Nowa polityka Polski wobec Ukrainy?

3 stycznia 2016, 09:35
Fot. P. Tracz/KPRM
Reklama
Defence24
Defence24

DOTYCZY:


Zmiana władzy w Polsce prowokuje dyskusje na temat ewentualnej zmiany kursu Warszawy wobec Kijowa. Minister w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy Krzysztof Szczerski podkreślił w przededniu niedawnej wizyty prezydenta na Ukrainie, że jej celem jest „ustanowienie na nowo wektorów współpracy polsko-ukraińskiej”. Czy polityka Warszawy wobec Kijowa potrzebuje nowych wektorów i co powinno być priorytetem we współpracy Polski z Ukrainą - pisze w analizie dla Defence24.pl Paweł Kost, członek Rady Ekspertów Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie.

Dyplomacja i geopolityka

Bez wątpienia pozytywnym elementem wizyty prezydenta Dudy do Kijowa była jasna deklaracja o tym, że Polska nie będzie ubiegała się o włączenie Warszawy do procesu mińskiego. Od samego początku pomysł ten wywoływał sporo wątpliwości i kontrowersji, przez co - nie bez racji - był uznawany za część przedwyborczej retoryki Dudy i jego partii. Kijowska deklaracja polskiego prezydenta była krokiem we właściwym kierunku, dzięki któremu opadło pewne napięcie spowodowane niezręcznymi wypowiedziami okresu przedwyborczego. To także dobry start do dalszych inicjatyw na forum międzynarodowym.

Chodzi, przede wszystkim, o zacieśnienie integracji regionalnej lub co najmniej intensyfikację dialogu w regionie bałtycko-czarnomorskim. Dotąd obecność Ukrainy na podobnym forum była ograniczona. Warto zatem włożyć w to nieco wysiłku, którego efektem będzie otwarcie szerszych możliwości dla Kijowa w zakresie dyplomacji. Nad Dnieprem wyrażane są obawy o brak dostatecznych możliwości dyplomatycznych do walki o swe interesy, co wobec rosyjskiej agresji ma duże znaczenie dla Ukrainy. Włączanie tego państwa w fora współpracy regionalnej, takie jak Grupa Wyszehradzka i współpraca bałtycko-czarnomorska, byłoby dobrym pomysłem na wsparcie Kijowa. W tym kontekście za bardzo pozytywny należy uznać pomysł Warszawy, która zapowiedziała starania o zaproszenie Ukrainy na przyszłoroczny szczyt NATO w stolicy Polski. Warto dołożyć starań, aby ten pomysł został urzeczywistniony.

Wydaje się również, że polski prezydent nie zapomniał o tym, w jak trudnym położeniu międzynarodowym znalazła się Ukraina i zapewnił o jasnym stanowisku Warszawy co do przedłużenia sankcji wobec Rosji. Dalsze starania w tym zakresie powinny być nadal kontynuowane.  

Jednocześnie nie należy przeceniać możliwości dyplomatycznych. Mogą to być tylko narzędzia pomocnicze, a nie decydujące o osiągnięciu powodzenia w polityce wobec Ukrainy. Kluczowym miernikiem sukcesu kursu Polski w stosunkach z Ukrainą jest bowiem postęp przemian wewnętrznych w tym kraju. Taki scenariusz rozwiązuje wiele wyzwań geopolitycznych i otwiera dla Polski nowe możliwości w stosunkach z tym krajem. Właśnie ten czynnik powinien być punktem wyjściowym w budowie polityki Warszawy wobec Ukrainy. Z tego punktu widzenia obiecująco wyglądają rezultaty spotkania Andrzeja Dudy z Petro Poroszenką, czyli odtworzenie komitetu konsultacyjnego prezydentów oraz otwarte deklaracje obu szefów państw o potrzebie napełnienia treścią deklaracji dotyczących wzajemnych relacji. Poniżej kilka przykładów konkretów, które teoretycznie mogą dać nową jakość polityki Warszawy wobec Kijowa. 

Elektroenergetyka

Jak wiadomo, w związku z agresją Rosji na Donbasie, Ukraina boryka się z poważnymi kłopotami w zakresie zapewnienia węgla wysokokalorycznego własnym elektrowniom cieplnym produkującym energię elektryczną. Ten typ surowca jest wydobywany wyłącznie na terytorium znajdującym się poza kontrolą Kijowa, co uzależnia Ukrainę od Rosji i daje dodatkowe pole manewru do nacisków na Kijów, także politycznych. Spośród 14 ukraińskich elektrowni cieplnych, siedem pracuje wyłącznie właśnie na deficytowym antracycie. Rynki alternatywne nie są w stanie na trwałe zapewnić wystarczających ilości surowca i kluczowym elementem w działaniach Kijowa powinna być modernizacja elektrowni skutkująca umożliwieniem pracy na innych grupach (gazowych) węgla. Celem Warszawy powinno być zaproponowanie środków kredytowych na wspomnianą modernizację.

Wartymi uwagi są w tym zakresie trzy czynniki. Po pierwsze, realnie można oczekiwać modernizacji tylko dwóch elektrowni – Trypilskiej (w obwodzie kijowskim) oraz Zmijiwskiej (w obwodzie charkowskim). Są to jedyne dwie „antracytowe” elektrownie, które pozostają w rękach państwa. Pięć pozostałych należy do koncernu Rinata Achmetowa (DTEK) lub Igora Humeniuka („Donbasenerho”), co znacząco komplikuje szanse na modernizację. Wymienieni oligarchowie są zainteresowani wykorzystywaniem antracytu, ze wzglądu na to, że są właścicielami większości kopalni wydobywających ten typ węgla. Na dodatek, elektrownia w Starobeszewe nie może być brana pod uwagę z uwagi na lokalizację po drugiej stronie frontu.

Po drugie, inicjując taką modernizację, Warszawa powinna najpierw postarać się o jej oprawę medialną. Należy pamiętać, że wspomniany R. Achmetow poprzez otoczenie premiera Arsenija Jaceniuka skutecznie lobbuje za zaniechaniem prac modernizacyjnych także na elektrowniach państwowych. Kolejny oligarcha – Kostiantyn Hryhoryszyn – dokłada podobnych starań z innego powodu: lobbuje za uzupełnieniem deficytów energii elektrycznej poprzez jej import z Rosji. Obydwu biznesmenom owa zależność Ukrainy stwarza przestrzeń dla rozwoju swojego biznesu. W takiej sytuacji tylko nacisk społeczeństwa, zwłaszcza aktywnych jego części (dziennikarze, eksperci, poszczególni posłowie), może pomóc podjąć decyzję Kijowowi w tym zakresie. Dlatego nagłośnienie konieczności przeprowadzenia takiej modernizacji wraz z przyczynami, które nie są nad Dnieprem powszechnie znane, powinno być ważnym elementem ewentualnych starań Warszawy.  

Po trzecie, modernizacja nie może zostać przeprowadzona w okresie grzewczym (w szczytowym okresie pracy elektrowni) i potrzebuje czasu. Dlatego powinna zostać zainicjowana w marcu 2016 roku natychmiast po zakończeniu sezonu opałowego, co oznacza, że czasu na realizację takiego pomysłu nie pozostało wiele czasu. Dla Warszawy to sygnał, że taką propozycję Kijowowi należy złożyć najpóźniej w styczniu.

Ewentualny sukces przedsięwzięcia mógłby mieć również wymierne korzyści dla polskich kopalni, które wówczas miałyby szanse eksportować więcej surowca na Ukrainę, ale to temat osobnych konsultacji.

Sektor gazowy

Jak wiadomo, Ukraina dokonała w ostatnich latach wielu skutecznych wysiłków w kierunku uniezależnienia od dostaw gazu ziemnego z Rosji. Do pełnego sukcesu jest jeszcze jednak daleka droga. Z uwagi na powyższe, za logiczną należy uznać zapowiedź kontynuacji prac nad budową interconnectora gazowego między Polską i Ukrainą. Taka infrastruktura ma pozwolić na większe dostawy gazu na Ukrainę z Polski oraz - w razie potrzeby - w odwrotnym kierunku. Pamiętajmy, że na Ukrainie Zachodniej znajdują się największe podziemne magazyny gazu, które w tym kontekście można wykorzystywać.

Kwestia interconnectora wydaje się jednak dość skomplikowana. Kto zapłaci za powstanie infrastruktury? Kiedy można liczyć na początek prac? O jakich ilościach gazu może być mowa? Te pytania nadal pozostają bez konkretnych odpowiedzi. O pieniądzach na razie nikt na poważnie rozmawiał, a wspomniane przez premiera Jaceniuka 2018 rok i około 8 miliardów m³ gazu, to na razie bardzo optymistyczna wizja. Od realnych postępów w zakresie znalezienia rozwiązań na powyższe pytania zależeć będzie sukces Warszawy. I to właśnie tutaj należy szukać „konkretnej treści”, o której wspominali prezydenci.

Przemysł obronny

M.in. w związku z rosyjską agresją przemysł obronny Ukrainy znajduje się w okresie dynamicznych zmian polegających na gorączkowych poszukiwaniach nowych rynków zbytu i partnerów. Także dla Polski otwierają się tu niemałe możliwości współpracy. Do kluczowych kierunków kooperacji należy zaliczyć przemysł lotniczy, modernizację śmigłowców i wzajemny przepływ technologii. Szerzej na temat możliwości i przeszkód w tym zakresie pisałem tutaj.

Realizacja szeregu pomysłów na współpracę przemysłów obronnych stoi w bezpośredniej zależności od pokonania kilku zasadniczych przeszkód. Kijów musi zacząć dynamiczne przemiany strukturalne swojej „zbrojeniówki”, która nadal funkcjonuje w zbyt zbiurokratyzowanych ramach państwowych. Stosowne programy reformujące Kijów przygotowuje, ale na ich implementację będzie potrzebny czas. W związku z powyższym polskie firmy podejmujące współpracę z partnerami z Ukrainy muszą liczyć się z występowaniem takich przeszkód. Jednocześnie po ukraińskiej stronie wyrażane jest niezadowolenie brakiem konkretnych propozycji długoterminowych ze strony Polski, co dotyczy - przede wszystkim - współpracy w zakresie przemysłu lotniczego i modernizacji śmigłowców. Warto, by nad Wisłą skorygowano ten element. 

Decentralizacja

Kolejnym kierunkiem ukraińskich przemian, na którym Polska dokłada wiele wysiłków, jest sfera reformy samorządowej na Ukrainie. Liczne misje eksperckie i projekty z udziałem organizacji pozarządowych powodują, że w ukraińskiej przestrzeni publicznej rzadko kiedy temat reformy samorządowej jest omawiany bez uczestników z Polski. Niestety, tempo wdrażania reformy nie napawa optymizmem, co automatycznie rodzi pytanie o przyczyny. Wydaje się, że leżą one poza kompetencją i możliwościami Warszawy – jest to raczej odzwierciedlenie obiektywnych ukraińskich problemów. W takiej sytuacji Polska może jedynie kontynuować konsultacje i wsparcie w tym zakresie poprzez wskazywanie właściwych rozwiązań. Przy przekazywaniu polskich doświadczeń warto jednak bardziej niż dotychczas brać pod uwagę specyfikę ukraińską.

Sfera informacyjna

Z kolei jednym z niedocenianych kierunków polityki polskiej wobec Ukrainy jest kwestia intensyfikacji projektów w sferze informacyjnej. W warunkach wojny hybrydowej, którą Moskwa prowadzi wobec Ukrainy, polityka informacyjna odgrywa jedną z centralnych ról. Można mówić o czterech umownych frontach wojny informacyjnej Rosji z Ukrainą: 1) zachodnim; 2) ukraińskim; 3) terytoriach okupowanych oraz 4) rosyjskim. Ze względu na to, że Ukraina raczej odpiera ataki Kremla, kluczowym wydaje się być walka o opinię publiczną nad Dnieprem oraz na terytoriach okupowanych. Kijowowi wyraźnie brakuje środków i jasnej koncepcji dialogu z własnym społeczeństwem.

Tymczasem co pewien czas na Zachodzie pojawiają się pomysły stworzenia rosyjskojęzycznego kanału telewizyjnego, który miałby nadawać na Ukrainie i innych krajach byłego ZSRR. Jednym z nich była ogłoszona jeszcze w lipcu 2015 roku inicjatywa ministrów spraw zagranicznych Polski i Holandii, która przewidywała stworzenia takiej stacji. Kierunek ten jest wart wysiłków także z uwagi na to, że dodatkowy kanał wpływu mógłby być wykorzystywany do poprawy świadomości społecznej w zakresie reform wewnętrznych, który nad Dnieprem nadal pozostawia wiele do życzenia. Jednak dotąd nie udało się przejść od słów do czynów. Biorąc pod uwagę niegotowość większości krajów UE do wydzielenia środków finansowych na taki projekt, Warszawa mogłaby wziąć na siebie inicjatywę w procesie lobbowania za takim rozwiązaniem. Przy czym nie warto ograniczać się do rozmów wewnątrz UE – potencjalnie zainteresowanie wsparciem projektu mogą wyrazić USA i Kanada. 

Nowe wektory, czy poprawa dotychczasowych?

Wymienione kierunki polskiej polityki wobec Ukrainy nie są wyczerpujące. Ale udana realizacja choćby kilku z nich będzie wystarczającym powodem do stwierdzenia, że polsko-ukraińskie partnerstwo nabiera realnych rys i jest napełniane treścią. Należy mocno podkreślić, że są to cele na miarę możliwości Warszawy. Polska nie ma potencjału finansowego, ani geopolitycznego jak USA czy Niemcy i musi swoje cele dostosowywać do potencjału. Nawet jeżeli chodzi o priorytetowy kierunek polityki zagranicznej, którym jest Ukraina.

Większość celów polskiej polityki nad Dnieprem jest znana i dość dobrze zdefiniowana od dawna. Zatem nie ma sensu wymyślać „nowych wektorów”, a raczej kontynuować i ulepszać już wcześniej wyznaczone. Pierwsze wrażenia po wizycie prezydenta Dudy dają iskierkę nadziei na pragmatyczne podejście do spraw ukraińskich. Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem ten deklarowany pragmatyzm nie pryśnie w świetle ambitnych, ale niewykonalnych koncepcji lub historycznych zaszłości. 

Paweł Kost, członek Rady Ekspertów Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 40
Reklama
Adam Young
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 12:48

Właśnie 1 stycznia weszły w życie umowy pomiędzy UE i Ukrainą. Z tego co pamiętam jest ich ok.80 ciu i dotyczą m.im.przepływu kapitału oraz inwestycji unijnych na Ukrainie. Jeżeli to nie zadziała to żadna nasza pomoc finansowanie nie zadziała. Ukraińcy mając unijne pieniądze muszą sami się sprężyć i popracować dla siebie. A pieniądze unijne ,które dostaną są zdecydowanie większe niż polskie. Pozostaje tylko jedna kwestia - co po napływie kapitału i wykupie gospodarki pozostanie ukraińskie. Bo może się okazać ,że wszystko co mają wartościowe dzisiaj ,jutro będzie poprzez zachodnie fundusze zamiany wklęsłego na wypukłe hulało na parkiecie w NY lub innej giełdzie. A im pozostanie to co nam - blaszaki wielkopowierzchniowe i praca poniżej średniej unijnej.

Kiks
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 16:13

A jest coś w ogóle ukraińskie? Czy oligarchów? I tu jest problem. Tak nie da się.

zoolog
niedziela, 3 stycznia 2016, 14:12

Nie karmić żmii na własnej piersi - to się nigdy nie opłaca w długofalowej perspektywie.

Podatnik
niedziela, 3 stycznia 2016, 14:08

Przeczytałem ten artykuł 2x i niestety nie widzę tutaj żadnej pragmatyki. Stosujemy typowe biurokratyczne czyli deklaratywne podejście. Wektory, kierunki mapy drogowe a potem spotkania, sympozja i......nic. Zero konkretnych działań i efektów. Nie jest to uwaga do obecnej władzy ale do wszystkich dotychczasowych działań. Słowem typowa UE. Tutaj wcale nie trzeba miliardów. Wystarczy konkretne pragmatyczne podejście. Np. 1. Spójna i konsekwentna polityka medialna wobec społeczeństwa ukraińskiego. Pokazanie korzyści ze współpracy z Polska i UE. Sugerowanie co trzeba robić a co jest zagrożeniem. Ale przede wszystkim pokazanie dobrych i autentycznych przykładów współpracy Polaków i Ukraińców. 2. W kolejnym kroku trzeba pokazać przykład sukcesu polsko-ukraińskiego najlepiej z prywatnym podmiotem na Ukrainie (np. Motor Sicz). Jakieś ustępstwo, zaangażowanie Polski, zmiana planów pod Ukrainę (oczywiście z korzyścią dla Polski) uwiarygodniłoby naszą współpracę. Tutaj wcale nie trzeba wielkiej polityki. Resztę zrobią sami ludzie a jeśli rządy to jeszcze wspomogą to będzie świetnie. Tego nam trzeba na poczatek w relacjach polsko-ukraińskich.

maniuś
niedziela, 3 stycznia 2016, 13:54

UKRAINA - była , jest i będzie problemem dla POLSKI ? To że po 89r. POLSKIE władze , za namową AMERYKI wtrącano się w byłe REPUBLIKI RADZIECKIE , dla odciągnięcia od powstającej ROSJI to FAKT ? GRUZJA - pucz ? LITWA , ESTONIA , ŁOTWA bo to małe państewka udało się przeciągnąć na zachodni KAPITALIZM . BIAŁORUŚ - przy pomocy mniejszośći POLSKIEJ parokrotna próba przewrotu - lecz bez efektu ? No i mamy nieszczęsną UKRAINĘ również parokrotny PUCZ - dopiero za trzecim razem , po nie porozumieniach wewnątrz ELIT rozkradających samą UKRAINĘ z JUSZCZENKI na następnego oligarchę POROSZENKĘ . POLSKIE władze pomimo że za czasów STALINA odebrano część wschodnich ziem należące do POLSKI nawet nie próbuje podnieś temat powrotu tych ziem do POLSKIEJ macierzy , jak by tematu nie było - czy pogrom POLSKIEJ ludności przez BANDERE i UPA ? Ten problem jak by nie istniał - a jednak chodzi o POLAKÓW i ich ziemie - OJCOWIZNE . Im dalej będą władze POLSKIE milczeć tym bardziej na zachodzie UKRAINY do głosu będą dochodzić siły które za patrona wzięły BANDERE na swe sztandary ? Poprzez angażowanie się ELIT POLSKI w UKRAINĘ przez lata zapomniano że historia nigdy nie była przychylna naszym stosunkom nawet na krótką chwilę , a tu jeszcze są zapowiedzi współpracy lub wręcz kooperacja naszych przedsiębiorców z ukraińskimi ? Za parę lat by nie było o to pretensji że ktoś nie dotrzymuje umowy czy nawet traktatu . Z resztą UKRAINA nigdy nie była tak ogromna jak po 1945r. ją powiększono . Dziś gdy dochodzą nacjonaliści , NARODOWCY na całym ŚWIECIE a szczególnie w EUROPIE , można przypuszczać że czeka nas dużo niespodzianek . Unia na pewno się nie utrzyma , i trzeba i taką ewentualność brać pod uwagę ? Każdy który patrzy na działania samych UKRAIŃCÓW do swej tożsamości i podejścia do innych nacji na swym terenie poprzez asymilację przez długie lata ZSRR - jako REPUBLIKI , bez wątpienia 10 razy się zastanowi nad współpracą z tą nacją ? Zresztą sami rozkradli i okradli swój KRAJ ?

zyx
wtorek, 5 stycznia 2016, 00:36

Ropa w dół, gaz w dół, rubel leży.

Krzysiek
niedziela, 3 stycznia 2016, 13:39

To bardzo ciekawy ale i też niebezpieczny partner. Ukraina na forum międzynarodowym nie potrzebuje specjalnie Polski (silne lobby w USA) Ale w gospodarce jeżeli Ukraina dostanie pomoc finansową (byle nie od nas bo nas po prostu na to nie stać) to już inny temat mają też sporo wiedzy w dziedzinie obronnej.

zLoad
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 09:39

Zadnego kraju nie stac na pomoc finansowa dla Ukrainy. Ostatnim panstwem ktore probowalo to robic byla Rosja. Nasz wschodni sasiad po prostu potrzebuje bycia utrzymywanym. Tam musi sie zmienic caly system zeby ten kraj wyszedl na prosta.

Polak mały
niedziela, 3 stycznia 2016, 13:09

Całe to opracowanie to koncert życzeń Ukrainy... "(...) Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem ten deklarowany pragmatyzm nie pryśnie w świetle ambitnych, ale niewykonalnych koncepcji lub historycznych zaszłości. (...)". No tak mamy zapomnieć o swoich rodakach i innych obywatelach II RP bestialsko zamordowanych przez OUN-UPA i ukraińską czerń ?. Ukraina także z tym tematem się musi zmierzyć wcześniej, czy później (lepiej wcześniej). Upamiętnienie ich śmierci przez tablice, krzyż, nazw wsi, które zostały zrównane z ziemią itd. . Oddanie wspólnotom religijnym świątyń (min. "słynny" już kościół we Lwowie) i organizacjom pozarządowym ich przedwojennego majątku Wyrównanie sytuacji Polaków w tym kraju do poziomu Ukraińców w Polsce.Wszystko zgodnie z obustronnymi umowami .Przestrzeganymi tylko przez rządy RP). Wiele historycznych zabytków po prostu niszczeje w zawilgoconych magazynach i piwnicach , których nawet nie chcą wypożyczyć, aby je skatalogować cyfrowo i odrestaurować. Polecam wykłady praktyka w tym temacie dr Lucyny Kulińskiej . Jest wiele bardzo wiele spraw do omówienia. Bądźmy pragmatyczni przynajmniej tak,jak Ukraińcy.

sko
niedziela, 3 stycznia 2016, 12:50

@ja: to prawda-w tej chwili to Ukraina jest bardziej zauważalnym graczem na arenie światowej polityki niż Polska (to oni np. zostali członkiem RB ONZ a nie my) Jednak lepiej nie grać europejską przyszłościa Ukrainy ale nawet przesadnie ją wspierać -chyba 100 mln euro na przebudowę elektrowni węglowych dawaliśmy ponad rok temu więc może-by to ruszyło-zaproponować oligarchom współudział w budowie łącznika gazowego? Z Gudzowatym jakoś sobie poradzilismy

Kiks
niedziela, 3 stycznia 2016, 18:03

Życzę Ukrainie jak najlepiej, ale jakoś nie zauważam tej jej wielkości na światowych salonach. Jak do tej pory to tylko dużo szumu robią. Prawda jest taka, że zmarnowali ze 30 lat na własne życzenie. I myślą, że uda im się to teraz przeskoczyć w kilka. I to jeszcze z tym sowieckim bagażem w postaci kolosalnej korupcji i oligarchiczności. A sygnały dostali jasne od UE. Dopóki nie pozbędziecie się na trwale tego chorego systemu, nie będziecie traktowani poważnie. A kluczem do sukcesu jest również zamknięcie drzwi historii i pogodzenie się z nią. Tak bardzo psioczą na Rosjan, a zachowują się tak samo. Rozumiem, że mogą mieć deficyt bohaterów i są skazani na tego Banderę. Ale udawanie w stosunku do Polski, że nic nie stało się i rzucanie oskarżeniami, że były działania odwetowe ze strony polskiej, jest śmieszne. Idąc tym tokiem rozumowania, Niemcy mogliby mieć prawo Hitlera uważać za swojego bohatera. Zresztą i tak, wcześniej czy później znowu pokłócą się.

Ernest Treywasz
niedziela, 3 stycznia 2016, 12:04

I jeszcze jedna sprawa, zupełnie podstawowa. Polska powinna utworzyć CENTRUM PRZECIW LUDOBÓJSTWU. Powinna to być sieć placówek naukowych, grupująca i koordynująca pracę historyków z całego świata, zajmujących się badaniem wszystkich przypadków ludobójstwa, przede wszystkim tych z XX w. To byłoby właściwe forum do rozstrzygania sporów polsko-ukraińskich dotyczących historii, ale również dla Ukraińców byłoby to ważne forum do wyeksponowania drugiego wielomilionowego ludobójstwa XX w (po zagładzie Ormian), czyli Głodomoru, co ma dla strony ukraińskiej fundamentalne znaczenie w jej sporze z neo-sowiecką historiografią rosyjską. Nie będzie żadnej współpracy polsko-ukraińskiej, dopóki Ukraińcy będą się odwoływać do haniebnego dziedzictwa OUN-UPA, a będą to czynić tak długo, dopóki nikt nie przedstawi im prawdy historycznej w wiarygodny dla nich sposób. Polacy w swojej narracji historycznej dotyczącej ludobójstwa na Wołyniu muszą podkreślać rolę "sprawiedliwych Ukraińców", zwłaszcza tych którzy ponieśli śmierć z rąk nacjonalistów. Nie możemy też uciekać od podnoszonej przez Ukraińców kwestii polskich akcji odwetowych. Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że właściwy ton polsko-ukraińskiej rozmowie na ten temat daje przykład polskich dywizjonów bombowych, biorących udział w bombardowaniach dywanowych miast niemieckich. Pytanie, czy za ich działanie też mielibyśmy przepraszać, zwraca uwagę na rolę historycznego kontekstu w ocenie wydarzeń, co Ukraińcy z którymi o tym rozmawiałem, wydają się rozumieć. Jest rzeczą skandaliczną, że Polska ma od kilkunastu lat fasadową komisję polsko-rosyjska do spraw trudnych, a tymczasem takiej efektywnie działającej stałej komisji polsko-ukraińskiej nie ma, pomimo ewidentnej potrzeby. Dlatego w sumie dość ponura przeszłość relacji polsko-ukraińskich jest wciąż przedmiotem różnych szkodliwych i potencjalnie groźnych zarówno dla Polaków jak i Ukraińców manipulacji z Zachodu, ze Wschodu i z Bliskiego Wschodu... Jest wiele sił na świecie bardzo zainteresowanych w tym, żebyśmy sobie znów skoczyli do gardeł. W naszym najbardziej żywotnym interesie jest zrobić co się da, by temu zapobiec.

gregor
niedziela, 3 stycznia 2016, 15:20

100% tylko powinniśmy zacząć od największych zbrodni w dziejach świata o którym świat nawet nie mówi - HOLOKAUSTU SŁOWIAN i zamordowaniu przez SOWIECKĄ ROSJĘ od < 30 000 000 Słowian w tym ponad 1 miliona Polaków,12 milionach Ukraińców,3 milionach Białorusinów i kilkunastu milionach Rosjan plus tysiącach z innych słowiańskich krajów.

Ernest Treywasz
niedziela, 3 stycznia 2016, 11:39

Pomoc dla Ukrainy to jest szansa na stworzenie WSPÓLNYCH programów modernizacyjnych w tych dziedzinach, w których mamy podobne potrzeby. Wbrew pozorom Polska ma bardzo dużo do zrobienia w obszarze poszanowania energii, bowiem pierwszy etap poprawy energooszczędności budynków (termomodernizacja) został przeprowadzony w sposób połowiczny. Jeśli zostanie to przeprowadzone na Ukrainie w sposób właściwy, czyli do izolacji cieplnej dodany zostanie system wentylacyjny z rekuperacją, oraz właściwy system rozliczeń za energie cieplną skłaniający do oszczędzania, to ich gospodarka komunalna będzie potrzebować zaledwie 30-40% obecnego zużycia. Jakie to da skutki, nie trzeba chyba wyjaśniać. Ponieważ to samo musimy robić w Polsce, i możemy na to zdobyć fundusze zewnętrzne, trzeba wykorzystywać pola synergii. To jest przykład tego, co moglibyśmy robić w innych dziedzinach. Można sobie wyobrazić dokończenie drugiego egzemplarza An-225 z przeznaczeniem do startu odzyskiwanych rakiet kosmicznych z udźwigiem do 2-5t z powietrza, wymianę polskich wyeksploatowanych transportowców CASA na nowe ukraińskie odrzutowe An-y, wspólnego programu budowy samolotów i bezpilotowców bojowych itd. itp..

chorąży
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 08:12

Szanowny "Ernest Treywasz" Opisz korzyści (wymierne) jakie mogłaby odnieść Polska z powodu tego, że " ... energooszczędności budynków (termomodernizacja) został przeprowadzony w sposób połowiczny. Jeśli zostanie to przeprowadzone na Ukrainie w sposób właściwy,..." i " ...to ich gospodarka komunalna będzie potrzebować zaledwie 30-40% obecnego zużycia. Jakie to da skutki, nie trzeba chyba wyjaśniać..." proszę wyjaśnij jakie to da dla Polski skutki ( oczywiście pozytywne) Wyobrażam sobie dokończenie An-225 ale za czyją "kasę" ?! opisz w jaki sposób mógłby on (ten drugi egzemplarz) : " ..przeznaczeniem do startu odzyskiwanych rakiet kosmicznych z udźwigiem do 2-5t z powietrza.." Czy uważasz, że Polska odniesie korzyść z wymiany nowoczesnej Casy na Ukraiński złom ?! Jaka "wspólona" budowa samolotów i bezpilotowców ? a kto by to kupował ? Przeciez już AS podobno kupiła ten "fenomenalny" samolot, to po co kolejny "inwestor" ?!

TomaszB
niedziela, 3 stycznia 2016, 16:55

Przypominam że samoloty transportowe Casa są nowoczesnymi transportowcami i wcale nie są wyeksploatowane. Przechodzą bieżące remonty i w kwestii lotnictwa transportowego nie jest u nas źle. A Herculesy wersji H powinno się zastąpić nowocześniejszymi wersjami.

szpion Putina
niedziela, 3 stycznia 2016, 11:33

Polska powinna ograniczyć się do programów adresowanych bezpośrednio do społeczeństwa ukraińskiego: stypendia, szkolenia, współpraca na poziomie przedsiębiorstw. Jeśli chodzi o władze ukraińskie to należy ograniczyć się do ochrony polskich obywateli i osób polskiego pochodzenia, a także naszych przedsiębiorstw działających na Ukrainie.

zLoad
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 23:43

Obchodzisz skorumpowany system. To jest prawidlowe dzialanie. Wyciagnie(pozyczanie) technologii to juz inna para kaloszy. Oczywiscie na partnerskich zasadach. W zadnym razie nie wolno wykorzystywac sytyuacji w jakiej sie znalazl nasz sasiad.

zLoad
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 09:34

A ja myslę, ze trzeba u nas jak najszybciej rozwinac gospodarke zeby wchlonac tych wszystkich ukraincow, narod zblizony nam kulturowo. Przygotowac zielone karty , prywatne szkoly jezykowe beda uczyc jezyka i bedziemy mieli kraj 50 milionowy. Wiecej pieniedzy z podatkow i mozna myslec o zaawansowanych programach rakietowych czy kosmicznych.

ja
niedziela, 3 stycznia 2016, 10:04

Czytałem analizy ekspertów którzy mówili że Ukraina do niczego nie potrzebuje Polski lub jej wstawiennictwa gdyż sama może to załatwić dużo lepiej niż nieudolni polscy politycy i ich niemrawe działania. Nawet jeżeli chodzi o UE. Według mnie świadczy to o małej wadze naszego kraju na arenie europejskiej, nawet nie chcę myśleć o światowej, ale mniejsza z tym w obecnej chwili. Myślę że Polska powinna w tym układzie traktować Ukrainę w podobny sposób czyli pełną rezerwy i wyczekiwania sympatią. Tam tkwi tyle sprzeczności i niezbyt przyjaznych dla nas zachowań,że lepiej poczekać, zobaczyć co z tego wyniknie, nachalna przyjaźń jest co najmniej dwuznaczna.

AS
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 07:16

To podkreślenie że nie będziemy się ubiegać o uczestnictwo w procesach Mińskich nic nie wnosi bo nikt nas tam nie chciał, a i o nowości wobec Ukrainy trudno bo oba kraje groszem jakimkolwiek nie dysponują i mogą jedynie o niczym pogadać

Dudki
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 11:44

Duda obiecał, że będziemy przy stole bo to nasz sąsiad i mamy prawo uczestniczyć w decyzjach. Duda twierdził, że to porażka MSZ i oni to naprawią. Duda twierdził też, że ściągnie ten wrak ze Smoleńska.

zLoad
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 09:30

Jesli chcemy byc imperium musimy umiec wyceniac rzeczy ktorych sie nie da przeliczyc na pieniadze a ktore sa rownie istotne. To ze teraz nie maja pieniedzy , nie znaczy ze nie beda miec niedlugo. To jest paredziesiat milionow ludzi ktora jesli pojedzie na zachod moze zaczac wysylac pieniadze do kraju. I wtedy polskie firmy jesli beda mile widziane moga zarobic duzo pieniedzy.

mark
wtorek, 5 stycznia 2016, 18:46

Ukraińskie władze będą nadal rozwijać temat przygotowań do wojny z Rosją – oświadczył były premier Ukrainy Mykoła Azarow, komentując przyjęcie nowej doktryny wojennej, zgodnie z którą Rosję uznano za przeciwnika militarnego Ukrainy. — Spełniło się marzenie Hitlera i innych nieprzyjaciół, by poszczuć na siebie narody z kręgu rosyjskiego. Mimo absurdalności, nierealności i braku kompleksowości tej doktryny, kijowskie władze będą nadal rozwijać temat przygotowań do wojny z Rosją , — Jeśli ten zbrodniczy reżim z pomocą zachodnich patronów mimo wszystko wywoła tę wojnę, to czy można ją wygrać? Ile ofiar, cierpień przyniesie to naszym narodom. Wszystko po to, by przedłużyć agonię tego reżimu, okradającego dziś nasz naród – podkreślił Azarow. Ukraiński polityk uznał tę ideę za szaloną. — Kraj z groszowym budżetem, rozwalającą się gospodarka, z ogromnymi długami planuje wojnę z Rosją?! To typowe szaleństwo. Szaleńcy mogą dorwać się do władzy. To się już zdarzało w historii. Ale czy cały kraj zaraził się tym szaleństwem?! – pyta były ukraiński premier AZAROW . Zdaniem polityka, nikt nie zaryzykuje inwestowania pieniędzy w państwo-bankruta z rankingiem bankructwa, z systemem bankowym znajdującym się na granicy zapaści, a także z inflacją, która przewyższa 50% .„Kijowskie władze z ich karykaturalnym prezydentem, rządem, Radą Najwyższą – to negatywna wizytówka dla zagranicznego inwestora” – podsumował Azarow. W 2015 roku dochody ukraińskich gospodarstw zmniejszyły się o 40%, taryfy usług komunalnych i ceny produktów i leków 25%, a emerytury wynosiły jedynie 30 euro miesięcznie. Bezrobocie na poziomie 25% . Podczas spotkania z dziennikarzami ktoś wypowiada sakralne dla ukraińskiej polityki zdanie: „To Putin jest winny", twierdząc, że to rosyjski prezydent naciskał na Wiktora Janukowycza, aby odsunąć podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE. Próbując wyjaśnić, dlaczego dla Ukrainy było niemożliwe podpisanie porozumienia z UE, Azarow powtórzył swoją rozmową z komisarzem europejskim ds. Handlu Karlem de Guchtem: „Zapytałem: Karl, Rodja nie będzie kupować od nas wagonów. A Europa będzie?— w odpowiedzi usłyszałem: „nie". „A tory, kompresory?" I znów: „nie". Ja zawsze byłem zdania, że bez rosyjskiego rynku, bez eksportu do Rosji nie podniesiemy gospodarki i nie rozwiążemy problemu modernizacji" — powiedział były premier. Stabilny pokój na Ukrainie zdaniem Azarowa można osiągnąć tylko poprzez kompromis między Rosją, USA i Niemcami. Możliwy jest on po bezpośrednich negocjacjach między Kijowem i przedstawicielami proklamowanych republik, po rzeczywistej decentralizacji. To, co teraz jest nią nazywane, były premier nazywa profanacją. Za ukraiński kryzys w całości są odpowiedzialne USA i jej ubezwłasnowolnione satelity w tym zwłaszcza Polska i za to im wszystkim przyjdzie zapłacić zwłaszcza Polsce i to z kretesem ! Czy POLSKIE władze wezmą na siebie iż doprowadziły tak duży kraj nie opatrznie do bankructwa , myśląc że im pomagają ?

On
środa, 7 grudnia 2016, 13:20

No przecież Rosja ma armię swoich dezinformatorów/propagandystów działających w wielu krajach.

Kiks
środa, 6 stycznia 2016, 12:23

Urzekła mnie twoja historia. Kogo ty cytujesz? Prawą rękę Janukowycza, wykształconego w Moskwie i urodzonego w Rosji człowieka, za którym Interpol wystawił list gończy? Przecież on nawet Ukraińcem nie jest. Tak to już jest, że każdy satrapa za odsunięcie go od władzy absolutnej obarcza innych, nigdy siebie. A najlepiej wszystko zwalić na Polskę i Amerykanów. Przecież to, że ropa pikuje w dół to też wina Polski. Wszak zwiększyliśmy wydobycie.

Bolo
niedziela, 3 stycznia 2016, 22:47

Silna Ukraina to w przyszłości kolejny kraj który wyciągnie łapy po polskie tereny i razem z Niemcami (swoimi przyjaciółmi) osłabią nas..

zLoad
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 09:31

I będa sie przy tym ŚMIAĆ ... ;-) Jak dotad to Ukraincy sami nalegali o polska mediacje w kontaktach z Rosja. To chyba mowi wszystko.

tagore
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 15:22

Modernizacja elektrowni jest totalnie zablokowana i 100 mln euro leży niewykorzystane od roku .Poroszenko stara się o zgodę na wydanie tych pieniędzy na inne rzeczy.

wteraw
niedziela, 3 stycznia 2016, 19:35

Prawda jest taka, że relatywnie problematyczna i biedna Ukraina jest dla Polski korzystna. Raz demografia i imigracja Ukraińców do Polski, dwa firmy ze wschodu uciekają do Polski - spokojnej przystani w UE, potencjalni inwestorzy lokują kapitał w Polsce, a nie na Ukrainie i trzy. Jak już Ukraina kiedyś wykaraska się z tego bagna, będzie idealnym miejscem do robienia tam interesów. Pytanie czy to wykorzystamy. A poza tym w interesie Polski jest aby Ukraina była relatywnie słabsza os Polski bo dzięki temu można wówczas wykorzystać ich siłę roboczą i obszar traktować jako zbyt. Tak samo jak Niemcy w stosunku do Polski...

Wojtek
wtorek, 5 stycznia 2016, 04:47

A moze jednak bardziej o partnersku? Takie podejscie bedzie duzo bardziej korzystne nie tylko dla Ukrainy, ale i dla Polski

sebo
niedziela, 3 stycznia 2016, 18:18

Polska dala pieniadze na modernizacje elektrowni gdzie sie one podzialy? ktore elektrownie za te pieniadze zmodernizowano?

Zdziwiony
niedziela, 3 stycznia 2016, 17:38

Co, w zamian za wsparcie Polska otrzyma od Ukrainy? Proszę Autora po podanie konkretów a nie wizji i planów. Władze się tam zmienią i nowi będą pamiętać pewne rzeczy. I pytanie czysto geopolityczne jaki kraj na świecie dąży do wzmocnienia swojego sąsiada?

Lechu
wtorek, 5 stycznia 2016, 08:29

Tu przede wszystkim gra idzie o osĺabienie Rosji, panie zdziwiony.

zLoad
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 09:35

Taki ktory ma wlasna wizje regionu i ktory wie co jest dla niego realnym zagrozeniem a co nie.

dropik
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 13:54

Pis chciał ostro stawić czoło Rosji poprzez mocną pomoc Ukrainie. No to gdzie są te dostawy uzbrojenia. nic nie słychać, a przecież z pewnością mamy im co zaoferować choćby amunicję przeznaczoną do utylizacji

Tymon
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 21:17

Oni chyba niepotrzebują naszej amunicji i uzbrojenia. Ukraiński statek został zatrzymany przez grecki patrol morski jak płynął do tureckiego portu Iskanduru mając na pokładzie broń . Grecja zarzuca że ukraina sprzedaje Turkom broń która trafia do islamistów. Od nas chcą broń a swoją sprzedadzą

amos oz
niedziela, 3 stycznia 2016, 16:55

to w końcu jak jest prawidłowo? ...na Donbasie? czy..... w Donbasie?

abc
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 23:23

Fragment o współpracy w przemyśle zbrojeniowym rozbawił mnie do łez. Szczególnie te odniesienie do zbiurokratyzowanego, państwowego i niedołężnego przemysłu ukraińskiego w porównaniu z odbiurokratyzowanym już, dynamicznym i odnoszącym ogromne sukcesy szczególnie w eksporcie przemysłem polskim.

RzW
poniedziałek, 4 stycznia 2016, 13:14

"..oraz otwarte deklaracje obu szefów państw o potrzebie napełnienia treścią deklaracji .." ...itp, itd. wybacz autorze, ale Twoja analiza to jakis grafomanski belkot i zbior frazesow o "nowych wektorach" kompletnie oderwanych od rzeczywistosci - a ta niestety/stety jest prosta jak konstrukcja cepa Ukraina nie traktowala, nie traktuje i traktowac nie bedzie Polski jako partnera z wielu wzgledow: historycznych, politycznych a i zapomniec nie wolno o wielkim ego Ukraincow, czego najlepszym dowodem jest fakt braku artykulowanej potrzeby udzialu Polski i Polakow w porozumieniu Minskim - po co im Polacy, jezeli maja lepszych (ich zdaniem) adwokatow (Niemcow, Francuzow, Amerykanow, Anglikow, Kanadyjczykow, etc.) Polska (wg przecietnego Ukrainca) nie jest "obiektem" pozadania i zazdrosci a wylacznie zawisci (z takim bagazem historycznym i propagandowym dosc normalne) reasumujac, to nie Polska powinna stac w kolejce z pomoca Ukraina, ale to ona sama musi najpierw chciec tej pomocy na zasadzie partnerskiej, trakowac Polske i Polakow jako partnerow a nie rywali, a przede wszystkim rozliczyc sie ze swoja historia i negatywnymi relacjami w stosunku do Polakow i historii miedzy dwoma krajami osobiscie w to nie wierze, znajac ukrainska bute i cwaniastwo - sory, taki mamy klimat nad Dnieprem :)

Tweets Defence24