Odnaleziono czarną skrzynkę Tu-154 rozbitego w Morzu Czarnym. Loty wstrzymane

27 grudnia 2016, 10:00
Tu-154B
Tu-154B-2, nr. RA-85572 który uległ katastrofie, Fot. Dmitry Ryazanov, Wikipedia, CC BY-SA 4.0

W Morzu Czarnym, na miejscu katastrofy rosyjskiego samolotu Tu-154, nurkowie zaleźli czarną skrzynkę, która prawdopodobnie należała do tej maszyny  poinformowała agencja TASS, powołując się na źródła w strukturach siłowych Rosji. "The Moscow Times" donosi, powołując się na agencję Interfax, że rosyjskie władze zdecydowały o zawieszeniu lotów samolotów Tu-154 należących do sił zbrojnych oraz służb ochrony porządku publicznego. 

"W trakcie prac poszukiwawczych pod kabiną samolotu znaleziono czarną skrzynkę" - poinformowało źródło. Nie jest jasne, w jakim stanie technicznym jest to urządzenie. Rejestrator parametrów lotu został już wyciągnięty z wody i zostanie przewieziony z Soczi do Moskwy, gdzie będzie poddany badaniom. 

Według źródeł pozostałe dwie czarne skrzynki powinny znajdować się w ogonie samolotu, ale dotychczas nie zostały odnalezione. TASS pisze, że obecnie jako główna wersja katastrofy Tu-154, rozpatrywana jest teoria zakładająca, że do silnika maszyny dostały się obce przedmioty np. ptaki. 

Źródła w strukturach siłowych dodają, że jako przyczynę katastrofy rozważa się też błąd pilota i techniczną niesprawność samolotu. Wcześniej mówiono też o paliwie złej jakości, które miało doprowadzić do utraty mocy silnika. Uszkodzenia ogona rosyjskiego Tu-154, który runął w niedzielę do Morza Czarnego, świadczą wstępnie o tym, że kapitan chciał posadzić samolot na wodzie - poinformowała z kolei w poniedziałek agencja TASS powołując się na źródło w strukturach siłowych Rosji. 

"Nurkowie natrafili na fragmenty samolotu od skrzydeł do ogona. Według wstępnych danych uszkodzenia świadczą o tym, że kapitan chciał posadzić samolot na wodzie" - oświadczył rozmówca TASS. Wcześniej informowano, że znaleziono część ogona samolotu, lecz jeszcze jej nie wydobyto. Są na niej widoczne resztki silników. Zamach terrorystyczny jako przyczynę tragedii wykluczył szef komisji obrony w Radzie Federacji (izbie wyższej parlamentu) Wiktor Ozierow. 

Jak poinformował Kreml, Władimir Putin nakazał premierowi Dmitrijowi Miedwiediewowi "utworzenie komisji rządowej odpowiedzialnej za śledztwo w sprawie katastrofy Tu-154 w Soczi".

Czytaj też: Rosyjska komisja rządowa zbada przyczyny katastrofy Tu-154 w Soczi

"The Moscow Times" donosi, powołując się na agencję Interfax, że rosyjskie władze zdecydowały o zawieszeniu lotów samolotów Tu-154 należących do sił zbrojnych oraz służb ochrony porządku publicznego. Rosyjskie siły zbrojne mają w stanie lotnym tylko ok. 12 samolotów w wersji Tu-154B-2, która uległa wypadkowi. Oprócz nich jedynym użytkownikiem tych samolotów pozostają północnokoreańskie linie lotnicze Air Koryo (ok. 2 egzemplarzy). Zawieszenie lotów dotyczy jednak także maszyn w nowszej wersji Tu-154M. 

Tu-154 obecnie są używane w Rosji tylko przez przewoźników państwowych - rząd, poszczególne resorty i koncerny z dominującym udziałem skarbu państwa. Federalna Agencja Transportu Lotniczego (Rosawiacja) zaleciła przewoźnikom niepaństwowym wycofanie z eksploatacji z dniem 1 lipca 2011 roku samolotów Tu-154M. Wcześniej Federalna Służba Nadzoru w Sferze Transportu (Rostransnadzor) wstrzymała eksploatację w Rosji samolotów Tu-154B.

Tu-154 zniknął z radarów w niedzielę dwie minuty po starcie z lotniska Soczi-Adler i spadł do Morza Czarnego. Według przedstawicieli władz panowały wówczas dobre warunki pogodowe. Na pokładzie znajdowały się 92 osoby: 84 pasażerów i ośmiu członków załogi; wszyscy zginęli.

Samolotem podróżowało 64 członków słynnego Chóru Aleksandrowa, którzy byli w drodze do bazy lotniczej Hmejmim w Syrii, wojskowej części lotniska w Latakii, gdzie mieli dać noworoczny koncert. Na pokładzie było także dziewięciu rosyjskich dziennikarzy. W wypadku zginęła również dyrektor organizacji Sprawiedliwa Pomoc Jelizawieta Glinka, bardzo popularna w Rosji i znana jako doktor Liza. Działaczka społeczna nadzorowała dostarczenie leków do jednego ze szpitali w Syrii. 

Samolot wyruszył z bazy Czkałowski pod Moskwą, a w Soczi miał międzylądowanie w celu uzupełnienia paliwa. Jak donoszą rosyjskie media Tu-154B-2 miał pierwotnie zaplanowane międzylądowanie na lotnisku Mozdok w inguszetii. Decyzję o zmianie portu podjęto ze względu na złe warunki pogodowe. 

JP/AH/PAP

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Reklama
Berger
wtorek, 27 grudnia 2016, 12:53

Gdyby rzeczywiście pilot chciał posadzić maszynę na wodzie, to drugi pilot, lub radiooperator(nawigator) miałby czas by zameldować o awarii. Tu-154 zamilkł nagle i to raczej wyklucza tą wersję zdarzeń.

Tweets Defence24