Obrona Polski musi się opierać na sprawdzonych scenariuszach, a nie na dogmatach [WYWIAD]

12 lutego 2021, 11:37
Zima 17 TSz
Fot. Archiwum Tomasza Szatkowskiego.

W naszych warunkach geostrategicznych i w obecnym środowisku bezpieczeństwa scenariusz obrony manewrowej może być trudniejszy do realizacji - podkreśla w rozmowie z Defence24.pl Tomasz Szatkowski, Ambasador RP przy Kwaterze Głównej NATO, odnosząc się do dyskusji po doniesieniach o przebiegu ćwiczenia Zima-20. Ambasador mówi też o sposobach realizacji gier wojennych i symulacji, wynikach Strategicznego Przeglądu Obronnego i perspektywach współpracy z administracją Joe Bidena.

Jędrzej Graf: Panie Ambasadorze, w Polsce niedawno przeprowadzono ćwiczenia dowódczo-sztabowe Zima-20. Stały się one tematem publicznej dyskusji. Pojawiają się doniesienia, że w czasie ćwiczenia strona niebieska, poniosła porażkę, utraciła zdolność obrony w ciągu kilku dni. Jako wiceminister był Pan inicjatorem organizacji podobnych przedsięwzięć, w tym ćwiczenia Zima-17, realizowanego w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego. Jak należy interpretować obecne doniesienia, ale też szerzej, wnioski z tego typu ćwiczeń? 

Tomasz Szatkowski, Ambasador RP przy Kwaterze Głównej NATO: Tak, rzeczywiście, w pewnym sensie byłem pionierem zastosowania gier wojennych, także w formie ćwiczeń takich jak Zima-17 – realizowanych w pełni w dwustronny sposób, do wsparcia analiz obronnych. Rozwinąłem prototypową koncepcję ich użycia w trakcie mojej pracy w sektorze pozarządowym, we współpracy z wiodącymi ośrodkami tego typu w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Została ona później wykorzystana do wsparcia SPO, w trakcie mojej pracy w MON. Cieszę się również, że również tutaj w NATO kierowana przeze mnie delegacja inicjuje debatę i działania na temat reformy analiz, planowania, a także nowych koncepcji operacyjnych.

Przede wszystkim chciałem podkreślić, że bardzo dobre jest to, że tego typu ćwiczenia się odbywają. Zima-17 była pierwszym tego rodzaju przedsięwzięciem, w której uczestniczył cały wojskowy system dowodzenia. Słyszę, że Zima-20 miała mieć jeszcze większą skalę. Cieszę się, że ćwiczenie odbyło się w wyniku zaangażowania Ministra Obrony Narodowej, a cieszyło się zainteresowaniem także Pana Prezydenta. To jest na pewno dobrym znakiem. Dwustronne ćwiczenia oparte o realistyczny scenariusz stanowią pewną podstawę do oceny zarówno planów jak i zaangażowania poszczególnych dowódców wojskowych. Ważne jest podkreślenie, że w kontekście kierowania i dowodzenia powinny się odbywać zarówno ćwiczenia, które koncentrują się na poziomie polityczno-strategicznym, jak np. ćwiczenie Kraj, jak i militarnym – strategiczno-operacyjnym, jak Zima. Cele i formaty tych ćwiczeń są odmienne i nie należy ich ze sobą mylić. 

W ćwiczeniach powinni więc uczestniczyć nie tylko wojskowi, ale i kierownictwo państwa. 

To jest dobry kierunek, natomiast martwi mnie nagonka medialna, która się rozpętała. Nie znamy szczegółów scenariusza, a tego rodzaju spekulacje nie służą dobrze naszej kulturze i debacie strategicznej. Tego typu sensacyjna i bezmyślna narracja, napędzana fałszywymi przeciekami może tworzyć i wzmacniać negatywne tendencje w Wojsku Polskim. Mówię o skłonności do unikania tego rodzaju ćwiczeń, ponieważ one mogą wykazać jakieś błędy czy mogą też zakończyć się porażką. Jest znacznie lepiej dla bezpieczeństwa państwa, żeby ćwiczenia kończyły się porażką, aby można było wyciągnąć wnioski, niż żebyśmy dowiadywali się tych wniosków w rzeczywistym konflikcie. 

Nie tylko polska armia ma problem ze skłonnością do unikania tworzenia trudnych scenariuszy ćwiczeń, dających szanse na realistyczne wyniki.  

Oczywiście. Rzadko kiedy jakakolwiek organizacja poddaje się samorzutnie testom, które mogą wykazać niedociągnięcia. Dlatego przeważnie impuls do tego rodzaju ćwiczeń czy eksperymentów musi pochodzić z zewnątrz. Przychodzą mi w tym kontekście dwa przykłady zza Oceanu – Zastępcy Sekretarza Obrony Roberta Worka – autora renesansu wargamingu, i tzw. „trzeciej strategii offsetowej”, a wcześniej Sekretarza Obrony Roberta McNamary – patrona analizy systemów. Taka obserwacja nie zwalnia więc ze starań o zmianę kultury w resorcie obrony narodowej. Gdy organizowałem pierwsze tego typu przedsięwzięcia, najpierw poza, a później już w MON początkowo spotkałem się rzeczywiście z nieufnością i brakiem gotowości w środowisku wojskowym i resorcie obrony narodowej. Brakowało baz danych, opartego o nie systemu wiedzy, metodologii, a przede wszystkim obawiano się wyeksponowania błędów. Wynikało to z przyzwyczajeń i zaniedbań trwających latami, a wręcz przez kolejne dekady. 

Brakowało też efektywnej kontroli politycznej, w postaci choćby aktywnego udziału kierownictwa resortu w tych ćwiczeniach, co decydowało, że stawały się one pewnego rodzaju teatrem. Nie miały realnie charakteru dwustronnego. Często druga strona była podgrywana przez oficerów niższego szczebla i według z góry zaplanowanego scenariusza, znanego tej „naszej”. Wielokrotnie też zdarzało się, że ćwiczący nie odgrywali swoich ról zgodnie ze stanowiskami jakie zajmowali w hierarchii służbowej i mieliby obejmować w sytuacji zagrożenia.

Na czym polegało tego rodzaju podejście i jakie mogły być jego konsekwencje? 

Przykładowo, Szef Sztabu Generalnego mógł przyjmować funkcję kierownika ćwiczenia, natomiast rolę Szefa Sztabu odgrywał kto inny. To nie pozwalało na realne sprawdzanie koncepcji i realizacji planów obronnych. Nie dawało możliwości zbadania, jak oficerowie na najwyższych stanowiskach reagują na zmiany sytuacji, a to jest jedno z podstawowych założeń gier wojennych. Dla równowagi muszę jednak dodać, że miałem też jednak okazję obserwować wywołaną doświadczeniami z grami wojennymi zmianę postaw zarówno wojskowych, jak i cywilnych decydentów. 

Jakie korzyści powinny dawać gry wojenne z udziałem najwyższych dowódców, zgodnie z zajmowanymi stanowiskami?

Moim zdaniem obok przetestowania koncepcji najważniejsze jest właśnie sprawdzenie działań w momencie, gdy mamy do czynienia z dynamicznym i trudnym do przewidzenia rozwojem sytuacji. Jest naturalne, że w trakcie gier powstaje wiele pytań, zwracamy uwagę na zjawiska, o których wcześniej byśmy nie pomyśleli. Oczywiście pod warunkiem, że tego rodzaju symulacje zostaną przeprowadzone w możliwie realistyczny sposób, a nie według z góry ustalonego i znanego wszystkim scenariusza.

Użyję tutaj pewnej metafory. Systemy latające – samoloty czy pociski są poddawane badaniom w tunelu aerodynamicznym, aby sprawdzić ich działanie w różnorodnych i często ekstremalnych warunkach, co pozwala na przyspieszenie doskonalenia konstrukcji. Gry wojenne są swego rodzaju „tunelem aerodynamicznym” dla systemu obronnego.

Tworzą podstawy do wyciągania wniosków, zdecydowanie bardziej kreatywnych, niż gdybyśmy ich nie realizowali. Co więcej, odmiennie niż w realnej konfrontacji militarnej, cykl badawczy tego typu eksperymentacji jest, przynajmniej teoretycznie, zamknięty dla potencjalnych przeciwników. Umożliwia więc jednostronne udoskonalanie naszego systemu. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że gry tworzą syntetyczną historię wojskowości, z której doświadczenia można wykorzystywać do rozwoju systemu obronnego. 

image
Fot. Archiwum Tomasza Szatkowskiego.

Wiele mówi się także o narzędziach, jakie są stosowane do prowadzenia gier wojennych. Ćwiczenie Zima-20 miało miejsce na Akademii Sztuki Wojennej, a z dostępnych informacji wynika, że jednym z rozwiązań używanych na tej uczelni jest system JTLS. Czy ćwiczenia dowódczo-sztabowe powinny się odbywać w oparciu o jedno, czy więcej narzędzi?

JTLS to jedno ze standardowych rozwiązań używanych w środowisku państw NATO. Jest to system szczebla operacyjnego, który może być połączony, sfederowany również z systemami niższego poziomu, taktycznego, jak chociażby JCATS. Specyfika tego systemu to jest oczywiście dość rozbudowana symulacja, a z drugiej strony umożliwienie odgrywania całego łańcucha dowodzenia, pracy sztabowej.

Są to dobre systemy, światowej klasy, pozwalające ćwiczyć zespołom wojskowym w pełnym składach. Wprowadza to jednak mnóstwo zmiennych, które mogą powodować, że scenariusz staje się pewnego rodzaju dodatkiem. Jeżeli mamy w doświadczeniu czy eksperymencie wiele zmiennych, to możemy do końca nie wiedzieć, która z nich w głównej mierze odpowiadała za wynik. 

Dlatego też w wiodących ośrodkach państw NATO, przy prowadzeniu takich cyklów badawczych stosuje się wzajemną walidację, wiele narzędzi, co pozwala uzyskać różne spojrzenia na dane zagadnienia. Czasem, aby sprawdzić scenariusze i koncepcje operacyjne używa się prostszych gier wojennych, osadzonych w środowisku symulacyjnym z udziałem ćwiczących („human-in-the-loop”), albo nawet bez udziału człowieka, przy czym w tym ostatnim przypadku muszą być to bardzo proste scenariusze. Bez udziału ćwiczących dochodzi bowiem do dużych uproszczeń. 

A tradycyjne gry wojenne, rozgrywane na mapach?

Tradycyjne gry przeżywają od początku zeszłej dekady swój renesans, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. W 2015 r. Robert Work w związku z pracami nad „trzecią strategią offsetową” opublikował memorandum zawierające program reaktywowania i usystematyzowania tego rodzaju przedsięwzięć. Mniej więcej w tym samym czasie brytyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało podręcznik do gier wojennych, a na wydziale studiów wojennych King’s College London powstał hub koncentrujący akademickie i profesjonalne zainteresowanie użyciem gier wojennych, z którym uczestniczę w wymianie doświadczeń.

Okazuje się, że gry wojenne są bardzo elastycznym i skalowalnym narzędziem, pozwalającym na uzyskanie zjawiska syntetycznego doświadczenie ludzkiego. Są znacznie bardziej przydatne do opracowania zupełnie nowych koncepcji operacyjnych, jak np. nowa rewolucyjna wizja działania Korpusu Marines. W nim już nie musimy odtwarzać całej hierarchii i struktury dowodzenia, możemy skupić się na scenariuszu. Upraszczamy kwestie pracy sztabów, które są niejako „z tyłu”. W Polsce, autorytetem w dziedzinie tego typu gier jest Wojciech Zalewski. W ramach naszej współpracy potrafił on zaadoptować swoje rozwiązania do wsparcia współczesnych analiz obronnych.

Z kolei do zagadnień, które wymykają się z jakichś kwantyfikacji, czyli trudno je przełożyć na liczby, jak na przykład odstraszanie nuklearne, wojna informacyjna czy pewne aspekty cyber, stosuje się tzw. Table Top Exercise czyli w skrócie TTX. To rozwiązanie pośrednie między seminarium a grą wojenną. Tego rodzaju przedsięwzięcia oparte są na scenariuszu, który jest w miarę sprecyzowany. Są więc bazy danych, sytuacje osadzone w określonym w środowisku geograficznym i politycznym.

Jak odbywają się ćwiczenia TTX?

W ramach tego rodzaju ćwiczeń założone są pewne sekwencje działań i zespół ekspertów ocenia jakie, można było podjąć decyzje. Jest druga strona, która oddzielnie dochodzi do pomysłów swojego oddziaływania. Następnie „zderza” się ze sobą w kilku sekwencjach działania obu stron. To również daje potencjalnie bardzo kreatywne efekty. Oczywiście warunkiem jest udział doświadczonych ekspertów, bo ich osąd jest ważnym wkładem w to wszystko. Jest też wiele form różnych pośrednich, stosowanych w zależności od potrzeb.

Chciałbym na moment wrócić do ćwiczenia Zima-17, w którym Pan uczestniczył, będącego częścią Strategicznego Przeglądu Obronnego. Na jego podstawie podjęto wiele wniosków dotyczących struktury Sił Zbrojnych RP, mówiło się o nim m.in. w kontekście przesunięcia czołgów Leopard 2A5 do 1 Brygady Pancernej w Wesołej. W związku z doniesieniami o przebiegu ćwiczeń Zima-20 pojawiają się z kolei głosy, że przemieszczenie tych czołgów było błędem. Taki postulat od lat podnosi m.in. były Dowódca Generalny RSZ gen. broni Mirosław Różański.

Nie uczestniczyłem w ćwiczeniu Zima-20, wiem jednak na tyle, żeby potwierdzić, że zdecydowana większość informacji podawanych w tych przeciekach to kompletne nieporozumienie, bądź też celowa manipulacja. Zacznijmy od sięgnięcia kilka lat wstecz. W 2014 r. podjęto decyzję o rozmieszczeniu najnowszych wówczas czołgów nabytych przez Wojsko Polskie w 34. Brygadzie Kawalerii Pancernej w Żaganiu. Istnieje tam rzeczywiście dobra infrastruktura i warunki do szkolenia, ale brygada ta była w stanie głębokiego skadrowania – poziom ukompletowania 6 proc., oraz oddalona od potencjalnego teatru działań i oddzielona od niego wieloma przeszkodami wodnymi. 

Dlatego też, ówczesny Szef Sztabu Generalnego, generał Mieczysław Gocuł wnioskował, aby te czołgi zamiast do Żagania skierować do Wesołej – do 1. Brygady Pancernej. Za tym stała też ocena potencjalnych kierunków zagrożeń. Przeważyło jednak zdanie innych, w tym gen. Różańskiego. Tymczasem poziom gotowości 34. brygady oznaczał, że nie weszłaby do działań w razie potencjalnego konfliktu. Sytuacji nie naprawiło kanibalizowanie innych pododdziałów, aby podnieść poziom gotowości w Żaganiu. Co więcej, prowadzone w latach 2016 i 2017 r. w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego gry i ćwiczenia potwierdziły ocenę Sztabu Generalnego. 

Chciałbym przy tej okazji zaprzeczyć pojawiającym się w mediach relacjom, według których doszło do sytuacji, w której gen. broni Mirosław Różański udowodnił słuszności swoich tez w trakcie gier wojennych SPO, w tym m.in. krytyki wzmocnienia brygady w Wesołej. Żałuję, że pan generał milczy w tej sprawie, ale prawda jest taka, że nie brał nigdy udziału w żadnych grach wojennych podczas tego Przeglądu. Nie dotarły też do mnie żadne takie relacje z przeszłości. Zresztą, tak jak mówiłem, mam duży dystans do realizmu przeprowadzanych wówczas ćwiczeń dowódczo-sztabowych, które trudno w nazwać grami wojennymi. 

image
Fot. st. szer. Paweł Bednarczyk.

Z czego w takim razie mogła wynikać decyzja o rozlokowaniu Leopardów w tej brygadzie?

Odpowiadając na to pytanie chcę pominąć dyskutowanie pogłosek o polityczno-partyjnych czy osobistych interesach. Zacznę od tego, że wówczas w oficjalnym dyskursie dotyczącym bezpieczeństwa narodowego w Polsce forsowano błędną opinię, że ewentualny kryzys poprzedzałyby wielomiesięczne przygotowania, które widoczne byłyby dla naszych służb specjalnych czy sojuszników. Takie przygotowania mogłyby dać czas do rozwinięcia i przemieszczenia w rejony działań różnych jednostek.

Już jednak działania na Ukrainie pokazały, że ta koncepcja nie była prawidłowa, że zagrożenie może przyjść dużo szybciej z uwagi na wysoki stopień gotowości wojsk potencjalnego przeciwnika, zwiększany zarówno przed 2014 rokiem jak i nadal w ostatnich latach. Nie możemy pozwolić sobie na komfort zakładania, że będziemy z wielomiesięcznym wyprzedzeniem wiedzieli o tym, że ewentualny konflikt nastąpi. W tym kontekście rachuby, że 34. Brygada będzie mogła osiągnąć swoją gotowość i dyslokować się, były oparte na zbyt optymistycznych przesłankach.

Kolejnym elementem był dogmat „manewrowy” – założenie „wpuszczenia” przeciwnika na nasz teren i rozbicie go w ramach kontrataku. Ten sposób prowadzenia działań uzasadniano powierzchownymi wnioskami z historii. Wskazywano, że naszym błędem w 1939 r. było wysunięcie wojsk zbyt blisko granic. 

W wielu opracowaniach dotyczących Wojny Obronnej 1939 stawiana jest teza, że rozciągnięcie obrony na granicach umożliwiło stronie niemieckiej szybkie przełamanie polskich linii i stopniowe rozwijanie kolejnych ugrupowań Wojska Polskiego. 

Rzeczywiście, ówczesne dowództwo wojskowe podjęło taką decyzję, która utrudniła skuteczną obronę. Problem jednak nie sprowadza się do tego, że te wojska były rozlokowane blisko granic, a na tym, że ówczesna linia graniczna była długa i w wielu miejscach eksponowała możliwości przerwania ugrupowania, a odwrót obnażył słabości naszych wojsk. Potencjalna alternatywa - linia rzek Wisły, Narwi i Sanu rzeczywiście oferowała skrócenie frontu oraz oparcie się o przeszkody terenowe. Nie chcę wchodzić w szczegóły rozważań dotyczących potencjalnego użycia Sił Zbrojnych, ale dzisiejsze warunki geostrategiczne są zdecydowanie odmienne od tych z 1939 r.

Chciałbym również wskazać, że lekcje z 1939 r. uczą także, że aby mieć swobodę manewru, trzeba zapewnić przewagę w wielu domenach walki. Nie można tego dokonać w warunkach przewagi powietrznej przeciwnika i jego przewagi w świadomości sytuacyjnej. Jeśli wykonuje się manewr ofensywny, to najpierw trzeba przeprowadzić koncentrację sił. To z kolei poddaje je jednak oddziaływaniu środków napadu powietrznego czy też ognia artyleryjskiego. Dzisiaj do tych zagrożeń dochodzą środki w zupełnie nowych domenach jak choćby oddziaływanie radioelektroniczne, które będzie paraliżować, tak kluczową dla skuteczności manewru łączność.

Dlatego też, nawet tak tradycyjnie manewrowa armia, jak amerykańska przepracowuje swoją doktrynę, biorąc pod uwagę działanie w środowisku o wysokim stopniu przeciwdziałania (highly contested environment). Gdy trzydzieści lat temu rodziła się, dziś nieco już obecnie przebrzmiała koncepcja rewolucji w sprawach wojskowych (Revolution in Military Affairs - RMA), zakładano, że nada ona nowe tempo działaniom manewrowym. 

Te przewidywania nie sprawdziły się? 

Prawda jest taka, że dzisiaj technologie, które stały u źródeł RMA (integracja cyfrowa sensorów i zdolności do precyzyjnego rażenia na dystans) premiują defensywny operacyjnie paradygmat jakim jest A2AD. Dlatego Amerykanie pracują m.in. nad tzw. działaniami mozaikowymi, które są raczej ruchomą wojną na wyniszczenie, prowadzoną w rozproszeniu, a nie mansteinowskim „młotem i kowadłem”. Dla nas tworzy to po pierwsze szansę – działania operacyjnie defensywne znów są, jak wskazywał Clausewitz „silniejszą formą prowadzenia wojny”. Po drugie, wynika z tego potencjalne zagrożenie - działanie „z kontry” może być okupione dużymi stratami. 

Tak więc, w naszych warunkach geostrategicznych i w obecnym środowisku bezpieczeństwa scenariusz obrony manewrowej może być trudniejszy do realizacji. Wycofanie się w głąb kraju  może wręcz skomplikować naszą sytuację operacyjną – odwrotnie niż w 1939 r. – wydłużając linię obrony i umożliwiając przeciwnikowi wyzyskanie jego przewag. Ponadto stworzy ryzyko dla manewrujących wojsk ze strony środków oddziaływania potencjalnego przeciwnika. 

Jeszcze ważniejsze są natomiast kwestie polityczno-strategiczne. Jestem zaskoczony, że krytycy obrony wschodniej Polski ich nie dostrzegają. Przyjmowanie założenia, że utracony teren będziemy odbijać wraz z nadchodzącą odsieczą sojuszników otwiera dla nas potencjalne, niekontrolowane ryzyka polityczne. W konsekwencji możemy ryzykować scenariuszem zamrożonego konfliktu, ale nie na peryferiach, jak to jest na Ukrainie, ale w sercu kraju. Z tych właśnie powodów, w czasie Zimnej Wojny przywództwo polityczne i wojskowe RFN stoczyło w ramach NATO długą batalię, aby umieścić linię obrony Sojuszu jak najdalej na wschód, możliwie blisko wewnątrzniemieckiej granicy, w ramach wysuniętej obrony (forward defence). Nikomu w Niemczech nie przyszło do głowy, aby podważać ten zgodny z niemieckim interesem imperatyw tylko z tego powodu, żeby zaszkodzić temu czy innemu Ministrowi Obrony.

Te dość oczywiste wnioski, które narodziły się w wyniku SPO, świadczą w mojej ocenie przede wszystkim o tym, że brakowało wcześniej realistycznych ćwiczeń i gier wojennych, które mogłyby obalić zupełnie powierzchownie przyjmowane sądy. Smutną konsekwencją było intelektualnie zastałe środowisko, w którym rzekomi „von Mansteinowie”, nie tylko nie przewidywali skutków oddziaływania A2AD przeciwnika na przemieszczanie wojsk, ale jak się później okazało, nawet nie wiedzieli co ten termin oznacza. Obrona Polski musi się opierać na sprawdzonych scenariuszach, a nie na dogmatach.

Ćwiczenia Defender-Europe 20. Fot. Maciej Szopa/Defence24
Ćwiczenia Defender-Europe 20. Fot. Maciej Szopa/Defence24

Chciałbym poruszyć inną kwestię. W ćwiczeniach Zima-20 pod uwagę brano także sprzęt, który został zakupiony na wyposażenie Wojska Polskiego, jak myśliwce F-35, a także wyrzutnie rakietowe HIMARS oraz zestawy przeciwrakietowe Patriot. Czy to dobre rozwiązanie? 

Jeżeli scenariusz osadzony jest w pewnej perspektywie czasowej, przykładowo – w drugiej połowie lat 20. obecnego wieku, czy nawet w roku 2030 i uwzględniamy zarówno sprzęt zakupiony dla Wojska Polskiego, jak i ten planowany do wdrożenia przez potencjalnego przeciwnika w tym okresie, to daje to dobre odzwierciedlenie rzeczywistości. Takie podejście umożliwia nam korekty w planach rozwoju Sił Zbrojnych, jeśli chodzi właśnie o pozyskiwanie sprzętu, ale też struktury i dyslokację wojsk. 

Jeśli natomiast zakładamy uwzględnienie wyłącznie bieżącego potencjału, to mamy możliwość korygowania jedynie planów operacyjnych.

Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jedną kwestię. Jedną z rekomendacji Strategicznego Przeglądu Obronnego było wdrożenie na szerszą skalę narzędzi, pozwalających na jakościowo-ilościową ocenę zdolności poszczególnych jednostek. Nie tylko posiadanych przez siły własne, ale też potencjalnego przeciwnika. Ważne, by była to nasza wiedza, wypracowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Siły Zbrojne RP, a nie ściągnięta z obcych baz danych. Musimy mieć własny system wiedzy, stale doskonalony na przykład na bazie różnego rodzaju ćwiczeń. Wymaga to gromadzenia i stałej weryfikacji danych. Przygotowanie tego rodzaju rozwiązań jest w naszym zasięgu i powinniśmy to robić. 

Przejdźmy do spraw międzynarodowych. Administracja Joe Bidena zdecydowała o wstrzymaniu wycofania wojsk USA z Niemiec. Na ten rok planowane jest też ćwiczenie Defender-Europe 21, z udziałem łącznie ponad 30 tys. żołnierzy. To sygnały zaangażowania w bezpieczeństwo transatlantyckie. Jednocześnie jednak istnieją obawy, że administracja amerykańska z uwagi na skupienie na zagrożeniu ze strony Chin, a także na problemach wewnętrznych będzie musiała ograniczyć obecność na wschodniej flance NATO. Czy widzi Pan takie zagrożenie?

Na chwilę obecną nie widzę takiego zagrożenia. Widzę większą elastyczność nowej ekipy  w zakresie budowy reżimu kontroli zbrojeń we współpracy Rosją. Postrzeganie wyzwania chińskiego jest też oczywiście prawdą, ale większość osób z ekipy nowego Prezydenta Stanów Zjednoczonych, z którymi miałem okazję się zetknąć w przeszłości podziela nasze postrzeganie zagrożenia ze strony Rosji. Sygnały, które płyną z Waszyngtonu wskazują, że należy się spodziewać kontynuowania zaangażowania w Europie.

Jeśli chodzi o wstrzymanie wycofania wojsk z Niemiec, oceniamy to pozytywnie. Przypomnę, że Prezydent Andrzej Duda apelował do Prezydenta USA Donalda Trumpa, aby nie zmniejszał zaangażowania militarnego w Europie. Z pewnością pozostawienie w Europie żołnierzy, którzy mogliby zostać przeniesieni do Stanów Zjednoczonych ma pozytywny wpływ na bezpieczeństwo państw NATO, w tym i Polski.

A co ze współpracą z Niemcami? Nowa amerykańska administracja może oczekiwać od europejskich sojuszników przejęcia większej roli w systemie bezpieczeństwa, co przez część analityków jest odczytywane jako wezwanie do szerszej odpowiedzialności właśnie Berlina za sprawy wschodniej flanki NATO.

Z naszej perspektywy korzystne byłoby większe zaangażowanie Niemiec we wzmocnienie obrony Europy Środkowo-Wschodniej, a jeszcze lepiej gdyby było ono realizowane w partnerstwie z Polską. Jeszcze w czasie, gdy w MON kierowanym przez ministra Mariusza Błaszczaka odpowiadałem za sprawy międzynarodowe, skierowaliśmy do strony niemieckiej dokument tzw. „non-paper”, określający kierunki możliwej współpracy, w tym dalsze wzmocnienia roli Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód, na których podjęcie strona niemiecka nie była jeszcze gotowa.

Współpraca z Berlinem powinna się koncentrować się na inicjatywach wzmacniających realne bezpieczeństwo, a nie na symbolach. Oczywiście pewne działania są podejmowane i doceniamy to. Musimy też starać się, by podobne inicjatywy uwzględniały rolę Polski, wynikającą z jej położenia geograficznego. Polska jest przecież zwornikiem, „hubem” obecności sojuszniczej na wschodniej flance. 

Skoro mówimy o sojuszach, to chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię. W polskiej debacie publicznej pojawiają się głosy, że z uwagi na zmiany środowiska bezpieczeństwa powinniśmy się przygotowywać do działań w pełni samodzielnych, bez żadnego wsparcia z zewnątrz, bo możemy być całkowicie odcięci od sojuszników lub system sojuszy może się załamać. Jak się Pan do tego odniesie? 

Jestem zwolennikiem realizmu. Oznacza to zarówno konstatację, że żadne gwarancje bezpieczeństwa nie są absolutne, ale także uznanie, że NATO jest najlepszą opcją sojuszniczą w istniejących warunkach. Wrócę znów do historii – analogie do 1939 r. są nietrafione nie tylko, z uwagi na kształt granic i nieco inny charakter sąsiedztwa, ale także dlatego, że wobec stacjonowania sił sojuszniczych na naszym terenie, porażka Polski byłby nieporównywalnie większym obciążeniem dla ich statusu niż upadek Sajgonu.

Nie znaczy to, że wszystko w Sojuszu jest doskonałe. Pomiędzy pokładaniem pełnej wiary w sojusze, a zakładaniem, że musimy sobie radzić tylko wyłącznie sami, jest jednak całe spektrum scenariuszy. Także nasz wkład będzie decydował o tym, czy rozwiniemy to co jest w NATO cenne i co zapewniło Paktowi zwycięstwo w Zimnej Wojnie. Z drugiej strony, o naszej pozycji w NATO będzie także decydowała nasza zdolność do samodzielnych działań. Dlatego najsilniejsze państwa w Sojuszu wspierają go, ale nie pozbywają się tej alternatywy.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 231
Reklama
Fsaa
środa, 3 marca 2021, 15:51

Wolę by ćwiczenia udowodniły potrzebę dalszego ćwiczenia i zakupów niż tylko były okazją do awansu.

As
środa, 3 marca 2021, 07:50

Ze sprzętem który będzie za 20 lat dostępny i opanowany przez żołnierzy, z budżetem obronnym 2% pkb przegrywamy w 5 dni, a z budżetem 20% pkb na obronność przegramy w 7 dni. Na niepodległość trza mieć pieniądze.

Piotr ze Szwecji
środa, 3 marca 2021, 12:40

To nawet nie chodzi o sprzęt, bo taki można nawet improwizować. Pieniądze bez transferu know-how i know-why też nic nie pomogą, nawet jeśli się je ma. Na niepodległość trzeba niepodległego i niezawisłego myślenia, konceptów i szlacheckiej fantazji. Chłopski spryt nie starczy. Polska ma pozaborczy szkoleniowy kierat edukacyjny. Nie tylko w wojsku, bo widać to po wszystkich polskich uniwersytetach. Gdzie te kadry polskich analityków i wolnomyślicieli? Nawet partie polityczne, które tworzą Think-Tanki z nich nie korzystają już nie pisząc o służbach mundurowych i wywiadowczych Polski. Nie ma polskich korporacji zainteresowanych nimi też. Takie instytucje jak Stratfor mają tylko kraje historycznie niepodległe jak USA, UK czy Francja. NATO podczas Zimnej Wojny w Niemczech wypracowało taktykę ruchomej elastycznej obrony do zatrzymania pancerno-zmechanizowanej nawały Sowietów, lecz czy to jest taktyka wykładana na akademiach WP, a potem stosowana przez polskich dowódców w jakichkolwiek ćwiczeniach starcia teoretycznego z Rosjanami?

Piotr ze Szwecji
piątek, 26 lutego 2021, 10:43

Obrona Polski jak i jej scenariusze ataku polegają na manewrach wielkich zgrupowań wojsk zmechanizowanych. Rosja ma do swojej dyspozycji piechotę morską, piechotę górską i całą armię aeromobilną. Natura terenu południowej granicy Polski to góry, a północnej granicy Polski to wybrzeże pocięte licznymi jeziorami i szerokimi wylewami rzek. Mierzeja Wiślańska ani Hel dla przykładu nie są terenem dogodnym do prowadzenia manewru przez wojska zmechanizowane, lecz piechoty morskiej. Także wojsko zmechanizowane nie przeprowadzi ataku/obrony w kierunku Królewca drogą przez Mierzeję Wiślańską, a piechota morska już tak. Zsumuję. Czy dowódcy WP biorą pod uwagę porażkę wielkiej grupy koncentracji wojsk zmechanizowanych Ormian na południowym froncie do której po części walnie przyczyniła się lekka piechota górska szkolona przez tureckich i azerskich komandosów, a wsparta precyzyjną artylerią ciężką i dronami?

PL
czwartek, 25 lutego 2021, 21:42

Scenariusz w wojnie hmm Chyba dlatego mądre kraje miedzy sobą nie wojują bo nigdy nie wiesz co zawiedzie a co realnie da największą korzyść. Od parudziesieciu lat sie mowi o wojnie gospodarczej. I chyba tylko Chiny wziely to do siebie.. i Azjatyckie Tygrysy A u nas.. juz kanaly biznesowe poznikały z platform satelitarnych- tylko mądrale polityczne...żałosne i będzie miało to swoje konsekwencje

Franek
czwartek, 25 lutego 2021, 16:54

A teraz panie Tomaszu, niech pan pomyśli co się stanie jak wejdziemy w bliższy sojusz z Niemcami, które nam nóż w plecy wbiją o czym w niemieckim społeczeństwie się od dekad mówi, wiem bo tam mieszkałem i razem z Niemcami, a z drugiej strony dojdzie do wo...y domowej w Amer... o czym mówili mistycy już 25 lat temu i pozostaniemy sami? Kto nas wtedy będzie bronił? Słuchajcie lepiej głosu z Nieba, jeżeli on jest Polsce i Polakom dany.

aaa
niedziela, 21 lutego 2021, 08:35

Na pytanie ,co kupować w pierwszej kolejności, powiedziałbym tak; po pierwsze dużą ilość dywizjonów artylerii rakietowej o zasięgu do 50-60 km oraz dywizjonów rakietowych o zasięgu do 300 km oczywiście z głowicami o dużym ładunku bojowym, po drugie zwiększyć ilość dywizjonów rakietowych nadmorskich obrony wybrzeża. Chcę zwrócić uwagę na to , że Rosjanie planują i testują wykorzystanie swojej brygady rakietowej do jednoczesnego zniszczenia całej naszej dywizji przy użyciu jednej salwy ognia - to trzeba przemyśleć i poważnie rozważyć, jak na razie to chyba nikt z naszych dowódców na ten temat się nie zająknął. Nie musimy mieć drogich rakiet do atakowania Moskwy, nawet gdybyśmy te kilka sztuk wystrzelili to i tak Rosjanie ich przechwycą i zniszczą, co widać po ostatnich działaniach w Syrii, gdzie większość wystrzelonych rakiet przez Izrael właśnie została zniszczona. Najłatwiej jest zaorać szybko i skutecznie Obw. Kaliningradzki właśnie przy pomocy artylerii rakietowej , klasycznej dalekiego zasięgu, uderzeń lotnictwa i rakiet naszych sojuszników. Podobnie przy pomocy rakiet dywizjonów morskich można blokować wyjście na pełne morze Floty Bałtyckiej. Ale to trzeba robić szybko i nie czekać aż obce okręty podpłyną na nasze wody terytorialne. Wracając do naszej najnowszej historii wojen i wojskowości popatrzmy na początek II wojny światowej. Gdyby w czasie gdy wermacht wkraczał do Austrii, połączone wojska polskie i czechosłowackie prewencyjnie uderzyły na Niemcy, miały wielką szansę odnieść zwycięstwo, osłabić ich wojska i nie dopuścić do rozpętania wojny na wielką skalę. Wtedy stosunek sił był na naszą korzyść. Historia Europy potoczyłaby się zupełnie inaczej.

Dalinar
czwartek, 18 lutego 2021, 19:15

Historie o zolnierzach ze Spike'ami za kazdym drzewem mozna sobie wlozyc miedzy bajki. Wystarcza drony z z termowizja i bedziemy ogladac takie obrazki jak z Afganistanu gdzie strzelali do nich jak w grze komputerowej w dzien i w nocy. Przedewszytskim OPL i to w duzej ilosci i od tego trzeba zaczac aby moc o czymkolwiek mowic. Kupowac jak najszybciej nawet kosztem innych projektow, czolgow itd. od norwegow czy anglikow i nie ogladac sie na USA. Bez tego wszytsko inne to strata czasu i pieniedzy.

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 19 lutego 2021, 14:31

Mówiłem to już i powtarzał będę. Drony mają teraz swoje pięć minut. Jest to dobra broń ale prędzej czy później nasz potencjalny przeciwnik (i nie tylko on) nauczy się sobie z nimi radzić. Dlatego opieranie się tylko i wyłącznie na tego typu środkach walki jest zwyczajnym szaleństwem. Ponadto weź pod uwagę, że drony, które operowały nad Afganistanem latały sobie beztrosko tylko dlatego, że odbywało się to w warunkach całkowitej przewagi powietrznej.

SAS
piątek, 26 lutego 2021, 09:33

Jak świat światem, co dekada alb dwie pojawiają się innowacje, które zmieniają metodę prowadzenia walki i rozstrzygają wojny. I kiedy właśnie wybucha wojna, a dzieje się to z reguły nagle, kraj i armia są na przedzie tego wyścigu myśli, idei, technologii, albo w tyle. Drony maja swoje 5 minut, kto przewidział, trafił w swój czas, teraz zbiera owoce, jak Azerbejdżan, Turcja. Co będzie dalej, co będzie następne? Natomiast polska armia i decydenci nie maja prawie w ogóle kontaktu z rzeczywistością.

Jabadabadu
wtorek, 23 lutego 2021, 16:28

Uzupełnienie: 1) już dawno nauczył się z nimi (uav) radzić, 2) w Afganistanie wcale tak beztrosko nie latały, dość dużo spadło, zostało zestrzelonych lub .... uciekło, ale nikt się tym specjalnie nie chwalił. Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że całkowite poleganie na dronach do co najmniej szaleństwo, a właściwie seppuku. Pozdrawiam

aaa
czwartek, 18 lutego 2021, 17:08

Pozwólcie szanowni dyskutanci, że jeszcze raz zabiorę głos w tej tak arcyważnej sprawie. W kwestii doktryny obronnej państwa tak jak w wielu innych sprawach trzeba mieć wizję, czyli co i jak trzeba zrobić aby obronić państwo i przetrwać. W naszej dzisiejszej sytuacji geopolitycznej musimy wyartykułować kilka zasadniczych punktów naszych działań obronnych. Przyjmijmy że bronimy się przed,militarną agresją npla , nie bójmy się tego powiedzieć ze wschodu. Podstawowe założenie musi być takie: po pierwsze w przypadku próby przekroczenia naszych granic natychmiast przystępujemy do bitwy granicznej, którą prowadzimy aby zahamować natarcie wojsk napastnika i doprowadzić do jego załamania, następnie trzeba koniecznie przenieść jak najszybciej działania bojowe na jego terytorium i tam niszczyć jego główne siły . Trzeba pamiętać że natarcie armii pancernej czy zmechanizowanej napastnika może swobodnie zahamować nasza , oczywiście w pełni ukompletowana i rozwinięta do etatu W, dywizja, wsparta uderzeniami z powietrza przy pomocy lotnictwa i rakiet i odwodów . Liczy się oczywiście wczesne rozpoznanie, i ewentualne działania wyprzedzające, taki np Obwód Kaliningradzki, który powinien być zniszczony w pierwszych dniach wojny, cieśniny fiński powinny być zawczasu zablokowane tak aby Flota Bałtycka nie zdążyła wypłynąć na Bałtyk. Oczywiście na wsparcie wojsk lądowych NATO, możemy czekać miesiącami jak na szczepionki, ale wsparcie lotnicze jest możliwe natychmiast, podobnie wsparcie powietrzno-rakietowe wojsk USA. Trzeba jasno określić czego potrzebujemy do obrony i to kupować tyle ile potrzeba, w kraju albo za granicą. Nie wolno straszyć społeczeństwa bezsilnością i niemocą,Morale armii i społeczeństwa to połowa sukcesu.

Andrzej
czwartek, 18 lutego 2021, 11:03

Sprawdzony scenariusz to 39r. A oczywiście " Cud nad Wisłą" który nie był cudem, tylko wygrana dzięki technologii" łączność kryptografia i wojna elektroniczna. Oczywiście my wybieramy jak zawsze drogę debat, spotkań i konferencji...

Ech
czwartek, 18 lutego 2021, 00:27

Przeprwadzmy cwiczenia ze sptrzetem jaki bedziemy miesli w 2030 roku:) Pieknie . genialne:)

Dropik
czwartek, 18 lutego 2021, 07:32

Można przyjąć takie założenia. Ważne żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski. A w nioski są takie , że te miliardy nic nie dały, bo ustawienie wojsk nad granicą spowodował ich zniszczenie w pierwszych 2 dniach konfilktu.

andys
środa, 17 lutego 2021, 10:18

Interesuje mnie zasadniczy problem - w jaki sposób podstawowe siły rosyjskiego agresora dotrą do granic Polski? Jedyna droga - przez Białorus i Ukrainę, ewentualnie Łotwę i Litwę. Czy kraje te, ot tak , po prostu zgodza sie na przemarsz wojsk rosyjskich? Przeciez w ten sposób zostana wciagnięte w straszliwy konflikt i moga oczekiwać militarnej riposty Polski i NATO.

andys
czwartek, 25 marca 2021, 11:34

Ciekawe! Kilka osób odpowiedziała na moje pytanie , ale ŻADNA odpowiedź nie dotyczyła istoty sprawy.

Dalinar
czwartek, 18 lutego 2021, 19:22

Ruskim wystarczy w PL zniszczyc gazoport, elektrownie, naftoport, lotniska i Polska lezy i kwiczy. Wtedy musimy kupowac od nich 10x drozej i do tego mamy zrujnowana gospodarke. Do tego europa jest przerazona i razem z ruskimi zmuszaja do instalacji przyjaznego im rzadu i koncesje. Proste jak drut

ZZZZ
środa, 17 lutego 2021, 17:14

Chyba można całkiem realnie zakładać, że Rosja wyprowadzi uderzenie lądowe z Obwodu Kaliningradzkiego oraz na całej szerokości granicy polsko-białoruskiej.

Extern
środa, 17 lutego 2021, 19:54

Historycznie patrząc tak właśnie Rosjanie zawsze szli na nas. To samo było i podczas Insurekcji Kościuszkowskiej. W powstaniu Listopadowym. Jak i podczas wojny 1920. Czyli generalnie przejście przez Bramę Smoleńską i atak w kierunku na Warszawę. Jest to najbardziej oczywisty kierunek i najkrótsza droga do serca Polski. Pewnym nowum jest to że dziś Brama Smoleńska już do nas nie należy więc nie możemy oprzeć działań na tym naturalnym przewężeniu. Będziemy musieli się prawdopodobnie bić już po szerszym rozwinięciu przez nich ataku. Bardzo też możliwe że ich atak pójdzie na dwa kierunki, jeden na Warszawę bądź ewentualnie obejście Warszawy od południa aby wziąć miasto w kleszcze. Bo drugi atak, prawdopodobnie przez teren Litwy pójdzie najkrótszą drogą na pomoc Kaliningradowi, albo aby wspomóc od północy uderzenie od Kaliningradu. A wtedy Warszawa by właśnie wzięta została w kleszcze od północy i południowego wschodu.

asd
środa, 17 lutego 2021, 18:40

Jeszcze bardziej realne jest to, że nie zgromadzą tam odpowiednich sił w sposób niezauważony dla NATOwskiego wywiadu.

andys
środa, 17 lutego 2021, 18:33

1. "Chyba" eliminuje "można całkiem realnie zakładać". Albo, albo! 2. Czy czytaleś uważnie, co napisałem?

aaa
wtorek, 16 lutego 2021, 20:47

Bardzo śmieszna zabawa w wojnę, przypomina raczej wojnę psychologiczną na potrzeby bieżącej propagandy, która coś zapewne miała wykazać i czyjeś racje uzasadnić. Pomyśleć tylko że tacy biedni i słabo uzbrojeni powstańcy warszawscy potrafili walczyć przez 63 dni a tu taka wykształcona w Ameryce i w sumie nieźle uzbrojona elita tak szybko splajtowała. Wszystko zależy od przyjętego założenia do ćwiczenia, teoretycznie można przyjąć ze obce wojska okopały się na rubieży Wisły a my atakujemy ich od wschodu i co i nic jaka taktyka taka wojna.

rezerwista
środa, 17 lutego 2021, 13:30

Nie wiem czy byłeś/aś w wojsku. Gry wojenne , manewry ,ćwiczenia na poligonach są bardzo potrzebne jeśli nasze wojsko ma nie być tylko od defilad. Człowiek , który orientuje się choć trochę w realiach działań zbrojnych wie , że walki w mieście należą do najtrudniejszych działań. Dlatego też znacznie mniejsze siły , słabiej uzbrojone mogą bronić się długo , a nawet atakować silniejszego przeciwnika. W 1945 roku w walce o Berlin wojsko rosyjskie poniosło bardzo duże straty pomimo ,że liczyło więcej żołnierzy , posiadało lotnictwo , artylerię , wojska pancerne. W walach w mieście bardzo dużą rolę odgrywa morale żołnierzy.

andys
środa, 17 lutego 2021, 18:37

"W 1945 roku w walce o Berlin wojsko rosyjskie" poniosły relatywnie małe straty , biorąc pod uwagę złozonośc zadania. Przed atakiem wielokrotnie, na róznych szczeblach ,były prowadzone gry wojenne i inne ćwiczenia.

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 09:34

To nie jest tak że powstańcy w 1944 walczyli tak długo bo byli tak mocni. Prawda jest zupełnie inna. Niemcom zależało wyłącznie na utrzymaniu przejezdności linii średnicowej (by podtrzymać walki a potem ewakuację z prawego brzegu), co nigdy nie było zagrożone. Poza tym nie mieli interesu w szybkiej likwidacji powstania, i skierowali tu bardzo słabe i mało wartościowe jednostki.

bender
czwartek, 18 lutego 2021, 12:27

To akurat jest nieprawda. Powstanie miało wykorzystać sowiecką ofensywę i rozprężenie w szeregach Wehrmachtu. Niemcy wykorzystali do jego tłumienia to co mogli, a po zatrzymaniu ofensywy przez Stalina i zbrodniczym rozkazie Himmlera przeszli do systematycznego niszczenia miasta i odbudowy pozycji obronnych na linii Wisły. Użycie jednostek pomocniczych wynikało z możliwości, nie z lekceważenia problemu.

Kot nr 398
czwartek, 18 lutego 2021, 15:35

Zdecydowanie mogli użyć więcej, bo byli chwilę po ogromnym wycofaniu z Białorusi (Bagration). Mieli bardzo dużo wolnych jednostek, rozbitych i ogólnie przetrzepanych, ale dostępnych i to od razu w tym sektorze frontu a nie na przykład w Rumunii. Widać to po tym jak dużej siły użyli do zepchnięcia do Wisły przyczółka magnuszewskiego (a nasi i tak się utrzymali).

wert
czwartek, 18 lutego 2021, 22:29

Od Wisły pod Zegrzem do Minska Maz rozciągnięta i dziurawa niemiecka obrona to dywizja piechoty wsparta 12 haubicami 105mm pod Otwockiem, pociągiem pancernym, resztkami spadochroniarzy HG ściągniętymi z Włoch (Monte Cassino) i pomniejszymi zapasowymi jednostkami. Naprzeciw sowieckie: 3, 8 i 16 korpusy pancerne. 28 lipca niemiecka dywizja była już rozbita a jej d-ca gen frank pod Kołbielą wzięty do niewoli. Od 22 lipca trwała ewakuacja niemców z Warszawy powstrzymana decyzją hitlera 27 lipca, jednak sytuacja taktyczna dla zajęcia tak ważnego węzła transportowego jakim była W-wa nakazywała zajęcie miasta z marszu bez większych strat. Tylko że powstanie wybuchło a plan przejęcia Powstania autorstwa skripija z GL nie wypalił. Osławiona "bitwa pancerna" na przedpolach W-wy która "osłabiła" sowietów i "uniemożliwiła" pomoc powstańcom to komunistyczna ŚCIEMA

bender
czwartek, 18 lutego 2021, 18:49

Te "duże siły" były dywizjami na papierze, jakimiś pojedynczymi kompaniami, których kontrataku Niemcy nie dali rady skoordynować w panującym rozgardiaszu, więc wchodziły do walki osobno (udokumentowane m.in. przez prof. M. Iwanowa). Na początku sierpnia Rokossowski mógł zająć Warszawę z marszu, od tak. Jeśli Bagration zadał Niemcom takie straty jak maluje to sowiecka historiografia, to w okolicy nie było dużych związków taktycznych. To dlatego Powstanie tłumione było przez kombinowane grupy bojowe. Choć oczywiście było to zadanie dla sił SS, mieli świadomość, że do mordowania cywilów na Woli lepsze są bandy degeneratów z tyłów niż grenadierzy z pierwszej linii. Ale na zorganizowany opór już nie koniecznie: vide wysokie straty niemieckie mimo taktyki spalonej ziemi, do których przyznawał się przesłuchiwany von Bach-Zelewski. Zresztą sam personalny udział tego ostatniego, któremu podlegała całość operacji przeciwpartyzanckich na terytorium GG, Ukrainy, Jugosławii, Norwegii, Francji, Belgii i Holandii, świadczył o powadze problemu. Rozkaz Himmlera też na to wskazuje.

Kot nr 398
piątek, 19 lutego 2021, 08:07

Tak, na pewno, w ciągu poprzedniego miesiąca front się przesunął ponad 500 km (praktycznie cała dzisiejsza Białoruś). Wszystkie linie kolejowe zniszczone (Schienenwolf), mosty na drogach też, jak mieli dowozić zaopatrzenie? Skąd brać świeże jednostki? Jak by niby miał pokonać Wisłę i jeszcze utrzymać się w lewobrzeżnej Warszawie bez zaopatrzenia i wsparcia z drugiego brzegu? Nie bez powodu walki od Siedlec po Pragę tyle zajęły, i wcale łatwe nie były. Operacje partyzanckie ogólnie nie były problemem dla Niemców podczas tej wojny, nie te czasy. Nawet na Białorusi, gdzie były najlepsze warunki dla partyzantki.

wert
czwartek, 18 lutego 2021, 23:03

Tadeusz Żenczykowski w oparciu o dokumenty stwierdził straty sowietów na 76 czołgów w "wielkiej bitwie" pancernej która zatrzymała cały front rokosowskiego i "uniemożliwiła" pomoc walczącej Warszawie. I front białoruski miał 3360 czołgów i dział panc a na lewym skrzydle tzw warszawskim ok 2 tyś. Naprzeciw IX armii niemieckiej stał cały ruski front. przewaga w ludziach 5:1 w czołgach 7:1, w artylerii 9:1 w lotnictwie brak porównania- miażdżąca, lotnictwo niemieckie wycofane do obrony przed alianckimi nalotami. Morale Niemców złamane, dzienne straty sowietów to 4 tyś ludzi Za pół roku wzrosną do 7 tyś gdy wkroczą ogniem żelazem gwałtem i wypędzeniem na teren "niemieckie"

dropik
środa, 17 lutego 2021, 08:24

Czemu miało służyć odniesienie się do Powstania Warszawskiego ? To była największa polska porażka wojenna po Wrześniu 39. Nic tam nie było dobrze zrobione. Tylko niepotrzebnie przelana krew żołnierzy i cywilów.

bender
czwartek, 18 lutego 2021, 19:10

Istnieje teoria, że bez Powstania nie byłoby PRL, a jedynie polskojęzyczna republika Rad, do czego nawoływała Wasilewska. Zaciętość oporu przekonała Stalina do innego podejścia wobec Polaków, dzięki czemu stalinizm po wojnie był forsowany nieco mniej doktrynalnie w PRL niż w pozostałych krajach satelickich. Być może przetrwaliśmy komunizm i nigdy nie wyrzekliśmy się wolności właśnie dzięki daninie krwi z Powstania.

dropik
poniedziałek, 22 lutego 2021, 07:55

To tylko teoria. A Czesi, Litwini, Łotysze jak przetrwali komunizm ? to są tylko narodowe mity.

Extern
środa, 17 lutego 2021, 19:50

Fakt że powstanie może i nie potrzebnie wybuchło. Ale skoro już wybuchło, to nie jest to do końca prawda że "nic tam dobrze nie zrobiono". W pierwszych dniach powstańcy osiągnęli sporo z zakładanych celów, włącznie z uchwyceniem dojść do Wisły i wszystkie dzielnice miały połączenia. Jednak fakt że powstanie zostało niepotrzebnie przedłużone o miesiąc. Pod koniec pierwszego miesiąca walk już było wiadomo że nic z tego nie będzie i że dalszy opór to tylko straty. Wtedy należało już powstanie poddać. Choć ponieważ wtedy jeszcze jakoś sobie radziliśmy, pewno nie znalazła by ta decyzja zrozumienia wśród średniego szczebla dowódczego, już nie mówiąc o szeregowych powstańcach.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 16 lutego 2021, 23:29

Jens Stoltenberg, głowa NATO, właśnie zaapelował dziś do wszystkich krajów NATO, więc też do Polski, o stworzenie MINIMALNEJ siły obronnej dla własnych krajów. W Polsce gry wojenne dalej na zyskanie czasu na tą 1 dywizję pancerną, która pomoże z obroną Polski? Tą 1 cudowną cudzoziemską dywizją, która ma przyjść WP (4 dywizje) z odsieczą i sama cudem nad Wisłą nr 2 zapewnić Polsce natychmiastowe zwycięstwo... Tylko z prawdą zwyciężymy. Na prawdę nie wiem do czego te kłamstwa, że Polska będzie wiecznie bezpieczna, prowadzą. No i co z tego, że dziś jest Polska bezpieczna, jeśli sytuacja może się zmienić diametralnie i to bardzo szybko. Świat nie jest dłużej stabilny.

rezerwista
środa, 17 lutego 2021, 13:39

Jens Stoltenberg, głowa NATO powiedział to , co do serca powinni wziąć decydenci w krajach na tzw. flance wschodniej. Nie wiem ile osób czytało art. 5 Traktatu NATO. Artykuł ten mówi o pomocy dla kraju , którego suwerenność jest naruszona przez inny kraj ale nie mówi o zakresie tej pomocy. Oznacza to ,że kraje będące członkami Sojuszu mogą za zgodą swych parlamentów oferować pomoc niekoniecznie wojskową, lub wojskową w bardzo ograniczonym zakresie. W praktyce oznacza to , że każdy kraj Sojuszu powinien mieć siły zbrojne gwarantujące dostateczną obronę.

dropik
środa, 17 lutego 2021, 13:13

nie ma 1 dywizji pancernej . jest 11 dywizja pancerna. niestety po reformach w dość opłakanym stanie. nie ma też dodatkowych 4 dywizji bo były w sumie trzy , a czwarta powstaje na zasadzie mieszania nieosłodzonej herbaty. to wszystko fikcja

I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:07

Ach, gdyby tak wszyscy nasi politycy byli tak kompetentni i inteligentni jak ambasador Szatkowski. Najlepiej, gdyby miał on urząd weryfikowania kadr przywódczych, czyli naszych polityków, pod kątem inteligencji i wiedzy. Tu zrobiłby dla Polski najwięcej. Przykład Chiny -- ich cud gospodarczy wynika z tego, że w Chinach jest tradycja tysięcy lat, zgodnie z którą nie można zostać politykiem lub urzędnikiem bez przejścia przez testy na inteligencję. Gdyby w Polsce obowiązywały takie testy, to np. niemożliwym byłyby super kosztowne próby realizowania gospodarczego modelu "wolnego rynku". Polacy rozumieliby też, że USA nie mogą chcieć Polski wysokorozwiniętej i zamożnej jak RFN, czy Francja, bo te kraje mogły sobie pozwolić na powiedzenie USA "Nie" np. ws napaści na Irak (ale i innego awanturnictwa wojennego), a Polska napadła na Irak mimo, że polski papież i cały światowy Kościół miesiącami walczyli o niedopuszczenie do tej zbrodni. We współczesnym Procesie Norymberskim zostalibyśmy skazani. Polacy nie potrafią sobie nawet wyobrazić, że ich ukochany prezydent Trump podpisze ustawę 447, czyli JUST (“Justice for Uncompensated Survivors Today") z 2017 roku po uchwaleniu jej przez House of Representatives oraz Senate USA. Czyli, że USA wiedząc, że żądanie od Polski 300 mld. dol. (na początek) nie ma najmniejszej nawet podstawy, że to osłabiłoby Polskę także wojskowo, a zatem także NATO jako całość, udzieliły poparcia temu atakowi na Polskę. A my z wdzięczności przepłacamy za broń USA, którą chiński minister obrony oczywiście kupowałby w RFN, czy we Francji, bo tańsza, lepsza, wzmacnia sąsiadów wojskowo i rozwija współpracę gospodarczą. Przez powyższy pryzmat trzeba patrzeć na gry wojenne z udziałem USA, Francji i RFN -- zajęcie Polski to zagrożenie dla Framcji i RFN, ale nie dla USA. W Polsce mówi się zaś o zastąpieniu NATO przez dwustronny sojusz z USA (wg wzoru USA-Wietnam Płd.). Ale winni są też polscy obywatele dający się nabrać politykom na zastępowanie rzeczowości emocjonalnym szczuciem.

dim
środa, 17 lutego 2021, 06:52

@biedny i zacofany... Zdumiewa mnie ilość i także zakres tematyczny, mówiąc oględnie nieprawdy, jaką tu wylewasz. Toteż Polemika nie ma sensu, ale korci mnie by wskazać, że dziś zamożnością i siłą nabywczą płacy społeczeństwo polskie jest znacznie bliżej Czech i Słowacji, niż w PRL było to wobec Czechosłowacji. I że tzw. Act 447 odebrał automatycznie głos całej masie "prywatnych analiz" różnych "obywatelskich" sponsorowanie antypolskich środowisk. Corocznie czytuję wymagane tym aktem raporty, w ich części, dotyczącej Polski i wydają mi się wyważone - obiektywne, oparte wyłącznie o bezsporne fakty. Czyli działające na naszą korzyść, wobec sytuacji, jaka istniała przed Act 447.

wert
wtorek, 16 lutego 2021, 14:00

konkretne baje waść opowiadasz, całkowicie oderwane od rzeczywistości. Chiny się zbudowały bo USA na nich postawiły jako balans dla sowietów, do tego cały czas utrzymują niski kurs juana, budując przewagi konkurencyjne. W Polsce potrzeba testów na patriotyzm tak aby jurgielt odszedł w przeszłość. Czytałeś raport Dep Stanu na "temat" 447? Trezba dużo złej woli aby z JEDNEGO zdania wysnuć takie "wnioski". Heloł, tu ziemia! W końcu mamy dostęp do najnowocześniejszej broni coś co jeszcze kilka lat temu było NIE do pomyślenia. Interesem USA jest EU rozdrobniona na rywalizujące ze sobą państwa tak aby balansować każdą opcję. Inaczej masz Miteleurope albo sowiecki sajuz. Kto tu emocjonalnie szczuje widać, słuchać, czuć.

Odys
poniedziałek, 15 lutego 2021, 21:51

"Chiny -- ich cud gospodarczy wynika z tego, że w Chinach jest tradycja tysięcy lat..." Pomijając, że testy na inteligencję nie są żadną chińską tradycją, a egzaminy dla cesarskich urzędników dotyczyły raczej erudycji... 1. ChRL zerwały ciągłość konfucjańskiej tradycji. 2. Ta sama tradycyja nie uchroniła cesarskich Chin przed katastrofą i dwona wiekami hańby. Przeciwnie: wspaniała i dumna elita pchała mocarstwo w przepaść. Ergo: argument zupełnie nietrafny. Dalsze wnioski oparte na fałszywej przesłance.

*.*
poniedziałek, 15 lutego 2021, 12:42

To bardzo ciekawe, dlaczego to, do gier wojennych nie dopuszczono ludzi którzy mają inne zdanie. Czyżby jednak doktrynerstwo?

ZZZZ
poniedziałek, 15 lutego 2021, 11:51

Obrona nie powinna opierać się na dogmatach :) I dlatego podczas gry wojennej Zima2020 ustawiliście wojska wzdłuż granicy, zupełnie jak w 1939 roku. Zupełnie ignorując już chyba 100 lat istnienia doktryny wojny manewrowej. Można powiedzieć, że to sprawdzone rozwiązanie ... na kolejną klęskę.

Extern
środa, 17 lutego 2021, 21:01

Jak rozumiem według twojej doktryny wojny manewrowej powinniśmy ustawić nasze wojska pod granicą Niemiecką a potem śmiałymi manewrami odbić zajęty już przez wroga cały teren? Ciekawe jak chcesz prowadzić manewrową wojnę nie mając już terenu na takie działania, bo za plecami Odra? Wojnę manewrową powinniśmy prowadzić właśnie na wschodzie, bo na zachodzie można prowadzić raczej już tylko wojny pozycyjne.

tak tak
wtorek, 16 lutego 2021, 19:12

Największe historyczne zwycięstwa w wojnach obronnych były domeną działań które nie miały nic wspólnego z wojnami manewrowymi. Polska doktryna wojenna z 39 r. zakładała właśnie prowadzenie WOJNY MANEWROWEJ.

rezerwista
środa, 17 lutego 2021, 13:13

Polska prowadziła wojnę manewrową w latach 20 przeciwko wojskom sowieckim. Zakładała a w praktyce w 1939 roku armie były rozstawione wzdłuż granic II RP. Praktycznie brak było też koordynacji działań pomiędzy poszczególnymi armiami. Na przebieg kampanii 39 roku zemścił się także brak silnego lotnictwa oraz brak skutecznej łączności pomiędzy sztabami armii. Nie wiem czy orientujesz się , że u nas skuteczną wojnę manewrową wprowadził ks. Józef Poniatowski. z siłami znacznie słabszymi od wojsk austriackich praktycznie wygrał wojnę w 1809. Należy jednak zaznaczyć ,że pomogła mu też sytuacja wygranej wojny Napoleona z Austrią.

ZZZZ
środa, 17 lutego 2021, 02:20

Bzdura. Oficerowie, którzy byli zwolennikami wojny manewrowej, tacy jak Sikorski, Kutrzeba czy Mossor, byli ignorowani przez klikę piłsudczyków, która rządziła polskim wojskiem po śmierci Naczelnika. Jej "kompetencje" najlepiej pokazuje umieszczenie w korytarzu gdańskim armii "Pomorze". Skazanej w razie ataku Niemców na odcięcie od pozostałych polskich wojsk i stopniowe niszczenie w kotle.

Extern
środa, 17 lutego 2021, 20:55

Bo nasza doktryna z 39 była podporządkowana tylko jednemu założeniu aby nie dać się rozbić aż do interwencji sojuszników i pojawianiu się okrętów Brytyjskich na Bałtyku i stąd też np. wynikała próba obrony dojścia do morza a nie z powodu "niekompetencji". Przyjęliśmy po prostu pewne założenie które mogło zadziałać tylko wtedy gdyby zaszło to na co liczyliśmy. Ponieważ nie zaszło doznaliśmy straszliwej klęski.

Dropik
wtorek, 16 lutego 2021, 10:28

Dokładnie tak jak w 1920. Niestety pan minister mówi tylko to, co może powiedzieć, bo zmiana narracji byłaby nieakceptowalna dla tego środowiska . Oznaczałaby przyznanie się do błędu, a do tego oni nie potrafią się przyznać. W forsowaniu swoich błędnych koncepcji są mistrzami.

zbych
poniedziałek, 15 lutego 2021, 18:57

Wojna manewrowa istnieje od zawsze, tylko środki techniczne się zmieniają.

ZZZZ
wtorek, 16 lutego 2021, 09:56

Masz rację. Miałem na myśli doktrynę wykorzystania czołgów. Choć w przeszłości rolę brygad pancernych czy zmechanizowanych spełniała choćby husaria.

dim
środa, 17 lutego 2021, 06:57

Husaria skończyła się, z wejściem na pole walki skutecznej artylerii. "husarskie szarże" gołą masą czołgów kończą się podobnie - z masowym wejściem na pole walki skutecznych środków p/panc. Stąd decydująca rola systemów obrony aktywnej, ale jeszcze nie ma ich dopracowanych, na rynku. Kto wyposaży się w takowe pierwszy, odzyska ogromną przewagę ataku czołgowego.

dropik
poniedziałek, 15 lutego 2021, 11:06

Imperium kontratakuje: czyli nie oddamy ani guzika. Tak postawiony interes narodowy musi skończyć się utratą niepodległości bo w bitwie granicznej musi dojść do totalnej porażki. My Rosji sami nie pokonamy jesli zaatakuje nas na poważnie (a tylko taki atak ma sens) pozostają nam działania opóźniające i jesli nie nadarzy się okazja na kontratak to trudno , lepiej sie wycofać bo z tego , że zginą dziesiątki tysięcy żołnierzy żadnej korzyści nie będzie. Jesli ktoś rzeknie , że to zdrada, to niech sam ginie za przegraną sprawę...

PrzemyslTo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 21:59

17 września zrobiliśmy sokladnie to co proponujesz. Działania opozniajace, brak frontalnej obrony, nawet brak wypowiedzenia wojny. Efekt: 250-350 tysięcy (wg różnych zrodel) żołnierzy wziętych do niewoli czasami bez jednego wystrzału (jak w Brześciu, gdzie ewakuujące się przed Niemcami nasze jednostki wysiadaly na dworcu kolejowym wprost w łapy Rosjan). Te setki tysięcy ludzi juz nie wróciło... Z Rosjanami walczysz i zwyciężasz/giniesz albo nie walczysz i giniesz. To pokazal yok '39

środa, 17 lutego 2021, 10:14

Bzdura. Do 7 września trwała bitwa graniczna, a nie żadne działania opozniajace. Dopiero po przerwaniu linii obronnych zaczął się odwrót i opóźnianie.

Dropik
wtorek, 16 lutego 2021, 10:15

17 wrzesnia był skutkiem słabej obrony przed Niemcami. Gdyby Niemcy odstali w skórę to ,żadnego 17 by nie bylo. Przez Bzurę ten ich atak się opóźnił. no te setki tys, ktore nie wróciły ze wschodu to legendy.

Paranoid
poniedziałek, 15 lutego 2021, 09:47

Nie znając założeń i wyników trudno sobie wyrobić jakiekolwiek zdanie. To co dociera do ludzi chyba nie wskazuje, że to wszystko tak ładnie wygląda. Jakoś nie mogą sobie wyobrazić, aby nasi sztabowi stratedzy byli intelektualnie lepsi od strategów gospodarczych/politycznych dobrej zmiany. Wystarczy przejrzeć sobie wielkie plany od początku kadencji i sprawdzić z realizacją. Ciekawe czy w symulacji założono, że w centrum kraju będzie jedno wielkie lotnisko (a przepraszam port komunikacyjny) i jego rozwalenie skutecznie załatwi lotniczy system komunikacyjny? Jak się ma centralizacja infrastruktury vs. bezpieczeństwo kraju?

Brednie od początku
środa, 17 lutego 2021, 10:15

Człowieku, co CPK ma wspólnego z obronnością Polski??

riba
poniedziałek, 15 lutego 2021, 09:20

Hmmm, "Sprawdzone scenariusze", gdy wiemy tylko to, jak my chcielibyśmy działać, a przeciwnik będzie robił co chce i zmieniał te "scenariusze". Nie mówiąc już o innych zmiennych. To się nazywa raczej "improwizacja".

Napoleon
środa, 17 lutego 2021, 10:17

Dokładnie. Jak powiedział pewien znakomity generał, wszystkie plany - tu: "sprawdzone scenariusze" - kończą się czyli biorą w łeb, z chwilą gdy spotykamy wróg otwiera ogień.

bender
środa, 17 lutego 2021, 17:37

To akurat nikogo nie powinno zwalniać z przygotowywania strategii i planów.

Gawrobryk
niedziela, 14 lutego 2021, 22:53

"Smutną konsekwencją było intelektualnie zastałe środowisko, w którym rzekomi „von Mansteinowie”, nie tylko nie przewidywali skutków oddziaływania A2AD przeciwnika na przemieszczanie wojsk, ale jak się później okazało, nawet nie wiedzieli co ten termin oznacza." Wydaje się zatem, że najsłabszym ogniwem polskiej zdolności obronnej jest poziom intelektualny niektórych dowódców. Czy zatem sposób ich weryfikacji i awansowania nie zagraża bezpieczeństwu kraju?

Dropik
poniedziałek, 15 lutego 2021, 12:54

to są brednie. To co proponujesz to wystawienie głównych sił WP na pierwszy ostrzał ze stosunkowo tanich środków bojowych typu grad , smercz ,a nawet zwykłe granaty moździerzowe. Zniszczenie baz, magazynów, już w pierwszych chwilach ataku.

hermanaryk
poniedziałek, 15 lutego 2021, 22:53

Ty z kolei proponujesz zamknięcie naszych sił uderzeniowych w pułapce, w której będą mogły tylko brać baty, nie mogąc się ani odwinąć, ani z niej wyrwać. Bokser o krótszym zasięgu ramion musi skracać dystans i inteligentnie pracować nogami, nie dając się zapędzić do narożnika. Nigdy nie miałeś zajęć z taktyki?

Dropik
wtorek, 16 lutego 2021, 10:17

w jakiej pułapce ? porównanie do boksera nie ma sensu, a w każdym razie mogę go też użyć na poparcie swoje tezy.

wert
piątek, 19 lutego 2021, 17:56

tak może tylko trochę upraszczając wytłumaczę. Do przełamania obrony potrzeba przewagi 3:1. Jeżeli Twoją dywizję przełamią 3 dywizje przeciwnika który zajmie dogodną pozycję obronną np na lini Wisły, to do odbicia będziesz potrzebował swoich już 9. Poniał?

dropik
poniedziałek, 22 lutego 2021, 08:02

ty nic nie rozumiesz. ty zakładasz ,ze wojna wybuch nie nagle , ot tak. Tak nie będzie nasze oddział będą stały tam gdzie powinny stać. Jeśli przyjąć twój punkt widzenia to nagły wybuch wojny skończy sie jeszcze gorzej bo tej jednostki które sa na mazurach zostaną zmiecione już w pierwszych 6 godzinach wojny. To jest jakaś naiwność , że ktoś wierzy , że możemy zatrzymać pełnoskalowy atak Rosji na Polskę. Jeśli nie rozbiją naszych sił w 2 tygodnie to będzie naprawdę sukces. Oczywiście ryzyko wybuch wojny nie jest duże

beee
niedziela, 14 lutego 2021, 21:14

No to niezłą robotę wykonał były minister obrony p. Macierewicz wywalając paru generałów z roboty. Ciekawe by było odbijanie straconych terytoriów z ich infrastrukturą przemysłową, przez nasze wojska bez tego zaplecza, bo przecież niektórzy piszą ze tylko polskie w polskim wojsku i tylko produkowane w kraju. 100 procent samodzielności-produkcja w kraju , no to po zniszczeniu/zajęciu zakładu co robić?

dropik
poniedziałek, 15 lutego 2021, 11:21

lepiej odbijać mają 4/5 armii i sojuszników u boku niż odbijać nie mając armii i liczyć tylko na sojuszników .

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 15 lutego 2021, 07:29

Były minister MON Macierewicz postąpił słusznie dbając patriotycznie o interes Polski. WP nie może być dowodzone przez najemników, choćby genialnych, którzy są gotowi Polskę sprzedać cudzoziemcom za słuszną cenę. Lepszy mierny, a wierny z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski. Problem RP3 vs PRL to brak wyszkolonych generałów Rosji, którzy ćwiczyli swoje know-how na rosyjskich poligonach i pozyskiwali doświadczenie wojenne. Polska ma problemy z ćwiczeniem 1 całą dywizją. Ćwiczy malutkimi oddziałami łączącymi się razem z sojusznikami w 1 dywizję na wielu malutkich i często niezmodernizowanych polskich poligonach. Każda dywizja jest też rozsiana jak WOT po całych województwach, zamiast stacjonować w 1 bazie dywizyjnej (takim garnizonowym miasteczku) przy własnym poligonie. Doświadczenie wojenne z misji jest odsyłane do cywila, bo niestety taki system liberalnej edukacji mamy w Polsce (nie tylko wojskowej). Doświadczenie wojenne nie jest przekuwane w karierę akademicko-szkoleniową, a akademiccy teoretycy dominują polskie akademie wojskowe. Nowoczesne taktyki NATO (choćby ta niemiecka o elastycznej ruchomej obronie) nie są najwyraźniej na nich na kursach dokształcających wykładane dla istniejącej kadry dowódczej WP. Tylko 18 DZ reformuje swoje struktury i dowództwo na wzór jednostek USA/NATO, a 3 inne dywizje nadal stoją nie tylko sprzętem z czasów sowieckich. Stygmat garnizonowej armii nie odpuszcza WP, choć jest chęć polityczna i choć są pieniądze na inwestycje. To nie wina ludzi. To wina mechanizmów niezreformowanych po PRL i ciągły brak AU (który winien być sformowany przy dowództwie WP na wzór Pentagonu, a nie przy cywilach z ministerstw rządowych).

Happy
niedziela, 14 lutego 2021, 16:45

Tresci komentarzy to jedna dluga lista zakupow na ktora nie ma pieniedzy. Symulacja pokazala ze WP to max 5 dni obrony co I tak mnie pozytywnie zaskoczylo biorac pod uwage ilosc zapasow. Ciekawy jestem co by bylo po tych 5 dniach? Opor partyzancki? Czym? Przeciez nikt tego nawet nie zaklada o zaplanowaniu nie wspominajac i to jest podstawowy blad gdyz nigdy nie zblizymy sie potencjalem do Rosji a pamietac nalezy ze polityczne uwarunkowania sie zmieniaja wiec trzeba byc gotowym na walke 1:1

Odys
poniedziałek, 15 lutego 2021, 22:30

"nigdy nie zblizymy sie potencjalem do Rosji" Zaraz, zaraz. Owszem, Rosja ma 4 x więcej ludności. Ma też nieco większą gospodarkę. Ogromne terytorium daje głębię rezerw, która przytłacza każdego. Jasne. Ale Rosja nie może rzucić na - powiedzmy - Suwałki całych swoich sił, ani połowy, ani nawet 1/3. Musi jednocześnie pilnować Kaukazu, Krymu, Murmańska i granicy na Amurze. Musi pilnować, aby korzystając z chwili jakiś Kadyrow albo gubernator Jakucji nie spróbował się urwać. Nie mówiąc, że jakiś kontyngent trzeba utrzymać w Syrii, podtrzymywać towarzyszy w Afryce Środkowej, trzymać w szachu Turcję i Iran i nie stracić relacji w Izraelu i Wenezueli. A my mamy tylko jeden teatr działań do ogarnięcia. I naszą ambicją jest odstraszyć, a w najgorszym wypadku - odeprzeć. Nie zaś podbić i zawładnąć (a więc - np. nie musimy szykować oddziałów okupacyjnych, na które oni muszą przeznaczyć część sił). I tak, wiem: mają atom. ChRL też ma, a Tajwan jakoś żyje. Wietnam też przetrwał wojnę z Chinami; nie było Hiroszimy w Hosziminie. I niedawne starcia w Himalajach nie przyniosły wojny atomowej Indii z Chinami. A więc mamy jakiś potencjał i on nie jest bez znaczenia.

dim
środa, 17 lutego 2021, 07:03

Toteż Rosja za cel postawiła sobie gotowość przerzutu znacznych wojsk, w ciągu nawet godzin, nie dni. I do tego celu wytrwale dąży. Oczywiście nie wiem czy nasze gry wojenne wzięły to pod uwagę. Boję się, że nie wzięły. Chodzę tu po forum i "kraczę", jestem krytykowany, ale z obecnego wywiadu z Ministrem Szatkowskim widzę, że właśnie postrzegam zagrożenia całkiem podobnie. Proszę zauważyć - dawniej takie treści, jak ten wywiad, w mojej ocenie nie były przez d24 przekazywane.

Kościuszko
poniedziałek, 15 lutego 2021, 09:53

O jakim oporze ty piszesz, jakim partyzanckim, przecież podali 80 procenta strat osobowych... To znaczy wystrzelali wojsko, wyrżnęli wot i zatrzymali się nad linią Wisły. Tylko biorąc pod uwagę technologie dzisiaj taki ciek wodny nie jest przeszkodą bo wcale nie musisz przeprawiać ludzi by zniszczyć fabrykę w Pruszkowie...

Kpisz?
środa, 17 lutego 2021, 10:21

A czemu tak skromnie? Podaj od razu , że "podali 180% strat"!! Żenada!

Fak sejk
poniedziałek, 15 lutego 2021, 19:06

Gdzie podali 80 procent strat osobowych?

realizm
niedziela, 14 lutego 2021, 15:30

Bardzo dobry artykuł i wypowiedź/komentarz p. Szatkowskiego. Jeśli się mylę, to proszę mnie wyprowadzić z błędu, ale w mojej ocenie wypowiedź ta, jak i wnioski płynące z gier wojennych bardzo dobrze wpisują się analizy p. gen. Leona Komornickiego o obronie przestrzennej Polski - publikowane na defence24. Diabeł tkwi w szczegółach, z pewnością można różnie postrzegać potrzeby systemu obronnego, akcentować te lub inne segmenty owego systemu, postulować różną ich realizację w czasie - te zakupy i działania są palące, te mogą poczekać itd. Po to właśnie jest rzeczowa, publiczna lub prowadzona w gronie osób posiadających dostęp do danych niejawnych debata, by wypracowywać, nawet różniąc się w ocenach politycznych, wspólny polski system bezpieczeństwa. Zabójcze jest zawsze - doktrynerstwo i zastygnięcie w schematach, zaś ożywcza - elastyczność i otwartość na zmieniający się świat. Polska ma trudną sytuację geopolityczną. Jednocześnie jednak owa egzystencjalna trudność stworzyła nasze wyjątkowe doświadczenia, wyewoluowała w nas inteligencję i umiejętność szybkiego przystosowania do zmieniających się warunków, odwagę polegającą na łatwym otwarciu się na nowe. To nasze potężne atuty, których z pewnością obawiają się nasi wrogowie. Rzecz w tym, by wyrwać się z zaklętego kręgu zależności, wpływów i, pomimo różnic, debatować i pracować na rzecz dobra wspólnego, czyli suwerennego bytu kraju. Właśnie naszej niezależności i suwerenności nienawidzą nasi wrogowie, bo to one są kluczem naszej siły.

Tak tylko, 5
poniedziałek, 15 lutego 2021, 13:43

Takich jak Ty jest zbyt malo w przestrzeni spolecznej.

KrzysiekS
niedziela, 14 lutego 2021, 14:00

Bardzo fajny artykuł szacunek dla Pana T.Szatkowskiego. Teraz tylko poproszę o polskiego wojskowego satelitę (stać na na to) mamy polskie firmy mogące go zbudować a wyniesienie można kupić. System NAREW realnie oparty o polski przemysł. I realny system HOMAR (nie to co zrobiono). Czekają też BORSUK (BORSUK wzmocniony nie pływający z parametrami zbliżonymi do BWP PUMA), PIORUN II, PIRAT, MOSKIT, PEGAZ ..... PŁOMYKÓWKA, RYBITWA, WILK, ORKA, MIECZNIK....

wert
niedziela, 14 lutego 2021, 15:52

problem SAT jest już w dużej mierze rozwiązany, kolejne są wystrzeliwane. Narew czeka na radary. Na tyle kasy ile jest najpilniejsze tematy są ogarniane i to jest zasadnicza różnica

Taaak?
środa, 17 lutego 2021, 10:29

Problem SAT rozwiązany? To jaki satelita dostarcza WP on-line dane obrazowe znad Białorusi czy Kaliningradu? I od kiedy? "Narew czeka...? Jaka Narew??? Przecież na jesieni dopiero powstały rekomendacje?? GDZIE więc masz jakąkolwiek Narew? Człowieku przestań opowiadać bajki! Wymień choć jeden temat który jest ogarnięty jak trzeba w WP?? Nie ma NIC ogarniętego. W żadnym rodzaju wojsk!

KrzysiekS
poniedziałek, 15 lutego 2021, 08:15

wert chyba nie do końca z tym SAT. Albo mówisz o "światowidzie" czyli dobrym komercyjnym satelicie albo mówisz o projekcie na podkarpaciu a to jeszcze w "lesie" (pomijam kupowanie danych). NAREW to nie tylko radary ale i efektor a nie słyszałem o żadnej umowie w tym temacie. Nie to że jestem przeciw ale wszystko jakoś wolno idzie i trochę jakby nie po kolei np. dlaczego nie mamy PEGAZA jako nośnika nie tylko dla zwiadu ale i pod nośniki specjalistyczne dlaczego mon nie wspomaga prac nad cięższą wersją BWP BORSUK ..... i tak dalej.

wert
poniedziałek, 15 lutego 2021, 21:37

YCEYE z radarami SAR, SatRewolution z Opto, teraz dołącza Exatel. Narwi nie użyjesz bez radaru a Sajnę skończą dopiero w przyszłym roku. Potem trzeba zacząć jeszcze seryjną produkcję. Sajna to naprowadzanie i kierowanie ogniem! Pegaz nie "piekarnia" są ważniejsze priorytety.... i tak dalej

ein
sobota, 13 lutego 2021, 23:46

No proszę, aż nie myślałem że pochwalę kogoś z dojnej, ale to co tutaj prezentuje Szatkowski jest całkiem do rzeczy. Po pierwsze widzi kwestie bezpieczeństwa militarnego całościowo, szeroko, interdyscyplinarne. Po drugie - widać - że śledzi trendy i wie, co dzisiaj w materii planowania, strategii oraz przygotowania całego aparatu państwa się dzieje. To generalnie nowa jakość i spora rzadkość, bo zazwyczaj udzielne księstewka, w d... manie, oby przelew był 1-go itd. Także to ewidentnie na plus. Na plus też spory udział Szatkowskiego we wprowadzaniu nowoczesnych form ewaluacji, narzędzie do tworzenia realistycznych planów ewentualnościowych. War gaming to dzisiaj podstawa krytycznego spojrzenia na własne zdolności, możliwości, całe zaplecze. Oby więcej i chętniej, choć mam wątpliwość jak to realnie (a nie hasłowo) wygląda w WP, władzach centralnych i jednostkach podległych. Wiemy nie od dziś, że takie coś (niezbędne coś) jak OC po prostu u nas nie funkcjonuje i społeczeństwo, jako całość, nie jest przygotowane na działanie w czasie kryzysu militarnego. Obawiam się także, że pewne działania wpisujące się w koncepcję obrony już na granicznych, wschodnich i wschodnio-północnych ziemiach (województwach) są na tyle niewystarczające ze strony państwa, że w razie wystąpienia realnego zagrożenia, czy po prostu wojny, to się natychmiastowo posypie, mimo (nawet) jakiś tam wypracowanych na podstawie jw planów. Bo nie da się po prostu obejść zbyt dużych, oczywistych ograniczeń. Chodzi o wymienione przygotowanie całego społeczeństwa, aparatu państwowo-administracyjnego (też samorząd - który powinien być czynnikiem spajającym, głównym, jeżeli chodzi o społeczeństwa przygotowanie), a z zakresu już czysto militarnego bardzo nieadekwatna logistyka, wsparcie, właściwie brak rezerw na prowadzenie intensywnych działań przez czas dłuższy niż tydzień (ocena stanów materiałowo-amunicyjnych niestety wypada poniżej krytyki, wiele razy podnoszono ten temat i co? I jajco). Jeżeli kryzys, konflikt ma być maksymalnie krótki (a pewnie każda gra będzie zakładała jak najszybsze, oczywiście pozytywne dla nas, zakończenie, osiągnięcie celów brzegowych tj. przybycie dużego wsparcia sojuszniczego, brak trwałych sukcesów agresora, czy raczej osiągnięcia przez niego celów wojskowo-politycznych) to musimy mieć tak dopasowany zestaw możliwości, obudowany tak mocnym jak się da potencjałem maksymalizującym straty agresora już na wstępie kampanii, aby ta jego wycieczka była dla niego mało opłacalna. Nie - bez widoków na wygraną - bo nigdy nie zniwelujemy sami, a nawet w ramach NATO ewidentnych przewag FR w każdym zakresie potencjału, ale na tyle mało atrakcyjną dla Putina i jakiegoś jego następcy, by to na ostro nie miało większego sensu. Nie miało nawet wtedy, gdy FR będzie demograficznie i gospodarczo pod ścianą. Niech sobie realizuje politykę zamiast rozwoju, wojna nie u nas. Bo u nas to będzie FR po prostu za dużo kosztowało. Oczywiście, aby to miało jakikolwiek sens, musimy zdecydowanie wraz z Finami i Szwedami (oraz ewentualnie Norwegami, bo oni już widzą, że FR zachowuje się ostatnio nieprzewidywalnie, agresywnie, wręcz jak bandyta) wejść w pełną, obudowaną także z naszej strony (Szwedzi i tak będą walczyli w przypadku, gdy nas FR napadnie - wynika to z ich obecnej doktryny) zapowiedzią pełnego militarnego zaangażowania, w sytuacji ataku/agresji Rosji, także metodą hybrydowo-zielonoludzikową. Pełna, zdecydowana odpowiedź z wykorzystaniem potencjału państw północy, nie południa, bo V4, w ogóle nasi sojusznicy z państw Europy Środkowo-Wschodniej mogą (niestety) nie być pewnymi partnerami. Tak, mam tu na myśli przede wszystkim Węgry, które tak mocno są powiązane interesami z Rosją, że nie mogą być uważane za wiarygodnego sojusznika, ale tyczy się to także w mniejszym, ale jednak, zakresie Słowacji. Dodatkowo potencjał tych sojuszników jest zwyczajnie zbyt szczupły, by mogli stanowić realną przeciwwagę, realne wsparcie którego FR by się obawiała. Także Sojusz Północny wraz z NATO i ...UE. To ostatni element, mocno niedoceniany, a który gdyby tylko politykom w naszym kraju nie brakowało inicjatywy i wyobraźni (i w ogóle potrzeby robienia polityki zagranicznej, co obecnie całkowicie leży, obecna władza kompletnie sobie z tym nie radzi, a nawet głównie szkodzi, uderza w naszą rację stanu) to duże ambicje jakie się w tym zakresie ostatnio pojawiły można by skanalizować i popchnąć rzecz w stronę obrony wschodniej flanki Wspólnoty dobrobytu i wartości. To oczywiście wymagałoby ogromnej pracy na rzecz urobienia Francuzów (w mniejszym zakresie Niemców, bo ci mimo NS2 są w zakresie Rosji coraz większymi realistami, dodatkowo mimo naszych głupot, stale są adwokatami Polski - trzeba to w końcu przyjąć do wiadomości, kanclerz Merkel po prostu nas wspiera, bo Niemcy miały, mają i będą mieć w tym interes). Włosi nigdy nie przyjmą tej optyki, co patrząc na położenie, w pełni zrozumiałe, to samo Grecja, ale centrum Europy może być skore do przyjęcia naszej optyki. W końcu sankcje obecne i zaraz te pogłębione, sprawa Nawalnego i bandyteski z Nowiczokiem, mieszania się we wszystkie sprawy trudne dla Europejczyków (vide Katalonia / Hiszpania) to aż nadto by ułatwić sobie urabianie i przyjęcie dodatkowych zobowiązań, rozszerzenie działań (może w zakresie OC właśnie, działań podprogowych, cyberbezpieczeństwa, tego co wymaga ogromnej pracy, nie jest stricte militarne, ale z pogranicza właśnie?) na wschodniej flance Unii. Sumując, dobrze, że ktoś sensowny jest w kwaterze i reprezentuje nasze interesy, bo zasadniczo przyjąłem najgorszy scenariusz, że po wariacie Antonim, po jego misu wiczu, który wchodził sobie do agend natowskich, bo tak, po wielu, wielu złych działaniach, po prostu orzemy dno. A tu jednak pozytywna w wymowie niespodzianka. Mam nadzieję, że to się jakikolwiek sposób przełoży/przekłada na Warszawę (?). Oby.

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 09:42

W Nowiczoka nikt już nie wierzy. Temat umarł.

bender
środa, 17 lutego 2021, 17:26

Wierzyć to sobie możesz w duchy, użycie nowiczoka przez kremlowskich zabójców jest udowodnione. Temat jak najbardziej istnieje.

Roman
sobota, 13 lutego 2021, 21:21

Ciekawe czy przy planowaniu i rozgrywaniu tych zaawansowanych gier wojennych uwzględnia się nie tylko aspekty czysto militarne ale też i poza militarne, a w szczególności zawsze występujące jako następstwa każdego konfliktu zbrojnego niekontrolowane przemieszczania się mas ludności cywilnej uciekającej przed zbliżającymi się działaniami wojennymi? Jest to widoczne w każdym realnym konflikcie zbrojnym od wielu, wielu lat. W warunkach polskich przy bardzo rozwiniętej prywatnej motoryzacji oznaczałoby to całkowite "zakorkowanie" wszelkich dróg od najgłówniejszych do tych podrzędnych. Czy planujący takie gry wojenne przewidują, że przy wielkiej skali panicznej ewakuacji/ucieczki ludności cywilnej nikt nie byłby w stanie zapanować nad takim żywiołem, bo wojskowej żandarmerii byłoby za mało, a państwowa policja jak wskazują historyczne doświadczenia nie tylko Polski ale i innych krajów jest służbą, która najszybciej "znika" w obliczu realnego konfliktu zbrojnego. Jakoś przy wszelkiego rodzaju analizach/dywagacjach/ spekulacjach wym. aspekty są pomijane milczeniem.

wert
niedziela, 14 lutego 2021, 15:46

od tego jest sieć dróg wojskowych. Jest taka

Krzys
niedziela, 14 lutego 2021, 18:13

Ciekawe. Zakryte gałęziami i trawą. Skąd pomysł?

Fox
sobota, 13 lutego 2021, 22:47

Bardzo słuszna uwaga.

Ben ten
sobota, 13 lutego 2021, 11:33

Naprawdę z całym szacunkiem dla służących w naszej armii żołnierzy, ale albo ja jestem człowiekiem ułomnym albo w ogóle nie mam rozeznania w kwestii wojny obronnej. Jak można mówić o prowadzeniu działań opóźniających bez odpowiedniego zabezpieczenia w środki ppanc i obronę plot? Po co nam w tej chwili efy 35 jeżeli (choć nie mówię, że nie są potrzebne) nie mamy możliwości odstraszania. Wojska potencjalnego agresora powinny mieć świadomość tego, że w przypadku ataku na Polskę za przysłowiowym każdym krzakiem będzie się czaił żołnierz że spikiem, a na niebie będą setki dronów lub amunicji krążącej. Wtedy każdy 10 policzy koszty takiej agresji za nim się na nią zdecyduje. Bez tego możemy sobie robić tysiące sumulacji i dyskutować bez końca...

bobo
niedziela, 14 lutego 2021, 13:06

Rosjanie maja za mało ludzi aby wchodzić do Polski. To juz nie ta demografia. Dlatego zrobia to co testuja w Syrii. W Syrii np. gdy boja się, że za każdym murem będzie bojownik z rpg to zamiast szturmować miasto po prostu je bombardują z powietrza. Zresztą u nas nie chodzi im już o terytorium ale o infrastrukturę, która udera w ich interesy. Wystarczy im więc zniszczenie gazoportu i naftoportu oraz kilku elektrowni. Dlatego lepiej zamiast żołnierzy ze Spikami inwestować w lotnictwo i system antyrakietowy bo gdy Rosjanie nie będą bezkarni na polskim niebie to nie będzie mowy o wysyłaniu czegokolwiek z wojsk lądowych. A i koszt niszczenia samej infrastruktury w Polsce też tani nie będzie.

zaiste
niedziela, 14 lutego 2021, 21:40

My będziemy atakowani, więc zamiast jednego drogiego spike'a taniej wyjdzie nabycie kilkudziesięciu inteligentnych min przeciwpancernych lub kilkuset przeciwpiechotnych. W warunkach, kiedy trzeba przepuścić ludność cywilną i własne oddziały takie przemysłowo produkowane IED na pewno mocno spowolnią oddziały wroga, co widać było w Syrii. Ja produkowałbym je w formie krawężników drogowych, rur znaków drogowych, rur oświetlenia ulicznego i mające wygląd zwłok ludzkich lub zwierząt ( dla większego realizmu ). Wówczas miasta i wsie długo nie zostaną zdobyte, bo przeciwnik nie będzie miał pewności, czy teren jest dla niego bezpieczny, nawet jeżeli chwilę przedtem przebiegali cywile, czy polscy żołnierze. Do tego dodać trzeba, że to nie będzie wymagało specjalnej, skomplikowanej obsługi i długiego szkolenia, jak w przypadku spike'a. Sterowane zdalnie, więc nikt nie będzie musial ryzykować życiem, a przeciwnik albo stanie, albo będzie stale ponosił straty, nawet nie wchodząc w bój spotkaniowy z kimkolwiek.

Pluton
niedziela, 14 lutego 2021, 19:17

Nasza MW musi mieć opracowane w razie W kilka-kilkanaście sposobów zniszczenia rurociągów Bałtyckich. Do niczego innego w razie W MW się nie przyda.To nasza opcja atomowa - odwet w razie ataków na naszą infrastrukturę krytyczną lub za atak nuklearny na któreś z miast. Wtedy FR zostaną tylko rurociągi przez terytoria Polski i Ukrainy ...

poniedziałek, 15 lutego 2021, 20:18

Rurociągi i światłowody.

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 13:57

Przecież rurociągi bałtyckie wystarczy zamknąć i poczekać 1-2 lata aż Europa się wymrozi

dim
środa, 17 lutego 2021, 07:21

Opisujesz realia sprzed lat 20. Dziś popatrz raczej od nowa na mapy rur, w tym tych planowanych w najbliższym czasie i budowanych właśnie gazoportów.

wert
sobota, 13 lutego 2021, 22:46

chyba nie do końca ogarniasz. Nagonka na F-35 świadczy że to trafiony zakup. ODSTRASZAJĄCY. To latający sensor który namierzy wyrzutnie Iskanderów czy Kalibrów i je skasuje. Nie szturmujące dywizje panc tylko atak rakietowy na cele strategiczne czy zgrupowania wojsk. Rozpoznanie sytuacyjne, lotnicze, satelitarne, zdolność obrony: Wisła Narew Sona, zdolność do odpowiedzi, np zrównanie obwodu kalingradzkiego z ziemią. Wypuszczanie piechoty na czołgi to szczyt indolencji

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:00

syf a nie zakup. Nagonka jest bo to kasa wyrzucona w błoto, wydana wyłącznie ze względów propagandowo - kolonialnych. Natomiast gdyby te same pieniądze zostały wydane na UCAV, o to co innego. Moglibyśmy rządzić na naszym niebie i, być może, realnie zagrozić przeciwnikowi.

dropik
sobota, 13 lutego 2021, 14:09

A wiesz ile jest drzew w przyslowiowym lesie ? Na lekko uzbrojoną piechotę też są sposoby, a nie trzeba zajmować kraju ,żeby zmusićc go do uległości..

X
sobota, 13 lutego 2021, 12:14

Nooo, i pełna racja. Można to zilustrować choćby tym, że cała nasza w miarę(!) sensowna obrona p-panc wojsk lądowych opiera siè na 264 wyrzutniach Spajków w wersji I (no bo przecież z wersją II nie należy zbytnio śpieszyć ;))). Zaś obrona p-lot to Pioruny, które są, albo nie, zostały odebrane, albo nie zostały...

no, ale...
niedziela, 14 lutego 2021, 21:43

w ogóle nie bierzecie pod uwagę użycia inteligentnych min przeciwpancernych z Belmy, których nie kupiliśmy.

yy
sobota, 13 lutego 2021, 08:35

Ale o co ta krytyka?Ze zorganizowano ćwiczenia czy o to ze przegraliśmy?Rocznie na zakupy nowego sprzętu armia dysponuje około 3mld dolarów, oczekiwania ze w przeciągu kilku lat zakupimy okręty podwodne,korwety, z 200 myśliwców,wymienimy,BWPy,kupimy Wisłę i Narew, 1000 czołgów,dronow i milion innych mniejszych rzeczy o których nie warto wspominać jest nieporozumieniem.Zwiekszenie budżetu do 4 czy 5 procent PKB jest z powodów politycznych nierealne i żadna partia tego nie zrobi(straci władzę).Można się spierać na temat taktyki obrony kraju i po to są takie ćwiczenia,idiotyzmem jest ich krytyka,to co mają nie ćwiczyć?Jak nie cwicza źle, jak cwicza to jeszcze gorzej.Szatkowski wypowiedział się merytorycznie i generalnie moze mieć rację. Hejt i szambo które się tu wylewa na wszystko co robi obecnie wladza jest symptomem nienawiści poplątanej z niewiedza i ignorancją. Jak oceniac komentarze które krytykują garnitur,ubiór, atak na Rosjan w chromowanych suwach itd itp szkoda słów. Na tle tego bagna milo sie czyta tych kilka komentarzy które odnosza się do meritum,konstruktywnej krytyki nigdy za wiele.

hxagon
poniedziałek, 15 lutego 2021, 19:04

Zgadzam się z uwagami dotyczącymi ćwiczeń. Tak . Koniecznie muszą ćwiczyć i nie wolno dopuszczać do farsy łatwych zakończonych sukcesem. Im gorsze wyniki ćwiczenia tym większa szansa na opracowanie planu im odpowiadającego. Budżet trzeszczy w szwach, tylko że część ty h braków odpowiada betonowe podejście do zarządzania zasobami. To ekonomia i logistyka wygrywa wojny.

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:06

Max 1 mały okręt podwodny dla podtrzymania umiejętności. Powinniśmy zainwestować w rozwiązania stosowane przez Izrael na Morzu Śródziemnym - bezzałogowe małe okręty nawodne do obserwacji, tropienia i ataku (np. 2 torpedy) pracujące w roju.

marian
sobota, 13 lutego 2021, 22:51

5 procent PKB to ćwierć budżetu Państwa. Następne 5 procent wydajemy na ochronę zdrowia, a to podobno za mało. Czyli już pół budżetu. Zostaje jeszcze edukacja, policja, straż pożarna, straż graniczna, więzienia, sądy, drogi, ochrona środowiska, sanepid, urzędy pracy, arimr, kowr, krus, zus, weterynaria, skarbówka. itd. 5 procent na MON jest nierealne nie z powodów politycznych, tylko z powodów matematycznych.

orion 3
sobota, 13 lutego 2021, 17:36

Dzieki ze merytoryczna wypowiedz..Juz wszystko wiem.

Luke’s
sobota, 13 lutego 2021, 03:59

Polska jest slab I kropka. Bez satelity, wywiadu, lotnictwa, MW i obrony przeciw powietrznej i dronowej to ta nasza Armia sie nie ruszy dwa kroki. Sojusznicy nigdy zadarmo nam nie pomoga!

BUBA
sobota, 13 lutego 2021, 11:03

Nawet gdy sie na nas oblowia to i tak zostawia. Przyklad bardzo prosze - rok 39 i cala IIWS

On ona ono
sobota, 13 lutego 2021, 00:57

Zakup F35 nic nie da tu trzeba ruszyć finanse Polska zbrojeniówkę zakładany wariant to taki Narew 20 F16V-64. Homar-54 Apache -36. Kraby-50. Leopardy-50 SpikeNLOS-100. Na samochodach zasieg 32kil Miecznik -5.

On ona ono
sobota, 13 lutego 2021, 00:47

Priorytetem jest Narew -za 1 miliard euro można mieć około 20 NASAMS 3 do tego rakiety o zasięgu do 70 kil plus Apche -16 2-eskadry F16V

Box123
sobota, 13 lutego 2021, 00:40

No i gitara. Wlosi odsprzedają nam w normalnej cenie 49% akcji Świdnika i możemy podpisywać kontrakt, a jak nie to brać blackhawki i apache z cobrami (32/64)

ss
sobota, 13 lutego 2021, 00:11

ale odnieśli moralne zwycięstwo?! Chyba?

qq
sobota, 13 lutego 2021, 00:05

niech mi ktoś przypomni ilu my mamy Generałów? Chyba więcej niż Chińczycy?

dropik
sobota, 13 lutego 2021, 14:07

Nie każdy polski generał mógłby być generałem w Chinach . Pewnie tego nie zrozumiesz ;)

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:14

ztrawersuję rosyjskie powiedzenie o korupcji - dlaczego w Chinach walka z korupcją i niekompetecją jest skuteczniejsza niż u nas? Bo u nas przeznacza się na nią pieniądze a w Chinach naboje....

observer
piątek, 12 lutego 2021, 23:07

Do czego jest potrzebna Rosji zniszczona wojną Polska? Po takiej wojnie świat patrzyłby na Rosjan jak na barbarzyńców i szczerze ich nienawidził. Wojna w Polsce byłaby dla Rosji klęską propagandową. Rosji nie o to chodzi. Chyba, że Rosja wmówi światu, że likwidacja 'państwa nad Wisłą' stanowi doniosły akt obrony ludzkości przed Polską, jej systemem wartości, historią ... ekstremizmem, fanatyzmem ... Wtedy działania rosyjskie wojenne będą niczym innym jak akcją prewencyjną. Powinniśmy więc wyczulać ucho zarówno na rosyjskie pobrzękiwania szabelką, jak też ich międzynarodowe kampanie propagandowe względem Polski.

reht
sobota, 13 lutego 2021, 10:53

A do czego potrzebna była Rosji zniszczona Ukraina - NAJBLIŻSZY sojusznik i 'bratni' naród?

lech
środa, 17 lutego 2021, 14:34

Ukraina nie jest zniszczona ale osłabiona. I taki może byc cel Rosjan.

JOJEK
niedziela, 14 lutego 2021, 00:06

Bo chcieli do UE a pewnie i potem do NATO a to było zagrożenie , a tak plan się posypał i jest chaos

andys
środa, 17 lutego 2021, 10:09

Wyjaśnienie jest takie - na tle rozczarowania instytucją ZSRR w republikach zwiazkowych (chyba wszystkich, moze prócz Białorusi, ale równiez Rosji) , narody zdecydowały (referenda), ze powstaną niepodległe państwa. Z tymi referendami to nie wszystko było takie proste, narody wcale tak jednoznacznie nie chciały likwidacji ZSRR, ale elity im w tym pomogły, przekonane ostatecznie z zewnątrz. Elity chciały władzy i pieniędzy. Widać to najwyraźniej właśnie w Ukrainie. Obiecano obywatelom nowych państw złote góry, ludzie to kupili. Ale sukcesów nie było , potrzebne wiec były igrzyska. I tak w kółko, problemy-igrzyska, problemy-igrzyska. W chwili obecnej , w żadnym z nowych państw (prócz Rosji i krajów nadbałtyckich , które sa pod parasolem UE) wiekszych sukcesów przez ostatnie 30 lat nie odnotowano. Nikogo to jednak nie interesuje, główne zadanie zostało wykonane - ZSRR nie istnieje. Teraz na celowniku jest Rosja, najlepiej , aby powtórzyła los ZSRR.

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:16

Bo Ukraina chciała zrobić z Krymu amerykański lotniskowiec. A kto rozsądny by na to pozwolił?

Brednie od początku
środa, 17 lutego 2021, 10:38

Pozwoli każdy rozsądny kierujący się logiką, rozsądkiem, normalnością. A ty jednak piszesz o Rosji. Mnie wystarczy. Trucie Noviczokiem Skripalli na pewno nie mieści się w żadnej logice czy normalności.

observer
sobota, 13 lutego 2021, 23:16

Żeby się przekonać, że nie tędy droga.

Wojtas
sobota, 13 lutego 2021, 20:50

Coś mnie ominęło? To cała Ukraina padła pod naporem taktycznych głowic jądrowych, że piszesz o zniszczonej Ukrainie? Niezłe jaja.

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 09:45

Padła bo skończyło się wsparcie z Rosji a z zachodu nadeszło minimalne i zaraz zostało rozkradzione. Bankructwo Ukrainy jest kwestią najbliższych miesięcy, MFW zerwał współpracę a i tak to by było tylko rolowanie długu. Bardzo prawdopodobne że Ukraina wróci do współpracy z Rosją, bo jakie inne wyjście im zostanie?

marian
sobota, 13 lutego 2021, 22:52

A to trzeba użyć broni atomowej, żeby zniszczyć kraj?

gnago
piątek, 12 lutego 2021, 22:48

NA przykładzie wylewu Wisły przez zator lodowy widzimy bezwład i marazm państwa polskiego . Czy również utratę zdolności wysadzania takich zapór przez odnośne jednostki saperów śmigłowców czy poduszkowców do minowania tego zatoru nie powinno brakować? Zatem żadne ćwiczenia sztabowe utraconych czy rozwijanych zdolności nie zastąpią

Etam
środa, 17 lutego 2021, 10:40

Jaki wylew? Parę podtopień, które zdarzają się od zawsze? Ha ha ha!

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 09:47

Poczytaj o powodzi pod Płockiem w 1982 roku. Tam zrzucano ze śmigłowców bomby i... problemem był tak zwany "śryż", czyli mieszanka wody i lodu. Leje po bombach były natychmiast na nowo wypełniane, a warstwa tego śryżu sięgała 6 metrów. Od czasu do czasu Wisła (i każda inna rzeka) musi wylać niezależnie od zabezpieczeń i podjętych działań. Nie budować na terenach zalewowych!

Marek
poniedziałek, 15 lutego 2021, 13:57

Bzdura. Od tego sa lodolamacze, wlasnie to robia. Z glowa.

Lld
piątek, 12 lutego 2021, 22:33

Milo sie czyta, ze mamy tak kompetentne osoby we wladzach. Naprawde widac, ze gosc wie co mowi.

As
piątek, 12 lutego 2021, 22:26

Kto się będzie z krajem bez armii optykał kilka dni? Dziwne ćwiczenia

Toudi
piątek, 12 lutego 2021, 21:22

Dwie prośby. Pierwsza -zakładamy scenariusz wyłączenia strefy centralnej naszego Kraju ,dla ruchu naszych wojsk. W pierwszej fazie ataku rakietowego zostają zniszczone tamy i zapory. Tu pojawia się prośba do defence24 o umieszczenie mapy fizycznej z zaznaczonymi obszarami po zatopieniu. Kontekst posiadanego uzbrojenia niepływającego i kolumn transportowych, oraz ruchu wojsk w wojnie manewrowej. Wojna manewrowa w sytuacji miażdżącej przewagi powietrznej n-pla, to intelektualnie dosyć brawurowy pomysł. My będziemy manewrować BRDMami z lat 60, (40km/h) a oni śmigłowcami (300 km/h). Druga prośba, to scenariusz 1308. Rząd RP zostaje poinformowany przez służby wywiadowcze Niemiec i np. Francji o groźbie inwazji. Rząd USA w tym czasie koncentruje uwagę np. na Pacyfiku. Polska zwraca się do sojuszników o pomoc. Sojusznicy odpowiadają. Na teren Śląska , Pomorza Szczecińskiego i Wybrzeża Gdańskiego wchodzi armia niemiecka. Wojna nie wybucha, lub wybucha konflikt o niskiej intensywności. Polacy się wykrwawiają, a Niemcy się nie angażują. Tracimy dostęp do morza i regiony uprzemysłowione, bogate w surowce. Przerabialiśmy to w 1226 i 1308, oraz w zmodyfikowanej formie kilka razy później.... Jak walczyć na dwa fronty , lub zmusić sojusznika do opuszczenia ziem RP ??? Jakie będą ewentualne koszty polityczne, społeczne, ekonomiczne takiej...pomocy ?!

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:24

A może trzeba by przeprowadzić NAPRAWDĘ REALISTYCZNE studia jak będzie wyglądała Europa w latach 2030-40-50-60? Bo może się okazać że środek ciężkości przesunie się na Niemiecko - Rosyjską Unię Gospodarczą a my będziemy tej unii polityczną zadrą do wyheblowania. Czyli powstanie coś czego od końca XIX w obawiają się USA.

cwaniaczek w warszafki
piątek, 12 lutego 2021, 23:03

W 1226 Niemcy się zaangażowali i to oni głównie się wykrwawiali. Zagrożenie pruskie się zmniejszyło. Pozostało litewskie.

gnago
piątek, 12 lutego 2021, 22:50

Czysta racja tylko nasycenie bronią całej populacji gwarantuje nam nie zdobycie terytorium

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 09:48

Ale tylko bronią atomową, pancerną i rakietową. Na pewno nie strzelecką.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
piątek, 12 lutego 2021, 20:55

Prawda o Wojsku Polskim jest smutna ale cóż czasami potrzebujemy fikcji aby przetrwać rzeczywistość, nic nie jest prawdziwe wszystko jest dozwolone szczęśliwe zakończenie to luksus na jaki może pozwolić sobie fikcja. Jaka jest różnica między prawdą a fikcją ,fikcja ma sens a prawda boli ,dlatego władza nie chce prawdy ona daje iluzje bezpieczeństwa daje ludowi igrzyska nagradza wiernych pretorian czemu bo to jest taniej a jak mocne politycznie cóż bezpieczniej jest błądzić w labiryncie śmieszności niż trwać w bezsensownej sytuacji niemocy ,cóż kto zapomina historię skazany jest na jej przeżycie ....ze smutnych historii powstają dobre książki ale co tam szczęśliwy jest naród, którego historia jest nudna.. nasza historia to "gloria victis" może czas ją zmienić bo celem wiedzy z przeszłości nie jest otwieranie drzwi nieskończonej mądrości przeszłości , lecz położenie kresu nieskończonym błędom przeszłości a wojskowi cóż rzec o nich wierność to istota honoru ,wszak za tym idą pieniądze a honor bez pieniędzy to tylko choroba .. więc canis fidelis zostały nagrodzone

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:28

dokładnie taki cyrk mamy w kontekście masek i C19. Dopuszcza się do noszenia byle szmaty i dlatego mamy załamanie gospodarki, lockdowny czy wysoką śmiertelność. A by wystarczyło mieć na magazynach i wydać obywatelom porządne maski z filtrami P3 i, zgrubsza, byłoby po problemie. Ale lepiej jak wszyscy się oszukują...

Przestań mataczyć
środa, 17 lutego 2021, 10:48

Dokładnie takie brednie powodują chaos i terror medialny. Wg badań samego Faucciego opublikowanych w 2008 to maseczki były bezpośrednią przyczyną zgonów podczas "grypy hiszpanki"! Udowodnił to naukowo i opublikował ! Załamanie gospodarki w Polsce to wynik głupich, choć niestety celowych działań rządu a nie covida. Dużo większa zaś umieralnosc wg danych rządowych , i to niemal dwa razy, jest na choroby niezwiązane z Covid niż te powiązane z Covid. Przynajmniej tak wynika z oficjalnych danych, a nie z komentarzy i opinii internetowych.

lampa Alladyna
piątek, 12 lutego 2021, 20:25

ale te "scenariusze" będą raczej pisać "ci" ze wschodu, więc.....

Jabadabadu
piątek, 12 lutego 2021, 20:11

Jedyny sprawdzony scenariusz to ten, który skończył się w Zaleszczykach. W obecnych warunkach jest nie do powtórzenia. Dlaczego? Bo nie ma Zaleszczyk.

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:30

zamiast Zaleszczyk jest Okęcie i samoloty VIP do Brukseli.

Jabadabadu
środa, 17 lutego 2021, 14:20

Nie dolecą. Ich przyszli pasażerowie tylko myślą,że to możliwe. Niech myślą.

Andrettoni
piątek, 12 lutego 2021, 20:11

Lepiej przecenić przeciwnika i przegrać na ćwiczeniach niż go nie docenić i przegrać w prawdziwej walce. W otwartej walce z Rosją sami szans nie mamy. I to dobrze, że o tym wiemy, bo dzięki temu możemy zaplanować współpracę np. ze Szwecją. Odkrycie słabości nie oznacza kapitulacji tylko poszukiwanie rozwiązań.

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 13 lutego 2021, 00:38

Zgadza się że lepiej przeceniać przeciwnika! mogli by nasi forumowi spece zacząć słuchać tej rady, tylko że nie oszukujmy się bez realnej i szybkiej modernizacji, mądrych zakupów czyli nie koniecznie tych najdroższych, i bez realnego zwiększenia finansowania nie ma co myśleć o wygrywaniu nawet ćwiczeń chyba że to była by ustawka w amerykańskim stylu.

orp tratwa
sobota, 13 lutego 2021, 17:42

Trzeba mądrze dysponowac obecnymi funduszami.Pozyskanie technologi rakietowych ,i szybka produkcja dronow to minimum.Izrael w ciagu 25 lat stal sie producentem i eksporterem nowoczesnego sprzetu wojskowego...Mozna brac od nich przyklad..

Trzeźwy
środa, 17 lutego 2021, 10:53

Poza Izraelem dodam Tajwan, Koreę PD, Singapur. TRZEBA brać przykład z tych krajów. Ale my kupując sprzęt, myślimy głównie , że kupujemy sobie wdzięczność, zaangażowanie i wierność USA. Inna rzecz, że na wdzięczność, zaangażowanie i wierność państw zachodniej Europy raczej ciężko liczyć. Nawet kupując od nich sprzet. Uważam za to, że prędzej pozyskamy od nich niezbędne technologie niż od koncernów amerykańskich. Decyzje nieproste!

Witold
piątek, 12 lutego 2021, 19:42

Zastanawiam się, jaki jest sens wysyłania ludzi w odmalowanych czołgach T-72 oraz nowych Fordach z chromami na doskonale przygotowanego, opancerzonego przeciwnika, który dysponuje systemami rakietowymi dalekiego zasięgu i artyleryjskimi różnych typów i przy minimalnej lub żadnej własnej ochronie z powietrza?

gnago
piątek, 12 lutego 2021, 22:52

Fakt .Nie ma sensu, groźba rosyjska jest mitem dla postrachu maluczkich. TAk jak przesmyk suwalski jest gwarancją nie uzyskiwania kopalin w niej położonych

Hejka
piątek, 12 lutego 2021, 19:34

Wystarczyło mi 5 minut analizy żeby zaproponować kontr-strategię dla amerykańskiej koncepcji wojny mozaikowej. Tak fajny że aż tajny (tzn. nie opublikowano).

tyle
piątek, 12 lutego 2021, 19:34

A ja proponuję zrobić naprawdę nie zapowiedziany alarm w jakimś pułku z wyprowadzeniem go na zapasowe pozycje. Najlepszy byłby jakiś weekend z grillową pogodą. Myślę, że dzięki temu pozbędziemy się złudzeń i dowiemy się jak efektywnie wydajemy budżetowe pieniądze na WP.

Andrzej
piątek, 12 lutego 2021, 23:39

Podczas mojej służby wojskowej (1968 - 1970) mieliśmy takie trzy w tym dwa w zimie.

Bezbeq
piątek, 12 lutego 2021, 23:29

Przecież już to wiemy - na podstawie oficjalnych założeń osiągnięcia przez jednostki gotowości do wyjścia jak i realnych próbnych regionalnych mobilizacji. Jednym słowem - średniowiecze.

Ja
piątek, 12 lutego 2021, 23:21

aha bo takich nie ma, bo ty wiesz, że nie ma, bo byłeś tam na alarmie

Krzys
piątek, 12 lutego 2021, 21:22

Każda nagła agresja w godzinach między 16 a 18 musi doprowadzić do chaosu który musi skutkować klęską. Prawda znana od lat. Prawdopodobnie nigdy potencjalny agresor z tej ani innych opcji nie skorzysta bo nie planuje agresji. Groźba potencjalnej agresji jest niezbędna dla utrzymania wśród obywateli tegoż państwa wiary w wielkość "rodiny". Bo jeśli nie to, to co? Tyle ofiar i nic nie znaczmy? Z punktu widzenia naszych "władz" zagrożenie też jest pożądane. Pozwala skupić naród a przynajmniej jego znaczą część wokół swoich idei. Chyba trzeba więcej spokoju...

baba
poniedziałek, 15 lutego 2021, 11:34

Zagrożenie jest realne. Rosja bierze tyle ile może. Jeśli nie może, to nie bierze. Co nie znaczy, że nie szuka sposobu. Pokazały to ostatnio wydarzenia w Gruzji, Ukrainie, wojny hybrydowe, mieszanie się do wyborów etc. Nie ma dla Rosji pojęcia partner. Jest tylko wasal lub wróg. Jeśli znajdzie miejsce gdzie celnie uderzyć zyskując przy tym więcej niż może stracić, to to zrobi. Liczy się tylko ten rachunek. Dlatego si vis pacem, parabellum.

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 12:18

A tymczasem zachód zżerany jest z zupełnie innych kierunków... Produkcja w Azji, na miejscu jej miejsce zajęła ideologia.

100% racji
środa, 17 lutego 2021, 10:58

Proste ale jakże prawdziwe. Rosja nie przestrzega żadnych zasad, umów czy układów. Jeśli tylko za korzystne uzna atak czy zajęcie, zrobi to bo t a k mają "od zawsze". Tylko silny jest dla Rosji "partnerem"!!!

MArio
piątek, 12 lutego 2021, 17:45

Scenariusze cały czas się zmieniają, bo są pisane pod aktualną sytuację

piątek, 12 lutego 2021, 16:42

Z dzisiejszymi rządami jak i poprzednimi Polska jest nie do obronienia przed Rosja. Z całą resztą sobie poradzimy. Cała Polska armia prócz nosicielami jassm er ,himmarsami oraz F35 to wyczeepywacze ruskiego.paliwa i amunicji. Umiejscowienie F35 samolotów za 70 mld zł(cena+cykl życia) w Łasku to pierwsza przegrana przed konfliktem , drugą przegraną to MON i generałowie 'von mansteinowie' różnica między Mansteinem a 'naszymi' generałami to to ,że ci ostatni są niekompetentni i jedyne o co dbają to stołek. Manstein potrafił się postawić Adolfowi a ci to w podskokach salutują byle tylko 14 k brutto m-c nie stracić

Oszołom
poniedziałek, 15 lutego 2021, 17:17

Stracone zwycięstwa. Stawiał się Hitlerowi a i tak guzik zdziałał. Gdzie Adolf wsadził łapy tam była klęska.... Stalingrad, Kursk, południowa Ukraina. Dyletant z dobrą pamięcią...

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 12:19

Wojna z ZSRR była dla Niemiec przegrana od samego początku. Jedyną dla nich szansą był rozkład władzy radzieckiej w pierwszych tygodniach. Gdy to nie nastąpiło, klęska była tylko kwestią czasu.

bender
środa, 17 lutego 2021, 17:08

Twoja teoria nie zgadza się z faktami. Wojna na wschodzie była do wygrania, gdyby tylko Niemcy nie byli zaślepionymi nazistami i mieli jakiś sensowny program polityczny dla Ukraińców i Białorusinów. Nastąpił rozkład władzy sowieckiej i panika w szeregach jej notabli. Stalinowi pomogła pogoda, później zaś ogromna pomoc materiałowa Aliantów oraz blokada gospodarcza III Rzeszy (którą sam tak skwapliwie łamał do 22 czerwca 1941 włącznie).

Kot nr 398
czwartek, 18 lutego 2021, 10:14

Rozkład władzy radzieckiej nie nastąpił. Na pewno brak programu politycznego dla Ukraińców czy Białorusinów był istotny, ale nie aż tak, w końcu tylu z nich tak czy inaczej walczyło jako HiWi czy żołnierze Wehrmachtu albo innych jednostek. Panika w szeregach władzy radzieckiej w istocie nastąpiła, ale trwała krótko. Dwa tygodnie, kiedy to Stalin schował się na daczy. Później wygłosił sławne radiowe przemówienie proklamujące "świętą wojnę", sukcesem zakończyło się przeniesienie zakładów produkcyjnych i... było po wszystkim. Mein Fuehrer, wojna jest przegrana - powiedział Fritz Todt w 1941 roku (i wkrótce później zginął w katastrofie lotniczej, nie uważa się jej za zamach).

bender
czwartek, 18 lutego 2021, 14:42

Jeszcze w grudniu 1941 możliwe było zdobycie Moskwy. Skierowanie ataku japońskiego na USA (w czym ogromny udział mieli szpiedzy Stalina) pozwoliło Stalinowi użyć wojsk z Syberii i sytuacja zaczęła się stabilizować. Nadal wojna trwała dalsze 4 lata. Bez pomocy Aliantów Sowieci nie byli w stanie wygrać a wojna mogła przedłużyć się na tyle, że Hitler miałby swoja bombę A. Co byłoby dalej możesz sobie wyobrazić.

Kot nr 398
piątek, 19 lutego 2021, 08:10

Zdobycie Moskwy nie było możliwe. Kleszcze okrążenia od strony wschodniej by były wystawione na ogromną presję z obu stron (z miasta i ze wschodu). Nie bez powodu postępy Guderiana były tam tak słabe, zatrzymał się na południe od Moskwy nawet nie dochodząc na kierunek wschodni. Nawet gdyby okrążenie zostało zamknięte (i utrzymane), to by tam był Stalingrad x 10, Niemców w żadnym wypadku nie było na to stać.

wert
sobota, 20 lutego 2021, 16:45

oczywiście że było możliwe. Korpus von klugego atakujący wzdłuż szosy wołokamskiej zatrzymał natarcie będąc o dzień drogi do niej. Zatrzymał z powodu tego ze zapasy spadły do poziomu 4 dni podczas gdy instrukcja nakazywała utrzymywać zapas na 7 dni. Dotarłby do moskwy z której już sowieci wiali i jeszcze miałby zapasów na 3 dni a sowieckie posiłki zostałyby w polu pod miastem. stalin był już spakowany i ogłoszenie miasta twierdzą by nic nie dało, zresztą takich planów nie było. Równi eważne było użycie pod moskwą przekierowanych od churchila dostaw czyli 1.8 tyś myśliwców, 2250 czołgów, 500 armat ppanc, 23 tyś ckm, 250 tyś płaszczy oraz olbrzymie ilości metali kolorowych kauczuku i innych surowców. Te dostawy oraz asekuranctwo von klugego zdecydowały o obronie moskwy

kmdr
piątek, 12 lutego 2021, 18:36

My samej Białorusi nie damy rady. F 35 ja bym umieścił koło Legnicy.

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 13 lutego 2021, 00:43

Generalnie to dziwne jest że na południowym zachodzie nie ma baz lotniczych przecież po sowietach coś tam zostało.

kmdr
sobota, 13 lutego 2021, 23:38

Generalnie to w obronności nic się nie zgadza z rozumem.No ale jak tym się zajmują gryzipiórki po prawie lub historii i tak od lat .I slogan z reklamy "Efekt widać już po pięciu dniach"nabiera i nowego znaczenia.(R)

gnago
piątek, 12 lutego 2021, 22:56

No ja u producenta. Samolot ma latać i być gotów do akcji. Nie czekać na remont czy usunięcie usterek konstrukcyjnych. A na razie nasi decydenci nie pojęli że pilot zyskuje na doświadczeniu z każdym lotem. A to oznacza sute pensje, aby go utrzymać. Ciekaw jestem ilu z pilotów wyszkolonych w USA z dostawą jaszczembi pozostaje w służbie

BUBA
piątek, 12 lutego 2021, 18:07

Pilsudzki pokazal jak to sie robi. Niestety ostatni Wieki Wodz. Dzisiejsi nasi picusie naewt na bankiecie nie umieja sie przyzwoicie zachowac. Wiesniactwo - sloma im z Butow wychodzi i tego nawet nie widza. Wstyd i Hanba....

ito
sobota, 13 lutego 2021, 10:38

A co Piłsudski miał wspólnego z rozgrywaniem wojny (oczywiście poza jej wywołaniem)? Nie był dowódcą liniowym, tylko przywódcą politycznym. Jeśli ktoś coś pokazał to Rozwadowski.

Kot nr 398
środa, 17 lutego 2021, 09:49

Wojna 1920 to była bardzo specyficzna historia. Szybkie rajdy małymi siłami. Najpierw my pod Kijów, potem oni pod Warszawę, a potem remis na warunkach gorszych niż proponowane przez nich przed wojną.

123
piątek, 12 lutego 2021, 20:57

Piłsudski.

OptymistaPl
piątek, 12 lutego 2021, 16:40

Dla zapewnienia bezpieczeństwa Polski ze strony Kaliningradu i Grodna potrzeba zreformować 16 Dywizję na wzór 18 Dywizji tzn. 3 Brygady w Dywizji ale każda z brygad z 4 batalionami (w ten sposób Brygadę Bartoszycką podzielić pomiędzy Braniewską i Giżycką oraz odtworzyć 18 Brygadę Zmechanizowaną z Białegostoku). I najważniejsze trzeba odsunąć strategiczne wsparcie czyli Pułki z Węgorzewa oraz Gołdapu, a także większość sił 16 Dywizji z nad granicy przynajmniej na linię Elbląg- Olsztyn- Białystok. W zreformowanej 16 Dywizji, Brygady mogłyby wyglądać następująco: 9 Brygada (1 bat zmech w Braniewie; 1 Bat czołgów w Elblągu; 1Bat. Czołgów + 1Bat Zmech w Morągu), 15 Brygada (1 bat zmech w Giżycku, 1 bat zmech w Olsztynie, 1bat zmech +1 bat czołgów w Orzyszu), 18 Brygada Zmech w Białymstoku (1 bat czołgów+ 1 bat zmech w Białymstoku; 1 bat zmech w Suwałkach ...zamiast Pułku przeciwpanc; 1 bat zmech w Bielsku Podlaskim). Tak zreformowana Dywizja dawałaby 2 linie obrony: pierwsza linia (Braniewo, Lidzbark Warmiński, Giżycko, Suwałki), druga GŁÓWNA linia obrony (Elbląg, Morąg, Olsztyn, Orzysz, Białystok)

guru
wtorek, 16 lutego 2021, 14:25

A ja myślę, że dwa, trzy dywizjony Krabów/Kryli zamieni infrastrukturę wojskową Kaliningradu w kupę gruzu po góra 15 min. nawały ogniowej. I żadne A2/AD Rosjanom nie pomogą. Tylko góra 6-10 strzałów i zmiana pozycji. Ale trzeba ćwiczyć, mieć polowe składy amunicji i przygotowane listy celów. No i rzecz jasna nowoczesną amunicję dalekiego zasięgu, przynajmniej częściowo. To jest w naszych możliwościach.

Fifty-fifty
środa, 17 lutego 2021, 11:15

Pomysł jest niezły. Ale szykując atak Rosjanie na pewno rozśrodkują i głęboko ukryją woje zasoby. Uważam więc, że same Kraby to będzie za mało. Kluczem powinien być zmasowany skoncentrowany ogień ze wszystkich dostępnych środków ogniowych, artyleryjskich i lotniczych. Przydałyby się wtedy nawet ppk klasy NLOS i oczywiście maksimum dronów. Wszystko skoncentrowane i kierowane przez jakiegoś "topaza". Ale na pewno część tych naszych środków zostanie też utracona, więc by osiągnąć odpowiedni poziom zniszczeń "tam", to nasz kontratak ogniowy musi być zmasowany. Zatem potrzeba nam dużo więcej Langust, dużo więcej dronów, więcej rakiet powietrze-ziemia, HIMARSY, jeszcze z jeden dywizjon NSM. Bo na dziś, to mamy minimalną siłę ognia. Zostaje też poważna kwestia k i e d y mielibyśmy zareagować. Bo p o ich ataku nie będziemy mieć do czego strzelać, a jeśli p r z e d - to akurat my będziemy agresorem.

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:39

Jak na stanie zamiast Brygad będziemy mieli Dywizje to może następne manewry lepiej będą wyglądały.

fel
sobota, 13 lutego 2021, 15:17

Tak rozlokować siły, okopać się i czekać.

OptymistaPL
sobota, 13 lutego 2021, 15:51

Wcale nie chodzi o to aby okopać się i czekać, ale o to by nie dać zniszczyć większości sił dywizji pierwszym uderzeniem z zaskoczenia.

JOJEK
niedziela, 14 lutego 2021, 00:43

A dlaczego by nie zająć Kaliningradu za pomocą 16 Dywizji i pisze to zupełnie poważnie

OptymistaPl
niedziela, 14 lutego 2021, 14:36

Bardziej realne jest to że prędzej mieszkańcy Królewca z uwagi na słabą jakość życia w przypadku jakiegoś większego kryzysu w Rosji zechcą się do nas dołączyć lub utworzyć własne Państwo Bałtyckie w drodze referendum.

Krzys
piątek, 12 lutego 2021, 21:24

Pan tak na poważnie?

OptymistaPL
sobota, 13 lutego 2021, 10:24

Jak najbardziej poważnie Panie Krzysztofie

Fanklub Daviena
piątek, 12 lutego 2021, 16:27

Jakie to są sprawdzone scenariusze w obronie Polski? Przez ostatnie kilkaset lat nie zauważyłem takich...

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 13 lutego 2021, 00:44

Najlepszym, skutecznym i sprawdzonym wielokrotnie jest obrona przez atak wyprzedzający.

Wojtek
sobota, 13 lutego 2021, 20:55

Oczywiście, już uzbrajamy nasze przemalowane T-72 i ruszamy na Moskwę, tak jest! Bo jak wiadomo - preemptive strike jest najlepszą metodą obrony, a przecież nic nie stoi na przeszkodzie żeby unicestwić Rosję, prawda?

Ernst Stavro Blofeld
niedziela, 14 lutego 2021, 13:03

Moskwa to zły kierunek tak pokazuje historia.

andys
sobota, 13 lutego 2021, 11:44

Będac pacholęciem, i później , miałem przekonanie, że jesli przegramy to razem z całym UW, a wojska rosyjskie w Niemczech beda walczyc do końca. Czy ktos miał inne odczucia?

Olo
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:42

to był inny świat, nie wiem czy lepszy czy gorszy

Piotr
piątek, 12 lutego 2021, 19:45

Wojna na odległych rubieżach. W tym celu musimy przeciągnąć Białoruś na naszą stronę.

Fanklub Daviena
piątek, 12 lutego 2021, 22:43

Ale jak przekonać kogoś, by się przyłączył do zawsze przegrywającej Polski zamiast do zawsze wygrywającej Rosji? :D

andys
poniedziałek, 15 lutego 2021, 15:50

1. Zgrabna, złosliwa riposta. 2. Przyciagniecie Białorusi na nasza strone, to nie jest sprawa naszego chciejstwa. 3. Atuty - mit Zachodu (my jesteśmy Zachodem, do którego tesknia Białorusini), pewne sympatie historyczne. 4. Atuty Rosji - prawosławie (wspólna walka z unitami), wspólna historia, szczególnie w ZSRR , historycznie rzecz biorac, wsparcie Białorusinów w ich dążeniu do niepodległości - np. powołanie Radzeckiej Białorusi , jako quasi-niepodległe państwo , ze swoimi granicami , władzami (z biegiem czasu realnie bialoruskimi), wspólnym losem i walką w czasie II WŚ. Polska nie zdecydowala sie na zadna autonomie dla Bialorusinów, walczyla z zywiołem białoruski, ograniczała aspiracje . Pomoc dla Białorusi po 1990 r. , gdy my ignorowlismy ten kraj. 5. Reasumujac - nasze atuty sa znikome, podobne do pomysłu przyłaczenia Polski do Rosji.

mc.
piątek, 12 lutego 2021, 17:37

Najprostszy ? Spalić Moskwę (1612)...

Krzys
piątek, 12 lutego 2021, 21:26

W 1612 nikt nie spalił Moskwy. Nie było powodu. Natomiast 200 lat później ..

Monkey
piątek, 12 lutego 2021, 22:47

@Krzys: W 1612 też Rosjanie spalili, tylko bez Kremla i Kitajgrodu, bo stał tam garnizon Rzeczpospolitej. Ale Białogród, Skorodom i Zamoskworieczje ucierpiały. Zresztą, był to jeden z powodów, dla którego udało się połączonym wojskom pierwszego i drugiego opołczeniazablokować odsiecz hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza.

andys
piątek, 12 lutego 2021, 16:20

Do dwóch rzeczy przyczepić sie nie możemy - 1. p. Szatkowski jest bardzo elegancko ubrany (moze nogawki spodni powinny byc szersze, ale cóz - taka moda, a je jestem konserwatywny w tej kwestii), 2. p. Szatkowski dba o swój wizerunek medialny (lubi sie fotografować, ma archiwum foto, lubi długie , jedynie słuszne, wywiady).

yy
piątek, 12 lutego 2021, 20:48

To rozumiem,brawo,merytoryczna riposta.

xXx
piątek, 12 lutego 2021, 18:08

A generałowi o którym tak chętnie, niechętnie się wypowiada, to mógłby co najwyżej buty czyścić. Chociaż nie jestem pewien czy zasługiwałby na to.

XYZ
sobota, 13 lutego 2021, 13:08

Obawiam się, że jest zupełnie odwrotnie. Wręcz jestem tego pewien.

rozbawiony
sobota, 13 lutego 2021, 10:50

Też uważam , że mając wszystkie Leopardy przy zachodniej granicy / jak postulował gen. Różański / moglibyśmy odnieść sukces i przynajmniej obronić wschodnią granicę Niemiec za co moglibyśmy liczyć na ich wdzięczność /?!/.

SAS
poniedziałek, 15 lutego 2021, 12:19

Czołgi to nie jest decydująca broń, to już nie druga wojna światowa ani nawet zimna wojna. Pobudka. Dużo gadania o niczym.

andys
sobota, 13 lutego 2021, 22:56

Myslę, ze powinniśmy zrobić w tej (i podobnych) sprawach referenda. Wróg i tak nic sie nie dowie , gdyz referenda sa tajne.

Dr House
piątek, 12 lutego 2021, 14:52

Katastrofa....przyznają się oficjalnie że jesteśmy na przegranej pozycji jak w 1939. To ja się pytam czemu tak jest źle skoro na przestrzeni 30 lat była pompowana kasa w wojsko ?

fkgjkfdjgkldfjglkfd
piątek, 12 lutego 2021, 21:01

Na przestrzeni 30 lat nie było pompowanej kasy w wojsko, tylko głodzenie armii.

rozczochrany
piątek, 12 lutego 2021, 14:45

Dlaczego zakładać że atak może przyjść tylko ze wschodu. Równie dobrze możemy być zaatakowani przez Niemcy czy przyszłe wojska UE. Ciekawe czy nasze wojsko i administracja bierze pod uwagę sytuację podobną jak kiedyś z Iranem, potem Irakiem a obecnie z Turcją. To znaczy że USA z sojusznika zaczyna być naszym wrogiem. Organizuje przewrót w sposób hybrydowy lub wprost wojska USA rozmieszczone w Polsce i zachodniej europie przy wsparciu ich lotnictwa i ostrzału rakietami atakują polską armię i infrastrukturę?

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 13 lutego 2021, 00:47

Dobrze kombinujesz tylko że przed wschodem to się kilka dni obronimy chyba ze się ludzie wku to dłużej (to na stan obecny), ale przed zachodem może być gorzej.

wewqeqwewq
piątek, 12 lutego 2021, 21:02

USA niema po co atakować Polski, po prostu może jej nie bronić.

Szwejk
piątek, 12 lutego 2021, 19:50

No i ci przeklęci Czesi

Obiektywny
piątek, 12 lutego 2021, 14:00

Brawo. Bardzo rzeczowy i merytoryczny komentarz odnoszący się do rzeczywistości militarnej Polski I Europy. Analogie z kampania wrześniowa nie są na miejscu. Realizm i sojusz z NATO jedyną alternatywą do zatrzymania nieprzyjaciela ze wschodu. Choć "przyjaciel" z zachodu jest tak sam niepewny jak sojusz z Rumunią w 1939 r.

Piotr ze Szwecji
piątek, 12 lutego 2021, 13:56

1. Elastyczna ruchoma obrona jest konieczną taktyką, którą WP musi zacząć ćwiczyć i stosować (ma czołgi, bewupy i inżynierów). Sama wojna manewrowa nie wystarczy, nawet jeśli dowódcy WP potrafią tylko w niej wygrać (obrona na 1 miesiąc ledwie?). Armia USA potrzebuje na mobilizację i przesłanie do Polski swojego wojska minimum 3-6 miesięcy. ----- 2. Na wojsko 4% PKB i 12 dywizji (połowa "skadrowana" w 90% rezerwami) do skutecznej obrony Polski i tak długo, aż się wykruszą rezerwy i zasoby. ----- 3. Sojusz V4 i po 4 dywizje u nich, czyli następne 12 dywizji, które mogą autostradą przez granicę od sąsiadów przyjechać do Polski (połowa na czas pokoju może być w 90% w rezerwie). ----- 4. Awaryjny scenariusz z 2.5% PKB i 6 dywizjami Polski i po 2 dywizje reszty krajów V4, lecz sojusz jest konieczny i każda dywizja (10-12 tys żołnierzy z w pełni rozwiniętymi jednostkami wsparcia dywizji) w 95% skompletowana i gotowa do walki.

baba
poniedziałek, 15 lutego 2021, 11:22

Czym się różni "ruchoma obrona" od wojny manewrowej?

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 15 lutego 2021, 18:40

Obrona elastyczna, także zwana obroną z głębią, to niemiecko-japońska taktyka z czasów ww2. Podstawowa zasada to minimalizacja strat własnych przy zadawaniu maksymalnych strat dla wroga. Tworzy się twarde punkty oporu hamujące wroga, lecz nie permanentne, a puszczające przy zbyt dużym nacisku wroga. Ruchomy element wprowadził pierwszy generał Patton, który przeprowadził całą swoją armię wzdłuż frontu z Niemcami podczas ww2, by przyjść z odsieczą amerykańskim spadochroniarzom okrążonym przez Niemców w Bastogne. Ruchoma obrona elastyczna to taktyka też stosowana przez polskich pancerniaków (lekkie czołgi/tankietki) podczas Kampanii Wrześniowej na terenach Podlasia, a choć niezorganizowana i improwizowana była dosyć skuteczna w opóźnieniu niemieckiej ofensywy. Niemcy w czasie zimnej wojny pracowały nad rozwojem tej taktyki w ewentualnej konfrontacji z Sowietami. To, że nie trzymasz twardo terenu nie oznacza, że całe wojsko się wycofuje, bo inna jego część prowadzi znienacka pod osłoną wycofujących się i pod nosem wroga kontruderzenie z nieoczekiwanego kierunku. Wszystko w celu zminimalizowania własnych strat i zmaksymalizowania strat wroga. Strata terenu powinna więc oznaczać ogromne straty w sprzęcie i żołnierzach wroga i minimalne po stronie własnej, a z powodu ruchomości pojawia się możliwość nawet odbicia terenu, czy okrążenie i izolacja jednostek wroga, które zapędziły się za daleko. WOT daje WP świetną świadomość sytuacyjną, a za granicą Polski mogą to czynić wojska specjalne. Tak jak generał Patton raz opisał sens wojny. Nie my mamy umierać za naszą ojczyznę, lecz nasi wrogowie za swoją.

aSwqww
piątek, 12 lutego 2021, 21:05

To co mówisz jest nierealne politycznie, V4 jest znacznie mniej zagrożona i raczej nie będzie się w ogóle bronić.

sff
poniedziałek, 15 lutego 2021, 14:48

w takim razie zróbmy jak V4, przepuśćmy Rosjan

Piotr
piątek, 12 lutego 2021, 19:48

12 dywizji w dzisiejszych czasach to by była gigantyczna armia. Nie wiem czy USA tyle mają. 5, 6 lub 7 to jest marzenie.

Piotr ze Szwecji
sobota, 13 lutego 2021, 15:58

W dzisiejszych czasach może nie do pomyślenia. Polska nie jest krajem w pełni uprzemysłowionym, ani tygrysią gospodarką. Acz razem z V4 krajami można 12 dywizji w sumie zebrać nawet teraz. 6 polskich i po 2 z V4 krajów. W sumie siła zbrojna którą można prowadzić efektywne działania wojenne na terenie 4 województw z założeniem nowoczesnych dodatków jak drony i 155 mm artyleria. Plus oczywiście parasol anty-dostępowy. Kraje V4 stać na to na poziomie 2.5% PKB na wojsko.

JOJEK
niedziela, 14 lutego 2021, 00:54

V4 nie czuje zagrożenia ze strony Rosji , Na wojsko 4% PKB wystarczy to co jest ale żeby było z głową wydawane

Piotr ze Szwecji
środa, 17 lutego 2021, 09:02

To należy obudzić dyplomację i zmienić narrację dyplomatyczną, by poczuły. Solidarność naszych krajów i naszych narodów ma tradycje wielowiekowe. Dla chcącego nie ma problemu, byśmy mogli bronić się razem.

gosc
piątek, 12 lutego 2021, 12:51

5 dni i po scenariuszu.

Paweł P.
piątek, 12 lutego 2021, 21:43

Symulacja, będzie taka jaką będziemy chcieli, lepiej mieć czarno na białym, że jest "źle" lub "bardzo źle" i mieć argument za tym lub tamtym rozwiązaniem... Nie ma przebacz. Amerykanie muszą tu być, robić mamy swoje.

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 13 lutego 2021, 00:50

Tylko ze nic nie jest czarno na białym za to wszystko jest w superlatywach, ewentualnie małe mankamenty, a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze bo lepiej wygrać 3 razy wybory niż raz wojnę.

Paweł P.
sobota, 13 lutego 2021, 10:02

Jak nie obejrzałeś, to obejrzyj – film mojego dzieciństwa "Akademia wojskowa", pierwsza zasada to nie dopuścić do wojny, w sensie "zrobić wszystko aby uniknąć starcia z przeciwnikiem", tam to było trochę ładniej powiedziane ;) Pozdro.

SAS
piątek, 12 lutego 2021, 20:03

A ja zapytam: skąd to zdziwienie że tylko 5 dni i na czym rzekomo jest oparte? Polska armia to katastrofa i nawet nie chodzi tylko o sprzęt. Rosja to militarna potęga, choć Polski zająć nie byłaby w stanie, ale wystarczy że doszłaby do Wisły, zajęła Warszawę i po zawodach.

Tomasz34
piątek, 12 lutego 2021, 16:40

Kto wie, czy te plotki są prawdziwe. Lepiej wypuścić takie informacje, które spowodują że pewne rzeczy zaczną być poprawiane lub ćwiczone, niż udawać że jest ok i spać spokojnie.

Paweł
piątek, 12 lutego 2021, 16:26

Od tego są ćwiczenia, ważne, aby wyciągnąć prawidłowo wnioski i je zastosować

Tweets Defence24