"Noworosja" gotowa do ofensywy. Ukraińskie posiłki dla Charkowa i Mariupola

5 listopada 2014, 14:01
Fot. mil.ru

Ukraina podkreśla, że po przeprowadzeniu "wyborów" w Donbasie i ich uznaniu przez Rosję proces pokojowy zainicjowany w Mińsku stanął pod znakiem zapytania. Świadczy o tym także postępująca koncentracja wojsk rosyjskich na obszarach Donbasu kontrolowanych przez separatystów. SBU twierdzi, że niebawem mogą one zostać skierowane na zachód.

Reklama

W wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Bild" Paweł Klimkin, szef ukraińskiej dyplomacji, podkreślił że "wybory" przeprowadzone w Donbasie i ich uznanie przez Rosję "zachwiały" Porozumieniami Mińskimi. Polityk zapowiedział także "odzyskanie z rąk rosyjskich oddziałów i prorosyjskich terrorystów obszarów państwa ukraińskiego", które znalazły się pod ich kontrolą. 

Tymczasem prezydent Petro Poroszenko poinformował, że Ukraina musi przygotowywać się na negatywny rozwój sytuacji na Wschodzie. W czasie wtorkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego głowa państwa poleciła skierowanie nowo sformowanych jednostek wojskowych do MariupolaBerdianska i Charkowa. Mają one zabezpieczać wspomniane miasta przed atakami ze strony separatystów. Strona rosyjska rozwija bowiem swoje siły w Donbasie.

W ostatnich dniach Rosjanie postawili w stan gotowości wojska pograniczne FSB i dyslokowali wzdłuż obwodu donieckiego pododdział operacyjno-taktycznych kompleksów rakietowych IskanderDo Doniecka nieustannie napływają posiłki dla rebeliantów w postaci żołnierzy, sprzętu specjalistycznego (zestawy S-300) i wozów bojowych, które są przemalowywane w ukraińskie barwy.

Zdaniem niektórych źródeł separatyści skoncentrowali już grupy uderzeniowe liczące 25 tys. ludzi i około 100 czołgów. Koncentrują się one na północ od Ługańska i w rejonie Telmanowa. W SniżnemMakijewceNowoazowsku powstają natomiast bazy logistyczne i remontowe dla tych zgrupowań.  

Według danych operacyjnych SBU "ryzyko wkroczenia regularnych wojsk rosyjskich na Ukrainę jest dziś wysokie". Tezę tą zdają się potwierdzać także niedawne słowa Aleksandra Zacharczenki, "premiera" tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, który stwierdził że "ma nadzieję, iż Kijów odda donbaskie miasta bez walki".

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Reklama
KDT
środa, 5 listopada 2014, 15:35

A miałem nadzieję, że Ukraina dostanie prezent od putinowców i do wiosny dadzą im spokój, by mogli się dozbroić i doszkolić. Najwidoczniej ktoś tam w sztabie ZSRR 2.0 jednak myśli i przekonał cara, że teraz strategicznie jest lepiej uderzyć w miękkie podbrzusze Ukrainy.

Are
czwartek, 6 listopada 2014, 16:09

Na Ukrainie teraz wielki polityczny remont i przygotowywanie się do zimy, więc na doszkalanie się i dozbrajanie nie mają raczej czasu ani środków. Tam kłopotem jest np. to, by uchodźcy z Donbasu mieli możliwość przetrwania zimy. Ale oczywiście kremlowskiej ekipie zależy by na Ukrainie panował pełen Chaos. Kłopot w tym, że w ten sposób pogrążają przy okazji rosyjską gospodarkę w jeszcze większym kryzysie. Niedługo za dolara będzie się płacić 150 rubli. Ale Kreml się zdaje tym nie przejmować. Wygląda mi na to, że plotki jakoby Putin miał raka trzustki zdają się być zasadne, bo to jest ewidentnie polityka w stylu po mnie choćby i potop.

say69mat
środa, 5 listopada 2014, 14:42

Pragnę zwrócić uwagę na pewien detal, otóż test triady nuklearnej, przeprowadzony w dniach 29.10 - 1.11. Zbiega się w czasie z wyborami przeprowadzanymi w rejonach Ukrainy opanowanych przez separatystów. Oraz wyraźnym wzmocnieniem sił FR w rejonach Doniecka i Ługańska na Ukrainie. Czyżby zatem, test triady miał być sygnałem, aby zachód nie mieszał się w rosyjską ofensywę na Ukraine??? Rosja ma świadomość, że jej siły konwencjonalne, w przypadku konfrontacji z siłami konwencjonalnymi NATO. Poniosłyby porażkę, stąd manifestacja gotowości sił nuklearnych do reakcji, w przypadku zagrożenia sił konwencjonalnych, zaangażowanych w ofensywę na Ukrainie. I mam nadzieję, że się mylę!!!

Wojmił
środa, 5 listopada 2014, 16:42

Nie mylisz się... masz rację, że ma to związek... jest więcej związków.. po inwazji zielonych ludzików na Krym strzelała Korea Płn np wzmagając napięcie na dalekim wschodzie... To oczywiste, że się straszy tu i tam swoimi potencjalnymi możliwościami...

z prawej flanki
środa, 5 listopada 2014, 16:30

nie bądź Pan niepoważny say69mat! Los Ukrainy został już dawno przypieczętowany jednoznacznie kapitulanckimi wobec Kremla gestami Zachodu ; to co przypuszczasz - już również jakiś czas temu zostało brutalnie zapowiedziane zarówno przez Ławrowa jak i samego Putina. Zachód ma się nie wtrącać w/s Ukrainy a przede wszystkiem ma nie dozbrajać Kijowa ,bo przez FR zostanie to potraktowane jako casus belli do rozwinięcia działań bojowych poza Donbas. Oni teraz spokojnie wzmacniają tam swoje jednostki i czekają na zimę ,która zmusi rząd w Kijowie do dalszych ustępstw ; Ukraina w swojej dawnej postaci właśnie przestaje istnieć a jak postępować będzie dalsza destrukcja tego państwa i gdzie się ona zatrzyma - zależy już tylko od zakresu spolegliwości Kijowa wobec oczekiwań Kremla.

max
środa, 5 listopada 2014, 16:26

niestety nie mylisz sie

easyrider
środa, 5 listopada 2014, 15:43

Zachód nie zareaguje militarnie na 100 procent. Co do spodziewanego efektu konfrontacji sił konwencjonalnych to również uważam, że Rosja poniosłaby porażkę. Nawet w nie najlepszym stanie lotnictwo zachodnie nie pozwoliłoby Rosjanom przejąć panowania w powietrzu. A bez tego żadna rosyjska ofensywa nie powiodłaby się. Straszenie triadą, prowokacyjne loty samolotów blisko natowskiej przestrzeni, naruszanie przestrzeni powietrznej państw europejskich to blefowanie Moskwy. Zachód powinien sobie wyraźnie odpowiedzieć na pytanie: podkulamy ogon i pozwalamy Putinowi zrobić co chce z Ukrainą (zastanawiając się co zrobi dalej), czy też wyjmujemy broń z kabury i odbezpieczamy ją? Zasada jest jednak taka, że jeżeli już się odbezpieczy broń to trzeba być gotowym jej użyć.

Willgraf
środa, 5 listopada 2014, 21:57

mam nadzieje ,że Ukraina ściągnie swoje wyrzutnie rakietowe 220 i 300mm Uragan i Smiercz i zdąży zlikwidować te sowieckie zgrupowania pancerne i rakietowe zanim sowieci zlikwidują wyrzutnie rakiet ukraińskiej armii za pomocą Iskanderów

alex
środa, 5 listopada 2014, 20:18

Ukraincy niech ruszą dupe i wyslą zielone ludki do Donbasu 10-15 tysiecy ludzi i zrobią porzadek z tymi ruskimi wydymancami.....przeciez nikt za nich tego nie bedzie robil....

jang
czwartek, 6 listopada 2014, 10:07

Możliwe,ze w konsekwencji p Putin zdobędzie upragnione szczęście anektując Ukrainę czyli 50 ml ludzi w których dopiero jego agresja rozbudziła poczucie narodowej przynależności oraz antypatii do Rosji.Utrzymanie niewielkiego Krymu zachwiało finansami Rosji ale dopiero utrzymywanie marnotrawstwa i niewydolnego systemu państwowego na terenie ponad 600 000 km2 z wkurzonymi dziesiątkami milionów ludzi pokaże zafascynowanych p Putinem Rosjanom w co się wpakowali.

Polsza
czwartek, 6 listopada 2014, 14:51

Tak też się nad tym zastanawiałem i nie pojmuje w tym zakresie planu Putina, kwestie polityczne nie zrównoważą ogromnych kosztów gospodarczych. Jedyne co mi do tego pasuje to że Putin w swoich planach chce iść dalej na zachód po zwłokach Ukrainy.

w
czwartek, 6 listopada 2014, 16:20

Ciekawe jak rozegraja zime. Generalny plan, to jak widze, nie odbicie Donbasu podczas jednej kampanii, a utrwalenie tam stanu wojny. Chodzi wg. mnie o jak najwieksze pograzenie Ukrainy w dlugach i chaosie. Musza pompowac pieniadze, ktorych nie maja w walke i jednoczesnie rujnowac gospodarke przez brak surowcow, zbytu i kluczowych technologii. Taki stan utrzymywany odpowiednio dlugo da sie we znaki spoleczenstwu, a UE nie jest skora za wszystko placic. Zreszta sama ma problemy finansowe. Nikt takze nie bedzie chcial inwestowac w gospodarke, gdy jakis Doniecki Komisarz Ludowy ja podbic i zawlaszczyc. Ta zima bedzie ciezka dla ludzi i gospodarki, jednoczesnie propaganda pokaze Donbas zaopatrywany w gaz i eksportujacy wegiel, a konwoje z pomoca beda uroczyscie witane. To grozi drugim Majdanem opcji prorosyjskiej jesli nie tej zimy, to nastepnej. Krotko mowiac Putin powtarza zwycieski manewr Stalina z lat '30 w wersji light.

Jack Bauer
środa, 5 listopada 2014, 19:25

Wybory w tych dniach odbyły się nie tylko na jakimś wschodnioukraińskim zadupiu, ale i w Stanach Zjednoczonych i wygrali je Republikanie, którzy się z czerwonym ceregielić nie lubią. Część z nich to oczywiście różnej maści popaprańcy i izolacjoniści, ale liderzy partii przywiązani są do wizji Ameryki jako światowego lidera i nie podoba im się jak Obama pozwala Putinowi na zabawy odbezpieczonym granatem.

Cyrus
piątek, 7 listopada 2014, 15:29

Zauważyłem, że często na tym forum w tematach o Ukrainie używa się słowa "Zachód". Jest to powielanie typowego amerykańskiego dyskursu, w którym Ameryka jest przywódcą "Zachodu", a także "cywilizowanego świata", jeżeli dorzucić do Europy i Kanady Japonię, Koreę płd i Izrael. Moim zdaniem, strategiczne cele Niemiec i USA rozchodzą się i w niedalekiej przyszłości będziemy mogli zapomnieć o czymś takim jak zjednoczony "Zachód".

magu
czwartek, 6 listopada 2014, 22:25

Kijów powinien oddać tereny zajęte przez prorosyjskich separatystów z kilku powodów : 1. Stopień zniszczenia infrastruktury jest tak ogromny, ze całymi latami(dekada?) będą to odbudowywać, a nie ma za co. Lekko licząc koszt powrotu tylko do stanu z początku roku 2014 to 15-20 mld. USD. 2. Dla Rosji to będzie kolejna kula u nogi(finansowa). Nie mają za co Krymu odrestaurować /zaopatrzyć, a tu jeszcze 15-20mld. USD na Donbas i to w warunkach sankcji Zachodu oraz ropy Urals w okol. 82 USD/barrel !! 3. Korzyści polityczne dla Kijowa nie do przecenienia - patrzcie, oddajemy kawałek kraju by zakończyć krwawą wojnę !! To może być BARDZO nośne politycznie i propagandowo. 4. Pozbycie się "wiecznego wrzodu", bo rebelia Donbasu wspomagana przez Rosję będzie trwać wiele lat, kosztować ogromne pieniądze i skutecznie zablokuje Ukrainie rozwój i integracje z UE. Wg. mnie Poroszenko powinien to bardzo poważnie rozważyć, bo poważnych argumentów za "odcięciem" Donbasu jest całkiem sporo.

Lapa
wtorek, 18 listopada 2014, 23:29

Magu, a czy masz pewność, że wg Putina Donbas nie kończy się na granicy z Polską?

MB
piątek, 7 listopada 2014, 00:14

Rozwiązanie rozsądne, niestety wzmocni ono prawy sektor, a więc może przyśpieszyć całkowity rozpad Ukrainy. Żaden z sąsiadów Kijowa nie będzie bezczynnie czekał kiedy prawica uzna, iż utracone ziemie na wschodzie będzie trzeba sobie zrekompensować kosztem zachodnich sąsiadów. Niestety wielu prawicowych polityków na Ukrainie tak sądzi i powoli widać takie działania w Polsce i na Węgrzech. Albo neutralizacja skrajnej prawicy i pogodzenie się z utratą Krymu i Donbasu albo powolna śmierć.

ggg
środa, 5 listopada 2014, 16:34

Obstawiam ze Rosjanie wkrocza na kontynentalna czesc Ukrainy...bedzie jadka...i kolejne embargo dla Rosji

Doktor Zło
czwartek, 6 listopada 2014, 12:01

Waszmość chyba ma embargo na słownik języka polskiego.

taki sobie
środa, 5 listopada 2014, 20:38

A co to jest "kontynentalna część Ukrainy"bo ni chu chu nie łapie?Znaczy co,Ukraina jest w części wyspiarska czy jak?

ito
środa, 5 listopada 2014, 16:26

"ryzyko wkroczenia regularnych wojsk rosyjskich na Ukrainę jest dziś wysokie"- ???? Przecież co najmniej od połowy sierpnia twierdzą, że na Ukrainie operują zgrupowania regularnej armii rosyjskiej- w porywach do ponad 10 000 ludzi! Co więcej- ich straty miały wynieść co najmniej 3-4 TYSIĄCE ZABITYCH!!! (normalnie Stalingrad) To jak to- byli, wojowali, wyginęło ze 40%, poszli sobie, a teraz znowu mają wkraczać? A może to tylko kolejne starania władz Ukrainy o nagrodę Braci Gimm?

Are
czwartek, 6 listopada 2014, 15:54

Po pierwsze pod Stalingradem straty nie szły w tysiące, tylko w setki tysięcy. I mało kto zdaje sobie sprawę, że owszem, Niemcy i ich koalicjanci w tym kotle stracili ponad 300 tys. ludzi, ale ludzie radzieccy likwidując ten kocioł stracili o wiele więcej. Dla postsowietów strata tysiąca ludzi to strata, ale z ich punktu widzenia bynajmniej nie dotkliwa. Nigdy tam życie ludzkie nie było specjalnie w cenie. Po drugie, spośród tych co walczyli i walczą przeciw Ukraińcom w Donbasie większość to obywatele FR. I wcale się z tym nie kryją, że normalnie mieszkają na Syberii, Kaukazie czy w Moskwie, a tam przyjeżdżają "tłuc faszystowską swołocz". Kryją się ze swym pochodzeniem tylko tzw. "zielone ludziki". I dopiero jak taki zginie i wróci jako towar 200, to się jego rodzina dowiaduje, że akurat wziął urlop z jednostki i bez formalnej zgody przełożonych pojechał spędzić ten urlop w Donbasie. I po trzecie,najważniejsze, nie tylko Ukraińcy informują o dużych zgrupowaniach jednostek FR zarówno w Donbasie, ale i praktycznie wzdłuż całej granicy FR-UA. Także NATO jako takie, politycy UE i USA, a także dużo portali zajmujących się tą tematyką (np na osw waw pl). Tak przy okazji. Odległość pomiędzy Charkowem a strefą walk jest mniej więcej taka jak pomiędzy Krakowem a Warszawą. A Ukraińcy szykują się do odparcia potencjalnego ataku na Charków? Ot, przewrażliwione nerwusy? Czy po prostu śledzą rosyjskie media, w których ostatnio sporo materiałów nt. złych faszystowskich ukraińców którzy poniewierają dobrymi rosjanami w Charkowie?.

Tweets Defence24