Reklama
Reklama

Nowa taktyka wojsk rosyjskich – wnioski z operacji krymskiej

5 kwietnia 2014, 14:36
Fot. mil.ru

Wydarzenia na Krymie wyraźnie pokazały, że taktyka działania wojsk rosyjskich już dawno nie opiera się tylko na uderzeniu pancernym, ale może być bardziej elastyczna i wyrafinowana.

Wyważona operacja wojskowa

Cechą charakterystyczną krymskich działań rosyjskich był wyważony nacisk. Tak więc o ile we wcześniejszych kampaniach w Afganistanie, Czeczeni, Abchazji i Gruzji na masową skalę wykorzystywano czołgi, bojowe wozy piechoty, bojowe statki powietrzne i artylerię, tak na Krym przerzucono nie więcej niż 10000 żołnierzy, a ich najcięższymi pojazdami były kołowe transportery piechoty BTR-80. Na wzór amerykański zastosowano zasadę chirurgicznych cięć, ale nie poprzez wysłanie rakiet czy samolotów, tylko poprzez zajęcie początkowo niewielką ilością ludzi najbardziej strategicznych miejsc i to bez oddania jednego strzału.

Rosjanie nie działali więc jak najeźdźcy, ale jak powracający do pustego domu właściciele, ignorując ukraińskie wojska po wcześniejszym ich zablokowaniu w miejscach stałej dyslokacji. Widać, że Moskwa dobrze zrozumiała jakie zalety ma działanie według proponowanej od Iraku amerykańskiej zasady „zero strat”.

Dlatego tak naprawdę ta blokada jednostek była jedynym wojskowym działaniem w odniesieniu do Ukrainy. W całej tej operacji rzeczywiście trudnym zadaniem było opanowanie portu Kercz, kiedy działający tam Rosjanie byli jeszcze zbyt słabi na przeciwstawienie się aktywnemu oporowi Ukraińców. Ale ci nie przeciwdziałali i dzięki temu szybko stworzono w tamtym miejscu najważniejszą, rosyjską bazę przerzutową.

Rosjanie coraz większą wagę przywiązują też do elektronicznego wsparcia swoich działań. Nieoficjalnie mówi się o zakłóceniu i strąceniu nad Krymem jednego bezzałogowego statku powietrznego, który podobno należał do Amerykanów, ale ani jedna, ani druga strona tego nie potwierdziła. Jednak Rosjanie na pewno jako cel postawili sobie zneutralizowanie systemu pozycjonowania (GPS) i łączności, co jest podstawą tzw. „działań sieciocentrycznych”. Jeżeli by się im to udało, to wtedy znowu najbardziej zacznie się liczyć przewaga liczebna.

Wojna propagandowo - psychologiczna

Krym był miejscem, gdzie na niespotykaną skalę toczyła się wojna propagandowo – psychologiczna. Propagandowa – w odniesieniu do ludności cywilnej, psychologiczna – w odniesieniu do ukraińskich żołnierzy. W obu przypadkach Rosjanie mieli ułatwione zadanie, ponieważ mieszkańcy Krymu w ogromnej większości chcieli przyłączenia do Rosji, natomiast Ukraińcy nie mieli konkretnych rozkazów i nie mogli ufać swoim dowódcom – co wyraźnie pokazała zdrada „jednodniowego” dowódcy Floty- Berezowskiego.

Korzystano ze wszelkich możliwych środków propagandowych – w tym przede wszystkim mediów i Internetu. Zablokowano jakikolwiek dostęp do informacji ze strony ukraińskiej. Stosowano również metody zastraszania w odniesieniu do żołnierzy i przekupstwo. Wykorzystywano bezwzględnie obecność na Krymie rodzin wojskowych, przez co żołnierze ukraińscy tonowali wypowiedzi i nie chcieli się przedstawiać, chcąc uchronić bliskich przed szykanami.

Z drugiej strony Rosjanie nie zachowywali się jak zdobywcy. Ich żołnierze byli zdyscyplinowanie, nieagresywni, kompletnie i jak na warunki rosyjskie - dobrze wyposażeni. Kamizelki kuloodporne i taktyczne, maski na twarzy, okulary, ochraniacze na kolana, całe obuwie, nowe oporządzenie, lekka broń. Ogromny wpływ na pasywną postawę ukraińskich żołnierzy miało zachowanie się miejscowej ludności i władz. Z tego powodu już pierwszego dnia konfliktu to Ukraińcy zaczęli się czuć na Krymie jako obcy, a nie jak obrońcy umiłowanej ojczyzny.

Przygotowanie do operacji

Wyrachowanie Rosjan można by udowodnić znając datę rozpoczęcie przygotowań do działań na Krymie. Wszystko wskazuje na to, że Rosja wiedząc o negocjacjach w sprawie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską już od ponad roku przygotowywała się do tej operacji. Być może wiązało się to nawet z wprowadzeniem do najwyższych władz ukraińskich ludzi, którzy nie tyle działali na korzyść Rosjan, ale nie działali przeciwko nim. To właśnie te osoby m.in. dopuściły by armia ukraińską była przez pierwszy okres konfliktu niezdolna do jakiegokolwiek reagowania.

Już samo to, że oddziały ukraińskie na Krymie (a szczególnie 1 batalion piechoty morskiej w Teodozji) nie miały rozkazów alarmowego zabezpieczenia najważniejszych obiektów (port w Kerczu i lotniska) – co jest kanonem działań wojskowych, świadczy o specjalnym i ukrytym wspieraniu polityki rosyjskiej przez niektórych decydentów i wojskowych. Sprawa jest o tyle niezrozumiała, że Ukraina początkowo miała na Krymie zarówno przewagę liczebną jak i ciężki sprzęt wojskowy (w tym prawdopodobnie czołgi).

Rosjanie stanęli tak naprawdę jedynie przed problemem logistycznego wsparcia swoich żołnierzy, począwszy od dostarczenia im paliwa i żywności po zabezpieczenie noclegu i toalet. Zadanie było o tyle trudne, że rosyjscy żołnierze musieli się zachowywać jak wyzwoliciele, a nie jak zdobywcy. Wymagało to wcześniejszego zaplanowania operacji, która jak się okazało w większości przypadków zakończona została powodzeniem.

Kto wygrał?

Trudność w określeniu kto został ostatecznym zwycięzcą w „wojnie o Krym” jest jeszcze jednym znakiem tego, jak zmieniły się konflikty zbrojne. Patrząc „tradycyjnie” to Rosjanie wygrali zajmując Krym i osiągając (prawdopodobnie) założone cele. Osiągnęli oni też sukces psychologiczny i propagandowy, ponieważ dla większości Rosjan Putin postąpił słusznie, a zajęcie części Ukrainy jest wielkim zwycięstwem rosyjskiej armii.

Z drugiej strony jest Ukraina, która wyważonymi działaniami wojskowymi i wielką, międzynarodową ofensywą polityczną uratowała się przed krwawą wojną. Takie działania pozwoliły pokazać Europie prawdziwy obraz rosyjskiego wojska, które wbrew niektórym przekazom wcale nie jest tak doskonale wyposażone i wyszkolone. Poza zdjęciami oficjalnymi, z bojowo wyglądającymi żołnierzami były też neutralne, medialne przekazy pokazujące: niejednolite umundurowanie, złe obuwie, brak współdziałania w grupach patrolowych, starą broń bez szyn montażowych, brak indywidualnych środków łączności, karygodny wprost sposób prowadzenia operacji abordażowych, które w normalnych warunkach zakończyły by się dla nich katastrofą. A przecież na Krymie działały głównie oddziały specjalne i desantowo - szturmowe, a więc elita. To wszystko jest sygnałem, że w armii rosyjskiej są prowadzone zmiany, ale ich zakończenie na pewno nie jest kwestią kilku najbliższych lat. Pieniądze wydane na działania wojskowe i polityczne w pierwszych miesiącach tego roku jeszcze bardziej ten proces opóźnią.

Putin będzie teraz prawdopodobnie działał wykorzystując taktykę hieny. Będzie spokojnie czekał, patrząc na to co się dzieje na Ukrainie, różnymi posunięciami gospodarczymi starając się pogorszyć sytuację gospodarczą i polityczną tego kraju. To następny sygnał jak będą w przyszłości przebiegały konflikty na świecie. Armia staje się bowiem narzędziem wykorzystywanym tylko by zatwierdzić to, co już się osiągnęło wcześniej prowadzonymi działaniami politycznymi i gospodarczymi. Zadaniem Zachodu jest teraz nie dopuścić, by Putinowi się to udało. A jest to trudniejsze niż wysłanie kilku tysięcy żołnierzy amerykańskich do „wschodnich” krajów NATO. Tym bardziej, ze Putin mając „czerwony guzik atomowy” wie, że te wojska nie będą mogły być wykorzystane.

Dlatego w dzisiejszych czasach tylko politycy, biznesmeni i bankowcy mają szansę by powstrzymać Putina. Prawdziwa katastrofa nastąpi wtedy, gdy będą to za nich musieli robić generałowie.

KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Simon
niedziela, 6 kwietnia 2014, 00:13

Panie Maksymilianie, politycy i biznesmeni i bankowcy nic nie zrobia, bo oni beda chcieli ciagnac z tego szybkie profity ;) pojecie dlugofalowosci w tych kregach nie istnieje, a liczy sie $ i kontakty, patrz francuskie Mistrale, CEO Siemensa, czy niemieccy politycy panicznie ostrzegajacy przed jakimikolwiek ruchami nato w tej czesci europy. Warto zapytac co nasi oficjele z tego wyciagna, i jak w miare mozliwosci najkrotszym czasie, załataja ostatnie zaniedbania

gosc
sobota, 5 kwietnia 2014, 23:41

UKRAINA ZROBIŁA NA KRYMIE WIELKI BŁĄD BO NIE UDERZYŁA Od razu JAK WESZLI TAK ZWANI nieoznakowani ROSJA MUWIŁA ze to nie ich wioska to pretensji do UKRAINY NIE MOGŁA BY MIEĆ ZE ZAATAKOWALI.

Rafał
poniedziałek, 7 kwietnia 2014, 15:22

Nieprawda. Gdyby Ukraina uderzyła w wojska nieoznakowane to Putin by grzmiał że banderowcy zabijają rosyjskie siły samoobrony Krymu i zaraz na pomoc przyszła by armia już Rosyjska. Ten sam secenariusz co w Gruzji. Tyle że nowe władze na Ukrainie nie miały by czasu powołać pod broń wojska w dostatecznej liczbie. Mało tego Putin uderzył by także na zagłebie Donieckie i Odesse Ukraina została by całkowicie odcięta od morza i pozbawiona zagłebia Donieckiego. Krym to najniższy wymiar kary jaki Ukraina mogła ponieść. Obecne ruchy i zajmowanie budynków administracji to dalsza próba walki z rządem Ukrainskim i dowód na to że Putin nie stracił celu jakim jest zajęcie wschodniej Ukrainy.

Jack Bauer
sobota, 5 kwietnia 2014, 22:59

Tak to jest jak żołnierze służą tam skąd pochodzą. Gdyby - proporcjonalnie - duża ich część pochodziła z zachodniej i środkowej Ukrainy, to Rosjanom by tak łatwo nie poszło. Tym bardziej należało o tym pomyśleć w regionie znanym z ciążenia ku Rosji.

z prawej flanki
niedziela, 6 kwietnia 2014, 14:20

w podobny sposób ,w pewnym okresie czasu - ubezwlasnowolniono niegdyś armie staroźytnej Romy ; legionista zostal niejako przypisany do miejsca stacjonowania w danej prowincji i nie byl w najmnieszym stopniu zainteresowany ani obrona sasiedniej ani nawet losem calości Imperium jako organizmu państwowego.

Bardier
niedziela, 6 kwietnia 2014, 12:11

Racja. W Polsce przed wojną poborowych pochodzenia niemieckiego często kierowano do KOPu na wschodnią granicę.

gosc
poniedziałek, 7 kwietnia 2014, 00:41

To, ze rosjanie dobrze sie przygotowali do aneksji i dobrze to zorganizowali to wina zachodu. To dzieki szkoleniom oficerow rosyjskich w zachodnich szkolach niemieckich czy szwajcarskich. Robmy tak dalej. Szkolmy u siebie oficerow rosyjskich. Sprzedawajmy im nowoczesna bron(Mistrale, nowoczesne przyrzady celownicze, nowoczesne poligony). Inwestujmy w ich gospodarke. Uzalezniajmy sie od ich gazu i ropy. To predzej czy pozniej ciezko tego pozalujemy.

Sławek J.
niedziela, 6 kwietnia 2014, 22:17

Jaka taktyka? Po prostu wiedzieli, że Ukraińcy nie będą walczyć. A gdyby jednak do walk doszło, to by się Putin w ogóle nie przyznał, że to jego żołnierze i nic by nie zrobił. Stąd brak oznaczeń przynależności. Zwykły blef. Zaryzykował i mu się udało.

pragmatyk
sobota, 5 kwietnia 2014, 18:31

Dodalbym jeszcze trafne wykorzystanie przez Rosjan zamieszania politycznego w Kijowie, spowodowanego ucieczką Janukowicza i zaskoczenie wojsk Ukraińskich na Krymie przez male grupy wosk specjalnych GRU , ktore zneutralizowaly sprzęt i wojska Radiotechniczne ,oraz niszczyły lotnictwo ukraińskie na Krymie na lotniskach , blokadę portów .W starciu z wojskami specnazu wojska liniowe były bezradne.Zamknięcie w jednostkach ,izolacja od rodzin , niepewnośc ,kruszyły stopniowo morale Ukraińców.Niewielu wojskowych wrócilo na Ukrainę. Nie winię wojsko ,ale dowódctwo średniego i wysokiego szczebla. U nas takim sprawdzianem był Afganistan , gdzie również niektórzy dowódcy uważali ,że to wycieczka po skarby.

kmq
czwartek, 10 kwietnia 2014, 01:56

Ta taktyka powiodła się właśnie dlatego że nie było żadnego przeciwdziałania ze strony ukraińskiej, której armia nie miała konkretnych rozkazów bo jak się okazuje dowództwo było niezdolne do dowodzenia. I jak się do tego mają ostatnie zmiany w dowodzeniu polskim wojskiem gdzie tworzona jest swoista dwuwładza? Niby dla zwiększenia ilości dostępnych etatów ale jak przyjdzie co do czego to ma być powołany naczelny wódz.... Zupełnie jak w 39

adr
sobota, 5 kwietnia 2014, 18:13

Bzdury, po prostu armia Ukraińska nie spełniła swego obowiązku nie broniła integralności terytorialnej państwa. Niemcy w Austrii i Czechosłowacji też nie strzelali bo nie było do kogo, RKKA w Czechosłowacji w 68 tez nie musiała strzelać.Nic nowego pod słońcem.

Zenek
wtorek, 8 kwietnia 2014, 00:11

Wszyscy piszą, że Krym jest stracony. Ale czy zajęcie półwyspu, do którego można odciąć dostawy wody i prądu pozwoli w razie konfliktu Rosjanom bronic się na półwyspie?, Czy te radary i radiostacje nie będą potrzebowały prądu, a ludzie wody. Jak Rosjanie mogliby sobie poradzić? Poprzez agregaty, stacje odsalania wody i kable energetyczne po dnie morza? W takiej ilości? Co sądzicie na ten temat?

miki9
środa, 9 kwietnia 2014, 00:43

budowa tej infrastruktury już trwa, tylko o tym jeszcze nie wiemy...na początku most :)

marek
sobota, 5 kwietnia 2014, 16:29

Pytanie: a ilu takich "sprzyjających" polityków i wojskowych mają Rosjanie u nas?

Herodot
sobota, 5 kwietnia 2014, 15:39

Ukraińcy nawet nie pokusili się o zastosowanie wobec napastników Art. 1, pkt 1 i 2 Konwencji haskiej z 1907 r. Gdyby łaskawie próbowali wylegitymować jegomości, a w razie odmowy, strzelaliby, mieliby do tego pełne prawo. Jednakowoż ktoś ich do tego namówił, aby tego nie robili. Jednym słowem zdaje się, że premier Jaceniuk został albo wywiedziony w pole przez głównodowodzącego ukraińskiego w pole i powinien ówże pan minister trafić do pierdla za spowodowanie oderwania część terytorium. Albo była to gra podobna do oddania Warszawy przez ks. Józefa Poniatowskiego po bitwie pod Raszynem ks.Ferdynandowi Karolowi d'Este. Co z tego, że dostał stolicę, skoro w efekcie przegrał kampanię. Dziś Putin ma Krym i cały nową wielką światową koalicję przeciw sobie...

rabarbarus
poniedziałek, 7 kwietnia 2014, 18:15

Gdyby po wylegitymowaniu doszło do użycia broni, Putin przyszedłby z ochoczą pomocą krymskim siłom "samoobrony". To była sytuacja bez wyjścia. Dzięki bierności Ukraińcy uniknęli większych starć i dali sobie czas na mobilizację. Niestety stracili Krym.

Daniel
sobota, 5 kwietnia 2014, 15:08

Jaka taktyka? Przecież gdyby na Krymie stacjonowała Ukraińka armia chcąca walczyć i mająca taki rozkaz, to nie byłoby żadnej nowej rosyjskiej taktyki tylko po protu normalna walka. To że Ukraińska armia dostała rozkaz nie prowokowania to nie taktyka rosyjska, a ukraińska.

Robert Śniegocki
sobota, 5 kwietnia 2014, 15:02

Ciekawy i mądry artykuł. Potwierdzenie starej tezy, że wojna jest (tylko) jednym ze sposobów prowadzenia polityki, a nie jedynym sposobem. W ostatnim zdaniu dodałbym jednak, że bez sprawnej armii jako czynnika odstraszającego nawet bankowcy nie potrzymają nikogo

Maciek
poniedziałek, 7 kwietnia 2014, 19:09

Bsrdzo interesujacy i wnikliwy komentarz

I-Roman
niedziela, 13 kwietnia 2014, 11:57

W Wietnamie, Amerykanie pokazali zaawansowany sprzęt, a wygrali Leśni-ludzie. To nie jest rewia mody i pokazywanie "karabinów z szynami" do fotek z Time'sa. MSW UA mówi, że tzw. separatyści posługują się AK-100, no to chyba nienajgorzej, zachodnie media pokażą prędzej gościa z AK-47, żeby podłechtać ego ich czytelników/widzów. Jeżeli Rosja naprawdę chciałaby zaatakować kraj o wiele większym potencjale niż Ukraina, np.Turcja, to przyjęłaby retorykę jaką zastosowały USA w stosunku do Cesarstwa Japońskiego pod koniec II WW. 1-2 głowice > 200 kt TNT i wszelki opór jest bezcelowy, walka psychologiczna to siła odpowiednich argumentów.

pól źartem ,pól serio ale z prawej flanki
niedziela, 13 kwietnia 2014, 17:55

- posluźe sie równieź pewnym stereotypem i zaryzykuje twierdzenie iź w Wietnamie wygrali ludzie- Kwiaty poslugujacy sie "pacyfkami" i LSD a ich taktyka polegajaca na intensywnym zniechecaniu do wojny amerykańskiego spoleczeństwa przyniosla wieksze efekty od dostaw sowieckiego sprzetu...

ito
poniedziałek, 7 kwietnia 2014, 15:38

Problemem Ukraińców nie byli "niektórzy" "umieszczeni przez Rosjan i działający na rzecz Rosjan" dowódcy i decydenci ukraińscy, tylko to, ze do władzy dorwali się ludzie przypadkowi i nieprzygotowani, których pomysł kończył się na dorwaniu do koryta. W sytuacji, w której de facto to żołnierze ukraińscy znaleźli się w pozycji wojsk okupacyjnych brak jakichkolwiek rozkazów poza "trwać" i jakiejkolwiek pomocy poza nazywaniem "bohaterami" musiał się skończyć, jak się skończył. Tym bardziej, ze większość z nich prawdopodobnie czuje się Krymianami (? zna ktoś poprawne słowo?) a nie Ukraińcami. Ciekawe jak to tak naprawdę wygląda w Naddniestrzu. Jeśli sytuacja się pogorszy Ukraińcy się wycofają czy każą policji strzelać? I kto posłucha po tym, co zrobili z Bierkutem?

Gość
środa, 9 kwietnia 2014, 17:10

Dodatkowo można dodać, że po przejęciu władzy przez opozycję część dowódców która nie została odsunięta od obowiązków poszła - uciekła na "L4" zdają sobie sprawę w jakim stanie jest armia którą sami zapuścili (i mam nadzieję, że u Nas jest lepiej). Tam padło całe dowodzenie stąd nikt nie mógł chyba podjąć jakichkolwiek decyzji. Rosjanie zaskoczyli kompletnie i swoim podejściem i taktyką. Co znaczy dla Nas, że trzeba na nich uważać bo mają niezłe pomysły.

pola989
niedziela, 6 kwietnia 2014, 10:00

Obawiam się,że ani politycy,ani biznesmeni.Wyrażnie widać,jak są uwikłani w układy i jak zasłaniając się poprawnością polityczną łamią to,co sami głoszą.Jeżeli świat nauki,kultury,światowych autorytetów moralnych nie zacznie alarmować i budzić społeczeństw,zmuszą do działania generałów.Prezydent Putin wyrażnie sygnalizuje swoje działania.Wystarczy dokładnie analizować jego publiczne wystąpienia.Czy za przypadek można uznać jego słowa zwrócone do obywateli Niemiec,którzy powinni zrozumieć jego dążenia do jednoczenia państwa?Czy słowa dot.Kaukazu wypowiedziane w Armenii nie pokazują jego celów?Czy obrona ludności rosyjskojęzycznej i interesów Rosji jest nieczytelna?Czy wredne kagiebowskie metody,które stosuje od lat nie powinny zmusić ludzi do pozbywania się skompromitowanych polityków,przekupionych lobbystów i wszechobecnych w polityce i biznesie służb specjalnych FR?Działania Putina można porównać do działań mafioza Corleone ,opisanych przez Mario Puzo.I do dzisiaj świat się nie uporał z działaniem tej ośmiornicy.Obawiam się,że spełnią się słowa Churchilla.Wybraliście hańbę,będziecie mieli wojnę.

Hubert
czwartek, 10 kwietnia 2014, 12:59

Jeśli Rosjanie planowali tą operację od ponad roku, to ciekaw jestem czy wywiady NATO o tych planach wiedziały. Bo jeśli nie, to jesteśmy ślepi...

jang
poniedziałek, 7 kwietnia 2014, 12:08

trafna pointa.By jeszcze ją poczytali ze zrozumieniem "niektórzy politycy" wołający o pilne zwiększenie naszej armii i jej dozbrajanie...Czyżby planowali pokonać samodzielnie Rosję? Może Niemców też?? Pewnie to dozbrojenie i powiększenie armii winno być prowadzone zgodnie z programem tej partii i jej szefa, równolegle z oddłużaniem kraju,zwiększeniem przywilejów socjalnych,o rozbudowie infrastruktury typu kopiemy mierzeję nie wspomnę. Wystarczy dać im władzę a świat sie odmieni . Polska będzie od oceanu do oceanu...Atramentu.

Podpułkownik Wareda
niedziela, 6 kwietnia 2014, 01:06

To, że Rosjanie opracowali nowa taktykę dla swych wojsk, to chyba nic dziwnego. I rzecz najważniejsza: władze Ukrainy słusznie postąpiły, nie decydując się na otwarty konflikt zbrojny z oddziałami rosyjskimi w obronie Krymu. Gdyby do tego doszło, to byłoby równoznaczne z masakrą ludności cywilnej oraz ogromnymi stratami materialnymi. Władze w Kijowie, były w pełni świadome konsekwencji, otwartego konfliktu zbrojnego z Rosjanami. Ponadto, wiedziały doskonale, że w żaden sposób nie osiągną zwycięstwa. Pewnie jednym z decydujących czynników był również fakt, że zdecydowana większość mieszkańców, bardziej lub mniej jawnie, opowiadała się za powrotem Krymu do Rosji. Pod względem narodowościowym - jak wiadomo - Rosjanie są w zdecydowanej większości wśród mieszkańców Krymu. Podkreślam: decyzja władz Ukrainy w sprawie nie podejmowania oporu zbrojnego, była uzasadniona. PS. Jeden z internautów na tej stronie, porównuje sytuację na Krymie w 2014 roku, do sytuacji w Austrii i Czechosłowacji na przełomie 1938/1939 roku oraz sytuacji w Czechosłowacji w 1968 roku. Takie porównanie jest całkowicie bezpodstawne i nie nadaje się do jakichkolwiek ocen. 1938/1939 rok, 1968 rok, 2014 rok - trzy, jakże odmienne, epoki polityczne i uwarunkowania militarne. I jedna ciekawostka: ten sam internauta użył określenia RKKA /w domyśle - Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona, w skrócie - Armia Czerwona/. Rzeczywiście, taka nazwa obowiązywała do lutego 1946 roku. Od 23 lutego 1946 roku do rozpadu b. ZSRR w 1991 roku, obowiązywała nazwa - Armia Radziecka. Niby drobiazg! Ale pisząc komentarze na portalu militarnym, wypada stosować właściwe określenia.

Darek S.
czwartek, 10 kwietnia 2014, 02:03

Nie tylko Ukraińcy nie poszliby do wojska w obronie Ukrainy. Rzadko który młody Polak poszedłby do wojska na ochotnika w obronie kraju. Może z 5 % młodzieży, to wszystko. Nikt nie chce być nacjonalistą. To tylko Amerykanie i Żydzi są patriotami, wszyscy inni to zwykli nacjonaliści. Media zrobiły takie pranie mózgów młodemu pokoleniu, że tak to wygląda w Polsce, a jeszcze gorzej jest na Ukrainie. Przecież gdyby dzisiaj w Szczecinie ogłoszono referendum, czy mieszkańcy życzą sobie przyłączenia ich miasta do Niemiec, wynik wcale nie byłby wcale taki przesądzony. Tak właśnie jest na Ukrainie. Rosja to oaza dobrobytu dla Ukraińców. Dodatkowo kilkadziesiąt milionów Ukraińców posiada paszporty rosyjskie. Na Ukrainie mieszka wiele milionów Rosjan. Kilkadziesiąt lat propagandy wygładziła stosunki między tymi narodami. Gdyby Polacy wchodzili na Krym, czy gdziekolwiek na Ukrainę żołnierze Ukraińscy nie potrzebowaliby specjalnych rozkazów, doszłoby do wojny jak amen w pacierzu. Ukraińcy nie stanęli do walki, właśnie dlatego, że mają wpojoną wiedzę, że Rosja jest kontynuatorem i spadkobiercą Rusi Kijowskiej, która w swych granicach już w 971 roku miała miasto Moskwę. Właśnie z tego powodu brak rozlewu krwi na Ukrainie jest absolutnie wbrew interesom Polski. Każdy rozlew krwi z winy Rosjan i wszelkie sytuacje, które pomogą Ukraińcom znienawidzić Rosjan są dla Polski bardzo wysoko pożądane. Inaczej Ukraina powoli w wpadnie w ręce Moskwy. To tylko kwestia czasu. Piszę to bo mam nadzieję, że na tym portalu interesuje nas polski, a nie ukraiński, albo tym bardziej rosyjski punkt widzenia. Rosja wycofała się z eskalacji konflikt z Ukrainą właśnie z powodu milionów Ukraińców mieszkających w Rosji. Gdyby Ci Ukraińcy znienawidzili Rosjan i jakiś promil z nich wszedłby w posiadanie wyrzutni Igła, Moskwie nie opłacała by się skórka za wyprawkę.

adr
niedziela, 6 kwietnia 2014, 16:20

Dziękuje że mnie Pan poprawił z ta Armią Czerwona mój błąd. Co do reszty opanowanie Krymu kosztem utraty wpływów na Ukrainie to geopolityczna porażka Rosji. Ofiary które zaoszczędzono na Krymie, będzie trzeba ponieść w Doniecku Odessie czy ,,matce grodów Ruskich". Do wyborów 25 maja spodziewał bym się taktyki siania zamętu, i urabiania opinii pod misje pokojowa na południu i wschodzie kraju nad Dnieprem. 3 do 5 dni tyle według dowódcy wojsk NATO w europie potrzebują Rosjanie na osiągniecie swoich celów, i i tu pełna zgoda w fazie ,,manewrowej" konfliktu Ukraińcy są bez szans ale w fazie ,,stabilizacyjnej" Rosja nie będzie w stanie utrzymać Ukrainy ,,naddnieprzańskiej".Lugańsk Donieck to jest maximum.Oczywiście jeśli Ukraińcy będą walczyć, niestety ale bez start w śród ludności cywilnej i materialnych nie da się czasem utrzymać niepodległości pokazuje to historia od walk Greków z imperium Perskim. Na Krymie Ukraińcy posiadali początkowo przewagę w broni ciężkiej,mogli zaskoczyć Rosjan zyskać swobodę operacyjne i przerzucić co się da z półwyspu(nawet ludzi bez sprzętu). Zadaniem wojska nie jest prezentacja bandery CIMIC, działania policyjne czy inne ,,nowe taktyki" tylko zabijanie, i jeśli w Ukraińskiej przysiędze wojskowej jest coś w stylu ,,bronić jej niepodległości i granic." to Ukraińscy wojskowi nie spełnili swojego obowiązku stąd Rosjanie mogli sobie pozwolić na swoją ,,taktykę". Mam nadzieje że mylę się ze swoimi czarnymi przepowiedniami jak z RKKA,że świat się faktycznie zmienił i liczy się ,,soft power" i wtedy okaże się że Ukraińcy zrobili świetny deal- Krym za niezawisłość- ale myślę że potoczy się to wedle słów Churchilla ,,Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak."

adr
niedziela, 6 kwietnia 2014, 15:58

Przyznaje się mój błąd z Armią Czerwoną, dziękuje że mnie Pan poprawił. Co do reszty, Rosja nie zadowoli się Krymem, bo zajęcie Krymu i stracenie Ukrainy to geopolityczna porażka Rosji. Wynika z tego że ofiary które zaoszczędzoną na Krymie będzie trzeba ponieść, w Doniecku, Odessie i ,,matce grodów Ruskich". Do wyborów 25 maja przygotowałbym się na taktykę siania zamętu, i urabiania opinii pod misje pokojową na wschodzie i południu kraju nad Dnieprem. Jeśli chce się być niezależnym podmiotem politycznym to trzeba być gotowym na ,,masakrę ludności i ogromne straty materialne" pokazuje to historia od czasów walk Greków z imperium Perskim, przez Niderlandy które pokonały imperium Hiszpańskie,wojnę zimową a nawet paradoksalnie wojny w Czeczeni(mimo końcowej porażki to jednak Czeczenia cieszy się dużo większą autonomią niż reszta Kaukazu niestety pod żadami Kadyrowa). Są oczywiście przykłady mniej pochlebne dla mojej teorii z naszym powstaniem Warszawskim na czele, nie mniej Rosja nie posiada takiej przewagi nad Ukraina żeby ta ostatnia nie była w stanie odnieść zwycięstwa. 3 do 5 dni tyle według dowódcy sił NATO w europie potrzebują na zajęcie sporej części Ukrainy Rosjanie ale jak to powiedział pewien Rosyjski generał ,wejść kopiejka wyjść dwie".Jeśli Ukraińcy wykażą się wolą walki i cierpliwością to Rosja utrzyma co najwyżej Krym i Ługańsk. A na Krymie Ukraińcy mogli odnieść pierwsze zwycięstwo w wojnie, bo posiadali na początku sporą przewagę w broni ciężkiej, a potem przebijać się z półwyspu.Niestety zabrakło dowódców z charakterem. W Polsce na Ukrainie czy Rosji bierzemy pieniądze nie po to żeby się przygotować do prezentowania bandery, CIMIC-u czy działań policyjnych tylko żeby zabijać przeciwnika i samemu jednocześnie ponosić najmniejsze możliwe straty, nie wiem jak brzmi przysięga wojskowa na Ukrainie ale jeśli jest tam coś w stylu ,,bronić jej niepodległości i granic" to bez wzgledu na rozkazy płynące z Kijowa Ukraińcy wojskowi nie spełnili swego zadania. Stąd Rosjanie mogli sobie pozwolić na ,,nową taktyka" . Mam nadzieje że mylę się ze swoim czarnym scenariuszem tak samo jak się pomyliłem z RKKA, wtedy faktycznie rząd Ukraiński postąpił słusznie Krym za niezależność opłaca się , ale obawiam się że będzie jak w cytacie z Churchilla ,,Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak. "

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama