomicznym i eksploatacyjnym oraz niepewnością co do warunków pozyskania tych okrętów, a także dalszych działań w zakresie ich zastępowalności przez nowe jednostki w akceptowalnym czasie, przy wykorzystaniu polskiego przemysłu stoczniowego i obronnego.

Polskie Lobby Przemysłowe zaapelowało też o nabycie uzbrojenia przeciwokrętowego dla lotnictwa. Z kolei w odniesieniu do programu okrętu podwodnego Orka stwierdzono, że „warunki jakie istnieją na Bałtyku dla okrętów podwodnych zapewniają im swobodę operacyjną oraz wymaganą skrytość działania”, przy założeniu posiadania napędu niezależnego od powietrza. PLP uznało też, że okręty uzbrojone w pociski manewrujące mogą być elementem konwencjonalnego odstraszania, co wymaga posiadania „narodowej biblioteki celów”, a także racjonalnego systemu dowodzenia i jednoznacznego określenia gestora uzbrojenia tej klasy, dysponującego walizką  z kodami startowymi. Eksperci PLP stwierdzili, że liczbę okrętów podwodnych trzeba ograniczyć do dwóch, zapewniając odpowiedni poziom offsetu.

W konkluzji do stanowiska Polskie Lobby Przemysłowe wyraziło nadzieję, że przyczyni się ono do uruchomienia działań ratunkowych na rzecz Marynarki Wojennej RP i odbudowy polskiego przemysłu stoczniowego. „Czas nagli aby przyśpieszyć działania w tym ważnym obszarze obronnym i społeczno-gospodarczym państwa.” – zaznaczono.

KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Davien
piątek, 9 listopada 2018, 21:31

Panie wildcard to po kolei: Pańskie kutry wybija spokojnie bo nie mamy mozliwości OPL na morzu, a jak beda sie chowac w portach to po prostu odpala 3M54 z Kaliningradu i po zabawie. S-300 w Syrii nie było aż do niedawna, a i to trafiły tam stare S-300PM, natomiast S-400 nie strzelały do samolotów bo Rosja nie walczy z USA wiec są tam w celach propagandowych (ISIS i rebelianci tez lotnictwa nie maja) Nie jestesmy w stanie rywalizować z lotnictwem rosyjskim choćby nie wiem co, mają po prostu za duzo samolotów. Skandynawowie jak juz pisałem maja albo okrety będace dla nas niedościgłym marzeniem: Nanseny czy Huitfieldy, do tego linię brzegowa pełna fiordów gdzie małe jednostki mogły sie chowac, a u nas?? Gładka patelnia będąca doskonała tarczą strzelniczą Panie wildcard jak taki kuter wykryje 3M54 to nie ma szans na ucieczkę bo zobaczy go z jakichs 50-60km czyli w zasięgu głowicy pocisku, może go jedynie zestrzelic, tylko czym? 20km od celu odłacza sie podpocisk p predkości 3Ma i ...

expert
piątek, 9 listopada 2018, 16:36

A ja tak myślę, że cała ta modernizacja armii, nieskuteczna zresztą, tak długo trwa, że dajmy sobie już z tym i fazami koncepcyjnymi spokój. Nic z modernizacji nie będzie. Wszystko co potrzebne do modernizacji sprzętu to: chęci, pewne umiejętności oraz pieniądze. Wszystkiego brak.

SZACH-MAT
piątek, 9 listopada 2018, 00:28

fikcja trwa nadal ...by ją uzdrowić należy wydać komendy "torpedo los" zmodernizować Orkany i zakupić -zbudować dodatkowo 3 Orkany ..lub zbudować okręty pokroju Haminy ....lub a może coś na miarę naszych możliwości może uciec się do budowy okrętów klasy \"ZMORy\".... a może czas postawić na uniwersalne nośniki które w zależności od stawianych zadań konfigurowane byłyby do potrzeb ...a może jednak projekt planu \"Murena\" to \"kroplówka\" która reanimowała by naszą MW...Przyszłość MW widzę jako niewielkie 1000-1200- tonowe jednostki uniwersalne których specyfika działań oparta byłaby o specjalistyczne kontenerowe moduły ..które w zależności od zadań miałyby montowane systemy uzbrojenia czy też specjalistycznej aparatury,techniki, np rozkładanego lądowiska dla śmigłowców/dronów czy nawet razem naraz zespół systemów i efektorów konfigurując daną jednostkę jako system o wielorakim-uniwersalnym zastosowaniu... jednostki te jako nośniki powinna charakteryzować jednolitość w zakresie parametrów i danych technicznych powinny być niczym klony których odróżnia w zależności od specyfiki zadania zamontowane zdejmowalne moduły operacyjne ..ktoś powie że te jednostki charakteryzuje mała dzielność morska ..więc dopowiem po świecie myka wiele małych okrętów charakteryzujących się dużą dzielnością morską zbudowanych w oparciu o koncepcje .. air support vessel ,inverted bow czy surface effect hull ….idąc dalej system takich jednostek skonfigurowanych w układ sieciocentryczny i spięty z Dywizjonem Obrony Wybrzeża a w przyszłości z lotnictwem (stawiam na Mastery) zabezpieczałby \"interesy\" Polski na obszar Bałtyku i realizowałby zobowiązania wobec sojuszników na misjach a jako wsparcie i zabezpieczenie dorzuciłbym dla tych okrętów jako im towarzyszące uzbrojone drony będące \"psami gończymi , obronnymi ,czy uchem i okiem systemu\" ...ale to też pewnie przerośnie możliwości Polski .......to może jednak projekt \"Orłosępa\" jest zasadny zamontowanie na „Żabie” wszystkiego co u nas strzela…i też będzie to jednostka modułowa na miarę naszego \"misia\"

wildcard
czwartek, 8 listopada 2018, 21:40

do @Boczek 1. a od czego mamy rurociągi i konektory na zachód i południe które ostatnie parę rządów pracowicie tam kładło? 2. "Lotnictwo jest w przypadku OP bezuzyteczne" - to powiedz mi prosze po kiego grzyba wszyscy posiadacze silnej floty inwestują ogromne pieniądze w samoloty takie jak Orion czy Poseidon które potrafią wykryć OP i poczęstować go paroma torpedami??? 3. Bałtyk rzeczywiście z racji swojego unikalnego środowisko jest trudnym polem do walki z OP 4. Owszem Szwedzi już po raz drugi (poprzednio w latach 20 XVIIw.)opanowali Gdańsk i przejęli zyski z handlu polskim zbożem ale jakoś jednak znalazło się wystarczająco dużo pieniędzy żeby przepędzić zarówno Kozaków jak i Szwedów, Węgrów oraz Rosjan 5. Owszem polskie interesy nie kończą się na Bałtyku i zawsze miło by było mieć coś żeby móc ochronić nasze szlaki handlowe ale niestety jesteśmy w Europie tym najbiedniejszym z bogatych i nigdy nie będziemy mieć dość pieniędzy żeby zapłacić za wszystko- po prostu trzeba coś wybrać. 6. MW musi być na tyle silna żeby opóźnić przeciwnika pozwalając na podciągnięcie wsparcia z NATO - a co do NATO- jeśli nie oni to kto?? sami nie damy rady 7. Jestem jak najdalszy od niedoceniania szanownego mistrza szpiegów....

Boczek
piątek, 9 listopada 2018, 21:49

1. Ropa idzie z Rosji do Płocka i dalej do Niemiec do Leuna i Schwedt. Ponadto z Gdańska do Płocka. I to wszystko, żadnych innych rur nie ma - nie ma jakiejkolwiek mozliwosci transportu z zachodu na wschód - tam jest rurociągowa pustynia. Z Rostoku idzie jedna do Schwedt, ale to tyle co kot napłakał. Rostock nie ma wystarczająco głębokiego podejścia. Ale co z tymi 70%? ### 2. a) takowego lotnictwa nie posiadamy b) w przypadku amagnetycznego kadłuba wszelkie Oriony i Posejdony są bezużyteczne ### 3. OK 4. Pieniądze przyjechały z Amsterdamu, bo Holendrzy dostali "gulai" na szyi, bo im Szwedzi biznes psuli, el komendante spod Oliwy Arendt Dickmann zresztą niejako też. Nie zmienia to faktu, że Polska legła w kolejnych konfliktach gruzach, z których się już nigdy nie podniosła i jedna z podstawowych przyczyn był "wodowstręt". W efekcie zniszczenia materialne biją te z II WŚ, a w ludności to kompletna masakra - 30%. Ponadto nasze wartości i tradycje - jak kmiotkowa niechęć do "przygody morskiej", oddawała lwią część zysku z handlu przez Gdańsk w ręce Gdańszczan - głównie Holendrów. ### 5. Tak jesteśmy biedni. Mierz siły na zamiary, a nie zamiar podłóg sił - mam nadzieje, że interpretujesz to prawidłowo. Z resztą powszechna interpretacja jest znamienna i wiele o nas mówi. Ale skoro mamy na rozdawnictwo 500+, no to taki jeden rok zaciskania pasa dałby kilka OP i kilka korwet/fregat, a nie mięso armatnie pod następne pomniki. Dla tych, którym je postawiono to pomniki ich heroizmu, dla naszej całej nacji, to pomniki wstydu i hańby, bo zawsze ktoś był zdania, że nie potrzebujemy tej czy innej "MW", albo jakąś inną albo ...stworzył papier - Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Państwa pełen bzdetów - co obnażył aktualny wypadek w Norwegii. I tak trwamy od jednej koncepcji do drugiej - tylko broń Boże No Action! 6. Sami nie damy rady, ale 1 tydzień to za mało, 2 też i 1 miesiąc to też za mało. Patrz wrzesień '39 i wejście Francuzów do Sary i kiedy już nas nie było. 7. Nie wiem czy mistrz szpiegów, na pewno to Paganini internetu - jak myślisz skąd takie tuzy jak Szydło czy Waszczykowski ...i to my sami spełniliśmy życzenia maestro.

wildcard
czwartek, 8 listopada 2018, 21:25

do @Davien - Zgadzam się że parę OP bardzo by sie przydało. Nie sądze żeby moje kutry zostały wybite jeśli będą miały dobrą osłonę z powietrza- o to się rozchodzi- powinniśmy inwestować w lotnictwo. Skandynawowie inwestują w okręty które mają przeciwdziałać lotnictwu przeciwnika - oni tak samo jak my nie mają silnego lotnictwa, dlatego robią co mogą żeby zrównoważyć okrętami przewagę przeciwnika w tym obszarze. Obecnie tylko Jankesi mają wystarczające siły żeby wywalczyć sobie przewagę w powietrzu, nasze 48 F-16 starczy na parę godzin pełnoskalowego konfliktu bez wsparcia maszyn specjalistycznych jak Wild Weasel itd które będą potrafiły obezwładnić obronę przeciwnika. Co do S-400 to kij to wie jakie to właściwie ma zdolności- jakoś w Syrii nie potrafiono wiele zdziałać systemami podobnego pokroju jak S-300. A co do Królewca to posłałbym tam z 2 nasze dywizje wsparte siłami NATO i wtedy byśmy się przekonali kogo byłoby na wierzchu....

wildcard
czwartek, 8 listopada 2018, 21:17

do @Napoleon - jesteśmy na forum które jest przeznaczone do komentowania artykułów oraz dyskusji więc dlaczego tego nie wykorzystywać? Może czyta te nasze wypociny ktoś kto ma cos do powiedzenia w tym naszym nieszczęsnym ministerstwie obrony niczego i potrafi jednak być przynajmniej odrobinę kompetentny... Tak- mamy syndrom krótkiej kołdry -coś co przećwiczyli już Niemcy podczas IIwśw. Nie mamy dość kasy żeby starczyło na wszystko. Hmmm- drony, może to i jest jakiś pomysł???????

Davien
czwartek, 8 listopada 2018, 17:40

Panie Wildcard niezgodze sie z panem na pewno jeżeli chodzi o MW. Małe okrety tym łatwiej padna ofiara lotnictwa bo nie będą sie w stanei bronic. Spójrz na uzbrojenie OPL 1000 t Bujanów-M. Toz tu nie potrzeba nawet pocisków pokr, wystarczy zwykły mysliwiec z Maverickami. Własnie potzrebujemy kilku wiekszych jednostek, fregat i korwet, potrzebujemy tez OP choc tu wazniejsze sa SSM-y od manewrujacych. Pańskie kutry rakietowe wybiją głupimi Su-25 nawet nie wysyłając nic nowszego. NDR bez osłony tez nic nie zdziała, no chyba ze do kazdego przypiszesz baterie Patriot NG bo tez bez okretów czy OPL to łatwy cel. Skandynawowie maja fregaty AEGIS( norwegia) Huitfieldy( Dania) a Szwecja po fascynacji Visby tez planuje wieksze okrety. Do tego oni maja specyficzne wybrzeża a my? Jak panie wildcard chcesz obecnie wyeliminowac Kaliningrad?? Bo nei mamy czym, a wysyłanie F-16 przeciwko S-400 mna ich terenie to kiepski pomysł. Zanim lotnictwo NATO sie pojawi to troche czasu minie, musza tez miec gdzie wyladować i skad działać a Rosja w lotnictwie ma nad Polska potęzna przewagę

Napoleon
czwartek, 8 listopada 2018, 17:23

@wildcard, te dyskusje naprawdę nie mają sensu. To, że Polska potrzebuje jeszcze 100 myśliwców i porządnych wojsk lądowych opartych o 5 dywizji nowoczesnych to wiadomo od dawna. To, że nas na to nie stać to jeszcze inna prawda, o której cicho. To, że do zabezpieczenia Bałtyku potrzeba nam zaledwie korwet patrolowych i to co najwyżej z jakimś SeaRAM to też każdy wie. Każdy też co ma mózg wie również, że OP to 1mld USD i tak samo fregata. Również jest wiadome, że aby to miało sens to albo 6 OP albo fregat - więc albo rybki albo pi.... To, że ten nawodny majątek pójdzie na dno to też wiadomo. A to, że rozwalą bazy dla OP nie jest również żadną tajemnicą i znów po tygodniu będzie Peking-2PL. Jedynym sensownym rozwiązaniem to drony nawodne i podwodne spięte w sieć i monitorujące bez przerwy to co na wodzie i pod wodą - kłania się koncepcja Kozieja i MW XXI wieku. Pare korwet, a bardziej patrolowców załatwia dbanie o interesy morskie. Ale my kozaki co morzem mamy tyle wspólnego co te nasze spółki offshore ;) będziemy panować na Bałtyku i Oceanach. A to, że na zbiornikowiec w którymś momencie 150mln PLN zabrakło to już nikt nie pamięta.

wildcard
czwartek, 8 listopada 2018, 14:33

- odpowiedź na post boczka- wow, ale rage... Ale odpowiadając na twoje argumenty 1. "wojny szwedzkie" Zapominasz że obecnie mamy takie coś jak lotnictwo- ten kto ma przewagę w powietrzu i potrafi ją utrzymać ten ma wygraną w kieszeni- każdy okręt pływający na tak małym akwenie Bałtyk jest dla mnie tylko pływającą wydmuszką. Dlatego nie ma najmniejszego wręcz sensu kupowania czegoś większego niż kuter rakietowy. 2. "Rozstrzygnięcie o tym, że z Polski pozostały jedynie zgliszcza, miało jednak miejsce na morzu i dziś nie będzie inaczej." - NIE, rozstrzygnięcie miało miejsce gdy poddało się pospolite ruszenie otwierajac Szwedom drogę do wnętrza kraju podczas gdy wojska regularne były zajętę harataniną z Kozakami- w rezultacie nie było komu bronić kraju od północy. 3. nigdzie nie napisałem że nie chcę mieć MW- napisałem jedynie że pakowanie tam większych sum nie ma sensu, czyli nie ma sensu np. fundowanie sobie dużych jednostek pływających. Należy skupić się na jednostkach lekkich bo są tanie i łatwo je zastąpić. 4. NDR to zgadzam się trochę przy mało dlatego trzeba postąpić jak Skandynawowie- oprzeć się na siłach lekkich i lotnictwie. Mając do tego wsparcie lotnictwa NATO oraz eliminując na samym początku konfliktu Królewiec mamy ogarniętą sytuację na północy kraju. 5. Owszem czytałem ten tekst i zgadzam się że flotylla OP byłaby świetnym rozwiązaniem. 6. Owszem- "w miarę możliwości" - dlatego bez silnych wojsk lądowych i lotnictwa leżymy i kwiczymy, MW może blokować dostęp od morza ale jak się obronisz od ofensywy przez Białoruś bez wojsk lądowych?????

Boczek
czwartek, 8 listopada 2018, 17:27

1. Lotnictwu skończy się paliwo po zablokowaniu portów. Lotnictwo jest w przypadku OP bezużyteczne. 2. Bałtyk już przyjmował w swojej historii 100 OP na raz i jeżeli chodzi o trudność wykrycia OP to Bałtyk jest na pozycji Nr 1 - oczywiście w przypadku amagnetycznego kadłuba. 3. O kutrach już było i ich era skończyła się w około roku 2000 (K130, G/S, Visby) - jak swego czasu pancerniki. Dlatego na Bałtyku już ostatnie kończą swój żywot. 4. Rozstrzygnięciem - faktycznie główną przyczyną była blokada Gdańska (patrz punkt 1) - z reperkusjami do dziś. Cała reszta to wydarzenia towarzyszące. Odcinała ona możliwość zarabiania pieniędzy na prowadzenie wojny a przeciwnikowi dawała dodatkowe fundusze na jej prowadzenie. Ruch statkow spadł o 90%, Co się stanie jeżeli 70% wartości naszej wymiany handlowej spadnie o 90%? 5. Trzeba pakować owe duże sumy - bo one są tylko pozornie duże, a jest najtańsza forma OPL, bo stanowi jedynie część zadań realizowanych przez jednostkę. Dla przekładu Patriot tylko "patriota" - nie robi nic innego jak OPL, czołg robi tylko "czołg" i aby mógł to robić, w okół niego zaangażowana jest jego kilkukrotna wartość - czego na pierwsze spojrzenie nie widać. Ponadto Polskie interesy nie kończą się na Bałtyku! - piraci, blokady i fejkowane przeszukiwanie statków. 6. Białoruś. Bez MW nikt nie będzie startował na nas ataku wielkiego ataku od tej strony, kiedy z pomocą 0 nakładów wejdzie od północy i rozjedzie wszystko istniejące "z powodu Białorusi" od tyłu. Z resztą w ten sposób można uratować/odtworzyć Królewieckie osuwając artylerię poza zasięg, a wchodząc przez plaże. Pomyśl po prostu jak Ty byś to zrobił i już masz inny punkt widzenia. 7. NATO - No Action, Talk Only. A o kontekście zrozumienia paragrafu 5 już było + rozbieżne interesy członków. Nie zapominaj, że Putin jest wirtuozem demontażu.

Paweł
czwartek, 8 listopada 2018, 11:56

O ile sam fakt posiadania okrętów podwodnych na Bałtyku jest słuszny, o tyle zastanawia mnie ten fetysz uzbrojenia ich w rakiety manewrujące.... CO zmieni na polu bitwy z Rosją wizja 8 rakiet manewrujących (przy 2 okrętach jeden zawsze w stoczni na przeglądach/remontach) czy nawet 16 (przy 3 op), skoro nie mają one głowic jądrowych? TO miałoby odstraszyć Władimira? Owszem, jest jeden cel strategiczny, czyli rosyjskie elektrownie atomowe. Ale nawet gdyby tym 8-16 rakietom udałoby się przebić przez opl, to, po pierwsze, jaki polski polityk wydałby taki rozkaz? Dwa, uszkodzenie takiej elektrowni i ewentualne skażenie terenów Europy Zachodniej/Północnej całkowicie odwróciłoby sympatię/wsparcie dla nas i TRZY: dałoby pretekst Putinowi do użycia taktycznej broni atomowej - skoro Polacy zrobili to pierwsi.... CZTERY: A co ze stworzeniem systemu rozpoznania celów dla tych rakiet (satelity, samoloty, HUMINT)? To generuje kolejne koszta i oddala nas od decyzji zakupu. A efekt jest taki, że nie ma ani rakiet, ani okrętów podwodnych.... PS. Polskie stocznie w całej swej historii nie zwodowały ani jednego okrętu podwodnego ani nawodnego klasy korweta/fregata rakietowa. Nie produkujemy silników/turbin, systemów dowodzenia, systemów rakietowych, artylerii średniego kalibru - los Gawrona jest tu wręcz modelowy. Jedynym wyjściem dla polskich stoczni jest zwiększenie serii Kormoranów do co najmniej 6 sztuk (plus budowa drobnoustrojów, jak holowniki, zbiornikowce itp.), żeby dać im zajęcie. Tym bardziej, że 3 okręty tej klasy nie zabezpieczają naszego Bałtyku i nie daja naszej flocie komfortu w zespołach wspólnych NATO - za za działania przeciwminowe jesteśmy tu cenieni i rozwijajmy tę specjalizację!!! Można by też zaoferować nasze Kormorany w zamian za kupno fregat czy okrętów podwodnych - patrz deal Belgia/Holandia. Konieczne jest zamówienie fregat za granicą (pierwsza budowana w całości u nich z udziałem polskich stoczniowców), od drugiej zaczynamy współprodukcję elementów wyposażenia, może 4 okręt w większości mógłby być budowany w Polsce - o ile nasze stocznie nauczyłyby się już przez ten czas budowy nowoczesnych okrętów. To jedyny realny scenariusz jeśli faktycznie chcemy realnie wzmocnić flotę - i jesli mamy na to kasę. PS 2. Adelaidy tylko wtedy mają sens, jeśli rezygnujemy na 10 lat z budowy dużych okrętów nawodnych - bo na wszystko kasy nie starczy, a to co mamy, inwestujemy w podwodne...

ktos
czwartek, 8 listopada 2018, 09:52

To moze zrobmy to tak. PLP sfinansuje modernizacje zakladow do odpowiedniego poziomu. Wtedy te zaklady opdacuja odpowiednie technologie i pokaza demonstratory, wtedy rzad widzac ze zaklady sa w stanie sprostac takiemu wyznawniu, da kase na budowanie okretow. Teraz to wyglada tak ze podatnik ma zainwestowac w prywatne stocznie zeby one zyskaly kompetencje. To moze niech ten podatnik zainwestuje w moja firme a ja ja rozwine... jak stocznie mozna dotowac to czemu nie mnie?

Gts
czwartek, 8 listopada 2018, 02:06

Anie technologii, ani kasy, ani specjalistow, sa tylko dobre checi. Jak aie to skonczylo w przypadku Gawrona vel Slazaka widzielismy. Bez powaznego partnera to wtopimy w ten kanal miliardy a nie wiele z tego uda sie wycisnac. Za 15 lat bedziemy mieli znow jeden kadlub. Zamowienie w zagranicznej firmie jako liderze ze stopniowyn przenoszeniem produkcji jest najsensowniejsze. Tanio nie bedzoe ale okrery powstana, u nas za to bedzie jeszcze drozej i okrety nie powstana, kupa ludzie wezmie grube pensje i prekie za pitu pitu, zeiazkowcy, rady i zarzady napasa sie jak swin... i dalej bedziemy budzili sie z reka w nocniku.

say69mat
środa, 7 listopada 2018, 23:28

Proszę mi przypomnieć, która z obecnie funkcjonujących polskich stoczni ma jakiekolwiek doświadczenie w budowie okrętów wojennych. Budowie wymagającej integracji systemów rozpoznania, detekcji i łączności z pokładowymi systemami uzbrojenia. Obejmującymi systemy wyrzutni VLS wraz z paletą pocisków ofensywnych i defensywnych, systemów obrony bezpośredniej CIWS/CRAM, wyrzutni torped, celów pozornych itp itd.

Boczek
czwartek, 8 listopada 2018, 16:55

Z całą pewnością ex. SMW i w między czasie Remontowa. Integracji nie przeprowadza stocznia - jedynie na poziomie mechanicznym: drogi transportowe, fundamentowanie, montaż, przyłącza - a je jedynie koordynuje. Jaka to różnica skoordynować na tym poziomie Mk41 lub prowadnice kontenerów na kontenerowcu? A taka, że prowadnice kontenerów są dużo bardziej wymagające. ### Naszym problemem nie są mozliwosci technologiczne a organizacyjne. Po pierwsze brak tak kompleksowego doświadczenia w równie kompleksowej sekwencyjności+, po drugie brak doświadczenia w rozwiązywaniu pewnych problemów, bo z takimi nie było do tej pory konfrontacji i po trzecie włażenie polityki se swoimi brudnymi buciorami w w projekty i firmy. To pierwsze i drugie byłoby łatwe, gdyby nie to trzecie i tym samym duże zapotrzebowanie na miejsce dla Misiewiczów. Grupa doświadczonych 5-10 osób - koordynatorów projektu (nie systemów) przysłanych przez partnera strategicznego za śmieszne 15-30 mln €/ przez 5-6 lat projektu rozwiązywałoby problem. Tym samym wszystkie owe przeszkody zostaną ominięte - również ta polityczna, bo nikt z owych ekspertów nie będzie trzymał języka za zębami, bo co im zrobisz? no i ...dlaczego ma się u nas nie udać to co udaje się nawet w "Tylnym Zanzibarze"? Nawet Malezja była w stanie sama zbudować swoich 4 OPV po nauce na 2 pierwszych. No ale jak sie "prawdziwi Polacy" dowiedzą, że goście biorą 15-20 tys+ €/ miesięcznie, to kilku bardzo ważnych dyrektorów umrze z zazdrości i będziemy świadkiem niekończącej się dyskusji na temat korupcji i lepszości Polaków, którzy za takie pieniądze to lepiej by to zrobili.

Do wildcard
środa, 7 listopada 2018, 19:32

A skąd ta pewność jaki charakter będzie miał przyszły konflikt? A może właśnie przyjdzie się mierzyć właśnie z blokadą morską? Prosze zobaczyć co dzieje się teraz np na Morzu Azowskim. Jedno jest pewne, wróg atakuje zawsze tam gdzie jego przeciwnik jest najsłabszy.

Lord
środa, 7 listopada 2018, 18:26

Popieram apel.

Zbigniew
środa, 7 listopada 2018, 14:26

Krytycy zarzucają obecnie rządzącej sile politycznej pewne rozmamłanie w działaniu, taki chocholi taniec wobec niezbędnych decyzji, dużo gadania że coś by trzeba, ale nic się nie dzieje! Coś z racji w tym jest!

wildcard
środa, 7 listopada 2018, 14:12

powiedzmy sobie szczerze, że jakkolwiek bardzo byśmy chcieli mieć silną marynarkę wojenną to ewentualna wojna i tak rozstrzygnie się na lądzie. Tak więc inwestowanie dużych sum w marynarkę podczas gdy lotnictwo i wojska lądowe cierpią na spore problemy sprzętowe i muszą być wzmocnione jest mało sensowne....

Boczek
czwartek, 8 listopada 2018, 12:45

"to ewentualna wojna i tak rozstrzygnie się na lądzie." - tak jak wojny Szwedzkie? Ile razy to można tłumaczyć? Działania wojenne toczyły się głównie na lądzie. Rozstrzygnięcie o tym, że z Polski pozostały jedynie zgliszcza, miało jednak miejsce na morzu i dziś nie będzie inaczej. Ta de facto sromotnie i bez wyjątku przegrana seria ówczesnych konfliktów zainicjowała upadek Polski - aż po rozbiory. ### I co? Ma się rozstrzygnąć na 400 km lądzie zwanym plażą, podczas gdy całe siły będą skoncentrowane na linii Wisły. Nikt nie będzie próbował tam wchodzić, kiedy wejdzie sobie jak w masełko przez plaże i załatwi sobie problem "Wisły" z dwóch kierunków. Czy nasz zamiar podwoić wojska lądowe z tego powodu, że nie chcesz mieć MW? A przecież zadania MW to nie tylko Bałtyk. Nie przy naszej - już dziś i coraz bardziej - na eksport zorientowanej gospodarce. 70% wartości naszej wymiany handlowej odbywa się na morzu! Dokładnie tu upadła I RP. Wtedy też wszystkie konflikty rozstrzygaliśmy na lądzie - polegliśmy jednak w Gdańsku. ### Dalej. Jak myślisz, po co w "Królewieckim" tysiące woja i setki pojazdów pancernych ćwiczą regularnie desant? Chcesz wybrzeża i podejść do portów bronić NDRem? Jak chcesz NSMami zwalczać torpedujące czy minujące OP wroga. Jak chcesz to rozminować, bez możliwości zwalczania OP wroga, które wszelkie takie działania będą torpedować? NDRy są po to, abyśmy nie musieli pozyskiwać i utrzymywać 5 fregat 10 korwet i 10 OP a jedynie połowę tego. Nie zapominaj, że MW stanowi nierozłączne ogniwo całej OPL naszego kraju, zamykając dostęp do naszego nieba od północy - z możliwością odsunięcia bezpośredniego zagrożenia o dziesiątki, czy setki kilometrów. Morze jest "niczyje" i wróg nie musi się albo układać, albo wymusić sobie dostępu do naszych granic/nieba na/nad czyimś terytorium. Przypomnę rzeź, która urządzili Rosjanom Finowie w wojnie zimowej, zmuszając wroga do prowadzenia wojny tak jak to odpowiadało Finom, bo ich 5 PO wykluczało jakiekolwiek działania na morzu i ewentualne wzięcie w dwa ognie - a nie "siedziała" ani jedna torpeda. Postulujesz zatem abyśmy prowadzili działania obronne tak, jak odpowiada to potencjalnemu wrogowi? A "lotniskowiec Królewieckie" to jednorazówka - gdybyś na to chciał zwrócić uwagę. Tam będzie można wystartować, ale nie będzie gdzie lądować - żadna 2 fala stamtąd nie przyjdzie. Wątpię nawet aby gromadzono zapasy na ponowne uzbrojenie czy tankowanie. Po co taka wielka koncentracja na tak małym terenie, kiedy otworem ma wg. Ciebie stać 400 km? Całe 400 km - bez jednej skały, bez jednego kamienia, który inwazję by utrudniał. Wszystko to okraszone neutralną Szwecją, która palcem w bucie nie kiwnie, aby się nie stać stroną konfliktu - wróg będzie sobie i na wodzie i w powietrzu dowolnie hasać na całej szerokości Bałtyku i prawie całej długości naszego wybrzeża. ### Zdolności obronne to zamknięty łańcuch, nie ma priorytetów, a Ty proponujesz wyjęcie z niego jednego ogniwa. Przeczytaj - "Jaka rola Marynarki Wojennej RP?" z podtytułem "czy płynie z nami sternik?". Co prawda autor się trochę rozmarzył, pisząc od jednostkach z 2 x 32 VLS, ale tłumaczy dokładnie rolę i zadania MW - odpowiednio silnej MW i niezbywalną koniecznosc jej posiadania. Przerysowując - bez niej nie potrzebujemy też ani jednego czołgu, czy armato-haubicy. Łańcuch bez jednego, jedynego ogniwa nie zepnie tego co ma spiąć - jest w całości bezużyteczny. ### Dlatego sama niemrawość w stosunku do budowy zdolnosci obronnych na morzu jest już skandalem. Uwalenie M+C i ORKI, to już działania na poziomie dywersji - nawet jeżeli nieświadome. MW buduje się długo - 4 Mieczniki to wraz z przygotowaniem min 6-8 lat. W takim samym czasie jesteśmy w stanie zbudować setki pojazdów mniej lub bardziej pancernych. A najtańszym systemem ze wszystkich - w relacji koszt-efekt, był, jest i pozostanie OP. Nie na darmo się mówi, że mała flotylla OP, to armada biedaków. ### I last but not least. Jeżeli liczysz na sojusznicze wsparcie, to po pierwsze musisz swoim potencjałem sam cokolwiek reprezentować. Przypomnę '39 i wejście Francuzów w ciągu tygodnia do Sary. Tydzień później Polska już nie istniała. Kogo mieli zatem wspierać dalej? Tracąc ca. 1500 ludzi (zabici, ranni, zaginieni) wycofali się do domu. Przeczytaj paragraf 5 traktatu NATO. Tam stoi "w miarę możliwości". No to w miarę możliwości, wyśle się Polakom - tańszą niż zaklejony list - kartkę pocztową z życzeniami zwycięstwa.

bropata
środa, 7 listopada 2018, 14:04

Popieram ten słuszny apel. Z jednym zastrzeżeniem. Polskie Lobby Przemysłowe powinno jeszcze znaleźć środki na ten cel.

Turysta
środa, 7 listopada 2018, 13:25

Przydałyby się takie nowoczesne pływające domki z własnym napędem o parametrach umożliwiających zwiedzanie Mazur przepływanie kanałami z jeziora na jezioro. Widziałem nawet taki pływający domek przewożony i używany po wyciągnięciu z wody jako duża przyczepa kampingowa. Albo domek w małym autobusie, który pływa po wyciągnięciu i nadmuchaniu pływaków. :-) Zwiedzanie UE w takich domkach interesuje wielu w zach. UE, a więc możliwy jest eksport.

lech
środa, 7 listopada 2018, 13:23

A co te holowniki będą holować skoro nie ma okrętów?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama