Obserwacyjny dron wystrzeliwany z granatnika

12 kwietnia 2020, 09:39
190828-Z-GG979-210C
Fot. Army Sgt. Devon Bistarkey, DoD, domena publiczna

Nad polem walki ma docelowo pojawić się jeszcze więcej małych bezzałogowych systemów latających, umożliwiających amerykańskimi wojskom lądowym na lepsze rozpoznanie bieżących zagrożeń, takich jak chociażby wrogie pozycje snajperskie. Nowe drony mają być miotane za pomocą 40 mm granatników różnego typu. Tak powstaje koncepcja określana jako GLAUS.

Mały latający system bezzałogowy wyposażony w kamerę, a wystrzeliwany na polu walki z 40 mm granatników żołnierzy, jest opracowywany właśnie w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej patent został zgłoszony przez inżynierów z US Army Research Laboratory. Trzeba przypomnieć, że jest to centrum badawcze, które ma obecnie zapewnić amerykańskim wojskom lądowym dostęp do innowacyjnych rozwiązań, umożliwiającym uzyskanie przewagi technologicznej na współczesnym polu walki.

Wracając zaś do małego systemu bezzałogowego, określono go, jako tzw. GLAUS – a więc Grenade Launched Unmanned Aerial System. Na obecną chwilę ma on zakładać dwie wersje w zakresie poruszania się w powietrzu. Pierwsza, w oparciu o połączenie małych skrzydeł przypominających te paralotniarskie, z napędem opierającym się o składane śmigła, które po wystrzeleniu rozkładają się w powietrzu.

Zaś druga wersja, ma przypominać w powietrzu śmigłowiec, poruszający się za pomocą zestawu wirników, osadzonych na gimbalu pozwalającym utrzymać stabilność obrazu przekazywanego w locie. Zasięg tego systemu bezzałogowego ma wynieść 2 kilometry, a wystrzeliwany z granatnika dron ma dysponować baterią na maksimum 90 minut działania. Co więcej, ma on się wznosić na wysokość nawet do 600 m, uzyskując tym samym istotny ogląd w sytuacji na ziemi.

Operator po wystrzeleniu GLUAS z granatnika ma kontrolować drona za pomocą specjalnego urządzenia przenośnego i uzyskiwać na żywo podgląd z jego kamery. Co więcej, rozwijający projekt inżynierowie, zakładają oprócz samej kamery również instalację innych elementów wyposażenia. Mowa chociażby o odbiorniku sygnału GPS, pozwalającego tym samym na lepsze utrzymanie pozycji obserwacyjnej nad polem walki czy też śledzenie jednostek na lądzie.

Uniwersalność GLAUS na polu walki ma być podkreślona możliwością wykorzystania zróżnicowanej gamy granatników, przykładowo M79, M203 czy też MK19. Jak podkreślają pomysłodawcy, takie wyposażenie może być szczególnie przydatne chociażby w wykrywaniu snajperów przeciwnika czy też rozpoznaniu sytuacji taktycznej, w przypadku ataku z zaskoczenia. Koncepcja ma zakładać zwiększenie świadomości sytuacyjnej coraz to mniejszych oddziałów i pododdziałów żołnierzy wojsk lądowych, bez odwoływania się do większych statków powietrznych.

image
Fot. CCDC Army Research Laboratory

 JR

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 49
Reklama
men
wtorek, 14 kwietnia 2020, 08:20

WB już w 2014r zgłaszał gotowość do takiego rozwiązania, z tym że dotyczyło to 60mm mozdzieza - system Oko, oraz Langusty - przenoszone przez pocisk 122mm, oczywiście zainteresowanie MO N........ 0

Kierowca
wtorek, 14 kwietnia 2020, 12:12

W tamtych czasach skupiono sie na poprawie kompetencji w obszarze pierwiastków chemicznych, teraz w kazdych konkursach polskie wojsko wygrywa w w kategorii znajomosci tablicy mendelejewa.

X
wtorek, 14 kwietnia 2020, 12:50

W tamtych czasach było sporo projektów perspektywicznych i innwocyjnych. Oczywiście nie wiemy jak by się one dalej potoczyły, ale wiemy tyle, że obecnie nie ma po nich śladu. Za to będzie remont Mi-8 czy coś...

Fanklub Daviena
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 12:20

Akcja wywołuje reakcję. Upowszechnienie się takich systemów niewątpliwie wywoła upowszechnienie się lekkich przenośnych systemów radionamierzania operatora takich dronów i zautomatyzowanego przekazywania jego koordynatów np. operatorom moździerzy, ppk, snajperom itp...

Andrettoni
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 15:28

Chcesz namierzać wszystkie obiekty 40 mm? Po pierwsze podobne systemy można zastosować w każdej amunicji - np. 155 mm, ale wraz z miniaturyzacją np. 20 mm, albo 7,62 mm. Myślę, że tu nie będzie operatorów dronów, tylko automatyczne systemy. Zamiast sterowanych dronów dane będzie zbierać inteligentna amunicja - nierozróżnialna od zwykłej. Generalnie stawiam tu bardziej na rakiety, ale warto zapoznać się z pewnym amerykańskim działem. W czasach pionierskich amerykanie mieli działo do wystrzeliwania pocisków na orbitę. Pociski miały zestaw czujników do pomiaru parametrów i badania przestrzeni kosmicznej - w zasadzie były to pierwsze "drony artyleryjskie" pokazujące, że można zbudować aparaturę odporną na skrajne parametry wystrzału. Można by to określić nawet mianem "mikrosatelitów balistycznych". Może pora odświeżyć stare pomysły. Zresztą badań w tym zakresie chyba nigdy całkiem nie zaprzestano.

Fanklub Daviena
wtorek, 14 kwietnia 2020, 16:25

Pisałem o namierzaniu operatora! Chyba nie sądzisz, że dron mieszczący się w pocisku 40mm będzie potrafił autonomicznie latać i korzystając z AI samodzielnie wybierać co filmować? A to oznacza, że operator będzie musiał mieć nadajnik radiowy do sterowania dronem. A to oznacza, że wcześniej czy później pojawią się "inteligentne" lornetki, celowniki snajperskie, czołgowe, które w ramach tak reklamowanej "rozszerzonej rzeczywistości" z własnych lub zewnętrznych źródeł będą na obraz optyczny nakładać źródła emisji radiowych z określeniem prawdopodobnego ich typu, a wtedy nie chciałbym być operatorem takiego drona... Być może już dziś nie chciałbym, bo już dziś np. noszenie telefonu komórkowego na polu walki to dopraszanie się o opuszczenie świata doczesnego... I nie tylko na polu walki: taki Tu-214R najpierw sobie miesiącami nad Syrią lata, obserwuje gdzie to telefony "komendantów polowych" co miesiąc się przemieszczają po wypłatę a potem w kolejny miesiąc jak przyjeżdża kasjer i "komendanci polowi", to nadlatuje Su-24 czy Su-34 i zrzuca KAB-1500L na "ostatni szpital w Aleppo"... Ponadto czy to operator żywy, czy automatyczny i tak jego zniszczenie dezaktywuje system. A "rozpoznawcze pociski kosmiczne" sobie daruj - zbieranie na ślepo wszystkich danych, zamiast tych potrzebnych się nie sprawdza. Już teraz USA jest zalewana taką ilością danych rozpoznawczych, że nie nie chce więcej, bo piętą achillesową ich rozpoznania nie jest pozyskiwanie danych, tylko przetwarzanie - nie wyrabiają czasowo z ich analizą i topią się w szumie informacyjnym. Dlatego jest potrzebny człowiek w pętli sterowania - w tym konkretnym przypadku to żołnierz odpala ten dron, bo go interesuje "co to za dom", "co jest w tym zagajniku", "co to za ślady świeżej ziemi" i nie widać, by przez najbliższe kilkanaście-kilkadziesiąt lat coś się pod tym względem zmieniło.

Etam
wtorek, 14 kwietnia 2020, 19:37

Jakie namierzanie? Znowu piszesz brednie! W warunkach bojowych obszar patrolowania programuję z góry, unikam zakłóceń, powrót również po zaprogramowanej trasie a odbiór jest pasywny. Wystrzelę kilka takich dronikow i wszystko mi wykryją. Możesz sobie polowe WC namierzać, a nie pasywny odbiornik.

wtorek, 14 kwietnia 2020, 16:20

Rosjanie namierzą wszystko

Czytelnik
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 11:34

Dla kazdej jednodnostki ognia, powinien byc bezpilotowiec, we wsz rodz sil zbrojnych, i dla okretow,i dla poj pancernych i dla artylerii, i zamiast bryz i dla piechoty,od druzyny. Nawet najtansze, dla lotnictwa, i dla Policjii, zamiast smiglowcow, kt powinny zostac do interwencji i desantu np, itp itd

Wojmił
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 00:22

Jeśli produkują takie drony... to jaki problem zbudować taki pocisk samonaprowadzający się kierujący się na człowieka lub pojazd? Żaden... wiadomo, że już US produkuje amunicję 0,5cal 12,7mm która koryguje lot w niewielkim zakresie... ale to? To jest przełom... Tym należało się w Polsce zająć od dawna... budowa takiej amunicji kosztuje mniej niż marzenia o czołgach np- na to było nas stać... brakuje wyobraźni w Polsce brakuje... tylko sny o potędze, tam gdzie nie trzeba... i plany, dialogi, analizy...

Zły jest tylko jeden
wtorek, 14 kwietnia 2020, 19:43

Bo MON od lat symuluje działania. Przypomnę : śladowe ilości Warmate czy FlyEye. Zablokowanie przez 5 lat programów większych dronow rozpoznawczych. Zakup "artyleryjskich" dronow współpracujących z Topazem ale dla WOT, a dla wojsk operacyjnych dronow niewspółpracujących z Topazem czyli PGZ19R. Brak dronow rozpoznania morskiego i do naprowadzania rakiet NSM. A mamy w Polsce już kilka firm produkujących udane drony. Ale MON pilnuje naszego w tym obszarze zacofania!!

Fanklbub Daviena
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 15:38

Był już XM-25 mający "tylko" programowaną odległość detonacji i mimo iż Davien uważał go za 8 cud świata, wojsko uznało go za bubla (kolejny amerykański gadget świetnie sprawujący się na poligonowej strzelnicy i zupełnie niesprawdzający się na polu walki) i nie wszedł na wyposażenie. Samonaprowadzajacy się pocisk granatnika byłby pewnie jeszcze większym bublem (nie chodziło o to, że XM-25 nie trafiał, bo trafiał, ale relacja cena/efekt i masa/efekt były niekonkurencyjne do tanich niezawodnych niekierowanych granatników czy moździerzy małą celność nadrabiających obszarem rażenia i ilością zabieranych jednostek ognia). Inny przykład takiej gadgetomanii: samonaprowadzający się M712 Copperhead - też na poligonie wypada świetnie. Na prawdziwej wojnie niebardzo, bo wg instrukcji powinien być przechowywany w specjalnych warunkach, a w "warunkach polowych" w swojej skrzynce transportowej może być trzymany przez 3 dni po czym powinien wrócić do serwisowania...

Wojmił
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 23:09

Ten projekt nie został zlikwidowany - został wstrzymany tymczasowo. Do czasu pojawienia się zagrożenia, którego koszty uzasadnią jego stosowanie oraz do czasu kiedy powstaną nowe materiały i urządzenia, które taniej i bardziej niezawodnie będą działały w tym systemie... Do walki z facetami w sandałach faktycznie były zbyt zaawansowane i za drogie. Ale zostały na nich przetestowane i zebrano doświadczenia. Zastanów się proszę zanim skrytykujesz ponownie moją wypowiedź...

Fanklub Daviena
wtorek, 14 kwietnia 2020, 17:11

Ale takie gadgety właśnie wyłącznie sprawdzają się przeciw facetom w sandałach! F-35 będzie przeciw nim świetny! Na prawdziwej wojnie, ta maszyna, która przy idealnych warunkach klimatyzowanych czystych hangarów, łączności ALIS i niezakłóconej dostawie części zamiennych z USA, może wykonać lot bojowy raz na 3 dni, pewnie już nie wykona ponownego lotu bo jej lotnisko zostanie zniszczone przed wylądowaniem... Wojna hi-tec to pewnie będzie trwała kilka dni, po czym z braku łączności, baterii, prądu, części zamiennych zamieni się w w wojnę "tradycyjną". Pierwsze co w wojnie padnie to łączność i logistyka, a bez tego to hi-tec staje się szmelcem. W starym silniku można było w warunkach polowych wymontować i przeczyścić gaźnik, przeczyścić czy jakoś prowizorycznie naprawić rozdzielacz, cewkę wymontować z jakiegoś nawet innego typu pojazdu. A teraz sobie napraw w warunkach polowych elektronicznego Boscha Jetronica, zwłaszcza z elektroniką zjaraną impulsem elektromagnetycznym. Wystarczy atak na 7 punktów w Europie i cała europejska flota F-35 przestanie latać. W czasie Drugiej Wojny w Zatoce USA na taki kraik jak Irak przez 6 miesięcy przerzucały ciężki sprzęt - nie licz, że Rosja czy Chiny dadzą NATO 6 miesięcy czasu na przygotowanie na nich ataku. Przez następne 6 miesięcy wojny prawie całe zaopatrzenie do Iraku szło jedną autostradą - nie licz, że Rosja czy Chiny bezkarnie pozwolą na funkcjonowanie takich kluczowych linii logistycznych - a i to, przez 6 miesięcy amerykańscy żołnierze żarli tylko MRE i praktycznie się nie myli, bo woda była tylko do picia, bo były pilniejsze potrzeby zaopatrzeniowe. Żadne PGM nie ma racji bytu bez precyzyjnego rozpoznania, a takie jest dostępne tylko względem facetów w sandałach oraz w pierwszych dniach/godzinach konfliktu, gdy bazuje na rozpoznaniu sprzed konfliktu i środkach rozpoznawczych w linii - potem sytuacja dynamicznie się zmienia, środki rozpoznawcze ulegają wykruszeniu a dostawa nowych jest niemożliwa z powodu przerwania dostaw, zniszczenia produkcji, braku wyszkolonych operatorów itp. Na prawdziwej pełnoskalowej wojnie, gdzie zbrodnie wojenne eufemistycznie zwane "collateral damage" praktycznie się nie liczą, nic, ale to nic nie przebije efektywnością "głupiej" amunicji jak kasetowa, termobaryczna itp. która nie potrzebuje precyzyjnego rozpoznania, specjalistycznego serwisowania ani wysoko kwalifikowanych operatorów. XM-25 wojsko nie chciało, bo za tą ceną i masę mogło zabrać tyle "głupich" granatników i małych moździerzy, że XM-25 jako siła bojowa wypadał blado i zbyt specjalizowanie. I uważam, że to nigdy się nie zmieni: w zastosowaniach na dystansach "horyzontalnych", za wyj. jakiś specyficznych zastosowań (np. antyterrorystycznych) zawsze bardziej sprawdzi się inwestowanie w nowoczesne SKO i "głupią amunicję", która gorszy CEP nadrabia siłą rażenia i ilością niż inwestowanie w kosztowe i delikatne PGM. W zastosowaniach "pozahoryzontalnych" gdy pozycji celu nie znamy to nie ma wyjścia - musi być PGM, które cel wyszuka sobie samo. Gdyby znać dokładnie pozycję celu to też powierzchniowe użycie "głupiej amunicji" wypada lepiej i taniej niż punktowe PGM.

Wojmił
środa, 15 kwietnia 2020, 00:32

Oczywiście mylisz się, czego przykładem jest Izrael... ale ja się tak jak ty rozpisywał nie będę... mądrej głowie już dość po moim słowie... kto tkwi w błędzie jak ty i tak nie zmieni zdania...

Wojmił
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 19:07

Ten projekt nie został zlikwidowany - został wstrzymany tymczasowo. Do czasu pojawienia się zagrożenia, którego koszty uzasadnią jego stosowanie oraz do czasu kiedy powstaną nowe materiały i urządzenia, które taniej i bardziej niezawodnie będą działały w tym systemie... Do walki z facetami w sandałach faktycznie były zbyt zaawansowane i za drogie. Ale zostały na nich przetestowane i zebrano doświadczenia. Zastanów się proszę zanim skrytykujesz ponownie moją wypowiedź...

Nikt
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 14:58

No, tylko po zamontowaniu głowicy, silnika itd. głowica pojowa znacznie sie skurczy :)

Stefan
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 13:57

Taki pocisk, o którym mówisz, możnaby wystrzeliwać ze "starych" dział, zużytych podczas ćwiczeń, o zdezelowanej stabilizacji i rozkalibrowanych. Choćby armat 125 mm zamontowanych na polskich T72M.

Tropek Chlopek
niedziela, 12 kwietnia 2020, 21:09

Rozumiem ze pocisk strzela a po chwili otwierają się Śmigla drona i włącza silnik

dim
niedziela, 12 kwietnia 2020, 15:46

Inny aspekt - zanim różne Rak'i i co tam mamy najnowszego (o starszym zamilczę) zakończą ostrzał, o ile nie ograniczyły się do pierwszej salwy, przeciwnik, jeśli wyposażony w takie drony, już będzie mieć je zlokalizowane, jak na tarczy strzelniczej. I to nawet bez radaru pola walki. I te są właśnie koszty opóźnienia technologicznego w oddziałach. Nie w przemyśle, nie w propozycjach dla MON, tylko w oddziałach liniowych, skrzecząca rzeczywistość. Powtarzam to zawsze, że Wojsko Polskie wielokrotnie już, w naszej długiej historii "dobrosąsiedztwa" pokonywało liczniejsze odeń wojska rosyjskie. Ale zawsze wtedy to po polskiej stronie była sztuka wojenna, jakość, innowacyjność. A dziś jest odwrotnie i uparcie, wytrwale, także w planie 15-sto letnim "do przodu", prosimy się o zupełną klęskę. Choć... do jasnej... ! ... mamy całkiem niezłe oferty ze strony naszego, polskiego przemysłu.

Felix DeLux
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 12:37

Jesteś straszliwym pesymistą. By nie powiedzieć defetystą. Zanim? Czas reakcji ogniem kontrbateryjnym Rosja zredukowała wg zeszłorocznych publikacji z 7-9 minut na 4-5. Rak ma ponoć zdolność wystrzelenia nawet 12 pocisków na minutę. Zatem teoretycznie zdąży opróżnić magazyn zanim dosięgnie go ogień kontrbateryjny. Krab do 6 pocisków na minutę. Nawet dla Kraba dosyć jest czasu by bardzo solidnie ugryźć przeciwnika dwiema salwami i spokojnie uciec. Ale co do zacofania, to masz rację. MON staranie pilnuje by żaden nowoczesny sprzęt n i e został w odpowiedniej liczbie wprowadzony do WP. W tym w szczególności w zakresie rozpoznania powietrznego w każdej jego postaci.

rED
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 22:52

"MON staranie pilnuje by żaden nowoczesny sprzęt n i e został w odpowiedniej liczbie wprowadzony do WP" czyli ten Krab i Rak nie są tym nowoczesnym sprzętem? To po co o nich wspominasz? Było pisać o Goździkach?

dim
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 15:27

Zapytaj się w WB electronics ilu minut potrzebuje ich dron TL nim doleci i ugodzi Raka, załóżmy, że na granicy jego zsięgu ? Gdyż (podobny sprzęt) wystrzelony będzie przez n/pla w sekundy, po otrzymaniu salwy z Raka... A teraz wyobraź sobie, że Raka zaatakuje podobny dron, ale wystrzelony jako granat moździeżowy... I pamiętaj, że Rak musi jeszcze nie tylko wystartować do zmiany pozycji, musi się jeszcze także skutecznie ukryć. Gdyż mówimy o amunicji krążącej. Bynajmniej nie mam celu siania defetyzmu, po prostu widzę wojnę taką, jaka technologicznie możliwa będzie za kilka lat. Skoro istnieje dziś już w prototypach. I nasze przeciwśrodki także winny być już na nią szykowane.

Jesteś defetystą
wtorek, 14 kwietnia 2020, 20:03

Gdyby twój tendencyjny scenariusz miał się sprawdzać, to nawet Rosja by natychmiast zrezygnowała z posiadania samobieżnych dział, zbrojenia się i napadania na sąsiadów. Czemu jednak nic takiego nie robią, czemu nie boją się "w sekundy" odpalanych dronow przeciwnika?? Nie histeryzuj. Nie wymyślaj skrajnych sytuacji, zawsze i wyłącznie niekorzystnych, ale tylko dla polskiego wojska. To co "widzisz", to bardzo ograniczony i wybiórczy obraz wojny. A prawda jak zawsze leży po środku.

Stefan
niedziela, 12 kwietnia 2020, 20:31

To działa w obie strony. Jeśli to Raki pierwsze rozpoczną ostrzał, to pierwszy pocisk z serii powinien być dronem. Będzie mógł na bieżąco zobrazować sytuację i skuteczność ostrzału i, być może, pozwolić na bezpieczną zmianę rubieży ogniowej.

laik
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 23:04

W przypadku RAKa i zasiegu kilku KM jak najbardziej, ale granatniki 40mm maja raczej zasieg liczony w metrach niz w kilometrach, wiec nie wiem czy jest sens stosowac go w taki sam sposob..

Orthodox
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 13:39

Pierwsza salwa też nie może być oddana na ślepo, toteż cel musi być wstępnie wykryty. Ale co do dalszego działania, to pełna zgoda. Tego typu pociski mogą przejąć koordynację ostrzału od cenniejszych dronów.

dim
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 05:15

Drony będą tam (i wszędzie, gdzie coś się dzieje) jeszcze przed ostrzałem. Nie będzie już nieba bez dronów, a wirtualne mapy syntetyzowane będą on line z różnych środków obserwacji, w tym z jeden raz przelatujących tamtędy, przypadkowo, środków powietrznych i ze środków naziemnych, z info od V kolumny włącznie. Istotnym pojazdom trzeba się będzie zamaskować na te nieistotne, niewarte oddzielnego ataku, lub na cywili.

Cóż
niedziela, 12 kwietnia 2020, 14:45

Kompletnie głupi pomysł. Dlaczego w ogóle potrzebny byłby start z granatnika jeśli tego samego można dokonać z ręki? To tylko dodatkowe przeciążenie które grozi elektronice i częściom mechanicznym, potrzeba miniaturyzacji do kalibru 40mm. Nie widzę żadnych korzyści z tego, no chyba że spojrzymy z punktu widzenia producenta, bo taki wynalazek będzie kosztował kilkukrotność innego drona klasy mikro

Orthodox
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 13:30

Jakoś w artyleryjskich pociskach precyzyjnego rażenia, czy z subamunicją, rozwiązano problem przeciążenia.

laik
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 23:00

Oczywiscie, ze mozna rozwiazac problem przeciazenia, natomiast bedzie to powodowalo dosc duzy wzrost kosztu samego urzadzenia. O ile, w przypadku artyleri, ma to sens, bo w kilka sekund mozemy miec drona kilka/kilkanascie/kilkadziescia KM dalej, to w przypadku granatnika ktory ma zasieg set metrow, roznica w czasie w jakim dostarczymy drona granatem, a sam by tam, dolecial chyba nie jest istotna ?

mick8791
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 12:04

Prędkość początkowa, zasięg i co najważniejsze ekstremalnie krótki czas dostarczenia drona do rejonu operacyjnego. To nie ma być dron przeznaczony do długotrwałego zwiadu tylko do szybkiej inwigilacji bezpośredniego przeciwnika w trakcie prowadzenia walk dlatego te parametry są bardzo istotne.

dim
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 05:27

Np. gdy chcesz bardzo szybko - nim tamten zmieni pozycję - odpowiedzieć na ostrzał. Od razu nadajesz dronowi prędkość początkową i wysokość dogodną dla przekazania obserwacji. I jeśli jest to wspomagane cyfrowo, po sekundach możesz odpowiadać ogniem na ogień. Druga przyczyna może być ta, że przy powszechnych niedługo polowych, marszowych środkach wykrywania dronów, przeciwnik miałby czas na przygotowanie się także do zniszczenia tych konwencjonalnych, nadlatujących relatywnie powoli lub zajęcie pozycji w ukryciu. Gdy ten tu zbliży się z prędkością pocisku moździeżowego i przekaże obraz nim przeciwnik zdąży reagować. A jeszcze kolejna przyczyna może być taka, jak wiele osób twierdzi - wojnę rozpoczną systemy wysoko technologiczne, które jednak szybko zostaną zniszczone. Np. silnym promieniowaniem EM. A wojnę kontynuować będą wtedy systemy stare, konwencjonalne, masowo wyciągane z magazynów... - otóż taką mikroelektronikę, jak te drony, przechowywać można w dobrze zabezpieczonych przed promieniowaniem (dobrze ekranowanych) opakowaniach transportowych. Prosto, tanio, masowo.

Nope
wtorek, 14 kwietnia 2020, 20:08

Pocisk moździerzowy, tak jak rakietowy, można zniszczyć systemem typu Iron Dome.

suawek
niedziela, 12 kwietnia 2020, 20:49

Prędkość początkowa. Nie nadasz takiej z ręki. A to się przekłada na zasięg/ czas lotu. O przeciążeniu przy starcie to chyba wojskowi konstruktorzy wiedzą, co nie? Wszyscy głupi tylko ja mądry?

Stefan
niedziela, 12 kwietnia 2020, 19:54

Bo u was w rasiji się nie da? Jakże mi przykro...

Tymon
niedziela, 12 kwietnia 2020, 14:25

Coś takiego powinny mieć nasze WOT

mick8791
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 12:04

I do czego miałby harcerzom służyć ten sprzęt?

Oko na wszystko
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 12:02

Im raczej potrzebne są jakieś "wirtualne maszty", gdyż w wielu sytuacjach będą raczej mieć zajęcia statyczne, obserwacyjne i dozorowe. Do patrolowania też raczej potrzeby jest większy dron, niż takie ultramaleństwo. Dron o jakim piszą w artykule jest "deską ratunku" w sytuacji nagłego pojawienia się zagrożenia. A w takiej sytuacji pola walki WOT będzie raczej rzadko.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 11:55

WOT potrzebuje mieć dobry pluton

Taki żart
wtorek, 14 kwietnia 2020, 20:05

Pluton jest raczej promieniotwórczy, a WOT nie jest przygotowany do działań w warunkach skażenia promieniotwórczego.

dim
niedziela, 12 kwietnia 2020, 13:23

Przecież od roku co najmniej jest już i POLSKI tube launch (TL) - wystrzeliwany dron z WB.

Wesolek
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 12:08

Dim, przecież wiesz, że to bez sensu dla WP, bo jest grubo "za nowoczesny" dla... MON. Za jakieś 20 lat może, MON uzna, że skoro ma już takie nawet Zimbabwe, to może my też zakupimy ze 3 sztuki, ale naturalnie z opcją na.. 1 kolejny?

Paweł P.
niedziela, 12 kwietnia 2020, 22:50

+1

SamJo20
niedziela, 12 kwietnia 2020, 12:53

Inna wersja mogłaby powstać , wystrzeliwane mini drony z kamerami z haubicy 122 lub 155 mm , na rejon ostrzeliwany , czy kontrolowany !!!???

klerykał
niedziela, 12 kwietnia 2020, 20:51

WB opracowało coś takiego w formie granatu moździerzowego opadającego na spadochronie.

Orthodox
niedziela, 12 kwietnia 2020, 20:03

Teoretycznie niegłupie, do koordynacji ognia bez narażania większych dronów. Jednak wstępnego rozpoznania , gdzie walić, nie zrobią.

i
niedziela, 12 kwietnia 2020, 11:58

Tak przy okazji to co można by wystrzelić z groma na bwp1? Przy obecnej technologi to chyba prawie wszystko.

dk.
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 05:39

wiesz, tak rozumując to mógłbyś strzelać i przez szyberdach mojego (świętej pamięci) Fiata 126p :)

Tweets Defence24