Reklama

Nowe informacje na temat okrętu podwodnego A26

2 września 2017, 17:13
Fot. Saab
Fot. Saab
Fot. Saab
Fot. Saab
Fot. Saab
Fot. Saab
Fot. Saab
Fot. Saab

Szwedzki koncern Saab ujawnił nowe dane na temat postępu prac nad okrętami podwodnymi A26. Okręty te są proponowane również dla polskiej Marynarki Wojennej w ramach programu ORKA.

Szwedzki koncern Saab zorganizował 31 sierpnia 2017 r. seminarium dotyczące okrętów podwodnych. W jej trakcie przekazano nowe informacje na temat aktualnego stanu programu A26. Prezentację poprowadził osobiście dyrektor Saab Kockums Gunnar Wieslander. Przedstawiciel firmy przekonywał, że program A26 rozwija się zgodnie z planem i Szwedzi są gotowi do jego rozszerzenia – budując okręty podwodne dla innych państw.

Serwis Specjalny Defence24MSPO 2017 - wiadomości i analizy z Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach

Dyrektor Saab stwierdził, że okręty podwodne A26 to w żadnym przypadku nie jest „rewolucja”, ale „ewolucja”. Nowe jednostki nie są obarczone ryzykiem popełnienia błędu, ponieważ rozwiązania i koncepcje były już wcześniej sprawdzone i teraz zostały tylko odpowiednio zmodernizowane.

Mocnym punktem oferty Saaba ma być ciągła i bardzo dobra współpraca pomiędzy przemysłem, szwedzkimi siłami zbrojnymi i szwedzką agencją zamówień obronnych FMV (Försvarets materielverk) z instytutem badań wojskowych FOI (Totalförsvarets forskningsinstitut). W ten sposób doświadczenia marynarzy są później przekładane na konkretne zamówienia, które realizują zakłady stoczniowe i które nadzoruje administracja rządowa. M.in. to właśnie agencja FMV prowadzi dialog z obiema stronami i rozwiązuje ewentualne problemy.

W tych działaniach dodatkowym wsparciem są szwedzki rząd i parlament. To właśnie stamtąd przyszła pomoc przy przejmowaniu w 2014 r. stoczni Kockums przez Saab od niemieckiego koncernu TKMS i tam również zapadła deklaracja, że okręty podwodne należą do „żywotnych dziedzin dla Szwecji”. Efektem tego było zamówienie złożone 19 marca 2015 r. przez agencję FMV na budowę dwóch okrętów podwodnych typu A26 i modernizację w ramach remontu głównego („midlife upgrade”) dwóch okrętów podwodnych typu A-19 Gotland (HSwMS „Gotland” i HSwMS „Uppland”).

A26 nie powstaje „od zera”

Mówiąc o „kontynuacji” prezes Saab Kockums przypomniał, że budowa konwencjonalnych okrętów podwodnych w Szwecji trwa praktycznie nieprzerwanie od 1914 r., kiedy powstała pierwsza jednostka tej klasy - HSwMS „Svärdfisken”. Jako najważniejszy moment uznał on jednak okres pomiędzy wyprodukowaniem okrętów podwodnych typu Draken i typu Sjöormen (A11). Zwodowany w 1967 r. HSwMS „Sjöormen” był bowiem pierwszą jednostką stworzoną od podstaw przez Szwedów (wcześniejsze konstrukcje opierały się na rozwiązaniach niemieckich). Co więcej Szwedzi klasyfikują Drakeny raczej jako okręty podpowierzchniowe („undersurface”), a dopiero Sjöormeny jako okręty podwodne („underwater”).

Fot. Saab

Rozwiązania z wszystkich późniejszych jednostek stały się pierwowzorem dla tego, co obecnie jest montowane na okrętach podwodnych typu A26. Swoistym pomostem stały się jednak tak naprawdę modernizowane obecnie, dwie jednostki typu Gotland i to z trzech powodów. Po pierwsze ze względu na to, że prace są realizowane przez ten sam zespół ludzi, który będzie budował okręty A26. Po drugie, wykorzystywana jest ta sama linia produkcyjna, która praktycznie została zbudowana od nowa, z nowymi maszynami i unowocześnionymi halami (w zakładach stoczniowych w Karlskronie).

Czytaj więcej: Najnowsze informacje i analizy z Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach

Po trzecie, modernizowane Gotlandy otrzymają w dużej części takie samo wyposażenie, jakie zostanie zamontowane na A26. Szwedzi przypominają bowiem, że u nich „midlife upgrade” w odniesieniu do okrętów podwodnych oznacza, że modernizowane jednostki otrzymają „praktycznie nowe życie”. „My jesteśmy w jacyś sposób brutalni. My tniemy okręt na części, wyciągamy z nich wnętrzności, wkładamy do nich nowe wnętrzności”. Dopiero później wszystko jest ponownie łączone.

Modułowość ułatwia projektowanie, budowę i przyszłą eksploatację

Wszystkie szwedzkie okręty podwodne są tworzone zgodnie z tzw. modułową koncepcją projektową (modular design concept). W przypadku okrętu podwodnego typu A26 oznacza to wstępne podzielenie kadłuba na cztery główne sekcje, z których każda jest osobno budowana. Wewnętrzne wyposażenie jest również oddzielnie montowane: najpierw na paletach, a później na specjalnych platformach, które są na końcu wsuwane do poszczególnych sekcji.

Fot. Saab

Standardowa metoda wyposażania okrętów podwodnych polegała natomiast na powolnym montowaniu kolejnych urządzeń w poszczególnych sekcjach. Nowy sposób jest o tyle lepszy, że całe wyposażenie już po zainstalowaniu może być z łatwością przetestowane poza kadłubem okrętu. Ponadto pomaga to w późniejszych modernizacjach. Poszczególne platformy można bowiem wcześniej projektować i kompletować dla okrętów, które są nadal w linii. Później następuje po prostu ich szybka wymiana po oddzieleniu od kadłuba unowocześnianej sekcji.

Fot. Saab

W taki właśnie sposób prowadzona jest modernizacja Gotlandów. Dodatkowo okręty te otrzymują w tej chwili wyposażenie, które później zostanie również włożone do A26. Według Szwedów takie działanie zmniejsza ryzyko popełnienia błędów, a ponadto jest przygotowaniem pod kolejne modernizacje, które będą realizowane w taki sam sposób. Pierwszy Gotland został już złożony i wypłynie na morze jeszcze w tym roku. Drugi ma być gotowy na początku przyszłego roku. Wtedy więc pojawi się po raz pierwszy możliwość realnego przetestowania dużej części rozwiązań z okrętu A26.

Fot. Saab

Budowa „właściwych” okrętów podwodnych typu A26 jest realizowana w dwóch miejscach. W zakładach w Malmö realizowane są prace projektowe. W stoczni w Karlskronie natomiast odbywa się wyposażania sekcji i składania okrętów. Szwedzi zdradzili częściowo, co już zostało zrobione w programie A26. W pełni gotowa do zamontowania jest przednia, sferyczną część kadłuba sztywnego (bulkhead). Zbudowano również wszystkie ramy (frame) z których składa się kadłub sztywny A26. Obliczono, że wąski pas stali, który posłużył do ich tworzenia miałby długość 14 km.

Wielozadaniowość A26

Tym co według przedstawicieli Saab cechuje ich okręty podwodne jest wielozadaniowość. W części dziobowej są bowiem cztery standardowe wyrzutnie torpedowe (WT) kalibru 533 mm, ale jest również jeden cylindryczny dok MMP (Multi Mission Portal), który ma średnicę większą niż 1,5 m, długość ponad 6 m, i który został umieszczony centralnie pomiędzy pozostałymi WT. Dok ten ma być głównym elementem pozwalającym na rozszerzenia zakresu zadań już zbudowanych okrętów podwodnych np. poprzez wykorzystanie większego rozmiarowo sprzętu dla komandosów, bezzałogowych pojazdów podwodnych, czy niestandardowego uzbrojenia (o średnicy większej niż 533 mm).

Fot. Saab

Prezes Saab Kockums opisał to bardzo dosadnie: „Nie mam dosyć fantazji, by powiedzieć, jak wiele rzeczy możemy wyłożyć do tej dużej wyrzutni”. Wielozadaniowości podporządkowano również Bojowe Centrum Informacji (Control Room), które poprzez prostą zmianę oprogramowania może się podjąć realizowania zupełnie nowych misji. Dodatkowo BCI zostało tak umiejscowione i zbudowane, by operatorom w pracy nie przeszkadzali przechodzący wzdłuż okrętu inni członkowie załogi. Znikną też charakterystyczne dla okrętów podwodnych głowice peryskopów, ponieważ wszystkie maszty i peryskopy na okrętach A26 są niepenetrujące (przekazywanie obrazu odbywa się więc elektronicznie, a nie poprzez układy optyczne).

Wielowariantowość A26

Sam fakt, że Szwedzi zastosowali modułową budowę okrętów podwodnych pozwala w oparciu o jeden projekt bazowy tworzyć jego wiele wariantów. Przykładowo, jeżeli trzeba zwiększyć zasięg pływania lub czas przebywania pod wodą to wystarczy w kadłub wkomponować dodatkową sekcję ze zbiornikami paliwa i ciekłego tlenu. Jeżeli trzeba zwiększyć liczebność załogi lub zabierać większą liczbę komandosów to wystarczy w tej nowej sekcji wprowadzić nowe kabiny, pomieszczenia magazynowe na sprzęt i większą mesę.

Szerokość wprowadzanych do kadłuba sekcji nie jest stała i będzie zależeć od stawianych im zadań. Taki dodatkowy moduł może np. przenosić wyrzutnie pionowego startu dla rakiet manewrujących. Szwedzi przeprowadzili już prace koncepcyjne dające możliwość wprowadzenia na okrętach A26 sekcji z wyrzutniami dla kilkunastu takich pocisków.

Fot. Saab

Jak na razie Saab proponuje trzy warianty okrętów wywodzących się z koncepcji i projektu A26: przybrzeżny („Pelagic”), oceaniczny („Oceanic”) i oceaniczny o zwiększonym zasięgu („Oceanic-extended range”). Różnią się one m.in. długością, wypornością, średnicą kadłuba oraz możliwościami. Tak szeroka propozycja wynika z szacunków Saab-a wskazujących, że w ciągu najbliższych piętnastu lat trzeba będzie na świecie wymienić około 80 klasycznych okrętów podwodnych. I Szwedzi chcą się do tego przygotować.

Fot. Saab

Co ciekawe dyrektor Saab Kockums Gunnar Wieslander odpowiadając na pytanie, dla kogo są tworzone nowe warianty okrętu podwodnego A26 w pierwszej kolejności wskazał holenderską marynarkę wojenną - zainteresowaną większą jednostką. Szwedzi nie chcieli jednak ujawnić z kim są prowadzone konsultacje na temat mniejszej wersji A26 („Pelagic”). W tym kontekście nazwa „Polish Navy” nie padła ani razu.

Fot. Saab

Jeżeli chodzi o Polskę, to prezes Saab Kockums bardzo mocno podkreślał wolę kooperacji przemysłowej z innymi krajami i kilkakrotnie jako dobry przykład wymienił polską stocznię Nauta, gdzie w ramach porozumienia o współpracy budowany jest kadłub okrętu rozpoznawczego dla szwedzkiej marynarki wojennej.

Szwedzkie możliwości czy marzenia?

Szwedzi chcąc pokazać do czego są zdolne ich okręty podwodne przypominają, że Bałtyk jest bardzo wymagającym akwenem, z dużym ruchem jednostek pływających, trudnymi warunkami hydrologicznymi i ze średnią głębokości 64 m. Wskazują również, że jest to morze zaminowane, na dnie którego może być nawet kilkadziesiąt tysięcy min morskich z czasów I i II wojny światowej. Co więcej są to miny bardzo dobrze zachowane, ze względu na właściwości wód Bałtyku. „Zobaczcie na okręt Waza w muzeum. Problem jest w tym, że Bałtyk również zachowuje w dobrym stanie miny”.

Szwedzcy inżynierowie opanowali jednak sztukę budowania okrętów podwodnych, które potrafią przetrwać w tak trudnych warunkach i działać operacyjnie. Budowa jednostek na większe akweny jest według Saab o wiele łatwiejszą sprawą. I dlatego uważają, że ich propozycje mają duże szanse w kolejnych przetargach.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 92
Reklama
Var
niedziela, 27 października 2019, 20:17

Brać ten A26 co prawda narazie Tomahawki nie mieszczą się za bardzo w pionie- tylko dlaczego marynarka ma brać właśnie te rakiety? Saab’owi zależy żeby coś sprzedać poza Szwecję i to bardzo. Moduły - niektóre można zrobić w kraju. Kadłuby niech powstaną w Szwecji. Po co inwestować w umiejetność budowy skoro nam starczą 2 kiedyś może 4.

Bolo
niedziela, 15 marca 2020, 15:20

Popieram. Naczytałem się o propozycjach i Francuzów Scorpene i Niemców A212. Wyglądana to, że propozycja szwedzka jest najlepsza. Rodzaj i funkcje okrętu, napęd, uzbrojenie, itd. I najważniejsze kooperacja i tanie koszty eksploatacji. Takich okrętów nawet 8 szt. - 4 Pelagic i 4 Oceanic. Większych póki co, nie trzeba. Niemcy i Francja w przeszłości już nas nieraz "nakarmili".

Moskito
sobota, 15 września 2018, 03:55

@edi Taaak.... Niemcy i Francja na pewno nam pomogą i żadne, ale to żadne naciski ze strony Rosji nie będą miały wpływu na ich decyzje. W sumie nawet nie będą musieli naciskać, bo dwa wyżej wymienione kraje zrobią wszystko czego życzy sobie Rosja z własnej nieprzymuszonej woli i po starej znajomości. Zastanów się nad tym.

JASIO co wie.......
poniedziałek, 4 września 2017, 15:25

by nie popadać w megalomanie i zarzynanie finansowe zakupić Koreański okręt podwodny HDS-500RTN o wyporności 500 t i technologie jego produkcji . ....i będzie OK......ma świetne parametry i dla potrzeb MW i jej zadań wystarczy

edi
sobota, 2 września 2017, 18:48

Szwecja ma jeden ale konkretny problem nie jest w NATO i w razie W z Rosją będzie podatna na naciski czy nawet groźby Rosji bardziej niż kraje NATO. Patrz NS 1 czy NS 2 gdzie Szwecja jakoś nie protestowała mimo że tu chodzi o środowisko o które Szwedzi tak dbają

Var
niedziela, 27 października 2019, 20:02

Jakie naciski, żeby Polsce tego nie przekazać? A jak juz będzie przekazany, że nacisną super guzik i wyłączą ten okręt? Militarnie na razie to Szwecji powinno zależeć żeby Polska była jak najsilniejsza i związała Rosję w razie „w” Jak najdłużej i najlepiej i jeszcze na własnym terytorium. Nikt juz nie wierzyłbym w zapewnienia o nieagresji w razie takiego konfliktu. To samo zresztą w drugą stronę. „Elity” rosyjskie nie lubią chyba tylko Polski bardziej od Szwedów.

dim
niedziela, 3 września 2017, 00:19

A Niemcy oczywiście protestowały przeciw NS ? A teraz nawet mają już czelność równać Polskę z "kulturą polityczną" Turcji, choć punktów wspólnych żadnych. O standardowych tekstach władz francuskich nt. Polski nie wspomnę, bo po co ? nie nauczyli się niczego przez ostatnich 20 lat, ani nie mają zamiaru.

c77
sobota, 2 września 2017, 22:38

Mimo wszystko nie bardziej chyba niż Francja czy Niemcy czego przykłady w ostatnich latach już widzieliśmy /Francuzi uciszali nas kiedy trwała wojna w Gruzji a Niemcy nie za bardzo chcieli zgodzić się na wzmocnienie tej naszej wschodniej flanki o rurce NS nie wspominając/.

Zdzicho
niedziela, 3 września 2017, 04:26

Bezpieczenstwo okretu podwodnego rosnie wraz z kwadratem glebokosci , jaka ten okret moze osiagnac . Baltyk jest morzem bardzo plytkim , okrety podwodne moga byc niszczone z latwoscia przez samoloty przeciwnika , nie wspominajac o okretach nawodnych .Posiadanie floty okretow podwodnych na Baltyku to sa fanaberie porownywalne z posiadaniem floty lotniskowcow na zamknietym akwenie wodnym .Wyrzucone pieniadze .

siekierka
poniedziałek, 5 marca 2018, 13:10

Wiesz zdzichu, z rozumem jest tak, ze każdy uważa iż go ma wystarczająco dużo. A szczególnie ci, którzy go nie mają.

Max Mad
niedziela, 3 września 2017, 18:14

Bezpieczeństwo okrętu zależy od warunków hydrograficznych akwenu a Bałtyk jest nazywany "rajem okrętów podwodnych" ze względu na bardzo korzystne warunki.

silent
niedziela, 3 września 2017, 13:04

Mimo wszystko namierzenie konwencjonalnego OP na Bałtyku jest szalenie trudnym wyzwaniem więc ten zakup nie jest bez sensu.

Hejka
wtorek, 5 września 2017, 20:52

Mam, moim zdaniem, super pomysł na genialne modyfikacje łodzi podwodnych. Może kiedyś się pochwalę (choć raczej na zjeździe zaproszonych gości najlepszej uczelni technicznej na świecie, jak w końcu tam dojadę).

Hejka
wtorek, 19 września 2017, 01:19

Odpowiedź jest prosta i brzmi. Oczywiście nie. Zaprezentowana przy innym artykule tego Portalu koncepcja modułowego okrętu ("Zasugerowano, że tylko gadam i się nie udzielam konstrukcyjnie. Może powinienem opatentować, ale co tam. Bardzo proszę. Nowatorska koncepcja budowy okrętu dla potrzeb marynarki wojennej (i ratownictwa morskiego). Podstawową ideą jest wydzielenie ale i zespolenie funkcji podwodnej i nawodnej okrętu (pomysł z przed 20 lat). Połączenie katamaranu z łodzią podwodną. Połączenie korwety rakietowej o wyporności 500 ton i łodzi podwodnej o wyporności 500 ton (np. koreańskiego okrętu HDR-500RTN z dowolną nadbudową pozwalającą na posiadanie wspólnej załogi i jednocześnie na pełną operacyjność obu okrętów po rozdzieleniu). Zalety? Niewykrywalność okrętu podwodnego do czasu rozdzielenia. Wygoda załogi okrętu podwodnego (do czasu pracy operacyjnej mogłaby przebywać na pokładzie okrętu nawodnego) ale przede wszystkim wydłużenie czasu autonomicznego działania okrętu podwodnego który byłby biernie dostarczany w pobliże akwenu operacyjnego przez swoistego "nosiciela" czyli inny okręt nawodny.) nie jest hipernowoczesnym pomysłem modyfikacji konstrukcji łodzi podwodnej o której myślałem powyżej. Pomysł modułowego okrętu jest z przed 20 lat a od tamtego czasu technika budowy i technologia materiałowa bardzo się rozwinęły.

box
niedziela, 3 września 2017, 03:11

Jeśli chodzi o MW to należy przedewszystkim zdać sobie sprawę ze nie jest to rodzaj sił zbrojnych który będzie odgrywał kluczową rolę dla naszej obronności. I wiem ze fajnie się mówi ze Polska powinna mieć wspaniała MW, że tyle lat walczyliśmy o dostęp do morza wiec teraz marynarka powinna być naszym oczkiem w głowie. Tylko ze takie patetyczne wypowiedzi nie zmienia rzeczywistości czyli tego ze z trzech głównych rodzajów sił zbrojnych to właśnie MW będzie odgrywała najmniejsza rolę dla naszej obronności co w połączeniu z ograniczoną liczba środków musi prowadzić do wniosku ze nie możemy teraz pozwolić sobie na zbyt silne finansowanie tej części armii kosztem innych rodzajów sił zbrojnych w tym wojsk lądowych i sił powietrznych a nawet ot bez ktorego praktycznie nie ma mowy o skutecznej obronie kraju (bo ciężko sobie wyobrazić ze 40tys wojsk lądowych będzie w stanie to zrobić, bo taka ilości nie wystarczy nawet na zabezpieczenie strategicznych obiektów czy tras zaopatrzenia nie mówiąc o linii frontu nawet na minimalnym odcinku). Co w takim razie należy zrobić? Trzeba dokonać wąskiej specjalizacji naszych sił morskich pod kątem napaści ze strony potencjalnego przeciwnika lub przeciwników. I wydaje się że najlepiej zainwestować jest właśnie w okręty podwodne wyposażone dodatkowo w rakiety manewrujace (4-6), możliwie mocno uzbrojone w rakiety p-lot oraz p-okretowe korwety (x3-4), parę okrętów patrolowych (żeby nie marnować środków na patrolowanie morza korwetami bez potrzeby) które również w miarę możliwości i powinny zawierać wyrzutnie p-lot i p-okretowe a także należy rozwijać drony pod wodne które w razie potrzeby będą wstanie uderzyć np jednostki wychodzące z rosyjskich portów na Bałtyku lub w samym porcie czy skasować nord stream tak żeby nie dało się go zbyt szybko odbudować. Do tego trzeci ndr, a pozostałe przestarzałe jednostki zakotwiczyc w portach żeby nie generowaly kosztów ale żeby były pod ręką w razie jakiejś krytycznej sytuacji.

box
niedziela, 3 września 2017, 12:53

I oczywiście żeby było taniej i szybciej korwety i patrolowce można kupić uzywane chyba ze udało by się usprawnić ich produkcję żeby nie było jak że slazakiem ze za górę kasy mamy łódkę patrolowa. A pieniądze przeznaczyć na op, drony i trzeci ndr

Victor
sobota, 2 września 2017, 18:35

Współpraca ze Szwedami w dziedzinie OP kojarzy mi się głównie z onternowaniem polskich okrętów w 1939. Szwecja nie jest naszym sojusznikiem i w przypadku dzialań wojennych teraz na pewno zrobiłaby to samo. Szwedzi powinni w końcu określić się politycznie a potem proponować współpracą. Inaczej równie dobrze można kupić okręty od FR. Zresztą najpierw trzeba je w ogóle kupić. I tradycyjnie: co w temacie ORP ORZEŁ?

Michał Kaśkosz
niedziela, 3 września 2017, 17:37

Od Szwecji kupiliśmy armaty do naszej baterii obrony wybrzeża H. Laskowskiego.

.
sobota, 2 września 2017, 18:31

Jesli tylko (wreszcie) USA odpowie na nasz list w sprawie tomahawk ,to nawet bym sie nie zastanawiał

Tajemniczy don Pedro
sobota, 2 września 2017, 18:27

30 czerwca 2015 FMV podpisało z SAAB kontrakt na budowę 2 A26 Minęło 2 lata i 2 miesiące - nie powstała jeszcze nawet 1 sekcja kadłuba okrętu... Całe seminarium nt. A26 jest w internecie do obejrzenia na stronach SAABa. Można je podsumować w następujący sposób: - nudna wirtualna prezentacja tych samych co rok temu rysunków A26 - sam Wislander nie wierzy w to co mówi - modułowa budowa jako propozycja wyjścia na rynki zewnętrzne - tylko wizja bo zamówień brak a przedstawione modyfikacje to tylko artystyczna wizja - modułowa budowa - zwiększenie zasięgu poprzez zwiększanie zespołów AIP (ilości zapakowanych silników sterlinga) - jak podejść do tego przy sekcji VLS? - większy okręt do dłuższego przejścia wymaga większej mocy i większej ilości paliwa, czyżby zatem jeszcze dodatkowa sekcja na paliwo i dodatkowe zespoły sterlinga!!! - zamiast budowy A26 film o remoncie gotlanda - ponowna prezentacja dziobowej grodzi sferycznej - a to ciągle tylko mały fragment skomplikowanego dziobu - na razie nic więcej nie powstało - puste hale na których leżą 3 wręgi i nic poza tym, więc gdzie tu do wyposażania sekcji - slajd Construction Activities - na zielono to ciągle plany produkcyjne, chyba żeby uznać te 3 wręgi i ciągle pokazywaną część grodzi dziobowej (bo dopiero z wyrzutniami i multimission portal będzie można mówić o gotowej sekcji dziobowej do wyposażania. - dziennikarz zadaje ciekawe pytanie o moce produkcyjne w Kockumsie - gdyż ich brakiem Kockums w Szwecji tłumaczył budowę okrętu rozpoznawczego w Naucie Podsumowując, ponad dwa lata od rozpoczęcia i postępów nie widać. W całym przekazie kłóci się wewnętrznie ciągle podkreślane doświadczenie i możliwości z przedstawionymi faktami na temat budowy okrętu. Brak zespawanej chociażby 1 sekcji kadłuba okrętu (podkreślam tu słowo kadłuba - czyli kawałka rury) może wskazywać na rzeczywiste problemy z potencjałem produkcyjnym. Cały kadłub mocny buduje się ponad 30 miesięcy i to w stoczni która robi to na co dzień. Pozostaje zatem postawić pytanie - czy zatem ciągle wirtualny A26 po 2 latach i 2 miesiącach produkcji na pewno jest realizowany zgodnie z planem?

Boczek
poniedziałek, 4 września 2017, 18:05

...i skwapliwie przemilczano temat powrotu projektu do parlamentu, bowiem A26 ukazał się być dużo drozszy - ca. na poziomie 212A 2nd batch. Stare technologie które muszą stosować Szwedzi po prostu przemilczymy.

dim
niedziela, 3 września 2017, 00:21

Właśnie to bardzo dobrze, skoro obronność Polski i tak ma w tej chwili pilniejsze wydatki do poniesienia. Skandynawowie przynajmniej tak bezczelnie nie zadzierają nosa.

gts
sobota, 2 września 2017, 22:47

Moze byc tak ze szwedzi juz nie maja kompetencji w tym zakresie. Pracownicy wola brac socjal, albo pracowac jako opiekunki niz ciezko w hucie czy na montowni... dlatego szukali jakichs robotnikow u nas. Wydaje mi sie to po czesci prawdopodobne. Czy nie warto sklonic ich do przeniesienia tej produkcji do nas? Podobnie z Norwegia, no ale to tylko dywagacje, rownie dobrze te luzne mysli moga byc zwykla fantazja.

krzysztof
niedziela, 3 września 2017, 18:16

fajna zabawka ale wartość i tak będzie tylko taka jak broni na pokładzie - kilka torped i parę rakiet - jeśli to będą bardzo skuteczne to brać :)

cotozaroznica
środa, 6 września 2017, 03:50

Konstrukcja modułowa specjalnie dla Macierewicza - miały być samoloty - będą samoloty !

PolExit
wtorek, 5 września 2017, 11:30

Faktycznie najlepsza propozycja z istniejących, a przedewszystkim daje możliwość rezygnacji z opcji Francuskiej i Niemieckiej. Powinniśmy tylko w ramach offsetu wyciągnąć jak najwięcej technologii.

halny
sobota, 2 września 2017, 17:46

Rosjanie i tak budują lepsze okręty, obecne Warszawianki nie mają sobie równych a juz powiedziano… że po wielu trudach typ Łada wchodzi do produkcji.

Davien
niedziela, 3 września 2017, 09:21

Halny 626 to modernizacja starych Kilo, nawet ostatnio musieli im dodawać wykładzine anechoiczną bo za łatwo było je wykryc:) O Ładzie to jak na razie wiadomo że maja podobno zrobic dwie pozostałę z trzech w ogóle zamówionych, choc po tym jak skończył prototyp( jednostka doswiadczalna bo z powodu wad nie wszedł nawet do słuzby) to kiepsko to wyglada.

Rah Warsz
niedziela, 3 września 2017, 00:47

Znam kilka warszawianek, fajne i piękne dziewczyny ale czy nie mają sobie równych... ;) tu bym polemizował zefirku. We wczesnych latach 80 znajomy ojca miał Ładę 1600 cm3 całe 78 KM normalnie potęga ;) ... odstawiał Dużego Fiata 1300 (65 KM) mojego Taty hoho. Ale wiesz co... do Forda Granady ojca kolegi ta Łada startu nie miała, no po prostu to była przepaść... No i tak samo jest z twoją nową Ładą, w stosunku do naszych struszków Kobenów z lat 60 tych i starej Warszawianki z lat 80 tych to są te Łady hoho... Niestety w porównaniu do A 212/ 214/218/ Delfinów/Scorpene/ Soryu czy nawet Gotlandów to już tak dobrze nie ma, wręcz odwrotnie. Magiczna nowa Łada wchodzi, wchodzi i wejść do służby nie może jak T 14 Armata, Kurganiec, Bumierang, Suchoj 57 i wiele innych sprzętów co "nie imiejet analoga w mirie":)))). Ja tam rozumiem, taka praca zefirku i trzeba chwalić swój ogonek.

dim
niedziela, 3 września 2017, 00:30

I cóż ? Może sądzi Pan, że samymi zbrojeniami i przemysłem zbrojeniowym nadrobią dystans do świata ? Ja myślę, że raczej "uda im się to" akurat tak, jak udawało się związkowi sowieckiemu. Albo może, czy dzięki "Warszawiankom", choć do połowy polskiej minimalnej, wrosną w Rosji realne płace tych 27 mln pracowników, którzy dziś zarabiają po mniej niż 120 Euro miesięcznie ?

Buba
sobota, 2 września 2017, 21:51

Proszę bez jaj warszawianka to zmodernizowany okręt klasy kilo. Technologicznie to połowa lat 70.

polak mały
poniedziałek, 4 września 2017, 13:48

Uprzejmie, bez złośliwości proszę o informację po co nam okręty podwodne i jakie zadania mogą one wykonać, których nie potrafi wykonać lotnictwo. Ile samolotów np. F16V możemy mieć za trzy okręty?

KrzysiekS
wtorek, 5 września 2017, 08:38

KrzysiekS->polak mały Równie dobrze można powiedzieć po co nam lotnictro FR ma przecież jedno z najlepszych OPL. Każdy rodzaj uzbrojenia wymusza na potencjalnym przeciwniku kontreakcję próbę zneutralizowania tego uzbrojenia i co dla nas najważniejsze pytanie czy są w stanie w pierwszych godzinach ataku zneutralizować ten rodzaj wojsk dlatego OP na morzu akurat wpisuje się idealnie jako jednostka najtrudniejsza do zneutralizowania.

POLAK
sobota, 31 sierpnia 2019, 20:16

FR nie ma jednej z najlepszych OPL i nigdy mieć nie będzie :P

Boczek
poniedziałek, 4 września 2017, 20:09

Polaku mały, napisz w wyszukiwarce portalu (do wyboru); "okręt podwodny", "TKMS", "DCNS", "SAAB", "Scorpène", "A26", "212A" - materiału jest już na całą książkę. "jakie zadania mogą one wykonać, których nie potrafi wykonać lotnictwo" Krótko: - samolot nie może leżeć na dnie tygodniami i nasłuchiwać tworząc biblioteki akustyczne jednostek dla inteligentnych min i pozostałego rozpoznania - nie może też skrycie nimi potem minować - nie może w 100% zatopić żadnego okrętu. Generalnie 1-2 SSM to za mało, jedna nowoczesna torpeda to ~100% dno. - jeden OP wiąże i ogranicza możliwość operowania od kilku do kilkunastu jednostek przeciwnika - godzinami, dniami, tygodniami - bez przerwy, nawet kiedy go już tam dawno nie ma - samolot nie może wysadzić skrycie na brzeg kilku- do kilkunastoosobowej grupy specjalsów. - żaden samolot nie odstrasza tak od Twojego związku jak operujący w pobliżu niego OP - OP to najtańszy w sensie koszt-efekt-skuteczność system. Drogi w pozyskaniu, ale stosunkowo tani utrzymaniu i z reguły jak już robi bummm to się spłaca w ciągu 20 minut. - w wyniku traktatów, niektóre typy missiles mogą być przenoszone jedynie na jednostkach pływających. - jest de facto niewykrywalny i jeżeli ma amagnetyczny kadłub i AIP na bazie ogniwa z O2 i H2 pozostanie takim przez najbliższe dziesięciolecia.

tomuciwitt
poniedziałek, 4 września 2017, 17:48

Ile moglibyśmy mieć F-16 V za 3 okręty ? Dokładnie nikt Ci nie odpowie bo cena ewentualnych OP i F-16 dla Polski nie jest znana. Można jedynie próbować coś skalkulować przez analogię. Ostatnie informacje o okrętach niemiecko - norweskich mówią o kwotach od 900 mln do 1,075 mld € za sztukę. Trzy sztuki to od 2,7 do 3,25 mld €. Co do ceny F-16 . W jednym z amerykańskich serwisów finansowych znalazłem informację , że potencjalny kontrakt w Indiach ( max 150 szt. f-16 ) może być wart 12 mld $. Jedna szt. wychodzi więc około 68 mln € . Za 3,25 mld € moglibyśmy więc kupić 48 F-16 . Nie zapominajmy jednak , że to tylko gdybanie w “ okolicach” cen. Poza tym trzeba jeszcze znaleźć pieniądze na eksploatację w całym cyklu życia myśliwca . W polsce jest to 20 mln zł za sztukę rocznie. Koszt roczny 48 sztuk to prawie miliard zł. Co do zadań. F-16 nie zatopi wrogiego okrętu podwodnego , nie zaminuje torów wodnych . Okręt podwodny po rozpoczęciu wojny może dłużej pozostawać w ukryciu i szachować przeciwnika. W polsce rozpatruje się zakup OP głównie ze względu na możliwość przenoszenia pocisków manewrujących i traktowanie ich jako broni odwetowej i odstraszającej. Ile takie okręty mogą realnie zabrać takich rakiet ? Po 16 szt? Razem daje to 48 szt. To samo można moim zdaniem zrealizować za pomocą lotnictwa np. JASSM-ER

Kiks
poniedziałek, 4 września 2017, 17:14

Podejść bardzo blisko niezauważony i wystrzelić rakiety?

maqq
niedziela, 3 września 2017, 00:40

Pytanie za 100 pkt, czy nam jest bardziej potrzebne kilka OP, czy raczej kilkaset uzbrojonych dronów podwodnych...? Bo te drugie moglibyśmy zrobić sami.

tak
niedziela, 3 września 2017, 16:26

kilka OP

MAR
poniedziałek, 4 września 2017, 12:51

Polska kupi A26

Krzysztof
poniedziałek, 4 września 2017, 16:33

To, że kupimy A26 to oczywista oczywistość! Pytanie, ile i jakich wersjach? Czy do A26VL (SSG) dokupimy parkę SSK?

Krzysztof
poniedziałek, 4 września 2017, 16:25

To oczywista oczywistość :-) Pytanie - ile i w jakich wersjach? Bo coś mi się wydaje, że nie kupimy tylko A26VL (SSG). Odnoszę wrażenie, że jakieś (SSK) też będą w pakiecie.

Wojciech
niedziela, 3 września 2017, 14:41

Na ile przydatne są okręty podwodne na Bałtyku w przypadku dominacji floty nawodnej i lotnictwa pokazała Kampania Wrześniowa. Za gigantyczne pieniądze zamiast kilkuset samolotów mieliśmy 5 okrętów podwodnych które nie zanotowały ANI JEDNEGO TRAFIENIA. Czy nasi politycy i wojskowi w ogóle nie znają historii?

kobuz#
poniedziałek, 4 września 2017, 17:18

nie zanotowały ANI JEDNEGO TRAFIENIA.... Czy coś już słyszał o zatopieniu niemieckiego desantu na statku "Rio de Janeiro" przez polski ORP "Orzeł"?. Zginęło wtedy kilkaset niemieckich żołnierzy Wehrmacht´u w trakcie desantu Norwegii.. so what

pablo
niedziela, 3 września 2017, 22:23

Zainteresuj się najpierw w jakim celu przed wojną kupowaliśmy okręty podwodne (jakie miały zadania), i jakie w ogóle były zadania całej naszej marynarki. Dopiero wtedy możemy dyskutować

say69mat
niedziela, 3 września 2017, 19:38

Po pierwsze, nie było wypracowanej taktyki działania OP w warunkach wojennych. Po drugie, skąd miałyby pochodzić rzeczone samoloty??? Skoro nasze wytwórnie dysponowały jedynie prototypami, a PZL P24 produkowano jedynie na eksport. Z kolei zakup samolotów od europejskich sojuszników lub z USA był dla naszych specjalistów od pozyskiwania uzbrojenia totalną gehenną

ghj
niedziela, 3 września 2017, 18:45

Nie zanotowały trafień, bo większość nie miała tak podstawowego sprzętu jak szumonamiernik. Poza tym działalność naszych okrętów blokowało paniczne trzymanie się prawa morskiego oraz realizacja beznadziejnego planu "worek", gdzie okręty kurczowo trzymały się wyznaczonej strefy, choć wiedziały gdzie jest np. Schleswig holstein. No ale był poza strefą działania operacyjnego i dowódcy mogli sobie jedynie oglądać łuny wystrzałów na pancerniku, i czekać podczas ładowania akumulatorów na bombę od niemieckiego myśliwca...

Max Mad
niedziela, 3 września 2017, 18:13

Na ile przydatne na Bałtyku były okręty pokazała reszta wojny gdzie okazało się że nie tylko przydatne ale bardzo ważne. Ale co tam wiedzą wszystkie państwa z okrętami podwodnymi znajdujące się na Bałtyku. Wojciech im powie że są nieprzydatne i Niemcy, Rosjanie, Szwedzi, Polacy zgodnie je zezłomują bo przecież Wojtek powiedział że nieprzydatne.

[sic!]
sobota, 2 września 2017, 22:41

Norwegowie właśnie wybrali niemiecki Thyssen Marine dla swoich op

awf
niedziela, 3 września 2017, 19:55

Bo Niemcy wybrali rakiety Kongsberga. Handel wymienny

Gulden
sobota, 2 września 2017, 22:35

Primo.Propozycja jest ciekawa jeśli chodzi o szwedów.Tylko jeden problem.Jak wyglądałby w przyszłości serwis tych okrętów?Gdzie to miałoby niby stacjonować w Polsce?Są takie bazy,zaplecze?Secundo.Cokolwiek byśmy nie wzieli i tak trzeba byłoby to mieć to pod "gazem"łącznie z uzbrojeniem do tego.Transport,zapewnienie dostaw amunicji z kierunków niepodatnych na zakłócenie,prawda?Tercio.Czy te okręty które wzielilbyśmy(obojętnie z jakiego kerunku,rzekomo szecja,niemcy,francja..)spełniają warunki maksymalnej"cichości"jeśli chodzi o układy napedowe,bo jak rozumiem nie bierzemy w pełni wyposażonych killerów atomowych jakie mają ruscy i amerykanie?No i w sumie PO CO potrzebna by na m była taka flota,nie mamy imperialnych zapędów,prawda?Dla nas, moim zdaniem,niezbędne są,BARDZO nowoczesne CICHE jednostki o zasięgu,działaniu stricte obronnym(wiem truizm,bo takie okręty to po prostu zabójcy...),a co za tym idzie trudne do zniszczenia,a mogące narobić DUŻO strat,potencjalnemu nplowi.Zachodzę w głowę,GDZIE niby po zakupie schwoac do baz takie jednostki,nie narażając się na rozwalenie ich zanim wyjdą w morze.Gdybysmy mieli jakieś bazy morskie POZA Bałtykiem,POLSKIE bazy,miałoby to jakiś sens.Ubazowanie ich na Bałtyku to proszenie się o straty.Jakoś mi się nie uśmiecha licznie na łaskę sojuszników w kwestii korzystania ich baz ,zaplecza, ochrony OPL.I na koniec,proszę o oświecenie mnie w temacie,JAKIE mają okręty podwodne izraelczycy,gdzie to chowają mniej więcej i skąd ta technologia u nich w tym temacie.Z tego co się orientuję pewnie jakieś jakies technologie ukradli i coś sobie sami klepią w tym temacie.Cóż,skoro mogli zaiwanić plany konstrukcjne Mirage,w Szwajcarii i na tej bazie klepać te swoje Kviry,czy Kvary(którymi posyłali do nieba okolicznych sołdatów,od egipcjan,po jordańczyków),to i w temacie okrętów podowodnych mogli pójść i po tej linii?

stach
poniedziałek, 4 września 2017, 02:33

Dostawali OP od Niemców za darmo, jako odszkodowanie za II wojnę, a teraz nadal dostają, tyle że płacą bodajże 1/2 wartości. Tak się to załatwia..

luka
niedziela, 3 września 2017, 19:34

Co do cichości: szwedzki A-19 Gotland na ćwiczeniach z US Navy niepostrzeżenie podpłynął i "zatopił" im lotniskowiec i niewykryty opuścił teren ćwiczeń. Aż później amerykanie wypożyczyli jedną sztukę i używali przez bodajże 3 lata aby trenować wykrywanie OP.

Victor
niedziela, 3 września 2017, 11:05

Wszystko jest w necie. Izraelowi okręty zbudowali Niemcy. Nic nie musieli "klepać".

prawieanonim
wtorek, 5 września 2017, 14:21

Czeka nas trudny wybór między 212CD a A26 zwłaszcza w świetle tego czego dokonał starszy model A19 na ćwiczeniach z US NAVY.

Boczek
piątek, 8 września 2017, 15:05

4 lata wcześniej zrobił to samo+ 30 letni niemiecki 206. W 2001 w czasie JTFEX 01-2 (to te same manewry gdzie 30 letni! niemiecki 206 "zatopił" amerykański lotniskowiec, po czym wynurzył się obok jego burty, a w 2004/5 (nie pamiętam) zrobił to 8 letni Gotland - to opisuje przepaść technologiczną pomiędzy Niemcami i Szwedami) jeden z Los Angeles miał wykryć i "zatopić" inny niemiecki 206. Niemcy przepływali wielokrotnie wzdłuż amerykańskiego OP, dokładnie wiedząc gdzie on jest, ale nie na odwrót. Amerykańscy oficerowie na pokładzie 206 "robili karpia". Nawet naszych starych Kobben'ów nie byli w stanie wykryć, a Norwegów na Uli KNM Utvær w 2004 roku zdyskwalifikowano w manewrach Joint Winter, bo ...zatopili za dużo okrętów i "popsuli" manewry. Dlaczego nie poprosili Niemców o wypożyczenie? Można jedynie spekulować. Najbardziej prawdopodobne jest, że ma ma sensu, bo jako że wykonane ze stali amagnetycznej, są de facto niewykrywalne.

Arado
sobota, 2 września 2017, 22:08

Szwedzi sa na takim etapie jak my ze Slazakiem,okret niby jest ale dlugo nie bedzie jeszcze plywal.

Neptun
niedziela, 3 września 2017, 12:30

A26 nie istnieje i do statusu budowy jak dzisiaj na ślązaku daleko. Nie mniej porównanie do historii Ślązaka trafne gdyż projekt A26 w przypadku wyboru Szwedzkiej oferty może przybrać podobną formę - patrz collinsy dla Australii. Wykładniczy wzrost kosztów, wprost proporcjonalny do kwadratu opóźnień projektowych co w efekcie doprowadziło do niekończących się problemów a 1 Collins po przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze kosztował ok 800 mln EUR.

Condor
sobota, 2 września 2017, 21:43

Takich 4 poprosze a najlepiej 6 w wersji oceanic extend range. I musza byc z pionowymi wyrzutniami :)

Neptun
niedziela, 3 września 2017, 01:57

Zapomniałeś że to wszystko trzeba zaprojektować i jeszcze musi to spełnić podstawowe dla OP założenia czyli ciężar właściwy okrętu musi się równać ciężarowi właściwemu wody w której ma się zanurzać. A to dla Saaba i jego A26 nie do końca jest wykonalne w wersji extended range i VLS - musisz pamiętać że marketing kieruje się jedną zasadą: NIKT CI TYLE NIE DA CO MY CI OBIECAMY

Jolly Roger
niedziela, 3 września 2017, 01:45

Extended range + VLS to będzie z 30 m dłuższy - pomijając prosty fakt, że go nie ma.

Condor
sobota, 2 września 2017, 21:42

Takich 4 poprosze a najlepiej 6 w wersji oceanic extend range. I musza byc z pionowymi wyrzutniami :)

Marek
sobota, 2 września 2017, 21:37

Warte rozważenia i analizy. Szkoda że nie istnieje w "realu" bo najlepszym sprawdzianem jest wzięcie na testy.

Wojciech
niedziela, 3 września 2017, 14:45

Nie warte. Szwedzi mają setki wysp, zatoczek i innych szkierów gdzie flota może się chować. My nie mamy nic. Płaskie wybrzeże i płytkie morze. Wszystkie 3 OP zostaną zneutralizowane w kilka godzin.

Kos
niedziela, 3 września 2017, 20:37

Wybaczcie pytanie laika, ale pomijając w ogóle zasadność kupna dla MW okrętów podwodnych, czy są jakieś metody weryfikacji czy producent (albo służby kraju producenta) przypadkowo nie zamieściły w nim jakiegoś nadajniczka, mikroczipa lub innego gadżetu aby mieć informacje o aktualnej pozycji op lub wpływać na jakąś jego funkcjonalność. Można się szalenie wykosztować na jego zakup a potem się może okazać, że ktoś będzie miał dokładne informacje o pozycji lub statusie op albo że jakaś jego funkcjonalność zawiedzie akurat w kluczowym momencie.

Boczek
poniedziałek, 4 września 2017, 17:31

Abstrahując od tego, że pod wodą coś takiego nie działa, to np. w przypadku 212CD, Niemcy musieliby zaingerować w Norweski CMS MSI-90, polską łączność (ta razem z krypto jest z reguły narodowa), np. kanadyjski "IPMS", a nawet jeżeli IPMS byłby Siemensa, to z reguły otrzymuje się kody źródłowe z prawem do modyfikacji (ale nie rozpowszechniania). Podobnie chcemy postąpić z CMS Kongsberga - który zresztą mógłby być również instalowany w odpowiedniej wersji na Miecznikach. W przypadku "z jednej ręki" - jak Scorpène z SUBTICS czy A26 z 9LV i z nimi sprzężonymi systemami automatyzacji "IPMS", masz bardziej ograniczone możliwości kontroli, ale też bym nie demonizował.

oli
poniedziałek, 4 września 2017, 14:44

po to jest polski kontrwywiad na kazdym etapie produkcji żeby nad takim problemem czuwać....

nikt ważny
poniedziałek, 4 września 2017, 14:16

A po co coś montować. Wystarczy "sygnatura" okrętu w różnych warunkach i odpowiedni komputer pomyli się tylko raz na tysiąc przypadków.

taxi
poniedziałek, 4 września 2017, 12:22

ile masz lat? To dotyczy wszystkich systemów. Poczytaj co zrobiły zakupione przez irak "zachodnie" radary podczas pustynnej burzy

Max Mad
poniedziałek, 4 września 2017, 00:56

Gdyby to dobry człowieku ktokolwiek zrobił to by wyleciał z biznesu na zawsze. A to jak wiadomo szkodzi zarabianiu kasy więc nie, nie robi się tego bo nikt nie jest aż tak głupi.

Luke
sobota, 2 września 2017, 21:06

Ja jestem zatym wlasnie projected! A26 jest dla Polski.

Buba
sobota, 2 września 2017, 20:57

Dobrze ,że amerykanie takich nie mają bo wiadomo kto by wygrał przetarg. A tak na serio to szwedzi są najbardziej elastyczni jeśli chodzi o umowę. Sądzę ,że to ciekawa propozycja.

badyl..
sobota, 2 września 2017, 20:53

nie kupimy, spokojna głowa...

Wojciech
niedziela, 3 września 2017, 14:46

Oby, bo byłyby to zmarnowane gigantyczne pieniądze.

Puchacz
niedziela, 3 września 2017, 01:30

Też mi się tak wydaje

Lobuzio
sobota, 2 września 2017, 20:39

Skandynawskie propozycje na MW są bardzo przekonywujące. Szkoda że decydenci pewnie inaczej myślą.

WP1
sobota, 2 września 2017, 20:08

Szwedzi albo Francuzi - innej drogi niema,żadnych niemieckich u-botów,chcemy kupić okręty podwodne z rakietami manewrującymi a Francuzi mają jedno i drugie w pakiecie

Boczek
poniedziałek, 4 września 2017, 17:49

Z Francuzami, to już Malejczycy zrobili interes, dokładnie jak Luka napisał niżej - tyle, że ani jedno ani drugie nie działa. Już zapowiedziałem, że przy okazji wodowania pierwszego Gowinda (2-3 tygodnie) temu napiszę coś na ten temat jak się pojawi artykuł.

luka
niedziela, 3 września 2017, 19:56

Gdyby nie to że kasy nie mamy to jakbyśmy u francuzów brali nie tylko OP ale też jakieś korwety i/lub fregaty i ewentualnie inne okręty (był chyba kiedyś luźny pomysł zakupu czegoś w stylu Mistrala) to faktycznie byłby to dobry interes - bo byłby wtedy transfer technologii i może lepsza cena ze względu na skalę, ale niestety Scorpene to okręt nie najlepszy na Bałtyk. Szwedzi obiecują dużo ale współpraca może nam wyjść różnie, nie ma też co liczyć na jakiś udział w łańcuchu dostaw dla odbiorców trzecich, bo tych po prostu nie mają za to francja ma sporo i może coś by się udało wynegocjować, choć nie obecnie - za bardzo na razie się nie lubimy. Co do niemców to okręt byłby idealny na Bałtyk i jest efekt skali więc byłoby taniej ale pewnie najmniej byśmy z tego mieli pod względem przemysłowym.

Maciek
sobota, 2 września 2017, 23:06

Bredzisz, nikt takiego fajnego offsetu nie daje jak od zawsze amerykańce (wdłg. rządu)

Qba
sobota, 2 września 2017, 22:33

Francuzi odpadają z powodów politycznych, Niemcy też

gegroza
sobota, 2 września 2017, 19:38

Doświadczenia z ostatnich lat wskazują że lepiej układa się wpółpraca z krajami takimi jak Szwecja czy Norwegia niż z mocarstwami, które traktują nas jak bantustan.

prawieanonim
niedziela, 3 września 2017, 11:52

Norwegia tworzy nowy okręt z Niemcami. Skoro Norwegia zaufała Niemcom to może my też powinniśmy.

jan22
niedziela, 3 września 2017, 10:00

A nam Polakom po co okręt podwodny ? Na długości od Świnoujścia do Helu - wystarczy dobra rakietowa OPL poparta różnym rodzajem wojsk skoncentrowanym na obronie wybrzeża plus jednostki pływające chroniące naszego pasa morskiego . Czy ekonomicznie jest ładować się w jednostkę ( jednostki 4-6 ) by pływać pod wodą ? Dziś w dobie DRONÓW - można kontrolować całe wybrzeże nie posiadając samolotów ulokowanych na nadbrzeżach ( Babie doły ) z lądu również można bezpiecznie kontrolować całe nasze morze . Dzisiejszy samolot przemieszcza się szybko i atak przeciwnika można odczytać na różnych radarach wczesnego ostrzegania tak samo na radarach ulokowanych na dronach ( balony ) ? To wizja zależy od nie szablonowego podejścia do samej obrony naszego wybrzeża - Krym pokazał dobitnie inne zdobycie terenu ? Ładować w coś co nie daje przewagi a jest super kosztowne - wydaje się bez sensu ! Tym bardziej Bałtyk jest mały - technika daje tą możliwość by rakietowe wojska pokryły cały Bałtyk - tym bardziej należąc do NATO mamy podgląd do różnych zdarzeń na morzu . Chyba że się chce pochwalić przed rosjanami że sie - MA ?

Oskarm
niedziela, 3 września 2017, 20:08

@jan22 To co napisales to sa mrzonki i jeszcze bardzo dlugo nimi beda. Na koncu zawsze ogranicza ciebie fizyka w postaci: pogody, rozmiarow sensorow i wynikajacych z nich parametrow oraz trybow pracy, zasiegu lub predkosci, kosztow i dekonspirujacej lacznosci lub koniecznosci dzialania autonomicznego (podejmowania decyzji o ataku). Do tego dojdzie szereg zadan, niewykonalnych dla dronow np: eskortowanie kluczowegp transportu w czaaie kryzysu, gdyby wystapily takie kwiatki jak: porwanie Arctic Star, Wojna tankowcow czy kradziez ukrainskich platform wiertniczych po zajeciu Krymu.

Nemo
niedziela, 3 września 2017, 19:56

Po co nam jest potrzebny okręt podwodny? Po to aby w razie rosyjskiego szantażu zanurzył się gdzieś na Bałtyku i wycelował pociski sterujące na przykład w elektrownie atomową w obwodzie kaliningradzkim :)

say69mat
niedziela, 3 września 2017, 13:39

Po pierwsze, nam Polakom okręt podwodny jest tak samo potrzebny jak Gulfstream 550 dla rządu. Co absolutnie nie umniejsza wagi i konieczności tego typu zakupu. Po drugie, amerykanie po okresie totalnej fascynacji rzeczonymi dronami jako maszynami wsparcia. Sięgają do sprawdzonego arsenału pilotowanych środków latających jako maszyn rozpoznania i wsparcia. Po trzecie, jak na razie rzeczone drony okazują się całkowicie bezbronne wobec spektrum środków WRE służących do zakłócenia ich funkcjonowania oraz ... przejęcia kontroli. Po czwarte, w trakcie II wś sowieckie okręty podwodne osiągały znaczne sukcesy w zwalczaniu wrogiej żeglugi, w akwenie Morza Bałtyckiego. Po piąte, jakimś cudem zarówno B-Marine, Kunliga Flottan oraz WMF, w odniesieniu do kwestii okrętów podwodnych prezentują zdecydowanie odmienny - od Twojego - punkt widzenia.

Abc
sobota, 2 września 2017, 19:26

No to tylko brać,ale tylko z rakietami manewrującymi.Szwedzi bardziej wiarygodni niż Francuzi czy Niemcy.

Neptun
sobota, 2 września 2017, 21:53

Jeśli chodzi o wiarygodność to jest dokładnie na odwrót. To właśnie Szwedzi nie mają żadnej wiarygodności. Wiarygodność na tym rynku buduje się dostawami okrętów, a tutaj Szwedzi nie mają żadnej a nawet bardzo złą jeśli spojrzeć na historię Collinsów. A jeśli chodzi o rakiety manewrujące to tutaj jeszcze większy brak wiarygodności wynikający z zerowego doświadczenia z integracją tego typu uzbrojenia z tego typu platformą czyli okrętem podwodnym. I właśnie dlatego nikt nie wykazuje, poza Polską, zainteresowania pięknym aczkolwiek wirtualnym A26.

muminek
niedziela, 3 września 2017, 19:31

Okręty podwodne ?? Skąd przyjdzie ewentualne uderzenie na Polską - z morza ?? Chyba jednak nie ... ale jeżeli się uprzeć i rzeczywiście ktoś myśli że główne uderzenie przyjdzie z morza to ile możemy mieć np. wyrzutni rakiet broniących wybrzeża za cenę 2/3 okrętów podwodnych z kilkunastoma wyrzutniami ??

czarny bez
poniedziałek, 4 września 2017, 10:15

"Skąd przyjdzie ewentualne uderzenie na Polską"? Ano stąd gdzie będzie najsłabiej broniona. Nikt nie uderza frontalnie na "linię Maginot'a", tylko szuka słabego punktu. A Polskim słabym punktem na pewno będzie wsparcie sojusznicze - to z powietrza ogranicza A2AD z Kaliningradu, lądowe ogranicza postawa Niemiec oraz możliwy tonaż do transportu, morskiego proponujesz nie posiadać i nie osłaniać... Zatem co, 4 tygodnie i znów okupacja?

gnago
niedziela, 3 września 2017, 23:16

A skąd ma przyjść zaopatrzenie? kosmodromów nie mamy ,a sojusznicy lubią Polskę zawodzić i zdradzać

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama