Niemcy: co z polityką zagraniczną i bezpieczeństwem po wyborach? [7 PUNKTÓW]

23 września 2017, 11:11
Fot. blickpixel/pixabay.com

W niedzielę uwaga światowych mediów, polityków i obserwatorów polityki międzynarodowej będzie skupiona na Niemczech. Choć sondaże wskazują zdecydowaną przewagę chadecji, najprawdopodobniej nie będzie ona wystarczająca do samodzielnego rządzenia. W nadchodzących miesiącach czekają nas zatem negocjacje, w których zostanie wyłonione ugrupowanie współtworzące kolacje oraz umowa koalicyjna wyznaczająca kierunki polityczne nowego gabinetu. Na jakie kwestie należy zatem zwrócić uwagę w kwestiach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej Republiki Federalnej? 

1) Bundeswehra

Jedną z kluczowych kwestii dla polityki bezpieczeństwa Niemiec jest dalsze wzmacnianie potencjału Bundeswehry. Proces zwiększania środków przeznaczonych na modernizację sił zbrojnych oraz rozpoczęcie kampanii zachęcających potencjalnych rekrutów do zasilenia szeregów armii został zapoczątkowany w mijającej kadencji i rządząca CDU/CSU zamierza kontynuować powzięte kroki.

Obecnie Berlin przeznacza na budżet wojskowy 1,2 proc. swojego PKB, czyli 37 mld euro. W sierpniu minister obrony Ursula von der Leyen potwierdziła, że Niemcy będą dążyły do osiągnięcia natowskiego wymogu 2 proc. PKB,  co ma nastąpić w 2024 r.

Tymczasem działaniom CDU/CSU zdecydowanie sprzeciwia się współtworząca z nią obecnie rząd "wielkiej koalicji" SPD,  która uczyniła z kwestii modernizacji armii jeden z wiodących tematów trwającej kampanii. Lider ugrupowania Martin Schulz opowiada się przeciwko przeznaczaniu środków budżetowych na zakupy dla armii, twierdząc, że takie postępowanie nakręca spiralę zbrojeń i przyczynia się do wzrostu globalnych zagrożeń. Podobne stanowisko podzielają Lewica (niem. Die Linke) oraz Zieloni. Zdaniem SPD wydatki na obronność powinny być pojmowane nie tylko jako wydatki na uzbrojenie, ale obejmować również np. pomoc rozwojową kierowaną do najbardziej potrzebujących krajów. 

Liberalna FDP opowiada się za podniesieniem standardów w armii oraz podnoszeniem budżetu. Natomiast Alternatywa dla Niemiec (niem. Alternative für DeutschlandAfD) postuluje przywrócenie poboru oraz utworzenie w Niemczech na wzór Szwajcarii milicji obywatelskiej.

2) NATO i Europejska Polityka Bezpieczeństwa 

Angela Merkel zapowiada kontynuowanie zaangażowania w działania NATO, czego dowodem jest niemieckie dowództwo nad natowską grupa batalionową stacjonującą na Litwie w ramach sił Sojuszu znajdujących na wschodniej flance, a także wspomniane dążenie do podnoszenia budżetu wojskowego. Rząd Angeli Merkel przychylnie odnosi się również do wzmocnienia współpracy europejskiej w zakresie obronności, o czym świadczy współpraca z takimi krajami jak Holandia, Czechy, czy Rumunia w integrowaniu sił zbrojnych, a także chęć rozwijania stałej strukturalnej współpracy (PESCO).

Czytaj więcej: Bundeswehra wojskowym hubem Europy? "Czechy i Rumunia zwiększają współpracę"

Pogłębienie współpracy europejskiej w dziedzinie obronności popierają również SPD oraz Zieloni. Natomiast Lewica oraz AfD sprzeciwiają się pomysłowi - pierwsze ugrupowanie postuluje demilitaryzację Europy, natomiast w przypadku drugiego taka inicjatywa stoi w sprzeczności z jej antyunijnym charakterem ugrupowania.

3) Stany Zjednoczone 

Jednym z wątków tegorocznej kampanii parlamentarnej były relacje ze Stanami Zjednoczonymi i nową administracją amerykańską. Zarówno media, jak i przedstawiciele niemieckiej klasy politycznej słabiej lub mocniej artykułowali krytyczny stosunek do działań i retoryki stosowanej przez Donalda Trumpa, zwłaszcza, że ich tematem niejednokrotnie była sama Republika Federalna.

Najbardziej wymowny w tej krytyce był Martin Schulz, który posunął się do zapowiedzi wycofania z terenu Niemiec amerykańskich bomb atomowych składowanych w Büchel w Nadrenii-Palatynacie. Warto jednak zwrócić uwagę, że o ile ostre wypowiedzi polityków SPD są wykorzystywane w wyborczej rywalizacji, aby zaznaczyć stosunek do Trumpa, w swoim programie partia umieściła fragment, który mówi o tym, że "USA są i pozostaną najbliższym partnerem Niemiec poza Europą", niezależnie od tego, kto kieruje amerykańską administracją.

Czytaj więcej: Niebezpieczna gra Schulza. Na celowniku jądrowe odstraszanie [KOMENTARZ]

Kluczową rolę relacji z USA dla polityki zagranicznej Niemiec, mimo nienajlepszych relacji z Białym Domem, podkreśla również CDU. Należy jednak wspomnieć o wymownym stwierdzeniu Angeli Merkel, wypowiedzianym w kontekście spotkania kanclerz Niemiec z prezydentem USA w czasie szczytu NATO w Brukseli oraz spotkania państw grupy G-20 we włoskiej Taorminie. "Czasy, w których mogliśmy całkowicie polegać na innych, w pewnym stopniu dobiegły końca. Doświadczyłam tego w ostatnich dniach. I dlatego mogę tylko powiedzieć, że my Europejczycy musimy naprawdę wziąć nasz los we własne ręce" - powiedziała Merkel w czasie spotkania z wyborcami w maju.

W obliczu obaw o zmniejszenie amerykańskiego zaangażowania w Europie i przyjęcie izolacjonistycznej postawy w polityce międzynarodowej, partie lewicowe oraz FDP postulują większą integrację w ramach UE, natomiast AfD stawia na więcej niezależności w kształtowaniu niemieckiej polityki bezpieczeństwa. 

4) Rosja 

Obok tematu relacji z USA oraz przyszłości UE, w wypowiedziach polityków nie zabrakło miejsca dla Rosji. Większość ugrupowań postuluje złagodzenie stanowiska wobec Rosji. W czasie kampanii najbardziej wymownym symbolem tego podejścia była wypowiedź Christiana Lindnera, lidera FDP, który stwierdził, że obecny status Krymu należy rozpatrywać w kategoriach stałego prowizorium - pozwoliłoby to na poczynienie postępów na polach, gdzie interesy Zachodu i Kremla są rozbieżne. Choć po fali krytyki, z którą spotkała się jego wypowiedź, Lindner tłumaczył, że nie popiera aneksji Krymu, to oddaje przekonanie o potrzebie złagodzenia stanowiska względem Moskwy podzielne także przez inne partie. Dla przykładu, AfD domaga się zniesienia sankcji nałożonych w związku z aneksją Krymu, a także pogłębienia współpracy z Moskwą. 

Dwie partie cieszące sie największym poparciem wyborców chcą utrzymania porozumienia z Mińska, którego przestrzeganie ma być wyznacznikiem dalszego kursu rozmów z Rosją. W wywiadzie dla "Hamburger Abandsblatt" kanclerz Merkel powiedziała, że mimo rosyjskiej propozycji wysłania do Donbasu oddziałów ONZ ,nie jest to argument wystarczający, aby myśleć o złagodzeniu sankcji. W swoim programie SPD sugeruje natomiast, aby implementacja porozumień z Mińska szła w parze z ze znoszeniem obostrzeń nałożonych przez UE. 

5) Terroryzm

Obietnice wyborcze partii walczących o mandaty w Bundestagu obejmują również walkę ze wzrastającym zagrożeniem terrorystycznym. Rządząca CDU/CSU zapowiada zwiększenie liczby policjantów o 15 tys. oraz ujednolicenie dotyczące przepisów działania policji na poziomie federalnym oraz lokalnym. Przedstawiono również pomysł większego wykorzystanie oddziałów Bundeswehry nadzorowanej przez policję w przypadku ataku terrorystycznego, co chadecy chcą uregulować prawnie w nadchodzącej kadencji.

Aby zwiększyć bezpieczeństwo zaproponowano również instalację systemów monitorujących w kolejnych miejscach publicznych. Chadecy w swoim programie zapisali także rozbudowę istniejącego od 2004 roku Centrum Antyterrorystycznego, aby lepiej koordynować międzynarodową współpracę w walce z tym zagrożeniem. 

Za zwiększeniem etatów policji opowiada się również SPD, postulując również wzmocnienie kontroli na granicach strefy Schengen oraz wprowadzenie efektywnych systemów na granicach wszystkich państw wchodzących w jej skład. Pogłębianie integracji europejskiej w wizji SPD miałoby wiązać się z utworzeniem Centrum do walki z terroryzmem na poziomie Unii Europejskiej.

Zwiększenie współpracy międzynarodowej na tym polu proponuje również FDP. Liberalni demokraci chcą przekształcenia Europolu w federalną policję europejską oraz utworzenia unijnej służby wywiadowczej, które odpowiadałyby przed Parlamentem Europejskim, a także usprawnienia wymiany informacji między państwami. W programie partii znalazł się odrębny fragment dotyczący walki z salafistycznym ekstremizmem, obejmującą obserwację osób stanowiących zagrożenie, zakazy tworzenia radykalnych organizacji oraz przeciwdziałanie islamistyczne propagandzie szczególnie w mediach społecznościowych.

6) Migranci

Jednym z wyznaczników mijającej kadencji Bundestagu był kryzys migracyjny. W 2015 r. do Niemiec przybyło 1,8 mln obcokrajowców, z czego 890 tys. złożyło wnioski o azyl. Niemiecka scena polityczna opowiada się za relokacją migrantów na terenie państw Unii Europejskiej, przy czym Lewica, SPD oraz FDP chcą zniesienia tzw. systemu dublińskiego regulującego politykę azylową w UE. Socjaldemokraci w postulatach dotyczących solidarnego podziału migrantów chcą wsparcia finansowego ze strony UE dla państw , które zdecydują się na taki krok, natomiast państwa odmawiające ich przyjęcia miałyby liczyć się z konsekwencjami takiej decyzji. 

Nad ochroną granic UE miałby czuwać Frontex, który zdaniem SPD, CDU/CSU oraz FDP powienien zostać wzmocniony, a według tej ostatniej partii przekształcony w europejską służbę graniczną. Chadecy opowiadają się za utrzymaniem porozumienia Brukseli i Ankary w sprawie uchodźców oraz zapowiada podpisanie podobnych z krajami Afryki Północnej, natomiast jej zerwania chce Lewica oraz Zieloni.

Koalicja w rękach niezdecydowanych

Zwycięstwo chadecji oznaczałoby utrzymanie kursu w takich kwestiach jak reforma Bundeswehry, zaangażowanie Niemiec w działania NATO oraz pogłębianie europejskiej współpracy wojskowej w dziedzinie obronności. Rewolucyjne kroki wiązałyby się ze zwycięstw partii lewicowych lub AfD. Kolejne sondaże nie wskazują jednak, aby chadecy mieli zdobyć większość, a zatem po wyborach rozpoczną się rozmowy z liderami poszczególnych ugrupowań dotyczących tworzenia nowej koalicji.

Z badań opublikowanych 21 września 2017 r. przez Towarzystwo Badań Rynkowych i Społecznych (niem. Gesellschaft für Markt- und Sozialforschung, GMS) wynika, że w niedzielnych wyborach po raz czwarty z rzędu zwycięży ugrupowanie kanclerz Merkel z 37-procentowym poparciem. Na drugim miejscu znajdzie się SPD (22 proc.), a za nią uplasuje się Alternatywa dla Niemiec (10 proc.). Poza wyborczym podium znajdą się natomiast FDP, Zieloni (obie mają 9 proc. poparcia) oraz Die Linke (8 proc.).

Warto jednak pamiętać, że jak wynika z badań Institut für Demoskopie Allensbach, opublikowanych przez "Frankfurter Allgemeine Zeitung", 46 proc. Niemców nie wie jeszcze na kogo odda swój głos. Jest to tyle istotne, że ich decyzja wpłynie na losy przyszłej koalicji. 

To, kto będzie współtworzył rząd jest o tyle ważne, że najprawdopodobniej lider partii koalicyjnej będzie zajmował stanowisko szefa niemieckiej dyplomacji. Jest to natomiast powiązane z uwzględnieniem postulatów  reprezentowanej przez niego partii w zapisach umowy koalicyjnej dotyczących kwestii polityki zagranicznej i związanej z nią polityki bezpieczeństwa.

Dla Niemiec kluczowym wyznacznikiem działań na arenie międzynarodowej jest czynnik gospodarczy, który determinuje ich pozycję jako wiodącego państwa w Unii Europejskiej oraz regionalnej siły. Dlatego w ich interesie jest zachowanie stabilności międzynarodowej i zapobieganie lub łagodzenie pojawiających się kryzysów i konfliktów oraz unikanie antagonizowania stosunków z poszczególnymi państwami.

Czynnik stanowiący o sile RFN wiąże się niejednokrotnie z próbą pogodzenia interesów gospodarczych oraz bezpieczeństwa, czego przykładem jest polityka Berlina względem Rosji. Gospodarka jest także problemem w relacjach z Waszyngtonem, który - preferując powrót do merkantylistycznej gospodarki - prezentuje wizję sprzeczną z interesami Berlina, korzystającego z jak najszerszego otwarcia rynków. W końcu gospodarka czyni z Niemiec lidera UE, a ich rola umocniła się jeszcze bardziej w następstwie Brexitu.

Nadchodząca kadencja będzie zatem przebiegała pod znakiem dopasowania się, a zarazem wpłynięcia przez Berlin na nową rzeczywistość, która zmienia same Niemcy. To, w jakim stopniu będą one w stanie kształtować rzeczywistość międzynarodową, będzie zależało od sukcesu w walce z terroryzmem, konsekwencjami kryzysu migracyjnego oraz efektywnej reformy Bundeswehry.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Reklama
Why not
sobota, 23 września 2017, 17:30

Jezeli kraje NATO chca zwiekszyc wydatki na wojsko na 2% pkb do 2024r to Rosja.musi rozpoczac wojne przed tym czasem. Mam nadzieje ze do tego czasu podpiszemy umowe na.malowanie jelczy.

ccc
sobota, 23 września 2017, 16:40

Niestety, do Niemiec jako "sojusznika" trzeba mieć daleko idącą rezerwę. Nie wiem nawet czy słowo "sojusznik" jest tutaj uprawnione. Oficjalnie, na papierze Niemcy to sojusznik po tej samej stronie co my. Wiele faktów, o ile nie wszystkie, w ostatnich latach temu przeczy i to nie tylko Nord Stream 2. Jeden z wielu faktów. Ponieważ objęcie władzy przez PIS nie spodobało się Niemcom, władze poufnie zorganizowali szkolenie dla dziennikarzy niemieckich o tym jak mają pisać negatywnie o Polsce, tj. o kraju w który łamie się prawo, nie ma demokracji itp. Razi jednak szczególnie troska Niemiec o "dobre samopoczucie" Rosji z arogancją wobec tego samego samopoczucia wobec Polski. Gdy Rosja organizuje ćwiczenia ataku bronią atomową na Warszawę Berlin milczy, ale gdy Polska organizuje ćwiczenia obronne Berlin twierdzi, że to "prowokacja" . Tak zachowuje się sojusznik ? Nie, Niemcy nie są już sojusznikiem (jeśli kiedykolwiek były). Ryzyko zakupów wojskowych w Niemczech to olbrzymie ryzyko polityczne. W razie zagrożenia po prostu nie sprzedadzą nam części zamiennych i uzbrojenia bo uznają to za "prowokację" wobec Rosji. Obawiam się, że gdyby nie zaangażowanie USA i UK, Rosja mogłaby powtórzyć manewr z zielonymi ludzikami na większą skalę po to aby zająć przesmyk suwalski i odseparować kraje bałtyckie od Europy. Wtedy Merkel i Holland negocjowaliby pokój za cenę zatrzymania zajętych terenów Polski a nam kazałyby siedzieć cicho i "nie prowokować Rosji" protestami.

Łużyce
niedziela, 24 września 2017, 09:48

Niestety Pański komentarz to klasyczne opisywanie nieistniejącej rzeczywistości. No bo jakie to fakty niby miałby Pana tezę wspierać? Nord Stream ? Wystarczy zrozumieć, że Niemcy chcą gazem zastąpić atom i realizują swoje cele, a nie cele sąsiadów. A zresztą, kto nam zabroni pociągnąć swoją rurę z północy i nie finansować Nord Streamu i Rosji w ogóle? Mam styczność zawodową z Niemcami jako państwem i jego obywatelami niemal codziennie. Często po usłyszeniu tez jakie m.in. zawarł Pan w swoim poście, ze zdumieniem stwierdzają, że chyba w innych Niemczech mieszkają, bo nic o takowych pseudofaktach wspierania Rosji niewiedzą. Przeciwnie, są świadomi ile tracą na sankcjach np. spowodowanych zajęciem Krymu. Czy się to komuś podoba czy nie, to Niemcy najbardziej ciągnęły nas do Europy w ostatnich 25 latach. Teraz niestety rośnie u nich przekonanie, że nie było warto. Jeżeli śledzisz Pan prasę europejską, to zapewne Pan dostrzegasz, że natychmiastowego kopniaka w t...k chcą nam dać Włosi, Hiszpanie i Holendrzy. Ostatnio dołączyła do tego Francja. Niemcy właśnie dojrzewają do tego, że nie warto nas bronić. Kurs na zacieśnienie współpracy w ramach UE jest przesądzony i nikt nie ma zamiaru "ginąć za Polskę". Albo się do tego kursu współpracy dołączymy, albo zostaniemy sam na sam z Rosją, czego Rosja nam szczerze życzy i klaszcze czytając wypowiedzi takie jak Pana. Tylko z silną gospodarka zbudujemy silną armię. Robiąc sobie wrogów w Niemcach, strzelamy sobie w przysłowiowe kolano. I żadnymi opowieściami o wstawaniu z kolan, honorze, zasługach itp. nie zmienimy faktu że w większości UE mają nas zwyczajnie po dziurki w nosie. Widząc codziennie tysiące TIR-ów jadących do Niemiec , interes Polski dostrzegam we współpracy z Niemcami, a nie w ich zwalczaniu. Swoją droga proszę pamiętać, że wg prasy niemieckiej, to Merkel jest skrzywiona propolsko (wypomina się jej Polską krew po dziadku). Wczoraj na ulicach Goerlitz czytałem plakaty wyborcze prawicowej NPD. Zrobienie porządku z Polakami było napisane zaraz po przecinku z uchodźcami.I tylko w tym zakresie - na razie skrajnej i marginalnej partii NPD - zgodzę się z Panem że niemiecka NPD idzie ramie w ramie z Rosją.

Pln
sobota, 23 września 2017, 17:24

Niemcy sa suwerennym krajem I mogaprowadzic swoja polityke tak jak chca. Polska robi to samo wiec nie ma sie co obrazac tylko dostosowac ale prawica tego nigdy nie zrozumie.

łukasz
niedziela, 24 września 2017, 10:10

"...46 proc. Niemców nie wie jeszcze na kogo odda swój głos..." wie, tylko tego głośno nie mówi (tak ich wytresowano)

PolExit
sobota, 23 września 2017, 12:19

Każdy wynik wyborów w Niemczech jest dla Polski zły. Wygrana dotychczasowych partii to kolejne miliony "uchodzców" i naciski na Polske by i u Nas działo sie to co na Zachodzie Europy i Rimini codziennie. Wygrana AfP to tama dla samobójczej polityki, ale jeszcze wiekszy i bardziej otwarty mariaż z Rosja. Zatem jedyn co Nam pozostaje to daje wzamniac potencjał i siłe Polski, bo z za Odry nie przyjdzie nic dobrego bez wzgledu na wynik wyborów. Dobra wiadomość jest taka ze samobojcza polityka Niemiec prowadzi ten kraj do upadku, co jest dobre dla Polski i zwikesza Nasze szanse na rozwoj i przyciaganie nowoczesnych technologii, biznezu, przedsiebiorstw oraz rdzennych Niemcow ktorzy juz ucikaja ze swojego kraju.

Adrian
sobota, 23 września 2017, 15:35

Z przyjmowaniem rdzennych mieszkańców Europy, uciekających przed islamem do Polski, tak bym się nie spieszył. Na co nam "nowi obywatele" Rzeczpospolitej, którzy nie potrafili obronić swojej własnej kultury ? Przyczynią się do obrony naszej kultury ? Będą raczej kopiować swoje zachowania i glosować na ideały lewicowe i multi-culti, które są podstawą obecnych problemów Europy.

Max Mad
niedziela, 24 września 2017, 19:10

Dobrze że chadecy wygrali, niedobrze że frakcja prorosyjska AfD zyskała aż tak duże poparcie.

close
sobota, 23 września 2017, 21:02

Narzekacie na Niemców ale oni są potężni, każdy z was gdyby urodził się Niemcem chciałby dla swojego kraju najlepiej a nie dla jakieś Mołdawii czy Polski. Polska ma prawo walczyć o swoje a Niemcy nie? Należy pomyśleć jak działać a nie narzekać.

Obywatel
poniedziałek, 25 września 2017, 15:26

To Niemcy na nas narzekają, że "dbamy o polskie interesy", a powinniśmy o "europejskie".

afront
niedziela, 24 września 2017, 17:30

Właśnie Polska to robi. Nie narzeka tylko broni swojego bezpieczeństwa, ale Niemcy mają nam to za złe. To filozofia Kalego. Co dobre dla Niemiec, musi być dobre dla Polski, choćby nie było dobre. Albo inaczej, jak Kali ukraść krowę to dobrze. Ale jak Kalemu ukraść krowę, to źle.

Tweets Defence24