Reklama

„Nowe otwarcie” systemu minowania Baobab

15 września 2016, 12:08
Platforma Minowania Narzutowego Baobab prezentowana na tegorocznym MSPO. Fot. Defence24.pl.
Platforma Minowania Narzutowego Baobab prezentowana na tegorocznym MSPO. Fot. Defence24.pl.
Platforma Baobab w trakcie prób poligonowych w 2010 roku. Fot. Jerzy Reszczyński.
Platforma Baobab w trakcie prób poligonowych w 2010 roku. Fot. Jerzy Reszczyński.
Pojazd w trakcie prób poligonowych w 2010 roku. Fot. Jerzy Reszczyński.
Platforma Minowania Narzutowego Baobab prezentowana na tegorocznym MSPO. Fot. Defence24.pl.
Pulpit sterowania platformy Baobab podczas badań poligonowych. Fot. Jerzy Reszczyński.
Platforma Minowania Narzutowego Baobab prezentowana na tegorocznym MSPO. Fot. Defence24.pl.

Huta Stalowa Wola zademonstrowała podczas tegorocznego MSPO Platformę Minowania Narzutowego Baobab-K na podwoziu kołowym. Postępowanie na realizację pracy rozwojowej dotyczącej pojazdu może się rozpocząć w ciągu kilku miesięcy, z uwagi na postawione wymagania prawdopodobnie konieczne będzie zbudowanie nowego wozu. Wprowadzenie systemu tej klasy na szerszą skalę pozwoli na wzmocnienie zdolności Sił Zbrojnych RP w zakresie stawiania zapór minowych, spowalniających ruch wrogich formacji zmechanizowanych – pisze Jerzy Reszczyński

W tym roku w Kielcach zaprezentowano pojazd Baobab na podwoziu Jelcza P.662, z czterema wyrzutniami min. Demonstracja Baobaba jest związana z dążeniem do przyśpieszenia realizacji programu i zapowiedziami ponownego wszczęcia postępowania.

Baobab stanowi rozwinięcie wcześniejszego, wprowadzonego na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP w 2004 r. Inżynieryjnego Systemu Minowania, opartego na podwoziu gąsienicowym z rodziny MT-LB, na którym zabudowane zostały 4 miotacze z zestawami min (400 szt.) przeciwpancernych MN-123 z bydgoskiej Belmy. Tak powstał Transporter Minowania Narzutowego Kroton, wyprodukowany w niewielkiej serii w HSW SA. Można je było obserwować na tegorocznej defiladzie ulicami Warszawy w Dniu Wojska Polskiego. W 2013 roku na MSPO HSW otrzymała za pojazd Baobab nagrodę Defender.

Z ogłoszonych w 2015 r. przez Inspektorat WZTT (Wstępnych Założeń Taktyczno-Technicznych) oraz SIWZ wynikało, że oczekuje się systemu przeznaczonego do stosowania w formacjach zmotoryzowanych bazujących na pojazdach kołowych. Stawiane przez system zapory minowe mają odpowiadać zapisom Regulaminu Działań Wojsk Inżynieryjnych według kompatybilnej ze standardami NATO normy obronnej NO-02-A49:2013.

Choć w wymaganiach określono, że PMN ma posiadać zdolność do „zapewnienia ustawienia lekkich, średnich i ciężkich przeciwpancernych pól minowych”, było oczywistym, że wskazane są do zastosowania miny MN-123. Są one minami przeciwpancernymi z ładunkiem kumulacyjnym EFP dwustronnego działania o zdolności penetracji opancerzenia określonej przez producenta na 60 mm RHA. To na ogół wystarcza do uszkodzenia gąsienicy pojazdu pancernego, oraz do skutecznego porażenia pancerza dennego większości pojazdów pancernych. Miny MN-123 są  wyposażone w niekontaktowy zapalnik magnetyczny o działaniu natychmiastowym lub zwłocznym, aktywny pod całym obrysem pojazdu, mają cechę nieusuwalności i opcję programowalnej samolikwidacji SD w czasie od 1 do 30 dni i samoneutralizacji SN oraz wykrywalności, zgodnie z konwencją CCW.

Mina jest niewrażliwa na wykrywacze min, odporna na neutralizację przy pomocy systemów rozminowania sposobem wybuchowym i elektromagnetycznym oraz wybuch miny sąsiedniej. Pojedyncza mina o kształcie spłaszczonego walca o średnicy 180 mm i wysokości 90 mm waży 3,7 kg. Neutralizacja zapory minowej położonej z wykorzystaniem tych min jest dla nacierających zgrupowań pancernych czasochłonna, i takie jest podstawowe przeznaczenie tego systemu inżynieryjnego.

Baobab
Platforma Minowania Narzutowego Baobab prezentowana na tegorocznym MSPO. Fot. Defence24.pl.

PMN ma szybko tworzyć zapory minowe o odpowiedniej gęstości, zdolne niszczyć lub uszkadzać pojazdy, w tym pancerne, ale też ma skłonić stronę nacierającą, która napotyka taka przeszkodę, do zastosowania czasochłonnych procedur torowania przejść w polach minowych, lub do zmiany kierunku natarcia. Efekt, jaki ma zostać osiągnięty: opóźnienie postępu natarcia, lub zmiana jego kierunku, wymuszenie zastosowania obejść, łącznie z wymuszeniem przemieszczania się nacierającego np. w przygotowane zasadzki nasycone środkami zwalczani broni pancernych, bądź w teren trudny inżynieryjnie (bagna, przeszkody wodne, urwiska). Jeśli więc położona zapora minowa nawet nie spowoduje istotnych i nieodwracalnych strat sprzętowych u przeciwnika, stanie się ważnym i skutecznym środkiem kształtowania sytuacji taktycznej.

Opóźnienie natarcia oraz zawężenie, poprzez zagrody minowe, pola manewru taktycznego atakującego ugrupowania pancernego może ułatwić jego zniszczenie lub dezorganizację za pomocą lotnictwa, artylerii lufowej lub rakietowej.

Większość zawartych w nowych WZTT wymagań istniejący już Baobab z HSW spełniał, aczkolwiek część parametrów Baobaba nie była zbieżna z założeniami przedstawionymi przez Inspektorat. IU wymagania wobec nośnika systemu określił jako „pojazd ciężarowo-terenowy z napędem na wszystkie koła jezdne o ładowności nie mniejszej niż 10 t wyposażony w urządzenie załadowcze”. Baobab, którego prototyp HSW poddawała próbom już od 2010 r. posadowiony był na platformie kołowej Jelcz z linii P662, wykorzystywanej także jako nośnik systemu artylerii rakietowej WR-40 Langusta.

Baobab zbudowany przez HSW jest wyposażony w 2-osobową, opancerzoną kabinę, a nie kabinę typu wagonowego, jak Langusta, mająca liczniejszą załogę. Na tym podwoziu zabudowano platformę minowania z 4 zestawami 20-lufowych miotaczy min MN-123 mieszczących łącznie w 80 kasetach 400 min. Baobab ma także, oparty na tym samym podwoziu, wariant z sześcioma blokami wyrzutni. W mniejszym wariancie platforma minowania waży, wraz z minami, 5,5 tony, w większym – 6,7 tony.

Baobab
Platforma Baobab w trakcie prób poligonowych w 2010 roku. Fot. Jerzy Reszczyński.

Pierwszy prototyp Baobaba (choć nie noszący takiej nazwy) HSW zaprezentowała na MSPO we wrześniu 2007 roku, na trzy lata przed ogłoszonymi w 2010 r. przez Inspektorat Uzbrojenia WZTT (Wstępnymi Założeniami Taktyczno-Technicznymi) na taki typ sprzętu inżynieryjnego. W tym okresie, HSW intensywnie poszukiwała dla siebie produktu dla potrzeb wojska, jako ze program sah Krab był zawieszony, a do moździerza Rak się dopiero po cichu przymierzano. Ówczesna platforma minowania na nośniku kołowym posiadała 3-osiowe podwozie Jelcza oraz, system samozaładowczy i sześć bloków wyrzutni min. Obecna edycja platformy minowania zamiast wysokomobilnego podwozia o 3 osiach ma mieć podwozie 4-osiowe o wyższych możliwościach terenowych i mniejszym nacisku jednostkowym na oś.

IU wymagał wyposażenia Baobaba-K m.in. w urządzenie załadowcze, sterownicę, radiostację UKF o parametrach nie gorszych niż radiostacja TRC 9500, a także wyrzutnie granatów dymnych 81 mm. System miał mieć zdolność wymiany – siłami załogi – wszystkich pakietów luf miotaczy przy przeładunku z samochodu ciężarowego lub z przyczepy siłami w czasie nie dłuższym niż 30 minut.

Warunkiem, który okazał się – z punktu widzenia HSW – zbyt trudnym do spełnienia ze względów technicznych okazał się wymóg wyposażenia PMN w zdalnie sterowany moduł uzbrojenia z WKM kal. 12,7 mm typu ZSMU-1276A1 Kobuz (o kryptonimie Tumak-4) z minimalną jednostką ognia 800 nabojów 12,7 mm. Przedstawiciele HSW wskazują, że takie rozwiązanie jest kosztowne, a pojazd nie będzie przeznaczony do działań w styczności z przeciwnikiem. Nadto PMN, po zdemontowaniu platformy minowania, miał być zdolny do wykonywania funkcji transportowych, z możliwością załadunku i przewożenia kontenerów 20-stopowych oraz holowania przyczepy z zapasową jednostką minowania.

Postępowanie, do którego zgłosił się tylko jeden podmiot, zakończyło się niepowodzeniem. Według komunikatu IU konsorcjum w składzie: HSW SA jako lider konsorcjum, Jelcz-Komponenty sp. z o.o., Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne BELMA SA, WB Electronics SA, Zakład Automatyki Urządzeń Pomiarowych AREX sp. z o.o. i Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej „nie spełniło  niektórych warunków formalnych”.

Postępowanie unieważniono i rozpisano je ponownie z terminem realizacji pracy do 28 listopada 2014 r. W założeniach i wymaganiach nie nastąpiły żadne zasadnicze zmiany. Ostatecznie, w ramach pracy rozwojowej na PMN opracowano, za niespełna pół miliona złotych, dokumentację etapu OZP. Wykonawcą tego etapu, na mocy umowy z 30 czerwca 2014 r., było wspomniane konsorcjum. W sierpniu 2015 r. Inspektorat Uzbrojenia uruchomił postępowanie przetargowe mające wyłonić wykonawcę etapu projektowania i rozwoju pracy rozwojowej na PMN. Przedmiotem tego postępowania było wykonanie prototypu i dokumentacji technicznej wyrobu (DTW). Granicznym terminem realizacji zlecenia ustanowiono 31 października 2018 r.

Doprecyzowano część wymagań: nośnik w postaci pojazdy pełnonapędowego 8x8, z kabiną opancerzoną spełniającą 1 poziom ochrony balistycznej według STNAG 4569, wyposażonej w 6 sterowanych elektrycznie miotaczy min MN-123. Wskazano ponadto, że platformy, na których posadowione będą miotacze, mają przyjmować położenie bojowe lub transportowe przy wykorzystaniu systemu hydraulicznego, i mogą być demontowane poprzez autonomiczny system samozaładowczy.

Baobab
Pulpit sterowania platformy Baobab podczas badań poligonowych. Fot. Jerzy Reszczyński.

PMN według tych wymagań „powinien posiadać system teleinformatyczny umożliwiający sterowanie procesem minowania w tzw. trybie automatycznym jak i ręcznym, z wizualizacją pola minowego na mapie cyfrowej z możliwością automatycznego przesłania meldunku (poprzez radiostację UKF) o ustawionym polu minowym (wraz z jego parametrami)”. Utrzymano zapis dotyczący ZSMU Kobuz z WKM 12,7 mm. Na to ogłoszenie w ustalonym terminie do 22 września nie wpłynął żaden wniosek nie podlegający wykluczeniu, więc 9 listopada 2015 r. postępowanie ponowiono. Także tym razem nie zostało ono zakończone wyborem oferty.

Na pewnym etapie HSW, lider konsorcjum, ograniczyła zaangażowanie w program. Nie tylko dlatego, że spółka była i jest mocno dociążona pracami nad innymi, strategicznymi programami. Oprócz programów, które już mają przełożenie na fazę produkcyjną (moździerz samobieżny Rak i armatohaubica Krab), znaczną część potencjału angażują prace nad programem wieży bezzałogowej ZSSW-30, armatohaubicy Kryl i nowego Pływającego BWP Borsuk oraz – choć HSW SA już nie jest od niedawna liderem konsorcjum realizującego ten program – systemu artylerii rakietowej WR-300 Homar.

Przede wszystkim trudno było określić, czy i jakie przełożenie na przyszłe kontrakty biznesowe mieć będzie zaangażowanie się w prace nad systemem minowania narzutowego Baobab-K, i jakiego potencjału wymagać będzie od HSW i konsorcjantów zaangażowanie się w seryjną produkcję tych systemów. Według przedstawicieli Huty Stalowa Wola żadna analiza nie odpowiada jednoznacznie na pytanie, jak ten system ma być upozycjonowany w strukturze brygad zmotoryzowanych (zmechanizowanych) i jakie będzie zapotrzebowanie na ten typ sprzętu. Za równie wiarygodne można uznać tezy, iż PMN potrzeba będzie tylko 12-15 sztuk, jak i te, że będzie ich zamówionych nawet około 50. W ostatnich miesiącach pojawiła się nawet teza, że PMN Baobab-K ma być istotnym komponentem brygad Obrony Terytorialnej, ale na razie znajduje się na wczesnym etapie.

Baobab
Pulpit sterowania platformy Baobab podczas badań poligonowych. Fot. Jerzy Reszczyński.

Z punktu widzenia Huty Stalowa Wola trudności powodowało też spełnienie wstępnych założeń taktyczno-technicznych, jeżeli chodzi o zakres prób wymaganych w trakcie realizacji pracy i związane z tym koszty. Na większości etapów pracy badawczo-rozwojowej (model i po nim – protytyp) badania były wykonywane na pełna zgodność z ZTT. Inaczej mówiąc: model miałby podlegać takim samym badaniom jak prototyp, mający powstać po nim. Ze wszelkimi, głównie finansowymi i czasowymi, konsekwencjami tego faktu. Każde z tych zestawów badań wymagało zgodnie ze specyfikacją przetargową użycia pełnego kompletu kaset ćwiczebnych min MN-123. To z kolei rodzi istotne koszty.

Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do MON, Inspektorat Uzbrojenia przewiduje podjęcie w najbliższym czasie, jeszcze przed końcem roku, kolejnego podejścia do tego samego problemu. Poprzedzone to zostało wykonanym przez PGZ audytem dotychczasowego etapu postępowania, i analizą możliwości uniknięcia dalszych komplikacji.

Określone sugestie przekazano już gestorowi programu. Postulowana jest na przykład rezygnacja z badań kaset zespołu minującego, gdyż te są już  eksploatowane w SZ RP na systemach Kroton. HSW i Jelcz proponują, aby uzbrojenie Pojazdu Minowania Narzutowego zamiast ZSMU stanowił WKM 12,7 zamontowany w otwartym stanowisku strzeleckim w stropie kabiny. Masa ZSMU z wymaganym uzbrojeniem wynosi ok. 200 kg, zatem dla zapewnienia sztywności kabinie niezbędne będzie jej wzmocnienie, co pociąga za sobą wzrost masy kabiny, całego pojazdu, komplikację i podrożenie pojazdu.

Oczywiście, każde z tych rozwiązań ma swoje wady i zalety, i sztuką będzie wyważenie ich w funkcji przeznaczenia pojazdu, taktyce jego zastosowania w warunkach bojowych itp. Podobnie jak z ZSMU ma się sprawa z czujnikami OBRA-3 ostrzegającymi o opromieniowaniu wiązką laserową i ich usytuowaniem na obrzeżach platformy minowania, która – tego wymaga IU – ma zmieniać swą konfigurację w różnych fazach pracy PMN. Przedstawiciele HSW wskazują na możliwość rezygnacji z takiej formuły systemu samoobrony pojazdu i wdrożenie ręcznego sterowania wyrzutnikami granatów dymnych z miejsca pracy operatora systemu minowania. Podobnych propozycji jest jeszcze kilka.

Problemem zupełnie innego rodzaju są procedury, w ramach których muszą być realizowane kolejne etapy postępowania, wymogi stosowania się do ustawy o zamówieniach publicznych oraz  dotyczące wymogu przeprowadzenia wszystkich wymaganych badań w certyfikowanych ośrodkach i instytutach. W niektórych przypadkach cykl od skierowania pojazdu do badań do uzyskania ostatecznego dokumentu o ich zakończeniu wynosi około roku. To są terminy, na które wykonawca pracy ma ograniczony wpływ, a jednocześnie musi zachowywać warunki wynikające z umowy z zamawiającym.

Baobab
Platforma Minowania Narzutowego Baobab prezentowana na tegorocznym MSPO. Fot. Defence24.pl.

Według przedstawicieli HSW zaplanowany na pracę 3-letni okres może okazać się niewystarczający, jeśli zgodnie z wcześniejszymi założeniami pojazd ma tę samą drogę przechodzić raz w fazie badań modelu, i potem raz jeszcze w fazie badań prototypu. Stąd wzięła się koncepcja, aby badania modelu pod kątem spełnienia wszystkich wymagań IU prowadzić w takich warunkach i certyfikowanych ośrodkach, aby wyniki tych badań zostały niejako automatycznie, choć po spełnieniu określonych warunków, uznane przy badaniu prototypu.

Z analizy (jawnych) ZTT można wysnuć wniosek, że w ramach pracy B+R zmierzającej do powstania PMN Baobab-K nieuniknione będzie zbudowanie od podstaw nowego pojazdu, odmiennego od istniejącego prototypu Baobaba, będącego w posiadaniu HSW i demonstrowanego na MSPO. Obligatoryjnie ma być wyposażony w 6 miotaczy, zawierających łącznie 600 min oraz system samozaładowczy HIAB, co automatycznie wymusza zastosowanie podwozia w układzie 8x8. Kabina, w stosunku do istniejącego protytypu, musi zostać w pewnym zakresie zmodyfikowana (np. nie jest doprecyzowane, czy wewnątrz ma być miejsce na leżankę, czy nie). Platformy minowania mają być rozstawiane siłownikami hydraulicznymi a poszczególne miotacze sterowane mają być napędami elektrycznymi. Istotne zmiany będą musiały nastąpić w sekcji sterowania pulpitem minowania, w którym szereg funkcji odnoszących się do parametrów zadanego ułożenia pola minowego zostanie zautomatyzowanych.

W obecnym systemie, mającym opcję pracy w trybie automatycznego lub ręcznego sterowania parametrami ustawianego pola minowego, parametry tego pola, zwizualizowanego na ekranie komputera, są przekazywane, zgodnie ze standardami NATO, łączem radiowym do wyższego szczebla dowodzenia. Nowy system, jaki będzie na pokładzie Baobaba-K, będzie miał możliwość wyliczania parametrów ustawianego pola po otrzymaniu rozkazu o zaminowaniu konkretnego, wskazanego obszaru. System działać będzie zatem w obydwu kierunkach. Choć założenia programu nie przewidują wpięcie w strukturę jednostki wozu dowodzenia, to takie rozwiązanie oznacza większą autonomię każdego wozu na polu walki.

Pojazd już dziś wyposażony jest w system nawigacji satelitarnej GPS i hodometr, komputer pokładowy z terminalem wizualizacyjnym z mapą cyfrową, radiostację UKF FRC9311 i system łączności wewnętrznej FONET, pulpit sterowania miotaczami min i wyrzutnikami granatów dymnych w liczbie 8 szt., a także odpowiednie systemy testujące do kaset minowych oraz może być uzupełniony o trenażer. Baobab-K ma być systemem jeszcze bardziej zaawansowanym.

Jeśli wszystko przebiegać będzie z przewidywanym harmonogramem, czyli jeżeli postępowanie zostanie uruchomione w czasie najbliższych 2-3 miesięcy”, a umowa zostanie zawarta na początku roku 2017, prototyp PMN Baobab-K w docelowym wariancie, z zakończonymi badaniami kwalifikacyjnymi oraz dokumentacją techniczną do produkcji seryjnej, powinien być gotów w roku 2020. W tym czasie musi zostać skonstruowane, wykonane i przebadane nowe podwozie, systemy sterowania platformą minowania, system teleinformatyczny, obejmujący oprogramowanie i sterowania kasetami minowymi oraz jego współpracę z systemem łączności i wymiany danych.

Według zdefiniowanych przez IU wymagań PMN Baobab-K ma mieć zdolność ustawienia sposobem narzutowym, w warunkach dziennych i nocnych oraz w każdych warunkach atmosferycznych, pola minowego o głębokości maksymalnej nie mniejszej niż 180 m i zaminowania pasa za pojazdem z wykorzystaniem trzech typów min przeciwpancernych MN-123. Wymagana gęstość minowania ma być programowana przez dowódcę pojazdu (za pomocą sterownicy) w przedziale od 0,15 do 1,2 miny na metr bieżący, i ma być osiągana w trybie  automatycznym poprzez odpowiednie ustawienie miotaczy oraz sterownicę, która przetwarza informacje o położeniu miotaczy oraz rzeczywistej prędkości pojazdu.

Po zadaniu do systemu danych o typie miny sterownica ma mieć możliwość przedstawienia operatorowi (by mógł dokonać wyboru) informacji o możliwych ustawieniach czasu samolikwidacji tego typu miny – jeżeli informacje o czasach samolikwidacji danego typu miny zostały wprowadzone do pamięci sterownicy. System ma mieć również opcję przerwania minowania w trybie awaryjnym. Określenie położenia w terenie z wizualizacją na mapie elektronicznej wyświetlacza ma zapewnić urządzenie nawigacji satelitarnej GPS umożliwiające określenie położenia w terenie z błędem do 10 m.

Poprzez sterownicę platformy minowania, system nawigacji satelitarnej GPS i radiostację UKF meldunek o parametrach i usytuowaniu postawionego pola minowego, czasie ustawienia i czasie samolikwidacji oraz aktualnych możliwościach dalszego minowania zależnych od liczby min będących w kasetach PMN, dowódca PMN (który będzie jednocześnie operatorem sterownicy, strzelcem pokładowym i, w razie potrzeby, kierowcą pojazdu) będzie mógł przekazać do wyższego szczebla dowodzenia.

Baobab
Pojazd w trakcie prób poligonowych w 2010 roku. Fot. Jerzy Reszczyński.

Kierowca ma być także operatorem systemu załadowczego. Kabina PMN ma zapewnić załodze ochronę  przed skażeniami i skutkami oddziaływania broni strzeleckiej i odłamków. Podobną ochronę przed odłamkami i pociskami broni strzeleckiej mają posiadać – zarówno w położeniu bojowym jak i marszowym – miny znajdujące się w kasetach w lufach miotacza oraz elementy systemów napędu i ustawień miotacza.

Wobec nośnika platformy minowania IU oczekuje możliwość prowadzenia operacji minowania także w przypadku przestrzelenia opon lub wjazdu pojazdu na minę przeciwpiechotną. Koła powinny pozwalać na jazdę po przestrzeleniu lub przebiciu opon i spadku ciśnienia do zera na dystansie minimum 50 km z prędkością co najmniej 50 km/godz. PMN ma posiadać system maskowania polegający na odpowiedniej konstrukcji świateł zewnętrznych, stosowaniu wielozakresowych pokryć maskujących Berberys oraz malowaniu ochronnym lub kamuflażowym.

Dla konsorcjum, a dla HSW w szczególności, praca nad PMN Baobab-K w pewnym sensie może okazać się wprawką do przyszłych prac nad PMN Baobab-G lub Kroton II. Tak można wyobrazić sobie kryptonim nowej wersji systemu minowania narzutowego, przystosowanego do współpracy z jednostkami ciężkimi, gąsienicowymi (pancernymi). Może on być nowszą, doskonalszą generacją gąsienicowego Krotona, osadzoną na tym samym podwoziu K-9, z którego korzysta sah Krab. Masa zabudowy w postaci platformy minowania z 6 miotaczami, wynosząca ok. 10 ton, jest znacznie niższa od masy systemu wieżowego w pełni wyposażonego Kraba, więc nie powinno być problemu ze zbudowaniem w relatywnie krótkim czasie także takiego wariantu systemu PMN.

Mało tego: pracę nad takim wariantem można przeprowadzić w formalnym trybie zakupu z dostosowaniem, z zastosowaniem procedury badań typu, co wyeliminuje skomplikowaną i czasochłonną procedurę pracy B+R. Takie Baobaby-G (lub Krotony II) mogą w sposób odczuwalny zwiększyć potencjał bojowy brygad pancernych ze zmodernizowanymi Leopardami 2PL, Leopardami 2A5 oraz Krabami i nowymi BWP.

Obecnie istniejący Baobab może prowadzić operację stawiania pola minowego podczas jazdy z prędkością od 5 do 25 km/godz., zatem postawienie zapory minowej, usytuowanej w pasie po 30-90 m na boki pojazdu bądź za nim, zajmuje dwom żołnierzom ok. 15 minut (dla wariantu z 6 miotaczami – 22 minuty). Czas załadowania pełnej jednostki minowej nie powinien przekraczać 20 minut (dla wariantu z 6 wyrzutniami – 30 minut). Po takim czasie Baobab może wykonywać kolejne zadanie. Spełnienie wszystkich wymagań wojska wymaga jednak jeszcze dalszych prac.

Jerzy Reszczyński

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
Marek1
czwartek, 15 września 2016, 12:57

Zastanawiający jest idiotyczny upór "geniuszy" z IU/MON(trwający już ponad 16 lat) i dotyczący wymogu posadowienia na dachu kabiny pojazdu zestawu 12.7mm ??? Czemu np. nie o 60% lżejszy UKM 7,62 mm ??? Pojazd minowania nigdy NIE działa w strefie bezpośrednich walk i ustawianie mu na dachu kabiny ważącego ok 200 kg modułu 12,7mm jest zwykłym idiotyzmem(lub sposobem na uwalenie całego projektu). No ale w końcu to "nasz" IU/MON, więc czegóż można się spodziewać ...

mw
czwartek, 15 września 2016, 15:09

Sam karabin 12,7 waży około 25kg. To waga ZSMU jest problemem, bo waży ponad 150kg + masa broni.

-//-
czwartek, 15 września 2016, 13:37

No chyba, że IU przewiduje dodatkowe wykorzystanie takiego pojazdu jako pojazdu specjalnego przeznaczenia. Pojazd z wkm 12,7 mm będzie zwalczał siły żywe by móc potem wbić się taranem w pojazdy opancerzone, stanowiska dowodzenia i tym podobne cele, gdzie by nastąpiła samodetonacja min jak i samego pojazdu.

Arzesz
czwartek, 15 września 2016, 13:36

O czym ty piszesz, jakie nigdy nie działa w strefie bezpośrednich walk ? Wręcz przeciwnie, minuje się tylko w ostateczności gdy dany obszar jest już stracony a wobec błyskawicznie nacierającego wroga jest możliwość że minowanie odbywało by się tuż przed jego nosem.

krzysztof
sobota, 19 listopada 2016, 00:47

sorry ale z tym wkm to chyba przesada i jeśli to nastręcza problemów to może szukać innych pomysłów? - zawsze przecież może jechać obok jakiś rosomak dla asekuracji

rózia
czwartek, 15 września 2016, 18:09

prawdę mówiąc to jest świetna broń : po przeglądzie mapy można znacznie wcześniej ZAPLANOWAĆ szybkie położenie pól minowych w strategicznych miejscach w pobliżu granic, może to robić także OT. nie wymaga wystawiania żołnierza na bezpośredni ostrzał, a zmusza agresora do zwolnienia. Wydaje się, że PMN spełni rolę - granic mamy sporo - dopiero w ilości przynajmniej kilkadziesiąt zestawów, tym bardziej, że powinny być także na wyposażeniu jednostek operacyjnych.

Zibi
czwartek, 15 września 2016, 22:39

A co z SUM Kalina?

Toudi
czwartek, 15 września 2016, 22:25

Czegoś tu nie ogarniam - w starym systemie BM-27 Uragan istnieją pociski: 9M27K3 (zawierający 312 min p-piechocie) i 9M27K2 (odpowiednio 24 miny p-panc.). W etacie wojennym 18 wyrzutni na dywizjon, czyli jedna salwa daje nam bardzo konkretne pole minowe...Pociski z BM-30 Smiercz (np.9M542) to już (podobno) możliwość stawiania pola minowego w 40 sekund ,od 90 do 120 km od sił własnych ,na obszarze 67,5 ha przez jedną wyrzutnię... System Tornado ,to system z ,,pojedynczym jednorazowym transportowo-startowym kontenerem". Wymiana kontenera w wersji ,,S" (300 mm) ma podobno zajmować do 8 minut... Nie wiem jakie możliwości minowania posiada system ,,Polonez" bazujący na rakietach A200 (China Aerospace Science and Technology Corporation) o zasięgu 200 km, ale zakładam, że nie są one mniejsze od możliwości BM-30. Tu pojawia się cały ciąg pytań o nasz system minowania rodem ze skansenu...

dropik
środa, 12 października 2016, 10:37

czego nie rozumiesz ? nie bedziesz miniował rakietami w obszarze ktory masz pod kontrolą bo to jest bezsensowne pod względem kosztów. nie wiem czemu taki prosty system jest tak długo rozwijany

cynik
piątek, 16 września 2016, 17:11

Ciesz się ze nie jest już w konnym zaprzęgu, takim Baobabem będzie można robić zapory minowe aż do samej Odry.

Extern
piątek, 16 września 2016, 11:07

U nas w Polsce do minowania terenu do którego nie ma dostępu fizycznego wykorzystuje się rakiety Feniks-Z przenoszące miny MN-111 lub MN-121 (wcześniej były to rakiety o mniejszym zasięgu). Natomiast tam gdzie można dolecieć, wykorzystuje się zasobnik podczepiany PLATAN, również zawierający te same miny. Można go podczepiać pod śmigłowiec lub samolot szturmowy. A co do systemów na kołach lub gąsienicach to mają one te zalety że można tak minować ciszej, taniej, bardziej masowo, precyzyjniej oraz można używać cięższych min. Taki Kroton czy Baobab zabiera ze sobą jednorazowo z 400 ciężkich min przeciwpancernych, A na ciężarówkach mogą być kolejne gotowe do wymiany zasobniki. Koszt ustawienia takiego pola minowego przy pomocy wyrzutni rakiet będzie nieporównanie wyższy, już nawet nie wspominając o tym jak bardzo takim działaniem zwracamy na siebie uwagę.

wqq
czwartek, 15 września 2016, 14:18

Widzę pewne niedopatrzenie po stronie IU .Otóż jak wojsko pod naporem opinii publicznej i nacisków politycznych chciało stworzyć wrażenie iż jest zainteresowane modelem danego uzbrojenia ale nie posiadało pieniędzy to w przetargu stawiało jeden warunek - pływalność .Otóż tutaj brakuje mi tego elementu . Zapomniano o tym czy jak ?.Poza tym po cichu planuje się wykorzystanie Jelcza jako wozu wsparcia ogniowego piechoty że konieczny jest kal.12,7?. Może od razu granatnik 40 mm i ze dwa ppk .To takie modne teraz.

=t=
czwartek, 15 września 2016, 18:00

Nie ma niedopatrzenia. Zwyczajnie postawili inne równie kretyńskie wymogi - montażu obry i ZSMK z wkm-em. Niby drobiazgi, ale z relatywnie prostej zabudowy do ciężarówki 6x6 zrobił się kosztowny moloch 8x8 z ciężką, wzmacnianą kabiną, a cena poszybowała pod niebiosa, czyniąc system 'zbyt kosztownym'. A gdyby to było za mało, to do programu testów dołączono powtórne testowanie już eksploatowanego systemu miotaczy, tak na wszelki wypadek.

Coś
czwartek, 15 września 2016, 21:19

Już wiemy jak można zatrzymać uchodźców jak na Polskę nadają. Po co mury o zasiłki. Znak miny po polsku angielsku i arabsku. A potem niech walczą na własną odpowiedzialność.

JK.
wtorek, 20 września 2016, 23:09

A co z podwoziem K-9 Kryla, PRIORYTETEM wdrożyli już do produkcji? lufy do nich już produkują na nowej lufowni czy dalej sprowadzają z Niemiec? Testy Kryla na K-9 robili z Niemiecką amunicją? A w planach HSW tej samej platformy: Kroton na K-9, Krab na K-9, nadjeżdża już ciężki BWP Borsuk na K-9 (może do czasu nie będzie już musiał pływać), a zwieńczeniem wszystkiego ma być EKSPORT Kryla. Plany na przyszłość wspaniałe ale wyprodukujcie i przetestujcie w końcu to jedno licencyjne podwozie K-9, to je urealni terminowo.

dwwadwad
piątek, 14 października 2016, 12:52

przeciez kryl to dzialo 150mm na kołach więc po co mialoby byc umieszaczne na podwoziu gąsienicowym K9 ? borsuk na k9 to twoj wymysl

spejson
czwartek, 15 września 2016, 13:27

Jak działa taki pojazd? Czy te miny wbijają się w ziemię czy po rozrzuceniu idzie ekipa i zakopuje? Można prosić o jakiś filmik tego czy podobnego systemu?

hvr
czwartek, 15 września 2016, 15:57

Minowanie narzutowe, czy też powierzchniowe mówi wystarczająco wiele. Miny leżą sobie na ziemi i czekają aż coś najedzie na nie, lub nad nie.

gmo
czwartek, 15 września 2016, 14:27

To są miny narzutowe, czyli, jak się je rzuci, to leżą i już. Ponieważ są małe (18 cm średnicy, 9 cm wysokości), to wystarczy rozrzucić je na terenie mocno zatrawionym lub zakrzaczonym i bardzo trudno je zobaczyć. Mają cechę nieusuwalności (każda zmiana położenia powoduje wybuch), wiec nie można ich "zbierać" jak grzyby. Toteż mimo tego, że są maskowane tylko warunkami terenowymi, do ich rozbrojenia trzeba rozwijać siły saperskie, jak do "klasycznego" pola minowego. Są jeszcze inne miny narzutowe, stosowane w śmigłowcowych systemach minowania "Platan", które mają możliwość częściowego wbicia się w ziemię w czasie minowania.

jd
czwartek, 27 kwietnia 2017, 17:53

Później dzieci będą miały ręce i nogi porozrywane bo wlezą na minę. Miny jako broń dla tchórzy powinna być zakazana

wewiór
piątek, 16 września 2016, 16:50

dużo gadania,pisania,analizy,koncepcje,dialogi,wymogi,pomysły-lata lecą a efektów jak nie było tak nie ma Tak jest ze wszystkim.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama