Pierwsza akcja antyterrorystyczna Trumpa. Komandos Navy Seals zginął w Jemenie

30 stycznia 2017, 11:54
Fot. LCpl Zachery C. Laning/US Navy
Samolot hybrydowy MV-22B. Maszynę tego typu utracono podczas wczorajszego rajdu sił specjalnych w Jemenie, Fot. LCpl Zachery C. Laning/US Marines

Komandosi elitarnej amerykańskiej jednostki specjalnej Navy SEALs przeprowadzili rajd na centrum dowodzenia Al-Kaidy w muhafazie Al-Bajda w Jemenie. W wyniku walk zginęło 14 terrorystów, a także amerykański komandos. Podczas akcji utracono również samolot hybrydowy MV-22B Osprey. Była to pierwsza potwierdzona akcja antyterrorystyczna za kadencji nowego prezydenta USA. 

Prezydent USA Donald Trump podjął decyzję o wysłaniu komandosów do Jemenu w celu likwidacji centrum dowodzenia Al-Kaidy, a także przejęcia należących do tej organizacji dokumentów oraz elektronicznych nośników informacji. Do tej pory Stany Zjednoczone atakowały terrorystów na terenie tego rozdartego przez wojnę domową kraju z powietrza, najczęściej z wykorzystaniem bezzałogowców. Waszyngton udziela też wsparcia logistycznego i doradczego walczącym w Jemenie siłom koalicji arabskiej pod wodzą Arabii Saudyjskiej, która od marca 2015 roku prowadzi aktywne działania wymierzone w rebeliantów Huti. 

Samolot hybrydowy MV-22B. Maszynę tego typu utracono podczas wczorajszego rajdu sił specjalnych w Jemenie, Fot. LCpl Zachery C. Laning/US Marines

Podczas ostatniego rajdu sił specjalnych, który miał miejsce 29 stycznia br., do Jemenu przybyli operatorzy elitarnej jednostki Navy SEALs. Zostali oni dostarczeni do muhafazy Al-Bajda przez dwa śmigłowce. W wyniku trwającej ponad godzinę wymiany ognia z terrorystami według US Central Command zginęło 14 bojowników Al-Kaidy oraz amerykański komandos. Trzech innych żołnierzy miało zostać rannych, w tym jeden lub dwóch w wyniku twardego lądowania samolotu hybrydowego MV-22B piechoty morskiej przysłanego w celu ewakuacji oddziału. Samolotu nie można było ewakuować, więc uszkodzona maszyna Osprey została wysadzona przez komandosów, tak by uniknąć przekazania konstrukcji w niepowołane ręce.

Pomimo strat Donald Trump określił operację pełnym sukcesem. Komandosi mieli zabić podczas operacji starszego dowódcę Al-Kiady Abdulraoof al-Dhahaba. Pojawiają się też doniesienia o przypadkowych cywilach, którzy mieli zginąć od ognia amerykańskich żołnierzy. 

 

 

Reklama
Tweets Defence24