Reklama

Nowy kurs na modernizację? Zakupy za granicą i zapowiedź kontraktów w tym roku [KOMENTARZ]

14 sierpnia 2018, 17:18
2014-11-12-RM-anglicy-204
W tym roku aneksowano umowę na modernizację czołgów Leopard 2 do standardu 2PL. Fot. st. chor. Rafał Mniedło, ppor. Krzysztof Gonera/11 LDKPanc.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zapowiedział w Polskim Radiu, że prowadzone są zaawansowane negocjacje w sprawie zakupu sprzętu dla Wojska Polskiego, i przewidywane jest sfinalizowanie rozmów w tym roku. Większość programów modernizacyjnych czeka jednak na decyzje i podpisanie kontraktów. Dziś MON coraz częściej dąży do szybkiego zakupu gotowego sprzętu zza granicy podczas gdy poprzednie kierownictwo resortu stawiało albo na zakupy w kraju, albo na szeroki transfer technologii.

W przededniu Święta Wojska Polskiego minister Błaszczak przypomniał, że w tym roku - w marcu - zawarto umowę na pierwszą fazę programu obrony powietrznej Wisła. Za kwotę około 4,75 mld USD netto Polska otrzyma dwie baterie Patriot (cztery jednostki ogniowe) z zaawansowanym systemem zarządzania walką IBCS, jak i elementami całego systemu obrony powietrznej średniego zasięgu (całego programu Wisła dotyczy też część offsetu). Trwają też negocjacje dotyczące drugiego etapu. Według niedawnych deklaracji MON mogą zostać sfinalizowane w przyszłym roku, o ile zostanie osiągnięte porozumienie co do konfiguracji.

Jednak najbardziej znaczącą zmianą, jakiej dokonał w stosunku do poprzednika obecny szef MON stopień preferencji zakupów w krajowym przemyśle. O ile Antoni Macierewicz stawiał sobie za cel albo zakupy w polskim przemyśle (m.in. programy Rak, Regina, Pilica, Poprad, Piorun, karabiny Grot, zakup BSP Warmate), albo szeroko zakrojony transfer technologii (np. pierwotny kształt projektu Homar), o tyle Mariusz Błaszczak często z rezerwą wypowiadał się o polskim przemyśle.

Najbardziej wyraźnymi elementami tego podejścia są decyzja o zmianie sposobu programu Homar i wyłączeniu z roli lidera PGZ (mowa nawet o „formule rumuńskiej”, czyli zakupie w trybie FMS bez transferu technologii), jak i plan zakupu używanych fregat z Australii. To ostatnie – pomimo zapewnień MON że programy okrętowe będą kontynuowane  wpłynie na spowolnienie planów budowy nowych okrętów w polskim przemyśle. To spowodowało nawet krytykę ze strony ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka.

Dzisiejsza publikacja Dziennika Gazety Prawnej, według której PGZ poniosła w ubiegłym roku ponad 100 mln zł straty brutto, pomimo wzrostu przychodów ze sprzedaży świadczy także o wyzwaniach dla samego MON, które nadzoruje przemysł zbrojeniowy. Szansą może być kierowanie do niej największych zamówień. Trzeba też pamiętać o tym, że ich realizacja będzie pochłaniać duże środki, co spowoduje że trudno będzie wyasygnować MON dodatkowe fundusze na wsparcie przemysłu, np. poprzez dotacje lub zakrojone na szeroką skalę prace rozwojowe.

Wróćmy do umów, jakie zawarło MON. Pierwsza faza programu Wisła, sfinalizowana przez ministra Błaszczaka to zdecydowanie największy zbrojeniowy kontrakt zawarty po 1989 roku, przypomnijmy że koszt zakupu myśliwców wielozadaniowych F-16 wynosił 3,25 mld USD. Oprócz tego MON w marcu br. zawarł mowę na dostawę czterech samolotów szkolno-treningowych M-346 Master, za około 487 mln zł netto (prawdopodobnie podatek VAT to ok. 100 mln). Kontrakt obejmuje opcję na cztery kolejne maszyny. To kontynuacja programu, rozpoczętego w 2014 roku.

W drugiej połowie czerwca, za 305 mln zł, aneksowano też zawartą w 2015 roku umowę na modernizację czołgów Leopard 2A4 do standardu 2PL, dzięki czemu zmodernizowanych zostanie 14 dodatkowych wozów. Przypuszczalnie będą to pojazdy służące w 1 Brygadzie Pancernej w Wesołej.

Większość najważniejszych programów modernizacyjnych czeka jednak na finalizację. Jeszcze na początku ubiegłego roku ówczesny szef MON Antoni Macierewicz zapowiedział, że w 2017 roku zostaną podpisane umowy w programach Wisła, a także w projekcie artylerii rakietowej Homar i okrętu podwodnego Orka. Dwa wspomniane postępowania nie zostały jednak sfinalizowane.

Jeśli chodzi o Homara, MON zdecydował w lipcu o zamknięciu postępowania toczącego się od 2015 roku. Pierwotnie bowiem liderem programu miał być polski przemysł (najpierw HSW, następnie PGZ), ale z różnych względów nie udało się doprowadzić do realizacji go w takiej formule. Równocześnie rozpoczęto negocjacje ze stroną amerykańską, w sprawie pozyskania systemu HIMARS, również strona izraelska deklaruje gotowość dostawy konkurencyjnego systemu Lynx firmy IMI Systems w ramach umowy międzyrządowej, wraz z transferem technologii. Na razie toczą się analizy, dotyczące prawdopodobnie m.in. możliwości zastosowania offsetu i żadne wiążące decyzje nie zostały podjęte. Kwestią otwartą jest przede wszystkim to, czy uda się wypracować taką formułę programu, aby zapewnić choć częściowy transfer technologii do przemysłu (co od początku było celem programu Homar).

W programie okrętów podwodnych Orka nadal toczą się analizy i nie wybrano wykonawcy. Możliwe jednak, że kierunkowa decyzja zostanie podjęta jeszcze w tym roku. „Na stole” cały czas są trzy oferty: francuska (okręt Scorpene firmy Naval Group), niemiecka (okręt typ 212CD koncernu TKMS) i szwedzka (okręt A26 firmy Saab). MON zamierza pozyskać co najmniej trzy jednostki uzbrojone w pociski manewrujące. Trwają też przygotowania do – kontrowersyjnego – zakupu australijskich fregat Adelaide. Wstępne porozumienie w tym zakresie ma zostać zawarte podczas sierpniowej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy, ale sprawa jest cały czas analizowana i nie ma ostatecznych decyzji. Oprócz samych fregat niezbędny będzie zakup uzbrojenia. Trwa też postępowanie na modernizację okrętów rakietowych typu 151 (Orkan), niedawno MON podpisał też umowę na dokończenie okrętu Ślązak.

Jeśli chodzi o śmigłowce, to najszybciej – być może w tym roku – może być sfinalizowane postępowanie na wiropłaty dla Marynarki Wojennej. Z ostatnich deklaracji MON wynika, że w jego trakcie będą pozyskane maszyny pokładowe, zastępujące śmigłowce Kaman SH-2G. Procedura na maszyny dla Wojsk Specjalnych została niedawno anulowana. Priorytetem MON w tym zakresie jest program śmigłowców szturmowych Kruk, tu jednak kontraktu należy spodziewać się nie wcześniej niż w przyszłym roku. Wiadomo też, że trwają zaawansowane przygotowawcze do modernizacji Mi-24, obejmującej m.in. uzbrojenie ich w przeciwpancerne pociski kierowane. Modernizowane będą też inne śmigłowce, bo zakup nowych maszyn został odłożony w czasie.

Warto też pochylić się nad programami modernizacyjnymi, które będą kierowane do krajowego przemysłu. Z wcześniejszych deklaracji MON wynika, że w tym roku powinny zostać sfinalizowane umowy na zakup systemu zarządzania polem walki Rosomak BMS i bezzałogowców klasy taktycznej krótkiego zasięgu Orlik. Oba te programy zostaną skierowane do polskiego przemysłu obronnego. Są jednak opóźnione. W 2016 roku MON zdecydował o anulowaniu poprzednich postępowań na te systemy i skierowaniu nowych zamówień do spółek Skarbu Państwa, jednak tych programów nie udało się sfinalizować – zgodnie z wcześniejszymi planami – w 2017 roku. Rozpoczęcie realizacji obu tych programów ma istotne znaczenie dla Wojsk Lądowych. BMS, przewidziany w pierwszej kolejności dla jednostek uzbrojonych w KTO Rosomak powinien trafić również do innych pododdziałów, zwiększając możliwości współdziałania i świadomość sytuacyjną, natomiast Orlik to kluczowy system rozpoznania.

Od kwietnia trwa też postępowanie na dostawy bezzałogowców klasy mini typu Wizjer, finalizacji można się spodziewać w przyszłym roku. Od ubiegłego roku do wojska są natomiast dostarczane systemy amunicji krążącej Warmate. Zawarta w ub. r. umowa przewiduje zakup łącznie 100 zestawów (w każdym po 10 Warmate).

Innym istotnym programem jest integracja KTO Rosomak z ppk Spike-LR. Trwa postępowanie na modernizację wież Hitfist w pięciu batalionach KTO (tych samych, do których w pierwszej kolejności trafić ma BMS). Zgodnie z informacją przekazaną w maju br. MON nie określa, czy uda się w br. podpisać umowę, czy też nie. Z kolei nowo wprowadzane KTO mają otrzymać wieżę ZSSW-30, budowaną przez HSW we współpracy z WB Electronics, jej produkcja seryjna ma rozpocząć się w 2019 roku. Ta sama wieża trafi też w nieco dłuższej perspektywie na przyszłe bojowe wozy piechoty Borsuk.

W tym roku mają natomiast zostać sfinalizowane umowy na dostawy radarów Bystra i Odra. Te stacje, budowane przez PIT-RADWAR, wzmocnią system obrony powietrznej. Radary Odra są już używane w WP (nie tylko w Siłach Powietrznych, ale też w Morskiej Jednostce Rakietowej). Stacja Bystra jest natomiast o tyle interesująca, że to pierwszy radar z aktywnym skanowaniem elektronicznym (AESA) zbudowany przez polski przemysł.

Jeżeli wspomniane umowy na modernizację Rosomaków, drony czy wreszcie radary zostaną zawarte, to będzie to znaczące wzmocnienie dla armii, ale i kilka miliardów złotych dla polskiego przemysłu. Trwają również inne postępowania, np. na dostawę radarów pola walki czy systemów symulacyjnych. Warto wspomnieć jeszcze o co najmniej dwóch obszarach modernizacji, w odniesieniu do których w br. mogą zapaść ważne decyzje, nawet jeżeli nie będzie to podpisanie kontraktów. Oba mają istotne znaczenie dla Wojska Polskiego jako całości.

Pierwszym są pojazdy 4x4. Siłom Zbrojnym RP brakuje nowoczesnych pojazdów 4x4, stanowiących podstawę dla systemów uzbrojenia czy wozów łączności. Przestarzałe Honkery są używane nie tylko do służby garnizonowej, ale też np. do przewożenia obsług wyrzutni przeciwpancernych Spike. Z kolei brak decyzji w sprawie pojazdu wielozadaniowego hamuje proces modernizacji artyleryjskich wyrzutni rakietowych Langusta, bo nie można określić platformy stanowiącej wóz dowodzenia niskiego szczebla. Produkowany w kraju wielozadaniowy miał pierwotnie znaleźć się w konfiguracji dywizjonu Homar, takie rozwiązanie możliwe jest również w wypadku pozyskania samego systemu w trybie FMS. Niedawno Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął też trzecie postępowanie na pojazdy Mustang, mające zastąpić Honkery w dużej części zastosowań.

Drugim obszarem jest broń przeciwpancerna. Programy nowych ppk Karabela i Pustelnik są w końcowym etapie prac analitycznych. Ich realizacja – w połączeniu z integracją ppk Spike-LR oraz KTO Rosomak – powinna doprowadzić do znaczącego wzmocnienia obrony przeciwpancernej w Wojsku Polskim. Planowane są też zakupy granatników przeciwpancernych jedno- i wielorazowych.

W artykule wskazano zadania modernizacyjne, przeznaczone do realizacji w krótkim horyzoncie czasowym, przede wszystkim te które mogą być sfinalizowane jeszcze w tym roku. MON ma znacznie więcej zadań. To choćby program obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew, który ma trafić do polskiego przemysłu czy zakup czołgu nowej generacji. Byłoby dobrze, gdyby w tym ostatnim wypadku udało się wypracować formułę współpracy z partnerami europejskimi, na przykład w ramach PESCO lub Europejskiego Funduszu Obronnego. W innej sytuacji znowu będziemy mówić o zakupie sprzętu „z półki”…. i miliardach złotych poza krajową gospodarką.

Jak widać większość programów modernizacyjnych czeka na finalizację. Możliwe, że jeszcze w tym roku uda się „dopiąć” część najważniejszych programów, spełniając pilne potrzeby armii. Oby jednak nie odbywało się to kosztem budowy długofalowego potencjału, pozwalającego nie tylko na wsparcie gospodarki, ale też samego sprzętu w służbie. Nowoczesne uzbrojenie będzie wykorzystywane przez 30 lub więcej lat, przechodząc w tym czasie niejedną modernizację. Dobrze, by te prace wykonywano w Polsce.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 48
Reklama
wyborca
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 11:07

Z powyższego zestawienia widać, jak politycy PO i PiS zabagnili modernizację.Nic nie jest rozstrzygnięte, decydenci miotają się nawet przy banalnych decyzjach. Kompletnym skandalem jest 15-letnie przewlekanie decyzji o integracji Spike z Rosomakiem i BMS dla nich. Oba produkty gotowe od dawna, ale politycy grają jakąś dziwną grę. Kto za to odpowie?

TakTak
niedziela, 19 sierpnia 2018, 11:36

Prawdą jest że gdyby działano racjonalnie (też czasowo) itp. oraz kierowano postępowania/lokowano zamówienia (także w państwówce której na tacy podano wiele ważnych kontraktów/procedur) to sukcesy przyszły by same i niektóre nawet kilka lat wstecz. Rzeczywiście „zaza” ma racje najlepszym przykładem złego działania w niniejszym zakresie i to obarczonego ogromnym ryzykiem niepowodzenia (też straty kolejnych lat) jest trwające już lata kolejne postępowanie na BMS. Przy okazji tego warto byłoby fachowo i obiektywnie zbadać/wyjaśnić na jakich zasadach i w oparciu o jakie kryteria aktualny potencjalny zasadniczy wykonawca tego ważnego SpW dobierał podwykonawców najważniejszych elementów tego systemu i czy np. nie decydowali o tym ludzie wcześniej odpowiedzialni za ten projekt w państwówce a obecnie zatrudnieni u niektórych z tych podwykonawców i ... . Mogą to być ciekawe wnioski - oby nie takie do jakich niedawno doszła właściwa instytucja państwowa odnośnie doboru przez niektórych zidentyfikowanych pracowników ww. wykonawcy niektórych poddostawców.

zaza
piątek, 17 sierpnia 2018, 11:15

Niektóre ważne zamierzenia zakupowe byłyby dawno zrealizowane gdyby obiektywnie i fachowo kierowano je (również w przemyśle państwowym) do wykonawców/podwykonawców renomowanych, kompetentnych i mających sukcesy w danej dziedzinie (oczywiście w pierwszej kolejności krajowych, jeśli tacy są). Gdyby tak robiono dawno WP miałoby np. jeden z najlepszych w świecie polski BMS.

qwerq
czwartek, 16 sierpnia 2018, 20:07

Smutne, że nasz przemysł zbrojeniowy nie daje rady, ale jest tam niestety tylu specjalistow rodem z armii czerwonej, co w samym LWP, to i należy sie zastanowić czy to niekompetencja czy sabotaż - oba scenariusze równie prawdopodobne.

Podporucznik rezerwy wojsk kwatermistrzowskich
czwartek, 16 sierpnia 2018, 19:40

+mati 16.08.2018: --- Także nie zdziwiłbym się, gdyby RFN płaciła mniej za gaz korzystając z rabatu za większą ilość. Wspólna polityka energetyczna jest jak zaciąganie kredytów przez państwa euro lub UE na wspólne konto i wspólne ryzyko. To oczywiste, że Niemcy płaciłyby wówczas za marnotrawstwo, lekkomyślność, nieefektywność, wręcz głupotę polityki finansowej lub energetycznej innych państw UE. Polska płaci za rosyjski gaz więcej bo: 1. kupujemy mniejszą ilość wynikającą z przeszłości oraz po 1990r. z naiwnej wiary w amerykańskich doradców, przez których (łamiąc polską konstytucję) niepotrzebnie próbowaliśmy realizować model \"gospodarki wolnorynkowej\", co doprowadziło do strat ok. biliona zł. Gdyby nie to, że konstytucyjny model \"społecznej gospodarki rynkowej\" realizujemy dopiero od ok. 2015r., to polski przemysł byłby dziś może nawet dwa razy większy, zużywalibyśmy więcej gazu i płacilibyśmy mniej. 2. Polska polityka \"robienia Łaski Ameryce\" oznacza pewność na 100%, że Polacy na telefon z USA przerywaliby dostawy gazu do zach. UE, gdyby gazociągi taniej szły przez Polskę. Polskie codzienne oczernianie Niemców, UE i Rosji w mediach, polska wrogość wobec UE, RFN i Rosji, a łamanie polskiej konstytucji i odrzucenie wielomiesięcznej walki polskiego papieża Jana Pawła II oraz całego Kościoła światowego przeciw nielegalnej napaści na Irak, wzięcie udziału w tej nielegalnej napaści, do tego nielegalne wynajmowanie się na amerykańską izbę tortur udowodniło każdemu, kto jest przy zdrowych zmysłach, że Polacy są w 100% oddani USA i ponad USA nie liczy się dla nich nic, nawet ich własne istnienie. To wymusiło bardzo drogie puszczenie Nord Stream dookoła Polski i pod wodą. To naturalne, że Rosja ponosząc dodatkowe koszty gazociągowe przerzuca je na Polskę, która te dodatkowe koszty wymusiła. _______mati: \" Dla nas naturalnym sojusznikiem i gwarantem bezpieczeństwa jest USA, stąd nasza polityka zbrojeniowa\" ---- USA są sojusznikiem wszystkich państw NATO, ale nie wszystkie państwa NATO przepłacają za gorszą i droższą broń z USA. Dla pana \"naturalność\" sojuszu z USA wynika z tego, że amerykańskie firmy umożliwiły Hitlerowi napaść na Polskę i jej okupację do końca 1941r.? A może sprzedanie nas Stalinowi za jakieś tam własne korzyści? Czy też pomiatanie nami na forum UE i świata przy pomocy wiz? A może wymuszenie na nas udziału w nielegalnej agresji na Irak i Syrię oraz w torturach i współodpowiedzuialność za zamordowanie i okaleczenie tysięcy irackich dzieci i kobiet? Albo pomaganie w obrabowaniu nas z na początek 300 mld. zł. pod oszukańczym pozorem polskiej współodpowiedzialności za Holocaust? To czy kupimy broń USA , czy nie, ma dla USA znaczenie liczone w miliardach, ale obrona Polski i wojna z Rosją ma dla USA wartość liczoną w bilionach. Wg pana USA są głupie, nie potrafią liczyć i obronią nas przed Rosją niezależnie od NATO wzamian za kupowanie gorszej i droższej broni USA?

ABC
czwartek, 16 sierpnia 2018, 17:13

@mati Polska jest jak na warunki europejskie dużym krajem, ale jest jednym z najbiedniejszych i jeżeli będziemy potrafili to wykorzystać to staniemy się, naturalnym liderem wszystkich małych krajów, i też innych dla których równość każdego europejczyka będzie więcej warta niż bogactwo Niemiec. Poza tym nie widzę różnicy między wielkimi koncernami Europejskimi czy Amerykańskimi, rżnąć każdego słabszego i tyle. Kolejna rzecz to jesteśmy na jednym kontynencie europejskim. Dla Amerykanów to żadna różnica czy Rosja będzie miała granice na Odrze czy na Bugu. Niemcom a i owszem. Jeżeli Amerykanie mają chęć nas bronić to tylko dlatego żeby Rosjanie nie urośli nadto w siłę, jeżeli z jakichś przyczyn przestało by im na tym zależeć np. chińskich to mieliby Polskę głęboko w nosie. Wspomnę też o artykule 447, ci którzy to lekceważą to tylko dlatego, że nie wiedzą co z tym zrobić, a to jest miecz Damoklesa. Pytanie jest tylko kiedy? Nie widzę atutów amerykańskich na naturalnego sojusznika i gwaranta bezpieczeństwa jakim mają być USA, jeżeli nie liczyć osłabienia Unii, która staje się naturalnym rywalem przynajmniej gospodarczym USA a Polska na tym zyskuje. Nie na obiecanych przez Trampa cłach dla Europy, nie na zakazie handlu z Iranem. Tu chodzi o Izrael i poparcie Trampa wewnątrz USA. Przykro mi nie widzę nic dobrego w stosunkach Polski z USA.

GG
czwartek, 16 sierpnia 2018, 13:20

Bardzo słusznie, na offsety nie ma już czasu. Zostało nam maksymalnie dwa lata, faktycznie pewnie mniej, nim zacznie się solidna ruchawka.

werte
czwartek, 16 sierpnia 2018, 13:04

Po co te dywagacje o wyższości tego czy innego ministra? Sprawa jest prosta jak budowa cepa. Ameryka i tylko Ameryka daje nam cień gwarancji sojuszniczych a w zamian mamy kupować sprzęt z USA. Nie ma w tym niczego niezwykłego i odkrywczego. Układ Warszawski opierał się na takich samych zasadach. Najsilniejszy w grupie narzuca swoje systemy uzbrojenia i dowodzenia. A skoro WP wg założeń ma udostępniać sprzęt sojusznikom to nie mogą to być polskie lub adaptowane przez Polaków wynalazki na których szkolenie amerykańskich latynosów zabrałoby kolejny cenny czas i pieniądze. Rodzima myśl techniczna w kwestii dużych przetargów dla armii to temat który się powoli zamyka poza obszarami technik łączności czy niektórych dronów. Jeśli Wielki Brat pozwoli to może armia kupi coś spoza amerykańskiego koszyka, ale to będą takie ,,cymesy,, jak Adelaidy.

mati
czwartek, 16 sierpnia 2018, 11:54

@ABC, masz rację, że powinniśmy myśleć o całej Europie, albo UE. tylko widzisz, jest jeden problem: Niemcy. Oni myślą tylko o sobie. podam prosty przykład: dlaczego nie ma wspólnej polityki energetycznej w UE ? ano dlatego, że Niemcy mają prawdopodobnie najtańszy gaz w UE (niższy koszt dla przemysłu i ludzi). Potężna przewaga konkurencyjna całej niemieckiej gospodarki. Teraz gdyby cała UE zaczęła płacić tyle samo za gaz, Niemcy tą przewagę tracą. Mówisz PESCO, Europejski Fundusz Obronny, czołg i samolot przyszłości ? Niemcy i Francuzi robią to po to, aby na tym zarabiać - to jest dla nich cel nadrzędny, a nie bezpieczeństwo. Przed Rosją mają Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, kraje bałtyckie, Ukrainę. Robią sprzęt dla nas za który mamy płacić. W zamian nie oferują totalnie nic. Dla nas naturalnym sojusznikiem i gwarantem bezpieczeństwa jest USA, stąd nasza polityka zbrojeniowa, chociaż przepłacanie za patrioty czy brak transferu technologii to bandytyzm.

Kapik
czwartek, 16 sierpnia 2018, 10:46

Czemu nie produkujemy własnej amunicji czołgowej wysokiej jakości (niech nawet zubożony uran importują)? Przecież nasze Leopardy mają przestarzałe poniemieckie DM33. PT-91 mają jeszcze stare stalowe posowieckie penetratory, mieli tam kiedyś produkować nowe ale guzik z tego wyszedł. Chociaż Pronity się jeszcze w magazynach dla paru czołgów uchowały zapewne.

sojer
czwartek, 16 sierpnia 2018, 02:25

Niech przemyślą tryb, bo jak przegrają wybory, nowy minister po pierwsze zerwie wszystkie trwające negocjacje i kupi Caracale w ramach pilnej potrzeby.

Ironia losu
czwartek, 16 sierpnia 2018, 00:20

Czyli cała idea to \"strategia\" żywcem wyjęta z \"Wojny hybrydowej\" Langera wydanej w tym roku. Rosyjski amerykanista podczas narady na Kremu nt \"co zrobić z Polakami\" tak charakteryzuje sytuację: \"Amerykańska polityka jest podporządkowana koncernom i monopolom – wtrącił się major amerykanista. – Dla nich dostawy uzbrojenia, nawet starego, do Polski oznaczają duże zyski. Części zamienne, szkolenia, modernizacje. Może się okazać, że zakupy nowego sprzętu, takie jak niedawny kontrakt na pociski JASSM-ER o zasięgu przekraczającym tysiąc kilometrów, nie będą miały już miejsca, ale dostawy używanego sprzętu tak.\"

evo
środa, 15 sierpnia 2018, 22:54

Jeżeli nie kupimy Homara z transferem technologii produkcji rakiet to będzie to zdrada państwa

ABC
środa, 15 sierpnia 2018, 22:54

Mamy XXI w i najważniejszą rzeczą jest dostrzeżenie, zachodzących zmian na świecie. Na znaczeniu tracą USA, Rosja, Europa potęgi XX w, to koniec. Świat staje otworem przed Chinami i Indiami, Azją. 100 lat temu Piłsudski maił wizję małej Unii, Trójmorza. Dzisiaj jest Unia a my mamy wizję sprzed 100 lat. Dzisiaj powinniśmy myśleć o Europie jako całości. Nie myśleć o broni dla jednej Polski ale o broni dla całej Europy. Jeżeli ja mam rację to nasza dyskusja powinna przyjąć zupełnie inny kształt. Niemcy i Francuzi robią czołg, samolot przyszłości a my powinniśmy stworzyć konsorcjum, które zajmie się budową broni hipersonicznej. Wydaliśmy prawie 5 mld dolarów na dwie baterie Patriot wydamy jeszcze dużo więcej. Może trzeba PESCO i Europejski Fundusz Obronny wykorzystać do opracowania broni hipersonicznej. Znaleźć w dwóch krajach 3 podmioty, które przyjęły by zlecenie, dofinansowanie z Unii i wyłożyć kasę - na konsorcjum europejskie. Mówię o zmianie myślenia nas Polaków na bardziej nowoczesne, europejskie odpowiadające obecnej sytuacji XXI w, a nie grzęźnięcie w grajdole Polski XX w. Chińczycy pokazują jakąś hipersonikę, Rosjanie się chwalą, Amerykanie pracują. Polacy-Europejczycy zbudują! Broń hipersoniczną, Jak pomyślą to czemu nie.

Fred
środa, 15 sierpnia 2018, 21:02

Utworzenie szwadronu i rozszerzenie kompanii reprezentacyjnej poprzedziła faza analityczno koncepcyjna. Szwadron spełnia wymóg pływalności i ma pełnić rolę odwodu a kompania alias batalion reprezentacyjny ma mieć w orkiestrze rozbudowaną sekcję dentą. Należy pamiętać, że od dźwięku trąb runęły mury Jerycha. Zamiast rakiet orkiestra będzie trąbić na zagrożonych odcinkach frontu lub zostanie zdesantowana na placu czerwonym. Plany mobilizacyjne przewidują też utworzenie kompanii karnej i wcielenie do niej ciupasem całego Inspektoratu Uzbrojenia na wypadek W.

mati
środa, 15 sierpnia 2018, 19:35

nie zgadzam się z twierdzeniem, że Antoni chciał wszystko produkować w Polsce a Błaszczak chce kupować zagranicą. Antoni został ministrem, gdy kończyły się prace nad programami modernizacji, prowadzonymi od lat przez polski przemysł (Rak, Regina, Pilica, Poprad, Piorun, Grot, modernizacja Leo). Kasę trzeba było wydać, więc podpisał umowy i ten sprzęt \"się robi\". Potencjał naszego przemysłu jest ograniczony, chcąc wydać cały budżet w kolejnych latach, MON musi podpisywać umowy na duże programy, których sami nie zrealizujemy bo jesteśmy zacofani. Biorąc pod uwagę patologiczną niemoc w tym kraju po 1989 r., jeśli do końca kadencji uda się podpisać umowy na: 2gą część Wisły, Homara + jeszcze jakiś trzeci duży program (np. Orka) to śmiem twierdzić, że to bardzo dobry okres dla polskiej armii. Niestety podejrzewam, że skończy się na przepłaconych Patriotach i Homarze z minimalnym offsetem , a kontrakty zostaną podpisane za rok przed wyborami. do tego szrot z Australii. Generalnie dużo lepiej niż to było za Tuska, ale dalej mało jak nasze możliwości i oczekiwania.

Figo
środa, 15 sierpnia 2018, 17:57

Maciarewicz miał rację w transfer technologii. Modernizacja starych leopardów za 350mln tylko 14 sztuk to POrażka. A co z naszym czołgiem? Kupują niemiecki złom i naprawiają.

iras
środa, 15 sierpnia 2018, 16:59

@Pomyslowy \"Po co te miliardy? Wystarczylo by wprowadzić łatwiejszy dostęp do broni dla normalnych i poczytalnych obywateli na wzór Szwajcarski \" A cóż to za pomysł !!! Chciałby Pan aby Naród w końcu stał się suwerenny? To niedopuszczalne! A poza tym ktoś straciłby te miliardy.

Wiesiek
środa, 15 sierpnia 2018, 15:56

Prezydent Andrzej Duda na paradzie Wojska Polskiego powiedział że powinniśmy 2.5 % pkb na obronność przeznaczać już w 2024 roku a nie dopiero w 2030

K.
środa, 15 sierpnia 2018, 15:28

Box@ Jesteś takim samym wizjonerem jak AM . Chwalisz go za Patriot zapominając , że parę lat wcześniej miał kosztować ok. 20 mld . zł za 8 baterii . Teraz niecałe 5 mld . USD za dwie baterię netto . Zakupy węgla , długopisów i cukierków , WOT , samoloty VIP oto jego dorobek . Marzył o transferze technologii za Wisłę a strona amerykańska odpowiadała publicznie , że go nie będzie . Czekał na IBCS i SkyCeptor jako niezbędne dla Narwii a fakty są takie , że IBCS zakupiono tylko dla Wisły a za dalszą integrację z nowymi systemami trzeba zapłacić Amerykanom , nikt tego nie zrealizuje ze względu na koszty . To samo z rakietami , AM swoje a producent swoje , AM czekamy na SkyCeptor bo to da nam technologie , producent wymienia wszystkie kluczowe technologie których nie przekaże . Śmigłowce jeszcze lecą (drugi rok) i nikt ich nie widział . O sowieckich oficerach szkoda pisać bo to takie same bzdury jak lista zakupów , nie ma pieniędzy na 56 szt. Homara a Ty chcesz 160 , Kraba 500 i przynajmniej 100 samolotów wielozadaniowych.... , ręce opadają . Piszesz o ekstra finansowaniu , dodatkowych pieniądzach a fakty są takie , że ograniczono środki na modernizację techniczną z 34% jakie wydawali poprzednicy do niecałych 24% budżetu MON przez obecny rząd .

Ja
środa, 15 sierpnia 2018, 15:14

Narodowy BMS i to najwyższej światowej klasy jest do skutecznego i sprawnego pozyskania od dawna i to od ręki. Warunkiem głównym tego jest dokonanie tylko drobnej korekty i skierowanie postępowania/zamówienia do zidentyfikowanego i renomowanego wykonawcy w tym zakresie, a nie podmiotów nie mających kompetencji, osiągnięć i doświadczenia w tej dziedzinie, które nie pozwalają nawet w b.długim czasie zakończyć podstawowego procedowania i następnie podpisania umowy w tej sprawie, która nie będzie obarczona ryzykiem ponownego niepowodzenia w tak ważnym projekcie.

As
środa, 15 sierpnia 2018, 13:21

Faza analityczno koncepcyjna z której nie wychodzimy, bo nas nie stać na zakupy. Zmiana koncepcji, nowa koncepcja to jest to, co w przemówieniach będzie się powtarzało przez dziesiątki lat. Można jeszcze wspomnieć o kompetencjach, ale tu już ostrożnie bo rodzimy przemysł ma kompetencje jedynie do wyprodukowania młotka.

Ad
środa, 15 sierpnia 2018, 13:18

Przeciętny Polak jeździ starym gratem i marzy o nowej audicy albo beemie po czym stwierdza że kupi sobie o 3 lata młodszy zlom bo jest w lepszym stanie od jego auta i w dodatku ma gaz...MON tez marzy o super nowoczesnym uzbrojeniu ale sie zastanawia z jakim logo kupić i co będzie bardziej szpanerskie po czym kupuje stary złom czyli Adelajdy

Pomyslowy
środa, 15 sierpnia 2018, 11:56

Po co te miliardy? Wystarczylo by wprowadzić łatwiejszy dostęp do broni dla normalnych i poczytalnych obywateli na wzór Szwajcarski . Tymczasem PIS po cichaczu chce znacząco ograniczyć i tak słaby dostęp. Idą wybory ?

Box
środa, 15 sierpnia 2018, 11:46

Cała ta sytuacja potwierdza tylko, że to właśnie wyśmiewany Macierewicz był najlepszym ministrem obrony, który miał wizje polskiej armii i determinację żeby ją realizować. Stworzył najbardziej racjonalne kierownictwo w historii MON i praktycznie wszystko co zostało w tym czasie zrealizowane było optymalne, zaczynając od usuniecia całej masy patologii ( jak np wyrzucanie żołnierzy po 12 latach służby ), przez pierwszy racjonalny SPO ( wykasowanie absurdalnego geparda, który według wizji poprzedników miał zastapic połowę czołgów; postawienie na wojska rakietowe i rozwój własnych zdolności ) i stworzony na jego bazie nowy pmt, przez szczyt NATO, doprowadzenie do tego że Polska zaczela być wreszcie poważnie traktowana, po latach poklepywania po plecach i bycia chłopcem na posyłki i wreszcie do usunięcia bolszewickich generałów z armii którzy przez ostatnie 30 lat blokowali polskie wojsko, uniemożliwiajac jego rozwój ( co dla całej masy ludzi zmanipulowanych przez wywodzace się z tych samych środowisk oraz skrajnie antypolskie, niemieckie media było stalinowskimi czystkami... ), wynegocjowania patriotów czy utworzenia wyczekiwanego od 20 lat i niezbędnego dla myślenia o jakiejkolwiek realej obronie OT. Niestety macki dawnego układu po raz kolejny okazały się wystarczajaco długie i Macierewicza po naciskach Dudy zdymisjonowano o czym dowiedzial się kulturalnie 20 minut przed zaprzysiężeniem nowego rządu. Efekt jest taki że od tego momentu wszystko co się dzieje w wojsku to jeden wielki ciąg katastrof. Patriot ktory naszczęście udało się prawie do końca domknąć poprzedniemu zezpolowi opóźniony o 3 lata, baza w redzikowie opóźniona o 2 lata, bazy amerykańskie, które Macierewicz kończył negocjować i decyzja miała być w lutym, może w przyszłym roku się zobaczy, nowe dowodztwo nato w Niemczech, a Błaszczak przychodzi i mówi że skoro w wojskach rakietowych, które są podstawą każdej nowoczesnej armii w XXI wieku, nie mamy kompetencji to nie będziemy ich rozwijac... A teraz się okazuje że na tym ma polegać nowe podejście do wszystkich projektów. Czyli wywalamy kasę na zabawki z półki i dalej nic sami nie potrafimy poza grotami i może kiedyś borsukiem czyli rzeczami drugo i trzeciorzędnymi, a za 20 lat dalej będziemy z ręką w nocniku kupować wszystko z półki. Takie podejście to jest to po prostu tragedia ( a jak sobie uzmysłowić że obecna ekipa to i tak niebo, a ziemia w porównaniu do katastrofalnej poprzedniej, to już w ogóle. Można zresztą odnieść wrażenie, że po dymisji Macierewicza mamy jeśli chodzi o wojsko powrót do dawnego stylu zarządzania armia, co zresztą biorąc pod uwagę kto prawdopodobnie stał za jego usunięciem nie powinno dziwic. A przeciez to że mieliśmy przepisy o wyrzucaniu z wojska żołnierzy po 12 latach, że zredukowano liczbę zolnierzy do 96tys i jednocześnie z zawieszeniem poboru nie stworzono żadnego realny mechanizmu uzupełniania rezerw, że przez lata blokowano kraba , że mamy absurdalny wymóg upychania wszystkiego w Herkulesie co w połączeniu z wymogiem pływalności znacząco obniża nasze zdolności i powoduje że gigantyczne środki są marnotrawione wygląda jak jeden wielki sabotaż realizowany przez poprzednie 30 lat na naszym wojsku. I czy rezygnacja z tworzenia własnych zdolności w kluczowych obszarach nie wpisuje się w tą politykę? ). Komuś Macierwicz może się nie podobać ale fakty są takie, że te 2 lata to był okres najbardziej racjonalnej i skutecznej polityki obronnej, a jednocześnie jedyny okres kiedy szef MON nie dał sobie wejść na głowę generalicji, która odpowiadala przez te wszystkie lata za stan naszej armii i to ona wymyślała większość wymienionych wyżej absurdow. Można tu zadać pytynie: przypadek? To wszystko niestety potwierdza, że dymisja Macierewicza będzie nas drogo kosztować, a biorąc pod uwagę że armia jest w naszej sytuacji jedynym z głównych elementów decydujacym o naszym życiu, to pozostaje mieć nadzieję, że nie będzie nas kosztować az kolejnej powtórki z historii. Szkoda tylko, że poza nadzieja chyba niewiele nam zostaje. Obawiam się że gdyby nie istnienie Stanów zjednoczonych moglibyśmy się już prawdopodobnie szykować na kuleczki w tył głowy. 70 lat bez wojny i blisko 30 zjednoczonych Niemiec to i tak już dlugi czas bez wojny... Co nalezy zrobić: 1) Przywrócenie poprzedniego modelu rozwoju sił zbrojnych opartego przede wszystkim na pozyskiwaniu i rozwijaniu własnych zdolności ze szczególnym uwzględnieniem wojsk rakietowych w tym homara, nawet jeśli wiazalo by się to z koniecznością dopłaty 2) Narew bezwzględnie z pełnym transferem technologii i licencje na rozwój, 3) od 2019 udział a w wydatkach na modernizację: 30%, a od 2024: 35% + dodatkowe 7mld rocznie w latach 2020-2025 na modernizacje z poza budżetu MON i starczy na wszystkie projekty tak aby ukończyć je na początku lat 30tych ( Wisła, Narew, 800 nowych czołgów we współpracy z reinthmetall lub Koreańczykami z pełną licencja, 160 homarow, 500 spikow z 2,5 tysiącem rakiet, okręty podwodne, kruki, 400tys grotów i hełmów, borsuki w dwóch wersjach: 30t lekka pływająca, po dopancerzeniu 35; 40-45t ciężka, nieplywajaca w proporcjach 1:1, dwie eskadry f35 i trzy f16, helikoptery wielozadaniowe, na początek 50 sztuk z odkupieniem/odbudowaniem fabryki i zakupieniem potrzebnych licencji i pewnie jeszcze coś bo pisze to z pamięci bo dokładniejsze wyliczenia niestety mi przepadły. Powyższe z zastrzeżeniem że kruk i samoloty dopiero od 2025/26 ale tu w grę wchodza niewielkie ilości sprzętu więc i tak było by to dość szybko zrealizowane, w przeciwienstwie do programów pancernych czy helikopterów wielozadaniowych gdzie powinno się je zacząc realizowac jak najszybciej + założyłem 2mld rezerwy rocznie na ewentualne pomniejsze projekty. Tak więc stosując powyższa metodę możemy przeprowadzić praktycznie pełną modernizacje armii do polowy lat 30tych, a przy okazji uniknąć skutków efektu krotkiej kołdry, który powoduje że brakuje nam trochę środków, więc nic nie kupujemy bo chcemy kupić wszystko i nie potrafimy podjąć żadnej decyzji w efekcie czego wszystko stoi w miejscu i tracimy tylko cenny czas, którego nam zawsze w takich sytuacjach brakuje, co kazdorozawo kończy się katastrofa i tysiąckrotnie większymi stratami. Dlatego priorytety w naszym przypadku muszą wyglądać tak: najpierw demografia, potem wojsko, potem gospodarka, bo u nas jest zawsze tendencja żeby wojsko spychac na kolejne miejsca. Przypominam że XX leciu międzywojennym też wszyscy się ekscytowali jak to Polska pięknie się rozwija, a armię chcieli budować od 42... ) i 4) stworzyć wojskowy ośrodek badawczy z prawdziwego zdarzenia z gwarantowanym budżetem 0,1% PKB, który by mógł skupować czy koordynowac pozyskiwanie nowych technologii przy okazji poszczególnych zakupów i dalej samodzielnie je rozwijac żeby do kolejnej Narwii nie trzeba juz było kupować nastepnych licencji, a Wisle 2.0 żebyśmy robili juz jako współproducent, a nie petent. Lepiej te dodatkowe środki ( 7mld rocznie w latach 2020-25 i 0,1% PKB ) przeznaczyc na armię i badania niż żeby miały być w sekundę rozdane na podwyżki, co jest też w interesie tych co ich w danym momencie nie dostaną albo dostaną trochę mniejsze, bo jeśli nie wzmocnimy jak najszybciej naszej obronności w zdecydowany sposób i dojdzie do jakiejkolwiek destabilizacji naszych granic czy terytorium ( nie mówiąc już o wojnie ) to ci ostatni beda się cieszyc jak dostaną połowę tego co mają teraz, bo podstawa wzrostu zamożności społeczeństwa jest bezpieczeństwo militarne, a na to trzeba najpierw wylozyc żeby potem miec profity

Zmrol
środa, 15 sierpnia 2018, 11:37

Z uwagi na lepsze możliwości finansowe budżetu państwa oraz wysoki wzrost PKB Niewątpliwie PIS ma szanse na duże wzmocnienie armii Okręty są potrzebne teraz i Adelajdy są świetnym wyborem są wyborem pomostowym, są to okręty nowoczesne i dobrze wyposarzone Szczególnie w zakresie przeciwlotniczym Homar jest opóźniony i tu jest problem Wojna na Ukrainie wykazała ze artyleria rakietowa ma ogromne znaczenie Polska powinna posiadać ta modalność jak najszybciej a potem myśleć o offserach

Podporucznik rezerwy wojsk kwatermistrzowskich
środa, 15 sierpnia 2018, 10:39

Należy rozróżniać między modernizacją (zwiększa w liczący się sposób zdolność bojową) a usprawnieniami. Zmiany w polskich Leopardach to drobne usprawnienia, ale nie modernizacja, bo ta objęłaby wymianę armaty z L44 na L55 oraz wymianę pancerza na aktualny. Polskie Leopardy po usprawnieniach nie są wstanie zwalczać współczesnych czołgów, a same będą natychmiast niszczone. Kraby i Raki nie należą do dziesiątki najlepszych w swoim rodzaju, do której należy jednak tańszy ale lepszy \"niemiecki Krab\", czyli PzH2000 używana przez np. Litwę. _________ Polska jest bardzo zacofana i dlatego polska zbrojeniówka nie może nawet myśleć o konurencji ze zbrojeniówką zachodniej UE. Po prostu zbrojeniówka zach. UE jest częścią supernowoczesnego otoczenia w postaci uniwersytetów, instytutów badawczych, szkolnictwa, współpracy międzynarodowej i cywilnego przemysłu. Polska zbrojeniówka musiałaby być za giganyctzne pieniądze, których Polska nie ma, wyspą nowoczesności na morzu zacofania --- to nierealistyczne, a jako takie może produkować tylko korupcję i złom. __________ Dlatego Polska może tylko skoncentrować swe nakłady kapitałowe na powstanie w Polsce nowoczesnego przemysłu dual use, konkretnie produkcji cywilnych i wojskowych dronów i robotów -- tu nakłady są nakładami także na rozwój otoczenia naukowego i przemysowego, a specjalizacja drony/roboty łączy się ze specjalizacją lotniczą. Wobec dokonującej się zmiany paradygmatu w uzbrojeniu, bojowy dron/robot będzie kosztował 100 razy więcej niż broń tradycyjna. _________ Tradycyjna broń powinna pochodzić z importu przy czym musi być supernowoczesna, aby nie zestarzeć się w 30 lat i wyrównać ilość jakością. Koszty importu można obniżać przejmując produkcję komponentów, dogodnymi kredytami, serwisowaniem przez Polskę itp. Min. powinniśmy przeprosić się z Airbusem, bo Polska potrzebuje państwowe i prywatne loty helikopterowe w klasie Caracala, a w klasie tej nie ma na świecie helikoptera tak taniego w cenie zakupu, a przede wszystkim ekspoloatacji -- jednocześnie polska własność montowni produkującej Caracala byłaby olbrzymim pchnięciem rozwojowym dla Polski i dla polskiej specjalizacji lotniczej. Nie wolno bowiem zapomnieć, że Caracal to helikopter bardzo, jeśli nie super-nowoczesny. _______ Polska Gospodarka Morska musi generować zyski i podatki min. na wojsko, a zatem import tych Adelaid jest niedopuszczany.

miras
środa, 15 sierpnia 2018, 09:26

Nie oszukujmy się,Polska nie jest w stanie wyprodukować nowoczesnego uzbrojenia z nowymi technologiami.Jesteśmy zmuszeni takie uzbrojenie kupować z zachodu.Pieniądze wydawane na PGZ to są pieniądze stracone.

Amadeus
środa, 15 sierpnia 2018, 09:12

Sama decyzja o ustanowieniu święta WOT powinna znacząco wzmocnić potencjał obronny państwa, ważnym elementem jest też powiększenie kompanii reprezentacyjnej WP do etatu batalionu oraz utworzenie szwadronu kawalerii konnej. Jest to istotne tym bardziej że czeka nas w niedalekiej przyszłości , jeżeli poprawi się sytuacja polityczna, organizacja z wielką pompą i oczywiście asystą wojskową ponad sto tysięcy pogrzebów na Wołyniu, co oznacza ogromne potrzeby finansowe i zaangażowanie wielkiej rzeszy żołnierzy. Dużym wsparciem dla potencjału obronnego państwa jest PGZ , która za ostatni rok osiągnęła wynik finansowy 100 mln zł strat brutto, to dzięki całkowitemu upaństwowieniu tego sektora i nawsadzaniu tam wysoce kompetentnych , oczywiście swoich ludzi, może miernych ale za to wiernych Zatem nie można powiedzieć że nic się nie robi,coś się dzieje, w niektórych dziedzinach może nawet więcej niż potrzeba. Cała nadzieja w tym że obroni nas amerykańska brygada bojowa w sprawie której toczą się poważne negocjacje.

rob ercik
środa, 15 sierpnia 2018, 03:04

II WS przegralismy majac oceaniczne okrety podwodne ... Mégalomania nas nie mija ...

As
środa, 15 sierpnia 2018, 01:56

Jak to ? Jeszcze chwile temu konsolidowaliśmy upadłe spółki w nadziei, że PGZ wyprodukuje wszystko od młotka po rakietę, a teraz wyłącznie zakupy za granicą? Ech pamięć polityków. Ech takie powtarzanie świątecznych sloganów.

Mireq
środa, 15 sierpnia 2018, 01:33

Kolejne zapowiedzi i nic poza tym

Derff
środa, 15 sierpnia 2018, 00:45

Bzdury. Jeśli porównanie własnych artykułów z kilku lat jest problemem to czytajcie opinie. Środki są permanetnie marnowane poprzez fazy analityczne i zmiany po stronie nabywcy. Nawet najlepiej wyszkolone na świecie oddziały lekkiej piechoty nie są w stanie powstrzymać walca pancernego. Dorabianie filozofii do zakupu zwykłych ppk jest żenujące. Polska nie może czekać na Borsuki. Należy równolegle z zamówić ciężkie bwp. Mamy podobno ponad sześćset pływających Rosomaków. Nie wszystkie bwp muszą pływać, skoro czołgi brodzą po dnie. Nigdy nie będziemy Rosją i życie naszych żołnierzy warte jest znacznie więcej niż kroplówka dla zbrojeniówki. Ciężki bwp np. ASCOT, cv90, LYNX, Puma możemy produkować na licencji. Tylko że trzeba podjąć decyzję. Myślę, że licencję na cv90 będzie najłatwiej kupić i wdrożyć. LYNX z rheinmettal także jest do wynegocjowania. Wystarczy nie marnować środków, które są

dżolanta dżejsika
środa, 15 sierpnia 2018, 00:17

Cudownie. Prawie tak cudownie, jak polska reprezentacja przed mundialem. Podobno rząd USA chce u nas kupować broń...

sdfg
wtorek, 14 sierpnia 2018, 23:54

od 4 lat te same kontrakty podpisujemy do końca roku

Zenek
wtorek, 14 sierpnia 2018, 23:39

Rano Błaszczak mówi, że on dba o nasz przemysł zbrojeniowy (oczywiście jak zwykle jego zdaniem w przeciwieństwie do poprzedników) i kupuje w nim na potęgę, a wieczorem że kupuje gotowce za granicą i w dodatku bez offsetu. No to albo się jest w ciąży Panie Błaszczak, albo nie - chyba że jest jakaś nowa trzecia opcja. Hę?

Ożarowiak
wtorek, 14 sierpnia 2018, 23:39

W BMS nie wierzy juz chyba nikt... a szczególnie w wykonaniu PGZ - to będzie piękna katastrofa.

NAVY
wtorek, 14 sierpnia 2018, 22:22

Zakup używanych okrętów jakie plany spowolni skoro nie mamy żadnych planów budowy nowych okrętów!?

Szyna
wtorek, 14 sierpnia 2018, 22:05

Okej. Wiadomo kiedy coś ruszy się z Rosomakami R1 i R2? Pułkom rozpoznawczym przydałyby się nowe wozy. Ile można pracować na BRDMach..

Radi
wtorek, 14 sierpnia 2018, 21:53

Słowem robione jest wszystko by nic nie robić.

Gość
wtorek, 14 sierpnia 2018, 21:00

Wiadomo by PGZ mogła z powodzeniem konkurować na rynkach zbrojeniowych potrzebne są nowe technologie i wsparcie polityczne. Jeżeli wyroby PGZ będą na dobrym poziomie , to też nasza armia na pewno będzie chciała je pozyskać.

Gość
wtorek, 14 sierpnia 2018, 21:01

Wiadomo by PGZ mogła z powodzeniem konkurować na rynkach zbrojeniowych potrzebne są nowe technologie i wsparcie polityczne. Jeżeli wyroby PGZ będą na dobrym poziomie , to też nasza armia na pewno będzie chciała je pozyskać.

Obserwator RP.
wtorek, 14 sierpnia 2018, 20:51

Jak bym czytał tzw. \"koncert pobożnych życzeń\". Nie po planach ich poznacie ale po czynach - mawiali starożytni lub też jak kto woli \"Pożyjemy zobaczymy\" (przypis. rosyjskie przysłowie - żart czy chochlik życia).

AndyP
wtorek, 14 sierpnia 2018, 20:50

Inaczej mówiąc w MON \"toczą się analizy analiz\"...

kol
wtorek, 14 sierpnia 2018, 20:20

PGZ ma 100 mln straty... Jak oni chcą się rozwijać skoro wszystko jest kupowane bez technologii?

MI6
wtorek, 14 sierpnia 2018, 20:14

Czytam i włos się jeży, przecież większość tekstu dotyczy tego co ma być zmodernizowane a to co jest zrobione na palcach ręki można policzyć! Ludzie! Skończcie już te analizy i plany i zacznijmy wreszcie kupować! Nieważne czy najlepsze czy optymalne czy nie! Byleby ten sprzęt w końcu trafiał do żołnierzy! Cokolwiek kupimy nowego i tak będzie lepsze od poradzieckiego sprzętu sprzed 40 lat.

Lucjan 3
wtorek, 14 sierpnia 2018, 19:57

Piękny plan ale czy będzie zrealizowany? PGZ, wszystkie nadwyżki poszły na pensje i premie ;) ale co tam, zrobi się PGZ+ i wpompuje kolejne miliardy.

Sailor
wtorek, 14 sierpnia 2018, 19:56

Mam wrażenie, że od kilku lat w MON panuje filozofia co tu zrobić aby nic nie zrobić, a le sprawić wrażenie się robi. Tyle w temacie.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama