Reklama

Niemcy odkrywają karty. Okręt podwodny Typu 212A w Gdyni

20 listopada 2015, 18:17
fot. M.Dura
fot. M.Dura
fot. M.Dura
fot. M.Dura
fot. M.Dura

Do Portu Wojennego w Gdyni wszedł niemiecki okręt podwodny typu 212A U34. W czasie trzydniowej wizyty, na terenie Akademii Marynarki Wojennej ma się odbyć seminarium naukowe przybliżające ofertę koncernu TKMS w programie Orka.

Oficjalnie okręt podwodny U34 przypłynął do Gdyni w piątek 20 listopada, w ramach rejsu szkolno-bojowego. Nie ma jednak żadnej wątpliwości, że jego pobyt w polskim porcie miał również posłużyć do pokazania na żywo możliwości niemieckiej jednostki i do zapoznania specjalistów Marynarki Wojennej oraz dziennikarzy z rozwiązaniami, które na niej zastosowano.

Wcześniej Niemcy wyraźnie ograniczali przekazywanie informacji o swojej propozycji dla osób spoza grona Sił Zbrojnych. Inaczej postępowali Szwedzi i Francuzi, którzy organizowali seminaria i konferencje prezentując jawne części swojej propozycji. Nareszcie sytuacja się zmieniła i teraz można w miarę dokładnie opisać wszystkie cztery konstrukcje, jakie są proponowane polskiej Marynarce Wojennej w ramach programu Orka (szwedzki okręt podwodny A26, francuski Scorpène i niemieckie: typ 212A i typ 214).

fot. M.Dura

Co wpłynęło do Gdyni?

Niemcy zaprezentowali w Gdyni okręt podwodny typu 212A który wbrew pozorom bardzo różni od okrętów typu 214. Przede wszystkim jest to jednostka, której kadłub został wykonany ze stali niemagnetycznej. Okręt typu 214 jest ponadto jednokadłubowy i jednoprzedziałowy, natomiast typ 212A to jednostka dwukadłubowa. Została ona również opracowana pod wymagania niemieckiej marynarki wojennej, która wykorzystuje obecnie pięć takich okrętów (szósty – U36 jest w trakcie budowy).

Podobne jednostki ma na swoim wyposażeniu jeszcze tylko włoska marynarka wojenna (dwa okręty już zostały wprowadzone do linii - dwa następne są w trakcie budowy). Typ 214 był natomiast proponowany na eksport – w tym do produkcji licencyjnej.

fot. M.Dura

U34 to pierwsza jednostka typu 212A. W odróżnieniu od wcześniej zbudowanych trzech okrętów typu 212 (U31, U32 i U33) ma on już maszt optoelektroniczny zamiast peryskopu, śluzę dla płetwonurków, wyposażenie pozwalające na działania w warunkach tropikalnych, niemieckiej produkcji sonary oraz systemy dowodzenia i kontroli uzbrojenia, zmodernizowany sonar obserwacji bocznej i zintegrowany system łączności dostosowany do działań sieciocentrycznych.

Wszystkie jednostki 212/212A posiadają w pełni zintegrowany okrętowy system walki (łączący w sobie większość systemów pokładowych), napęd niezależny od powietrza AIP oraz 6 wyrzutni torpedowych z hydraulicznym system wystrzeliwania uzbrojenia. Niemieckie okręty podwodne nie posiadają systemów rakietowych jednak koncern TKMS zaznacza wyraźnie, że jeżeli Polska zgłosi taka potrzebę, to obecnie wykorzystywana konstrukcja będzie mogła zostać przerobiona zarówno dla potrzeb pocisków przeciwokrętowych jak i rakiet manewrujących.

Okręty podwodne typu 212A mają wyporność podwodną około 1830 t, szerokość 7 m, długość 57,2 m (dotyczy dwóch ostatnich jednostek 212A). Jest to nowoczesna jednostka, która prawdopodobnie spełnia większość wymagań postawionych przez polskie siły zbrojne. Jest zbudowana w technologii stealth, z bardzo ograniczonymi polami fizycznymi.

fot. M.Dura

Niektóre z rozwiązań zastosowanych na okrętach typu 212A są przez część specjalistów uznawane za wady, podczas, gdy przez innych za zalety. Do takich najbardziej „kontrowersyjnych” rozwiązań zalicza się napęd główny oparty tylko o jeden silnik. Oznacza to, że w razie jego uszkodzenia, powrót do bazy będzie można wykonać tylko z wykorzystaniem baterii akumulatorów lub napędu niezależnego od powietrza (ogranicza to operacyjny promień działania).

AIP jest z kolei jedną z zalet niemieckiej konstrukcji. Opiera się on bowiem o sprawdzone ogniwa paliwowe HDW, które zasilają silnik elektryczny PARMASYN. Według oficjalnych informacji pozwala on na przebywanie pod wodą przez dwa tygodnie. Po „wyładowaniu” ogniw ich „uzupełnienie” (poprzez dostawę czystego tlenu i wodoru) jest możliwe tylko w przystosowanych do tego portach.

Kolejna cechą niemieckich okrętów, która może okazać się zarówno zaletą jak i wadą okrętów jest ich automatyzacja. Pozwoliła ona na ograniczenie załogi do 28 osób, ale z drugiej strony znacznie zwiększyła zakres obowiązków marynarzy. Zgodnie z deklaracją koncernu TKMS „dwukadłubowa konstrukcja okrętu HDW typu 212A zapewnia komfort pracy i dyspozycyjność załogi, jak również ułatwia jej dwuzmianowy system wacht”. Jednak przy kilkudziesięciodniowych rejsach zmęczenie załóg może potencjalnie wpłynąć na zdolności bojowe okrętu. Na pewno nie jest to jednak jednostka oceaniczna.

Pewne zastrzeżenia co do okrętów typu 212A mogą być nieuzasadnione, ale wynika to z ograniczonego dostępu do informacji (co obecnie zaczyna się zmieniać). Nie wiadomo np. jakie są koszty wykorzystania systemu AIP i czy w tym przypadku polska Marynarka Wojenna będzie w pełni samowystarczalna. Istnieją bowiem dane wskazujące na trudności w pozyskaniu membran paliwowych (PEM) stanowiących bardzo ważną i zużywającą się część ogniw.

Dużo więcej wiadomo obecnie na temat silnika wysokoprężnego HDW, który zastosowano na niemieckich okrętach podwodnych. Wiadomo, że jest to silnik pracujący w tzw. „obiegu zamkniętym”, który opracowano na bazie okrętowych silników wysokoprężnych MTU serii 2000. Praca w „obiegu zamkniętym” oznacza, że może on pracować bez potrzeby dostarczania powietrza z atmosfery dzięki specjalnemu układowi dostarczającemu tlen i argon – gazów, które są potrzebne w cyklu spalania. Zadbano również o „wydech” silnika stosując układ chłodzenia spalin i układ rozpuszczania dwutlenku węgla w wodzie morskiej.

Dura 212
fot. M.Dura

Polsce proponowane są okręty z najnowszymi rozwiązaniami. Możemy więc otrzymać jednostki wyposażone w akumulatory litowo-jonowe. Niemcy poinformowali, że ich rozwiązanie jest bezpieczne i pewne (wyeliminowano m.in. zagrożenie emisji związków siarki/wodoru), dając: „wysoką sprawność, zwiększoną gęstość magazynowania energii (wydłużenia czasu pływania w zanurzeniu)), prawie czterokrotnie większa dostępność energii przy jej wysokim poborze i półtorakrotnie większą – przy najbardziej ekonomicznej prędkości pływania), lepszą stabilność napięcia, dostępność całej mocy niezależnie od poziomu naładowania akumulatora oraz szybsze ładowanie”. Nowe akumulatory mają mieć ponadto małe wymagania obsługowe i proste układy pomocnicze.

Nowością proponowaną przez Niemców jest również kompozytowa śruba napędowa. Potrzeba posiadania takiej śruby podobno „nagle” znalazła się w wymaganiach taktyczno – technicznych na nowy okręt podwodny dla polskich sił morskich (gdy typ 212 nie był brany pod uwagę - takiego wymagania podobno nie było).

Według Niemców śruby kompozytowe swoimi właściwościami przewyższają śruby wykonane ze stopów metali (CuAIM). Mają one mieć m.in. „większą sztywność i lepszy stosunek wytrzymałości do masy, lepsze właściwości antykawitacyjne, są całkowicie niemagnetyczne a poszczególne pióra śruby można wymieniać osobno”.

Elementem zwiększającym możliwości okrętów typu 212A jest śluza uniwersalna HDW. Może być ona wykorzystana do przenoszenia min, pocisków kierowanych, bezzałogowych pojazdów podwodnych, do magazynowania dodatkowego paliwa oraz jako moduł dla płetwonurków bojowych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 92
Simplus
sobota, 21 listopada 2015, 00:49

Jeny to ja już wolę szwedzkiego Gotlanda nie mówiąc już o A-26. Okrety niezawodne, na Bałtyk projektowane. Na Boga dajcie sobie spokój z Niemcami i francuskim Scorpene. Pomyslcie o Polskim Przemyśle i korzyści płynących z komityw-ką z Wikingami

bmc3i
sobota, 21 listopada 2015, 15:30

212A również. Został zaprojektowany specjalnie na warunki Morza Pólnocnego i Bałtyku

Boczek
sobota, 21 listopada 2015, 10:38

Simplus, nie ważne jest co Ty wolisz, tylko czego żąda MW, a oni chcą tylko jednego - okrętu niemieckiego.

Pirelli
sobota, 21 listopada 2015, 00:20

- Żadnych okrętów od Niemców, nawet za darmo. W przypadku konfliktu już oni się postarają aby coś się na nich podziało i nic nie wypłynie w morze. Niemiec trzyma z ruską swołoczą, więc nic od nich nie kupować - Okręty tylko od Francuzów bo oni dają w pakiecie pociski manewrujące, a już zapowiedzieli ze samych pocisków nie sprzedadzą. - Okręty od Szwedów, a pociski skąd ? OD USA ? Nawet Londyn musi prosić o zgodę USA gdyby chcieli wystrzelić te "swoje" pociski. Już widzę jak USA nas przehandlują i nie pozwolą wycelować pocisków w ZSRR

Boruta
niedziela, 22 listopada 2015, 05:07

Pociski to tylko dodatek. Najważniejsza jest niska wykrywalność, a tutaj najwięcej przemawia za Szwedami. Niemcy drugie miejsce dzięki ogniwom paliwowym. Francja najgorszy wybór. To już lepiej uderzyć do Japończyków o mniejsza wersję Soryu (tyle, że to byłoby najdroższe).

Dropik
sobota, 21 listopada 2015, 17:30

Gdyby tak bylo bylibysmy juz kolejna ruska gubernia. To nasz jedyny realny sojusznik na kontynencie.

Boczek
sobota, 21 listopada 2015, 10:52

"W przypadku konfliktu już oni się postarają aby coś się na nich podziało i nic nie wypłynie w morze..." Po pierwsze, przestań bajki opowiadać. Po drugie, ponieważ Norwegia bierze też produkt niemiecki, paleta portów rozszerza się o kolejne państwo. "a już zapowiedzieli ze samych pocisków nie sprzedadzą." - po pierwsze jest wiele produktów na rynku do wyboru. Po drugie H225M jest gwarantem sprzedaży a nie Scorpène - który jest ponadto na Bałtyk o 20 m za długi. Ponadto jest to produkt nie używany przez samych Francuzów - zatem klasy B. " Nawet Londyn musi prosić o zgodę USA gdyby chcieli wystrzelić te "swoje" pociski." - po prostu nie wiesz o co chodzi. Tu znajdziesz pomoc - TERCOM.

jasio
sobota, 21 listopada 2015, 03:39

W ZSRR trudno by ci było wycelować pocisk, jako że nie istnieje od ponad 20 lat a pocisków manewrujących w czasie nikt jeszcze nie opracował. A tak na marginesie skąd w tobie tyle frustracji i przekonania, że każdy cię sprzeda i zdradzi?

bmc3i
sobota, 21 listopada 2015, 15:28

Wbrew jakim pozorom? Typ 214 nie został opracowany na podstawie 212A lecz na podstawie typu 209. Stanowi rozwinięcie typu 209, a nie 212A. Nic dziwnego że sporo się rożni od 212A

Gojan
piątek, 20 listopada 2015, 23:59

Odnośnie do typu 212A, ciekawi mnie zdanie: >>Możemy więc otrzymać jednostki wyposażone w akumulatory litowo-jonowe. Niemcy poinformowali, że ich rozwiązanie jest bezpieczne i pewne (wyeliminowano m.in. zagrożenie emisji związków siarki/wodoru), dając: „wysoką sprawność, zwiększoną gęstość magazynowania energii...”.<<. Autor nie napisał jasno, czy niemieckie akumulatory są lepsze od innych, bo: (1) są litowo-jonowe, a w innych OP - kwasowe (co sugeruje zdanie: „wyeliminowano m.in. zagrożenie emisji związków siarki/wodoru”); (2) są bardziej zaawansowane od innych akumulatorów Li-Ion. W pierwszym przypadku mam wątpliwości, czy Li-Ion są bezpieczniejszą alternatywą, bo pożaru Li-Ion nie dadzą się ugasić na pokładzie (palą się bez dostępu powietrza); było trochę katastrof lotniczych wywołanych przez pożar Li-Ion na pokładzie, a i na Dreamlinerach były z nimi kłopoty - zatem Li-Ion mogą stanowić śmiertelną pułapkę dla zanurzonego OP. Ogólnie, to trudny wybór. Z uzbrojeniem francuskim i szwedzkim jesteśmy związani trochę emocjonalnie, z powodów historycznych, gdyż dobrze nam służyło w 1939 r. (m.in. francuskie OP i niszczyciele, szwedzkie armaty Boforsa 40 mm i działa artylerii głównej na okrętach nawodnych, podwodnych i w baterii im. H. Laskowskiego na Helu). Za to niemieckie OP, chociaż wrogie, zostały paradoksalnie rozreklamowane dzięki udziałowi w „bitwach o Atlantyk” w czasie I. i II. wśw. Zaś po II. wśw Niemcy, Francuzi, Szwedzi (i Rosjanie) odnosili sukcesy w eksporcie swoich OP. Zatem wszyscy oferenci mają doświadczenie w budowie OP, a dodatkowo Niemcy (i trochę Rosjanie) - w eksploatacji bojowej OP.

Urko
sobota, 21 listopada 2015, 12:03

Uwaga do mojej wcześniejszej wypowiedzi - pomyliłem się - w Scorpene nie montują ogniw paliwowych Siemensa...

Boczek
sobota, 21 listopada 2015, 10:58

Wszystkie współczesne okręty oferowane są z bateriami Li-Io. Porównywanie doświadczenia Niemców z innymi, to ze względów a) historycznych, b) palety produktów i c) wyeksportowanych jednostek to takie dorabianie innym laurów trochę na siłę.

Urko
sobota, 21 listopada 2015, 05:51

Ciekawostką jest, że owe rozreklamowane niemieckie op z II WŚ gdy były przedstawione w ofercie Japończykom, zostały przez nich bardzo nisko ocenione. Wracając do naszych czasów, nie bardzo rozumiem, jakie jest nasze stanowisko w aspekcie AIP. Jeśli wybralibyśmy Scorpene, to podstawowa wersja nie zawiera napędu niezależnego od powietrza. Obawiam się, że w naszych warunkach taki wybór może stać się faktem. Z drugiej strony gdybyśmy jednak się zdecydowali na droższą, większą wersję tej jednostki, to byłyby te same niemieckie ogniwa paliwowe typu PEM. Drogie i trudne w eksploatacji. Podobny system próbowali Rosjanie zastosować w projekcie serii "Łada" (projekt 677) i okazało się, że w ich warunkach obsługi, ogniwa mają za małą moc i ulegają ciągłym awariom z powodu przeciążeń i spadku efektywności. To oczywiście o niczym nie świadczy, poza tym, że jest to technologia nie uznająca kompromisów i improwizacji. Dlatego jeśli ma być AIP, to może lepiej wybrać to szwedzkie dziwactwo. Jest tańsze, wydajniejsze, nie trzeba w nim ciągle wymieniać jakiś membran (dotrzymując "kosmicznych" norm czystości) i podobno nie sprawia praktycznie żadnych problemów, tyle że trochę wygląda jak silnik parowy...

GUMIŚ
sobota, 21 listopada 2015, 14:48

Polsce zagraża ograniczona , lądowa inwazja ze strony Rosji. Należy wydawać środki publiczne na obronę przeciwlotniczą , wojska lądowe (czołgi i BWP), lotnictwo. Kupowanie okrętów podwodnych z rakietami samosterującymi to absurdalny wymysł ignorantów i politykierów w czasie gdy siły zbrojne potrzebują realnych wydatków na modernizację środków bojowych już istniejących lub zakup nowych. Potrzebą pierwszorzędną jest stworzenie skutecznego systemu OPL , a w następną jak najszybszy zakup śmigłowców transportowych , ratowniczych morskich i lądowych , specjalnych a także szturmowych Należy jak najszybciej uruchomić produkcję nowego BWP i KTO, a także zmodernizować czołgi Leopard II . Należałoby także zwiększyć ilość samolotów myśliwskich. Wszystkie te inwestycje wymagają olbrzymich środków finansowych , które nie mogą być marnowane na bzdurne cele jakimi są budowa potęgi morskiej na małym i płytkim Bałtyku.

Boruta
niedziela, 22 listopada 2015, 04:56

Lądowa inwazja ze strony kraju, który ma przy polskiej granicy tylko małą NADMORSKĄ enklawę? Wot ciekawostka.

Bla
sobota, 21 listopada 2015, 23:00

Okręty Podwodne z rakietami manewrującymi mają być po to, żeby nie tylko się bronić, ale też mieć możliwość wykonania uderzenia, tam gdzie wróg się tego najmniej spodziewa. Program Orka to jak najbardziej trafiona inwestycja, prawdopodobnie najlepsza w Marynarce.

malkontent
sobota, 21 listopada 2015, 19:07

Rosja nie ma interesu w inwazjii militarnej na Polskę. I nie Putin nie jest szalony.

zaiste, zabawne rozumowanie:)
sobota, 21 listopada 2015, 17:46

3 op. uważasz za potęgę morską???

zxxc
niedziela, 22 listopada 2015, 23:33

Takie powiedzenie niemieckich sił zbrojnych: Jedź do Polski, tam twój okręt już jest. Niemcom nie wierzę. Trzeba jak w 1936 przestać wierzyć że wróg może napaść tylko ze wschodu.

Bla
poniedziałek, 23 listopada 2015, 16:24

Równie dobrze co z Niemiec może przyjść napaść ze strony Czech czy Słowacji. Prawdopodobieństwo jest identyczne.

Simplus
piątek, 20 listopada 2015, 22:50

Ani Niemiecki ani Francuski. Tylko na wpół ze Szwedami- A-26

Boczek
sobota, 21 listopada 2015, 10:40

A26 nie wchodzi w grę, bo nie spełni warunku proven design.

rmarcin555
niedziela, 22 listopada 2015, 11:04

Sprawa jest banalnie prosta. Jeśli chcemy mieć pociski manewrujące to zostaje tylko Scorpene. Osobiście uważam, że upieranie się przy pociskach manewrujących jest błędem. Korzyści nie zrekompensują kosztów. Jak już koniecznie chcemy mieć takie zabawki to lepiej zabiegać o JASSM ER. W kontekście pozyskania za jakiś czas F35 ma to więcej sensu. A na Bałtyk normalne zwyczajne okręty takie jak właśnie 212A.

Gregor
niedziela, 22 listopada 2015, 17:53

Pociski można dokupić, nie trzeba dawać się szantażować żabojadom. Choćby od Izraela ich Popeye Turbo które są lepsze od produktu Francuskiego jak i Amerykańskiego. Są też jeszcze Koreańczycy z ich pociskiem. Trzeba sprawy dobrze rozgraniczyć pociski to tylko dodatek do okrętu, nosiciel jest w tym wypadku znacznie ważniejszy niż ta garstka pocisków jakie będziemy mogli zakupić.

aom
poniedziałek, 23 listopada 2015, 16:05

co do pociskow manewujacych i opcji z Izraela....tylko pamietajcie co Izrael zrobil Gruzina z "ich" dronami, lepiej nie ryzykowac ze mega kosztowane zabawki w stylu ich rakiet, gdy beda nam potrzebne poprostu spadna do Bałtyku......ja bym z nimi nie ryzkowal, Rosjanom napewno by sprzedali nasze kody, a jak nie do konca bysmy nie byli pewni naszych rakiet czy na pewno poleca... trzeba pomyslec nad tym czy naprawde warto, moizm zdnaiem pociski ktore kupielsmy do F-16 nam wystarcza tak jak Finom, wersja ER to chyba przesada... trzeba pomyslec z innes strony czy jest sens w wydawaniu tej kasy??? kupujemy pociski manewurjace co chcemy z nimi zrobic jakie mialby miec cele???.....bo jak to sie mowi jezeli nie jestes gotowy strzelac to lepiej nie bierz ze soba pistoletu.... inaczej mowiac rakiety sluza do pojscia na calosc, pytanie kiedy bedziemy zdecydowani do takiego ich uzycia, po ich wystrzeleniu na Rosje nie bedzie juz powrotu do rozmow itd... i boje sie ze USA nas zostawia jak Gruzje i co wtedy???? moim zdaniem nie bez powodu Finowie i Szewdzi nie maja takiej broni, bo uznali ze nie chce sie bawic w tej lidze, maja to co pomoze im sie bronic, a Rosja nie bedzie ich mogla zgniesc bo USA nie pozwoli na to zeby "bic slabszego" ...dlatego maja plan wytrzymania 2-3 tygodni, a wtedy swiat nawet Chiny powiedza Rosji, dobra juz sie wyszalalaś i juz daj spokoj /tak jak bylo w Donbasie nie mieli opcji isc dalej/....ale gdyby Szwedzi czy Finowie zniszczyli np: elektronie atomowe pod Moskwa to wtedy Rosja nie ma hamulcow i Chiny z USA powiedza co zrobic, sami tego np: Szwedzi chcieli i wtedy nikt im nie pomoze... pisze to na skróty, bo pewnie o strategii mozna pisac ksiazki.... dlatego moim zdaniem lepiej zamiast rakiet dokupic 2-3 baterie Wisły lub Narwi, kilkadziesiat wyrzutni HIMARS jako nasz Homar i do tego 2-3 eskkadry F-16 i modernizacja naszych pancerniakow z ery BWP-1 i T-72 w XXI wiek :) to lepiej nam sie przysluzy nic 20 rakiet na 3 okretach... dlatego powinismy wybrac A-26 lub 212 sa przeznaczone na baltyk a to dla nas jest priorytet ochrona naszych portow...kto da lepsze warnki wygrywa i tyle....

Stefan
wtorek, 24 listopada 2015, 11:14

Cele dla rakiet manewrującyh. Zgrupowania wojsk, składy amunicji, paliw, elektrownie, linie energetzcyne, wyrzutnie rakietowe, etc... Myślenie, że ktos powie Ruskim już się wyszaleliście a Ci czmychną jest naiwne...

Gregor
wtorek, 24 listopada 2015, 11:12

Widzę jeden fundamentalny błąd, "kto da lepsze warunki wygrywa". Nie kto oferuje najlepszy produkt ale "lepsze warunki" bo mam wrażenie że chodzi o offset.

tj
piątek, 20 listopada 2015, 22:30

Jeżeli kupować okręty podwodne, to tylko niemieckie. W końcu mają największe doświadczenie i osiągnięcia. Cymbałom którzy twierdzą, że tego typu broń można zastąpić samolotami, radzę zapoznać się z możliwościami bojowymi samolotów w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych.

Rafale
sobota, 21 listopada 2015, 12:51

I cóż tutaj począć... Nasi podwodniacy podobno preferują niemiecką konstrukcję... Prawdopodobnie najgorszy offset, a samo państwo jako ostatni sojusznik Polski, państwo, które poniża nasz kraj (patrz Schultz), buduje za naszymi plecami Nord Stream II i mimo sankcji trzyma się mocno Rosji. Mówię stanowcze "nie" OP z Niemiec. Wolę już nawet Scorpene od kolejnych cwaniaczków z Francji, ale przynajmniej jeden z OP w całości zbudujemy w kraju, w dodatku w pakiecie z pociskami manewrującymi. Czekam jednak na wieść, że wygra A26, co przy Macierewiczu jako MON-owcowi zwiększa szanse (zwłaszcza przy jego obecnym podejściu do Niemiec i USA).

drutkolczasty
niedziela, 22 listopada 2015, 19:44

...a ten "krajowy" OP, to się może dla odmiany "Kaszub" nazwie? Po 20 latach budowy rzecz jasna(bo jeden budżet MW...rady nie da?)

klj
piątek, 20 listopada 2015, 22:19

Lepiej kupic francuskiego Scorpene. Z trzech OP dwa powstałyby w polskiej stoczni i miałyby już zintegrowane pociski manewrujące MdCN. W przypadku Niemców czy Szwedów trzeba się prosić Amerykanów o Tomahawki -i dodatkowo intergrować je z okrętem -to niepotrzebna strata czasu i pieniędzy.

Boruta
niedziela, 22 listopada 2015, 05:12

Polska stocznia i okręt podwodny. :-D

Tom
niedziela, 22 listopada 2015, 10:08

NSM nawet o zwiększonym zasięgu to jest nieporozumienie z dwóch powodów: - bardzo mała głowica bojowa - bardzo mały zasięg (nawet w wersji o zwiększonym zasięgu) jak się ma ich zasięg 250-300 km do zasięgu rakiet francuskich 1000 km lub amerykańskich 1600 km. To nie jest broń tej samej klasy.

dst
niedziela, 22 listopada 2015, 15:09

Do trafienia w mobilny zestaw Topol wystarczy

szyszka
niedziela, 22 listopada 2015, 22:22

kupic od niemca 212 unastki ale wytargowac mozliwosc modernizacji leopardow na wlasna reke i to zawsze !!! wtedy bedzie mozna dokupic jeszcze ze dwie setki np 2a4

Dropik
poniedziałek, 23 listopada 2015, 16:38

Nasz przemysl nie ma kluczowych technologii zapewniajacych przyzwoita modernizacje leo.zaklinanie rzeczywistosci nic tu nie zmieni.

Bla
poniedziałek, 23 listopada 2015, 16:26

Polski przemysł nie posiada technologii wymaganych do samodzielnej modernizacji Leopardów. To nie jest kwestia targowania. Gdybyśmy potrafili modernizację zrobić samemu - nic nie stoi na przeszkodzie.

Legion
sobota, 21 listopada 2015, 18:51

Tylko z pociskami manewrującymi inaczej to będzie tylko wtopa $ Ok Niemcy twierdzą ze dostosuj ale od kogo weźmiemy pociski (USA bez szans, Francuzi jak przegrają też, NSM o zwiększonym zasięgu to i tak będzie za mało, Izrael?). Na dzień jedynym sensownym rozwiązanie są Scorpene.

=t=
niedziela, 22 listopada 2015, 14:51

Akurat trafiłeś. Izrael. Kiedy amerykanie im odmówili Tomahawków, a francuzi okazali się absurdalnie drodzy, Izrael zrobił swój odpowiednik, Popeye. I działa. Warto czasem śledzić izraelską prasę, jakbyś to robił, to byś wiedział że dopiero co była tam spora grupa polskiej generalicji, a Haaretz napisał że to w związku z zakupem przez Polskę systemu Patriot, który obok pocisków PAC-3 będzie uzbrojony w ...izraelskie rakiety Stunner, a ich testowe strzelanie na poligonie oglądała właśnie polska delegacja.

Boruta
niedziela, 22 listopada 2015, 04:54

Scorpene to najsłabsza opcja.

hmm
sobota, 21 listopada 2015, 20:29

Za Scorpene przemawiają jedynie pociski MDCN. Niemcy mogli by dorzucić do swojej oferty opcje zakupu Taurus kepd przystosowanych do odpalania z wyrzutni lądowych, wtedy wilk syty i owca cała, jednak z jakiś powodów tego nie robią.

Eryk
piątek, 20 listopada 2015, 21:43

Ale opcja niemiecka ma ogromną wadę - jednostki powstaną w niemieckich stoczniach !! Scorpeny pierwszy powstanie we Francji przy udziale polskiego przemysłu 2 pozostałe w Polsce !!!! I Podstawa ; są konstrukcyjnie przystosowane do pocisków manewrujących które kupimy tylko od Francji !!

Boruta
niedziela, 22 listopada 2015, 05:14

Czyli będzie jeden sprawny taki sobie okręt i dwa niesprawne. Scorpene to najgorsza opcja.

joe
niedziela, 22 listopada 2015, 21:50

Wciskając nam niemłode Leopardy bez serwisu i amunicji, Niemcy zrobili podwójny interes. Zrobili miejsce dla nowszych modeli, uzależnili nas od swojego drogiego serwisu i w zasadzie swojego "widzimisię" w zakresie napraw. Przede wszystkim jednak upewnili się, że nie będziemy dysponować, przynajmniej w bliskiej przyszłości, sprzętem lepszym od tego, który posiadają. Co może mieć znaczenie, bo wzajemny konflikt, może nie dzisiaj, ale nie jest niemożliwy. Z tego właśnie powodu obawiałbym się brać sprzęt od nich, choćby i najnowocześniejszy. Okręty podwodne to drogie zabawki. Ich wpływ na losy konfliktu może być podobny, jak w 1939 roku. Nie znaczy to, że by się nie przydały ale myślę, że najpierw to co naprawdę potrzebne, czyli obrona plot i ppanc.

dropik
poniedziałek, 23 listopada 2015, 17:03

Co to za bzdury piszesz. To my nie stworzylismy systemu serwisowania i zakupu czesci. Niemcy poszli nam na reke i sprzedaja czesci w cenach jak dla siebie. Same loeopardy okazaly sie tansze w eksploatacji radzieckiego zlomu . oszczedzamy i mamy lepszy sprzet. A dokumentacji nikt za darmo ci nie przekaze. Niemiecka armia nie jest jej wlascicielem

say69mat
poniedziałek, 23 listopada 2015, 10:32

Nie przypuszczałem, że nasz kraj i naród - zgodnie z Twoją sugestią - jest krajem i narodem specjalnej troski. Nie jest bowiem w stanie, zapewnić podarowanym czołgom serwisu i amunicji, co gorsza produkowana amunicja szkolna jest w stanie zabić żołnierzy i spalić czołg.

Paweł.
sobota, 21 listopada 2015, 12:11

Okręty podwodne to zbędna ,bardzo droga fanaberia. Popatrzcie sobie drodzy stratedzy na naszą wschodnią granicę. Tam nie ma dosłownie nic co by mogło zatrzymać rosyjski walec. 10mld zł a jak przyjdzie co do czego to wyjdzie 14-16mld za 3 okręty... Nie lepiej przeznaczyć te pieniądze na szkolenie młodych chłopaków by w razie potrzeby moglibyśmy się bronić dłużej niż 3 dni? W obecnej sytuacji zwyczajnie nie stać nas na to i nie chodzi tylko o pieniadze ale również o czas. Jeśli je zamówimy to ile lat upłynie ?minimum 4-6 lat patrząc co się dzieje na świecie stać nas czekanie tych lat? Może zamiast OP kupić więcej JASSM-ów,wzmocnić ochronę wybrzeża,zmontować dywizję lub dwie pancerne na wschodzie a co najważniejsze szkolić młodzież. Niech chociaż umieją strzelać!!!. Naprawdę widzicie sens zakupu tych OP? po co ? żeby wystrzelić rakietę któa spadnie na Murmańsk? :) nie ma tańszych sposobów? I jeszcze jedno-ile Rosjanie mają OP na Bałtyku chcecie konkurować z nimi ? i na koniec uważam ze wojsko polskie jest dokładnie zinfiltrowane przez obce służby-jedne chcą nam wepchać OP za ciężkie pieniądze a drugie chcą byśmy utopili te pieniądze kosztem obrony lądowej.

xxx
wtorek, 24 listopada 2015, 14:39

Świetny okręt.... szkoda tylko że w Polsce będzie efektem przekrętu. MW nie potrzebuje do wypełniania zadań ani OP ani tym bardziej pocisków manewrujących. No ale od kiedy w Polsce zakupy dla wojska mają cokolwiek wspólnego z wypełnianiem zadań obronności....

Vis
wtorek, 24 listopada 2015, 21:09

MW potrzebuje pocisków manewrujących do odstraszania. Są one NIEZBĘDNE.

Marek
niedziela, 22 listopada 2015, 21:07

W żadnym wypadku nie powinniśmy kupować niemieckich okrętów. Choć nie podejrzewam tego, by obecna ekipa rządowa, oddała je tak jak poprzednicy batalion świeżo zakupionych Leopardów pod komendę Niemców, to i tak bardziej opłaca się nam współpraca ze Szwecją. Pociski manewrujące można zawsze dokupić. Szwedzi robią doskonałe okręty podwodne. Dostosowane do Bałtyku, ale mogące operować także poza nim. Ponadto nie mamy ze Szwecją sprzecznych interesów. Wręcz przeciwnie. Wiele z nich jest wspólnych.

Pavelsky
wtorek, 24 listopada 2015, 23:02

100% zgody

Boczek
sobota, 21 listopada 2015, 12:02

Trochę porządku co do oznaczeń i inne... Typ 212 - nie istnieje. Był pierwotnie planowany, ale po przystąpieniu do programu Włochów i rezultujących z tego zmianach technicznych powstało oznaczenie 212A. Nie jest to oznaczenie własne czy eksportowe (Włosi używają 212A), a oznaczenie jednostek dla "green water". Z tego między innymi rezultuje brak wymagania dwóch diesli bo AIP i Li-Io umożliwiają dotarcie do dowolnego sojuszniczego portu. 3 Lata temu Niemcy przeszli w 18 dni na 212A pod wodą(!) Atlantyk do USA. Typ 214 istnieje bez dodatkowego oznaczenia literowego i jest dedykowany blue water - stąd pozostawienie 2 diesli. Inaczej niż w artykule opisane, stopień automatyzacji i redukcji załogi nie szły ze sobą w parze w ten sposób, że zakres prac i obowiązków pojedynczego członka załogi zostały w porównaniu z jednostkami poprzednimi zredukowane. "Niemieckie okręty podwodne nie posiadają systemów rakietowych jednak koncern TKMS zaznacza wyraźnie, że jeżeli Polska zgłosi taka potrzebę, to obecnie wykorzystywana konstrukcja będzie mogła zostać przerobiona zarówno dla potrzeb pocisków przeciwokrętowych jak i rakiet manewrujących." Co prawda aktualnie nie, ale rakieta systemu IDAS - z dodatkowym światłowodowym naprowadzeniem (współpraca HDW, Diehl, KDA i od 2013 Roketsan) został 2008 z sukcesem z 212A odpalony i jest już prawdopodobnie gotowy do wprowadzenia do służby. Ponadto "przy zakrytym mikrofonie" słyszy się od przedstawicieli TKMS (HDW), że nie jedynie Izrael otrzymał zintegrowaną możliwość używania pocisków manewrujących. Ponadto zapomnijmy o jakichkolwiek marzeniach samodzielnej budowy, a nawet montażu. Technologicznie nie jesteśmy w stanie montować nawet najprostszego z nich wszystkich Skorpène. Najśmielsze marzenia o montażu u-bootów to 2025, ale jedynie jeżeli razem z TKMS będziemy budowali w Polsce dalej MEKO 100, a w tym czasie równolegle szedłby w Kilonii "on the job training" przy budowie pierwszych dwóch 212A-PL. Ewentualnie 214 razem z Norwegią - jeżeli Norwegowie będą gotowi dopasować swoje ZTT do naszych wymagań. I żeby nie było nieporozumień. Poniżej 600 mln € za jednostkę, nie mamy co marzyć o wejściu w tego pokera.

as
środa, 24 maja 2017, 20:31

UWAŻAM , ŻE : ten model (U-112) odpada dlatego , że : 1-obsługa tego okrętu w czasie dzialań bojowych w warunkach polskich jest nie możliwa. 2- za krótki czas przebywania w zanurzeniu po za bazą . 3- za malo broni zabiera na pokład. 4- okręt nie może brać udziału w misjach miedzy narodowych w strukturach NATO W TYCH WARUNKACH POZOSTAJE U-214 !!!

dst
wtorek, 24 listopada 2015, 14:21

Jest jeszcze opcja KSS-III, ponoć Korea jest zainteresowana. Ta wersja w przeciwieństwie do KSS-I i KSS-II nie będzie miała niemieckiej licencji a WSZYSKIE systemy będą wyłącznie Koreańskiej produkcji.

Q
niedziela, 22 listopada 2015, 19:40

Szwedzki A26 i tyle w temacie. Perspektywiczny,"bałtycki", z możliwością wymiany śluzy bojowej na klasyczne wyrzutnie(podobno). No i nie jest niemiecki ani francuski to taki punkt dodatkowy.

Bla
poniedziałek, 23 listopada 2015, 16:27

Od kiedy nie bycie niemieckim czy francuskim jest jakimś plusem?

Krzysiek
piątek, 20 listopada 2015, 21:06

Byle nie Niemiecki !! 1 Zrobią wszystko u siebie (kosztem naszych stoczni) 2 Będzie tak jak z Leo wszystko zamawiane u nich. 3 Będzie to pewnie najstarsza konstrukcja. Osobiście jestem za A26 najnowszy i specjalnie na Bałtyk ze Szwedami idzie się dogadać. Wybiorą jednak Niemiecki bo już od dłuższego czasu jest promowany ciekawe dlaczego?

Krzysiek
niedziela, 22 listopada 2015, 16:55

PS nie jestem jednak za tym żeby OP budowano w Polsce co najwyżej niech jadą i nauczą się je remontować. :-)

say69mat
piątek, 20 listopada 2015, 23:16

Bo OP są potrzebne na wczoraj, a szwedzkie A26 to jak na razie istnieją na papierze i pod postacią budowanego prototypu. Przecież Kobbeny nie przedstawiają żadnej wartości bojowej, są odpowiednikiem Su22 w naszym lotnictwie.

Qba
piątek, 20 listopada 2015, 22:46

PiS nigdy nie kupi niemieckich okrętów

Bla
piątek, 20 listopada 2015, 22:26

Też jestem zwolennikiem Szwedzkiej oferty, ale nie idźmy w jakieś narodowe absurdy. 1. To co gdzie będzie co robił zależy w dużej części od warunków przetargu. I swoją drogą - znikomy stopień polonizacji Patriotów jakoś nikomu nie przeszkadza, a przy łodziach podwodnych i helikopterach nagle natłok zastrzeżeń. Śmieszne. 2. Chciałeś chyba powiedzieć - będzie jak z F-16. Akurat z Leopardami nie jest tak źle jak to próbujesz narysować. 3. Najstarszy jest Scorpene.

wojownik polski
piątek, 20 listopada 2015, 20:56

Łodzie podwodne mogą zostać zaprojektowane i zbudowane w naszych polskich stoczniach. Myślę, że minister Macierewicz to wie. Żadnych zakupów u Niemców!!!

Boruta
niedziela, 22 listopada 2015, 05:20

Łodzie tak, zwłaszcza jednorazowego zanurzenia. Okręt podwodny nie. Tzn praktycznie, bo teoretycznie to w ciągu kilkudziesięciu lat, po wywaleniu olbrzymiej kasy i zbudowaniu kilku nieudanych konstrukcji, w końcu by się udało.

Arthurius
sobota, 21 listopada 2015, 16:37

Łodzie - pewnie tak, ale okręty już niekoniecznie ;)

wojownik niepolski
sobota, 21 listopada 2015, 00:34

haha - no pewka! skoro w polskich stoczniach super Gawrona zbudowali to niech też budują okręty podwodne :-D a nasi pod marynarze niech w kajakach czekają na efekty tych prac

aaaaa
piątek, 20 listopada 2015, 23:27

Tia. Łodzie to możemy sobie projektować, ale OKRĘTY podwodne to już nie bardzo. ;))

Jac
piątek, 20 listopada 2015, 23:14

Pan M, ze swoim bezkrytycznym podejściem do "Wielkiego Brata", gotów jest nawet zakupić przestarzały złom o wartości muzealnej typu Balao, tylko dlatego, że jest "made in USA", a amerykański sprzęt jest "the best" hehe. Może to przegięcie, co napisałem, ale nie wróżę swietlanej przyszłości naszej MW. Osobiście jestem za współpracą z Saabem, modernizacją naszych okrętów z udziałem Szwedów i za A26.

Johny Bravo
piątek, 20 listopada 2015, 23:04

Łodzie może tak, okręty podwodne na pewno nie (niestety). Na łodzi można posadzić np. wojownika z dzidą lub maczugą. Na okręcie na pewno nie (na szczęście).

say69mat
piątek, 20 listopada 2015, 22:59

Powiedz mi Przyjacielu ile to OP Polacy zwodowali w polskich stoczniach, w okresie 1918 - 2015??? Czyli jaka jest kultura techniczna i tradycja sprzyjająca myśleniu o budowaniu OP własnymi siłami??? A teraz ... ile to Niemcy zwodowali OP w polskich stoczniach???

J.M.P.
piątek, 20 listopada 2015, 22:52

"łodzie podwodne" może i tak ale czy okręty podwodne? W to wąptię ;)

zxxc
piątek, 20 listopada 2015, 20:49

no dobrze, ale nie ma ani słowa o rakietach. a to od nich zależy cały przetarg

Gregor
sobota, 21 listopada 2015, 12:27

A gdyby tak przeczytać ten artykuł to na końcu jest takie oto zdanie "Elementem zwiększającym możliwości okrętów typu 212A jest śluza uniwersalna HDW. Może być ona wykorzystana do przenoszenia min, pocisków kierowanych"... no ale trzeba było by zwyczajnie przeczytać.

cyc
piątek, 20 listopada 2015, 23:16

Oczywiście, bo my wcale nie chcemy kupić okrętu, tylko rakiety. Mogą być na dżonce, byle były rakiety. Gratuliren!

DARO
wtorek, 24 listopada 2015, 00:10

Wg mnie jeśli byłaby możliwość zainstalowania rakiet manewrujących o zasięgu ok 1000 km z oczywiście samodzielnym podejmowaniem decyzji o ich użyciu- na szwedzkim A-26, to warto poważnie zastanowić się nad tą konstrukcją z kilku powodów: 1. będzie to świetna jednostka typowo na Bałtyk lecz nie tylko (szwedzki okręt był w stanie zaskoczyć nawet amerykańską grypę lotniskowca na oceanicznych ćwiczeniach) 2. Szwedzi chcą wspólnie z nami produkować (w naszych stoczniach produkcja op nie zakończyłaby się tylko na naszych 3 jednostkach... Niemcy mimo iż też słyną z budowy świetnych op to milczą jeśli chodzi o produkcję u nas) 3. pewnie mimo wyrażania przez Francuzów chęci produkcji u nas op, to widząc przykład Caracali (również gdy popatrzymy na kontrakty np na francuski samoloty wielozadaniowe dla zagranicznych odbiorców) to cena Scorpene będzie ZAPOROWA

TJ
środa, 25 listopada 2015, 13:15

Wodór i tlen może być podawany na te okręty z wykorzystaniem każdej instalacji spełniającej unijne wymagania co do czystości gazów. Nie ma tu żadnej filozofii. Również system magazynowania wodoru na okręcie (a można rzec, że poza nim - poza kadłubem sztywnym) jest i innowacyjny i bardzo bezpieczny). Ciekawe, że Autor nie odnosi się do tego, że Francuzi na Scorpenach zarzucili system MESMA i przeszli na ogniwa paliwowe - a pamiętam jak Autor bronił MESMY jak niepodległości. Co do membran dla ogniw... to tak jak z częściami do Scorpene. trzeba je kupować za granicą posiadając niezbędny zapas w kraju. 212 to jednostka idealna na nasze potrzeby jeżeli można do niej dołożyć pociski manewrujące - pociski przeciwokrętowe (Sub Harpoon) może przenosić 214 więc można dostosować i 212. Dostrzegam leciutkie odpuszczenie frankofilii u Pana Maksymiliana.

zby79
piątek, 27 listopada 2015, 19:21

Żadnych niemieckich okrętów. PO pierwsze, nie ma rakiet manewrujących. A skoro nie ma to lepiej kupić więcej NSM (z odpowiednim zwiększeniem zasięgu). Poza tym już z Leopardami są problemy. serwis, modernizacja itd. Oddanie kontroli nad marynarką Niemcom, którym bliżej do Rosji jest skrajnie nieodpowiedzialne.

Krzysiek
czwartek, 26 listopada 2015, 22:18

Pamiętaj o jednym Szwedzi nie wejdą w układy z Ruskimi Niemcy ciągle nas dymają przykład Nord...

Luke
niedziela, 22 listopada 2015, 02:10

Jest tylko jedna opcie na OP i to jest A26, to jest nowy program do kturego Szwedzi zapraszaj nas i mozemy sobie dopasowac rakiety i inny sprzent. U212 or U214 nie pasuja nam.

czyli, komu???
poniedziałek, 23 listopada 2015, 09:51

"U212 or U214 nie pasują nam."

ryszard56
niedziela, 22 listopada 2015, 01:53

czemu nikt sie nie wypowie na temat DELHFINA Izrael takie otrzymal

a
piątek, 20 listopada 2015, 19:48

"Niemieckie okręty podwodne nie posiadają systemów rakietowych ..." - propozycji niemieckiej mówimy DANKE- pewnie w całości zbudowany w Kilonii w kooperacji z polskimi stoczniami polegającej na zamontowaniu i podpięci baterii akumulatorów i pozyskaniu skomplikowanej technologii czyszczenia kadłuba ... mam nadzieję że znacznie bardziej konkurencyjne okażą się oferty Szwedów a w szczególności Francuzów z gotowym "pakietem rakietowym" propozycjami współpracy i realnego offsetu

say69mat
niedziela, 22 listopada 2015, 11:56

Tak się złożyło, że prekursorem w kwestii integracji pocisków manewrujących z OP, z klasycznym napędem diesel - AIP są - bezsprzecznie - Niemcy. Projekt zmodyfikowanych OP typu 209 o nazwie ... Dolphin. Po drugie Scorpene to okręt tzw 'blue waters', podczas gdy 212A to klasyczny OP zaprojektowany dla 'green waters'. Czyli takich akwenów morskich jak Bałtyk i M.Północne. Kolejna kwestia, myśląc poważnie o jakimkolwiek odstraszaniu, nasz kraj będzie potrzebował dwóch typów OP. Jeden wielkości 212, przystosowany do prowadzenia misji H&K w akwenie M. B-tyckiego. Polegających min. na obronie naszej strefy brzegowej przed potencjalnym uderzeniem z OP przeciwnika. Drugi, zdecydowanie większy, o wyporności 3000 - 4500t, uzbrojony w wyrzutnie systemu VLS. Do prowadzenia patroli dalekiego zasięgu, w misjach strategicznego odstraszania. Ponieważ tak na dobrą sprawę, bez specjalistycznych OP. Wyposażonych i uzbrojonych w odpowiednie narzędzia, to tak zwane odstraszanie strategiczne, nie ma żadnego sensu. Jeżeli okręt o wyporności 4500t jest w stanie być uzbrojonym w 4 - 6 rewolwerowych VLS z arsenałem 24 - 36 pocisków manewrujących. To możemy wówczas myśleć o jakimkolwiek istotnym potencjale odstraszającym. Kwestią zasadniczą jest, czy nasz kraj, jest stać na tego typu rozwiązanie??? Z drugiej strony, czy środkami pokojowymi nie jest zdecydowanie łatwiej będąc we wspólnocie międzynarodowej, zarządzać sytuacjami kryzysowymi??? Wykorzystując, do realizacji strategicznych celów wyłącznie narzędzia ekonomiczne???

Boruta
niedziela, 22 listopada 2015, 05:25

Bo Niemcy nie widzieli takiej potrzeby. Budowane w Niemczech Izraelskie okręty już takowe posiadają. I bardzo dobrze jak wybudują w Kilonii, bo polskie stocznie nie są w stanie.

mike
sobota, 21 listopada 2015, 08:44

Poco ten krzyk o okretach podwodnych.Nasze stocznie nie sa w stanie zbudowac op.Zanim polpza stepke swiat z nowosciami posunie sie o 10 lat Nam sa potrzebne okrety podwodne na NA WCZORAJ NIE NA POJUTRZE

hans
sobota, 21 listopada 2015, 08:39

Budowali nasi Gawrona 10 lat a konca nie widac.Zbudowac tak skomplikowany okret , jakim jest okret podwodny to dla naszych stoczni cwierc wieku za malo.Wiec niema co grymasic i brac to co jest na rynku nowoczesne. Poco nam stara lajba z polskiej stoczni.Swiat idzie do przodu.

Marek
niedziela, 22 listopada 2015, 21:57

Tylko, że o ile Polacy mają rozum w głowie, nie sprzedasz im swoich okrętów Hans. Pod ręką bowiem mamy Gunnara, który w odróżnieniu od Hansa ma z nami wspólne interesy i niebawem będzie miał w ofercie lepszy okręt.

dst
piątek, 20 listopada 2015, 19:16

Nie kupujmy nic od Niemców. Leopardy kupiliśmy ale modernizacja ma być w większości przeprowadzona przez ich przemysł, my będziemy tylko klepać i malować. Niemcy nie chcą u nas baz NATO, ponieważ chcą mieć nad nami kontrole. Niemcy w razie W dogadają się z Rosją i okręty np. nie dostaną części lub w czasie nie wrócą z modernizacji . O czipowaniu kadłubów chyba nie trzeba wspominać. Dodatkowo rakiety w jednym postępowaniu to oszczędność czasu i pieniędzy. Bo na te Tommahowki będziemy czekać 5 lat na zgode, potem program wdrożeniowy, instalacja itp. Więc rakiety dostaniemy 10 lat po okręcie.

Grey
piątek, 20 listopada 2015, 21:26

Tiam.... zwłaszcza, że budowa i serwis ma się odbywać w Polsce.

poznaniak
niedziela, 22 listopada 2015, 17:18

jak na razie współpraca z saabem wychodzi nam na dobre więc niech tak pozostanie i dajmy sobie z fałszywcami z Francji i Niemiec i wybierzmy okręt szwedzki.

ryszard56
sobota, 21 listopada 2015, 05:03

a gdzie propozycja DELFINA?

Gregor
piątek, 20 listopada 2015, 18:41

No proszę, to już drugi raz kiedy przypływają się pokazać i rozreklamować. Francuzi nawet nie pozwolili na pokład swoich okrętów Polakom wejść a Niemcy sami przypłynęli.

szyMuss
piątek, 20 listopada 2015, 21:51

Bo Francuzi nie wykorzystują Scorpene - ich siły podwodne opierają się WYŁĄCZNIE na okrętach atomowych. Za to nieraz DCNS proponował wizyty min. na jednostkach służących w Chile. Ale MON z tej opcji nie skorzystał.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama