Nowe korwety dla niemieckiej marynarki. Zielone światło Bundestagu

17 listopada 2016, 11:52
Niemieckie korwety rakietowe typu K130. Fot. Andrzej Nitka
Niemieckie korwety rakietowe typu K130. Fot. Andrzej Nitka
Reklama
Defence24
Defence24

DOTYCZY:


Komisja budżetowa Bundestagu wyraziła zgodę na przeznaczeniu kwoty 1,5 mld euro na budowę pięciu kolejnych korwet rakietowych typu Braunschweig (K130) dla marynarki wojennej Niemiec (Deutsche Marine). 

Decyzja ta jest konsekwencją kolejnych opróżnień programu pozyskania nowych wielozadaniowych fregat typu MKS 180 a także konieczności wypełnienia zobowiązań sojuszniczych oraz chęci wzmocnienia własnej floty w związku z napięciem na linii Rosja-NATO. 

Nowe jednostki będą nieco tylko zmodyfikowaną wersją pięciu korwet typu K130, które służą już w Deutsche Marine (wejście do służby w latach 2008-2013). Niemiecka marynarka chce wprowadzić na okrętach drugiej serii jedynie niewielkie zmiany w stosunku do istniejących jednostek, co ma ułatwić szkolenie załóg, a także zmniejszyć koszty ich utrzymania.

W związku z chęcią jak najszybszego wprowadzenia nowych jednostek do linii, nie należy się spodziewać przetargu na ich budowę, a jedynie negocjacji z dwoma niemieckimi koncernami stoczniowymi – Lürssen i ThyssenKrupp Marine Systems (TKMS) budowniczymi pierwszej serii. Według optymistycznych założeń nowe korwety typu K130 miały by wchodzić do służby w latach 2019-2023. 

Dążenie do szybkiej budowy okrętów jest uzasadnione operacyjnie ale budzi wątpliwości części komentatorów i przemysłu. Dlatego nie jest w pełni przesądzone, czy założenia niemieckiej floty dotyczące terminu dostawy zostaną spełnione.

AN

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
=t=
czwartek, 17 listopada 2016, 14:53

I tu widać kretynizm Buzka i jego następców. Niemcy za 300 mln euro od sztuki dostaną jeden okręt. My za taką kwotę nie mamy nawet jednego... Macierewicz powinien siąść z Niemcami, zamówić 5 KADŁUBÓW, potem ciąć listę wyposażenia tak by dojść do 2 mieczników i 3 czapli, a na koniec uzgodnić podział całego, sumarycznego zamówienia na 10 okrętów między przemysły obu państw akceptowalny dla obu stron, a najlepiej jeszcze "zblokowane" finansowanie pomostowe, też wspólne, tak by żadne potrzeby przesunięć w budżetach nie zagroziły realizacji całości. A skoro MKS180 to ma być skromnie zmieniony K130, a nasz Gawron to też zmieniony K130 (dłuższy o hangar i wyższy) to możnaby go w ramach całości dokończyć i wspólnie obsługiwać. Polskie firmy dostałyby coś do robienia przy 10 jednostkach, podobnie jak Niemieckie, i miejsce we wspólnym łańcuchu logistycznym, flota dostałaby okręty wreszcie... ech

oskarm
poniedziałek, 21 listopada 2016, 22:53

MKS180 maił być na początku skromnie zmienionym K130, jednak jak zaczęto kalkulować zadania, potrzebne do tego miejsce + doświadczenia z K130 (które boleśnie zweryfikowały myślenie życzeniowe), to okręt urósł do 5000-7000 ton.

Sluu
czwartek, 17 listopada 2016, 12:29

Ja rozumiem, że Niemców jest stać na szybki zakup okrętów. Ale proszę zwrócić uwagę, na szybkość PODEJMOWANIA DECYZJI i REALIZACJI zamówień w innych krajach. W Polsce samo podjęcie decyzji i zamówienie czegokolwiek dla WP ciągnie się latami. To jest straszne, bo naraża nas wszystkich na niebezpieczeństwo. W przypadku wojny już nie będzie czasu na zakupy, będzie za późno i zapłacą za to nie politycy tylko zwykli obywatele, wysłani z kałachem na czołgi.

Boczek
piątek, 18 listopada 2016, 17:56

MKS 180 ciągnie się już od około 7-8 lat i na razie jest tylko projekt. K 130 to zwykła odgrzewka.

Kamil
czwartek, 17 listopada 2016, 12:27

To nasz Gawron kosztuje tyle co ich 5 Korwet, a nawet go nie uzbroiliśmy?

Michal
czwartek, 17 listopada 2016, 13:27

No, jezeli dla Ciebie jeden miliard ZLOTYCH (400 mln okret plus 600 mln system walki i nawigacji) to to samo co 1,5 miliarda EURO, to faktycznie kosztuje tyle samo. Ale tylko dla Ciebie.

Marek
czwartek, 17 listopada 2016, 12:05

Biorąc pod uwagę fakt, że jednym z głównych akwenów, na które przeznaczone są te porządne przeznaczone do zastopowania rosyjskich ambicji okręty jest Bałtyk, ciekaw jestem, czy przy tej okazji niemiecki internet wzorem naszego rodzimego także wypełnił się guzik wiedzącymi o tym morzu "geniuszami". Takimi, którzy wypisują głupoty w stylu: "Bałtyk jest za płytki i za mały na bitwy morskie", "na Bałtyku najlepszym okrętem jest samolot", "trzeba skończyć z niemiecką wielkomocarstwową kolonialną polityką" albo, że "takie duże okręty są Niemcom nie potrzebne".

Polanski
czwartek, 17 listopada 2016, 20:42

A skąd wiesz, że Bałtyk?

werder
czwartek, 17 listopada 2016, 20:09

He he, no właśnie aż dziw że nie zlecieli się tu jeszcze nasi domorośli specjaliści od wszelkiej maści dronów sugerujący niemiecka głupotę no bo przecież teraz wszędzie roje dronów...tanich jak barszcz, miliony dronów diabelnie skutecznych. Na szczescie mamy jednego Kormorana, cud techniki, orgazm wśród okretów.

Kubuś Puchatek
czwartek, 17 listopada 2016, 21:55

Tak wszyscy się śmieli z Niemiec, a tu proszę kolejne K-130 i z czasem MKS-180 także wejdą na wyposażenie Deutsche Marine.Niedługo marynarka naszych sąsiadów to będzie absolutny top 1 w Europie pod względem nowoczesnego wyposażenia.Podobnie Luftwaffe, a z czasem i wojska lądowe również.Jak to możliwe?

Boczek
piątek, 18 listopada 2016, 17:53

W latach '90 tak, ale po przyjęciu w wyniku zjednoczenia 16 mln "socjalowców" zacisnęli pasa. Pracownicy i związki zawodowe grały w tę grę i nie stawiały wygórowanych żądań płacowych, godząc się przez prawie 2 dziesięciolecia na spadek dochodów realnych, tak, że wychodząc z kryzysu po 2008 Niemiecka gospodarka ruszyła pełną parą. Aktualnie budżet im się spina z okładem, tak, że nie zaciągają żadnych nowych długów - dokładnie odwrotnie niż aktualnie u nas. Nie wiem dokładnie, ale to tu, to tam pojawiają się sygnały, o obniżeniu podatków, bo państwo nie potrzebuje aż tylu pieniędzy. Ponadto podjęli w sprawie MW kilka kluczowych decyzji: - F124 to nominalnie Fregata, a w rzeczywistości niszczyciel - K 130 to wyraz zmiany doktryny i rezygnacja z kutrów wszelkiej maści, zresztą podobnie jak wszyscy nad Bałtykiem - my też. - F 125 to okręt "spokojniejszy" jeżeli chodzi o uzbrojenie. Celem była jednostka mogąca pozostać długo w oddalonym rejonie operacyjnym. - 212A to u-boot nowej generacji stworzony pod dynamiczny rozwój zdolności ich wykrywania. Może aby przybliżyć nieco tę filozofię - 212A to amagnetyczny u-boot AIP. Wszystkie inne (realnie 2) - to nowe, ale "klasyczne u-booty klasyczne" z funkcją AIP. Na czym polega różnica? Na tym, że 212A przechodzi Atlantyk do USA pod wodą, które to możliwości pociągają za sobą kompletnie nowe możliwości taktyczne i tym samym całą dotychczasową filozofię taktyczną stawiają na głowie. Interesujące przy tym jest, że Niemcy wcale nie mają wielkiego parcia na przejście na baterie Li-Ion. Ponadto mają możliwość dointegrowania dowolnego missile, IDAS jest już zintegrowany, torpeda DM2A4 w najnowszej wersji SeaHake® mod4 jest w kompletnie nowej wersji z zasięgiem do 180-200 km, ponadto z możliwością przenoszenia w kontenerach i wystrzeliwania z lądu, lub pokładów zadaniowych jednostek nawodnych. Ponadto maszt firmy Gabler umożliwia instalację działka 30 mm, systemu startowego dla dronów lub urządzeń ELINT, COMINT, ECM. - MKS 180 - to będzie nowa bajka (projekt jest gotowy). System MEKO realizowany live - tzn. nie tylko na poziomie projektowania i konstruowania, ale również wymiana uzbrojenia w czasie eksploatacji. N.p. wymiana kontenera armaty na VLS - CMS rozpoznaje zmianę i się dostosowuje. Uzbrojenie podobne do F 124. Jak to możliwe? Porządek w finansach, żadnych decyzji dyktowanych ideologicznie, żadnych zmian decyzji w polityce obronnej i międzynarodowej po zmianie władzy - a już na pewno nie czynienie wbrew starej władzy jak Caracale.

marcin
sobota, 19 listopada 2016, 16:02

Brawo, tak trzymać. Przy okazji polskie stocznie mogą popatrzeć jak się buduje nowocześnie, terminowo i względnie tanio.

Tweets Defence24