Reklama

Nitro-Chem będzie produkował bomby lotnicze dla F-16

29 listopada 2017, 21:25
Bomby rodziny Mk 80 są przenoszone nie tylko przez samoloty amerykańskie, na zdjęciu samolot Rafale C Francuskich Sił Powietrznych uzbrojony w bomby kierowane GBU-49 Paveway II (na bazie korpusu bomby Mk 82) fot. Ministerstwo Obrony Francji
Podpisanie umowy pomiędzy przedstawicielami Nitro-Chem S.A. (grupa PGZ) a RWM Italia (grupa Rheinmetall Defence), fot. Paweł K. Malicki
Sekretarz stanu w MON, Bartosz Kownacki, członek zarządu PGZ S.A. Robert Gut oraz prezes zakładów Nitrochem Krzysztof Kozłowski podczas wizytacji zakładu, fot. Paweł K. Malicki
Marynarze na pokładzie amerykańskiego lotniskowca montują zestawy GBU-12 Paveway II do bomb Mk 82, fot. US Navy

W zakładach Nitro-Chem doszło do podpisania umowy w ramach której zakład uzyska licencję oraz niezbędne certyfikaty do produkcji amerykańskich bomb Mk 82 o masie 227 kg. Certyfikacja oraz rozpoczęcie produkcji jest oczekiwane w trzecim kwartale 2018. Bomby tego typu są przenoszone m.in. przez samoloty F-16C/D Jastrząb Sił Powietrznych RP.

Drogę do zawartej 29 listopada br. umowy utorował podpisany w maju 2017 list intencyjny w sprawie produkcji w Polsce bomb Rodziny Mark 80. Po wdrożeniu produkcji lekkich bomb Mk 82 (o masie 227 kg) kolejnym krokiem mają być ciężkie bomby Mk 84 (o masie 909 kg).

Umowa została podpisana przez Prezesa Zarządu Zakładów Chemicznych Nitro-Chem S.A. (wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej) Krzysztofa Kozłowskiego i Prezesa RWM Italia (grupa Rheinmetall Defence) Fabia Sgarziego. Na mocy umowy polskie zakłady zajmować się będą nie tylko wytwarzaniem tritonalu (materiału wybuchowego stosowanego w bombach, jest to mieszanina 80% trotylu oraz 20% proszku aluminiowego), ale także elaborowaniem korpusów bomb dostarczanych przez partnera włoskiego. RWM Italia będzie również odbiorcą samego tritonalu, który będzie używany w procesie elaboracji bomb produkowanych we Włoszech.

Rafale C Mk 82 GBU-49 Mica Damocles
Bomby rodziny Mk 80 są przenoszone nie tylko przez samoloty amerykańskie, na zdjęciu samolot Rafale C Francuskich Sił Powietrznych uzbrojony w bomby kierowane GBU-49 Paveway II (na bazie korpusu bomby Mk 82) fot. Ministerstwo Obrony Francji

Sam proces produkcji bomb nie odbiega znacznie od technologii wytwarzania innych produktów zakładu, np. lekkich bomb lotniczych LBOB-100 przeznaczonych dla samolotów Su-22. Inne produkty Nitro-Chemu to pociski artyleryjskie i moździerzowe różnych kalibrów. Konieczne zakupy nowego wyposażenia sprowadzają się do urządzeń używanych w procesie wyważania. Zakład jest również dostawcą trotylu dla odbiorców krajowych i zagranicznych (m.in. dla sił zbrojnych USA).

Roczne zużycie bomby Mk 82 na świecie szacujemy w dziesiątkach tysięcy sztuk. Jeżeli my złapiemy choćby jeden procent z tego, będziemy bardzo szczęśliwi.

Krzysztof Kozłowski, Prezea Zarządu Zakładów Chemicznych Nitro-Chem S.A.

Bomby rodziny Mark 80 mogą być używane zarówno, jako konwencjonalne bomby swobodnie spadające, jak również możliwe jest użycie ich korpusów wraz z zestawami naprowadzania precyzyjnego. Przykłady takich rozwiązań to Paveway (ang. Precision Avionics Vectoring Equipment) pozwalający na naprowadzanie bomby przez podświetlenie laserem lub JDAM (ang. Joint Direct Attack Munition) dający bombie zdolność do samonaprowadzania się na cel za pomocą kombinowanego systemu INS/GPS (korzystającego z systemu nawigacji inercyjnej oraz systemu nawigacji satelitarnej).

29.11.2017
Sekretarz stanu w MON, Bartosz Kownacki, członek zarządu PGZ S.A. Robert Gut oraz prezes zakładów Nitrochem Krzysztof Kozłowski podczas wizytacji zakładu, fot. Paweł K. Malicki

Typowe aplikacje obejmują bombę Mk 82 z naprowadzaniem laserowym Paveway używaną przeciw celom ruchomym (np. poruszający się pojazd opancerzony czy czołg), czy bombę Mk 84 z zestawem naprowadzania INS/GPS typu JDAM przeciw dużym celom statycznym (np. budynek lub wrogie stanowisko dowodzenia).

Bomby rodziny Mark 80 przenoszone są zarówno przez samoloty produkcji amerykańskiej (A-10, F-15E, F-16, F/A-18, B-52, B-1B, B-2, F-22 i F-35), europejskiej (Panavia Tornado, Eurofighter Typhoon, Dassault Rafale, Dassault Mirage 2000, SAAB Gripen), innych sojuszników USA (np. koreańskie A-50 czy japońskie F-2) jak również niektóre inne typy (np. malezyjskie samoloty Su-30MKM produkcji rosyjskiego koncernu Irkut, które zostały przystosowane do przenoszenia bomb Mk 82 wraz z zestawami GBU-12 Paveway II.

GBU-12 Mk 82 lotniskowiec
Marynarze na pokładzie amerykańskiego lotniskowca montują zestawy GBU-12 Paveway II do bomb Mk 82, fot. US Navy

Bomby rodziny Mark 80 są światowym standardem podobnym np. do amunicji 5,56x45 mm. Certyfikowane przez RWM Italia na zgodność ze standardem bomby nie wymagają drogiej integracji z poszczególnymi typami statków powietrznych. Oznacza to, że bomby wyprodukowane przez Nitro-Chem będą mogły znaleźć zastosowanie na każdym z wyżej wymienionych samolotów.

Pierwszym użytkownikiem wyprodukowanych w Polsce bomb Mk 82 będą Siły Powietrzne RP, uzbrojenie tego typu stosowane jest na samolotach F-16C/D Jastrząb. W ciągu ostatnich 3 lat polskie wojsko zamówiło ok. 1300 bomb tego typu. 

- Bomby dla F-16 powstaną w Bydgoszczy. Produkcja ruszy za pół roku [Defence24.pl TV]

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 35
Reklama
Marek1
piątek, 1 grudnia 2017, 12:20

Kolejna aberracja na styku polityki i przem. zbrojeniowego w Polsce. NAJprostsza i wręcz prymitywna niekierowana bomba lotnicza musi być pozyskiwana w drodze zakupu licencji(miliony) i jej produkcji(elaboracji) w Kraju. Wg. MON bomby dla F-16 MUSZĄ być identyczne jak amerykańskie bomby z rodziny Mk-80, wobec tego MUSIMY kupić na ich produkcję cholernie drogą licencję, bo PGZ NIE jest w stanie skonstruować i produkować ich polskich odpowiedników, które mogłyby być podwieszane pod efy. Fakt, ze docelowo NitroChem będzie tylko eleborował korpusy bomb dostarczonych z Włoch jest kolejną kompromitacją dla PGZ, który NIE potrafi takowych korpusów wyprodukować. Druga sprawa - wszystko wskazuje, że PGZ nadal NIE jest w stanie skonstruować polskich odpowiedników najprostszych syst./mechanizmów naprowadzania(laser/INS/GPS), które mogłyby być integrowane z niekierowanymi bombami lotniczymi.

hobbymilitarysta
czwartek, 30 listopada 2017, 00:51

Jeszcze kulki do poniemieckich Leopardow PL i polskie podworko z zabawkami. A dekade po rosyjskich jednostkach zwalczania dronow Polskie Sokoly !

bandera
sobota, 2 grudnia 2017, 16:49

ciekawe, czy jakość będzie taka sama jak polskiej amunicji

Harry
piątek, 1 grudnia 2017, 01:25

To dobrze, że coś robią, ale w dzisiejszych czasach dla samolotów wskazane są bomby szybujące, rakiety dalekiego zasięgu, pociski samosterujące typu JASSM i podobne. W niedalekiej przyszłości kiedy już wojska przeciwnika będą nasycone skuteczną opl będą liczyły się drony dalekiego zasięgu z dobrymi systemami samoobrony, z możliwością obrony przed jednostkami anty dronowymi przeciwnika latające bardzo nisko albo bardzo wysoko, a także drony atakujące w tzw. roju. Rozpocznie się niesamowita walka technologiczna między krajami, niespotykana dotychczas.

hmm
piątek, 1 grudnia 2017, 11:44

Rozumiem ze polski przemysł ma od wielkiego brata zakaz produkowania inteligentnej amunicji do F16 i ma robić tylko głupie bomby ale dlaczego ITWL nie opracuje takiej dla Su22 lub Mig29? W końcu porywają się nawet na nowy samolot a czegoś takiego jak pocisk manewrujący czy bomby naprowadzane laserem nie opracują? Nawet wykorzystując odwrócona inżynierie do tych staroci które posiadamy do Su22 a utraciły już dawno resoursy.

Max Mad
niedziela, 3 grudnia 2017, 13:57

Składana z Włoskich korpusów i innych elementów które będą dostarczane z jeszcze nie sprecyzowanych źródeł. Produkcja to tylko taka chwytliwa nazwa która z produkcją nie za wiele ma wspólnego.

anakonda
środa, 29 listopada 2017, 23:41

wszystko pięknie tylko niezapominajmy aby powiekszyc flote powietrzna bo te biedne 48 F 16 to co najmniej o 150 jastrzębi za mało

fefe
czwartek, 30 listopada 2017, 08:26

według symulacji komputerowej( W z Rosją) cale nasze lotnictwo zostaje zniszczone w przeciągu pierwszych 4h wojny...... jak będziemy mieć 150 f16 to pewnie zajmie im to troche dłużej .... Tylko Wojska lądowe +opl +drony

Marek1
środa, 29 listopada 2017, 23:27

Nie ma ceny, ale będzie za drogo, nie będą działać bo polskie, ba - na licencji USA. No i F-16 nie będzie zaraz po wybuchu konfliktu. Kompletnie bez sensu. Aha - za mało i za późno.

Lewandos
czwartek, 30 listopada 2017, 01:18

... No i bez sensu, bo korpusy z Włoch będziem ściągać, zamiast sami produkować... dodaj ;)

Tonio
środa, 29 listopada 2017, 23:23

Cieszy mnie bardzo ta wiadomość. Podstawowe uzbrojenie lotnictwa będzie w kraju produkowane. Jak jeszcze przerobia to na bombę szybujaca to nasze efki będą mogly atakować cele z poza zasięgu większości wrogiego OPL. Weźcie pod uwagę, ze to opinia typowego entuzjasty. Tak dla waszej wiedzy, wiecie czemu armia USA kupuje u nas trotyl ? Podobna nie da się chyba do konca oczyścić wody uzytej w procesie jego wytwarzania. Dlatego wolą kupić od nas niz niszczyć środowisko u siebie.

ostap bender
czwartek, 30 listopada 2017, 09:48

W Stanach normy środowiskowe zostały tak wyśrubowane że produkcja tritonalu po prostu byłaby nie opłacalna ze względu na kary za zanieczyszczenie wody. Amerykanie produkują materiały wybuchowe w technologii zużywającej o 85% mniej wody niż przy produkcji tego nieszczęsnego tritonalu. W Polsce parametr którym jest zanieczyszczana woda jest po prostu nie mierzony

Mart
czwartek, 30 listopada 2017, 02:46

Bomby tego typu stosuje się kiedy "wroga OPL" już nie istnieje.

Harry
czwartek, 30 listopada 2017, 01:07

Wiesz dlaczego u nas w Polsce powstają jak grzyby po deszczu zakłady produkcyjne zachodnich firm? Bo nie chcą zanieczyszczać swojego środowiska i więcej płacić rodakom w kraju. Wiesz dlaczego powstała UNIA? Bo kraje europejskie są rynkiem zbytu dla produktów firm zachodnich z Niemiec, Francji, Anglii, a przy okazji otwarcia granic można wwieźć do polski wszelkie odpady często toksyczne, samochodowy złom itd. Coś w tym co napisałeś jest na pewno.

Ślązak
czwartek, 30 listopada 2017, 17:57

Ja bym te bomby wyposażył w ładunki poliwowo-powietrzne wzmocni to potencjał naszych F-16 a może by to kogoś na świecie zainteresowało

CB
czwartek, 30 listopada 2017, 23:21

Ale różne rodzaje ładunków w bombach, służą do różnych zastosowań, stąd dobrze mieć kilka typów. A po co wymyślać proch na nowo, skoro takie bomby już istnieją? I druga sprawa, że to jest tylko licencja, więc wątpię, żebyśmy mogli sobie swobodnie przy tym grzebać i jeszcze sprzedawać gdzieś dalej.

WP12
czwartek, 30 listopada 2017, 17:49

Pytanie do specjalistów,co my będziemy w razie czego tymi bombami bombardować??? Ruskie mają tak silną OPL że tam żaden samolot nie wleci,no chyba że już zapełniamy magazyny na wypadek gdyby amerykanie nas gdzieś znowu wysłali.

Marek1
piątek, 1 grudnia 2017, 12:27

WP12 - następny "fachowiec", który propaguje pogląd, że tam gdzie stanie noga rosyjskiego żołnierza, tam niebo zamyka sie całkowicie dla obcych sił powietrznych ;)))). Dla ciebie zapewne jeśli np. S-400 ma teoretyczny zasięg do 400km, to w tym promieniu nie ma prawa latać żaden samolot/śmigłowiec ;))). Fakt dużego nasycenia środkami oplot armii rosyjskiej mocno utrudnia faktycznie operacje powietrzne, ale ich bynajmniej NIE uniemożliwia.

ppp
czwartek, 30 listopada 2017, 11:19

I to ma się nazywać produkcją?

Zbulwersowany podatnik
czwartek, 30 listopada 2017, 11:05

Pytanie z innej beczki: Czy będziemy mogli zastosować w tych Bombaju dowolny ładunek np kasetony lub termobaryczny?

asd
czwartek, 30 listopada 2017, 23:19

I tak to jest: na peryferia kapitalizmu (np. Polski) spycha się produkcję poprzedniej generacji a zwolnione w ten sposób zasoby wykorzystuje się na produkcję wysokotechnologiczną.

ROy Batty
czwartek, 30 listopada 2017, 10:49

Szczyt polskich możliwości....zalać korpus tritonalen....Osprzęt do Paveway to już wyższa szkoła jazdy....lasery, stery, szmery ,bajery. Nie dalibyśmy rady

Bonawentura
czwartek, 30 listopada 2017, 14:54

Skończcie z tym czarnowidztwem. Swoje frustracje proszę wyładować poprzez wysiłek fizyczny bądź umysłowy. Może jeszcze przydacie się ojczyźnie. Masz coś do zaoferowania?

Pati
czwartek, 30 listopada 2017, 10:40

Nie produkują -zle Produkują -zle WTF?

EWA
czwartek, 30 listopada 2017, 15:13

Napełnianie korpusów to twoim zdaniem produkcja? naprawdę jest się z czego cieszyć? proste manualne czynności, to nie jest produkcja od a do z razem z bardziej wyszukanymi dodatkami sterującymi. Człowieku mamy XXI wiek i ludzi enie sa już tacy ciemni żeby cieszyć się z produkcji pół chałupniczej bomb rodem z IIWS....

fernando
czwartek, 30 listopada 2017, 10:18

Niestety lub stety - taki kraj jak nasz to tylko montownia ? Skoro korpus jest produkowany w Italii , głowica również a mieszanka trotylowa w Polsce , oraz skręcenie tego w całość - to procentowo ile to daje Polskiemu zakładowi 1/3 - chyba ??? Koszt tej bombki wyniesie - ILE ! Ano właśnie ? Zachwytu to nam nie daje - trudno taki los POLSKI PO 89r. ?

marcin
czwartek, 30 listopada 2017, 15:44

Do wszystkich malkontentów - od czegoś trzeba zacząć.Na razie potrafimy robić to,ale krok po kroku weźmiemy się za rzeczy bardziej skomplikowane

ito
czwartek, 30 listopada 2017, 15:07

1300 ćwierćtonowych bomb? Sporo. Tak się zastanawiam przeciw jakim celom zamierza ich WP używać? Na umocnienia polowe czy kolumny wojsk trochę za duże. Co, ruskie schronohangary zamierzają bombardować? Wyprawa bombowa na port w Kaliningradzie? No to pogratulować optymizmu.

CDEE
czwartek, 30 listopada 2017, 08:26

nie potrafimy robic korpusów bomb ?? a ZABIERAMY SIE ZA OKRETY PODWODNE

Extern
czwartek, 30 listopada 2017, 14:30

W tekście jest przecież napisane że ten zakład produkuje już bomby np. do Su-22.

wars
czwartek, 30 listopada 2017, 11:10

to nie jest tak że nie potrafimy, po prostu ich teraz nie robimy, ale będziemy robić.

Dropik
czwartek, 30 listopada 2017, 08:15

Z tą produkcją to lekka przesada. jedynie wypełniamy materiałem wybuchowym co jest najbardziej niebezpieczną czynnością. Te bomby nie są nam szczególnie potrzebne mamy zbyt mało samolotów i zbyt słabo wyposażonych żeby interweniować nad lub za linią frontu

Sailor
czwartek, 30 listopada 2017, 14:59

Jestem ciekawy co polskie F-16 będą bombardować tymi bombkami? Chyba, że nasi sztabowcy zakładają, że w pierwszych godzinach wojny Rosjanie tak szybko i głęboko wejdą na nasze terytorium, że wyjdą z zasięgu swojej OPL, która nie nadąży za nacierającymi wojskami. Na takie bombki można wydać pieniądze jeżeli jest możliwe zdominowanie przestrzeni powietrznej i wyeliminowanie wrogiej OPL. Dlatego dla naszych Jastrzębi na gwałt i to w dużej ilości powinny być zakupione pociski AARGM, za pomocą których nasze lotnictwo mogło by w pierwszej fazie konfliktu zniszczyć wrogie OPL, w następnej kolejności powinniśmy zapełnić magazyny po sufit rakietami powietrze-powietrze dużego i średniego zasięgu. Dopiero potem można myśleć o całej reszcie. Mając takie możliwości będziemy mogli spokojnie myśleć o neutralizacji OPL w okręgu Królewieckim nie narażając się na straty. Natomiast na siły powietrzne, stacjonujące w Królewcu, a raczej w okolicach nasze Jastrzębie w zupełności wystarczą. To co tam stacjonuje to smutek i nostalgia. Cud boski, że ten sprzęt w ogóle lata (informacja dla miłośników Rosjan: byłem i widziałem na własne oczy i to co tam jest mija się diametralnie z obrazem kreowanym przez rosyjską propagandę, odnosi się wrażenie, że Rosjanie to co tam jest skazali z góry na straty).

Wrt
czwartek, 30 listopada 2017, 18:35

Królewiec to był w XVI wieku. Z całym szacunkiem, rozumiem argumentację i emocje, ale nie używajmy nazw historycznych niepotrzbnie, tym bardziej, że odnoszą sie do epizodu. Jeśli już to Koenigsberg bardziej właściwy.

m
piątek, 1 grudnia 2017, 12:58

Ciekawe czy nie można też pomyśleć o integracji polskich bomb LBPP-100 z F-16 ?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama