„Nierównomierne postępy z rosnącym oporem”. Polityka bezpieczeństwa i zagraniczna Zełenskiego

12 października 2020, 13:23
446f2c73d8593ad89a0cff0e2c1e991d_1601126939_extra_large
Fot. httpswww.president.gov.ua

Dotychczasowy bilans polityki bezpieczeństwa i zagranicznej Wołodymyra Zełenskiego jest umiarkowanie pozytywny, choć niejednorodny. Ukraina Zełenskiego porusza się w ramach koncepcyjnych i prawnych pozostawionych przez poprzednika, co zapewnia ciągłość polityki reform. Wewnętrzny sprzeciw wobec tego kursu jest jednak wyraźnie widoczny, a uwarunkowania polityczne, gospodarcze i społeczne sprzyjają narastaniu obstrukcji przemian.

Strategia

Jednym z często artykułowanych zarzutów wobec Wołodymyra Zełenskiego był brak jasno sformułowanej strategii rozwoju państwa, w tym sektora bezpieczeństwa. Brak takiego dokumentu był pożywką dla spekulacji wokół rzeczywistych planów długofalowych administracji Zełenskiego. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom 14 września 2020 roku ukraiński prezydent podpisał dekret wprowadzający w życie „Strategię Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy”.

Ukraińskie środowiska eksperckie oceniły dokument bardzo wysoko. Jest w nim jasna deklaracja o strategicznym celu państwa – członkostwie w NATO i UE oraz związanych z tym reformami wewnętrznymi. Do głównych partnerów Ukrainy zaliczone są USA, Wielka Brytania, Kanada, Niemcy i Francja. Polska, wraz z Azerbejdżanem, Litwą, Gruzją i Turcją znalazła się w drugim szeregu priorytetowych kierunków polityki zagranicznej. Federacja Rosyjska jest, zaś w nim określona jako państwo agresor i okupant. Pozytywnym jest również traktowanie bezpieczeństwa w kompleksowym (nie tylko czysto siłowym) ujęciu, jako wzmacnianie odporności państwa (national resilience).

Treść dokumentu jest trzeźwą i praktycznie idealną oceną sytuacji odpowiadającą na aktualne wyzwania stojące przed Ukrainą. Krytycy zwracają jednak uwagę, że ponad rok działalności Zełenskiego przeczy niektórym zapisom podpisanej przez niego samego Strategii. Warto, zatem przyjrzeć się jaki jest dotychczasowy bilans przemian sektora bezpieczeństwa i polityki zagranicznej Kijowa pod rządami Zełenskiego.

Armia

Siły Zbrojne Ukrainy (SZU) były poddane zmianom, które w skrócie można ująć jako wdrażanie standardów NATO. Z wyprzedzeniem planu udało się dokonać transformacji systemu dowodzenia (np. rozdziału funkcji głównodowodzącego i naczelnika Sztabu Generalnego) oraz stworzyć nowe dowództwa. Wdrożono dużą liczbę aktów wykonawczych wprowadzających standardy natowskie do procedur w Ministerstwie Obrony, Sztabie Generalnym i SZU.

image
Fot. MO Ukrainy

Zanosi się również na przełom w rozwoju Sił Morskich Ukrainy (SMU), które na skutek okupacji Autonomicznej Republiki Krym musiały być budowane niemal od zera. Ukraina jest bliska podpisania strategicznie ważnej umowy o współpracy z Wielką Brytanią, która otworzy szlak do resetu SMU. Koncepcja ich odbudowy ma być oparta o małe siły nawodne (mosquite fleet) zdolne do asymetrycznej odpowiedzi wobec silniejszej Floty Czarnomorskiej FR. Umowa ma przewidywać także budowę baz morskich na Morzu Czarnym i Azowskim, co dodatkowodałoby impuls rozwojowy ukraińskim stoczniom. Jeśli założenia te uda się wcielić w życie będzie to niewątpliwy skok w rozwoju marynarki wojennej.

W wirze kampanii prezydenckiej 2019 roku wyrażane były obawy o zaplecze kadrowe Zełenskiego. Na razie rzeczywistość pokazała, że niepotrzebnie. Nominacje kadrowe w strukturach Ministerstwa Obrony, Sztabu Generalnego i Operacji Sił Połączonych oceniane są wysoko, a rotacja miała efekt „odświeżający” dający impuls do szybszych zmian. Spory wpływ na decyzje miał Iwan Aparszyn, który do maja 2020 roku wspierał merytorycznie przemiany sektora bezpieczeństwa z ramienia Biura Prezydenta Ukrainy (BPU).

image
Fot. Siły Powietrzne Ukrainy

 

Z negatywnych tendencji należy wskazać fiasko przygotowań Planu Obrony – dokumentu, którego przyjęcie Kijów zapowiadał w pierwszej połowie 2020 roku. Przy czym jeden ze współtwórców jego projektu I. Aparszyn został w maju br. zdymisjonowany. Podobnie nieudane (jak dotąd) były próby umocowania prawnego obrony terytorialnej (OT). Gotowy i wysoko oceniany przez ekspertów projekt ustawy o OT ugrzązł w korytarzach BPU, a odpowiadającego za jego opracowanie wicesekretarza Rady Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony płk. Serhija Krywonosa zmarginalizowano (zgodnie z jego wypowiedziami). Obaj – Aparszyn i Krywonos – publicznie i jednoznacznie wskazują na obstrukcję ze strony kierowanego przez Andrija Jermaka BPU. Są to symptomy nie przekreślające dotychczasowego dorobku przemian w armii, ale zwiastujące poważne trudności w ich kontynuowaniu.

Przemysł zbrojeniowy

Najbardziej okazały i zdecydowanie pozytywny bilans dotychczasowego okresu rządów Zełenskiego dotyczy zmian w przemyśle zbrojeniowym. Nowe władze podjęły szereg kroków, których zbrojeniówka oczekiwała od dawna, i które przy poprzedniej administracji były sztucznie blokowane. Po pierwsze, uproszczono import techniki wojskowej i przyjęto ustawę modyfikującą państwowe zamówienia obronne. Obydwa kroki otwierają przestrzeń do wykorzystania potencjału firm prywatnych i znacząco zwiększają przejrzystość oraz ciągłość w działalności sektora. Zwraca uwagę, że tegoroczne zamówienie obronne uchwalono w porównaniu do lat ubiegłych szybko (w lutym), a nowością jest zarysowanie jego prognozy na kolejne trzy lata.

Po drugie, rozpoczęto dogłębne zmiany w Ukroboronpromie – państwowym kolosie krępującym innych graczy na rynku i pełniącym dotąd także funkcję regulatora. Końcowym celem tych zabiegów jest likwidacja koncernu i powstanie na jego gruzach kilku holdingów o węższym profilu i pozbawionych funkcji regulacyjnych. To ogromny postęp, ale warto zaznaczyć, że proces trwa i nie został dokończony.

image
Czołgi czekające na odbiór w Charkowie. Fot. Ukroboronprom

Po trzecie, utworzono Ministerstwo ds. Gałęzi Strategicznych, którego szef pełni jednocześnie funkcję wicepremiera. Posadę tę objął Ołeh Uruski, a jego nominację przeforsowała postać legendarna dla sektora bezpieczeństwa Ukrainy – Wołodymyr Horbulin, co o kompetencjach Uruskiego mówi samo za siebie. Wicepremier zapowiada nowe perspektywy rozwojowe dla przemysłu lotniczego, kosmicznego i rakietowego, które mają być jego „oczkiem w głowie”. Niedawne zakończenie z sukcesem kilkuletnich prac nad rakietą Neptun może być zaledwie początkiem pasma sukcesów ukraińskiej zbrojeniówki.

Największym ryzykiem dla takiego scenariusza jest powtórka grzechów administracji Petro Poroszenki, czyli czynniki korupcyjne. Głównym kontrkandydatem Uruskiego był usytuowany

obecnie w BPU Serhij Tychonow, którego reputacja budzi wiele zastrzeżeń. Ostatnie doniesienia mówią o planach nominowania go na posadę dyrektora generalnego Ukroboronpromu, co w dłuższym terminie może zablokować jego restrukturyzację oraz skutkować powrotem mechanizmów korupcyjnych w koncernie.

Rysą na zdecydowanie pozytywnym bilansie przemian w przemyśle zbrojeniowym jest historia ze sprzedażą ponad 50% akcji strategicznie ważnego przedsiębiorstwa Motor Sicz z Zaporoża firmom chińskim (Skyrizon Aircraft i Xinwei Technology Group). Transakcja ta dokonana pod koniec 2019 roku wzburzyła Waszyngton. Warto jednak zaznaczyć, że proces rozpoczęto przy poprzednich władzach, a ówcześni wicepremier Stepan Kubiw i dyrektor Ukroboronpromu Pawło Bukin wykazywali nawet aktywność w forsowaniu takiej transakcji. Ekipa Zełenskiego miała ograniczone możliwości w jej zerwaniu. Według nieoficjalnych informacji obecne władze szukają najlepszego wyjścia z sytuacji, które z jednej strony pozwoli na uniknięcie reperkusji od chińskich inwestorów, a z drugiej nie narazi na szwank relacji ukraińsko-amerykańskich deklarowanych jako priorytetowe.

MSW

Na zgoła przeciwległym biegunie jest sytuacja w ministerstwie spraw wewnętrznych i podległych mu służbach. Zachowanie posady ministra przez Arsena Awakowa pełniącego tę funkcję od lutego 2014 roku nie jest jedynym przejawem „stabilności”. Reforma policji, po pierwszych sukcesach ugrzęzła jeszcze w 2016 roku i zmiana władzy ani trochę jej nie ożywiła.

Wszelkie zmiany w strukturze MSW od wiosny 2019 roku mają charakter zaledwie punktowy i dotyczą niemal wyłącznie unowocześnienia sprzętu czy też projektów pilotażowych o wąskim zakresie tematycznym i geograficznym. Ich rezultaty nie mają przełożenia na zmiany strukturalne. Policja nie tylko nie może się pochwalić obiecanym rozwiązaniem głośnych spraw, ale sama uwikłała się w bardzo wątpliwe poszukiwanie sukcesu za wszelką cenę w tym zakresie, jak w przypadku sprawy zabójstwa dziennikarza Pawła Szeremeta. Zapowiedzią pogłębienia stagnacji lub nawet odwrotu od rozpoczętej w czasach Poroszenki, ale niedokończonej reformy jest nominacja na wiceszefa BPU Ołeha Tatarowa. W okresie rządów Wiktora Janukowycza pełnił on funkcję zastępcy Głównego Zarządu Śledczego MSW i odpowiadał m.in. za prześladowania protestujących na Majdanie.

Służby specjalne

Połowiczne postępy zanotowane zostały wokół modernizacji służb specjalnych. Jak dotąd fiaskiem zakończyły się próby reformowania Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Jest to stały punkt rozmów Kijowa z państwami zachodnimi od czasów Poroszenki. Zełenski zapowiadał pozbawienie służby niewłaściwych jej kompetencji i przekształcenie w organ stricte kontrwywiadowczy. Jednak przedstawiony w marcu 2020 roku przez prezydenta projekt ustawy „O SBU” (nr 3196) przeczy tym zapowiedziom i został mocno skrytykowany przez ukraińskie i zachodnie środowiska eksperckie. W ich percepcji projekt nie rozwiązuje żadnych bolączek, o których wiadomo od dawna. Musi to budzić poważne wątpliwości o chęć i gotowość do wdrożenia reformy SBU.

Do myślenia daje też nominacja Zełenskiego na szefa służby. Iwan Bakanow to przyjaciel prezydenta z czasów dzieciństwa i partner ze studio „Kwartał-95”. Brak odpowiedniego backgroundu prowokuje trudności w relacjach z podległymi. Jedną z cech charakterystycznych jego rządów w SBU są częste rotacje kadrowe, które komplikują zachowanie ciągłości pracy.

image
Fot. mil.gov.ua

Ponadto dziennikarze wielokrotnie dokumentowali gesty świadczące o zażyłości Bakanowa z oligarchami (bracia Surkis, Serhij Lowoczkin) i politykami o skrajnie prorosyjskim stanowisku – Wiktor Medwedczuk. Tajemnicą poliszynela jest również to, że szef SBU jest aktywnym parafianinem Rosyjskiej Cerkwii Prawosławnej (dawniej Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego), która w ocenie większości ekspertów sprzyja realizacji celów polityki Kremla wobec Ukrainy. Przy czym Bakanow ma utrzymywać kontakty z cerkiewną wierchuszką nad Dnieprem, co budzi zastrzeżenia o jego jasne stanowisko wobec FR.

Na przeciwległym biegunie są ukraińskie służby wywiadowcze. Bezdyskusyjnym sukcesem Kijowa jest przyjęcie we wrześniu 2020 roku ustawy „O organach wywiadowczych”. Projekt ustawy powstawał we wzorcowy sposób. Do prac nad tekstem włączeni byli przedstawiciele wszystkich zainteresowanych organów, eksperci niezależnych centrów analitycznych, specjaliści z krajów NATO, a główny wysiłek wzięli na siebie deputowani komisji Rady Najwyższej ds. bezpieczeństwa. Ustawa wprowadza standardy zachodnie w funkcjonowaniu służb i zwiększa kontrolę parlamentarną nad organami wywiadowczymi. Mychajło Samuś – wicedyrektor Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie (niezależnego ośrodka analitycznego konsultującego władze) podkreśla, że historia tworzenia ustawy jest sztandarowym przykładem ciągłości kursu rozwojowego mimo zmiany władzy. Impuls pracom nad dokumentem nadały jeszcze poprzednie władze, zwłaszcza były szef Służby Wywiadu Zagranicznego Jehor Bożok.

Kolejnym testem i miernikiem zamiarów władz będzie nominacja na szefa Komitetu ds. Wywiadu, który został utworzony przez Zełenskiego w czerwcu 2020 roku. Obecność w BPU Rusłana Demczenki (dyplomaty oskarżanego o bliskie związki ze służbami FR) na posadzie osoby odpowiedzialnej za służby specjalne nie pozwala wykluczać scenariusza zakładającego sprzeciw wobec dalszego napełniania treścią reformy.

O tym, że organy wywiadowcze są i pozostaną obiektem oddziaływania politycznego świadczy otoczka historii z domniemaną i głośną operacją HUR Ukrainy (wywiadu wojskowego) dotyczącej próby aresztu 33 członków jednostek walczących na Donbasie przeciwko Ukrainie (w większości obywateli FR z tzw. grupy Wagnera) . W sierpniu br. znany dziennikarz Jurij Butusow oskarżył otoczenie polityczne Zełenskiego o zerwanie operacji w celu uniknięcia zaostrzenia relacji z Moskwą. Niezależnie od trudności z weryfikacją tych informacji zwraca uwagę, że każda z dwóch optyk (umownie: otoczenie prezydenta i jego krytycy) nadużywa tematu w dyskusji publicznej, co samo w sobie dowodzi sporej ingerencji politycznej w pracę służb.

Krym i Donbas

Działania administracji Zełenskiego ukierunkowane na odzyskanie kontroli nad okupowaną częścią Donbasu nie przyniosły przełomu. Inicjatywy Kijowa, w których wyraźny nacisk był położony na osiągnięcie pokoju, od czasu do czasu wzburzały społeczność nad Dnieprem jako, w ocenie protestujących, kapitulanckie i przekraczające tzw. czerwone linie. Zadeklarowanie zgody na tzw. formułę Steinmeiera (jesień 2019 roku), próby utworzenia komitetu konsultacyjnego z udziałem przedstawicieli quasi państw, co stworzyło by precedens w ich upodmiotowieniu (marzec 2020 roku) czy też zgoda na wzajemne inspekcje na jednym z odcinków linii rozgraniczenia (wrzesień 2010 roku) – to najważniejsze z nich. Żadne nie

doprowadziło ani do postępów, ani ustępstw, ale ich efektem ubocznym jest wzburzanie nastrojów społecznych.

Kwestią na osobną dyskusję jest rzeczywisty cel tych manewrów. Może to być interpretowane jako imitacja gotowości do rozwiązania konfliktu z zamiarem późniejszego oskarżenia strony rosyjskiej o brak konstruktywnego stanowiska i w efekcie rewizję lub nawet wyjście z porozumień mińskich. Ale tak samo realistycznym wyjaśnieniem jest badanie gruntu społecznego do dokonania przez Ukrainę ustępstw. Wydaje się, że te dwie główne opcje funkcjonują równolegle i ścierają się ze sobą. Symbolem pierwszej jest wicepremier i minister ds. reintegracji terytoriów tymczasowo okupowanych Ołeksij Reznikow, a drugiej szef BPU Andrij Jermak.

image
Fot. Ministry of Defense of Ukraine / wikimedia commons / CC 2.0.

Kijów rozważa kilka wariantów, z których najbardziej pożądanym jest rewizja porozumień mińskich – ich zrealizowanie w obecnym kształcie byłoby zabójcze dla państwa ukraińskiego. Aby ta optyka zwyciężyła nad Dnieprem, Ukraina musi usłyszeć poparcie dla niej przede wszystkim ze strony Waszyngtonu. Przy czym czas gra na niekorzyść Kijowa i prezydenta Zełenskiego, który od samego początku kampanii wyborczej popełnił fatalny błąd zbyt silnie akcentując na obietnicy zakończenia wojny – obietnicy, której spełnienie zależy od woli Kremla.

Jeszcze mniej powodów do dumy ekipa Zełenskiego może mieć w związku ze swoimi działaniami wokół Krymu. Bardzo długo niemal całkowicie ignorowano kwestię odzyskania kontroli nad półwyspem. Ponadto od czasu do czasu z szeroko rozumianych środowisk prezydenckich (premier Denys Szmyhal, BPU, deputowani Sługi Narodu) wysyłano fatalne sygnały świadczące o próbach badania gruntu pod wznowienie dostaw wody pitnej na okupowany Krym.

Samuś zwraca uwagę, że w niezależnych środowiskach eksperckich trwa intensywna debata nad opracowaniem nowej strategii wobec problemu Krymu. Są to dwie wzajemnie się dopełniające koncepcje przewidujące wypracowanie zasad tzw. polityki morskiej i utworzenie platformy krymskiej. Pierwszy nurt ma zmusić władze do spojrzenia na tę problematykę w szerokim ujęciu – cywilnym, hydrograficznym, gospodarczym, a nie wyłącznie wojskowo-morskim, jak ma to miejsce obecnie. Mówi się o potrzebie utworzenia organu władzy wykonawczej odpowiedzialnego za spójność takiej polityki.

Zaś tzw. platforma krymska, miałaby być instrumentem realizacji nacisków na FR w kontekście okupacji Krymu. Proponowane jest utworzenie w niej sektorów sankcyjnego, humanitarnego, energetycznego czy też wojskowego. Platforma mieć będzie sens, jeśli państwo weźmie na siebie główny ciężar realizacji jej założeń, a inicjatywy biznesu i donorów międzynarodowych będą pełnić rolę wspomagającą, a nie odwrotnie. Nawiasem mówiąc, format trójkąta lubelskiego ma szanse i powinien być przestrzenią nadającą rozpędu platformie.

Na razie jednak, jedynym organem państwa wykazującym chęć urzeczywistnienia obydwu koncepcji jest MSZ. Zarówno minister Dmytro Kuleba, jak i bezpośrednio zaangażowani w realizację pomysłów jego zastępcy – Wasyl Bodnar i Jewhen Jenin, dokładają starań, by temat ruszył z miejsca. Jednak totalnie niezainteresowane są tym pozostałe ośrodki władzy – Rada Bezpieczeństwa, Ministerstwo Obrony, a o Biurze Prezydenta nie wspominając.

Polityka zagraniczna

Umiarkowanie pozytywny jest bilans ostatniego prawie półtora roku polityki zagranicznej Ukrainy, choć ma on wyraźnie zarysowane porażki. Pierwsza to brak sukcesów w relacjach z FR. Konflikt na Donbasie trwa, kwestia Krymu pozostaje bez zmian, zagrożenia kreowane przez Moskwę od morza zaostrzają się, a paleta hybrydowego oddziaływania Kremla na Ukrainę nie ulega redukcji. Część obserwatorów zwraca uwagę, że po ubiegłorocznym resecie władzy Kijów zmniejszył wysiłki dążące do wykorzystania międzynarodowych instancji sądowych jako instrumentu nacisku na Rosję.

Obecna retoryka na arenie międzynarodowej prezydenta i jego Biura prowokują ryzyko osłabienia presji sankcyjnej ze strony państw zachodnich (na razie bez skutków ubocznych), deaktualizuje kwestię Donbasu i Krymu oraz wzburza aktywne warstwy społeczne nad Dnieprem do protestów. Zachęca też Moskwę do kontynuacji swej linii. Jednak należy jednoznacznie podkreślić, że jak dotąd nie doszło do żadnych istotnych ustępstw wobec FR.

W relacjach z NATO można mówić o konsekwentnym pogłębianiu współpracy. Zachowano wysoką intensywność dialogu, a w przypadku tematycznych grup roboczych doszło nawet do jej zwiększenia. Mnożą się wspólne manewry wojskowe, a format i kierunki pomocy Paktu dla Ukrainy uległy aktualizacji. Zwieńczeniem tego było podpisanie w czerwcu NATO Enhanced Opportunity Partnership. Niezwykle istotnym jest, że wymiar relacji z NATO jest mocno odzwierciedlony w przemianach wewnętrznych na Ukrainie, o czym mowa wyżej.

O zaledwie symbolicznych osiągnięciach można mówić w przypadku relacji z UE. Udało się uzyskać zgodę na aktualizację Umowy stowarzyszeniowej, a także bez szczególnych wysiłków Bruksela nadała transze kredytowe. Rada Najwyższa przegłosowała ponad 30 „ustaw eurointegracyjnych”, w tym niezbędnych do integracji ukraińskiego sektora przemysłowego w ramach Agreement on Conformity Assessment and Acceptance of Industrial Products (ACAA). Procesom tym towarzyszyły poprawne relacje z UE, a ulepszeniu ich klimatu sprzyjała nominacja Olgi Stefaniszyny na stanowisko wicepremiera ds. integracji europejskiej.

Trzeba jednak pamiętać, że integracja Ukrainy z UE jest na etapie, w którym decydujące znaczenie dla powodzenia mają inne kierunki. Walka z korupcją, budowa niezależnych i wydolnych organów ochrony prawa (prokuratura, policja) i sądów, modernizacja służby publicznej – należą do absolutnie kluczowych mierników realnej, a nie deklarowanej integracji z UE. Niestety, w zakresie każdego z wymienionych obszarów przez ostatnie półtora roku nie zanotowano postępów, a nawet doszło do nieznacznego regresu. Jest to zresztą czynnik rzutujący bardzo negatywnie nie tylko na relacje z UE i skuteczność polityki zagranicznej, ale też na perspektywy zmian wewnętrznych, w tym sektora bezpieczeństwa.

Praktycznie bez znaczących zmian kształtowały się relacje ukraińsko-amerykańskie. Mimo, że w związku z inspirowanymi zza oceanu próbami wciągania Ukrainy w kampanię wyborczą w USA, przed Zełenskim stało nie lada zadanie, ukraiński prezydent w zasadzie zdołał zamortyzować skutki tych procesów, co zasługuje na pochwałę. Jednocześnie nie zaproponowano żadnych nowych, przełomowych formatów współpracy z Waszyngtonem.

Na uwagę zasługują także stosunki z Polską, Węgrami oraz Białorusią. W przypadku z Polską zachowano pozytywną dynamikę współpracy, a nawet rozszerzono jej format (trójkąt lubelski). Obniżono również temperaturę dialogu w sprawach historycznych, choć trudno rokować na jak długo. Bezwzględnie pozytywnym było znalezienie sposobu na porozumienie z Budapesztem, choć jego trwałość będzie widoczna dopiero z dłuższej perspektywy. Wreszcie,

jak dotąd nieudane były próby aktywizacji na kierunku białoruskim, co skutkowało zaostrzeniem osobistych stosunków Zełenskiego z Łukaszenką.

Podsumowanie

Po pierwsze, dotychczasowy dorobek polityki bezpieczeństwa i zagranicznej Zełenskiego jest umiarkowanie pozytywny, choć niejednorodny w zależności od obszaru tematycznego. Zwraca uwagę, że ekipa Zełenskiego porusza się w obrębie ram prawnych i konceptualnych wypracowanych przez poprzednika. Zmiany do Konstytucji ustanawiające priorytet integracji europejskiej i euroatlantyckiej, ustawa „O bezpieczeństwie narodowym” czy też początek prac nad ustawą „O organach wywiadowczych” – to tylko najważniejsze dokumenty, które wyznaczyły kurs rozwoju sektora bezpieczeństwa i polityki zagranicznej przez poprzedniego prezydenta Ukrainy. Zełenski podąża na razie w tym samym kierunku, co świadczy o ciągłości polityki państwa.

Po drugie, w odniesieniu do organów bezpieczeństwa prezydent Zełenski na ogół podejmował dobre decyzje kadrowe, co zapewniło dominację wektora reformatorskiego. Inna rzecz, że nurt ten nieustannie mierzy się z realiami politycznymi Ukrainy – przede wszystkim oddziaływaniem Biura Prezydenta Ukrainy, które niebezpodstawnie symbolizuje sprzeciw wobec transformacji. Widać to najdobitniej na przykładzie polityki kadrowej – reformatorzy w profilowych instytucjach (ministerstwach, spółkach, armii) zderzają się z nieprzejrzystym stanowiskiem wpływowego BPU. Rotacje personalne dokonane w ostatnich miesiącach wskazują, że sprzeciw wobec przemian będzie narastał.

Po trzecie, uwarunkowania do kontynuacji reform ulegają stopniowemu pogorszeniu. Spadek poparcia społecznego dla Zełenskiego oraz jego partii zredukował i nadal redukuje mandat do przemian. Faktyczna strata większości w parlamencie zmusza do zawierania sytuacyjnych sojuszy z partiami opozycyjnymi (zarówno prozachodnimi, jak i prorosyjskimi) oraz grupami kontrolowanymi przez oligarchów.

I last but not least, po czwarte, brak sukcesów w kluczowych obszarach działań państwotwórczych, a nawet zarysowanie się regresu w tym zakresie powoduje, że prędzej czy później odbije się to negatywnie na tempie zmian w sektorze bezpieczeństwa. Jest on częścią całego organizmu państwowego, który nie może funkcjonować efektywnie, jeśli np. obecna skala korupcji nie ulegnie redukcji, a sądy i prokuratura pozostaną niereformowane

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
Dyskutant
wtorek, 13 października 2020, 13:02

Percepcja jest wszystkim, jak przyjaźnić to tylko z bogatymi. Jest to jednak przyjaźń bardzo jednostronna. USA i Wielka Brytania jako główni partnerzy? Ukraińcy niczego się nie nauczyli. Kanada i Niemcy wysyłający z pomocą wojska? Jakie wojska? Dla Ukrainy powinna się liczyć przede wszystkim Polska, a potem Turcja. Cała reszta to fatamorgana.

Ogniem i mieczem
czwartek, 15 października 2020, 02:03

Z Lachami nigdy.. smutny wniosek i choćby ich Moskva kolejny raz miała zdradzić to i tak wybiorą tą zdradę. Taki to naród... Jak te Sienkiewicza obrazy są aktualne to boli... Chodzi o politykę nie o relacje między ludźmi... A w polityce obrazy Sienkiewiczowskie mają się dobrze.....ta deklaracja że Polska to partner II rzędu przecież to policzek otwartą dłonią...my sem posłami... Swoją drogą ciekawą minę miał Zelensky jak Duda deklarował że Krym musi wrócić do Ukrainy...to był czysty surrealizm...fajny był też rewanż o normandzkim formacie... Naprawdę...włos się jeży na głowie... Spotkanie w Odessie... Szkoda że nie we Lwowie...

kola
wtorek, 13 października 2020, 21:57

A niby co Polska?

Dyskutant
środa, 14 października 2020, 02:00

Po pierwsze, w zeszłym roku zgodnie z danymi Narodowego Banku Ukrainy 33% wszystkich przekazów pieniężnych z zagranicy to były pieniądze z Polski. Z Niemiec na Ukrainę wysłane pieniądze to tylko 3,8% całej sumy. Po drugie, ewentualna pomoc wojskowa na dużą skalę, w razie kryzysu, może dotrzeć na Ukrainę tylko przez dwa kraje: Polskę lub Rumunię. Popatrz na mapę Kola i wszystko zrozumiesz. Po trzecie, Rosja stanowi potencjalne zagrożenie zarówno dla Polski jak i Ukrainy, ale nie dla innych wymienionych w pierwszej grupie krajów. Komu powinno bardziej zależeć na utrzymaniu integralności Ukrainy, Polsce czy na przykład Francji? Jak myślisz Kola?

Na odwrót
środa, 14 października 2020, 11:42

Tylko kraje Zachodu stanowią realną siłę wobec Rosji dzięki swojej sile ekonomicznej same Niemcy a dokładnie Merkel uratowała sytuację w 2014 jak przez telefon powiedziała Putinowi że jak zajmie całą Ukrainę to UE wprowadzi embargo na zakup rosyjskich surowców. Wystarczyło.

?
czwartek, 15 października 2020, 15:57

-na odwrót-A to skąd drogi kolego ad hoc sprowadziłaby multum tych surowców potrzebnych gospodarce Niemiec i za ILE?To nie takie proste,kolego.

Na odwrót
czwartek, 15 października 2020, 17:06

UE sprowadza niecałe 25% surowców z Rosji więc bez przesady kolego

Honker Haker
wtorek, 13 października 2020, 09:05

Bardzo ciekawy artykuł. Niestety macki Wielkiego Wschodniego Brata oplatają ściśle wiele resortów Ukrainy i bez dużego zaangażowania szeroko rozumianego zachodu stan stagnacji będzie trwał. Poniekąd jest też prawdą, że Ukraina jako bufor jest mile widziana i nie drenuje zanadto międzynarodowych funduszy. Na co może liczyć Ukraina, to ewentualne przyjęcie do NATO, co i tak proste nie będzie, że względu na interesy niejednego europejskiego i nie tylko państwa względem FR. Na tym tle widać jak wiele szczęścia miała Polska w 1918 r. by w ciągu kilkunastu lat podnieść się i stworzyć własne państwo. Niestety Ukrainie brakuje tej narodowej jedności a i drugiego Piłsudskiego nie widać

kmdr
poniedziałek, 12 października 2020, 22:50

Co jest powodem tak obszernego artykułu na temat nie Naszego problemu? Z góry trzeba założyć ,że na wschodzie graniczymy z tak czy inaczej zwanym Caratem na całej linii granicy.Odcinkami z Caratem na twardo ,na miękko i o mało co. Ukraina do Unii nie wejdzie.Za duży obszar i ziemia dobrej klasy już widzę jak Francuzi zgodzą się na dopłaty do rolnictwa.NATO Ukraina nie jest potrzebna jako członek, ale jako bufor.Lepszy byłby artykuł porównujący wyposażenia armii Polskiej i Ukraińskiej bogato ilustrowany. Może ktoś wyciągnąłby wnioski jak na zdjęciach zobaczy co oni maja ,a Nam brakuje.

Adam S.
wtorek, 13 października 2020, 09:19

Może chęć pogłębienia wiedzy o bezpośrednim sąsiedztwie Polski? Świetny, bardzo szczegółowy tekst, w którym syntetycznie zebrana jest wiedza z przemian na Ukrainie z ostatnich dwóch lat. A co komentator oferuje w zamian? Wyświechtane stereotypy ignoranta o "caracie"? Halo, carat skończył się 103 lata temu. Czytać i uczyć się od mądrych ludzi.

Robert W.
poniedziałek, 12 października 2020, 17:46

Polska w drugim szeregu a gwaranci bezpieczeństwa z Budapesztu nadal w pierwszym. Cudowne poczucie realizmu.

Adam S.
wtorek, 13 października 2020, 10:04

Raczej prawidłowe poczucie realizmu. USA jest gwarantem oczywistym, tak samo jak dla Polski, trzy największe kraje europejskie, plus Kanada, która wspomagała Ukrainę w najtrudniejszym czasie pomocą wojskową. Polska nie ma kompleksowej polityki wobec Ukrainy. Same deklaracje i dobre rady to trochę za mało.

tagore
wtorek, 13 października 2020, 15:06

Oczekiwanie wsparcia od Berlina i Paryża to dobry żart.

Olo
poniedziałek, 12 października 2020, 16:41

No to...mamy jasność! Wraz z takimi potęgami jak...Litwa, Gruzja czy Azerbejdżan jesteśmy dla Ukrainy partnerami II sortu !

Tomasz33
wtorek, 13 października 2020, 12:29

Odważna teza, biorąc pod uwagę że Polska ma PKB większe niż Ukraina, Białoruś, Litwa, Czechy i Słowacja razem wzięte. Oglądałeś wczorajszą wizytę A.Dudy w Kijowie? Zostały podpisane pewne umowy, a Zelenski wyraźnie mówił że Polska ma bardzo duże znaczenia dla Ukrainy i wzajemnie.

calvus2
poniedziałek, 12 października 2020, 17:44

Polska ma PKB jak Belgia i takie znaczenie. Bez skoku technologicznego bedziemy zawsze z 2 lidze.

Tomasz33
wtorek, 13 października 2020, 12:30

Polska ma PKB większe niż Belgia. Militarnie też znaczymy dużo więcej.

Lelum wypolerum
wtorek, 13 października 2020, 09:49

Tylko jak na razie nie ma takiej opcji politycznej która chciała by żeby był skok technologiczny. W PO to są same sprzedawczyki a w PiS jest skolei jakaś nie moc.

Tweets Defence24