Reklama

Obrona terytorialna skuteczna na hybrydowe zagrożenia. Gen. Pacek dla Defence24 m.in. o konsolidacji formacji proobronnych i reformie NSR

17 stycznia 2015, 12:45
Gen. Bogusław Pacek; fot. Magdalena Rochnowska/AON
Gen. Pacek na spotkaniu ze strzelcami; fot. Związek Strzelecki „Strzelec”
Gen. Pacek na spotkaniu ze strzelcami; fot. Związek Strzelecki „Strzelec”

"Popatrzmy na to, co się stało na Ukrainie. Gdyby istniały tam takie formacje proobronne przy granicy to „zielone ludziki”, które przeniknęły przez granicę, zostałyby natychmiast wyłapane. Ludzie się znają między sobą, znają swój teren" - przekonuje w wywiadzie dla Defence24.pl doradca MON oraz NATO gen. Bogusław Pacek. Były rektor-komendant AON mówi m.in. o planach resortu obrony wzmocnienia działań organizacji proobronnych i reformy NSR. 

Panie Generale, w listopadzie 2014 roku objął Pan funkcję pełnomocnika MON ds. społecznych inicjatyw proobronnych. Zadania jakie ma Pan realizować to m.in.  koordynacja i wspieranie działań organizacji pozarządowych na rzecz bezpieczeństwa państwa. W grudniu odbyły się już pierwsze spotkania, kolejne jest zaplanowane pod koniec lutego. W jaki sposób zamierza Pan zorganizować współpracę Ministerstwa Obrony Narodowej z wieloma odmiennymi organizacjami proobronnymi?

Zadanie nie jest łatwe, ale warto je podjąć. Dawno nie zdarzyło się w Polsce, żeby tyle tysięcy młodych ludzi chciało robić z własnej woli, bezinteresownie coś dobrego dla swojego kraju. Dlatego też się tego podjąłem. To jest funkcja społeczna, ale bardzo ważna.

Problem w tym, że niektóre organizacje często działają bardziej emocjonalnie niż racjonalnie. Nie ma w tym nic złego, to jest rzecz naturalna dla młodego wieku. Należy im pomóc już na etapie wstępnym, w zidentyfikowaniu możliwych zadań dla takiej organizacji. Niektórzy wypowiadający się w tym temacie mówią o działaniach typowych dla rządu, dla państwa a nie dla organizacji pozarządowych. Pełno w tym spontaniczności. Motywacja to rzecz dobra, ale samymi motywacjami systemu obronnego się nie zbuduje.

Jaka jest Pana Generała rola w tym przedsięwzięciu?

Moją rolą jest właśnie stworzyć system, a właściwie go w sposób zorganizowany uzupełnić. Bo chcemy włączyć te organizacje w system obronny Polski. Dzisiaj używamy słowa „współpraca”, bo ona jest już od wielu lat między MON a organizacjami pozarządowymi, których w Polsce są tysiące. Chcemy kontynuować współpracę z organizacjami o charakterze proobronnym, ale nie tylko. Podjąłem się roli koordynatora tych działań, ukierunkowania zgodnie z możliwościami prawnymi państwa lub stworzenia innych podstaw prawnych i jeżeli będzie taka wola organizacji, to również pokierowania w sposób systemowy poprzez resort obrony narodowej ich działaniami tak, aby wpisywały się w system obrony obywateli i obrony państwa.

Po pierwsze, organizacje muszą być zarejestrowane. Działamy na bazie czterech najważniejszych zasad, które wszyscy winni uznawać: przestrzeganie prawa, transparentność działań, apartyjność oraz apolityczność. Jeżeli ktoś nawołuje dzisiaj, że chce stworzyć organizację wojskową np. przy staroście to narusza prawo, bo wojsko działa w określonym systemie. Czy może istnieć wojsko przy staroście? Możemy to rozważać, ale wtedy musimy zmienić prawo.

W jaki sposób Pan Generał zamierza ujednolicić działania łącznie 67 organizacji związanych z obronnością?

Pierwsze zadanie, którego się podjąłem i jestem w trakcie jego realizowania to identyfikacja tego, co mamy. W Polsce organizacje samorządowe i pozarządowe działają dosyć swobodnie i nie mają obowiązku co chwilę rozliczać się z państwem np. z ilości członków, z tego co robią, jak się szkolą itd. Jest wiele rzeczy, które wciąż nie są jasne. W związku z powyższym uzyskujemy w różny sposób informacje o tym, jakie mamy te organizacje, jaka jest ich struktura, jaka liczebność itp. Jeszcze niedawno Strzelcy mówili, że jest ich 12 tysięcy, pojawiały się też głosy, że 5 tysięcy, inni mówili, że 7 tysięcy. Wg mojej wiedzy nie mniej niż 6-8 tysięcy i nie więcej niż 10.

Muszę mieć pewność odnośnie tego, co mamy w Polsce, wiedzieć ile jest organizacji, jakie realizują zadania, jaki mają sprzęt, jakie statuty itd. Rozmawiamy głównie z organizacjami zarejestrowanymi, ale pomagamy również zarejestrować się tym, którzy mają z tym problem. To są młodzi ludzie, często nie mogą pokonać progu zarejestrowania się, a nie jest to wcale taka łatwa sprawa, bo organizacja musi mieć m.in. stosowne uzgodnienie z Departamentem Wychowania i Promocji Obronności co do swojego statutu.

Jakie są dalsze plany odnośnie pracy z organizacjami proobronnymi?

Jak już będziemy mieć obraz tych wszystkich organizacji, pełną znajomość ich potencjału, to będziemy mogli działać dalej. W tej chwili przeprowadzamy również rekonesanse na miejscu, w jednostkach strzeleckich i innych proobronnych. Pierwszy taki odbył się we Włocławku. Zespół, z którym pracuję (trzech oficerów w stopniu pułkownika) jeździ do tych jednostek. Musimy zobaczyć, z czym mamy do czynienia. To trwa, mamy na to czas do 15 lutego. Nie wszystko objedziemy, ale te najważniejsze jednostki chcemy zobaczyć. To jest cały czas identyfikacja.

Równolegle prowadzimy prace w gronie profesorów, różnych ekspertów, oficerów, prowadzimy rozmowy z organizacjami, by wypracować koncepcję działania. Dzisiaj wiemy, że najważniejsze są odpowiedzi na pytania: czy resort obrony narodowej podejmie się wspierania tych organizacji, które już są i pomoże im w szkoleniu, w udostępnieniu sprzętu, strzelnic. Jeżeli tak, to będziemy mieć dobrze przygotowanych Strzelców, Obronę Narodową, Armię Krajową, Gwardię Narodową, czy też nasze zadanie będzie większe i zaproponujemy im stworzenie jednolitej, proobronnej organizacji. Mamy do czynienia z organizacjami pozarządowymi, które muszą chcieć współpracy i my musimy z nimi to przerobić. Oni muszą przyjść i powiedzieć: „Panie Generale, to jest to! My będziemy z Panem to robić!”.

Ilu członków liczą organizacje, które zgłosiły się do współpracy?

Ile mamy tych organizacji? Ludzie rzucają liczbami „spod kapelusza”, łącznie z niektórymi znamienitymi profesorami. Jak słyszę, że rozrzut szacunkowy wynosi od 30 tysięcy do 800 tysięcy członków to się łapię za głowę. Dzisiaj wiemy, że mamy ponad 350 szkół, które maja klasy mundurowe, gdzie jest ponad 30 tysięcy młodzieży. Wiemy, że z całą pewnością nie więcej niż ok. 30 tysięcy jest członków w Strzelcu, Obronie Narodowej, w gwardiach, wszystkich innych podobnych, proobronnych organizacjach. To jest pewne. Czyli już mamy ok. 60 tysięcy ludzi, którzy są nastawieni na zbudowanie czegoś nowego.

Z tych 67 organizacji 20 to są organizacje młodzieżowe. Tej młodzieży z całą pewnością nie jest tak dużo, nie są to setki tysięcy. Bądźmy realistami. Ja mówię, że w Polsce dzisiaj jest kilkadziesiąt tysięcy młodzieży o zainteresowaniach proobronnych występującej najczęściej w mundurach wojskowych, która rzeczywiście chce się włączyć w system obronny. Oni nie są jednak wojskiem. Wojsko to jest odpowiedzialność państwa. To są określone zasady działania. Natomiast oni mogą przygotowywać się na żołnierzy i mogą nimi zostać w przyszłości, po odpowiednim wyszkoleniu i spełnieniu żołnierskich wymogów. Albo całe jednostki proobronne albo część ich członków.

Jakie widzi Pan Generał zadania dla organizacji proobronnych na czas pokoju, kryzysu i wojny?

Na czas pokoju to udział w kształtowaniu postaw młodych ludzi. Musimy myśleć o wychowaniu młodego pokolenia. W tym znaczeniu organizacje są bardzo ważne dlatego, że ich wpływ jest bezpośredni. Ważne jest przygotowanie tych organizacji do obrony i ochrony obywateli. W każdym państwie występują sytuacje kryzysowe, jest ich bardzo dużo i w ich wyniku ginie rocznie więcej ludzi niż na niektórych wojnach. W związku z powyższym chcielibyśmy, aby te organizacje przy pomocy wojska były przygotowane do wspierania państwa w sytuacjach kryzysowych. Po co to wojsku? Otóż jedno z ustawowych zadań wojska to wspieranie resortu spraw wewnętrznych w sytuacjach kryzysowych. To zadanie może być realizowane poprzez wysyłanie do pomocy żołnierzy, ale też poprzez szkolenie młodzieży, która będzie wspierać te zadania, np. będzie nosiła worki z piaskiem na wały. Wójt, burmistrz, sołtys, którzy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo swoich mieszkańców – dobrze, by mieli z kogo skorzystać i dobrze, by działające w lokalnych warunkach organizacje proobronne były odpowiednio przygotowane i wyszkolone.

A teraz kwestia wojny, bo to o zadaniach wojennych najczęściej mówią młodzi. Czasami marzą - być przydatnym jak żołnierz. Każda wojna to jest nie tylko działanie wojsk operacyjnych, super nowoczesnej techniki, ale także normalne funkcjonowanie państwa. W czasie każdego konfliktu wojennego potrzebni są przygotowani obywatele, którzy działają tam, gdzie mieszkają zwykli mieszkańcy. Jeśli wyobrazimy sobie jakieś działania wojenne w jakiejkolwiek części Polski to wszędzie potrzebni są ludzie, którzy wspierają lokalne władze w czasie wojny, tak jak w sytuacjach kryzysowych. Te organizacje mogą wtedy także wspierać działania militarne. Popatrzmy na to, co się stało na Ukrainie. Gdyby istniały tam takie formacje proobronne przy granicy to „zielone ludziki”, które przeniknęły przez granicę, zostałyby natychmiast wyłapane. Ludzie się znają między sobą, znają swój teren.

Druga ważna rzecz, która jest związana z organizacjami proobronnymi to jest przygotowywanie żołnierzy rezerwy. Mamy w Sztabie Generalnym opracowany program, który przekażemy organizacjom i szkołom proobronnym, który umożliwi realizowanie części zajęć w ramach tych organizacji, a część np. w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych albo w najbliższej jednostce wojskowej. To jest oczywiście dla chętnych, nic na siłę. Piszemy o szkoleniu indywidualnym i o szkoleniu zbiorowym. W ten sposób organizacje proobronne, także szkoły z klasami mundurowymi, realizując częściowo u siebie a częściowo w najbliższej jednostce program szkolenia byłyby w stanie przygotować duże ilości żołnierzy rezerwy. Oczywiście wyszkolonych na poziomie szeregowego obrony terytorialnej. Wojsko ma w tym pomóc, ma ich wesprzeć, by wspólnymi siłami doszło do przysięgi np. strzelca i nadaniu mu stopnia wojskowego - szeregowego rezerwy. Trzeba myśleć też o podobnym szkoleniu, ale dłuższym podoficerów i oficerów rezerwy.

Istnieje koncepcja wspierania istniejących organizacji, ale jest również pomysł by utworzyć całkowicie nową organizację. Która idea jest Panu bliższa?

My nie budujemy nowego elementu systemu państwowego - nakazowo. Nie dobudowujemy kolejną stutysięczną „armię”. My mówimy o skoordynowaniu działań organizacji pozarządowych i pokierowaniu nimi. Efektem bardziej PR-owym byłoby stworzenie nowej organizacji. Idę w kierunku tego, co ma szansę realizacji. To są wnioski po rozmowach z wieloma liderami tych organizacji. Jestem uznawany za człowieka skutecznego nie dlatego, że potrafię wymusić wszystko, ale dlatego, że w życiu uwzględniam realne możliwości przeprowadzenia tego, co zamierzam. Dzisiaj skłaniam się do tego, że łatwiej będzie pomóc szkoleniowo tym organizacjom, które są. Dać im sprzęt, mundury, trochę pieniędzy. Ważne,żeby realizowali ustalony i zatwierdzony przez wojsko program szkoleniowy, osiągali wyznaczone wyniki i standardy. Ważne, żeby wpisywali się w ustalone cele i zadania. Żeby ich działanie przynosiły konkretny, określony wynik. Oni mają swoje statuty, struktury, jednostki. To też szacunek dla tego, co już zostało zrobione. Żeby stworzyć teraz inną organizację, np. Ochotnicze Siły Rezerwowe, to trzeba do tego przekonać ludzi. Dużo zależy od kongresu, który ma się odbyć w połowie marca. Trzeba pamiętać, że poza decyzjami ministra obrony, wojskowych dowódców, to wola członków tych organizacji proobronnych jest najważniejsza.

Na pierwszym etapie trzeba zająć się Strzelcem i Obrona Narodową. To są najlepiej przygotowane formuły. Można stworzyć na poziomie MON coś, co by się nazywało federacją, żeby ich nie zmuszać do rozwiązywania i ponownego zakładania tych organizacji. Jeśli organizacje będą z czasem ewoluowały, tworzyły organizację jednorodną pod hasłem „Strzelec”, czy „Obrona Narodowa”, to dlaczego nie? Teraz wyzwaniem jest stworzenie federacji złożonej z tych organizacji. Federacji połączonej zadaniami, szkoleniem, w części wyposażeniem.

Czyli widzi Pan możliwość konsolidacji wszystkich organizacji pod jednym szyldem, niezależnie od tego czy byłaby to odbudowana „Armia Krajowa”, czy organizacja o jakiejkolwiek innej nazwie?

Jeśli chodzi o konsolidację to na pewno. Nie chodzi o to, czy widzę możliwość. Ja po prostu nie widzę innej możliwości. Nie wyobrażam sobie działania w sposób nieskonsolidowany. Działania obronne to poważna sprawa. Odpowiedzialność za nie zawsze ponoszą organy administracji i tu żartów nie ma. Resort obrony współpracuje z tymi organizacjami, ale nie są one skonsolidowane. Jeżeli chcemy je włączyć w system obronny państwa, wszystko musi być uporządkowane i dobrze zorganizowane. Po to też powstało stanowisko pełnomocnika ds. społecznych inicjatyw proobronnych. Oni przychodzą na spotkania, mówimy o wspólnych celach, zadaniach, mówimy o systemie ich wspierania. Wszyscy określili czego potrzebują, teraz przeprowadzamy rekonesanse, powoli wiemy coraz więcej o tym kim są, co sobą prezentują i co mają itd. Przed nami koncepcja, dostosowanie regulacji prawnych, plany i działanie.

Zastanawiam się, czy nie byłoby dobre coś więcej niż konsolidacja, czyli powstanie nowej organizacji, ujednolicenie tych obecnych. Nie wykluczam, że w przyszłości na bazie skonsolidowanych organizacji nastąpi utworzenie być może jednej organizacji. Dzisiaj jestem zwolennikiem by wzorcem był jednak Strzelec. I dobrze byłoby, by na czele takiej organizacji stał najlepiej oficer rezerwy, doskonale znający wojsko, apolityczny, który byłby autorytetem dla młodzieży, ale i łącznikiem z MON.

Od federacji do jednej organizacji jest tylko krok. Gdyby było tak, że na zjeździe decydujemy, że tworzymy federację Strzelca i innych organizacji to w kolejnym etapie organ kierujący w tej federacji mógłby podjąć wiele działań inspirujących, aby przemodelować grupę organizacji w jedną.

W jakim celu prowadzi się równolegle tak wiele różnych działań w ramach kreowania OT? Osobne działania prowadzi Pan Generał, jeszcze inne działania płyną z uczelni wojskowych. Zakładamy, że takie zachowanie jest zamierzone, jednak warto przybliżyć ideę, która za tym stoi.

Jesteśmy na etapie pewnego „docierania się”. Zgodnie z decyzją ministra poza moją osobą i zespołem, który został powołany, wspiera mnie 5 uczelni wojskowych. AON pod wieloma względami jest prekursorem tych działań. Na AON jest m.in. Studencka Akademia Polowa, Studencka Akademia Bezpieczeństwa, wiele kół naukowych. Tam też zaczął się NSR dla studentów AON, do których potem dołączyli studenci z 77 innych uczelni. Podobnie jest we Wrocławiu, w Dęblinie, w WAT, w Marynarce Wojennej. W każdej z tych uczelni działa pełnomocnik rektora, który się tym zajmuje. Dzisiaj np. Akademia Obrony Narodowej ma podpisanych ok. 80 porozumień ze szkołami z klasami mundurowymi, jest tam też organizacja strzelecka. Podobnie działają pozostałe uczelnie wojskowe. Jak to się będzie zmieniało w przyszłości, trudno powiedzieć na 100 procent. Sądzę, że struktura się zmieni i zostanie docelowo oparta na WSzW i WKU.

Wicepremier Siemoniak otwarcie stwierdził, że NSR jednak nie spełnia swojej pierwotnej roli. Dlaczego tak się stało? Jak Pan ocenia obecny kształt i funkcjonowanie NSR?

NSR nie różni się niczym od wojska, bo to jest część składowa wojska, poza tym, że jest to wojsko szkolone raz w roku przez ok. miesiąc. Jest wiele głosów krytycznych, że w NSR miało być 20 tysięcy żołnierzy, a nie ma. Nie jest prawdą, że nie ma chętnych do NSR. Jest mnóstwo chętnych. Gdyby wojsko chciało przeszkolić wszystkich, którzy chcą iść do NSR, to starczyłoby na trzy takie jak nasza armie. Czasami jest kilkunastu chętnych na jedno miejsce do NSR. Prawdą jest, że bardzo duży procent z tych, którzy startują do NSR liczy na służbę zawodową na stałe. Tak nie powinno być. NSR ewoluuje, ale też ważne, żeby zmieniając coś nie wylać dziecka z kąpielą.

Jak wiadomo w Polsce jest duże zainteresowanie tematyką bezpieczeństwa i obronności, dziesiątki tysięcy osób angażuje się w działania organizacji proobronnych. Jednak NSR mimo wielu starań, również AON, nie spotkał się z zakładanym zainteresowaniem. Jakie widzi Pan rozwiązanie tego problemu?

Mówimy cały czas o tym, co jest poza wojskiem. Jednym z zadań organizacji proobronnych będzie udział w przygotowaniu żołnierzy rezerwy. Udział w przygotowaniu żołnierzy, którzy przygotowani przy pomocy Strzelca mogą pójść też do NSR, bo będą szeregowymi rezerwy. Mogą podpisać kontrakt na służbę w NSR. Mogą zostać żołnierzami zawodowymi w jednostce, jeśli będzie takie zapotrzebowanie, a mogą również zostać tylko na przydziale mobilizacyjnym nie będąc żołnierzem zawodowym, ani w NSR. Ten człowiek ma możliwość bycia albo żołnierzem zawodowym, albo w NSR, albo na przydziale mobilizacyjnym. W tworzonym systemie to najważniejsze brzmi: „na przydziale mobilizacyjnym”.

Stąd celem moich działań jest zwiększanie zasobów mobilizacyjnych państwa i zwiększanie ilości osób przygotowanych do obrony kraju na poziomie terytorialnym. Gdy moja koncepcja dojdzie do skutku, to członkowie tych organizacji proobronnych dzięki wyszkoleniu będą mogli działać w sytuacjach kryzysowych, wspierać w tym władze lokalne, samorządowe. Natomiast na wypadek wojny żołnierz przygotowany przez wojsko i Strzelca nie zostanie w organizacji. On pójdzie do wojska i będzie mógł działać w formacjach głównie obrony terytorialnej. Ci, którzy nie pójdą do wojska, pozostaną w swoich organizacjach, będą wspierając lokalna władzę realizować szereg zadań dot. ochrony ludności, wsparcia OT, też walczyć, ale zgodnie z międzynarodowym prawem.

To co proponuję wypełnia częściowo lukę powstała po zawieszeniu poboru. Profesjonalizacja armii jest świetna, tylko nie zapełnia dopływu nowych rezerw mobilizacyjnych. Moja propozycja czyni to na dodatek przy udziale bardzo pozytywnie zmotywowanych młodych ludzi.

W maju pojawiły się informacje o powstaniu nowej koncepcji funkcjonowania NSR. Poznaliśmy część wniosków zespołu ekspertów, którym Pan kierował. Jednak interesująca pozostaje wciąż kwestia reorganizacji NSR. Jak ona będzie wyglądać?

Zgodnie z zadaniem postawionym przez premiera Tomasza Siemoniaka, trwały prace nad reformą NSR. Są trzy koncepcje. W ogromnym skrócie można je streścić następująco: jedna jest ze strony BBN, która zakłada stan osobowy armii ze 120 tysiącami żołnierzy, ale z pozostawieniem w części operacyjnej tylko żołnierzy zawodowych (110 tys.). Dodatkowe 10 tysięcy to NSR, na podstawie którego powstałby komponent terytorialny, zorganizowany w województwach. Min. S. Koziej nazywa go „armia wojewodów”.

Koncepcja AON, której przygotowaniami kierowałem ja mówi, że w Polsce trzeba zostawić obecne 120 tysięcy etatów żołnierzy w wojskach operacyjnych. Za wskazane też uznaje zwiększenie uzawodowienia. Zakłada zwiększenie ilości etatów o 10 tysięcy. I tu podobnie jak w koncepcji BBN zakładamy stworzenie 16 oddziałów terytorialnych OT, wypełnionych w minimalnym stopniu kadrą zawodową a głównie żołnierzami NSR.

Sztab Generalny skłania się do tego żeby nie budować oddziałów terytorialnych, zamknąć reformę NSR w ramach obecnego etatu Sił Zbrojnych, a z rozproszonych etatów NSR stworzyć jednolite pododdziały. Tą jednolitość pododdziałów NSR zakładają też obydwie poprzednie koncepcje. Co do tego jesteśmy zgodni - i BBN, i AON, i Sztab Generalny.

Zakończyliśmy swoje prace. Teraz trzeba to zsumować, przeanalizować, ocenić skutki, poziom ryzyka i podjąć decyzję.

Jak do tej pory do NSR zachęcano poprzez szeroko zakrojone kampanie reklamowe i różne gratyfikacje finansowe. Jaki jest pomysł na pozyskanie ochotników do służby w zreformowanym NSR? Czy pojawią się jakieś dodatkowe korzyści?

NSR ma solidne podstawy. Daje ekwiwalent pieniężny raz w roku, różnego typu ulgi. Pobudki patriotyczne są ważne, ale niewystarczające. Ludziom trzeba zapłacić, choć nie tylko pieniądze się liczą. Trzeba również stworzyć taki mechanizm, żeby pracodawca był zainteresowany żołnierzem NSR. Gdyby w Polsce żołnierz NSR po odsłużeniu kilku lat w Narodowych Siłach Rezerwowych miał pierwszeństwo w przyjęciu do służby np. w Policji, czy w Straży Granicznej to byłoby jeszcze więcej chętnych.

Moja koncepcja zakłada płacenie za utrzymywanie określonych zdolności do służby, np. sprawności fizycznej. I trzeba za to płacić. To wcale nie są małe pieniądze - kilkaset złotych miesięcznie. Państwo kosztowałoby to 77 milionów zł rocznie. 

Bez większych gratyfikacji dla pracodawców i żołnierzy NSR nie ma mowy o stabilności w NSR. System obronny musi być stabilny. Tak musi być, to jest wojsko.

Wspominał Pan kiedyś, że obecny konflikt na Ukrainie wpłynął na sposób myślenia odnośnie OT. Jakie konkretne zmiany w podejściu do tematu obrony terytorialnej spowodowały wnioski wyciągnięte z konfliktu na Ukrainie?

Kryzys ukraiński jest kryzysem wewnętrznym, a z drugiej strony rosyjsko-ukraińskim. Z niego nie wynika bezpośrednie zagrożenie dla Polski. Polska w kontekście tego kryzysu nie obawia się wybuchu wojny z jakimkolwiek państwem na dzień dzisiejszy. Jednak kryzys wzmógł poczucie zagrożenia wśród obywateli. Nie byłoby wzmocnienia flanki wschodniej i przyśpieszenia działań na wschodzie, gdyby nie kryzys ukraiński.

Wielu ekspertów wojskowych przez wiele lat uważało, że nie ma już miejsca na obronę terytorialną, że wszystko uda się uzyskać wojskami operacyjnymi. Dzisiaj zarówno działania talibów w Afganistanie, jak i „zielonych ludzików” w Ukrainie pokazują, że tak nie jest. Wojna wcale nie musi wyglądać tak, że są wielkie fronty, zmasowane uderzenia rakietowe, przemieszczanie dużych formacji wojsk, bo wojna może wyglądać tak, jak na Ukrainie - przenikanie ludzi, działania od wewnątrz, propaganda, działania w cyberprzestrzeni. Trzeba wyciągać z tego wnioski.

Jakie nowe wnioski udało się dotychczas wyciągnąć?

Moje myślenie o organizacjach proobronnych, które mogą w odniesieniu do ziemi, na której mieszkają ich członkowie, wspomóc system obronny to są właśnie doświadczenia ukraińskie. Gdyby miejscowa ludność w konkretnych warunkach chciała pomóc państwu w obronie, to może nawet uniemożliwić działanie przeciwnikowi.

Ja jestem często na Ukrainie, ponieważ jestem też pełnomocnikiem NATO ds. reformy systemu edukacji wojskowej na Ukrainie. Ukraińcy mówią tak - Rosja nas nie zaatakuje jako państwo, będzie nas jeszcze długo tak nękać. Rosja wie, że jak nas zaatakuje to skończy tak jak w Afganistanie. Cmentarze zapełnione u nas, ale też cmentarze zapełnione u nich. Prędzej czy później oni się wykrwawią i wyjdą. Bo trudno, nawet przy nowoczesnej technice pokonać opór całego społeczeństwa.

Czy to myślenie jest nieuzasadnione? Finał operacji w Iraku, finał działań rosyjskich w Afganistanie, ale także i finał naszych działań koalicyjnych pokazuje, że nie jest łatwo pokonać opór społeczeństwa, szczególnie jak jest ono zorganizowane, przeszkolone i chociaż trochę wyposażone. Ja będąc w Afganistanie rozmawiałem z osobą, która była jednym z wiceministrów w rządzie talibów. Ten człowiek mnie przekonywał że nie ma szans na pokonanie talibów. Pokazywał mi szereg różnych rozwiązań, m.in. w jaki sposób talibowie są w stanie latami nękać stutysięczne siły koalicji i jak bardzo jest to dotkliwe. Pokazywał jak można wykorzystując znajomość terenu i korzystając z dobrych relacji z ludnością uniemożliwiać działanie dużych sił.

Dziękujemy za rozmowę.

Dawid Sadza, Jędrzej Graf

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 151
Reklama
jabbaryt
wtorek, 20 stycznia 2015, 21:38

obrona terytorialna w wielu krajach jest albo podstawą albo waznym uzupełnieniem armii. Jak najbardziej ma sens tworzenia nieskoszarowanych oddziałów wojskowcych słuzących do obrony powiatu czy nawet gminy. Znajomośc terenu i lokalnej instruktury to bardzo duży plus dla zdolności bojowej. Brak skoszarowania, ochotniczy udział, brak mobilności to wszystko są atuty, ktore znacznie potaniaja utrzymanie takich jednostek. Mamy OSP, których członkowie w lokalnych społecznosciach mają duży autorytet i powodzenie u dziewczyn, dlaczego nie możemy mieć w gminach małych jednostek bojowych. Są natomiast pytania techniczne ilu potrzeba nam terytorialnych, jak maja byc uzbrojone, jakie maja pełnic funckcje w czasie konfliktu. Ale sama idea jest słuszna i sprawdzona.

Darnok
środa, 21 stycznia 2015, 15:42

Kolego, odpowiedzi znajdziesz w moim poście - patrz niżej...

Piotrek 56
niedziela, 18 stycznia 2015, 17:00

Po prostu żal. Niekompetencja, brak wiedzy o czym świadczy m.in. Lakoniczny język paramilitarny najniższego poziomu. Prawdę mówiąc widz tu przestrzeń do wyciągania ze skarbu państwa kolejnych milionów do "wzmacniania" systemu bezpieczeństwa RP. Jestem zdania ze bezpieczenstwo państwa w obszarach strategicznych tj. Gospodarka, bezpieczenstwo terytorium, wzmacnianie sojuszy, utrzymywanie dobrych kontaktów z partnerami itd., jest gwarancją stabilnego rozwoju państwa ze wszystkimi jego konsekwencjach. Z uwagi na powagę zagadnienia nie wiem dlaczego zajmują sie nim ludzie jak gen. Pacek. Myśle ze już raz okazał na co go stać. szkoda pieniędzy. Moze czas już ze sceny zejść niepokonanym i odpocząć na emeryturze w pięknym Paryżu.

Gottard
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 10:59

@Piotrek 56, spokojnie , jestem przekonany że ABW i SKW namierzonych i spisanych liderów takich grup wywleka o 6.00 z domu na stosowne przesłuchania a zaraz zawlecze przed niezawiłe sądy i posypią się ładne wyroki. Gen.Pacek groził przecież że zakładanie bezprawnie lokalnych para-armii to przestępstwo. No i prawdopodobnie w ramach wzajemnej pomocy prawnej z FR kopie sporządzonych list tych nieszczęśników trafią tradycyjnie na Łubiankę albo nawet do samego GRU. Przypominam że przed 1939 rokiem polski wywiad tzw. "2" przygotowywał kraj na wojnę partyzancką, byli wyznaczeni dowódcy i zorganizowane tajne struktury na taką okoliczność . Niestety akurat skrzynie z tymi dokumentami podczas ewakuacji do Rumunii "dwójkarze" zgubili i w komplecie trafiły do Moskwy. Dlatego wkraczające oddziały Wehramchtu i Armii Czerwonej wiedziały kogo aresztować i likwidować w pierwszej kolejności w ramach akcji AB. Jestem przekonany ze wszystko jest pod kontrolą pierwszorzędnych fachowców z rozwiedki

us
sobota, 17 stycznia 2015, 15:13

ciagle boja sie wypuscic bron do obywatela i bedzie syf jak za kazdego powstania

z prawej flanki
sobota, 17 stycznia 2015, 17:56

tak ,"wypuścić broń" ; może tym wszystkim ,którzy tak się bali (i boją!) powrzechnej służby wojskowej ,że aż litościwy Pan psychiatra musiał w trosce o zdrowie tych delikatnych obywateli IIIeRPe - pobór powszechny zlikwidować? Jeszcze czego.

militarysta - srysta
sobota, 17 stycznia 2015, 14:37

O czym mowa ?? Niemcy w życiu nie zgodzą się na żadną nową AK !! Ta stara dała im juz kiedyś nieźle popalić ! Tak samo jak nie będzie żadnej modernizacji naszych Leopardów !!

Kozik
niedziela, 18 stycznia 2015, 00:12

stary a kogo obchodzi co niemcy maja do powiedzenia, ten chca chce niech wyjezdza i przywozi euro do ojczyzny, targa ich socjal bo za 20-30 lat u muslimow nie popracujesz

dwdwadw
sobota, 17 stycznia 2015, 20:05

modernizacji jak narazie nie ma z naszej winy, mon wybral bumar/obrum do realizacjia zadania (chyba po to zeby ratowac zaklady), audyt wykazal ze nie maja oni zdolnosci ani zaplecza do reazliacji zadania, no i kicha

Artek
sobota, 17 stycznia 2015, 19:23

A z jakiej racji niemiec ma cos do rzadzenia co sie dzieje na polskiej ziemi?

Gottard
niedziela, 18 stycznia 2015, 16:43

W 1940 pan Hitler dał generałowi von Falkenhorstowi ( prawdziwe nazwisko Jastrzembski) pół dnia na opracowanie złożonej operacji ataku na Norwegię kryptonim Weserübung. Generał się wywiązał i ładnie sprawił w akcji mimo niewielkich sił jakimi dysponował. Była to pierwsza w dobie nowoczesnej wojny połączona operacja - majstersztyk. Gen. Pacek po moskiewskich szkołach już pół roku się namyśla o czym myśleć w prostej i znanej w Europie kwestii organizowania Armii Ochotniczej. Macie porównanie poziomu kompetencji, jakich dawniej mieliśmy generałów a jakich macie teraz. A Pacek to druga po Kozieju tęga głowa z MON

hmmm
niedziela, 18 stycznia 2015, 16:28

Jakoś mało prawdopodobne aby w Polsce była wojna hybrydowa. Bo niby jak Rosja miałaby tutaj zbuntować ludzi a nawet jeśli to zachód nie pozostawi suchej nitki (to nie 1939 rok).

stary
niedziela, 18 stycznia 2015, 16:11

"Ile mamy tych organizacji? Ludzie rzucają liczbami „spod kapelusza”, łącznie z niektórymi znamienitymi profesorami. Jak słyszę, że rozrzut szacunkowy wynosi od 30 tysięcy do 800 tysięcy członków to się łapię za głowę." 'W Polsce organizacje samorządowe i pozarządowe działają dosyć swobodnie i nie mają obowiązku co chwilę rozliczać się z państwem np. z ilości członków, z tego co robią, jak się szkolą itd. Jest wiele rzeczy, które wciąż nie są jasne. W związku z powyższym uzyskujemy w różny sposób informacje o tym, jakie mamy te organizacje, jaka jest ich struktura, jaka liczebność itp." Organizacje paramilitarne to nie kółka różańcowe ani stowarzyszenia filatelistów. Należy znać nie tylko liczebność stowarzyszeń pretendujących do przygotowań do obrony kraju, ale też mieć rozeznanie, czy nie ma tam chociażby psychopatów czy "śpiochów". Włos na głowie mi się jeży, gdy czytam o tej głębokiej niewiedzy i braku wyobraźni, do czego to może prowadzić. Sztaudynger napisał: "tonący brzydko się chwyta" - a Fredro bajkę o małpie w kąpieli. Wpierw władze zniosły pobór, rozwaliły OC i OT, teraz kręcą kurkami z wrzątkiem i chwytają się chłoptasiów biegających z atrapami giwer po lesie i pstrykającymi farbą lub zorganizowanych przestępców pod szyldem kibiców. Dobrze, że zaczyna się to wszystko inwentaryzować, ale nie rokuję powodzenia w tworzeniu zaplecza OT czy nawet OC. Sprawa rokuje utknięcie w sporach kompetencyjnych i walce o przywództwo.Większość młodych ludzi widzi tu raczej rozrywkę lub przygotowanie do burd ulicznych, niż pracę u podstaw. Obym się mylił. Czy na czele ew. federacji powinien stać oficer rezerwy? Z pewnością musi to być sprawny organizator, asertywny negocjator, a w szczególności człowiek, który wie, w jakim kierunku należy wychowywać i kształcić chętnych do działania. Celowo nie piszę - młodzież, bo ta w dużej mierze jest poza granicami Polski, część nie chce walczyć za Polskę Tusków, Kaczyńskich, Millerów ( jak wynika z wpisów na forach internetowych). Do współpracy należy zachęcić też rezerwę w stanie spoczynku, nacisk położyć na ochronę gmin, dzielnic, osad. Nie tak dawno była prowadzona dyskusja o wykorzystaniu myśliwych do OT. Pomysł niedorzeczny: część z nich ma przydziały wojskowe, część to nestorzy, biorący z uwagi na niesprawność udział w polowaniu hubertowskim lub tylko mszy porannej, a znaczna część zamieszkuje daleko od łowiska. Być może udałoby się wyłowić tym sposobem ok. 10% stanu myśliwych, znających teren i mających obycie z bronią. Przy izbach lekarskich można byłoby tworzyć sekcje medyków zainteresowanych obronnością. I jeszcze jeden problem kadrowy: część potencjalnych kandydatów waha się przed wstąpieniem do organizacji paramilitarnej, bo na podstawie ich danych personalnych łatwo byłoby przeciwnikowi dotrzeć do nich samych i ich rodzin. Nawet młodzi ludzie z rodzin o tradycjach patriotycznych wiedzą o aresztowaniach, osadzaniach w kacetach, egzekucjach dokonywanych przez hitlerowców na chociażby członkach Sokoła. Jeżeli organizacje paramilitarne będą powszechne, to żaden okupant nie dokona rzezi znacznej części populacji, w każdym razie jest to mało prawdopodobne. Martwimy się o kadry OT. Słusznie. Ale nie zapominajmy też, że należy uświadomić ludność, jak postępować w przypadku zagrożenia. Jak zaopatrzyć się w podstawowy sprzęt ratunkowy. Apteki nie prowadzą sprzedaży opatrunków osobistych, hurtownie materiałów opatrunkowych ich nie oferują. By kupić opatrunek osobisty strawiłem kilka dni w internecie i znalazłem sklep firmowy producenta. Ale byłem zdeterminowany i wiedziałem, co chcę. Kto mi powie, gdzie mogę kupić maskę p-gaz dla dziecka? A dla psa? Kto w domu ma zapas świeczek lub lampę naftową? Kto zna drogę do najbliższego ujęcia głębinowego wody? Kto wydawał zgodę na budowę domów bez przewodów kominowych dla spalin? Dlaczego w wielu obiektach użyteczności publicznej drzwi otwierają się niezgodnie z prawem budowlanym i stwarzają ryzyko zakleszczenia się uciekających tłumów wewnątrz? Kto zlikwidował przysposobienie obronne w szkołach? Kropidło i śmietana z kolan wystarczą? Nie potrzeba wojny. Blackout wystarczy, by obnażyć beznadziejne przygotowanie społeczeństwa do przetrwania. Powodzenia, Panie Generale! O ile ten kraj nie istnieje tylko teoretycznie....

2tg2
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 18:09

Szczerze popieram, zamiast snic mrzonki o spisach chetnych do organizacji i wysylac pulkownikow do rozmow z mlodymi ludzmi lepiej skupic sie na obronie cywilnej. Wojsko nie chce organizacji paramilitarnych do walki chocby partyzanckiej a tylko do noszenia workow z piaskiem na waly. Nalezy wznowic zajecia z przysposobienia obronnego w szkolach, ktore na pewno bardziej sie przydadza niz lekcje religii kiedy przyjdzie czas W.

b
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 11:46

Tobie to ta " smietana z kolan " wyraznie zaszkodzila nie pij jej juz wiecej bo twoich wymiocin umyslowych czytac sie nie da . Popatrz na Ukraine gdy armia byla w rozsypce to wlasnie ci kryminalisci tzn. kibole i nacjonalisci (np. Azow Bieleckiego ) potrafili przeciwstawic sie i powstrzymac "zielone ludziki" gdyby nie oni to Ukraina stracilaby juz caly Donieck a Rosja miala swobodny dostep do Krymu po utracie Mariupola .

olokiski
wtorek, 20 stycznia 2015, 13:30

a co tam

pancernik
niedziela, 18 stycznia 2015, 16:11

aktywizować ORMO i już spokój będzie :)

jam
sobota, 17 stycznia 2015, 14:27

oglądałem dziś film "nowoczesna armia" w którym pokazywano możliwości Rosomaków. Mówiono ile paliwa mieści się w baku, ile spale pokazywano wnętrze. Ja się pytam czy to nie powinno być tajne??? przecież to są ważne informacje dla wroga

internauta
sobota, 17 stycznia 2015, 20:21

Też oglądałem,wie Pan chociaż cos fajnego pokazują ,jestem za ,ale w necie nie ma tych odcinków,pozdrawiam

tomgru
sobota, 17 stycznia 2015, 17:25

Utajnienie tego jest bez sensu, skoro specyfikacja Patrii jest jawna, co nie? Rosomaki nie różnią się wiele.

hp7
sobota, 17 stycznia 2015, 15:57

skoro parametry i tak są łatwo dostępne to czemu nie robić filmów z nimi ??

Szeptun
sobota, 17 stycznia 2015, 14:26

Panie Generale. Długo jeszcze będziecie mielić ozorami ? Kiedy konkrety ? Na co czekacie ?

bezksywy
niedziela, 18 stycznia 2015, 15:27

Panie Generale: -sarkazm komentujących nie jest przypadkiem i wielu widzi jak to się skończy, albo czemu może służyć; -niech wojsko, a szczególnie MON nie dotyka się tego. Jak były strzelec pamiętam, że współpraca wojska z OSW układała się prawidłowo i nie widzę pola co tu MON może doskonalić. A może nie chodzi o to by pomóc? - Pewnie jak by któryś z gen. miał "kohones" to nie zlikwidowano by poboru. Wymagał reformy, ale nie likwidacji. No ale przecież wczoraj i dzisiaj generał to w większości etat polityczny a nie specjalistyczny.... - co do Afganistanu,Ukrainy i łamaniu oporu społeczeństwa. Polecam prześledzić działania radzieckich towarzyszy z okresu od CzeKa do KI. Gdyby stara gwardia jeszcze wtedy żyła, w 1984 roku wyścig pokoju był by na trasie Kandahar-Kabul (oczywiście etap górski ;-) Pozdrawiam

Marek
niedziela, 18 stycznia 2015, 20:54

A niby czemu MON ma się do tego nie dotykać? I jaka współpraca z wojskiem mogłaby być bez MONu? Jeśli organizacje, o których tu mowa mają być skuteczne, to przecież potrzebne jest wpisanie ich w struktury obronne kraju, wyszkolenie no i oczywiście zmagazynowany do ich dyspozycji odpowiedni sprzęt. Bez MONu się tego nie zrobi. Druga sprawa dotyczy Afganistanu. Obawiam się, że tu także nie masz racji. Ten kraj próbowało podbijać już wielu. Nie udało się to w zasadzie nikomu, choć metody co poniektórych wcale nie były łagodniejsze niż czerezwyczajki. Tak więc, gdyby Rosjanie mieli starych "towarzyszy" z WCZK, to etap górski wyścigu pokoju może by i tam. Tyle tylko, że co jakiś czas kolejny rowerzysta frunąłby do góry. Do tow. Lenina na piwo.

z prawej flanki
sobota, 17 stycznia 2015, 14:06

desant "zielonych ludzików" w postaci w jakiej pojawiły się na Ukrainie chyba nam nie grozi - nie te realia i nie te uwarunkowania etniczne ; no chyba ,że ów syndrom dotknie kiedyś...Śląska i to z zupełnie innego kierunku ,bo tam na miejscu już są tacy którzy oczekują podobnego rozwoju sytuacji - wystarczy otworzyć odowiednią stronę w necie i sobie co nieco poczytać. Co do reformy sztandarowego niewypału resortu którym kierował Pan psychiatra ; czas najwyższy powiedzieć mu - dość i przestać brnąć dalej w twór ,którego zreformować po prostu się nie da. Połączenie struktur NSRu z organizacjami "paramilitarnymi" będzie tak karkołomnym zadaniem ,że doprawdy lepiej stworzyć zupełnie nową formację służącą uzupełnianiu prawdziwych rezerw przy armii zawodowej a owe "organizacje pozarządowe" zostawić w spokoju aby ingerencja państwowych "reformatorów" zupełnie już nie zniszczyła oddolnej aktywności ludzi ,którym jeszcze cokolwiek się c h c e w naszym kraju.

Heimatowo
sobota, 17 stycznia 2015, 23:24

Słuchajcie dowcipnisie. Jak przyjdzie wojna to pobór zrobicie jak zwykle u nas na Śląsku. Wszyscy go zawsze tu robili niezależnie od narodowości armii. I ci Ślązacy będą was bronić - kto z nas chciał już dawno siedzi w Niemczech. Podczas II wojny światowej Jan Henryk XVII von Pless z Pszczyny, jako Henry Pless walczył w brytyjskim lotnictwie, a Aleksander Hochberg-Pszczyński, jako strzelec w Armii Polskiej gen. Andersa. Z kolei jeśli chodzi o rodzinę Habsburgów z Żywca – arcyksiążę odmówił podpisania volkslisty i żądał traktowania go jak oficera Wojska Polskiego pochodzenia niemieckiego. W wyniku przesłuchań i więzienia które miały miejsce w siedzibie Gestapo w Cieszynie utracił zdrowie (jednostronny paraliż i utrata oka), zaś Niemcy dokonali konfiskaty majątku rodziny. Tak, że kto jak kto, ale Hanysy jak trzeba będzie staną na wysokości zadania. Tu zawsze byli twardzi ludzie i zawsze na koniec od wszystkich po kolei dostawali za to po rzici. Problem to wy będziecie mieć z emigracją w Wielkiej Brytanii. Nie wiem, czy ktoś wróci stamtąd.

marek
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 14:13

pierwszy raz chce napisac cos PRZED przeczytaniem komentarzy. Idea piekna, nie szukac jakies glupawej nazwy, Armia Krajowa jest super !!!!! Federacja istniejacych organizacji skonczy sie wojna "na gorze" o stolki i cala idee szlag trafi.... nie wykorzystywac AK do celow "porzadkowych", sprzatania, zamiatania lasow i pastowania kol ....czasy poboru i taniej sily roboczej SKONCZYLY SIE !!! nIE CHCE SIE TERAZ NARAZIC, ALE NIESMIALO SUGERUJE, ZEBY POPATRZEC JAK POWSTAWALA WAFFEN SS.....z amatorow do "superzolnierzy" ...tylko nie posadzajcie mnie o faszyzm i ze zbrodnie popelnione przez hitlerowcow maja byc naszym wzorcem do nasladowania... przy umiejetnym wykorzystaniu potencjalu, nawet inwalida na wozku moglby byc doskonalym operatorem - pilotem. Panie generale ma Pan "przerabane", ale TO sie da zrobic. Jedyna rzecz niemozliwa to ubrac helm na lewa strone, reszta to pikus....POWODZENIA!! przy okazji - sam bym sobie postrzelal z kalacha, czy przelecial symulatorem Black Hawka, albo "postrzelal" do t72 za Spajka.......

Kapitan Żbik
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 19:39

Po co tyle pisać. Wystarczyło ostatnie zdanie, wszystko tłumaczy w "prostych żołnierskich słowach";))

Rezerwista
sobota, 17 stycznia 2015, 13:50

Długo, mętnie, biurokratycznie. Takie podejście skutecznie zabije patriotyczny zapał młodzieży. Pan Generał chce spacyfikować ten zapał. Bo on może być groźny - tylko dla kogo?...

MB
sobota, 17 stycznia 2015, 19:24

Tym ludziom nie zależy na zwiększeniu obronności kraju, oni chcą kontrolować formacje paramilitarne bo zwyczajnie się ich boją. Próbują także uratować NSR które w obecnej formie nie ma racji bytu, a jest źródłem patologi i potwierdzeniem zacofania naszej armii. Z wami nam nie pod drodze.

pp
sobota, 17 stycznia 2015, 18:59

A na czele nowych sił rezerwowych, stanie prawdopodobnie syn gen. Packa, ppłk - Piotr PACEK - obecnie zastępca attache obrony w Londynie, staż - ok. 8 lat zawodowej służby wojskowej. Generał zrobi generała.

nrp47
sobota, 17 stycznia 2015, 18:21

Zgadzam się. MON powinien co najwyżej dać miejsce na strzelnicy i poligonach, trochę sprzętu i broń na ćwiczenia a nie wyciągać ręce, łączyć, dzielić reorganizować. Problem widzę już na początku: niby czemu szef AK i Gwardii Narodowej chcieli by się połączyć? Jeden z nich (a może nawet dwóch) traci hobby, robotę. Co do programu ćwiczeń i szkoleń to każda z tych organizacji ma swoich ludzi, którzy zagłębiają się w taktykę działań wojskowych i przekazują kolegom. Regulaminy działań są dostępne wszędzie. Można się nawet szkolić, rekonstruować Marines. Jedyne co powinien robić MON to wyszkolić swoich ludzi (szeregowych, podoficerów, nawet oficerów) odchodzących do rezerwy w zakresie działań OT i przypisać ich do konkretnych jednostek organizacji pozarządowych działających na terenie zamieszkania rezerwisty. Ot tacy "doradcy wojskowi". Oczywiście płacić im za szkolenie tamtych. Jednocześnie taki gość mógłby wychwytywać co lepszych i namówić/skierować na NSR, rezerwę czy do służby zawodowej. Czyli łącznik, instruktor i rekrutujący w jednym, dość niskim kosztem bo przecież organizacje pozarządowe nie ćwiczą codziennie, wojsko by takim płaciło kilkaset złotych miesięcznie. Jednocześnie dowódcy organizacji pozarządowych rozliczali by działalność "doradców" w WSzW czy WKU i git. Mogliby też w czasie W powołać wszystkich członków jednostek pozarządowych do służby w OT a na ich dowódcę dali by tego "doradcę" co ich szkolił i automatycznie rozwiązałoby się w taki sposób strukturę organizacji a otrzymało pod własne dowództwo plutony, kompanie, bataliony OT - odpowiednio do miejsca i ilości ludzi zaangażowanych. Nie trzeba wspominać, że te pododdziały by ze sobą w czasie P razem ćwiczyły, zgrywały się, bo przecież mieli "doradców", którzy by takie wspólne z najbliższymi innymi jednostkami ćwiczenia zarządzali. W czasie wolnym od ćwiczeń, czy przeznaczonym na rozwój innych umiejętności niż działania taktyczne OT to wiadomo: rozwój fizyczny, wspinaczki, spadochrony, nurkowanie, spływy, biegi na orientację itp. itd. w zależności od upodobań - tu MON mógłby wiele PR zyskać dokładając się do takich interesów bądź nawet współorganizować, przecież mają instruktorów we wszystkich tych dziedzinach. Mógłby też prowadzić handel: "Wy bierzecie tego a tego na doradcę, robicie te a te ćwiczenia a my wam finansujemy poza amunicją i sprzętem jeszcze tydzień nurkowania (to w przypadku jakby chętni wcale nie byli tacy chętni).

tomgru
sobota, 17 stycznia 2015, 17:28

Na jakiej podstawie twierdzisz że Pan Generał chce spacyfikować zapał co? Nie pleć bzdur. A może chcesz szerzyć dezinformacje, co?

BRZDĄC
sobota, 17 stycznia 2015, 16:36

zgadzam się z pana poglądem....ale bohater artykułu to akademik ..a to specjaliści od mniemanologii stosowanej ...zabija entuzjazm ..ale co rzec technokracja w wojsku to piorytet

exwojak
niedziela, 25 stycznia 2015, 11:10

Lepiej ,żeby g.Pacek dał sobie spokój z czymkolwiek, bo czego się doktnął, to była porażka.

gacek
niedziela, 1 lutego 2015, 13:35

W przyszłym roku Siły Zbrojne podziękują Generałowi za służbę w Wojsku Polskim (osiągnie wiek). Pora więc szukać ciepłej posadki, stąd ta inicjatywa.

AO
poniedziałek, 2 lutego 2015, 17:47

Armia Ochotnicza WP na Facebooku - przystępnie podane jak taką armię rezerwową zorganizować , wyposażyć, zdjęcia, wizualizacje i filmiki tematyczne

Rezerwista
niedziela, 15 lutego 2015, 22:22

Panie Woś - rzeczywiście byłeś 25 lat dowódcą Strzelca? Bo stwierdzenie "rodziny okradają z pęsji nieraz śmieciowych ,ale wierzą w Ojczyznę i chcą ją utrzymać.Bo taką kiedyś na Sztandar Strzelecki ,Przysięgę Złożyli.Uwierz mi Pan że najlepszy żołnierz jest szkolony w wieku od 10-tego do 18 roku życia.Złamany pużniej rzeczywistością dnia codziennego" cosik trącą niepatriotycznie u dowódcy kilktusięcznej organizacji; no jakżesz to pisać PĘSJI i PUŹNIEJ zamiast "pensji ....później" - co jest w pierwszej kolejnosci potrzebne do dbałości o Polski Język

stary
czwartek, 22 stycznia 2015, 08:59

Na blisko 200 komentarzy policzyłem 53 odnoszące się do liberalizacji ( lub nie) broni. Pojawiło się też kilku użyszkodników, dotychczas nie udzielających się i nieobecnych na innych wątkach. Są też b. rozsądne wypowiedzi nowych twarzy. Myślę, że czas byłby kończyć tę dyskusję, chyba, że ktoś ma zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Chyba to jest mój ostatni komentarz do sprawy organizacji paramilitarnych: nie jest sztuką nauczyć rzemiosła żołnierskiego, ale sztuką jest wychować obrońcę Ojczyzny. Czeladnik żołnierski może świadczyć usługi na rzecz dowolnych podmiotów, a na tym nam nie zależy, wręcz tego należy się obawiać. Dlatego składa się przysięgę. Nie wszyscy jej przestrzegają, to fakt. Niekiedy przysięgi są składane sub vim, ale ci, którzy przysięgi składali lub składają jako ochotnicy - winni ich przestrzegać, inaczej stają się wiarołomcami. Obrońca Ojczyzny to człowiek zmotywowany nie tylko obroną własnego progu, dziewczyny warsztatu, ale całego terytorium i społeczności. Praktyczna likwidacja historii, skreślenie z zestawu lektur wielu cennych pozycji, odstawienie do lamusa niektórych wielkich autorów odbiło się na kondycji intelektualnej młodzieży. A i wielu dorosłych zaczyna zapominać. Kawaler OWVM za wojnę polsko-bolszewicką, więzień Łubianki, obecnie niemal wyklęty napisał Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę, kiedy rzucą przed siebie grom kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą - ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi! Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysączymy ją z piersi i z pieśni. Cóż, że nieraz smakował gorzko na tej ziemi więzienny chleb? Za tę dłoń podniesioną nad Polską- kula w łeb! Ogniomistrzu i serc, i słów, poeto, nie w pieśni troska. Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów, okrzyk i rozkaz: Bagnet na broń! Bagnet na broń! A gdyby umierać przyszło, przypomnimy, co rzekł Cambronne, i powiemy to samo nad Wisłą. Jak bardzo jest to aktualne i jak bardzo niezrozumienie pokrywa działania wielu....

marek
sobota, 24 stycznia 2015, 13:22

stary, widze, ze nie tylko ja jestem "niedorozwinety' Powiedz mi prosze, co my biedni zrobimy jak sie okaze, ze cala idea AK zamiast w rece np gen Sosabowskiego trafia w kogos o mentalnosci- za przeproszemiem - Himmlera ?? stary - boje sie tego...... jak w POLAKACH mozna obudzic Patriotyzm, skoro nasi politycy wykorzystuja to do swoich, w sumie smiesznych interesow - byle ciepla posadka do nastepnych wyborow, albo wciagaja nasz kraj w WOJNE TESCIOWYCH na arenie miedzynarodowej. stary = mamy przerabane, razem z nami tez jeszcze paru...a moze jest nas wiecej, moze calkiem duzo, no to wtedy maja przerabane ci dla ktorych PATRIOTYZM to tylko haslo wyborcze - no to ich nie bede zalowal, jescze pomoge kopnac sie w tylek jak sami nie trafia......

KK
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 12:10

Gdyby na terenie wschodniej Ukrainy istniały przed konfliktem formacje proobronne to po rozpoczęciu działań natychmiast przeszłyby na stronę separatystów. Polska i Ukraina to jednak dwa różne państwa, o absolutnie odmiennej strukturze narodowościowej. Wolałbym, żeby podczas dyskusji o NSR czy AK bardziej rozważano po co tego typu formacje na wypadek normalnej wojny, a nie konfliktu hybrydowego z którym w naszych warunkach musiłąyby radzic sobie wojska specjalne.

Tadeusz Janusz Woś.
piątek, 30 stycznia 2015, 10:07

Panie Generale Pacek!To wszystko już jest zorganizowane od 1995r .Kiedy powstała Federacja -Kapituła "Równość-Wolność-Niepodległość"Tradycji Powstań Narodowych.Weszły wszystkie organizacje niepodległościowe ,kombatanckie,harcerstwo,skauting,grupy surwiwalowe,Orlęta AK,-a przede wszystkim Samorządy kilkunastu powiatów i Marszałkowie i Wojewodzi 4 województw.Brakło nam wsparcia logistycznego,szkoleniowego i finansowego.Na tamte czasy było zaplecze ok.90 000 wychowane na wiedzy wyniesionej z Armii i chcące z honorem wspierać Polską Armię.Niektórzy marzyli o Akademiach Wojskowych,ale Mon nas eliminował .Były indywidualne pisma do Ministra Obrony Narodowej,Premierów,Prezydentów.Ojczyzna nas nie chce,egzaminy zdaliśmy ,miejsca dla nas w armii nie ma.Federacja pomiędzy Z.S STRZELEC OSW i Biurem Wspólpracy ze Stowarzyszeniami przy Mon była chora od początku i chodziło tylko aby nas zebrać,policzyć i dać raz w roku środki na obóz i Kadrówkę,aby społeczeństwo widziało że coś się robi.Dlatego w 1996 roku gdy na zjeżdzie Strzelca OSW,podjęto uchwałę że przedwojenni Strzelcy,Orlęta Kombatanci -są tylko uczestnikami a nie członkami Związku Strzeleckiego(14 Autokarów z Delegatami Okręgu Krakowskiego który był najliczniejszy bo w szeregach miał 6 000 Strzelców ,gdzie pozostałe 4 Okręgi miały zaledwie 4 000.Jako Komendant Okręgu Krakowskiego ,miałem dwa wyjścia rozwinąć Federacje i tych strzelców prawnie umocować przy R_W_N,lub zgodnie z przysięgą i Honorem -Strzelić sobie w łeb.Zrobiłem to pierwsze ,z czasem odszedłem na odpoczynek do rezerwy po 25 latach Komendanta Strzelca.Jest nowy Komendant w Stolicy i wszystko tętni życiem jak dawniej :z własnych składek i całorocznym i całodobowym systemem służby i szkolenia.Jest ciężko ale to są ludzie którzy własne rodziny okradają z pęsji nieraz śmieciowych ,ale wierzą w Ojczyznę i chcą ją utrzymać.Bo taką kiedyś na Sztandar Strzelecki ,Przysięgę Złożyli.Uwierz mi Pan że najlepszy żołnierz jest szkolony w wieku od 10-tego do 18 roku życia.Złamany pużniej rzeczywistością dnia codziennego odwraca się ,lub szuka czegoś innego,a jeszcze jak Armia go nie chce.To jest choroba tych ludzi.Mam satysfakcje tylko że udało mi się ich utrzymać do dnia dzisiejszego i mogę ich za ich zgodą oddać do współpracy ale prawdziwej z Wojskiem Polskim-Bryg.Związków Strzeleckich STRZELEC"KLEMENS"

Roman
niedziela, 1 lutego 2015, 10:09

Zbliżają się powoli wybory prezydenckie i jak dotychczas, tylko jeden z kandydatów wypowiedział się na temat szeroko rozumianej obrony kraju przed tzw. zielonymi ludzikami. Znamienne, że jest to kandydat, któremu sondaże nie dają jakichkolwiek szans.

anatol
niedziela, 18 stycznia 2015, 11:24

Ten generał reformowal zandarmerie wojskowa, wojska specjalne, wojskowa służbę zdrowia, szkolnictwo wojskowe i w wielu innych obszarach sił zbrojnych ciągle miesza. Teraz zabrał się za kolejny, w ktorym się wymadrzy i zabierze się za kolejny. Po co nam ponad 120 generałów, jak jeden emerytowany generał ma receptę na całe siły zbrojne.

stary
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 21:49

Myślałem, że temat wyczerpany. A tu - masz, babo, placek. Instytut Gallupa zbadał, że Polski chce bronić jedynie 47% społeczeństwa. Ja wiem, że są inwalidzi, ale inwalidztwo nie przeszkadza, by być użytecznym: można prowadzić nasłuch, wysyłać paczki do żołnierzy etc. Znacznie gorzej jest z tymi "sprawnymi inaczej", zwłaszcza intelektualnie i moralnie. Nie mogę sobie wyobrazić, że w kolejce przede mną i za mną stoją osobnicy z góry zakładający dekowanie się. Bo to co drugi nie czuje się w pełni Polakiem. Ktoś powie: w Niemczech jest gorzej: Heimatu chce bronić zaledwie co piąty. Ale RFN jest zagrożone "tylko" dżihadem, my zaś mamy niebezpieczeństwo przy samej granicy. Myślę, że jeśli te 47% chcących bronić Polski zorganizuje się należycie, to pozostałych zdolnych dźwigać łopaty czy igły z nitką - zapędzi do pożytecznej współpracy. W czasie II w.św. też nie wszyscy walczyli z bronią w ręku. Ba, byli szmalcownicy, folksdojcze (nie mówię tu o III grupie na terenach wcielonych do Rzeszy) i inne szumowiny. Ale nie daliśmy się.

Boruta
środa, 28 stycznia 2015, 09:55

A czego tu chcesz bronić? Stołków kochanej władzuchny?

Gottard
wtorek, 27 stycznia 2015, 10:12

Panie kolego kłamią grubo ponad 90% Polaków chce broni w domu oto prawdziwe sondaże Super Express: "STRZELBA w każdym domu?! Być może już wkrótce TAK BĘDZIE. 96 PROCENT czytelników Se.pl chce pozwolenia na broń! Super Express (dociera do 1,5 mln czytelników)- sonda 19.09.2014 g.16.45 WYNIKI SONDY-Jesteś za prawem posiadania broni dla obrony domu? TAK - 12230 głosów 95% NIE - 696 głosów 5% Poniżej można można zagłosować na inny niemanipulowalny sondaż internetowy i zobaczyć jakie są wyniki: http://sonda.hanzo.pl/sondy,231005,vfJI.html

say69mat
niedziela, 18 stycznia 2015, 10:06

Wydaje się, że dobrze przemyślana i realizowana koncepcja ON może być skutecznym remedium na tego typu zjawiska: /.../ W sobotę przed godziną 19 pseudokibice napadli na pociąg Przewozów Regionalnych. Najpierw skład został obrzucany kamieniami, później ktoś zaciągnął hamulec ręczny i na pociąg ruszyła ok. 100-osobowa grupa kiboli./... za:@ gazeta.pl/ Sprawa jest o tyle poważna, że kwalifikuje się nie tyle jako 'bandyterka', ile jako akt terrorystyczny. Bo jaka jest w sumie różnica pomiędzy ostrzelaniem składu pociągu z broni maszynowej a obrzucaniem kamieniami??? Rożnica narzędzia ... zbrodni??? Następnym razem mogą to być koktajle mołotowa. Stąd, należy przemyśleć koncepcję ON jako remedium na tego typu tendencje generowane, przez młodych ludzi spacyfikowanych ideologią 'kibolstwa'.

komancz
sobota, 24 stycznia 2015, 14:05

Bandyterka i ostrzelanie czegokolwiek to robota dla policji, a nie wojska. Kiedyś GROM był w MSW i był przeznaczony do zadań antyterrorystycznych, ale teraz jest w MON, więc kto inny musi się tym zająć, ale na pewno nie OT.

pewny
niedziela, 18 stycznia 2015, 14:58

Absolutny nonsens say69mat. Rozumiem że jeżeli grupa nastolatków ukradnie jabłka z sadu należy ich potraktować jako zorganizowaną grupę przestępczą i przyznać wybranym przedstawicielom status świadka koronnego... Absolutnie wandalizm tak, bandytyzm tak, ścigać... ale bez "gazetowej" propagandy skierowanej przeciwko jakimokolwiek kibicom. Co do prób zdławienia ON przez MON mam nadzieję że nie uda się stłumić wspaniałej inicjatywy z tak wspaniałą tradycją polską. Dostęp do broni dla polskiego społeczeństwa!!!

szary
środa, 21 stycznia 2015, 11:50

Dzień Dobry. W kontekście obronności naszej Ojczyzny proponuję się zaznajomić z en.wikipedia.org/wiki/Number_of_guns_per_capita_by_country Polska na... długo długo w dół... 142 miejscu. Dla zobrazowania mapka gunblog.eu/wp-content/uploads/2014/06/posiadanie-broni-w-EU.jpg Pozdrawiam wszystkich

Tania Rosjanka
niedziela, 18 stycznia 2015, 09:17

Jak widzę pod artykułem tyle plujących i zajadłych wpisów ruskich trolli, to od razu wiem, że polskie władze wykonują ruch w dobrym kierunku. Ależ wy jesteście żałośni w tym hejtowaniu,,,

Gacek
poniedziałek, 6 kwietnia 2015, 21:10

Generała warto posłuchać i w miarę możliwości naśladować, dobrze się wtedy na tym wyjdzie. Racjonalny był i jest całe życie, służył dwóm ustrojom, posłuży i trzeciemu.

Grzegorz
niedziela, 18 stycznia 2015, 06:36

Osoby z jednostek paramilitarnych nie będą chronione Konwencją Genewską...

michał
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 10:38

Nie do końca masz rację Grzegorzu. Wystarczy uchwalić ustawę, która będzie włączać takie jednostki w skład sił zbrojnych i notyfikować to stronie przeciwnej. To wystarczy do uzyskania statusu kombatanta. Dalej, nawet jeśli to nie nastąpi, to w przypadku jeżeli osoby te będą pozostawać pod tzw. "odpowiedzialnym dowództwem", jawnie nosić broń, nosic stały i dający się rozpoznać z daleka znak rozpoznawczy (np. mundur, o którym pisze Gottard) oraz przestrzegać praw i zwyczajów wojennych, to również i w takiej sytuacji będzie przysługiwał im status kombatanta (art. 3 III KG, tj. Konwencji genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych z 12 sierpnia 1949 r.)

Zdzich
niedziela, 18 stycznia 2015, 14:06

To się ich zmobilizuje i wejdą do służby czynnej.

Gottard
niedziela, 18 stycznia 2015, 12:49

@Grzegorz - dobrze ze kolega zwrócił na to uwagę. W 1939 Niemcy wykorzystali takie niedoprecyzowanie i zgodnie z prawem wojennym rozstrzeliwali wziętych do niewoli walczących w obronie Polski powstańców śląskich ( mieli własne inne niż WP mundury), harcerzy, przysposobienie obronne a nawet żołnierzy KOP - twierdząc ze to nie żołnierze tylko jacyś przebierańcy z bronią. I mieli z punktu widzenia prawa wojennego rację co wykorzystali bezwzględnie. Dlatego musi być jednolity mundur dla takich ochotników, muszą mieć zagwarantowany status żołnierza WP na czas wojny itd. Wojna to wb=rew pozorom poważna, obwarowana prawem i przepisami sprawa. Ci co organizują partyzantkę czy coś podobnego muszą liczyć się że po ujęciu przez wroga mogą być zgodnie z prawem wojennym powieszeni lub rozstrzelani na miejscu. To samo tyczy się specjalasów -bo to nie są żołnierze tylko jacyś operatorzy z bronią.

max sz-n
środa, 4 lutego 2015, 20:12

Do mojej firmy WKU wysłało zawiadomienie, że terminie 26.02-21.03 powołuje mnie na ćwiczenia rotacyjne. Zakład pracy wywiązał się z obowiązku i zaplanował mi na ten czas urlop. Dziś postanowiłem zadzwonić do swojego WKU (z powodu braku stosownego wezwania) i okazało się, że jednak nie jestem przewidziany na te ćwiczenia! Niech mi ktoś powie, dlaczego zakład dostaje info i daje wolne, a WKU nie raczy mnie poinformować o rezygnacji z mojej osoby? Okazuje się, że mają mnie gdzieś tylko, co ja mam teraz zrobić w pracy? Jestem w NSR dwa lata (oceny b.dobre i dobre) obiecywanej gratyfikacji nie dostałem, a wojsko w ramach podziękowania ośmiesza mnie w oczach pracodawcy! Tak właśnie traktuje się ludzi w wojsku. Jestem po zetce i kontrakcie - kończy mi się kontrakt NSR i po takim zachowaniu ze strony WKU następnego nie podpiszę. A chętni niech się zastanowią czy chcą być wykorzystywani przez wojsko i wystawiani na pośmiewisko?!

Rob
niedziela, 18 stycznia 2015, 05:10

Polska armia jest zabetonowana, dziadki będą się bać, że MON przetransferuje pieniądze na szkolenia OT, a oni woleliby schować te pieniądze do swoich kieszeni. Przygotujcie się na torpedowanie powstania Armii Krajowej przez wojskowych.

qwerty
niedziela, 18 stycznia 2015, 19:51

No pewnie, stanowisk pojawi się więcej a kasa do podziału będzie ta sama. Zastanawia mnie kiedy wreszcie ktoś się weźmie za to towarzystko. To znaczy masowe degradacje + likwidacja sztabu genalnego. Jeden generał może dowodzić nawet 20tyś żołnierzy a więc w obecnej sytuacji, gdy rezerwy praktycznie nie istnieją wystarczy nam 6 generałów. Dodatkowo raz na pół roku powinni przechodzić test sprawności. Żadnego brzuchola, bo grubasy wolniej myślą.

as
niedziela, 18 stycznia 2015, 01:49

Nie wyobrażam sobie sprawnych działań formacji NSR będących na etapie zdobywania iście harcerskich umiejętności i przeciwstawieniu się ich Zielonym ludzikom, wśród których są komandosi

pp
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 12:53

Jest wrecz odwrotnie. Uzyj chrome z opcja tlumaczenia i zobacz jak ochotnicy bija specnaz, rosjanie szukaja swoich komandosow juz od kilku dni, znalezli tylko trupa dowodcy. http://oyblogg.blogspot.se/?m=1

Zdzich
niedziela, 18 stycznia 2015, 13:42

A ja wręcz przeciwnie. Wyobrażam sobie że swojego miasta, swojej dzielnicy, domu swojej dziewczyny i swojego, ludzie będą bronili za wszelką cenę. Przewagą jest doskonała znajomość terenu, poświęcenie i rogata polska dusza. MON powinien zaproponować swoje zaplecze szkoleniowe i stworzyć ogólne struktury OT w np. każdym większym mieście, do których mógłby przyłączyć się chętny obywatel, gotowy do ochotniczej służby w razie potrzeby.

stary
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 19:16

Temat wzbudził emocje. To dobrze. Wiele spojrzeń na sprawę bezpieczeństwa tyłów, wsparcia regularnych oddziałów, doboru kadry, zakresu kompetencji OT. Znaczenia OT, OC i edukacji społeczeństwa nikt nie neguje. Są opinie dość skrajne, niekiedy naiwne, określające wiek (może tylko mentalny) dyskutantów, lecz wiele z nich przynosi wiedzę nie tylko merytoryczną o OT, ale wiedzę o wyobrażeniach i oczekiwaniach członków ( może tylko potencjalnych) grup paramilitarnych. Może, Panie Generale Pacek, przenieść tę dyskusję na stronę MON? To tańsze i bardziej bezpośrednie, niż wizyty pułkowników u ochotników.

zejman
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 02:08

STARY popieram, Obrona Cywilna- odbudować !!!!!

Emerytowany oficer
wtorek, 20 stycznia 2015, 10:02

Ile jeszcze wody w Wiśle upłynie zanim ktoś nie powie temu człowiekowi dość psucia wojska. Ten facet na wszystkim się zna. Jest ekspertem od wojny partyzanckiej i od kadzenia. To jest wielki szkodnik. Razem z Koziejem doprowadzą do całkowitej zapaści. Komu jeszcze będzie wiernie służył bo na pewno nie RP. A jak tam Panie profesorze Panna książka "profesorska", czy przeszła może przez system plagiat?

omnibus
sobota, 24 stycznia 2015, 13:54

Co prawda to prawda ... niewielu profesorów na świecie tak pewnie wypowiada się w tak wielu obszarach. Najlepiej to chyba się zna na przesłuchiwaniu, więc może następny krok to Polskie Nagrania :)

Paul
wtorek, 5 maja 2015, 06:17

Prognozy obrony Polski bazujacej na WP wygladaja niewesolo. Dlatego nasi Zachodni sojusznicy angazuja sie w to z wielka rezerwa - zawsze stawia sie na wygrywajacego konia przeciez. Zapal ludzi do obrony ojczyzny jest wielka szansa dla Polski. Bo armia moze wygrac z inna armia, ale nigdy nie wygra z narodem. Zunifikowany plan szkolenia ochotnikow, komunikacji, dowodzenia, zaopatrzenia doprowadzic moze do systemu ktory jest nie do pokonania. Nie zmarnujmy tej szansy!

mojo
wtorek, 20 stycznia 2015, 09:31

Temat już był. Pan generał jest teoretyk i mitoman. Moim zdaniem w razie W zwinął by się razem z teoretycznym rządem pod pretekstem jego ochrony. Armia jest w rozsypce bo te kilkanaście tysięcy ludzi którzy wiedzą co się robi z bronią trudno nazwać armią. A pytanie żołnierza zawodowego wyższej szarży o organizacje pro obronne jest jak pytanie neurochirurga o migrację węgorzy.

qwerty
sobota, 17 stycznia 2015, 23:57

Tego typu oddziały powinny działać na szczeblu powiatu. Myślę, że powinno to być nawet 1% populacji danego powiatu, a więc w skali kraju ok 380tys żołnierzy (Skoro Estonia ma ok. 30 tyś obrony terytorialnej). Uzbrojenie to karabiny, broń maszynowa, snajperska, pociski przeciwpancerne i przeciwlotnicze bliskiego zasięgu, sprzęt inżynieryjny, ciężarówki, ewentualnie proste transportery typu M113.

ciach
środa, 21 stycznia 2015, 09:24

Gołymi rękoma będziemy ich wyłapywać? Nie mamy szans w takiej wojnie. http://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2015/01/a61ac9d94a548e8a6ae48f7a11e4e882.jpg

fred
środa, 21 stycznia 2015, 11:20

co słabsze sztuki możesz łapać w siatkę a potem do wora i na targ...

qwerty
sobota, 17 stycznia 2015, 23:56

Tego typu oddziały powinny działać na szczeblu powiatu. Myślę, że powinno to być nawet 1% populacji danego powiatu, a więc w skali kraju ok 380tys żołnierzy (Skoro Estonia ma ok. 30 tyś obrony terytorialnej). Uzbrojenie to karabiny, broń maszynowa, snajperska, pociski przeciwpancerne i przeciwlotnicze bliskiego zasięgu, sprzęt inżynieryjny, ciężarówki, ewentualnie proste transportery typu M113.

Zad
sobota, 17 stycznia 2015, 23:55

beton ze zmechu teraz bedzie zajmowal sie dzialaniami nieregularnymi, czyli wyjdzie jak zawsze

Jacek
sobota, 17 stycznia 2015, 23:31

Zastanówcie się panowie nad tym wszystkim. W komentarzach ktoś wspomniał o V Kolumnie. Oby nie stracić nad tym kontroli. Zjawisko stare jak swiat, młodzi ludzie nie mogący odnaleźć sie w obecnej rzeczywistości znajdują wyjście, organizacje para i nie tylko para, zbrojne.

Paul
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 04:23

Ktos wreszcie dostrzegl, ze do pokonania lapciucha w szmatach z kalahem uzywanie wielkich systemow armijnych i milionowych rakiet nie ma sensu. A wrecz przeciwnie, lapciuch w terenie dominuje nad Armia. Oby wreszcie powstala duza I dobrze wyszkolona Armia Krajowa (czy cos w tym stylu)!

tree
sobota, 17 stycznia 2015, 23:11

warto zwrócic uwagę na to jak wyglądało wojsko i szkolenie za czasów zasadniczej służby wojskowej, zachwanie kadry i wyposażenia dla poborowych, wielu młodych ludzi po zderzeniu z rzeczywistością po odbyciu zsw miało w d..ie wojsko dlatego nie chcą zasilać NSR. Pewnie 50 % młodych którzy by trafili teraz w szeregi wojska po kilku dniach mieli by je gdzieś i w sztabie o tym doskaonale wiedzą. Z drugiej strony jest młodzież która też nie wie jak wojsko wygląda od środka zależności służbowe, hierarchia itd...

cycero
sobota, 17 stycznia 2015, 22:43

ble ble ble, czy pan na siłę szuka pracy i nie rozumie, że organizacje paramilitarne to są zupełnie inne bajki niż regularne wojska. Kto i na jakich zasadach będzie sponsorował takie kukiełki, jasełka w JW? kto będzie odpowiadał jak się trafi psychol - patriota na strzelnicy i narobi masakry. Widzę możliwość współdziałania tylko w dniu 15 sierpnia i z okazji innego święta, które jest potrzebne przede wszystkim nieudacznym rządom

Ewenement
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 02:05

A mało to w Wojsku Polskim psycholi było? Co ty myślisz, że tylko do paramilitarów tacy trafić mogą?

soweto
środa, 21 stycznia 2015, 17:58

Złudzenia generałów, którzy tanim kosztem chcieliby wygrać wojnę. Rosję przed atakiem na Ukrainę nie powstrzymuje obawa przed drugim Afganistanem na Ukrainie, ale tylko i wyłącznie obawa przed jeszcze silniejszym naciskiem ekonomicznym Zachodu i USA. To jest właśnie miękkie podbrzusze tego kolosa na glinianych nogach. Militarnie są w stanie podbić Ukrainę w dwa tygodnie. Dysproporcja sił jest miażdżąca. Ukraina to nie Afganistan. Jest to państwo o rozbudowanej infrastrukturze w porównaniu do niego i bardzo wrażliwe na zniszczenia. No i teren, idealny do ataków przy pomocy broni pancernej, lotnictwa artylerii i oddziałów zmechanizowanych. Prowadzenie działań partyzanckich jest bardzo trudne w takich warunkach. Do tego dochodzi morale nienajlepsze i kilkanaście milionów Rosjan w granicach Ukrainy.W ciągu 2 dni klęska sił ukraińskich na froncie południowym i pod Ługańskiem stała się faktem, które zaczęły dostrzegać nawet media ukraińskie (oczywiście mowa jest o ogromnej inwazji rosyjskiej). Siły ukraińskie straciły w ciągu niespełna dwóch tygodni ogromną ilość wyposażenia oraz setki zabitych, rannych, zaginionych i jeńców, a punktem kulminacyjnym stały się właśnie ostatnie dwa dni. To jest mały przykład tego jak wyglądałaby cała wojna ukraińsko-rosyjska w pełnym wymiarze. Wojska ukraińskie w wielu miejscach są w defensywie lub odwrocie. Tylko lokalnie prowadzą małe działania ofensywne, które są bez znaczenia dla całej sytuacji w Donbasie. Potencjał ukraińskich sił lądowych i powietrznych został bardzo mocno nadszarpnięty, a siły separatystów wzmocnione dostawami sprzętu, ludzi i zaopatrzenia z Rosji oraz całą masą przejętego uzbrojenia.

szary
czwartek, 22 stycznia 2015, 11:55

Dzień Dobry. Wszystko to bardzo "fajne" co piszesz tylko jest jeden aspekt który powoduje że nikt specjalnie prócz jakiś obietnic ochłapów liczonych zaledwie w setkach milionów nie inwestuje w Ukrainę. Z ekonomicznego punktu widzenia wszystkie spiskowe teorie dotyczące Ukrainy padają. Jaki kraj będzie chciał w obecnych czasach, wątpliwych ekonomicznie, włączać do swojego dominium bankruta który dodatkowo zniszczony wojną domową będzie wymagał jeszcze wielokrotnie większych inwestycji niż to było ponad rok temu? Ukraina i sytuacja na Ukrainie to przedednie wojny. Jeszcze mam nadzieję że "władcy świata" pójdą po rozum do głowy ale sytuacja jest taka że wystarczy iskra. Chcesz wiedzieć co się dzieje? Nie patrz tylko na Ukrainę, patrz na cały świat i kwestionuj każdą oficjalną informację. Pozdrawiam

mikołaj_11
sobota, 17 stycznia 2015, 22:18

Po pierwsze. Kiedy od lat mówiło się, żeby "zagospodarować" młodzież bawiącą się w wojsko to Panowie Pułkownicy i Generałowie śmiali się z tego. Teraz nagle odkryli "potencjał". Zagospodarowanie powinno przede wszystkim polegać na kontroli tego zjawiska, bo w tej chwili – co widać z wywiadu – MON nie ma o tym zielonego pojęcia. Po drugie. Skupianie uwagi na budowie jakiegoś dziwnego nieokreślonego tworu złożonego z niewiadomo jakich organizacji to dywersja. Tak, to tworzenie chaosu i kolejnego problemu. Istnieją procedury na czas W i są służby, które winny się przygotywywać. Ja się pytam, czy przynależność do organizacji typu OT to ochrona przed przyjęciem karty mobilizacyjnej? A jeśli nie, to po cholerę jakaś organizacja, której członkowie i tak dostaną przydziały do regularnych jednostek..? Po trzecie. Chyba, że tworzymy strukturę partyzancką. To piękne, romantyczne i takie nasze, polskie. Założenie, że Armia nie da rady, że nas nie obroni to sianie defetyzmu i być może nawet podchodzi pod jakiś paragraf. A może lepiej skupić się na szkoleniu zawodowych żołnierzy, zmniejszyć proporcje analityków, logistyków i strategów na rzecz żołnierzy liniowych? Może zamiast tracić siły i pieniądze podnieść poziom wyszkolenia WP, bo z tym jest słabo? Może trochę więcej manewrów, ćwiczeń, mniej "symulacji' i mniej propagandy? Po czwarte. Wszystkim, którzy chcą "odbudować AK" pragnę uświadomić, że Armia Krajowa jest dziedzictwem historycznym i jest chroniona. Proszę sobie tym nie wycierać... wykorzystując do swoich kretyńskich idei. I pamiętać, że mimo wielkiego szacunku dla żołnierzy AK, ich heroizmu, za który powinniśmy wszyscy być wdzięczni to przede wszystkim musimy wyciągać właściwe wnioski. Bo po to jest tzw. "historia". Armia Krajowa to była dobrze zorganizowana struktura, choć wcale nie tak idealna jak nam się wydaje, największa na terenach okupowanych – ale równocześnie rozproszona i targana wieloma wewnętrznymi konfliktami. Armia Krajowa nigdy nie była zbudowana, tworzyła się do końca. I jest jedna rzecz, która powinna być świadoma – AK nie zrealizowała ŻADNEGO CELU STRATEGICZNEGO, natomiast miała dużo sukcesów na szczeblu taktycznym, w tym wiele okupionych ogromnymi stratami. Warto o tym pamiętać. Po piąte. Weryfikacja ludzi. Kto się tym zajmie? Kto będzie kontrolował przynależność niedzielnych żołnierzy, co robią ze swoją wiedzą bojową? Kto zweryfikuje ludzi i ich dostęp do jednostek wojskowych, jeśli te będą otwarte dla "organizacji"? Może same te organizacje..? Kto będzie ich szkolił i czego będzie uczył? Kierowania ruchem – żeby pomóc w ewakuacji z miast i wiosek, czy może jak konstruować skuteczne ładunki albo jak organizować zamachy, jak zniszczyć most, zatruć jakiś zbiornik..? No w końcu ma to być obrona terytorialna narodowa-partyzantka, więc powinna być skuteczna. A może w ten sposób za kilka lat wyhodujemy prywatne bojówki, a może dzięki tej pięknej patriotycznej inicjatywie grupy i ludzie posiądą umiejętności, które przydadzą się im w zupełnie innych celach..? Kto nad tym zapanuje?? Jak Pan Generał chciałby nad tym zapanować jeśli nawet nie ma wiedzy ile jest potencjalnie takich osób? Po piąte. Wychowanie patriotyczne i proobronne powinno być w szkole. I nie rozumiem dlaczego nikt na tego nie odkrył. Bo wszyscy o tym zapomnieli. Więc przypomnę – przysposobienie obronne i studium wojskowe, warto to (w nowej formie) wskrzesić, bo to wcale nie było takie głupie i miało sens. Obrona Cywilna istnieje na papierze, nie różni się od PZPN – oblegana przez nieśmiertelnych działaczy, tak samo jak LOK, który wciąż posiada infrastrukturę do kształtowania umiejętności nie tylko nauki jazdy. Trzeba tylko to wyczyścić, odkazić i postawić na nowo. Po szóste. Polska nie ma systemu szkolenia rezerw. Nie mamy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. A jeśli to są priorytety, to może skupmy się na nich, a nie na mieszaniu w głowach młodym ludziom? Zacznijcie szkolić rezerwy i dajcie sobie spokój z kolejną reformą NSR. Tej koncepcji nie rozumieją nawet jej tfórcy. Wykorzystajcie byłych doświadczonych żołnierzy, którzy odeszli z wojska, z doświadczeniem bojowym, którzy wiedzą na czym to polega. Niech szkolą rezerwistów, niech szkolą w LOK. I po siódme. Zdumiewają te odniesienia do sytuacji na Ukrainie, jakby Panowie z MON czerpali informacje wyłącznie z TVN24. Czy naprawdę brakuje logiki, żeby wysuwać właściwe wnioski? Wróg musiałby być idiotą, żeby w Polsce spróbować wprowadzić wariant "ukraiński" i dziwię się, że ludzie z generalskimi pagonami tego nie wiedzą. Teraz zielone ludziki, jutro "kwadratowe samolociki" albo "żółte zwierzątka". Należy przewidywać, że wróg nas zaskoczy i tyle. I suplement. Chciałbym zwrócić uwagę panu Generałowi i wszystkim, którzy są tak aktywni w temacie, że jak dotąd nie istnieją żadne prawne możliwości tworzenia niezależnych struktur o charakterze OBRONNYM. Trzeba zmienić prawo, żeby o tym myśleć. Organizacje mają wpisane w statutach "wychowanie" i "na rzecz obrony cywilnej", a szkolą się z obsługi AK albo taktyki i walki – coś tu jest nie tak. I nie powinno się uwiarygadniać haseł, które są może nośne, ale nieodpowiedzialne. NIech się wojsko zajmie wojskiem, niech podnosi poziom wyszkolenia własnych struktur, niech i zacznie racjonalnie zarządzać środkami, a nie szuka środków zastępczych. Więcej myślenia perspektywicznego, a wtedy nie będziemy zaskakiwani i tracili czas na bzdury.

michał
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 11:28

Panie Mikołaju, bardzo celny komentarz. W szczególności odnośnie zielonych ludzików i tego co napisał Pan w "po piąte" - tym pierwszym.

MrGru
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 02:17

Panie Mikołaju, "po piąte" jest dwa razy. Co do właśnie pierwszego punktu piątego to każdy kto chce może nauczyć się konstruować ładunki wybuchowe z internetu. Jest wiele instruktażowych stron. Ad 7. Dlaczego denerwuje Pana odniesienie sytuacji do Ukrainy? Przecież drugi majdan mogliśmy mieć w tym tygodniu gdyby Pani premier nie dogadała się z górnikami. Nie wiadomo jakby to się skończyło. Właśnie na Górnym Śląsku widzę zagrożenie dla Polski. Ktoś "zaprzyjaźniony" mógłby zasilić finansowo pewne związki zawodowe by wywołały pożar w kraju.

kzet69
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 00:10

mikołaj_11 100% racji, w pełni się pod tą opinią podpisuję.

kez87
niedziela, 18 stycznia 2015, 16:06

"Założenie, że Armia nie da rady, że nas nie obroni to sianie defetyzmu i być może nawet podchodzi pod jakiś paragraf." - kolejny z mentalnością urzędasa,który sądzi,że jak zakaże się mówić o problemie to problem cudownie zniknie... Stan armii jest jaki jest, no bez błazenady. Oczywiście możemy twierdzić znów,że "jesteśmy silni zwarci gotowi" (silni w gębie,zwarci przy korycie i gotowi do ucieczki).Jak się to poprzednio skończyło - wiadomo. Warto przyjąć do wiadomości,że jest źle ? Jak pisał wieszcz Kochanowski,gdy sytuacja wcale nie była też dobra: Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie"; Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

z prawej flanki
niedziela, 18 stycznia 2015, 12:27

zwróciłem uwagę na pański komentarz i nie zawiodłem się ; trafność zawartych w nim spostrzeżeń powinna chyba trafić wprost na biurko pana generała Packa i ludzi ,którzy zamiast postawić na nogi zasadniczy system tworzenia rezerw (który na chwilę obecną de facto nie istnieje) - usiłują sklecić kolejny i to kompletnie oderwany od realiów twór będący li tylko następną mutacją NSRu. Co chcą przez to osiągnąć ; zupełnie nie wiem. Pewnie posłuży do zagospodarowania nadmiaru etatów generalskich ,bo co do ewidentnych fantazjii n/t straszenia nas powtórką ukraińskiego scenariusza i jakimś nieprawdopodobnym desantem owych "zielonych ludzików" - w pełni zgadzam się z p/w opinią Komentatora. Polikwidowano w klimacie radosnej beztroski "bezpiecznej Polski w bezpiecznej jak nigdy dotąd Europie" - nie tylko Historię w szkołach ,ale i wspomniane przez Pana wszelakie formy przysposobienia obronnego ,szkolenie studentów ; czy przede wszystkiem zasadniczą służbę obywatela ,który teraz snuje się bez celu po ulicach polskich miast z puszką piwska w łapie i prędzej będzie "spier...alał jak najdalej stąd" ,aniżeli zechce bronić kraju w godzinie próby. Teraz to dopiero zauważono? Teraz dopiero zwrócono uwagę i usiłuje się zagospodarować wartościowy materiał ludzki zorganizowany w formacjach paramilitarnych? W tym wszystkim proszę Pana brakuje nie tylko logiki ,ale nawet zdrowego rozsądku ; propozycje pojawiające się w wywiadzie z panem generałem wręcz porażają kolejną improwizacją pogłębiającą jeno tempo przewracania na głowę tego ,co twardo powinno stać na nogach. Nawet ,gdy ów program scalania organizacji pozarządowych z tym poronionym NSRem dojdzie w jakimś tam stopniu do skutku ,to i tak na jego końcu nie pojawi się praktyczne rozwiązanie odtworzenia zdruzgotanego systemu rezerwy mobilizacyjnej dla SZ RP. Pojawi się NSRbis.

Jerzy Skalski
sobota, 17 stycznia 2015, 22:01

Mam taką nadzieję, że zbudujemy OT bez wodzów z MON-u, zbudowaną oddolnie, z własnym szkolnictwem wojskowym, z własnym systemem awansowania ale z silnym wsparciem rządu i przyzwoitym finansowaniem z budżetu.

Tomunioo
niedziela, 18 stycznia 2015, 16:01

Jesli nie MON to jak sobie sobie wyobrażasz finansowanie z budżetu ? Z Ministerstwa Zdrowia czy może Kultury ?

marek
wtorek, 20 stycznia 2015, 02:49

balbym sie dostepu do broni, bo bez ufoludkow sami bysmy sie pozabijali, ale dostep do strzelnic, symulatorow,, nauki jazdy na ciezki sprzet - jak najbardziej. Osobiscie zaczal bym tworzenie Armii Krajowej od innego spojrzenia na mlodziez z perspektywy WKU.....zamiast patrzec na "poborowego" jak na cyferke w statystyce, warto by bylo okreslic jego "zdolnosci" i wlasciwie zarejestrowac. Wojsko z poboru w dzisiejszych czasach to przezytek i nadaje sie co najwyzej do zamiatania lasu. Z drugiej strony majac do dyspozycji np okreslona liczbe np. graczy komputerowych, organizujac jakies igrzyska, zawody itp. mozna wylowic grupe ludzi, z ktorej powstalo by silne zaplecze pilotow.....dronow (np) z dobrych strzelcow - przyszlych snajperow lub strzelcow wyborowych itd itd itd.......problem jest tylko KTO tym calym zapleczem bedzie dowodzil i do jakich celow bedzie AK uzywane...... Kleskami, obrona cywilna, ratownictwem powinny sie zajac odpowiednie i odzielne sluzby. Inaczej nam sie pomiesza policja z ratownictwem gorskim i straza miejska - wyslana na pomoc przy ratowaniu rozbitkow z plonacego promu na Baltyku, a tego bigosu nie strawi ZADNA watroba........ OD czego tu zaczac - mysle, ze od fundamentow, ale zanim wlaczymy betoniare - zastanowmy sie czy "rejestracja" potencjalu AK na poziomie WKU jest wlasciwa dzialka pod budowe. Na dzien dzisiejszy cala ta idea to dym z komina, ale gdy sie uda postawic ten dom, to mozemy byc w Europie prawdziwym "mocarstwem" z kilkumilionowym zapleczem dla Wojska Polskiego i jezeli jakies zwiazki zawodowe nie stana nam na wlasnej drodze w imie najblizszych wyborow.....zaden ufoludek z zadnej strony nie bedzie sie tu pchal z bronia w reku.....

stary
sobota, 17 stycznia 2015, 21:55

Czuję się nieco zażenowany. Może nawet mocno. Od kilku lat na wielu portalach społecznościowych otwartych i zakładowych nawołuję do odtworzenia obrony terytorialnej i obrony cywilnej, do tworzenia nawet sąsiedzkich grup wsparcia. Zażenowany jestem tym, że opłacani z moich podatków funkcjonariusze zlikwidowali obronę terytorialną i obronę cywilną, a teraz, z wielkim opóźnieniem, próbują tworzyć coś, co nie odpowiada definicji obrony terytorialnej. Kiedy zabiorą się do wyprostowania obrony cywilnej, tego pewnie nie wiedzą nawet kapelani, być może sam Pan Bóg. Obrona cywilna w gminach jest karykaturą tego, czym powinna być. W zakładach pracy została zlikwidowana. Nawet największa instytucja finansowa w Polsce - ZUS - zlikwidowała obronę cywilną. Nikt nie wie, ilu lekarzy można zagospodarować, bo izby lekarskie mają swoje dane, inne dane ma NFZ, inne dane mają zakłady opieki zdrowotnej. W jednym z miast wojewódzkich wykazano więcej lekarzy, niż jest w całym województwie.. Ale do rzeczy: z posiadanych przeze mnie informacji organizacje paramilitarne zainteresowane są wyłącznie walką bezpośrednią, partyzantką ew. dywersją na tyłach wroga. Pięknie. Jednak na tym nie kończy się, a nawet nie zaczyna rola OT. Wg mnie OT winna w szczególności zapewnić bezpieczeństwo osobiste i bytowe ludności cywilnej, szlaków i środków transportu poza linią frontową, produkcji, budową i odbudową infrastruktury, magazynowania zapasów etc. Obrona terytorialna winna być mobilna, wielozadaniowa i wielospecjalistyczna. Mieć możliwości obrony fizycznej osób i dóbr przed sabotażem, dywersją, rabunkiem. Natomiast obrona cywilna winna być skoncentrowana na ochronie poszczególnych dóbr: zakładowych, gminnych, indywidualnych i niekoniecznie zbrojna. Samo przeszkolenie ogniowe, musztra, terenoznawstwo to zbyt mało dla OT. Problemem jest również rozdrobnienie grupa paramilitarnych i niebezpieczeństwo użycia ich niezgodnie z potrzebą społeczną, zwłaszcza po ew. uzbrojeniu. OT musi być przygotowana również do działań kwatermistrzowskich i saperskich - czy te działania są w zainteresowaniu grup paramilitarnych, mających tworzyć OT? Jestem zbulwersowany wypowiedziami politykierów z parlamentu, którzy krytykując litewską broszurę o sposobach zachowania się ludności w czasach katastrof naturalnych lub antropogennych, śmieli zarzucać społeczeństwu głupotę, wywołującą jakoby panikę. Jedyną głupotą społeczeństwa - suwerena w demokracji - jest to, ze głosowali na takich parlamentarzystów. Szwajcarscy rezerwiści maja w domach broń osobistą, czołgi w stodołach na terenie gmin, w gospodarstwach domowych w Szwajcarii istnieje obowiązek posiadania drobnych zapasów żywności; Szwajcarzy dopiero w ubiegłym roku rozminowali ostatni most prowadzący z Niemiec, zaminowany podczas budowy, już grubo po wojnie. I co? Ktoś panikował? Litwini panikują? A przecież od czasu II wojny światowej minęły już 3 pokolenia. Kto pamięta, choćby z opowiadań, kolumny uciekinierów, często z wozami i krowami, blokujące ruchy wojsk? Kto pamięta, choćby z opowiadań, przesadne obawy o sabotaż,szpiegostwo, dywersję i związane z tym samosądy i donosy. Ewakuacja, a zwłaszcza samoewakuacja jest procesem skomplikowanym. Wypada uświadomić chętnym ( bo inni nie przeczytają), co ze sobą zabrać, jak się zorganizować w grupy, jakie zastosować środki bezpieczeństwa, w tym zasad ruchu i higieny marszu. Samopomoc medyczna i pomoc koleżeńska w większości przypadków ratują życie. Kto pamięta o zasadach zakładania opatrunków uciskowych, ograniczenia stosowania krępulców, unieruchamiania złamanych kończyn? Gdzie są gongi do powiadamiania o niebezpieczeństwie? Gdzie są środki do gaszenia pożaru? Czy łatwo jest kupić opatrunek osobisty? Czy wiemy, ile potrzeba leków, np. insuliny, w skali kraju w jednostce czasu? W PRL apteka musiała mieć miesięczny zapas leków, nie pamiętam, na jaki czas musiała mieć zapas hurtownia CEFARMu. Podobnie było z apteczkami oddziałowymi i apteką centralną w szpitalach. Dziś w aptekach czasem jest 1-2 opakowania leku. Prawdą jest, że hurtownia dowiezie lek w ciągi kilkudziesięciu godzin. Ale w czasie pokoju, w czasie funkcjonowania łączności, w tym satelitarnej. Nie zawsze można na to liczyć. Problemów jest znacznie więcej, w tym - funkcjonowania administracji terenowej w przypadku klęsk czy wojny. Ale nie można dłużej chować głowy w piasek. Od działań administracyjnych, w moim przekonaniu, ważniejsze jest uświadomienie społeczeństwu, że przyszłość jest nieprzewidywalna i w związku z tym to my musimy przygotować się, choćby w stopniu minimalnym, na przetrwanie: mieć jakiekolwiek zapasy żywności i wody pitnej, znać topografię okolicy, przewidzieć ew. miejsca docelowe samoewakuacji, umieć zaopatrzyć urazy, w przypadku chorób przewlekłych mieć podstawowy zapas leków choćby na kilkanaście dni, uzgodnić z bliskimi sposoby komunikacji w przypadku wyłączenia sieci, określić i przygotować niezbędne przedmioty do zabrania na wypadek pilnej ucieczki ( Japończycy zawsze mają przygotowany zestaw przeżycia). Obudźmy się. Nie wiemy, czy jutro nie będzie katastrofy spowodowanej potęgą wszechświata lub ludzką głupotą.

kuba18
niedziela, 18 stycznia 2015, 15:40

@stary Zgadzam się. Dużo racji. Zwłaszcza ostatnie zdanie. Przykład głupoty, to głazy, betony, uniemożliwiające podjazd bod budynki, zwężanie przejazdów bramnych. Kuriozum jest kosztowne fizyczne zwężanie istniejących ulic w dużych miastach w celu stworzenia z nich "deptaków". Którędy szybko dojedzie Pogotowie i Straż Pożarna, którędy będzie można dowieźć wodę, ewakuować mieszkańców? "Nie wiemy, czy jutro nie będzie katastrofy spowodowanej potęgą wszechświata lub ludzką głupotą".

pragmatyk
niedziela, 18 stycznia 2015, 13:31

Nie wszystko o czym tutaj piszesz jest aktualne.Są przy wojewodach grupy do spraw sytuacji nadzwyczajnych.Mamy dobrze zorganizowany system powiadamiania oparty na straży pożarnej ,, to jest dobre i bardzo sprawne patrząc na rózne akcje i klęski żywiołowe. Swiat sie zmienił .Te metody ,które były za komuny w większosci są już nieaktualne i nieadekwatne do bierzącej rzeczywistości.Przygotowanie do wojny , to odrębny temat.Nierozumiany przez dzisiejszych marnych polityków w większosci bez nadmiernej wyobrażni.Oni potrafią reagować już po zdarzeniu.Nie przeceniał bym ani nie gloryfikował mozliwości oraganizacji paramilitarnych.Oni mają swoje statuty ,zadania i marzenia ,ktore realizują .Czy federalizacja tych ruchów sie powiedzie, tak o ile będzie robiona ostroznie bez głębokiej ingerencji wewnątrz .Jeżeli przyjmą na siebie obowiązki na trudne czasy klęsk zywiołowych i zdarzeń losowych to cześć im i chwała.Będzie tego coraz więcej ze względu na zmiany klimatyczne.Od przybytku rąk głowa nie boli, szczególnie gdy zagrożone jest życie ludzkie.Co do spraw wojskowych to problem jest bardzo skomplikowany i będzie wyciąganiem kasztanów z ogniska.Tu potrzebne są konkretne ramy i zasady ,bo mamy do czynienia ze strukturą wojskową dosyć hermetyczną.To nie może być jak lipne powoływanie rezerwy na ćwiczenia , bo wychodzi z tego parodia szkolenia. Przypuszczam ,że częśc z tych oraganizacji lepiej zorganizowanych i szkolących sie np.w topografi terenu ,udzielaniu pomocy , biegach przełajowych w skomplikowanym terenie leśnym mozna pozyskać nie naruszając ich celów statutowych i zasad organizacyjnych. Z wywiadu wynika ,że rozmowy są prowadzone i pozytywne nastawienie obu stron.Zapoznanie się tych ludzi z realnymi problemami wojska i zadań wojska to już ogromny budulec społeczny i zrozumienie dla istnienia wojska w społeczeństwie i jego potrzeb, może oprócz defilad czołgów doczekamy sie również udziału w defiladach młodych z AK czy Strzelca .Jak będzie z tego narybek dla wojska, to dobrze, ale nie to powinno być priorytetem powiązania MONu ze społeczeństwem.Dla mnie priorytetem byłoby stworzenie w społeczeństwie grup ludzi bardziej swiadomych obowiązków wynikających z obronnosci naszej ojczyzny.

MB
niedziela, 18 stycznia 2015, 01:09

Bardzo mądra wypowiedź. Żadna grupa paramilitarna nie zastąpi państwa boję się jednak, że państwo nie zadje sobie z tego sprawy. Zamiast zacząć odbudowę struktur od najniższego szczebla zaczynamy od końca łańcucha. Wystarczy spojrzeć na wydziały obrony cywilnej w Urzędach Wojewódzkich aby wiedzieć, że taka instytucja funkcjonuje tylko na papierze.

dgb
sobota, 17 stycznia 2015, 21:51

Przez wasze pieprzonym ukladziki i działania mające na celu zabezpieczenie się przed przeciwdzialaniem społeczeństwa wszyscy zapłacimy i to słono. A Ci którzy przeżyją bd na was czekac przy wyjściu z waszego bunkra. Nawet BOR wam wtedy nie pomoże.

alex
piątek, 23 stycznia 2015, 15:22

Wszystko pięknie ale na "zielone ludzi" właściwa jest ŻW a zwłaszcza OS. Ustawa wszystko reguluje. Jako policja wojskowa ŻW posiada największe zaplecze prawne zarówno krajowe jak i międzynarodowe oraz umowy i status policyjno - wojskowy. A "zwykłe wojsko" - nie. Wyobraźmy sobie, że pojawiają się "zielone ludziki" w mundurach ... i ustawowo ŻW jest właściwa aby ich rozbroić, bez tłumaczenia się MSZ.

xxL
sobota, 24 stycznia 2015, 13:48

Mylisz się. Zielone ludziki nie mają oznak przynależności państwowej. To są przestępcy i dlatego powinni być ścigani przez MSW (policję i SG). Ponadto, za obronę granic lądowych odpowiada właśnie MSW. MON odpowiada za nienaruszalność przestrzeni powietrznej.

gazek
niedziela, 18 stycznia 2015, 22:49

Dobra idea, tylko pytanie jak będzie realizowana. Moja propozycja: 1) Nie wychowywanie i uczenie „patriotyzmu”, ale trenowanie i uczenie „żołnierki”. 2) Wojsko musi wciągnąć te organizacje paramilitarne w jedną organizację działającą przy wojsku i w pełni zarządzaną i kontrolowaną przez wojsko (potrzebne będą duże zasoby personalne i szprzętowe). 3) Żadne obwiązkowe kursy w szkołach typu „Przysposobienie Obronne” nie powinno wchodzić w grę. Najwyżej prelekcje, prezentacje, pogadanki. Uczestnictwo powinno być w pełni dobrowolne. 4) W czasie pokoju trening, w czasie kryzysu działają odpowiednie służby, nie OT. OT powinna działać wyłącznie, kiedy armia jest zaangażowana i o ile są jakieś zadania dla obrony terytorialnej. OT zasadniczo powinna działać w sytuacji konfliktu zbrojnego. 5) OT powinna mieć dwa zadania: A) Wsparcie i uzupełnienie regularnych jednostek w sytuacji konfliktu zbrojnego, B) Tworzenie lekkich, mobilnych jednostek zwiadowczo-dywersyjnych, wyposażonych w pojazd terenowy, sprzęt obserwacyjny, strzelecki, łączności itd. OT powinna łaczyć dobrą znajomość terenu z przeszkoleniem militarnym, co powinno być zdyskontowane w sytuacj konfliktu zbrojnego. 6) Zasadniczo nic armia nie powinna płacić członkom OT. Z założenia powinna to być dobrowolna służba wynikająca z potrzeby samego zainteresowanego. Koszt szkoleń jednak armia powinna wziąć na siebie.

stary
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 12:47

Patriotyzmu nie można nauczyć. W patriotyzmie można i należy wychować. Wańkowicz powiedział:"Nie podam ręki nikomu, kto nie wie, jak prababka z domu" - verba docent, exempla trahunt. Uczenie "żołnierki" jest bezsensowne, jeżeli adept nie jest zmotywowany. Samo rzemiosło wojskowe może być wykorzystane w bardzo różny sposób i przez różne podmioty. Szkolenie obronne - moim zdaniem - powinno być obowiązkowe: uczyć zachowania w sytuacji zagrożenia, w tym katastrofami, uczyć zasad wydawania komend i przyjmowania ze zrozumieniem rozkazów, samopomocy medycznej i pomocy przedlekarskiej, podstaw higieny polowej, posługiwania się środkami ochrony osobistej, bezpieczeństwa w posługiwaniu się bronią i podstaw strzelectwa. Oddziały OT nie mogą działać niezależnie od formacji zbrojnych i władz lokalnych; ich autonomia nie może prowadzić do chaosu, jednak dowódcy nawet niskiego szczebla - winni być przygotowani do podejmowania decyzji. Pominąłeś inne ważne zadania OT, na które zwróciłem uwagę we wcześniejszych wpisach. Pomyłka? Czy moja diagnoza była słuszna?

MirekS
sobota, 17 stycznia 2015, 20:54

1. jak dać dostęp do broni,to niech ręka Boża broni .Bo obalą rząd,ustrój i nie wiem co jeszcze, Naród to idioci potrzebni tylko do wyborów?, pod warunkiem że będą głosować po naszemu.Ale do obrony Polski będą się nadawali?2 . N.S.R uzbrojony Spike.Carl Gustaw,snajperzy kb.wyb.12.7 ale x108 łatwość uzupełnienia ze zdobyczy.Przeszkoleni sapersko i w dywersji będą wrzodem na d.. moskali.Skoro doktryna przewiduje opór dopiero na Wiśle,

Boruta
środa, 28 stycznia 2015, 09:51

Nie ma to jak mądrości generała żandarmerii z kompleksem Napoleona. :-( O różnicy w sytuacji społecznej i terenowej pomiędzy Polska a Afganistanem najwyraźniej w Centrum Szkolenia WSW imienia Dzierżyńskiego nie uczyli. Tego, jak pokonano "pokonać opór społeczeństwa" w Czeczenii bojowy pan żandarm tez nie zauważa. Opowiadanie bajek o powstrzymywaniu zielonych ludzików jest śmieszne. Zielone ludziki mogły zaistnieć w warunkach istnienia silnej, niezadowolonej mniejszości. Skoro nawet żołnierzom regularnej armii zdarzało się przechodzić na stronę rosyjska, to średnio inteligentny szympans powinien wydedukować, że część takich formacji też zmieniłaby front.

Przemysław
sobota, 17 stycznia 2015, 20:51

Dodam jeszcze ,że jestem 35 letnim w rezerwie. Mimo tego,że swoje odsłużyłem to nadal czuje niedosyt umiejętności strzeleckich. Zgadnijcie ile razy strzelałem w woju...? ... dwa :) Chadzam na strzelnicę ,ale jest drogo... z racji ,że lubię broń i chcę mieć dawne oko-strzelam wiatrówką...i co pan na to generale? musimy strzelać zamiennikami broni ... i to nam pozostało...nam obrońcom naszego pięknego kraju. ps;zdaję sobie sprawę,że liberalizm w Polsce co do broni nigdy nie będzie miał miejsca - dlaczego? bo rząd się boi obywateli swojego kraju. To smutne.

Urko
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 23:52

Może jako ciekawostkę podam jak się strzelało w ostatnich latach komuny.. Zasadnicza, lotnictwo, zabezpieczenie techniczne - czyli teoretycznie umiejętności strzeleckie to rzecz drugorzędna, ale średnio raz miesiącu strzelanie "numer 1" (5 strzałów) albo "2". Częściej jednak było to strzelanie "numer 2" czyli 20 sztuk amunicji ( względnie 25, w strzelaniach nocnych) I tak do znudzenia przez 2 lata!

stary
niedziela, 18 stycznia 2015, 00:33

Skoro ktoś jest oficerem, nawet rezerwy, to znaczy, że powinien zasługiwać na zaufanie. Skoro nie ma do niego zaufania, to powinno się go zdegradować, bo po co oficer bez zaufania. Jeśli jednak jest zaufanie, to należy wydać pozwolenie na posiadanie broni osobistej, najlepiej przydziałowej. Byle maszkaron sejmowo-partyjny może straszyć swoim "małym pistolecikiem", a oficer rezerwy ma ćwiczyć na strzelnicy z korkowca?

jakiś
sobota, 17 stycznia 2015, 20:43

Myślę że pieniądze olbrzymie będą pompowane w regularną armię, pensyjki wojskowych gonzów, a w konsekwencji najlepszy opór potencjalnemu wrogowi stworzy partyzantka - małe grupy bojowe z tanim uzbrojeniem chowająca się w miastach i w lesie

ja
sobota, 17 stycznia 2015, 20:39

Następny dyskutant-teoretyk. A gdzie czyny? Konkretne działania?

stach
wtorek, 20 stycznia 2015, 00:47

Organizacje społeczne nie wyręczą państwa w stworzeni sprawnej OTK, GN czy jak zwał. Gdyby tak było, to po pierwsze musiałyby być zniesione restrykcje w dostępie do broni, a nie są i nie będą. Zastanawiajcie się, twórzcie koncepcje, debatujcie, analizujcie i pytajcie, a czas ucieka, ucieka, ucieka. Tik, tak, tik, tak, tik, tak.. Minął już cały rok od Majdanu, a decyzji i faktów jak nie było tak nie ma.. Tik, tak, tik, tak, tik, tak.. Ruscy zajęli i militaryzują Krym, dozbrajają Prusy Wschodnie, wprowadzają do linii mnóstwo nowoczesnego sprzętu, o topieniu we krwi Ukrainy nie wspominając. Tik, tak, tik, tak, tik, tak.. MON śpi w najlepsze zamiast szykować kraj na najgorsze, bo po to jest. Tik, tak, tik, tak, tik, tak.. Kolorowych snów..

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 10:25

Można jedynie przyklasnąć, że temat obrony terytorialnej cieszy się takim zainteresowaniem wśród komentatorów. Mam nadzieję również, że wszyscy zainteresowani tym tematem są świadomi, iż bez konkretnych zmian systemowych, problem organizacji obrony terytorialnej nie wyjdzie poza ramy dyskusji. Kiedy te zmiany nastąpią ... ? Bądźmy umiarkowanymi optymistami. Życzę sobie, aby z treścią wszystkich głosów w dyskusji, zapoznali się nasi decydenci. Z pewnością nie zaszkodzi. Wiele propozycji zamieszczono na tej stronie, mniej lub bardziej realnych. Argumenty - za i przeciw - także padały najróżniejsze: i bardzo rozsądne, ciekawe i niestety - nie do zaakceptowania. Osobiście, skupię się krótko na wpisach dwóch internautów. Podziwiam aktywność na forum, przy okazji tego tematu, internauty o nicku "stary". Co prawda, jego prawomyślne mowy, odrobinę trącą myszką i przebrzmiałym patosem, ale generalnie zgadzam się z jego tezami. Myślę, że również wiele innych osób. Chociażby dlatego, że wskazanym jest - co pewien czas przypominać prawdy podstawowe. Ponadto, jestem mu wdzięczny za wyraźną sugestię, aby przywrócić do szkół te lektury, które wcześniej zostały usunięte z zestawu lektur szkolnych. To bardzo cenna inicjatywa. Dobrze się stało, że "stary" przypomniał bardzo znany wiersz /dzisiaj chciałoby się powiedzieć, że wręcz - kultowy/, wybitnego poety polskiego, a jednocześnie człowieka o zdecydowanie lewicowych poglądach, Władysława Broniewskiego. Dodam, że wiersz "Bagnet na broń" - ukazał się po raz pierwszy drukiem, niemal u progu II wojny światowej, w kwietniu 1939 roku. Powtarzam, dobrze że został przypomniany na tym portalu. Życiorys Władysława Broniewskiego stanowi doskonały materiał na realizację filmu bądź serialu sensacyjnego. Ten legionista Piłsudskiego, oficer 1 Pułku Piechoty Legionów, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, podczas której wyróżnił się dzielnością żołnierską - za co czterokrotnie otrzymał Krzyż Walecznych oraz Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari. Wojnę zakończył w stopniu kapitana. Już w okresie międzywojennym związał się z ruchem lewicowym. Jego przeżycia podczas II wojny światowej stanowią temat na oddzielny komentarz. Po wojnie wrócił do kraju i był mniej lub bardziej świadomym piewcą idei Stalina. W 1955 roku otrzymał Order Budowniczych Polski Ludowej. Być może, nadarzy się także okazja do zamieszczenia na Defence 24 również innego wybitnego, lecz nieco już zapomnianego wiersza W. Broniewskiego z okresu międzywojennego, a mianowicie - " ULICA MIŁA ". Ten wiersz zasługuje na to, aby nie został zupełnie zapomniany. Jak wspomniałem na wstępie - niektóre argumenty zupełnie mnie nie przekonują i w żaden sposób nie mogę ich zaakceptować. Otóż, przeglądając tę stronę, przeczytałem wpis internauty o nicu "Gottard". W komentarzu tego internauty, zaintrygowały mnie dwie sprawy. Trochę dziwię się, że nikt wcześniej nie zareagował na treść tego komentarza. Po pierwsze, swój komentarz rozpoczął od słów: " W 1940 roku PAN /podkreślenie moje/ Hitler dał generałowi ... ". Jeżeli internauta "Gottard", w ten sposób ironizuje na temat jednego z największych zbrodniarzy w historii cywilizacji, to można jedynie wzruszyć ramionami i uznać za mało poważne. Jeśli natomiast, w ten sposób próbuje docenić "zasługi" Hitlera, to już przestaje być zabawne, a tym bardziej śmieszne. Nie mam zamiaru robić wykładu na temat Adolfa Hitlera, III Rzeszy, nazizmu oraz zbrodni hitlerowskich. Przede mną, zrobiło to i udokumentowało, tysiące ludzi w niemal wszystkich krajach świata. Mogę jedynie zaapelować do internauty "Gottarda", aby zwiedził któryś z byłych niemieckich obozów koncentracyjnych, np. z okazji 70-tej rocznicy wyzwolenia - b. KL Auschwitz-Birkenau. Będąc na terenie byłego obozu, niech zwróci szczególną uwagę i zmusi się do odrobiny refleksji - na pomieszczenia, w których lekarze SS z osławionym doktorem Josefem Mengele na czele, wykonywali zbrodnicze eksperymenty pseudomedyczne, szczególnie na kobietach, kobietach w ciąży oraz dzieciach. Być może wówczas, "Gottard" inaczej spojrzy na Adolfa Hitlera oraz ideologię i system, którego był autorem. I po drugie: w tym samym komentarzu, "Gottard" przypomniał sylwetkę generała niemieckiego, Nikolausa von Falkenhorsta. "Gottard", wychwalając zasługi tego generała, stwierdził jednocześnie: " macie porównanie poziomu kompetencji, jakich dawniej mieliśmy generałów, a jakich macie teraz ". Prosto, jasno i zdecydowanie. Nie wiem, na ile sprawnie internauta "Gottard", porusza się w zagadnieniach dot. historii wojskowości i wojen? Dlatego w bardzo skondensowanej formie przypomnę: Nikolaus von Falkenhorst vel Mikołaj von Jastrzębski /1885-1968/ był niemieckim generałem pułkownikiem Wehrmachtu. Jego rodzina wywodziła się ze starej szlachty śląskiej. Był autorem planu Operacji Weserubung, tj. niemieckiej agresji na Danię i Norwegię w 1940 roku. W latach 1940-1944 był Naczelnym Dowódcą Wehrmachtu w Norwegii. Wcześniej, podczas kampanii wrześniowej w Polsce we wrześniu 1939 roku, dowodził niemieckim XXI Korpusem Armijnym. Jego korpus walczył z oddziałami Wojska Polskiego na Pomorzu, głównie na kierunku Grudziądz i Toruń. I rzecz bardzo istotna, o której nie wiedział lub zapomniał napisać "Gottard": po zakończeniu wojny, generał Nikolaus von Falkenhorst został uznany za zbrodniarza wojennego. W 1946 roku, brytyjski trybunał wojskowy, skazał go na karę śmierci przez rozstrzelanie za zatwierdzanie egzekucji - wziętych do niewoli żołnierzy brytyjskich i norweskich oraz komandosów z SOE /brytyjskie Kierownictwo Operacji Specjalnych/. Tego samego roku, kara śmierci została mu zamieniona na 20 lat pozbawienia wolności. Natomiast w 1953 roku, został zwolniony z więzienia z powodu złego stanu zdrowia. Wychwalając kogokolwiek, starajmy się zachować umiar i zdrowy rozsądek. Dotyczy to również niemieckich generałów Wehrmachtu.

Gottard
wtorek, 27 stycznia 2015, 10:19

Panie Pułkowniku, trzeba docenić geniusz wojskowy i szanować przeciwnika tym bardziej ze to teraz nasz sojusznik, a jak są to Polacy to miło jak Lewiński (von Manstein), Skorzeny czy Guderian. gen.von Jastrzembski miał prawo wydać rozkaz zabicia komandosów brytyjskich zgodnie z prawem wojennym bo to nie żołnierze tylko szpiony z bronią w ręku. Gen. Abraham w 1939 też kazał rozstrzeliwać takich komandosów niemieckich. Prawo jest prawem i trzeba z niego korzystać

rolnik
sobota, 17 stycznia 2015, 20:05

Poza jak napoleon i ja wszystko wiem jak powinno wyglądać, strategia trzymania łapy nad wszystkim ,nic nowego ,skamielina

Przemysław
sobota, 17 stycznia 2015, 19:32

Oczywiście że, potrzebny jest większy dostęp do broni dla cywilów. Wystarczy jeden akm w domu,lub coś lepszego jak kogoś stać ( oczywiście kupiony-nie otrzymany) i już będzie gorzej wrogowi. (podwyższanie umiejętności strzeleckich oczywiście na strzelnicach ze swoją bronią i nabojami) Są dwa plusy: - będziemy bezpieczniejsi jako państwo - Cywilny rynek broni przynosi duuuuże zyski państwu...

Husar
sobota, 17 stycznia 2015, 23:12

Wyobrażasz sobie co by się działo na ulicach ??. Bo ja tak...

Przemo
sobota, 17 stycznia 2015, 22:55

Jakieś 2-3 tygodnie temu w stanach policja zastrzeliła 12 latka z zabawkowym pistoletem. W Polsce takie rzeczy się nie zdarzają, w Polsce policjant jak widzi dziecko z bronią nie ignoruje takiego dzieciaka bo wie że to zabawka. Zwiększenie dostępu do broni tylko zwiększy ilość zabójstw i wypadków w Polsce. Zamiast zwiększyć, łatwy dostęp do broni zmniejszy poziom bezpieczeństwa. Jak się czujesz zagrożony to się zapisz na dżudo i boks.

J23
sobota, 17 stycznia 2015, 22:46

Nic z tego. Urzędasy nie rozumieją, że obecne prawo o dostępie do broni w cale nie wpływa na bezpieczeństwo publiczne bo bandziory nie przejmują się pozwoleniami na broń i rejestracją pukawek na komendzie. Jak jakiś oszołom będzie chciał kogoś zabić to nie potrzebuje do tego broni bo użyje najpopularniejszego w Polsce nożna albo młotka, pałki, łopaty, maczety czy obojętnie jakiego narzędzia. No ale o tym decydują politycy, ludzie oderwani od rzeczywistości

Dominick
sobota, 17 stycznia 2015, 21:55

To teraz wyobraź sobie marsz niepodległości w Warszawie i odpuść sobie głupie myślenie o broni dla społeczeństwa.

potencjalny OTowiec
sobota, 17 stycznia 2015, 19:31

Panie generale, niestety ten cały artukół jest MONOwo Sztabową koncepcyjną kompromitacją. Żadnych konretów. Rosja sie zbroji od co najmniej 1998 roku a Polska... gdzie jest 2% PKB..... Żyjecie w oderwaniu od rzeczywistoći z pomysłami w stylu pływające BWP! Jeżeli chcecie pływajacego bwp to kupcie od Rumunów MLI84 czy co tam maja i z głowy , będzie i tanio i pływająco. I niech Bumar to klepie MASOWO. Treaz co do Strzelców i OT, czy naprawde myśli Pan ze rosja bedzie prowadzić taka samą wojne z Polska jak Ukrainą? Naprawde? Proponuje jeszcze polać w sztabie i pić - obrazek jak z filmu Upadek (tak ten z Berlina) i tak trwać do konca w swoim przekonaniu. Rosja w przypadku wojny zRP oficjalnie nie musi wojska nazywać, polske w mediach będą mogli atakować nawet marsjanie. Przygotujcie sie na użycie broni każdej (taktyczne ładunki atomowe a co) WOJNA to jest wojna a nie walki między bratnimi narodami, Polacy sie na to nie załapią, to nie amerykanie żeby walczyć o serca i umysły... Uzbrajanie młodzierzy starców i kobiet na nie za wiele sie zda w przypadku cofnięcia pod szczecin, obrony Podkarpacia czy ucieczki na śląsk (jak w wojnie ze Szwecją), jeżlei do czegoś dojdzie bedzie to na bardzo poważne argumenty (Czeczenia) ze wszystkimi konsekwencjami, i co jak już rząd bedzie na emigracji? to o honor beda walczyc paramilitarne oddziały? A z jakich baz będa mogły te formacje operować? gdzie beda bazy szkoleniowe? Bo zakąłdamy ze armia sie cofa szybko bo taki bedzie rozkaz aby nie prowokować?I jak te formacje bez wsparcia regularnych wojsk wypadną w konfrontacji z brygadami wojsk zmechanizowanych ? Podpala ulice na podejściach do miasta Warszawy? Po pierwsze to o czym pan mowi to są banały, połśrodki a wojsko musi być PROFESJONALNE! Uzbrojone i w wysokiej gotowości bojowej. A nie funkcjonowąc w oparciu o systemy o których wy nie macie zielonego pojecia bo je dopiero wymyślacie. 120k wojska? A ile generałów, pierdzi stołków? Jednym słowem - KOMPROMOTACJA. Tylko kończąc dodam naotrzeźwienie w 2013 roku pojawiła się informacja o sile armi świata Polska była na 20 miejscu a Ukraina na 22.

Genek
sobota, 17 stycznia 2015, 21:33

Zgadzam się z Tobą. Niestety zbyt wielu Kobylańskich mamy na wysokich stanowiskach.

han
niedziela, 18 stycznia 2015, 20:24

Hmm dzięki takim zabawą jak asg czy innej formie wzmacnia poczucie jedności. Nie ważne czy masz 14 czy 50 lat póki jesteś w stanie trzymać beryla kalacha czy replike, masz głowę na karku...możesz kupić czas swojej rodzinie nawet jeden dzień.

kez87
sobota, 17 stycznia 2015, 19:07

"Popatrzmy na to, co się stało na Ukrainie. Gdyby istniały tam takie formacje proobronne przy granicy to „zielone ludziki”, które przeniknęły przez granicę, zostałyby natychmiast wyłapane. Ludzie się znają między sobą, znają swój teren" - pan generał naiwnie zakłada,zgodnie z propagandą, że ilość przyjezdnych Rosjan w siłach separatystów była równa w chwili rozpoczęcia walk 100%... Kompletna bzdura. Tego rodzaju "Ukraińscy patrioci" tam byli.Dostali kulkę w łeb od sąsiadów z którymi się wychowywali od dziecka. O tym mówiła choćby Tatiana Czornowoł: ""Nie zgadzam się z Panią. Gdyby tam byli patrioci, to byłoby to widać wcześniej. [Wychodziliby] na jakieś mityngi, na jakieś akcje, na jakieś konkursy czy festiwale. Powiem Pani, że do przyjaciela mojego męża z Gorłówki przyszli w ciągu tygodnia z automatami, żeby zlikwidować jego i jego rodzinę, bo wiedzieli o nim. Rozumie Pani, wszyscy ludzie, którzy byli tam patriotami - o nich wiedzieli. I do nich przychodzili. Przy czym, wie Pani, kto do niego przyszedł? Kolega z klasy" - powiedziała Czornowoł." http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/w-donbasie-nie-ma-ukrainskich-patriotow-miejscowi-ludzie-nie-czuja-sie-ukraincami-aktywistka-euromajdanu-video#

Darnok
sobota, 17 stycznia 2015, 18:40

Czytając wypowiedzi wszelkiej maści "ekspertów" i generałów pierdzistołków, naprawdę zaczynam się bać o los tego kraju. Jeden wizjoner widzi pluton w każdej gminie; drugi chce konsolidować organizacje o różnych tradycjach, profilu działania i potencjale (czyt. umiejętnościach), trzeci Napolen z Rembertowa porównuje umiejętności dzieciaka z klasy o profilu policyjnym (a takich jest większość tzw. mundurówek) z umiejętnościami żołnierza (nawet NSRu). Zasmucę tych oderwanych od rzeczywistości "ekspertów"... Po pierwsze: w przeciętnej gminie wiejskiej i miejsko-wiejskiej (czyli jakieś 90% pow. tego kraju), zdepopulawanej (bo młodzi wybyli do wielkich miast albo na zmywak do UK) nie zbierze się NAWET drużyny, która pro bono będzie tracić zdrowie na strzelnicach albo ganiać w weekendy po lasach (co innego za forsę, ale czy aby o taką półzawodową obronę narodową chodzi?); Po drugie: Strzelcom nie będzie po drodze ze strażakami ochotnikami, ani z kierowcami z LOKu (i pewnie vice versa), bo czemu niby mają tracić swoją tożsamość, tradycje i swój dorobek dla jakiejś nowej "zunifikowanej" idei (podporządkowanej tak czy inaczej MON albo samorządom); Po trzecie: dzieciak po 3-letniej szkole z rozszerzonym w-f, lekcjami na basenie, z kilkoma strzelaniami z kbks, obozem harcerskim w wakacje i dodatkowym WOSem będzie nadal MIĘSEM ARMATNIM, kiedy dojdzie do "W" (powinno się go raczej wysyłać, gdzieś na głębokie zaplecze, żeby pilnował porządku i świadczył pomoc uchodźcom i rannym...) - sprawę załatwiłoby oczywiście dalsze szkolenie po maturze, ale 19-latek albo idzie na studia albo chce zarabiać, bo za free to on już się nabiegał w szkole. Takie są smutne realia, których większość "ekspertów" nie dostrzega - innymi słowy: jesteśmy w czarnej d...ie bo przespano ostatnie 25 lat i ktoś "robił la...ę" sojusznikom z NATO w nadziei, że nas obronią. Jedyne sensowne rozwiązanie (poza powrotem do powszechnego poboru i unitarnego szkolenia w skróconej, zlokalizowanej formule), jakie widzę na dziś to rozwinąć do granic możliwości wychowanie patriotyczne w szkołach (już od poziomu podstawowego) - zacząć powszechną proobronną formację młodzieży, kursy obronne wpiąć do programu edukacji, przywrócić normalne PO i WF, no i oczywiście odbudować, promować harcerstwo... Do tego modlić się, żeby Opatrzność dała nam jeszcze dekadę spokoju. Może wtedy - przy założeniu, że zaplute media lansujące eko-gender i inne emo-homo nie będą torpedować i nazywać działań "faszystowskimi" - uda się wychować pokolenie zdolne i chętne do tworzenia masowej organizacji proobronnej i dalszej służby/szkoleń...

Gottard
sobota, 17 stycznia 2015, 18:30

Czyli pozamiatane, nic z tego poważnego nie będzie tylko jeszcze większy bardak niż w NSR i etaty dla swoich zaufanych co to od Lenina do Berlina. Bez broni w starych zapleśniałych mundurach wycofanych z AMW co nikt nie chciał kupić nawet za symboliczne1zł i gumofilce. Po co robić coś nowego skoro jest już podobne ZHP i ZHR ?

echo
wtorek, 20 stycznia 2015, 14:59

Dobry jest ten fragment o Ukrainie. "Ukraińcy mówią tak ..." :) Władza mówi ale widać Obywatele Ukrainy nieszczególnie czują te zagrożenia i na pewno nie wszyscy skoro masowo uciekają przed poborem i mobilizacją. Problem złożony i wymaga odejścia od oficjalnej linii politycznej i medialnej. Poniekąd w naszym kraju mamy analogiczną sytuację choć o innym kontekście polityczny. W uproszczeniu Władza swoje a Obywatele swoje i kto wie czy gdyby Polska była etnicznie tak niejednolita jak Ukraina to czy nie mielibyśmy podobnie jak nasz wschodni sąsiad wojny domowej. Mamy tę przewagę historyczną i nastawienie patriotyczne że mimo iż często ktoś tam wyszczególnia jakąś dodatkową narodowość to w pierwszej kolejności czuje się Polakiem i to waży na jego związaniu z Ojczyzną. Mimo pozornych podziałów i często bardzo odmiennych poglądów uważam że tworzymy jedność. Odnosząc się do artykuły nie drę szat na sobie że słabo u nas z obronnością czy patriotyzmem. Wręcz przewinie. W chwilach próby zawsze stajemy razem, zjednoczeni.

Eryk_B.
niedziela, 18 stycznia 2015, 20:06

Jest jakaś dziwna presja wywoływana od kilku miesięcy w tym temacie. Ciekawe w jakim celu? Niektóre tytuły są tak jednoznaczne (nawet ten) jakby wszystko już było zaklepane. Czy to działanie poprzez fakty dokonane..? Komu na tym zależy? Biedny Minister, który nie wie, co ma powiedzieć na pytania dziennikarzy. Dlatego deleguje głównego reformatora do zadania, które go przerasta.. Ten wysyła w Polskę audytorów w stopniach pułkownika;))) Pewnie będą umieli ocenić ilość zapiętych guzików i regulaminowe fryzury, bo co więcej? Co usłyszymy "Jest chęć i potencjał panie Generale! Z żandarmów zrobiło się specjalsów to z cywilów zrobimy wojsko, proste. A gdzie są służby, czy zweryfikowały liderów – dowódców tych organizacji? Czy rozpoznały ich ew. powiązania z organizacjami partyjnymi, narodowymi, faszystowskimi, kibolskimi, itd? Albo skłóconych ze sobą wodzów strzelaca, którzy się obwołali pułkownikami..? Czy zostało zrobione rozpoznanie i wywiad środowiskowy poprzez lokalne delegatury? Chyba od tego należałoby zacząć zanim się siądzie przy jednym stole i zamiast wydawać pieniądze na delegacje "po Polsce"...

z prawej flanki
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 11:15

a czy rozpoznaje się skrajnie lewacke środowiska ,te same ; które na ten przykład zaprosiły swego czasu swech brunatno/czerwonych pobratymców z Niemiec na nasze pewne narodowe Święto listopadowe? Co? Zluzuj nieco pókim dobry i nie czepiaj się porządnych ludzi..

Husar
sobota, 17 stycznia 2015, 18:22

Nie żebym się czepiał ale czemu ostatnio wszyscy noszą pustynne mundury? Taka moda czy tyle nadwyżek w wojsku?

artm
sobota, 17 stycznia 2015, 18:11

nalezy przypomniec wybitne osiagniecia pana Packa ktory jako oficer WSW od 1979 roku zna sie na sprawach wewnetrznych i tworzeniu niezaleznych struktur (szczegolnie w armii), pan general bedac rektorem AON w 2013 roku zaproponowal wymiane kadry naukowej z Rosja (zapewne aby podejzec wroga}.....itd, itd

Zdzich
sobota, 17 stycznia 2015, 18:06

Nie ufam temu grubasowi. Z tego co czytam to chodzi mu tylko o "identyfikację". Policzyć, zebrać nazwiska, adresy i dane. Tylko kto tą bazę danych później dostanie? Żeby nie było tak, że później, w czasie wojny, będą odwiedziny u tych wszystkich, dobrej woli pełnych, młodych ludzi. A jak już się połapią o co chodzi, to będą klęczeć nad dołem w jakimś lesie. Jak tu już ktoś napisał: podstawą jest powszechny, uregulowany dostęp do broni palnej. Ludzie się sami zorganizują i żaden trep z notesikiem do tego im potrzebny nie jest.

witold
niedziela, 18 stycznia 2015, 11:57

zgadzam się, iż spis ludzi w mon dzień później będzie już w Moskwie

koks
sobota, 17 stycznia 2015, 17:59

A ile mamy kamizelek kuloodpornych i hełmów kewlarowych? dla żołnierzy rezerwy itp? Nie ma co się chwalić tysiacami jak będa ubogo wyposażeni w razie W.

Darek
niedziela, 18 stycznia 2015, 13:25

Boję się, że rezerwy kamizelek i hełmów pojechały na Ukrainę...

buc
sobota, 17 stycznia 2015, 17:32

Czyli wymogiem dla współpracy z wojskiem jest "apolityczność" i "apartyjność". Otóż chciałem przypomnieć, że patriotyzm (charakterystyczne - to słowo nie pada w tekście ani razu) nie jest już w Polsce apolityczny. Patriotyzm uczyniono przedmiotem sporu kulturowego, partyjnego i politycznego. Określenie "patriota" uzyskało odcień ironiczny a nawet pogardliwy i stało się dla wielu często stosowanym wyzwiskiem. A taki n.p. Strzelec, o którym tu p. generał pisze, jak i inne tego typu organizacje, to wspólnoty ludzi nie tyle inspirujące i fascynujące się samym strzelaniem i zabawą w wojnę, ile patriotyzmem właśnie. Czyli w warunkach polskich ex definitione polityczne. Przykładem świetnie te sprawy ilustrującym była napaść lewaków z Antify na grupę rekonstrukcyjną 10.XI.2011r , która nie tylko nie spotkała się z potępieniem wielu wpływowych środowisk w Polsce, ale wręcz z czynnym poparciem (Krytyka Polityczna udzieliła im gościny i schronienia przed policją).

patriota
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 16:50

na początek należy szeregowym zawodowym chociaż minimalną emeryturę zagwarantować a nie wykorzystywać ich przez 12 lat. niech się rządzący i generałowie za to wezmą bo o swoich interesach to wiedzą jak myśleć.

Lucek
sobota, 17 stycznia 2015, 17:29

Polska jest krajem JEDNOLITYM i nie ma szans nawet na Donbas. Jedynie co mogą Ruskie zrobić to zamachy terrorystyczne lub akcje podkupowania polskich firm.

sas34
sobota, 17 stycznia 2015, 17:19

jak general wlicza mlodziez ze szkol mundurowych,do potencjalu wojskowego Polski....to mi sie wlosy jeża na karku,,,i przypomina tragiczna historia Polski

MB
niedziela, 18 stycznia 2015, 01:26

Widocznie jest fanem "Montera". Wziąć kilofy, łopaty i atakować stanowiska karabinów maszynowych lub co gorsza "Niedźwiadka".

nono
sobota, 17 stycznia 2015, 17:03

Nawet nie czytam , ten pan pokazał już wszystko co umie via Klich . NA EMERYTURE

Obywatel tego kraju
poniedziałek, 19 stycznia 2015, 22:21

Stworzenie 16 oddziałów terytorialnych OT, wypełnionych w minimalnym stopniu, głównie żołnierzami NSR - JEST DOBRYM POMYSŁEM, POD WARUNKIEM, ŻE CO ROKU PROWADZONE BĘDĄ ĆWICZENIA TEJ REZERWY NIE TYLKO NA POLIGONIE , ALE I WE WSPÓŁPRACY Z INNYMI SŁUŻBAMI W DZIAŁANIACH ANTYTERRORYSTYCZNYCH, ZWALCZANIA KLĘSK ŻYWIOŁ. I RATOWNICTWA.JEDNAK NIC NIE ZASTĄPI ZASADNICZEJ SŁUŻBY WOJSKOWEJ I OBRONY CYWILNEJ - SPRAWDZONY I NAJLEPSZY SPOSÓB. INNE , NOWE POMYSŁY SKOŃCZĄ SIĘ KLĘSKĄ POMYSŁODAWCÓW. OBECNE SIŁY ZBROJNE BOJĄ SIĘ POWROTU DO Z.S.W. - SZOK.

stary
wtorek, 20 stycznia 2015, 11:53

Czemu krzyczysz?

Nemezis88
sobota, 17 stycznia 2015, 16:58

Temat rozpalił namiętnie moje oczekiwania ale tekst poniżej skutecznie je zgasil... Osobiście uważam to za poroniony pomysł. NSR jest tak słabo wyekwipowane i tak prowizorycznie szkolnej, że brak słów. Gdyby nie ułatwienia we wstąpieniu później do armii zawodowej to nikt by się tym NSR nie interesował! To chłopaki choćby z takich organizacji jak FIA są lepiej wyposażeni i wyszkoleni. Co miesiąc mają szkolenia, przechodzą kursy poszerzajace wiedzę i łącza intensywne szkolenia z zabawą. Uważam, że NSR powinien w ramach szkoleń oferować darmowe wyrobienie pozwolenia na broń, oraz możliwość jej zakupu według upodobań konkretnej osoby przy uwzględnieniu kalibru, wymiennosci magazynkow oraz z zestandaryzowana szyną Picantini tak by można było mieć bazę dla doposazanie jej w akcesoria wymienne z pozostałymi osobami. Podobnie uważam, że NSR powinno zezwolić elewom na zakup dowolnego munduru i pozostałego wyposażenia zastrzegając jedynie kamuflaż. Tylko, że polityka naszego Państwa jest taka, żeby za wszelką cenę utrudnić dostęp do legalnego posiadania broni palnej i nie tylko. Jakie są tego efekty to widać też we Francji... W USA od razu ktoś by ostrzelał tych terrorystów. A w europie choćby ktoś chciał to nie ma czym... Władze obawiają się że po zezwoleniu na broń będzie gorzej i mniej bezpiecznie. Tylko że przestępcy i tak się nie przejmują tym wszystkim ponieważ broń kupują na czarnym rynku więc niezależnie od prawa i polityki kraju tą broń mieć będą. Za to przykładny obywatel ma rzucane kłody pod nogi na każdym kroku. A co wy koledzy o tym myślicie? Zapraszam serdecznie do dyskusji. Pozdrawiam

Maxello6
niedziela, 18 stycznia 2015, 00:38

Stuprocentowa racja. Tyle tylko że nawet na tym forum pojawiają się komentatorzy cierpiący na hoplofobię i wieszczący apokaliptyczne wizje, włącznie z wystrzelaniem się całego społeczeństwa. Polacy? paaanie... to banda niebezpiecznych świrów, cud, że się jeszcze nie powyrzynali nożami i maczetami ( mamy w kraju bardzo liberalne przepisy dotyczące broni białej)

gość
sobota, 17 stycznia 2015, 16:31

Wystarczyło by złagodzić przepisy co do posiadania broni i problem by zniknołgość

dr Doktor
sobota, 17 stycznia 2015, 20:25

Za to by wzrosła ilość zabitych w konfliktach sąsiedzkich "o miedzę". Uwolnienie broni w Polsce to idiotyzm czystej wody.

edtyp
sobota, 17 stycznia 2015, 18:20

Ta i pojawil nowy

tomgru
sobota, 17 stycznia 2015, 17:33

hahaha, nie. Jestem za umiarkowanym złagodzeniem przepisów odnośnie dostępu do broni. Ale jeśli naprawdę myślisz, że problem "by zniknołgość" to przemyśl to jeszcze xD nie wiem jak wyobrażasz sobie najzwyklejszego obywatela bez żadnego szkolenia, lub kilku z pistolecikami, może jakąś strzelbą na przeciw przeciętnego oddziału piechoty mającego kamizelki kuloodporne i długą broń automatyczną? No właśnie.

artm
sobota, 17 stycznia 2015, 16:23

absurdalnie nudna kontestacja, pan Pacek bedzie ujednolicac ,poziomowac, porzadkowac a wiec robic wszystko aby tym mlodym zapalencom wybic marzenia o wojsku z glowy. Jednoczesnie osiagniec tego pana w AON raczej nie zaliczalbym do wybitnych

jacek
niedziela, 18 stycznia 2015, 17:31

może nie potrzebnie odstąpilismy całkowicie od poboru oczywiscie podstawą sił zbrojnych powinna być armia zawodowa ale równolegle powinna funkcjonować OTi OC oparta na kilku miesięcznym przeszkoleniu obywateli jak w Austrii czy Szwajcarii

dobra rada
sobota, 17 stycznia 2015, 16:20

pomysł świetny ale nic z tego nie będzie bo gen. Pacek informacje zbierze i przekaże je tam gdzie nie powinien.... to jest III R.P. kochani. Zrzeszać się samodzielnie z dala od MON-u.

Raf03
poniedziałek, 13 kwietnia 2015, 14:34

Nie jestem specjalistą od wojska. Chciałbym jednak podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Obrona terytorialna powinna obejmować NSR i wynosić około 30-40 tys. żołnierzy. W ewentualnym konflikcie z naszym krajem Rosjanie mogą zastosować na masową skalę taktykę desantu małych grup żołnierzy na tyły naszych wojsk co przy niewielkiej ilości żołnierzy armii podstawowej prawdopodobnie spowoduje dezorganizację obrony. Dlatego dobrze zorganizowana OT może znacznie utrudnić wszelkiego rodzaju działania. Pozdrawiam

Genek
sobota, 17 stycznia 2015, 16:15

Bardziej obawiał bym się V kolumny. Jaki problem jest wejść rozproszona grupą np.1000 dywersantów? Mogą nieźle narozrabiać. Zanim nasze wojsko i służby się ogarną, może być za późno.

TT
sobota, 17 stycznia 2015, 22:48

V kolumna już tu jest. Zaczęła od ujadania na różnych forach...

7,62
sobota, 17 stycznia 2015, 22:22

za póżno na co ? ;-)

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama