Niemcy: "Konieczne pełne wyposażenie armii". Berlin traci potencjał obronny

24 czerwca 2015, 10:45
Niemcy nie planują obecnie zakupu bwp Puma w ilości, pozwalającej w pełni wyposażyć jednostki obecnie używające starszych wozów Marder (na zdjęciu). Fot. 1GNC Münster/flickr

Bundeswehra w celu przygotowania grupy bojowej do sił natychmiastowego reagowania tzw. „szpicy” musiała wykorzystać sprzęt „całych” sił zbrojnych – stwierdził w wywiadzie dla „Die Welt” Hans Peter-Bartels, poseł koalicyjnej partii SPD zajmujący się sprawami sił zbrojnych. Jeżeli Niemcy nie będą zdolni do udziału w obronie kolektywnej, będzie to stanowić również zagrożenie dla samego Berlina, gdyż jak wskazał były generalny inspektor Bundeswehry Harald Kujat ewentualny konflikt może dotyczyć również Republiki Federalnej. 

Reklama

W wywiadzie dla „Die Welt” parlamentarzysta domaga się zwiększenia wydatków obronnych, przede wszystkim w celu zapewnienia pełnego wyposażenia Bundeswehry. Jako przykład przytaczana jest docelowa liczba BWP Puma, która nie pozwala na wyposażenie w 100% wszystkich jednostek. Hans Peter Bartels podkreślił, że podjęte do chwili obecnej kroki (przypuszczalnie m.in. planowane podniesienie docelowej liczby czołgów Leopard 2 do 328) są niewystarczające.

Wcześniej w bardzo podobnym tonie wypowiadał się dla służb prasowych Bundeswehry niemiecki inspektor wojsk lądowych generał Bruno Kasdorf. Dowódca zaznaczył, że konieczne jest także podwyższenie docelowej liczby systemów artyleryjskich czy nawet samochodów ciężarowych, a także wyposażenia indywidualnego.  

Generał Kasdorf przyznał również – co zostało potwierdzone przez Hansa Petera-Bartelsa dla „Die Welt”, że niemiecka armia musiała ściągać sprzęt z różnych jednostek w celu skompletowania sił wydzielonych do „szpicy” NATO (371 batalionu grenadierów pancernych z jednostkami wsparcia). Oznacza to, że w celu podwyższenia gotowości relatywnie niewielkiej jednostki Niemcy musieli przenieść wyposażenie z innych pododdziałów (zmniejszając ich zdolność do prowadzenia działań bojowych czy szkoleń).

Z kolei w wywiadzie dla Deutschland Funk generał Kasdorf, że sytuacja w zakresie rekrutacji personelu do wojsk lądowych jest generalnie „pozytywna”. Stanowi to pewne potwierdzenie opinii Hansa Petera-Bartelsa, że obecnie to właśnie wyposażenie jest największym problemem Bundeswehry (przynajmniej w zakresie wojsk lądowych).

Finansowanie

Niemiecki parlamentarzysta zajmujący się sprawami sił zbrojnych zaznaczył w wypowiedzi dla Die Welt, że w bieżącym roku udział nakładów na obronę to zaledwie 1,16% PKB (pomimo ich nominalnego podniesienia w stosunku do roku ubiegłego). W 2016 roku, gdy nakłady zostaną podniesione o 1,2 mld euro, czyli ok. 4%, wskaźnik ma pozostać na tym samym poziomie. Poseł Bartels domaga się, by „średnioterminowo” udział niemieckich wydatków obronnych w PKB wynosił 1,3%, wskazując iż Niemcy dysponują odpowiednimi środkami, a kraje Europy Środkowo-Wschodniej znajdujące się w gorszej sytuacji ekonomicznej podejmują znacznie większe wysiłki.

Jak wiadomo, wcześniej niemiecka armia wprowadziła system dynamicznego zarządzania wyposażeniem, w ramach którego jednostki nie były w pełni ukompletowane w sprzęt. W założeniu miał on przynieść oszczędności, spowodował jednak obniżenie gotowości bojowej.Na początku 2015 roku minister obrony Ursula von der Leyen poinformowała, że planuje się odejście od systemu, który nie zapewnia pełnego wyposażenia sił zbrojnych. Przewiduje się m.in. zwiększenie docelowej liczby czołgów Leopard 2 na wyposażeniu Bundeswehry z 225 do 328.

We wspomnianym wywiadzie dla Deutschlandfunk generalny inspektor Kasdorf stwierdził również, że zapewnienie pełnego wyposażenia wojsk lądowych w sprzęt uznawany za nowoczesny może zająć okres nawet do 2025 roku. Należy jednak odróżnić wdrażanie całkowicie nowego sprzętu (jak wspomniane BWP Puma) od przywrócenia do eksploatacji uzbrojenia, które – w danym obszarze – jest używane w chwili obecnej.

W Niemczech bowiem wycofywano ze służby nawet relatywnie nowoczesne uzbrojenie – pozostawiając jednostki liniowe wyposażone w ok. 75%, kierując się chęcią ograniczenia kosztów. Najlepszym przykładem tego są czołgi Leopard 2A5 sprzedane do Polski. Obecnie Niemcy są zmuszeni przywrócić do służby pojazdy w starszej wersji 2A4, aby je zmodernizować (od 2017 roku) – i tego typu działania zostały zapowiedziane przez przedstawicieli władz.

Wdrażane do chwili obecnej środki są dalej niewystarczające, aby odbudować zdolność Bundeswehry do brania udziału w operacji obronnej (również kolektywnej) na dużą skalę. Miałoby to zostać umożliwione w pierwszym rzędzie przez zapewnienie pełnego wyposażenia, zgodnie z istniejącą strukturą – tak, aby uniknąć problemów z osiąganiem zdolności bojowej w relatywnie krótkim czasie we wszystkich jednostkach, a nie tylko wydzielonych do sił natychmiastowego reagowania.

Zgodnie z postulatem zgłaszanym przez Hansa-Petera Bartelsa w tym celu niezbędne jest zwiększenie udziału niemieckich wydatków obronnych w PKB, choć i tak pozostałby on na niskim poziomie (1,3%). Nie wiadomo jednak, czy Berlin zdecyduje się na podjęcie tego typu kroków, gdyż wymagają one trudnych decyzji politycznych (zwłaszcza w świetle pacyfistycznych nastrojów niemieckiego społeczeństwa). Na uwagę zasługuje fakt, że podwyższenia wydatków na obronę domaga się przedstawiciel socjalistycznej partii SPD, której reprezentanci byli wcześniej generalnie sceptyczni wobec wzmacniania armii.

Słabość Bundeswehry zagraża samym Niemcom

Należy jednak zaznaczyć, że utrzymujący się niski poziom zdolności Bundeswehry będzie stanowić zagrożenie zarówno dla systemu obrony kolektywnej, jak i dla samego Berlina. Stany Zjednoczone nadal pozostają zaangażowane w Europie w ograniczonym stopniu i domagają się zwiększenie odpowiedzialności krajów kontynentu (o czym przypomniał samym Niemcom w Berlinie sekretarz obrony USA Ashton Carter). Z kolei inni sojusznicy dysponują na ogół ograniczonymi zdolnościami i/lub są mocno zaangażowani w innych obszarach (np. Francja). Wątpliwości budzi również zaangażowanie krajów południa Europy, na co wskazywał Jędrzej Bielecki w „Rzeczpospolitej”.

Spośród rozwiniętych krajów NATO to właśnie Niemcy znajdują się najbliżej „wschodniej flanki”. W dodatku na terenie Republiki Federalnej położone są instalacje Stanów Zjednoczonych, które w wypadku udzielenia pomocy przez USA sojusznikom mogłyby stać się celem uderzeń. Były inspektor generalny Bundeswehry generał Harald Kujat stwierdził w wypowiedzi dla gazety Bild, że nie powinno się oczekiwać "ograniczenia" ewentualnego konfliktu na terenie Polski i krajów bałtyckich, wskazując na doświadczenia z okresu Zimnej Wojny, które miały zostać w Niemczech "zapomniane". W opinii generała Kujata obecny stopień wyposażenia Bundeswehry jest dalece niewystarczający w wypadku zagrożenia terytorium Republiki Federalnej.

Wszystko to powoduje, że ewentualny konflikt w Europie Środkowo-Wschodniej stanowiłby pośrednio bardzo znaczne niebezpieczeństwo również dla Niemiec. Jeżeli więc Berlin chce przyczynić się do utrzymania – korzystnego dla siebie pomimo wszystkich wątpliwości - euroatlantyckiego system bezpieczeństwa, musi podjąć decyzje o zapewnieniu odpowiedniego stopnia zdolności do wspólnej obrony.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
pacodegen
czwartek, 25 czerwca 2015, 10:29

Polska armia, niestety niewiele warta, podobnie jak armie natowskie ma niezwykle zaniżone normy gotowości, siły natychmiastowego reagowania też! Uwierzyliśmy w koniec światowych wojen, zajęliśmy sie rozgrywkami światowymi (Irak, Afganistan...), misjami "na zlecenie" wielkiego brata, który prowadzi grę wyłacznie własnych interesów. Rosja pokazała, że super nowoczesna wojna, o której sie tak wiele mówi i ładuje ogromne pieniądze w jej "uzbrojenie" ma sie nijak do realiów. Jakoś nikt nie zauważył przygotowań do aneksji Krymu do uruchomienia separatystów itd. Osobiście nie wierzę, że nikt nie zauważył, po prostu nie było interesu ostrzegać, bo chodziło o rozpętanie konfliktu, o wzrost napięcia nie tylko na wschodzie Europy. Podstawowe pytanie, czyj interes? Zapewne wielu, ale to juz każdy sobie dopowie! Wydajemy więc coraz wiecej pieniędzy na uzbrojenie, a efekty sa jak na razie mizerne, ważne że są dostawcy, że interes sie rozkręca!!! Rosja święta nie jest, ale prawda jest i taka, że społeczeństwo rosyjskie ma stosunek negatywny do wojny, podobnie jak wiele tragicznie doświadczonych krajów europejskich. Ile trzeba sie napracować, by takie społeczeństwo akceptowało obecną sytuację i napięcie stosunków międzynarodowych. To własnie wiedzą ci, co rozpetali tę histerię, doskonale!

słowo
niedziela, 28 czerwca 2015, 17:14

"społeczeństwo rosyjskie ma stosunek negatywny do wojny" - a co z ludowym hasłem "nas jest wielu, a Rosja jedna" ? Negatywny stosunek ma do wojny gdy w perspektywie jest klęska, ale gdy możliwa jest wygrana, to "czemu nie?". Patrz Krym

panzerfaust39
piątek, 26 czerwca 2015, 09:02

Prawdziwa ilustracja NRDefenu rządzonego przez wykastrowanych umysłowo ekopacyfsocliberałów prowadzi to quasi-państwo prosto do zapaści etnicznej gospodarczej i militarnej

zyzio
piątek, 26 czerwca 2015, 14:25

ale bełkot.... z onetu jesteś czy od JKM?

Afgan
środa, 24 czerwca 2015, 15:57

Niemcy to doskonały przykład narodowej autodestrukcji. Sami nakładają na siebie setki ograniczeń ekonomicznych, ekologicznych itp, limitów wydatków, przy jednoczesnej rozrzutności w wydatkach socjalnych dla przybyszów z Afryki i Azji i pomocy finansowej dla krajów będących bankrutami (np.Grecja). Przestroga dla rządzących Polską aby tego błędu nie powtarzali za kilka/kilkanaście lat.

Piotr Kraczkowski
środa, 24 czerwca 2015, 20:49

Przestroga brzmi inaczej: Sami Niemcy odbierają, to co się mówi i pisze w RFN inaczej, niż odbierają to samo Polacy. Realna siła wojskowa każdego państwa bierze się z wysokości PKB, bo od danego PKB płacone są podatki, które tworzą budżet rządu (plus np. zysk banku centralnego lub pożyczka). _____Porównanie budżetów (nie PKB) różnych rządów (bez tego drobiazgu, który dopożyczą lub nie) przy znanym wyposażeniu Bundeswehry pozwala mieć pewność, że RFN sama, bez niczyjej pomocy odparałaby każdy atak konwencjonalny Rosji: X .......... 86 mld. euro / Polska w 2015r. Xx .......... 131 mld euro / Turcja w 2010r. XXXXX .......... 277,8 mld euro / Rosja w 2011r. XXXXXxx .......... 366 mld. euro / Hiszpania w 2009r. XXXXXXXXXXXXXXXXXXx .......... 1.100,4 mld. euro / Francja w 2013r. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXX .......... 1.223,4 mld. euro / RFN w 2013r. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX .......... 2.000,0 mld. euro / Chiny w 2014r. XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX .......... 2.300,0 mld. euro / USA w 2013r. RFN może z łatwością w tydzień zwiększyć produkcję swych czołgów, bwp, rakiet itd. i jest wstanie przywołać rezerwy wystawiając uzbrojoną po zęby w najnowocześniejszy sprzęt armię miliona żołnierzy. ____Niemcy sobie coś tam gadają, bo też mają swe różne przepychanki. RFN jednak przeniosła punkt ciężkości na finansowanie broni przyszłości. Niemców nie bawi uganianie po poligonach i krzyczenie: hurrrra!, czym pasjonują się Polacy. ____RFN chce mieć broń laserową (i chronić nią swe wojsko nad polem bitwy przed RAM), drony i broń kosmiczną. W RFN zawsze panowała zgoda, że nie wolno dopuścić do tego, by nad głowami Niemców cioś się tam działo bez ich wiedzy i wpływu. Stąd współpraca rakietowa z Francją, jeden z dwóch centrów systemu Gallileo w Bawarii, korpus kosmonautów itd. itp. ____Niemcy więc podyskutują, sypną groszem na dodatkowe Pumy lub nie, na razie nie wyprodukowano nawet 10% kupionych Pum, ale pogadać można. RFN chce spłacić długi ze zjednoczenia Niemiec i wie, że nic jej obecnie nie grozi. To co ma się wygłupiać? RFN ma broń znakomitą lub najlepszą na świecie oraz możliwość jej produkcji masowej. Po więc się szarpać?

Kapik
środa, 24 czerwca 2015, 16:08

I dlatego Polacy uciekają do Niemiec za chlebem. Czy chcesz czy nie te "ograniczenia" poprawiły komfort życia i dostatek wszystkich obywateli. Kosztem obronności oczywiście, ale nie jest to suma zerowa jak uważasz.

Tomasz
środa, 24 czerwca 2015, 14:01

Ta sytuacja nie dotyczy tylko Niemiec ale także innych państw. Szacuje się, że realny konwencjonalny potencjał europejskiej części Nato to tylko 35 % potencjału zapisanego w planach. W przypadku potencjału nuklearnego, sytuacja wygląda tragicznie. Do tego nie są prowadzone badania nad nowymi typami broni.

KDT
środa, 24 czerwca 2015, 11:28

I tak się kończy kompleks wstydu za II WŚ - pacyfiści rozbroili kraj, który potencjalnie może być 4x silniejszy od naszego. A przecież nie chodzi tylko o awanturujących się putinsynów, ale o znacznie groźniejsze dla naszej cywilizacji zachowanie barbarzyńskich fanatyków religijnych. To wstyd, żeby tak bogaty kraj nie pomagał w obronie zachodnich wartości przed uzbrojonymi oszołomami.

EUropa
środa, 24 czerwca 2015, 13:35

Ktos tu zartownisiem sie okazuje? Kolego KDT, Niemcy i tak sa militarnie nie 4 a 8-10 razy silniejsze od Polski, nawet pomimo pacyfistycznego podejscia i rozbrojenia sie do przesady! Wedlug potencjalu i checi to Niemcy moga byc nie 4 a 40 razy silniejsze od PL! Tak czy siak, stan ich armii, ilosc i jakosc uzbrojenia na ten moment i planowane na najblizsze lata jest istnym science-fiction dla Wojska Polskiego i sfera nieosiagalnych marzen! To tak, zeby bylo obiektywnie i prawdziwie.

Wr
środa, 24 czerwca 2015, 11:19

Leo 2A4 i tak jest lepszy niż rosyjskie złomy.

vvv
czwartek, 25 czerwca 2015, 01:38

A jakbyś poczytał o ruskich czołgach to co opracowali od t-72/80 to byś nabrał wiecej pokory. T-72b3 jest mocniejsze od naszych pt-91 ze śmieszna amunicja podkaliborwa ktora nie ma szans zniszczyć t-72b3 od frontu

vvv
środa, 24 czerwca 2015, 15:53

t-90 i t-90a sa lepsze od 2a4,

Koza Nostra
środa, 24 czerwca 2015, 11:18

Co on tak naprawdę powiedział: "Niemcy mają za mało środków żeby brać udział w obronie kolektywnej a więc słać pomoc sąsiadom. Oznacza to że w przypadku ataku Rosji wojska Putina łatwo przejdą przez kraje bałtyckie i Polskę i staną na Odrze zagrażając bezpośrednio Niemcom. Dlatego też wojska RFN muszą mieć więcej sprzętu który można by wysłać do walki z Rosjanami na terenie Polski i to Polska miałaby być poligonem na którym ścierałyby się wrogie armie". Niby dobrze że Niemcy chcą mieć silniejszą armię do walki z Rosją bo to nasz sojusznik, ale czy w praktyce wyjdzie nam to na dobre? Czy Wojna Północna wyszła nam na dobre gdy Szwedzi i Rosjanie walczyli u nas? A I Wojna Światowa? To samo... Przecież wiadomo że jeżeli Putin nas zaatakuje to nikt nas nie zdąży obronić a co najwyżej , o ile w ogóle, sojusznicy będą chcieli "odbić" zajęty przez sowietów teren. A to oznacza walkę na naszym terytorium. Jednak wyjazd do UK wydaje się najbardziej sensowny...

edi
środa, 24 czerwca 2015, 13:00

Ty tak na poważnie ? Rosja ma zaledwie 3,5 raza większy budżet niż Polska a to obrazuje jakie to "MOCARSTWO". Rosja jest za biedna i za słaba aby atakować Polske czytaj NATO. Ty myślisz że skąd Rosja weźmie zawodowych żołnierzy jak połowę z nich jest na i przy Ukrainie a granice u nich długie. Amatorami z poboru którzy wieszają się przez falę na prysznicach. Zachód w razie ataku szybko potrafiłby wzmocnoć swój potencjał wojenny który wystarczy aby zaorać całą Rosję w konflikcie konwencjonalnym parę razy. Putin 1,5 roku idzie na Kijów i dojść nie może a chciałby samobójczej śmierci atakując NATO.

Tweets Defence24