Reklama
Reklama
Reklama

„Papierowe dywizje” Rosji

6 stycznia 2019, 10:43
T72B3
Fot. mil.ru.

Rosyjska armia zbroi się i stanowi coraz większe zagrożenie – to prawda. Jednak proces osobowej profesjonalizacji sił zbrojnych i modernizacji jej uzbrojenia odbiega – na niekorzyść – od przedstawianych oficjalnie planów. W efekcie znaczna część nowych jednostek, którymi cyklicznie chwali się resort obrony, to typowe jednostki papierowe. 

Często mają nawet wystarczającą obsadę jeśli chodzi o kadrę dowódczą, ale nie mają zwykłych żołnierzy. Z dostarczaniem uzbrojenia jest też zresztą kłopot. Wniosek. Rosyjskie siły zbrojne budują swój bojowy potencjał, ale nie w takim tempie, jak zapowiadano. To zaś oznacza opóźnienie procesu doganiania głównego przeciwnika czyli USA oraz odsuwanie terminu, gdy Rosja będzie gotowa do konfliktu mogącego zagrozić Zachodowi.

18 grudnia odbyło się kolegium ministerstwa obrony z udziałem Władimira Putina. Znaczącą część wystąpienia Szojgu zajęło omawianie wojskowych przygotowań USA. Przede wszystkim minister obrony mówił o zwiększaniu możliwości US Army przerzutu wojsk do Europy i o zgodzie USA (?) na rozmieszczenie w Polsce dywizji pancernej. Co na to armia rosyjska? Z kolegium wynika, że udało się sformować 10 zgrupowań wojskowych (brygad i dywizji) w 2018 roku, a w 2019 roku ma być jeszcze sformowanych 11. Jakby podsumować, to od 2014 roku sformowano takich zgrupowań już co najmniej 40. Problem w tym, że jednocześnie liczebność sił zbrojnych nie rośnie, a maleje.

Na początku grudnia szef sztabu generalnego Sił Zbrojnych FR generał Walerij Gierasimow na spotkaniu z attache wojskowymi w Rosji stwierdził, że Rosja pracuje nad tym, by faktyczna liczebność wojska sięgnęła 95-100 proc. deklarowanego na papierze stanu osobowego. Gierasimow powiedział, że liczba żołnierzy kontraktowych sięgnęła 384 tys. Tyle że taką samą liczbę podał minister obrony Siergiej Szojgu już niemal dokładnie dwa lata temu. Zaś oficjalne zapowiedzi ministerstwa obrony mówiły o 425 000 „kontraktników” na koniec 2017 roku oraz 499 000 na koniec 2020. W świetle ostatniej wypowiedzi Gierasimowa oznacza to, że Rosja ma poważne problemy z pozyskaniem nowych rekrutów na miejsce tych kończących kontrakt. Na tym nie koniec problemów.

Na kolegium 18 grudnia Putin mówił, że 2018 roku na służbę kontraktową przyjęto 60 000 ludzi. Tyle że dwa dni wcześniej wiceminister obrony Nikołaj Pankow mówił, że 50 000. Obecnie w armii jest 260 000 żołnierzy z poboru, rok wcześniej było 274 000. Głównym problemem jest jednak brak kadry dowódczej. Szkoły oficerskie przyspieszyły. Okres szkolenia skrócono do 4 lat. A poruczników „wypuszcza się” dwa razy w roku: w marcu i w listopadzie. Efekt? W nowych jednostkach, których sformowanie ogłasza się z wielkim hukiem, oficerów jest więcej niż szeregowych. „Papierowych” dywizji i brygad przybywa. Obsada dowódcza niby w porządku, ale nie ma żołnierzy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 51
maniek
wtorek, 8 stycznia 2019, 21:47

a oficer to nie żołnierz?

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
wtorek, 8 stycznia 2019, 15:15

ludzie nie chcą słyszeć prawdy o samym sobie ...bo nie chcą niszczyć swoich iluzji ..... potem prawda ich wyzwala ..i wtedy boli oj boli rzeczywistość ..a dla potomnych i poprawy wizerunku /samopoczucia ...kosztem świętości jakim jest etos i patos ..odstawia się teatr .....w wydaniu polskim to "Gloria Victis"..ubrana w sukces ......cóż schizofrenia narodu to też dobra metoda by istnieć........czas spojrzeć na kondycje Wojska Polskiego..

Napoleon
wtorek, 8 stycznia 2019, 13:56

No niestety, może i obecnie nie stać ich na konflikt pełnoskalowy, ale mimo wszystko powoli i co najważniejsze konsekwentnie się rozbudowują i unowocześniają. Co my możemy powiedzieć o naszych SZ... W kulminacyjnym punkcie armia została praktycznie zlikwidowana. Nie ma szans obecnie na szybkie odtworzenie 4 dywizji (a to tylko 1 lekka brygada do ukomplementowania). Program Borsuk, Kruk, Kryl, Wilk, Harpia, Narew czy faza II Wisły to pierwsze rezultaty będą widoczne dopiero w 2026 lub jeśli chodzi o niektóre programy to dopiero po 2030. Nasz intelektualny wysiłek skończył się na SPO, ale oprócz słusznych wniosków, że WL kuleją i potrzebują nakładów, to zasadniczo żadnych konkretnych wniosków odnośnie planowania pozyskiwania środków rozpoznania, amunicji precyzyjnej itd. Itd... Nie ma szans skokową poprawę 30 lat zaniedbań. Fantazje na temat pozyskania 9 DMO Homara są co najwyżej radosną twórczością kolejnych konceptualistów (tych na szczęście nam nie brakuje), zresztą nawet Borsuk to w obecnej chwili zwykła chciejstwo. Mamy Raki, które nie wiadomo dlaczego jakby nikt nie chciał, choć dla naszych lekkich brygad jest to jedyne szybkie wzmocnienie potencjału – potrzeba jedynie zainwestować w lepszą amunicje. Pierwszy DMO na Krylach już powinien być wprowadzany by wyłapać wszelkie choroby wieku dziecięcego i dodatkowo amunicja dalekiego zasięgu, rozpoznanie to samo przecież wymagane jest dla Krabów. Remont T-72 to podstawa (jeśli Borsuka i Wilka szybko nie będzie to jedyne platformy które warte są grosza). BMS ciągle czeka, tj. i ZSSW-30 do zainstalowania na Rośki. Za 2-3 mld rocznie można byłoby w oparciu o to co już mamy dostępne stworzyć jakieś wartościowe WL, mobilne, możliwość rażenia na dystansie, z dobrym rozpoznaniem i świadomością sytuacyjną przystającą na XXI w. No, ale do tego trzeba ludzi patrzących trzeźwo na sytuacje i możliwości jak gen. Gromadziński. Przecież nie można ciągle opierać się na fantazjach zamiast realnego planowania. Będzie jeden fantastyczny program warstwowej OPL więc wypadałoby skończyć z resztą banialuków i robić coś na rzecz faktycznej obronności, w innym wypadku wyprzedzimy w papierach całą konkurencje. Coraz częściej współczesne konflikty pokazują, że ciężki sprzęt typu bwp czy mbt nie nadają się do bezpośredniej walki na otwartych polach bitew. Liczy się kto zajmie teren jako pierwszy, okopie się, coraz bardziej liczy się rozpoznanie, precyzja, zasięg i szybkość reakcji w połączeniu z szybką oraz właściwą decyzją.

ehh
wtorek, 8 stycznia 2019, 11:49

dim, cesarstwa, mocarstwa, najazdy, podboje, wy w tym tkwicie po uszy jako ludzie dawni, niestety zrządzeniem losu wyposażeni w niszczycielską technikę. Zachód podał wam rękę a teraz z takimś czymś musimy się mierzyć. To wszystko jest jak stary film.

Okręcik
wtorek, 8 stycznia 2019, 10:59

Sun Tzu - dokładnie, nic dodać nić ując. Lepiej się miło rozczarować potęga przeciwnika, niż niemiło ;-)))

dim
wtorek, 8 stycznia 2019, 06:58

@Maciek. Rzym czy Bizancjum też sumarycznie wydawały na zbrojenia i zatrudniały więcej zawodowych i niemal zawsze lepiej wyposażonych żołnierzy, niż ich wrogowie. A mimo tego lokalnie nieraz lokalnie brały cięgi. My dla USA też jesteśmy tylko odległą prowincją. Szczególnie ciekawy i adekwatny do obecnej sytuacji Europy jest wielkiego imperium Bizancjum (skurczenie się cesarstwa z zasięgu światowego do lokalnego) przebiegał nie inaczej niż przez brak woli walki żołnierzy, porzucających swe dobrze obwarowane miasta garnizonowe, i unikających bezpośredniego starcia z najeźdźcami, cofających się często na samą wieść o większych oddziałach wroga. Właśnie przywykli do warunków bezpiecznego pokoju. Czyli zupełnie jak obecne "siły" zbrojne Europy Zachodniej. Przy czym upadek poszczególnych prowincji niemal zawsze poprzedzony był zalewem migrantów w ilościach, których nie dałowało się szybko - sprawnie hellenizować, a po pierwszych klęskach militarnych było to już zupełnie niemożliwe.

Danisz
wtorek, 8 stycznia 2019, 04:36

Pytacie co się Moskwie nie udało w Gruzji i na Ukrainie? Odpowiedź jest prosta: nie udało im się obalenie wyniesionej przez te narody władzy niezależnej od dyrektyw Kremla. Nie mianowano nowego Szewardnadze ani Janukowycza. Oczywiście, że Putinowi nigdy nie chodziło o zajęcie całego kraju i jego zbrojną okupację za wszelką cenę - chodziło mu o jego przejęcie, o uderzenie tak celne, by sąsiad się rozpadł, wewnętrznie skłócił i pogrążony "prosił" o zaprowadzenie porządku. By jakiś Kadyrow czy inny Łukaszenka zrobił porządek i przy okazji by robił to co mu się każe. I jednocześnie by Europa nadal kupowała ropę, węgiel i gaz bo bez tego gospodarka FR umarła by w ciągu kilku lat. Takiego ciosu nie udało mu się wyprowadzić w obu przypadkach i w przypadku Polski nie byłoby inaczej. Bajki o 8 godzinach do Odry można opowiadać dzieciom wierzącym w Babę Jagę, bo nawet te ciut starsze zapytają co te czołgi miałby by robić nad tą Odrą? Kluczowy jest wg mnie fragment powyższego artykułu: "Z kolegium wynika, że udało się sformować 10 zgrupowań wojskowych (brygad i dywizji) w 2018 roku, a w 2019 roku ma być jeszcze sformowanych 11. Jakby podsumować, to od 2014 roku sformowano takich zgrupowań już co najmniej 40. Problem w tym, że jednocześnie liczebność sił zbrojnych nie rośnie, a maleje." - to co napisał jeden z komentatorów: jeśli jesteś słaby udawaj, że jesteś silny - twórz nowe dywizje i brygady choćby tylko na papierze, organizuj manewry liczbowo większe, niż armie ościennych państw choćbyś nie miał dla żołnierzy sprzętu innego niż zmagazynowany za Breżniewa, udawaj że zajęcie Krymu czy Osetii to sukces i wszystko co chciałeś osiągnąć, choćbyś stracił na dekady rząd dusz nad milionami które pragnąłeś pozyskać (a przy okazji zamienisz te "wyzwolone" regiony w trzeci świat). To nie jest lekceważenie przeciwnika, tylko realna ocena jego możliwości: Gruzji i Ukrainy nie zajęli nie dlatego, że ich armia nie byłaby w stanie tego zrobić, tylko dlatego że nie mogliby wygrać tych wojen.

mietek
wtorek, 8 stycznia 2019, 01:09

@Maciek "Broń pancerna, systemy dowodzenia, lotnictwo, flota nawodna, etc. - we wszystkim odstają."- Od kogo odstają? Od nas, czy od Etiopii?

mc.
wtorek, 8 stycznia 2019, 01:02

Jeśli ktoś nazywa te decyzje "papierowymi" to jest w błędzie. Przyjrzyjmy się jak to wygląda z naszą 4 dywizją - siedziba, sztab, korpus oficerski (powoli kompletowany), koszary, poligon i dopiero uzupełnianie żołnierzami. Czy to co robią Rosjanie różni się od tego co robimy my ? Te dywizje będą gotowe za 6-10 lat. Ukompletowane, wyszkolone z pełnym sprzętem.

bryxx
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 19:17

Najgorsze co może być to lekceważenie przeciwnika. Danisz co niby ruskim się z gruzja nie udało? Niestety prawda jest taka że artykuły pisane ku pokrzepieniu serc nic nam nie pomogą. Jedynie konkretne zakupy i kupe szmalu na konkretne ćwiczenia poligonowe wojska. Prawdziwe, nie papierowe i typu nie stawiamy mostu bo pogoda nie bardzo. Świetnie wyszkolony żołnierz z gorszym sprzętem bez problemu pokona niewyszkolonego z najnowszym. Udowodnili to żydzi nie raz.

Sun Tzu
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 18:21

Sztuka wojny polega na ciągłym wprowadzaniu przeciwnika w błąd: "Jeśli jesteś blisko udawaj, że jesteś daleko, jeśli jesteś daleko udawaj, że jesteś blisko. Jeśli jesteś słaby udawaj, że jesteś silny, jeśli jesteś silny udawaj, że jesteś słaby." Rosji nie wolno wierzyć.

Berg
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 18:05

Nie docenianie przeciwnika to błąd krytyczny !!! Przed wrześniem 1939 r też się śmialiśmy z Niemców że mają czołgi z dykty... A jest takie powiedzonko: mądry Polak po szkodzie. My jednak chyba ani po, ani przed szkodą...

Maciek
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 15:26

Ok. Rosja do wojny nie jest gotowa. A gdyby jednak zdołała się przygotować? Realnie na to patrząc można zaryzykować twierdzenie, że nigdy nie będą gotowi. Nawet uwzględniając większą efektywność wydatków w porównaniu z NATO, dysproporcja jest miażdżąca. Same USA wydają jakieś 8 razy więcej, a reszta członków drugie tyle. Tego nie da się nadrobić nawet super wydajnymi finansowo modernizacjami starego sprzętu i produkcją poprawionych modeli. Broń pancerna, systemy dowodzenia, lotnictwo, flota nawodna, etc. - we wszystkim odstają. Tylko strategiczne siły jądrowe i okręty podwodne mogą solidnie nastraszyć zachód.

Palmel
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 13:36

Do 22 nie napisałeś że Rosjanie stosują "gałkologie" czyli żołnierz który był 30 lat temu odbywał służbę to teraz jak siądzie na nowym sprzęcie to wygląda on zewnętrznie tak samo jak wtedy gdy odbywał służbę tylko że w środku jest 95 % powietrza

Palmel
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 13:30

Bismarck kiedyś powiedział : "Rosja nigdy nie jest tak słaba a ni tak silna na jaką wygląda" i dwóch kaprali nie doceniło Rosji

Okręcik
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 11:54

nie oglądajmy się na ruskich, abyśmy się nie mile nie rozczarowali. Nawet zakładając iż 50% z tego czym się chwalą to bujda to i tak reszta wystarczy aby zająć UE, a USA daleko. Nie liczmy na USA, tylko na siebie, bo liczenie na sojuszników przerobiliśmy już w 39-45.

Lix
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 10:47

Ruska armia wygrywała wojny swoją liczebnością, nigdy sprzętem a z walecznością też bywało różnie. Kiedy jednak stosunek jest jak 1:3 to trzeba się bać.

Ślązak
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 10:35

ta amerykańska dywizja pancerna , czyżby do Polski miał trafić sprzęt dla całej dywizji pancernej , całość w magazynach do rozwinięcia w czasie kryzysu - bo chyba czynnej dywizji pancernej tu nie wrzucą - a może tylko Moskwa przesadza

mietek
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 10:10

@Danisz Jak to nie udało się z Ukrainą? Co chcieli to osiągnęli. Jakby zajęli cały kraj to musieliby płacić wszystkim rosyjskie pensje i emerytury. Może z Polską to by im się opłacało, ale z Ukrainą wątpię.

Gibar
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 09:59

Po przeczytaniu artykułu znalazłem sie jakby w 1939r. Wtedy tez niektórzy mówili o papierowych niemieckich czołgach a realistów nazywano panikarzami. Niedocenianie ewentualnego przeciwnika jest wielkim błędem. Jaki jest cel takiego arykułu ?

Danisz
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 09:33

@Tomasz/22/JENEXop.pl etc. - ukompletowanie na poziomie 50-70% w czasie pokoju pozwala na bezproblemowe wdrożenie poborowych/rezerwistów do służby bez znaczącego negatywnego wpływu na wartość bojową jednostki. Ukompletowanie na poziomie 10-20% sprawia, że w chwili mobilizacji jednostka będzie miała wartość bojową na poziomie Armii "Prusy" z 1939 r. czyli czysto teoretyczną. To właśnie jest nazywane papierową dywizją. A o tym, jak mało znaczy nawet dobrze wyszkolony żołnierz, bez wbijanego przez lata do głowy nawyku współdziałania z różnymi formacjami, świadczy smutny los grupy Wagnera i innych moskiewskich najemników w Syrii - znakomicie się sprawdzali w pacyfikowaniu cywilów w Czeczenii, Ukrainie i Syrii, ale na współczesnym polu walki po prostu ich zmasakrowano. Jeśli ktoś myśli, że można rzucać do walki jak w 1941 r. niewyszkolonych rezerwistów ze sprzętem zakonserwowanym w czasach ZSRS i w ten sposób wdeptać przeciwnika w ziemię to albo jest kłamcą, albo ignorantem.

dim
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 08:53

@tomek151173. - nie "być może", a oczywiście ! Gdyż jeśli użycie tych wojsk planują powiedzmy za 2-3 lata, po co mieliby wyciągać już teraz z gospodarki kraju i demoralizować przymusowym pobytem w wojsku milion młodych ludzi czy rezerwistów. Ani też nie mogą wysoko opłacać ekstra pół miliona zawodowych. Gdyż jeśli opłacą ich za nisko - nastąpi demoralizacja, nie dostaną właściwych ludzi. A jeśli opłacą ich dobrze - zbuntuje się reszta podatników. Utrzymując te jednostki w stanie gotowym do rozwinięcia, Rosjanie robią jedyną rzecz rozsądną.

dim
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 08:47

@Danisz. Nie oszukujmy się co do "bezsiły" Rosji w Gruzji czy na Ukrainie. Brakło im wtedy zdecydowania, gotowego wielowariantowego planu, a nie sił. Czego teraz niemal na pewno żałują, zwłaszcza w kwestii Ukrainy. Mogli zająć ot, tak, od ręki, cenniejsze pół Ukrainy i włączyć je do Rosji. Nikt by im nie przeszkodził, ani niemal nie byłoby oporu. Wtedy. Nie wierzę, by nie wyciągnęli już wniosków, co do potrzeby działań militarnych szybkich i dokładnie zdefiniowanych.

Dd
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 06:55

U nas też jest ogromny problem z oficerami, nie tylko u nich.ten sam problem

LukPal
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 02:42

Jak to dobrze, że my mamy ludzi i nowoczesny sprzęt dla naszej czwartej dywizji.... zajmijmy sie moze naszym balaganem ?

Gort
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 02:20

Chciałbym by ukompletowanie naszych jednostek było przedmiotem dyskusji i decyzji. Bwp nie mamy i szybko nie będziemy mieć. Program borsuk drepcze w miejscu. 330 Rosomaków powinno być równolegle integrowane że Spike a decyzji brak. nasze Bwp 1 są pozbawione skutecznej armaty i pancerza. Kiedy wreszcie zaczną się zakupy? Kupno granatników nie jest żadną filozofią a i tak przerasta Mon. Jak oni mają kupić opl czy zakontraktować nowoczesne czołgi ?

Davien
niedziela, 6 stycznia 2019, 23:52

Danisz: podaj choć jeden argument, że Rosji zależało na zajęciu całej Gruzji czy Ukrainy.

Over nick
niedziela, 6 stycznia 2019, 23:26

Po co im żołnierze ? Mają kilkaset ładunków jądrowych. Guzik i koniec .... potem ich koniec...over

tomek151173
niedziela, 6 stycznia 2019, 22:35

Być może są to jednostki szkieletowe do obsadzenia rekrutem i sprzętem z magazynów na czas W.

jerjtyt
niedziela, 6 stycznia 2019, 22:25

niedocenianie przeciwnika to bardzo groźne zjawisko, nie idźmy tą drogą !

Danisz
niedziela, 6 stycznia 2019, 22:21

@Trolu niezbyt wredny - to już nie czasy Wielkiej Wojny sprzed stu lat, gdy żołnierzy wystawiało się w linii. Z resztą nawet wówczas nie udało się Moskalom nakryć czapkami choćby skromnych rezerw Prus Wschodnich, nie mówiąc już o podjęciu równorzędnej walki z dobrze zorganizowaną armią niemiecką. Oczywiście wiadomym jest, że polska armia nie jest dobrze zorganizowana, ale skoro nie udało im się z samotną Gruzją czy niszczoną od środka przez 20 lat Ukrainą, to tym bardziej między bajki można włożyć te twoje 8 godzin do Odry.

Infernoav
niedziela, 6 stycznia 2019, 21:14

Porównujemy Rosję do USA, a powinniśmy nas do Rosji. Mamy 120 tyś żołnierzy, 250 czołgów w miarę nowoczesnych, 200 z jako taka zdolnością bojowa i 300 totalnego złomu. Nasze lotnictwo to w zasadzie tylko F-16, trochę lepiej jest w artylerii dzięki ostatnim zakupom. Nasze BWP-1 pozostawię z litości bez komentarza...

Tomasz
niedziela, 6 stycznia 2019, 21:09

Jak przyjdzie co do czego to rozszerzą pobór, ot cała wasza filozofia...

22
niedziela, 6 stycznia 2019, 19:48

Ponieważ to są jednostki przeznaczone do przyjęcia rezerwistów w razie W. Rosja ma perę milionów przeszkolonych ludzi , co prawda na starym sprzęcie. Ale w odróżnieniu od nas ma zasoby rezerwistów. Jednostki przeznaczone do walki w pierwszym rzucie mają pełną kadrę. W naszej armii większość jednostek jest " papierowa" . Niestety.

Niuniu
niedziela, 6 stycznia 2019, 17:41

Nie rozumiem przekazu tekstu. To źle czy dobrze, że armia rosyjska nie ma zapełnionych wszystkich etatów osobowych? I czy taki stan rzeczy odbiega od innych armii w tym naszej?

JENEX op.pl
niedziela, 6 stycznia 2019, 17:29

Choćby mieli 1/4 co deklarują w razie czego wdepcza w ziemię Nas i tych kilku Amerykanów którzy nie zdążą uciec w parę godzin.

gorgoniowa
niedziela, 6 stycznia 2019, 17:08

No to spoko. Nic nam nie grozi. Możemy dalej ławeczki za miliony złotych stawiać. A tak serio to przestańcie takie artykuły pisać bo je mogą też politycy czytać i ta nasza bida modernizacja jeszcze bardziej zwolni.

KK.
niedziela, 6 stycznia 2019, 16:18

Tak tak tak a jak to jest u nas z ukompletowaniem w jednostkach pewnie gorzej niz w rosji...ale u nas cisza!!!! Taka propaganda oslabic niedzwiedzia ze taki niby slaby.Pamietajcie rosja nigdy nie jest taka slaba jak sie wydaje ani tak silna jak o niej mowia.Nie nam to sprawdzac.Budujmy silna sprawna armie. Szanujmy tez przyszlego adwersarza.

pk79
niedziela, 6 stycznia 2019, 15:28

Bzdura ... Tak naprawdę mydlą nam oczy polakom że rosja jeszcze słaba itd. Prawda jest taka,że Rosja jest już potężna militarnie i zmodernizowana ... może nas czapką nakryć jak będzie chciała. Każdy Polak zdrowy na umyślę powinnien przejść chociaż 3 miesięczne szkolenie wojskowe (posdtawowe) i powinnien móc trzymać choć jedną sztukę broni w domu- To na pewno nie zaszkodzi a może tylko pomóc jak będzie najazd tych degeneratów podjudzonych przez Putina. Pozdrawiam - strzelec

Wania
niedziela, 6 stycznia 2019, 15:24

Dlaczego to nikogo nie dziwi? No może poza etatowymi pracownikami Kremla, którzy za chwilę zaczną podnosić raban, że nieprawda i że Rosja jest racjonalna niewdrazajac nowej generacji samolotów i czołgów.

Kołodziejski
niedziela, 6 stycznia 2019, 15:12

Żołnierzy wezmą z mobilizacji. Akurat armatnie mięso bo przecież ilość to też jakość.

Stalker
niedziela, 6 stycznia 2019, 14:44

Jak ich dywizje są papierowe to co powiemy o dywizjach państw europejskich? Co powiemy o naszych? Ludzi to brakuje ale w EU. Bzdura. W Rosji nie brak rekruta niestety. Ten artykuł to raczej taki z rodzaju "KU pokrzepieniu serc" chyba. By poczuć się lepiej.

Gość
niedziela, 6 stycznia 2019, 14:11

Przecież każdy w Europie wie,że polskie wojsko też jest papierowe.

Lord Godar
niedziela, 6 stycznia 2019, 13:44

A czy u nas jest dużo lepiej , my nie mamy papierowych jednostek ? Też są problemy kadrowe , też nie ma tylu chętnych do służby na ile liczono , że będzie . Wojsko nie jest konkurencyjne "finansowo" dla młodych , zwłaszcza wykształconych ludzi , a takich właśnie nowoczesna armia potrzebuje w dobie cyfryzacji , komputeryzacji i co raz większego skomplikowania sprzętu , którego obsługa wymaga co raz większego nakładu szkolenia i wiedzy. Dlatego będzie wzrastało uposażenie żołnierzy , a to z kolei będzie zabierać pieniądze , które budżet MON ma między innymi na modernizację . Tak więc jedno po części hamuje drugie ... Ruscy są o tyle do przodu i w lepszej sytuacji , bo mają pobór , a więc każdego roku szkolą kolejnych żołnierzy , nawet niech to będzie zwykłe "mięso armatnie" czyli piechota , czy nawet obsługa prostego sprzętu , tak jak armaty , moździerza czy do rozładowania ciężarówki. Mają więc w jakimś tam stopniu stworzone zaplecze , które w razie "W" pomoże im skompletować trochę jednostek , lub uzupełnić braki czy straty. A my co ? A my ile mamy rezerw? Ilu mamy zawodowych specjalistów w armii ? A ile posad jest obsadzone zawodowymi , a w sumie to zbędne?

Harry 2
niedziela, 6 stycznia 2019, 13:28

"znaczna część nowych jednostek, którymi cyklicznie chwali się resort obrony, to typowe jednostki papierowe." To tak jak u nas. Kasa zamiast iść na sprzęt dla armii, to idzie na ławeczki patriotyczne, drogi, samoloty dla VIPów itp bzdety. Stąd jest jak jest.

Jurek
niedziela, 6 stycznia 2019, 13:24

Papierowe dywizje w Rosji? U nas takie same tylko z jeszcze gorszym sprzętem.

Troll i to wredny
niedziela, 6 stycznia 2019, 13:15

Papierowe dywizje...muchę można wykończyć byle gazetą... Gdy w linii (realnie -w sytuacji ataku z zaskoczenia) nie wystawimy więcej niż 28 000 żołnierzy, a oni na manewrach wystawiają 30 000 pojazdów pancernych...to nawet papierowe dywizje zwyczajnie nas rozjadą ...na jednym tankowaniu. Dla 10% tych sił przy naszym nasyceniu bronią p-panc. ,to jakieś 6-8 godzin (uwzględniając ich broń rakietową, artylerię dalekiego zasięgu i lotnictwo)... Góra 8 godzin walec pancerny byłby na linii Odry (desant spadochronowy po 40 minutach, wojska aeromobilne w śmigłowcach - godzina dwadzieścia). Przy stanie naszej obrony p-lot i czasach alarmowych ,mogło by to odbyć się nawet ciut szybciej...

Mirek
niedziela, 6 stycznia 2019, 12:37

No to mamy problem. Z papierowym wojskiem nie potrafimy walczyć. Ale spokojnie. Przeprowadzi się analizy , symulacje , koncepcje i już za kilkanaście lat dojdziemy do wniosku , że na papierowe wojsko najlepsze są zapałki. I już z górki - rozpisanie przetargu , anulowanie , wznowienie i po następnych kilku latach mamy. Zapałki szturmowe po jedynie 120 zł paczka.

NsZ
niedziela, 6 stycznia 2019, 12:25

U nich papierowe dywizje a u nas papierowa modernizacja armii i najpotrzebniejszy sprzęt jest tylko na papierze.

drag
niedziela, 6 stycznia 2019, 12:25

Jaki problem, to nalezy sprawdzic, czy to sa papierowe dywizje, a nie wypisywac swoje wzniosłe przemyślenia.

Marek1
niedziela, 6 stycznia 2019, 12:05

U nas również permanentnie obecne jest zjawisko, że jest mnóstwo wodzów, a mało Indian.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama