Reklama
Reklama

Norweska fregata z systemem Aegis spisana na straty?

9 listopada 2018, 12:14
phxa7h_Bilde2
Fot. mediearkiv.forsvaret.no

Norweska fregata KNM „Helge Ingstad” ciężko uszkodzona po kolizji z tankowcem leży na burcie w fiordzie Hjeltefjorden a siły ratownicze próbują zamknąć kilkudziesięciometrową wyrwę w kadłubie i ustabilizować okręt na skałach. Są już pierwsze opinie, że nie uda się tej jednostki ponownie wprowadzić do służby.

Kolizja tankowca „Sola TS” z fregatą KNM „Helge Ingstad” miała miejsce w fiordzie Hjeltefjorden niedaleko bazy morskiej Bergen (południowo-zachodnie wybrzeże Norwegii) 8 listopada 2018 r. Tankowiec właśnie wypływał z terminalu Sture w asyście holowników natomiast fregata wracała z manewrów NATO Trident Junture 2018. Z zapisu systemu AIS wynika, że „Sola TS” poruszał się stałym kursem 350-356º i przed kolizją przyśpieszył z 6,7 węzła do 7,2 węzła. Nie wiadomo jednak: czy zrobił to w celu uniknięcia wypadku, czy realizując plan rejsu. To wykaże dopiero dochodzenie, co będzie o tyle łatwe, że na tankowcu musi być rejestrator pracy mostka.

Obie jednostki zderzyły się o godz. 4:03 nad ranem, a więc w ciemnościach, jednak film z akcji ratowniczej wyraźnie pokazuje, że widoczność była dobra i przy prawidłowo działającym sprzęcie, załodze i oświetleniu pokładowym nie powinno dojść do wypadku.

image
Fot. mediearkiv.forsvaret.no

Największe uszkodzenia doznała fregata. Okręt został prawdopodobnie trafiony gruszką dziobową tankowca, która rozorała jego prawą burtę poniżej linii wodnej jak taran starożytnych okrętów. Sądząc po największym wgnieceniu na wysokości lądowiska to tam fregata musiała została trafiona, a później gruszka wgniatała kadłub w kierunku dziobu na długości kilkudziesięciu metrów (do połowy śródokręcia). To właśnie z powody szerokości tej wyrwy załodze nie udało się powstrzymać zalewania kadłuba przez potoki wody. Wgniecenie było tak duże, że doszło do miejsca, gdzie na prawej burcie znajdują się dwie wyrzutnie torpedowe kalibru 324 mm.

Skutkiem wypadku był zatopienie siłowni, przez co okręt został całkowicie pozbawiony napędu. Między innymi dlatego, po dwóch godzinach walki o uratowanie fregaty, jej dowódca nakazał całej, 137-osobowej załodze przejść do tratw ratunkowych. Sam okręt był natomiast zepchnięty w kierunku brzegu przez dwie jednostki cumownicze i trzy holowniki. Do uszkodzeń okrętu po zderzeniu doszły więc jeszcze zanim okręt ostatecznie osiadł na skałach.

image
Fot. mediearkiv.forsvaret.no

Zdjęcia pokazują, że przez długi czas nie udało się ustabilizować jednostki i jej „dopychanie” do brzegu przez holowniki musiało być co najmniej raz powtórzone. Zgodnie z informacją przekazaną przez norweskie władze fregata leży w tej chwili na trzech oddzielnych podporach skalnych. Trwają prace nad przyspawaniem zaczepów cumowniczych na okręcie oraz ich zamontowaniem na brzegu tak, by to właśnie do tych miejsc zamocować stalowymi linami okręt, a nie wykorzystywać do tego holowniki. Materiały potrzebne do przeprowadzenia tych prac już zostały zamówione i są w drodze do miejsca, gdzie leży okręt. Fregata jest jednak nadal w dużym niebezpieczeństwie o czym świadczy fakt, że znajdujące się na miejscu grupy ratownicze i awaryjne nadal nie dostały zgody na wejście na stałe na pokład.

Natomiast wszyscy członkowie załogi w KNM „Helge Ingstad” są teraz zebrani w bazie morskiej Haakonsvern. Marynarka wojenna Norwegii prowadzi natomiast „dialog z administracją przybrzeżną w sprawie dalszych prac ratowniczych, w tym planu składowania, planu emisji i planu ograniczenia środowiskowego”. Prowadzone są również oględziny uszkodzeń kadłuba fregaty za pomocą kamer na robotach podwodnych opuszczanych z łodzi motorowych.

Jak na razie wiadomo, że doszło do przechyłu przekraczającego 45º na prawą burtę oraz przegłębienia na rufę powodującego zalanie praktycznie całego pokładu śmigłowcowego. Szczególnie niebezpiecznie jest pochylenie okrętu, ponieważ fregaty typu Fridtjof Nansen mają bardzo wysoko wyniesiony punkt ciężkości przez konstrukcję masztu.

W jego ścianach zamontowano bowiem cztery bardzo ciężkie, płaskie i nieruchome anteny radaru obserwacyjnego AN/SPY-1F współpracującego z systemem AEGIS. Na innych okrętach tej klasy anteny są montowane niżej, a ponadto norweskie fregaty mają wyporność tylko 5290 ton. Dla porównania amerykańskie niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke wypierają około 9000-10000 ton. Samo podniesienie do pionu fregaty może się więc okazać bardzo trudne. Jej zsunięcie po uszczelnieniu na głębsza wodę będzie bowiem wymagało jednoczesnego podniesienia do pionu masztu.

Dodatkowo pozostaje sprawa uzbrojenia posiadanego przez okręt na pokładzie. Fregata KNM „Helge Ingstad” jest silnie przechylona i nie ma możliwości bezpiecznego wyjęcia kontenerów z rakietami z wyrzutni pionowego startu. Łatwiejsze będzie usunięcie paliwa, co prawdopodobnie nastąpi w pierwszej kolejności, gdy okręt zostanie odpowiednio ustabilizowany podporami zamontowanym na dnie i linami przeciągniętymi do brzegu.

Samo osuszenie okrętu może jednak nie wystarczyć do jego naprawy. Jest to bowiem jednostka bardzo zautomatyzowana, gdzie praktycznie wszystko sterowane jest elektronicznie. Teraz te systemy zostały zalane i trzeba je będzie wymienić. Koszty takiej naprawy mogą nawet zadecydować o wycofaniu fregaty KNM „Helge Ingstad” z linii.

KomentarzeLiczba komentarzy: 46
Urko
sobota, 10 listopada 2018, 16:36

@ wnioski z liczb - dziura mogła by być nawet z lewej. W przypadku tak dużej jednostki cywilnej do tego idącej torem wodnym, szybszy i lżejszy okręt musi statek przepuścić bez względu na stronę. Tankowiec po prostu ma zbyt dużą bezwładność by przepuszczać coś z założenia zdolnego do nagłych manewrów i przyśpieszeń,

Candy Crush
sobota, 10 listopada 2018, 15:29

@Davien, co ty znowu bredzisz? Nikt nie dzieli statku wzdłóżnie. Każdy przedział odizolowany jest drzwiami wodiszczelnymi. Tu nie cjodzi tylko o zalewanie ale i o pożar.

Szwagier
sobota, 10 listopada 2018, 15:20

Odkupić, wyklepać, 30 lat bedzie służył.

Davien
sobota, 10 listopada 2018, 15:15

Pim, w przypadfku kolizji Fitzgeralda i McCaina uszkodzenia był znacznie mniejsze i w wiekszości pow lini wodnej. Tu zbiornikowiec rozpruł fregate na ok 50% długosci kadłuba. Przy takim uszkodzeniu nie ma okrętu który by sie utrzymał na powierzchni wiec wyrzucenie na brzeg było jedynym ratunkiem. Praktycznie to ta fregata powinna pójśc na dno na miejscu.

wnioski z liczb
sobota, 10 listopada 2018, 14:18

Dziura z prawej strony: czyżby norweska fregata wymusiła pierwszeństwo na tankowcu (płynący z prawej ma pierwszeństwo!)?

Gts
sobota, 10 listopada 2018, 14:18

Ito, na zagranicznych portalach jest dokladniej opisane. Gruszka tankowca rozorala okret praktycznie na polowie jego dlugosci, a nie tylko pod ladowiskiem. To zatopi kazdy okret. Czekam na informacje kto zawinil bo na razie slyszalem dwie mozliwosci, albo tnakowiec jednak zszedl z kursu, albo nawigator okretu zawalil. Pytanie jest jeszcze jedno, ponoc w nocy widocznosc mimo ciemnosci byla bardzo dobra wiec okrety powinny byc widoczne. Co robila wiec wahta na fregacie? Na razie jest wiele pytan ale przesluchania i ustalenia pozwola poznac przebieg zdarzen i przyczyne wypadku.

w.
sobota, 10 listopada 2018, 12:25

to pewnie będzie nowy nabytek polskiej floty , za symboliczne euro, w dobrym stanie. Trzeba tylko zabrać do Polski na lawecie.

miras
sobota, 10 listopada 2018, 12:17

Pozyskajmy te Adelaidy konstrukcje zimnej wojny przygotowane na takie awarie.Te współczesne mercedesy nie nadają sie nawet na najmniejsze konflikty,tylko tyle ze ładne wyglądają.Systemy nawigacyjne nie sprawdziły się,wyszkolenie załogi marne.

ogar
sobota, 10 listopada 2018, 05:29

wydawanie pieniędzy na takie zabawki to wyrzucanie ich w błoto.To buble .One topią się same -nie trzeba wojny.Dobrze ze my nie inwestujemy w to zbyt duzo,Marynarka dziś - jak widać -to chyba przeżytek

Ja Grot
sobota, 10 listopada 2018, 04:23

Moim zdaniem powinniśmy brać tą fregatę po taniości tylko niech ją załatają i będziemy mieli stateczek z systemem AEGIS :D Co wać Pany na to?

DSA
sobota, 10 listopada 2018, 03:19

@777 wszystko działało jak należy. Byli nawet w kontakcie radiowym z tankowcem i zapewniali że kontrolują sytuację. Najwyraźniej chłopaki z fregaty myśleli, że się zmieszczą. Niestety w nocy ocena "po światłach" bywa bardzo złudna. Oni są w tych fiordach przyzwyczajeni do takiego "ciasnego" pływania. Co ciekawe VTS chciał ich ostrzec ale nie byli na odpowiedniej częstotliwości lub po prostu nie odpowiadali.

BUBA
sobota, 10 listopada 2018, 02:39

Do 777: Po co tracić swój czas na wiedzę o sprzęcie którego Polska nie będzie miała przez kolejne 10 lat?

ekonomista
sobota, 10 listopada 2018, 01:36

Kiedyś jeden z klientów mojego pracodawcy stwierdził: "Jak się cieszę! Jak się cieszę! Jak się cieszę!" i wśród nas zapanowała konsternacja, bo facet miał przyjść, by wyjaśnić swoje pretensje. A potem dodał: "wreszcie znalazłem firmę, w której jest większy burdel, niż w mojej!". A więc cieszmy się, czasami to inni mają większe problemy ;-)

bryxx
sobota, 10 listopada 2018, 00:39

Mają ruscy racje że ich małe zwinne stateczki ale uzbrojone po zęby bardziej sie sprawdzą.

sojer
sobota, 10 listopada 2018, 00:09

Wciąż mają o cztery fregaty z system Aegis więcej niż my...

Rain Harper
sobota, 10 listopada 2018, 00:02

To będzie drugi okręt spisany na straty ostatnimi laty po zderzeniu, pierwszym jest rosyjski statek rozpoznania na dnie Bosforu

Urko
piątek, 9 listopada 2018, 23:14

@ Kolo - wszystkie "nowoczesne" okręty są projektowane w ten sposób. Nie stawia się na bierną odporność dobrą w pojedynkach artyleryjskich, tylko aktywną obronę i na zwalczanie pocisków rakietowych. A tankowce - wygląda na to że wymuszona solidność konstrukcji mająca zapobiegać klęskom ekologicznym w wyniku podobnych wypadków - sprawdza się. Może konstruktorzy okrętów wojenny powinni się czegoś nauczyć o cywili, albo po prostu wrócić do starych zasad.

Boczek
sobota, 10 listopada 2018, 18:08

Wszystkie okręty są projektowane w ten sposób, że muszą wytrzymać zalanie co najmniej 2 sąsiadujących przedziałów. Jeżeli tankowiec "zabrał" 2 grodzie, to są to już 3 zalane przedziały. Nie wiemy tez, czy grodzie były zamknięte, czy w porcie biegano po pokładach. W to że padło zasilanie, to trudno uwierzyć, bo elektrownie (min. 2 przedziały) są z reguły oddzielone od siebie min. 2 innymi przedziałami. Od pewnego przechyłu czas pracy też jest ograniczony. Ponadto bezcelowe byłoby zarzynanie generatorów, które akurat nic nie dają, kiedy okręt ma szansę być przynajmniej pod demontaż sprzętu uratowany. Dalej. Tu bylibyśmy tez przy utarczkach cenowych (tu na forum) - drogi/tani. Tylko dla przykładu na pewnym poziomie (a jest ich wiele) - i tak, ten sam okręt, takie same elektrownie i dlaczego jeden jest o tyle droższy? - a ma niby te same GenSet, tyle że generatory tego drogiego, mogą pracować od 30 min do kliku godzin w zalanym przedziale czyli 2 m pod wodą i tak mogą być skonstruowane też maszyny główne etc. I to jest to, czego nie widać. To co laik widzi gołym okiem, to uzbrojenie na flayerkach, trochę "farby" na kadłubie, a to może 20-30% tego co okręt potrafi. Kilka dziesiątek sekundy różnicy w reakcji CMS, może robić kilkadziesiąt milionów /€ i o takiej różnicy w ofertach wie na projekcie tylko kilka osób. Full shock czy standard - czyli po pobliskim bum działają wszystkie toalety, czy jedna na 50 osób? Kuchnia okrętowa działa, czy już tylko konserwy.... I tak, 2 pozornie takie same korwety, a jedna to 250 mln €, druga nagle 400 mln.

zaciekawiony
piątek, 9 listopada 2018, 21:15

to może zamiast korwet czy fregat powinniśmy kupić kilka tankowców?

SOWA
piątek, 9 listopada 2018, 20:17

Wielkie zaskoczenie, z opisów konstrukcji w różnych periodykach wynikało, że mamy do czynienia z wytrzymałym na uszkodzenia okrętem. Porównywanym wręcz do amerykańskich niszczycieli, które udowodniły, iż dysponują dużą przeżywalnością. Widać papier zniesie wszystko.

hym108
piątek, 9 listopada 2018, 19:05

2 widomosci tego samego dnia. Za szybko, poczekajmy.

Kuzniecow
piątek, 9 listopada 2018, 18:37

Niezła, darmowa lekcja dla Morfłota. Wygląda na to że maszynownia nie jest praktycznie chroniona, ma delikatną osłonę, nie ma grodzi podłużnych/poprzecznych. Bardzo miękkie podbrzusze dla np. Oniksa. A co jeśli pozostałe nowoczesne okręty Nato są projektowane podobnie?

Paweł P.
piątek, 9 listopada 2018, 18:18

Przechlapane :( Co mogą to wyjmą.

Lord Godar
piątek, 9 listopada 2018, 18:09

No to ktoś ładnie dostanie po czterech literach za doprowadzenie do tej kolizji ... Z drugiej strony jak się patrzy na to , to dochodzi się do wniosku , że ludzie za bardzo zaufali nowoczesnym systemom , automatyce i poszli jednocześnie w oszczędności przy konstruowaniu , które doprowadzają do takich obrazków. Mimo wszystko szkoda okrętu , bo pewnie spiszą go na straty.

Name
piątek, 9 listopada 2018, 17:40

@Kolo Te uszkodzenia nie są "niewielkie" lecz "kilkudziesięciometrowe" co stoi jak byk na samym początku. Przy tysiącach ton masy nie trzeba dużej prędkości. Raczej nie ma rakiet manewrujących zdolnych do czegoś takiego, co prawda do zatopienia to co innego.

Hggffhjj
piątek, 9 listopada 2018, 17:27

Gdyby w tą nowoczesną przecież fregatę uderzył Harpoon czy Uran.......nowoczesne badziewie

hmm
piątek, 9 listopada 2018, 17:17

To jest powtórka ze zderzeń amerykańskich okrętów w Azji. Widocznie nie ma systemu informującego okręty wojenne na bieżąco o ruchach statków, gdy te są niedostępne dla ich radaru (np. tutaj tankowiec za skałami). Natomiast pozycje i kursy statków są jawne więc nie ma żadnych przeszkód aby taki system zaistniał.

hmm
piątek, 9 listopada 2018, 17:08

Pal licho kadłub, ale można sporo systemów i broni odzyskać.

dws
piątek, 9 listopada 2018, 16:57

Trzeba ją odkupić i naprawić.

MK
piątek, 9 listopada 2018, 16:51

Okret posiada odpowiednia ilosc przedzialow wodoszczelnych w plaszczyznie poprzecznej, wzdluznej i pionowej. Jednak w czasie codziennej eksploatacji, np. podczas postoju w porcie, a w tym przypadku powrot do bazy, sa one otwarte. Zamykane sa tylko w czasie cwiczen, manewrow, itp.

Pim
piątek, 9 listopada 2018, 16:34

Jest tu wiele ciekawych aspektów: 1. Samo zderzenie, w nocy przy prawdopodobnie nikłym ruchu. Amerykańskie zderzenia miały miejsce w bardzo ruchliwych odcinkach żeglugowych. 2. Pozbawienie okrętu zasilania. Czyżby mało praktyczny podział kadłuba. Zazwyczaj w kilku punktach rozmieszcza się awaryjne generatory. Kompletny zanik zasilania źle świadczy o samej konstrukcji. 3. Do zderzenia doszło kilka Mm od terminala przeładunkowego. Jak zadziałały służby ratunkowe? Przy takiej infrastrukturze (tankowce) awaryjne agregaty, pompy powinny być szybko dostępne do działania. 4. Samo prowadzenia akcji. Do wypadku nie doszło w odludnym miejscu, tylko na uczęszczanym torze kilka Mm od portu. 5. Warunki hydrometorologiczne sprzyjające akcji. Wszystko to świadczy o jakieś zaskakującej "niezborności". Rozumiem jednostka cywilna z załogą mówiącą w pięciu - sześciu językach. Ale okręt wojenny? 6. Amerykanie w swoim raporcie po kolizjach twardo pisali, że działania ratownicze na okrętach odbywały się zgodnie z procedurami i do nich zastrzeżeń nie było. Jak się czyta informacje o tym przypadku, to można odnieść wrażenie, że właściwie żadnej akcji ratowniczej nie było. Po prostu wepchnęli na skały i tyle. Może to tylko wrażenie? 7. Czy nie kłania się nadmierna redukcja załóg? Automatyka, elektronika jest pretekstem to takich ruchów. Ale ten przykład też może pokazać, że jak jest walka o utrzymanie okrętu to potrzeba rąk do pracy. A tych brak. Pytanie też o wyszkolenie. Bo może się okazać, że ta redukcja głów przekłada się na obłożenie obowiązkami i szkolenie w zakresie ratownictwa, obrony przeciwawaryjnej leży. 8. Wreszcie ostania sprawa: Anglikom po Falklandach w stosunku do klasy 42 klasa 45 znacznie urosła. Często padają argumenty o "niedozbrojeniu". A może nauka nie poszła w las i sama konstrukcja okrętu jest bardziej masywna od porzedników, którzy potonęli od nie wielkich w sumie trafień.

heheszki
piątek, 9 listopada 2018, 16:09

nie czekac, brac! :)

Davien
piątek, 9 listopada 2018, 15:43

Markonn, w KNM Helge Ingstadt uderzył kilkanaście razy cięzszy i dwa razy wiekszy zbiornikowiec, do tego z ładunkiem. Żadna z amerykańskich fregat nie miała takiej kolizji ostatnio, zderzyły sie dwa niszczyciele tez z większymi od nich min 2x jednostkami i oba przetrwały, natomiast rosyjski okret zwiadowczy poszedł na dno jak kamień po zderzeniu ze statkiem jego wielkości wiozacym konie .

Davien
piątek, 9 listopada 2018, 15:40

Panie Rafał fregata zaczeła tonac i jedynie wyrzucenei na brzeg to powstrzymało, zreszta i tak cud że przy takich uszkodzeniach nie poszłą na dno od razu.

Davien
piątek, 9 listopada 2018, 15:39

Panie 777 rozumierm że w przyjaznym porcie rosyjskie okrety maja właczone systemy bojowe?? UPS, zapomniałęm że nie ma przyjaznych portów dla rosyjskich jednostek:))

Davien
piątek, 9 listopada 2018, 15:37

Ito nikt obecnie nie dzieli maszynowni wzdłuznie bo nie ma miejsca na dzisiejszych jednostkach, to nie pancerniki i ciężkie krążowniki z II światowej. Przy takich zniszczeniach i tak cud że nie zatoneła od razu

Co was to obchodzi.
piątek, 9 listopada 2018, 15:23

Bundesmarine - Jakby złomiarze kupili to za złotówkę to już nie musieli by być złomiarzami. Ustawieni finansowo na długie lata.

ito
piątek, 9 listopada 2018, 14:56

Ależ dowództwo fregaty dało ciała! Dobrze że przynajmniej nikogo nie utopili. A przy okazji, skoro rozprucie burty po jednej stronie zatapia całą maszynownię i całkowicie pozbawia okręt energii, wyszedł najwyraźniej popełniony przy projektowaniu tych fregat błąd- na jednostkach tej wielkości zazwyczaj dzieli się maszynownię również wzdłużnie.

PolExit
piątek, 9 listopada 2018, 14:35

Miejscowi wieczni malkontenci tacy smutni - gdyby to się przytrafiło Polskiej jednostce byliby w ekstazie, a tu pech - trafiło na postępowych Norwegów :)

poznaniak
piątek, 9 listopada 2018, 14:30

blacharze z południowej Wielkopolski już przygotowują lawety. Wstawi się cwiare i będzie nówka nie bita,Norweg płakał jak sprzedawał,bo tylko nią w niedzielę do kościoła pływał :-]

Markonn
piątek, 9 listopada 2018, 14:22

I po co tworzyć wyrafinowane systemy przeciwokrętowe skoro byle statek potrafi posłać taka fregatę w niebyt. Vide trzy amerykańskie fregaty czytając ta.

777
piątek, 9 listopada 2018, 14:11

Co ciekawe - naszpikowane elektroniką , a mimo tego systemy nie zadziałały ? Ciekaw jestem jak tam eksperci od tej technologi wypowiedzą się ? Szczególnie liczę na Davien , Buba i kiks ! Wszak pracują w ..... I znają szczegóły na wylot ?

beee
piątek, 9 listopada 2018, 13:39

Numer burtowy 313, zawsze mówiłem że malowanie 13 na burtach, poszyciu, itp. czy drzwiach jest ryzykowne. :)

Kolo
piątek, 9 listopada 2018, 13:38

Szkoda okrętu. Z drugiej strony jest to bardzo dobra lekcja dla konstruktorów. Jeśli nawet po niewielkim trafieniu/zalaniu system starowania jest niezdatny do użytku, to jaka jest odporność tego okrętu na prawdziwym polu walki? Trafienie nawet niewielkim ładunkiem i już koniec zabawy?

Rafal
piątek, 9 listopada 2018, 13:38

Przechyl na chwile obecna to wyglada na 60 a nie 45, gdyby nie skaly to by bylo juz po okrecie. Zdjecia z ewakuacji zalogi pokazuja lekki przechyl, co doprowadzilo do obecnego stanu proba przepchniecia fregaty na skaly?

Bundesmarine
piątek, 9 listopada 2018, 13:19

Brac za zlotowke! Nasi zlomiarze wyklepia i polakieruja, bedzie stateczek jak nowy! :)

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama