Reklama
Reklama
Reklama

Niemcy wracają do odstraszania. Biała Księga: „Nuklearne zdolności NATO gwarancją bezpieczeństwa, Rosja – wyzwaniem”

13 lipca 2016, 18:04
Minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen. Fot. Bundeswehr/Hanemann
Niemcy uczestniczą w programie NATO Nuclear Sharing, do przenoszenia broni jądrowej przystosowanych jest część samolotów Tornado. Fot. Luftwaffe/Toni Dahmen
Czołg Leopard 2A6, należący do niemiecko-holenderskiej jednostki. Fot. Bundeswehr/Andre Schmidt
Niemiecki KTO Boxer na ćwiczeniach na Litwie. Fot. Bundeswehr/O. Richter
Minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen. Fot. Bundeswehr/Christian Thiel

Rząd niemiecki przyjął dziś Białą Księgę polityki bezpieczeństwa i obrony. Dokument w zdecydowany sposób potwierdza zaangażowanie Republiki Federalnej w Sojuszu Północnoatlantyckim, w tym w zakresie wysuniętej obecności, obrony przeciwrakietowej czy NATO Nuclear Sharing. Stwierdza też, że Moskwa kwestionuje obecny porządek międzynarodowy, dlatego – równolegle z dialogiem z Rosją - powinno się dążyć do wzmocnienia istniejącego systemu sojuszy.

Ujawniona przez Niemcy Biała Księga obrony i bezpieczeństwa omawia w szerokim zakresie wyzwania, jakie stoją przed Berlinem i wyznacza kierunki polityki w tym zakresie. Jakkolwiek obejmuje ona szereg zagadnień, włącznie ze zmianami klimatu, terroryzmem, czy epidemiami, to bardzo istotne miejsce poświęcono w niej zagrożeniu ze strony Federacji Rosyjskiej w kontekście kryzysu ukraińskiego oraz roli Sojuszu Północnoatlantyckiego w systemie bezpieczeństwa. I to właśnie te dwa zagadnienia wydają się być najbardziej interesujące z punktu widzenia Polski.

NATO – Niezbędny gwarant bezpieczeństwa

Sojusz Północnoatlantycki został określony przez rząd federalny jako „niezbędny gwarant bezpieczeństwa” dla Niemiec, Europy i obszaru euroatlantyckiego. Zwrócono uwagę na zasadę kolektywnej obrony oraz wzajemne zobowiązanie sojuszników (w tym Republiki Federalnej) do udzielania wsparcia i wzajemnej pomocy. Podkreślono też, że NATO gwarantowało suwerenność i integralność terytorialną członków przez ponad 60 lat.

Niemcy podkreślili znaczenie obrony kolektywnej, w kontekście powrotu „przemocy i gróźb przemocy” do polityki europejskiej oraz niestabilności otoczenia Sojuszu. Zwrócono w tym kontekście uwagę na proliferację broni masowego rażenia wraz z środkami przenoszenia, a także rozbudowę sił zbrojnych „w wielu krajach”. Dlatego Sojusz Północnoatlantycki będzie polegał głównie na odstraszaniu w zwalczaniu zagrożeń zewnętrznych, utrzymując i rozwijając strategiczne spektrum zdolności konwencjonalnych i nuklearnych, w tym obrony przeciwrakietowej.

Niemiecki rząd zaznaczył, że Republika Federalna jest świadoma konieczności wkładu w adaptację sił zbrojnych krajów NATO oraz utrzymywanie zdolności obrony, odstraszania, wsparcia i zarządzania kryzysowego. Niemcy zamierzają wnosić szeroki wkład w system wspólnej obrony.

Co bardzo istotne, zwrócono uwagę na potrzebę odstraszania nuklearnego tak długo, jak broń jądrowa może być użyta w konflikcie zbrojnym. Dlatego strategiczne zdolności nuklearne NATO, szczególnie Stanów Zjednoczonych, są zasadniczą gwarancją bezpieczeństwa sojuszników. Niemcy są integralną częścią polityki nuklearnej i planowania Sojuszu, jako uczestnik programu Nuclear Sharing. Zgodnie z koncepcją strategiczną Paktu z 2010 roku Berlin chce uczestniczyć w tworzeniu warunków do rozbrojenia jądrowego (koncepcja zakłada utrzymanie broni jądrowej NATO tak długo, jak istnieje zagrożenie jej użycia).

Tornado
Niemcy uczestniczą w programie NATO Nuclear Sharing, do przenoszenia broni jądrowej przystosowanych jest część samolotów Tornado. Fot. Luftwaffe/Toni Dahmen

W Białej Księdze wspomina się też o znaczeniu systemu obrony przeciwrakietowej NATO, który ma chronić populację państw członkowskich. „Tarcza” przedstawiana jest w kontekście rozprzestrzeniania broni masowego rażenia i rakiet balistycznych, zwłaszcza na południowej flance Sojuszu. Innym zagrożeniem są działania hybrydowe, które rozmywają granice pomiędzy wojną a pokojem, powodując „wyzwania” dla stosowania artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi o kolektywnej obronie.

Niemcy zwracają też uwagę na wyzwania płynące z cyberprzestrzeni, czy konieczność rozwoju zdolności zarządzania kryzysowego. Bardzo istotne znaczenie w niemieckiej polityce ma koncepcja państw ramowych, pozwalająca na wspólną budowę zdolności przez kraje europejskie.

W praktyce oznacza to możliwość większego udziału europejskich sojuszników, zwłaszcza niewielkich państw, w programach obronnych, które w innym wypadku nie dysponowałyby w ogóle zdolnością w danym obszarze (vide Holandia i wojska pancerne). Nie należy natomiast tego powiązywać z ryzykiem utraty suwerenności przez członków NATO – jeżeli tylko dane państwo pozyska określoną zdolność na wymaganym poziomie, to może pełnić rolę państwa ramowego samodzielnie bądź wspólnie z innymi krajami.

Leopard 2A6
Czołg Leopard 2A6, należący do niemiecko-holenderskiej jednostki. Fot. Bundeswehr/Andre Schmidt

Niemcy zwrócili też uwagę na problem wydatków obronnych. Wspomniano o celu przeznaczania 2 proc. PKB, aczkolwiek Berlin będzie dążył do jego osiągnięcia „w ramach potencjału i zasobów”. Najważniejszym wyznacznikiem ma być efektywność nakładów na obronę. Republika Federalna prawdopodobnie więc nie spełni celu przeznaczania 2 proc. PKB, a otwarte pozostaje pytanie czy zakres wzrostu wydatków poniżej tego progu będzie wystarczający, aby odwrócić skutki wieloletnich zaniedbań i cięć, dotyczących nawet zakupów amunicji. Nawet jeżeli tak się stanie, będzie to długotrwały proces.

Wreszcie, poruszana jest kwestia dialogu NATO z innymi państwami, w tym z Rosją. Niemcy przypominają, że angażowali się w działania Rady NATO-Rosja czy utworzenie Aktu Stanowiącego z 1997 roku i nadal uważają strategiczne partnerstwo za cel długoterminowy. Obecna polityka Moskwy, w tym aneksja Krymu czy deklarowanie NATO jako źródła zagrożenia, wymaga jednak prowadzenia polityki podwójnego podejścia – opartego zarówno na obronie i wiarygodnym odstraszaniu, jak i dialogu. Według Niemców Sojusz ma też angażować się w wysiłki na rzecz kontroli zbrojeń czy zapobiegania rozprzestrzeniania poszczególnych rodzajów broni.

Rosja – wyzwaniem

W odniesieniu do działań Moskwy, rząd federalny złożony z partii CDU/CSU oraz SPD twierdzi więc, że Rosja „otwarcie kwestionuje europejski porządek pokojowy przez jej wolę użycia siły w celu rozwijania swoich interesów i do jednostronnych zmian granic gwarantowanych prawem międzynarodowym, jak to czyniła na Krymie i na wschodniej Ukrainie”. Takie postępowanie ma mieć wpływ na bezpieczeństwo Europy, jak i Republiki Federalnej.

Niemcy zwracają też uwagę na używanie „hybrydowych instrumentów” dla celowego zamazywania granic pomiędzy pokojem a wojną, czy aktywność militarną w rejonie granic NATO i UE. Co więcej, w kontekście modernizacji armii rosyjskiej wspomina się o gotowości Moskwy do „testowania” ograniczeń istniejących porozumień międzynarodowych.

Niemcy przyznają przy tym, że Rosja jako stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ ma „specjalną” rolę w rozwiązywaniu kryzysów międzynarodowych, a między Moskwą i Europą pozostaje wiele obszarów wspólnych interesów. Dlatego zakłada się promowanie podejścia do Rosji, opartego o połączeniu obrony i odporności strategicznej oraz dialogu.

Niemcy stwierdzają jednocześnie, że bez fundamentalnych zmian w polityce w przewidywalnej przyszłości Moskwa będzie stanowić „wyzwanie” dla bezpieczeństwa Europy. Co najważniejsze, zaznaczono wyraźnie, że dla wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa na kontynencie ważne jest nie tworzenie nowej architektury bezpieczeństwa, a szacunek i ciągłe stosowanie istniejących, sprawdzonych zasad i reguł.

Można to odczytać jako otwarty sprzeciw wobec deklaracji Moskwy o chęci stworzenia nowego, „pozablokowego” systemu bezpieczeństwa. W praktyce rosyjskie deklaracje sprowadzają się bowiem do tego, aby z kontynentu europejskiego „wypchnąć” Stany Zjednoczone i dążyć do osłabienia/zneutralizowania gwarancji bezpieczeństwa zapewnianej przez NATO, szczególnie istotnej dla krajów położonych w bezpośredniej bliskości Rosji i dysponujących ograniczonymi zdolnościami obronnymi. Niemcy sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu i otwarcie wskazują na konieczność wzmocnienia istniejącej architektury bezpieczeństwa, w tym w ramach UE i NATO.

Boxer
Niemiecki KTO Boxer na ćwiczeniach na Litwie. Fot. Bundeswehr/O. Richter

Niemcy wracają do realnej polityki bezpieczeństwa?

Treść Białej Księgi jest bardzo istotna w kontekście roli Niemiec w Sojuszu Północnoatlantyckim. W sposób jednoznaczny potwierdzono zaangażowanie w system kolektywnej obrony i odstraszania, włącznie z odstraszaniem nuklearnym i sojuszniczą obroną przeciwrakietową, choć te dwa ostatnie elementy były wcześniej bardzo często kwestionowane w debacie publicznej w Republice Federalnej, w tym w kontekście rzekomego zagrożenia dla Rosji.

W zdecydowany sposób odniesiono się też do zagrożenia ze strony Rosji, wskazując na konieczność realizacji stosunków międzynarodowych w ramach istniejących zasad, a nie „nowego porządku”, do jakiego dąży Moskwa. Wprost nazwano też niebezpieczeństwo wynikające z działań hybrydowych. Oczywiście zgodnie z Białą Księgą Niemcy będą dążyć do dialogu z Rosją, ale ów dialog nie będzie równoznaczny z przyzwoleniem na łamanie prawa międzynarodowego czy kwestionowanie/niszczenie obecnej architektury bezpieczeństwa.

Biała Księga określa więc zasady polityki obronnej w ramach NATO istotnego członka Sojuszu, jakim są Niemcy. Pozostaje mieć nadzieję, że te założenia będą realizowane. Pierwsze ważne kroki w tym celu zostały już podjęte, jak choćby objęcie roli państwa ramowego sił natychmiastowego reagowania – tzw. szpicy, czy wreszcie rozszerzonej, wysuniętej obecności wojskowej na wschodniej flance (dowodzenie batalionem na Litwie).

Na uwagę zasługuje też prowadzona z Polską współpraca wojskowa, do której odniósł się niedawno szef MON Antoni Macierewicz. Należy jednak pamiętać, że zakres działań Berlina w celu odbudowy całościowej zdolności obronnej jest wciąż niewystarczający, a ich efekty będą odczuwalne w dużej mierze dopiero w średnim lub długim okresie. Kolejnym istotnym czynnikiem, którego nie wolno pominąć, jest ryzyko polityczne, związane z możliwością wystąpienia niekorzystnych dla NATO zmian po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Jest ono uwidaczniane choćby przez niedawną wypowiedź szefa MSZ Franka-Waltera Steinmeiera, odczytaną jako ostra krytyka działań wzmacniających wschodnią flankę NATO, w których brała udział sama Bundeswehra.

Niemniej jednak, biorąc również pod uwagę nastawienie opinii publicznej w Niemczech czy obecność jawnego, prorosyjskiego lobby, zapisy Białej Księgi – jasno i spójnie definiujące rolę Niemiec w NATO, również w „problematycznych” obszarach - należy ocenić pozytywnie. Jeżeli te założenia będą realizowane, to wiarygodność Berlina jako sojusznika wzrośnie, z korzyścią dla całego Paktu Północnoatlantyckiego.

KomentarzeLiczba komentarzy: 10
ministrateg
czwartek, 14 lipca 2016, 19:40

Uczestnictwo w programie nuklearnym NATO nie oznacza dostępu do takiej broni i nie oznacza także że objęci jesteśmy parasolem nuklearnym NATO, Jak wszystko w tym sojuszu tak i taki parasol nie istnieje. W tej sprawie nie ma żadnych porozumień międzynarodowych. O użyciu broni jądrowej decyzje może podjąć tylko prezydent USA i to tylko wtedy gdy uzna to za ostateczną konieczność. Ostateczną koniecznością taką byłoby zaatakowanie bronią jądrową terytorium USA. Ostatnio ogłoszona doktryna militarna Rosji dopuszczająca ograniczone użycie taktycznej broni jądrowej, a także próby zastraszania jej użyciem Ukrainy a także i Turcji stawia świat wobec nowych wyzwań w tej sprawie. Można przypuszczać ,że takie użycie przez Rosję broni jądrowej w ograniczonym zakresie nie spowoduje natychmiastowej reakcji wojskowej USA. Coraz bardziej realny staje się scenariusz że w lokalnych konfliktach broń jądrowa użyta zostanie a państwa niejądrowe nie będą miały żadnych szans w takiej konfrontacji. Powtarzane ostatnio określenie "odstraszanie " jest wyjątkowo złym terminem, można go zastosować do odstraszania nuklearnego tyle tylko że większość państw nie ma czym odstraszać, poza USA W Brytanią i Francją, pomysły na odstraszanie przy pomocy np. okrętów podwodnych z bronią konwencjonalną jest bardzo drobie i bezsensowne. Zatem problem jest i nie da się go pozamiatać pod dywan.

Piotr I
piątek, 15 lipca 2016, 16:26

Zatem z problemem jest jeszcze gorzej: - gnębią mnie obawy, że nie wiadomo jak postąpić, by problem nie skrył się pod dywanem - pod rządami PiSu rozedmie się tak, że żaden dywan go nie przykryje.

pp47
czwartek, 14 lipca 2016, 18:19

Nas, posiadających w strategicznie najważniejszych rejonach znaczną mniejszośc niemiecką powinno zainteresowaćszczególnie to, że Niemcy, jako państwo poważnie, nie rezygnują ze starych, sprawdzonych rozwiazań, a także ze starych celów. Dlatego też na str.68 'Białej ksiegi" zapisali, ze do Bundeswehry rekrutowac bedą cudzoziemców, w tym takze obywateli innych krajów UE. Czyli tak samo, jak to rozwiązali w III Rzeszy, gdy rekrutowali (potajemnie) do Wehrmachtu obywateli innych panstw (najczęsciej etnicznych Niemców), którzy to po wybuchu wojny tworzyli V kolumnę...

Arek
sobota, 16 lipca 2016, 11:37

Najlepszą polityką obronną jest własna siła a nie sojusze. Uważam że Polska powinna sama zadbać o swoje zdolności obronne, a nie naiwnie liczyć tylko na sojuszników. Batalion USA w Polsce OK ale zamiast tego wolałbym żebyśmy z rezerw czy nadwyżek sprzętowych USA dostali do użytku na przykład kilka baterii Patriot, kilkaset czołgów M1A1 czy 2 ale młodsze (1990) fregaty OHP. Wielkie fanfary wokół batalionu USA, czyli 300-700 żołnierzy nie naszych, nie pod naszym dowództwem są po prostu naiwnością. W razie konfliktu USA zachowają się tak "jak będzie w ich interesie". Powtarzam inwestować w rozwój jakościowy sprzętu własnej armii a z USA pomoc sprzętowa

mnsg
sobota, 16 lipca 2016, 11:33

Problem użycia broni jądrowej jest dość skomplikowany. Obowiązująca doktryna byłego ZSRR, zakładała strategię pierwszego zmasowanego uderzenia jądrowego dokonanego w sposób masowy, niespodziewany i skryty głównie na środki napadu jądrowego nieprzyjaciela w taki sposób aby był niezdolny do kontruderzenia odwetowego i dotyczyła głównie USA i ZSRR. W tym wszystkim był jeszcze drobny niuans, strona która atakowała jako pierwsza musiała jednocześnie zneutralizować środki napadu jądrowego Chin, które właśnie zakładały ,że po takiej wymianie ciosów to właśnie one zostaną czołową potęgą jądrową i zapanują nad światem. Dziś państw jądrowych o znacznym potencjale jest więcej a o doktrynie użycia tej broni nikt publicznie się nie wypowiada. Tak do końca to nie wiadomo gdzie i kiedy może wybuchnąć bomba jądrowa i z jakiego powodu. Teoria prawdopodobieństwa głosi, że jeżeli jakieś zdarzenie może się wydarzyć to wydarzy się na pewno. Świat powinien powołać jakąś międzynarodową instytucję do spraw zapobiegania wybuchowi wojny jądrowej i ściśle kontrolować ten proces w skali światowej.

Cotozaróżnica?
sobota, 16 lipca 2016, 19:33

I przez to, oraz obecność w dotkniętym tragedią Afganistanie, i wsparciem sojuszniczym udzielanym nowym równorzędnym i równoprawnym członkom NATO, rozumie się obecność RFN w NATO. Spoko Niemcy ! Straszna tragedia te, każde indywidualne, (masowe) molestowania Niemek przez Imigrantów po zapowiedzi Kanclerz Merkel udzielania pomocy Imigrantom; pewnie diabelska sprawka, jak widziałem niedopowiedzianą tezę jakiegoś artykułu w bieżącym roku po owych przestępczych wydarzeniach.

Tom
środa, 13 lipca 2016, 20:52

Polska powinna zrobić wszystko co możliwe aby przystąpić do NATO Nuclear Share.

dropik
czwartek, 14 lipca 2016, 10:29

nic to nam nie da. To nie dostawa bomb, o których użyciu możesz decydować. A i tak składowane będą poza PL. Do tego, ponieważ to bomby lotnicze, to ich użycie wymaga umiejętności przełamania obrony przeciwlotniczej, a takich kompetencji w zasadzie nie mamy (brak nawet jednej rakiety przeciwradarowej)

panzerfaust39
środa, 13 lipca 2016, 18:59

SPD Die Grünen Die Linke zablokują każdą próbę zwiększenia wydatków na obronę zwłaszcza kosztem rozbuchanego socjalu imigrantów i ekomarksizmu

dropik
czwartek, 14 lipca 2016, 10:24

nasz rozbuchany socjał ci nie przeszkadza ? u nich nie ma czarnej dziury w budzecie . jak będą chcieli to 2% na wojo sie znajdzie

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama