Ormiańskie oddziały ochotnicze w II wojnie karabaskiej [ANALIZA]

14 marca 2021, 09:22
1024px-Armenian_Army_Special_Forces
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Khustup, praca własna, licencja Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, Wikimedia Commons
Reklama

Ormiańskie oddziały ochotnicze odegrały dużą rolę w obu wojnach karabaskich. Ich udział w wygranej I wojnie w latach 1992-1994, w tym etnicznych Ormian z zagranicy, był tak znaczący, że w latach kolejnych utrwalił się pogląd, iż udział ochotników w każdym konflikcie jest pożądany, a nawet konieczny. Tak było w 2016 r. i tak było jesienią 2020 r., kiedy z Armenii i z różnych stron świata do Karabachu (Arcachu) przybywały różnie przeszkolone, ale  czasami nieźle wyposażone przez diasporę pododdziały ochotnicze – zazwyczaj zorganizowane w kilkunastu lub kilkudziesięcioosobowe oddziały.

Zapoczątkowany w Armenii, w październiku, proces formowania oddziałów ochotniczych przybrał charakter masowy. Chociaż wiele z tych jednostek nie udało się zorganizować i użyć bojowo przed zakończeniem konfliktu. Istniało społeczne oczekiwanie, że oddziały ochotnicze będą formować na przykład stronnictwa polityczne, również opozycyjne. Przykładowo oddział ochotniczy w połowie października zaczęła formować partia „Ojczyzna”. Na jego czele staną były szef Służby Bezpieczeństwa Narodowego (mianowanego już przez Paszyniana) Artur Wanecjan.

Drugim kluczem był klucz terytorialny, gdy do formowania oddziału wzywali urzędnicy. Przykładowo o formowaniu się oddziału ochotniczego „Wanadzor”, informował mer tego armeńskiego miasta. Jako ochotnicy zapisywali się i starzy i młodzi, w tym gubernatorzy czy merowie miast. Oddział ochotniczy miał m.in. powstać w samym Erywanie, a na jego czele miał stanąć mer stolicy. Warto wspomnieć, że był to odzew z połowy października na oficjalne wezwanie premiera Nikola Paszyniana, aby do oddziałów ochotniczych zapisywali się członkowie państwowej i lokalnej administracji, świecąc tym samym przykładem dla innych.

Rejestrowanie i wysyłanie na front oddziałów ochotniczych, z jednej strony było naturalną chęcią niesienia pomocy ormiańskiej armii regularnej (rozdzielenie Armii Obrony Karabachu i Armii Republiki Armenii ma de facto formalny charakter) przez ochotników, nierzadko weteranów i ich synów. Z drugiej strony była to zinstytucjonalizowana forma wsparcia militarnego, pozwalająca formalnie pozostawić poza konfliktem armię regularną republiki Armenia. Tak więc, jesienią 2020 r., podczas gdy regularna armia republiki nie została en masse wprowadzona do Arcachu, władze w Erywaniu zachęcały do rejestracji, formowania i wysłania na front pododdziałów ochotniczych. Udział ochotników w wojnie 44-dniowej był tak znaczący, że często zadania bojowe wykonywały mieszane pododdziały złożone z oficerów i żołnierzy oraz ochotników.

Jak już wspomniano, formowanie oddziałów ochotniczych, zgodnie z tradycją z lat 90-tych, miało charakter masowy i zinstytucjonalizowany. Istniały dwa źródła dopływu ochotników na front: zorganizowane wcześniej oddziały ochotnicze, które miały wewnętrzną spoistość i zdolność bojową i przystępowały od razu do wykonywania zadań bojowych u boku armii regularnej; oraz ochotnicy, którzy spontanicznie przyjeżdżali do Karabachu i dopiero wówczas czekali na zorganizowanie jakiegoś oddziału i przydział zadań. Krótko objaśnia ten fenomen Wazgan, jeden z ochotników, obywatel rosyjski mieszkający w Armenii: „Kiedy we wrześniu zaczęła się wojna, poszliśmy do wojenkomatu i zapisaliśmy się jako ochotnicy. [prowadzący wywiad:] My – czyli kto? [Wazgan:] My z chłopakami znający się jeszcze z lat 90-tych, z pierwszej wojny [karabaskiej]. Sformowaliśmy oddział, pojechaliśmy do Stepanakertu, a stamtąd na linię frontu. Tam dowództwo postawiło nam konkretne zadanie, które wykonaliśmy, potem wróciliśmy do Armenii. I znowu jutro wyjeżdżamy z powrotem do Arcachu”.

O ile na Ukrainie ochotnicy wyposażani byli poprzez społeczne zbiórki, o tyle w Armenii znaczne fundusze na ten cel przekazywała rozproszona po świecie diaspora. Dowódcy i weterani takich oddziałów dysponowali w Karabachu – nierzadko - najlepszą bronią strzelecką i wyposażeniem, np. celownikami termowizyjnymi, kupowanymi ze zbiórek społecznych lub fundowanych przez bogatych członków diaspory. Zdarzały się też oddziały, bez zorganizowanego wsparcia logistycznego (finansowego), które miały słabe wyposażenie i przeszkolenie. Ze źródeł narracyjnych wyłania się obraz chaosu, jaki towarzyszył organizowaniu i wykorzystaniu operacyjnym wielu pododdziałów ochotniczych. Część nie była wykorzystana efektywnie. Oddziały przybywały do Arcachu na zasadzie rotacji, należało więc liczyć się z ich odejściem, część dowódców regularnych związków taktycznych nie wiedziała jak wykorzystać te oddziały, etc.  

Jak wspomniano oddziały ochotnicze formowane były na podstawie różnych kryteriów – np. terytorialnych lub politycznych. Mogły to być więc oddziały poszczególnych partii politycznych, formowane przez politycznych liderów, oddziały złożone z członków diaspory przybywających do Armenii z zagranicy, oddziały formowane na zasadzie terytorialnej, np. w jakimś rejonie kraju, itp.

Oddziały ochotnicze miały rzecz jasna różny stopień wyszkolenia, wyposażenia i dyscypliny. Wraz z wykrwawianiem się Armii Obrony Karabachu i przedłużania się konfliktu ich znaczenie rosło. Z czasem na publikowanych listach zabitych pojawiało się coraz więcej nazwisk rezerwistów i ochotników. W czasie wojny jesiennej problemem okazała się dyscyplina wśród oddziałów ochotniczych, typowa dla wszystkich konfliktów – trudności w koordynacji działań oddziałów ochotniczych i armii regularnej, brak odgórnej dyscypliny wśród oddziałów ochotniczych, co mogło skutkować odejściem z pozycji, niewykonywaniem rozkazów itp., rywalizacja między liderami oddziałów o podłożu osobistym, politycznym etc.

Do takich scysji między dowódcami oraz nie podporządkowywaniu się rozkazom doszło na przykład w Szuszy. Nakładały się na to również wewnętrzne podziały społeczne, np. rozgrywki polityczne, w których zaangażowani byli liderzy oddziałów ochotniczych, często politycy. Przykładowo oddział ochotniczy Artura Wanecjana oskarżany był o niewykonywanie rozkazów w czasie bitwy o Szuszę w pierwszych tygodniach listopada. Potem Wanecjan był w grupie 10 liderów partii opozycyjnych, zatrzymanych za organizację protestu, w którym wezwali Paszyniana do złożenia dymisji, a sam Wanecjan i jego ludzie oskarżeni o nielegalny zakup i przechowywanie broni, amunicji i materiałów wybuchowych. Tego typu przykład pokazuje jak trudno jest zorganizować efektywne współdziałanie oddziałów ochotniczych ze sobą, a nawet z armią regularną i że przedwojenne podziały i rozłamy mają wprost przełożenie na sytuację na linii frontu. 

Osobno należy wspomnieć o ormiańskim zmilitaryzowanym ruchu społecznym VoMA, mającym na celu profesjonalizację formacji ochotniczych, upowszechnieniu wśród społeczeństwa nawyków militarnych i wszechstronnego wsparcia dla armii regularnej.

Reklama
Link: https://sklep.defence24.pl/produkt/powszechna-obrona-terytorialna-w-bezpieczenstwie-narodowym-rp/
Reklama 

W operacji bojowej w Karabachu wziął udział tzw. batalion górsko-szturmowy VoMA, czyli pododdział bojowy organizacji mającej na celu profesjonalne szkolenie chętnych zgodnie z ideą „silni Ormianie – silna Armenia”. Specjalne kursy i szkolenia organizowane są w całym kraju, zgodnie z koncepcją utworzenia czegoś co nazywa się „Rezerwową Armią Armenii” (orm. AzgBanak). Na oficjalnej stronie VoMA można przeczytać, że organizacja na chwilę obecną może pochwalić się sformowaniem batalionu, a kolejnym celem jest kadrowa brygada. Celem nadrzędnym VoMA jest przygotowanie (przeszkolenie) kilkusettysięcznej (200-600 tys.) armii profesjonalnej rezerwy, w tym kadry oficerów rezerwy. Częścią Armii Rezerwowej może być każdy Ormianin, stąd specjalne centra szkoleniowe powstają na terytorium całej republiki.

Batalion górskich strzelców (prawdopodobnie ok. 200-300 ludzi, na froncie działał jako grupa bojowa) składał się z obywateli Armenii i członków diaspory. Wyposażony był z pozyskiwanych od 27 września 2020 r. funduszów (zakupiono m.in. 100 hełmów, 200 kamizelek balistycznych i sprzętu alpinistycznego, 15 termowizorów, 8 pick-upów, bezzałogowce etc.). Batalion VoMA bił się skutecznie na froncie w rejonie Tagaward, Krasnyj Bazar, Szosz, utrzymując swoje pozycje, aż do końca wojny. Sama organizacja VoMA jest uznawana przez prokuraturę Azerbejdżanu za formację terrorystyczną, a jej lider, Wowa Wartanow, za terrorystę. Z kolei w Armenii organizacja cieszy się coraz większym zainteresowaniem i jest nadzieją na pro-obronny, masowy ruch społeczny.

W wielu źródłach narracyjnych i analizach przewija się pewien ważny wątek: era typowych oddziałów ochotniczych, opierających się po prostu na woli walki, przemija. II wojna karabska uświadomiła, że w dobie XXI wieku, gdy wojny prowadzi się z daleka (w tym wypadku podkreśla się rolę artylerii, czy bezzałogowców) nawet doświadczony i wyszkolony ochotnik może nie zobaczyć się z wrogiem twarzą w twarz. Niektóre z oddziałów ochotniczych nawet nie wzięły udziału w walce – przybyły na front zbyt późno, albo niekorzystna sytuacja taktyczna (operacyjna) wymusiły ich odwrót.

Niektóre pododdziały ochotnicze – ekwiwalent lekkiego plutonu – nikomu nie były podporządkowane, nie znały sytuacji taktycznej, operowały w zasadzie samodzielnie, najczęściej bez przełożenia na przebieg walk. Konkluzja jest więc taka: współczesna wojna nie jest tą sama „klasyczną” wojną, co w latach 90-tych, a zatem i znaczenie oddziałów ochotniczych jest mniejsze niż wówczas.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 50
Reklama
Andrettoni
wtorek, 23 marca 2021, 12:18

Powinniśmy tu wziąć przykład z Rosji i jej strategii M&Msów. Specjaliści otoczeni ochotnikami. Przykładowo operator PPK może być osłaniany przez stosunkowo słabo wyszkolonych strzelców, którzy go osłaniają i pomagają w transporcie np. zapasowej amunicji. Należałoby tylko dobrać proporcje ilu specjalistów powinno przypadać, a ilu ochotników na oddział. W wojsku sporo pracy to np. dźwiganie. Racje bojowe, woda, amunicja do broni ciężkiej, wszystko trzeba nosić. Ktoś musi stanowić warty itd. Ochotnicy mogą odciążyć w wielu sytuacjach.

Niuniu
niedziela, 21 marca 2021, 02:00

Wnioski dla Polski? WOT to ślepy zaułek. I to bez względu na to co Nam zagraża. Co to w zasadzie jest ten osławiony WOT? Kupa cywili z bronią strzelecką w ręku nie przygotowanych i nie przeszkolonych do udziału we współczesnej wojnie. Tak na prawdę to harcerze w podeszłym wieku. A tak naprawdę to kolejny sposób na pozbawianie prawdziwej armii sił i środków. Taka "piąta" kolumna. chba, że rządzący planują taczyć wojnę wewnętrzną - z własnym narodem. Do tego taki WOT jest jak znalazł.

kimeR
wtorek, 16 marca 2021, 18:20

Kazdy sie skupial na konflikt w Libii,nikt nie przewidywal taki posredni masowy atak wsparcia przez Turcje. Ormianie mieli za malo czasu zeby sie adekwatnie przygotowac. -Dopiero pod koniec konfliktu zaczeli walczyc w malych organicznych grupach decentralnie dowodzonych przy zminimalizowanej elektromagnetycznej komunikacji- drony latwo lokalizowaly duze ugrupowania i uzytkowanie niepewnych smartfonow-. Napewno przy masowej implementacji balistycznych zbroi modulowych, nowoczesnej optoelektroniki indiwidualnej i bezpiecznego systemu komunikacyjnego powiazane z wysoka mobilnoscia jak tysiace quady manpads i mobilne rakiety pp, pozwalalyby na bardzo dynamiczna szybka strategie obrony; nawet przy takiej superiority dronowej Azerbejdzau.

Olender
poniedziałek, 15 marca 2021, 21:54

Oddziały ochotnicze mają znaczenie w walce może nie frontowej ale przy frontowej w zabezpieczeniu transportowym, logistycznym, anty dywersyjnym... coś w rodzaju WOT. Autor ma racje, że raczej nie opłaca się je rzucać na front bo sobie nie poradzą, chyba że zostaną rozdzielone pomiędzy formacje frontowe. Dzisiejsza strategia oparta na WOT to jest zwyczajnie poroniony pomysł. Chyba że w przypadku "W", WOT zostanie rozczłonkowany a żołnierze przydzieleni do poszczególnych oddziałów liniowych.

F-15
poniedziałek, 15 marca 2021, 18:24

Uważam że nasza doktryna obronna też powinna „dopuścić” oddziały ochotnicze , nie jest to takie złe , na Ukrainie to właśnie te oddziały zatrzymały postępy wojsk zbuntowanych republik , odrzucanie ludzi ze względu na wiek w oddziałach czynnej armii spowoduje , za kilka lat brak dostępnych rezerwistów , na Pomorzu , armia niemiecka brała ochotników , ludzi z terenów na których odbywały się walki , i okazało się że często czterdziesto pięćdziesięcio letni ludzie bili się lepiej niż młodzi żołnierze , bo mieli ogromne doświadczenie także życiowe . Więc czemu u nas nie pozwolić na oddziały ochotnicze .

Bruno the questions
wtorek, 16 marca 2021, 09:54

Oddziały ukraińskich ochotników szybko się skryminalizowaly ponieważ utrzymywane były przez lokalnych oligarchów i poltykow.Zajęły się szybko ochroną interesów swoich sponsorów.Po jakimś czasie próbowano te oddziały skupić pod jednolitym dowództwem ale szło to opornie.Generalnie jednym z wielu problemów funkcjonowania takich organizacji jest ryzyko ich kryminalizacji.Często zaczynają jako tzw.ochotnicy a z czasem stają się zbrojnymi grupami przestępczymi.Afganistan, Bałkany, Kolumbia,konflikty afrykańskie.Mafia i Camorra też powstawały jako grupy samoobrony uciskanych chłopów.Yakuza i wiele innych również.Raz uzbrojeni ludzie niechętnie wracają do poprzednich zajęć.No właśnie , co stało się z zakupioną dla ochotników bronią i materiałami wybuchowymi?

f-48
wtorek, 16 marca 2021, 00:23

no prosze co jakas wojenka sie szykuje z kim ? co za bezsesowne przyklady w 39 Polska armia byla bardzo liczebna miala wiecej wojska niz Francuzi i co to dalo kleske w Pierwszym miesiacu, obecnie jak nawiedzeni ludzie szykuja sie na wojenke z Rosja to niech ida ale nie ciagna innych , nawet gdyby wszyscy byli zostali powolani do wojska na wojne z Rosja bedac nawet po przeszkioleniu to daje pare dni i po Polsce

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 19 marca 2021, 09:47

Litości. Polska armia w 39r. to 200 tys. ludzi. Po niepełnej mobilizacji liczyła sobie około miliona ludzi. Można było zmobilizować dwa miliony. Francuska armia w momencie wybuchu wojny, to 900 tys. ludzi. Po mobilizacji można było wystawić 5 milionów ludzi. Do tego jeszcze dodatkowo jednostki kolonialne. Wystawili 2,2 miliony ludzi. Do tego doszli Brytyjczycy, Belgowie i Holendrzy. Łącznie z Francuzami jakieś 3,6 miliona ludzi kontra niemieckim 3 milionom ludzi. W ilości sprzętu pancernego Alianci mieli przewagę. W ilości sprzętu artyleryjskiego mieli miażdżącą przewagę. Niemcy mieli za to przewagę w lotnictwie. Mimo tego pogonienie tego towarzystwa zajęło Niemiaszkom tylko nieco ponad miesiąc. Później zajęli się gonieniem Rosjan, którzy teoretycznie mieli nad Niemiaszkami ogromną przewagę. W ekspresowym tempie pogonili ich aż do Moskwy. Gdyby Stalin nie dostał z Zachodu Broni, ciężarówek, żarcia i miliardów ton surowców, Wermacht pogoniłby go do Uralu, albo jeszcze dalej.

al2
poniedziałek, 15 marca 2021, 22:35

Brak zaufania do społeczeństwa,Przemożna chęć kontroli i nadzoru.Zwłaszcza grup zorganizowanych i choć teoretycznie mających dostęp do broni.Czy obecna władza przeciwdziała siłowo różnym protestom? Właściwie nie. A Marsz Niepodległości 11 XI spotkał się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem policji. Wniosek - Władza nie lubi i obawia się ruchu narodowego bardziej niż opozycji. Zaś zamknięcie możliwości powszechnego dostępu do broni dla Polaków to od początku PRL do dziś jedno z podstawowych założeń władzy w Polsce.

ŁOLI
poniedziałek, 15 marca 2021, 10:26

minimalizacja czynnika ludzkiego kosztem wysokich technologi i uniwersalnych systemów mogących samodzielnie realizować zadania ,epizody operacyjne w zakresie ppanc ,plot ,defensywne ,ofensywne czy realizować zadania samodzielnie w infrastrukturze miast ,osiedli , otwartej przestrzeni czy obszarach przyrodniczych ,posiadający systemy rozpoznania i łączności by móc uzyskać wsparcie lotnicze czy artyleryjskie ..i na tyle uniwersalne i dużej dynamice ,dzielności nie ciągnące za sobą tzw ogona logistyki to jest przyszłość a nie najemnicy ..czynnik ludzki jest najsłabszym ogniwem w machinie wojny

vc Hert
poniedziałek, 15 marca 2021, 09:10

Artyleria, artyleria, artyleria. Polska ma wielki potencjał w tej dziedzinie, ale nawet najlepsze i najefektywniejsze cenowo, Kraby, Raki, Langusty II nie na wiele się zdadzą bez szczelnego parasola przeciwlotniczego przystosowanego do zwalczania wrogich dronów.

a to różnica i to drastyczna
poniedziałek, 15 marca 2021, 01:58

ok ale to był konflikt i niskiej intensywności, nam zagraża Rosja i konflik o bardzo wysokiej intensywności

dwww
niedziela, 14 marca 2021, 22:12

Skończy się na tym, że wyśmiewane pokolenie "dzieci-graczy" będzie lepiej bronić granic operując małymi dronami niż tradycyjnie wyszkolony żołnierz. USArmy i ich przemysł już od dawna wprowadza pady dla operatorów uzbrojenia zamiast topornych joysticków, ale tam się myśli perspektywicznie u nas głównie stuka się w głowę, dużo mówi i prowadzi prace analityczno-koncepcyjne.

Eee tam
wtorek, 16 marca 2021, 12:57

Dokładnie; dron + operator a nie tłumy mięsa armatniego na nogach

Ciagle uprzejmi dla wszystkich
niedziela, 14 marca 2021, 21:22

A my kasujemy zapasy granatnikow komar, min przeciwpiechotnych ze 3 mln, nie kupujemy amunicji odlamkowej termobarycznej podw khmulac do rpg, i malutkiej, nie potrafimy zmodernizowac bwp, nowa wieza, i twozymy przez 20 lat tony papieru zamiat zamocowac na rosomaku wieze, nie ma amunicji do t72, nie ma amunicji do smiglowcow, spadaja migi bo maja stare silniki lub uzywane 4razy przeplacone, mozna odkupic przez inne kraje nie bezposrednio, nie wprowadza sie amunicji kasetowei i zapalnikow zblizeniowych dla artylerii, czolgow itp. Nie wprowadza sie bsl, i obrony plot, nie szkoli sie rezerw, kwestionuje sie koniecznosc posiadania PMW i dronow rozpozn. I uderzeniowych. Nie wprowadza pojazdow kolowych i artyleri takowej, a lansuje gasiennice, lawety i krotki zasieg, slowem gozej niz Armenia....

Dropik
poniedziałek, 15 marca 2021, 09:24

amunicji nie ma również dla pt-91 i nie będzie bo rozsądna amunicja wymaga inne armaty , a tej mon nie chce wymieniać. Mamy więc 500 wozów wsparcia bo czołgami ich nazwać nie można. Pewnie jednak coś kupią , coś co będzie odpowiadać pociskom z lat 80. Dobre i to bo przecież dominuje amunicja z lat 70tych

Janusz herbu Trzcinawa
niedziela, 14 marca 2021, 19:44

Wniosek jest taki że armia zawodowa jest obecnie niezbyt liczna a być może i do walki mniej chętna niż to powinno być a już na pewno faktem jest że w razie konfliktu zbrojnego trzeba mieć świadomość że bez ochotników się nie obędzie zwłaszcza u nas gdzie ludzi zawodowo służących którzy idą w pole jest jak na lekarstwo. Obecnie Armia to grono ludzi walczących o stopnie czyli kasę bawiących się w wojsko i liczących że technologia to wszystko a jak się okazuje jest ona zawodna lub niezbyt liczna a w razie dłuższego konfliktu bez wsparcia się nie da i dlatego tak ważny jest zarówno czynnik ludzki a więc rezerwy itp. a także własny przemysł zbrojeniowy jednym słowem SAMODZIELNOŚĆ EKSPLOATACYJNA o której tak wielu zapomina. Mitomani w realnym konflikcie nie tym co widzimy na przykładzie USA armia zawodowa nie da rady i na wschodzie o tym wiedzą i tak budują siły zbrojne na konflikt pełnoekranowy a nie na zabawę z hodowcami bydła z kałachem i rpg7 na plecach i to jest ta różnica której nie widzicie.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 15 marca 2021, 10:59

Dobrze waść napisał. Biurokraci, etatyści, kunktatorzy i pełzająca zdrada przemysłowa. Nic dodać, nic ująć o tej prowizorycznej chłopskiej szopie państwa postawionej na porządnych fundamentach naszego zburzonego szlacheckiego państwa. Acz bacz, że tam nie ma szlacheckiej i sarmackiej partii konserwatywnej, jeno ta wybrakowana chudopacholskim ruchem republikańskim.

jsyl
niedziela, 14 marca 2021, 22:24

już idę walczyć. Tobie płacą za to żebyś się bił i zwyciężał, podkreślam nie na terytorium Polski walcz, bo to nie ma sensu, straty infrastruktury, ludzi itd. Walcz pod Moskwą i zwyciężaj, a jsk nie, to po co nam wojsko i koszty z tym wojskiem, za co płacimy? Bo trzrba mieć cel, np. taki Izrael, ma armię, ale wygrywa, nie walczy na swoim terytorium, powieksza swoje posiadanie, rozwija możliwości np. broń jądrowa. Armia tak, ale ofensywna, sproqokowana walcząca na terytorium wroga. Czasy bohaterów minęły.

SAS
niedziela, 14 marca 2021, 17:54

Pierwszy wniosek jest taki, że wysoka technologia bije na głowę taktykę walki dwadzieścia lat w tył. Drugi wniosek jest taki, że ta wysoka technologia jest dzisiaj względnie tania i łatwo dostępna, nierzadko tańsza niż sprzęt do którego celuje, mimo że bardziej zaawansowana. Trzeci wniosek jest taki, że postęp, lotny umysł, inteligencja, elastyczność bije na głowę stagnacje, ospałość, niechęć do rewolucyjnych zmian i wcale nie ma to związku z jakimś wielkim finansowaniem.

Ech
niedziela, 14 marca 2021, 21:11

Dobre. A co będzie za ,30 _lat?

Monkey
niedziela, 14 marca 2021, 17:22

Filozofia walki takich ochotników przypomina pospolite ruszenie Rzeczypospolitej z XVII wieku. I skutki ich użycia widać też były bardzo podobne.

Janusz herbu Trzcinawa
niedziela, 14 marca 2021, 19:46

akurat nie pospolite ruszenie było przyczyną upadku RP. Chcesz szukać analogów to szukaj w obecnie panujących nam miłosiernie polityków. Ukraina Karabach itp. oto przykłady realnych konfliktów gdzie widać że armia zawodowa nie domaga

Monkey
niedziela, 14 marca 2021, 23:17

@Janusz herbu Trzcinawa: Niestety ten artykuł pokazuje, że naprędce zebrani ochotnicy też nie dają rady. A co do przyczyn upadku RP, pełna zgoda. Pospolite ruszenie było bezużyteczne militarnie, ale to politycy - magnaci i sejmiki szlacheckie nie chcieli płacić podatków na zaciągi profesjonalistów.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 14 marca 2021, 19:29

Ku twojemu zdziwieniu w wielu konfliktach Pospolite Ruszenie więcej niż sprawdziło się, lecz radziło sobie nawet lepiej niż zawodowe królewskie wojsko.

Irry
poniedziałek, 15 marca 2021, 08:18

czyli w jakich, bo nawet Grunwald 1410 był w rzeczywistości sukcesem wojsk najemnych.

Monkey
niedziela, 14 marca 2021, 23:19

@Piotr ze Szwecji: W których to konfliktach sobie tak świetnie radziło? Pod Beresteczkiem, owszem. W wojnie z Sapiehami na Litwie, owszem, ale tam przeciwnik był tej samej jakości. I świetnie sobie poradziło pod Mątwami, ale tam akurat wolałbym raczej powtórkę z Guzowa. Z pewnością wiesz dlaczego.

patriota
niedziela, 14 marca 2021, 16:19

Wnioski dla Polski? WOT też powinnien być zorganizowany na wzór formacji ochotniczych. Jako stowarzyszenie gminne, lub powiatowe wspierane przez lokalne kościoły, organizacje i samorządy. Odpowiedzialne za wychowanie obywatelskie, patriotyczne, opiekę nad miejscowymi cmentarzami wojennymi, pomnikami i zabytkami. Także szkolenia strzeleckie i z zakresu przygotowania fizycznego. Z bronią magazynowaną na komisariatach i posterunkach policji, oraz koszarach. W niektórych przypadkach także w domach ochotników razem z umundurowaniem i wyposażeniem. Szacunkowo jest to około 180-200 tysięcy kobiet i mężczyzn gotowych w każdej chwili do walki. Obecny WOT to kiepski pomysł i marnowanie potencjału.

comet
niedziela, 14 marca 2021, 19:36

Na pewno przeczytałeś ten artykuł? Ducha patriotycznego rmianie mieli wielkiego, tyle, że w starciu z nowoczesną technologią niewiele im pomógł. Byli ślepi, głusi i zdezorientowani. Nawet nie wiedzieli co ich zabija.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 14 marca 2021, 19:28

WOT to zawodowa armia terytorialna... i wszystko w detalach co cenzor nie przepuścił, a nie żadna formacja ochotnicza! WOT nie będzie brał udziału w bezpośrednich walkach z wojskami wroga! WOT to formacja pomocnicza jak policja wojskowa. PiS wprowadził propozycję AK w miejsce VoMA w Polsce z wielkim poparciem społeczeństwa. Masy ochotników na czas okupacji i tylko pod okupacją tylko do sformowania i uzbrojenia. Powód do odejścia w proteście z Akademii Wojennej profesora Szeremietiewa, bo winniśmy mieć wszystko gotowe za czasu pokoju.

dim
niedziela, 14 marca 2021, 21:04

@Piotr ze Szwecji. I wtedy okupacja zmieni się w błyskawiczną eksterminację. Rosjanie (wojenne i polityczne elity) już nie chcą nas okupować, chcą by nas po prostu nie było. Najlżejszym skutkiem partyzantki mogłoby być błyskawiczne pełne zastraszenie społeczeństwa, wypalanymi bez litości całymi miejscowościami. Co dziś już nie wymaga żadnej operacji wojskowej, salwa z TOS wystarczy. Spójrz na wygląd Aleppo, nas potraktują bez wahań 10 razy gorzej. Pan Profesor Szeremietiew urodził się o wiek za późno.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 15 marca 2021, 10:38

Przypomnij imię kraju w którym odbył się Holokaust. Nie potrzeba było oporu zbrojnego, by się odbyła błyskawiczna eksterminacja na całych milionach rozbrojonych obywateli tego kraju. Stała się ona szybciej i o wiele taniej dla okupanta, niż gdyby społeczeństwo było w pełni uzbrojone w karabiny automatyczne jak społeczeństwo Szwajcarii. Twoja propozycja to stworzenie warunków do Holokaustu w Polsce. Mam polskie obywatelstwo, choć w Polsce nie mieszkam, a jakie ty masz obywatelstwo, że masz Holokaust w nosie? Rosyjskie? Amerykańskie?

dim
wtorek, 16 marca 2021, 04:08

@Piotr ze Szwecji, re: Szwajcaria. Panie Piotrze, Szwajcaria to była właśnie niczym największa fabryka niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Czyli po co miał ją zajmować ? Poza tym ich Forteca Narodowa, była to górska twierdza, przygotowana do minimum 2-letniej ciągłej obrony. A przy ówczesnej technice wojennej, niemal nie do zdobycia. Polska takich miejsc nie ma.

Piotr ze Szwecji
piątek, 19 marca 2021, 12:01

Plany do zajęcia Szwajcarii jednak zrobiono i inwazja miała trwać tylko miesiące (Niemcy mieli własną piechotę górską). Decyzja była podejmowana po inwazji Danii i Norwegii. Przesunięcie w czasie niemieckiego zajęcia Szwajcarii nie było oparte o fabryki pracujące tam dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Inwazja na Szwajcarię została przesunięta w czasie z powodu potrzeby dużej ilości dywizji. Hitler wybrał inwazję na Związek Sowiecki, jako łatwiejszy cel do pokonania mniejszą ilością niemieckich dywizji. Nie trzeba gór, by zmusić przeciwnika do wystawienia dużej ilości dywizji. Rozwiązanie Szwajcarii: Naród Szwajcarii to armia. Podobne rozwiązanie ma dziś Izrael i policz góry w Izraelu. Izrael poradził sobie na szwajcarskim rozwiązaniu z niejedną inwazją, a Polska jeno cudem na Wisłą poradziła sobie tylko z 1 inwazją do dziś dnia. Czemu nie może poradzić sobie z innymi? Odpowiedź jest prosta, lecz daruję sobie pejoratywnych ocen urodzenia i intelektu Polaków rządzących w Polsce po 1918.

W3-pl
niedziela, 14 marca 2021, 23:28

I za czasu dziadka Skrzypczaka dumano o....Raku. na tos, trzmiele do wyduszenia Tego te 4 kilometry celnego ognia w trybie mrsi chyba wystarczy. Takie cztery lufy, razem, po drogach Polski wschodniej. Jeszcze lepiej Dwa razy po cztery...w Aleppo czy innym Dagestanie to sobie Rosija miotacze ognia potestuje

dim
poniedziałek, 15 marca 2021, 15:56

Mowa tu o ewentualnej okupacji, czyli jakie Raki ?

asf
niedziela, 14 marca 2021, 14:13

Cenna lekcja, również w kontekście obronności Polski...

Ł.
niedziela, 14 marca 2021, 13:36

Z jednej strony jest mowa o znaczącym udziale ochotników (na poziomie grup bojowych) z drugiej o ich malejącym wpływie. Obawiam się, że to zbyt daleko idący wniosek wysnuty na podstawie jednego, dość specyficznegi, konfliktu. Ochotnicy, zazwyczaj jako lekka piechota, odgrywają od wielu lat istotną rolę - na Ukrainie, w Syrii, w Iraku, w Jemenie, w Libii. To co nas powinno interesować, poza oczywistościami jak drony i amunicja krążąca, to proces (szybkiego) szkolenia ochotników i koncepcja zaangażowania w obronność administracji. W naszych realiach nikt oczywiście nie będzie kazał biegać urzędnikom po pasie taktycznym, ale mogliby stanowić bazę do odbudowy obrony cywilnej.

Wawiak
poniedziałek, 15 marca 2021, 10:24

To znaczy, że wymagania do ochotnika także rosną - formacje ochotnicze muszą być lepiej wyszkolone, bardziej zdyscyplinowane, inaczej wyposażone. Same założenia i wymagania dotyczące formacji ochotniczych muszą być lepiej zorganizowane i bardziej przemyślane. Jak z improwizacją - najlepsze są te dobrze przygotowane.

Dropik
niedziela, 14 marca 2021, 12:41

A my zainwestowlismy jakieś 5 mld w lekko uzbrojoną piechotę. Brawo my!

Piotr ze Szwecji
niedziela, 14 marca 2021, 12:04

WOT to zawodowa armia terytorialna z zadaniem zwiadu i rozpoznania, jak i trzymania terenu. To są zadania odciążające i osłaniające dla wojsk operacyjnych. Na terenie gminy to ledwie kompania WOT. Do stworzenia oddziałów ochotniczych potrzeba sprzętu, szkolenia i organizacji edukacyjnej, którą dziś zapewnia dla pracujących tylko WOT. Temu pewien czas temu przedstawiłem na moim blogu w Salonie24 propozycję Słowiańskiej Milicji. Propozycja się nie przyjęła, choć miała zaszczyt brania w społecznym wpływie na kształt dzisiejszego WOT. ----- W razie wojny przyjdzie WOT formować nową AK, jak za ww2. To oznacza zdobywanie broni dla ochotników i ich szkolenie konspiracyjne pod okupacją. To jest element, któremu byłem przeciwny, jako zwolennik rozwiązań w stylu wspomnianej w artykule formacji paramilitarnej VoMA. Nie chcesz wojny, to przygotuj się podczas pokoju. VoMA to lepsza forma odstraszania innych państw niż AK. Jak rozumiem profesor Szeremietiew odszedł w proteście z Akademii Wojennej właśnie z powodu preferowania rozwiązań AK w miejsce rozwiązań VoMA. Według mnie Lepsza Zmiana konserwatystów w miejsce tych z PiS jest potrzebna.

Smuteczek
niedziela, 14 marca 2021, 11:50

Wezmy tez poprawke na to ze tam duza czesc ochotników stanowili weterani lub czynne wojsko Armenii. U nas by było DUŻO gorzej. Tak jezeli chodzi o dyscypline, wyposazenie czy wyszkolenie. U nas teren tez nieporownanie trudniejszy do obrony. Strach sie bac

gość
niedziela, 14 marca 2021, 11:49

Jednak mimo wszystko, jak sam autor zaznaczył. Ochotnicy z VoMA byli dobrze wyszkoleni i zorganizowani, dlatego też mieli wysoką wartość bojową. Więc może to jest jakaś droga? Organizacje paramilitarne, szkolące chętnych, uzbrajające ich i wystawiające swoje jednostki, mogą (zwłaszcza w rodzimej okolicy), być niezwykle skuteczne. Co zresztą sam autor stwierdził. Dlatego o ile randomowi ochotnicy nie wiele mogą zdziałać, to "włączenie" w strukturę obrony takich organizacji jak VoMA, które jak już wyżej wspomniałem szkolą "własne" jednostki, może mieć pozytywny skutek dla obrony.

Wawiak
poniedziałek, 15 marca 2021, 10:27

Na Ukrainie takie jednostki sprawdziły się w walce z ruskim najazdem na pewnym etapie konfliktu lepiej, niż regularna armia.

Firma
niedziela, 14 marca 2021, 11:47

Jednym słowem Armenia nie była przygotowana na to co miało nadejść .....takie oddziały wyposażone w OPL np grom, pociski przeciw pancerne, drony warmate itp mogły spokojnie prowadzić działania i likwidować wroga. Armenia jednym słowem dała dupy....

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 14 marca 2021, 11:19

Na zachodzie by beknęli za rasizm po takim malowaniu twarzy na ciemno... :D

Ziomek
niedziela, 14 marca 2021, 11:01

Pieniądze pochodziły z diaspory, a więc wiadomo na co szły pieniądze z internetowych zbiórek dla poszkodowanych w wyniku wojny armeńskich cywili. Ochotnicy ormiańscy zastępowali członków oddziałów regularnych którzy masowo dezerterowali z pola walki ochotnicy zresztą też dezerterowali gdy zaczęli zdawać sobie sprawę że sytuacja na froncie jest daleka od tego co głosi ich państwowa propaganda. Ormianie jeszcze dzisiaj nie chcą się pogodzić że byli oszukiwani przez własny rząd że tracili regularnie terytoria wtedy gdy mówiono że się bronią, że Azerbejdżan wcale nie używał najemników z Syrii, że Azerbejdżan wcale nie ma i nie miał zamiaru zabijać Ormian mieszkańców Górskiego Karabachu. Zresztą, nikt nie publikuje analizy o syryjskich najemnikach w szeregach Azerbejdżanu, taka analiza byłaby tylko rozkładaniem na łopatki armeńskiej propagandy.

poniedziałek, 15 marca 2021, 14:55

Problem jest taki że azerowie a raczej turcy używali najemników w karabachu, jeńców to raczej nie brano. I jedna sprawa i druga to pewnik.

Milutki
wtorek, 16 marca 2021, 08:11

Jeńców brano , nawet ustalono zasady ich wymiany. Z powodu wiary w takie pewniki Armenia jest teraz tam gdzie się właśnie znajduje

Kazik :)
niedziela, 14 marca 2021, 10:48

Zawsze mówiłem WOT w powinien być w 30% zawodowy a potem mieszanka 30% rezerwy i 40 % ochotników. Fanaberią i nieodpowiedzialnością jest pozostawienie WOT-RP na poziomie ok. 10% uzawodowienia. A w tym kierunku to niechybnie zmierza. Kluczowe stanowiska od dow. plutony wzwyż (w niektórych sekcjach niestety również i od dow. sekcji też zawodowcy, jak np. sekcja wsparcia moździerzy czy saperzy) powinni obsadzać zawodowcy.

Tweets Defence24