Niemiecka lewica: "Perspektywicznie NATO zbędne"

16 lutego 2017, 10:19
Martin Schulz w czasie szczytu na Malcie
Fot. Adam Wolf / Heinrich-Böll-Stiftung / Flickr.com / CC 2.0.
Reklama

"Długoterminowo dążymy do integracyjnej struktury bezpieczeństwa dla całej Europy, co perspektywicznie czyni NATO zbędnym" - twierdzą przedstawiciele lewego skrzydła SPD. Przed rozpoczęciem konstruowania programu wyborczego SPD, członkowie frakcji wysuwają konkretne oczekiwania w stosunku do Martina Schulza. 

W czerwcu niemieccy socjaldemokraci mają zaprezentować swój program przed zaplanowanymi na wrzesień wyborami do Bundestagu, jednak już dziś członkowie partii zgłaszają swoje oczekiwania. Jak poinformował dziennik "Die Welt" Hilde Mattheis, przewodnicząca frakcji Demokratycznej Lewicy działającej w ramach SPD, uważa, że "30 lat po zakończeniu zimnej wojny należy ponownie przemyśleć NATO jako projekt kolektywnej obrony", a plan wydatków na obronność na poziomie 2 proc. powinien być "ponownie przedyskutowany". Mattheis poinformowała, że Schulz spotka się także z przedstawicielami partii "Zielonych" i Lewicy (niem. Die Linke).

Trudno jak na razie jednoznacznie stwierdzić, z jak dużym poparciem spotkają się propozycje przedstawione przez Mattheis. Sam Martin Schulz krytykował działania Rosji na Ukrainie oraz działania nowej, amerykańskiej administracji. W przypadku wygranej SPD i możliwości utworzenia rządu większościowego w koalicji z dwom pozostałymi ugrupowaniami niemieckiej lewicy, miałyby one lepszą pozycję negocjacyjną, a tym samym realna byłaby zmiana w polityce wobec Kremla. Z drugiej strony, duża część partii SPD popiera zaangażowanie w NATO i zwiększanie wydatków obronnych, więc w wypadku koalicyjnej współpracy z frakcją Angeli Merkel obecny kurs byłby prawdopodobnie kontynuowany. Pewne pozytywne sygnały wobec NATO przekazywała też część przedstawicieli Zielonych.

Jak narazie Schulz cieszy się wysoką popularnością. Jak pokazują badania "Deutschlandtrend", gdyby kanclerz Niemiec był wybierany bezpośrednio, kandydat SPD otrzymałby 50 proc. głosów, a kandydująca z ramienia chadecji Merkel 34 proc. Według badań przeprowadzonych na zlecenie gazety "Bild" przez ośrodek badań opinii publicznej Insa, SPD z 31-procentowym poparciem wyprzedza chadeków, którzy mogliby liczyć na 30 proc. głosów. Jeśli socjaldemokraci porozumieliby się z Lewicą i "Zielonymi", lewicowe ugrupowania mogłyby liczyć na 48 proc. głosów. Taki wynik nie daje niemieckiej lewicy niezbędnej większości, jednak w przypadku ponownych negocjacji dotyczących utworzenia wielkiej koalicji przewaga nad chadekami oznacza lepszą pozycję negocjacyjną. 

Czytaj też: Polska polityka wobec Merkel. "Współpraca i ochrona własnych interesów"

 

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
ja
czwartek, 16 lutego 2017, 14:16

No oczywiście że tak. W momencie połączenia Niemiec z Rosją NATO będzie zbędne!

xxx
czwartek, 16 lutego 2017, 12:54

" długoterminowo dążymy do integracyjnej struktury bezpieczeństwa dla całej Europy " Być może a nawet na pewno z udziałem Rosji. Wszyscy będą bezpieczni tylko gospodarczo strefy wpływu będą określone przez przyjaciół z Niemiec i Rosji. Niemcy i Rosja nie chcą USA w Europie. Wszystkie ich działania będą długoterminowo na to ukierunkowane.

m
czwartek, 16 lutego 2017, 21:12

Warto się zastanowić jakie będą skutki wyjścia Amerykanów z Europy. ZSRR grał na rozbicie więzi transatlantyckich, ponieważ wiedział doskonale, że wówczas Europa Zachodnia stanie się co najmniej jego zakładnikiem, jeśli nie wprost łupem. W najlepszym razie Niemcy będą dominować ekonomicznie i politycznie nad resztą państw europejskich, a Rosja idąc z nimi ręka w rękę zyska naprawdę silną pozycję mogąc wielu w tym Polsce dyktować co zechce. Europejczycy z kontynentu nigdy nie stworzą liczącej się siły militarnej, z całą pewnością nie przeciw Rosji - nie tylko nie będą w stanie, nawet nie śmieliby o tym pomyśleć i nie mają na takim przedsięwzięciu nic do zyskania. Wielka Brytania to jedyne państwo w Europie z liczącym się potencjałem wojskowym, ale nawet oni nie porywają się z motyką na słońce, zresztą ważniejsze dla nich są więzi z USA. W konfiguracji kreślonej rpzez tego zidiociałego lewaka Polska pozostanie na łasce potężnych sąsiadów, spośród których Niemcy nigdy nie dopuszczą do jej prawdziwego rozwoju gospodarczego, a Rosja wzrostu znaczenia militarnego i politycznego w skali regionu czy na arenie światowej. W sferze militarnej jesteśmy póki co skazani na protekcję USA, a dopóki nie rozwiniemy się gospodarczo i ekonomicznie, nie staniemy się dzięki temu ważnym ogniwem światowego rynku i systemu finansowego nie tylko nie zbudujemy odpowiednio silnej armii, ale też nikomu nie będzie się opłacało nam pomagać, nam pomagać, no chyba, że tj. w II w.ś. wygodnie będzie się nami posłużyć dla własnych celów.

Max Mad
czwartek, 16 lutego 2017, 11:38

A co ciekawe stoi w szeregu z deklaracjami naszego rządu o poparciu dla Europejskiej Armii oraz stworzenia Europejskiego mocarstwa atomowego. Za każdym razem jest mowa nie o Polsce jako takiej ale Europie jako jednym tworze. Doprawdy chaotyczne deklaracje biorąc pod uwagę jak z drugiej strony ciągle podkreślają swój eurosceptycyzm i niechęć do UE a potem zupełnie co innego mówią i im się Europa jako mocarstwo widzi. Same sprzeczności.

edi
czwartek, 16 lutego 2017, 12:59

Czytaj ze zrozumieniem nie ma poparcia dla jednej armii bo broniłaby ona tylko Niemcy ale o wspólnych niektórych dziedzinach jak ATOM,SATELITY,WYWIAD.

Geoffrey
czwartek, 16 lutego 2017, 12:51

Mówić sobie mogą. To PR i próba nie zrażania do siebie europejskich polityków. Nic nie kosztuje, a przy bardzo złej prasie polskiego rządu w zachodnich mediach, może przynieść poprawę wizerunku. Natomiast czas na decyzje będzie znacznie później.

pit
czwartek, 16 lutego 2017, 11:13

Niech zrezygnują z amerykańskich baz

trololololo
czwartek, 16 lutego 2017, 13:17

Nie mogą, te bazy nie są po to żeby chronić Niemcy przed atakiem, tylko żeby bronić sąsiadów przed atakiem Niemiec.

TomZ
czwartek, 16 lutego 2017, 11:12

Dzisiaj to NATO, a UE jest zbędna! ... Przynajmniej w kwestii polityki bezpieczeństwa.

KrzysiekS
czwartek, 16 lutego 2017, 11:10

No to jak Niemcy zaczną robić porządki w Europie to czeka nas kolejna wojna "historia kołem się toczy"

mix
czwartek, 16 lutego 2017, 11:05

taa - czyli trzeba kolegom z zza odry znów przypomnieć o reparacjach aby głupot nie gadali :)

bvr
czwartek, 16 lutego 2017, 10:39

Niemcy już od lat 90. kombinują jak uwolnić Bundeswehrę z pod amerykańskiej kurateli

qwest
czwartek, 16 lutego 2017, 12:06

Z perspektywy czasu widać jak Niemcy realizują swoją długofalową politykę. Zupełnie nie jest nam z nimi po drodze, wręcz jestem pełen obaw.

to_ja
czwartek, 16 lutego 2017, 11:19

To coś więcej: próba całkowitego wypchnięcia Amerykanów z Europy.

Michał
czwartek, 16 lutego 2017, 15:19

Wiadomości z prasy sprzed kilku dni. Szwecja, Malmo, 11 strzelanin od początku 2017 roku, z ofiarami śmiertelnymi. Walki gangów i handel narkotykami na ulicach. Bezradna policja nie mająca pojęcia skąd bierze się broń i narkotyki. Ludzie bojący się zeznawać (ten kto się nie bał, został później zaatakowany granatami ręcznymi). 43 % mieszkańców Malmo to emigranci. Firmy wyprowadzają się z miasta. Firma energetyczna zagroziła, że nie będzie świadczyć usług, z uwagi na bezpieczeństwo swoich pracowników. Jakie miasto wytrzyma bez prądu ? Pytanie jest nie tylko, czy powstanie jedno państwo europejskie, ale JAKA TA EUROPA BĘDZIE ?

Michał
czwartek, 16 lutego 2017, 15:06

Można by napisać, że nie ma to szans z uwagi na rozbieżne interesy państw europejskich, nawet tak zaprzyjaźnionych jak Francja i Niemcy, gdyby nie "uchodźcy". To robi wielką różnicę. Już dzisiaj zmieniają sytuację społeczną i polityczną w Europie, a 15 milionów Afrykańczyków czeka na wiosnę i lato, aby przybyć do Europy. W rezultacie zdobycia władzy politycznej przez społeczność muzułmańską może powstać 1 państwo europejskie, na zachód od Odry. Kiedyś spotkałem się z przepowiednią o interwencji zbrojnej UE w Polsce, która na szczęście zakończy się niepowodzeniem. Uznałem ja za nieprawdopodobną. Jednak takie opinie wyraża publicznie dziś Martin Szulc, który prawdopodobnie zostanie Kanclerzem Niemiec.

mnsg
piątek, 17 lutego 2017, 06:32

Ależ oczywiście , oczywiście fryce,wam wystarczyłby strategiczny sojusz z Rosją.Nie wasze doczekanie.

Max Mad
piątek, 17 lutego 2017, 11:59

A jakbyś chciał im zabronić jeżeli by rząd Niemiecki (do spółki z potencjalnym francuskim bo Le Pen też zapowiada wytępienie z NATO, UE i sojusz z Rosją) podjął taką decyzję? Z szabelką i na Berlin pójdziesz?

Tweets Defence24