Reklama
Reklama

Niemcy bez sprawnych okrętów podwodnych

21 października 2017, 14:27
Niemcy 212
Fot. Bundeswehr/Archiv.

Żaden z sześciu okrętów podwodnych niemieckiej marynarki wojennej nie jest obecnie gotowy do służby operacyjnej, po tym jak jedna z jednostek uległa uszkodzeniu w pobliżu Norwegii. Władze Republiki Federalnej wyraziły wstępną zgodę na sprzedaż trzech nowych okrętów podwodnych do Izraela, choć realizacja transakcji jest warunkowana zakończeniem dochodzenia w sprawie korupcji, prowadzonego w Izraelu. 

Lokalne media niemieckie, w tym „Kieler Nachrichten” poinformowały, że żaden z okrętów podwodnych należących do marynarki wojennej nie jest obecnie gotowy do służby operacyjnej. Doniesienia te potwierdził cytowany przez agencję AP rzecznik niemieckiego ministerstwa obrony.

Zgodnie z komunikatem wydanym przez marynarkę wojenną jeden z okrętów, „U 35” został uszkodzony w niedzielę 15 października podczas manewrów prowadzonych w cieśninie Kattegat, w pobliżu norweskiego miasta Kristiansand. Obecnie znajduje się on w stoczni koncernu TKMS w Kilonii, w celu oceny stanu technicznego. Po przeprowadzeniu dokładniejszych badań będzie wiadomo, jak długo będzie wyłączony ze służby.

Niemiecka marynarka wojenna posiada łącznie sześć okrętów podwodnych typu 212A, wprowadzonych do służby w latach od 2005 do 2016. Obecnie cztery z nich (w tym „U 35”) znajdują się w stoczni, a dwa kolejne oczekują w bazie Eckernförde na możliwość przeprowadzenia niezbędnych prac remontowych. W efekcie żaden z okrętów nie może być użyty operacyjnie.

Czytaj więcej: 10 miliardów na sprzęt i okręty Bundeswehry

Służby prasowe marynarki wojennej podkreślają, że jednym z powodów obecnej sytuacji jest niewystarczająca dostępność części zamiennych. Wprost przyznano, że w ciągu ostatnich 25 lat zakupy części zamiennych musiały być ograniczane z uwagi na wprowadzane oszczędności finansowe.

Niemcy przewidują jednocześnie, że zwiększenie wydatków obronnych (także przeznaczonych na wsparcie eksploatacji posiadanego sprzętu), w połączeniu z ramową umową z producentem powinny się przyczynić do zwiększenia operacyjnej dostępności okrętów. Według marynarki wojennej dzięki wdrażanym środkom od listopada 2018 roku cztery z sześciu okrętów mają być dostępne do służby operacyjnej.

W dłuższym terminie mają zostać zakupione dwa dodatkowe okręty typu 212C/D, w ramach wspólnego programu z Norwegią. Pierwsza z tych jednostek trafi jednak do niemieckiej floty w 2027 roku (do norweskiej – w 2025 roku).

Czytaj więcej: Rusza podwodna współpraca Niemiec i Norwegii 

Jak donosi agencja AFP, niemiecki rząd wznowił też rozmowy związane ze sprzedażą kolejnej transzy okrętów podwodnych typu Dolphin nowej generacji do Izraela. Według Der Spiegel, niedawno władze Niemiec zdecydowały się na zatwierdzenie memorandum porozumienia w tej sprawie. Oznacza to wydanie wstępnej zgody na realizację transakcji, choć nie jest jeszcze równoznaczne z podpisaniem kontraktu. Nowe okręty miałyby trafić do izraelskiej floty w ciągu dekady.

Izrael już wcześniej sygnalizował chęć zakupu trzech okrętów podwodnych typu Dolphin 2/3. Dzięki temu siły morskie tego państwa będą mogły dysponować łącznie sześcioma jednostkami podwodnymi nowej generacji, a trzy pierwsze okręty, dostarczone w latach 1999-2000, będą mogły zostać wycofane. Wprowadzone już do służby Dolphin drugiej serii dysponują napędem niezależnym od powietrza (AIP), a według niepotwierdzonych informacji są także uzbrojone w pociski manewrujące z głowicami jądrowymi, stanowiąc element izraelskiego systemu odstraszania.

Realizacja transakcji była wstrzymana przez kilka miesięcy z uwagi na oskarżenia o korupcję w otoczeniu premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Według Der Spiegel warunkiem przeprowadzenia dostawy okrętów jest jednak wcześniejsze zakończenie dochodzenia w sprawie możliwych nieprawidłowości związanych z zakupem okrętów. Niemiecki rząd zastrzegł sobie też prawo do wycofania umowy, gdyby potwierdziły się oskarżenia o korupcję. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 40
Reklama
b
niedziela, 22 października 2017, 02:18

Niemcy stawiaja na "piechote morska" na pontonach z doswiadczeniem desantowym, po co im OP?

Patriota
sobota, 21 października 2017, 15:32

Dzięki Bogu my nie weźmiemy niemieckich U-botów(taką mam nadzieję) tylko francuskie wraz z rakietami manewrującymi.Znaczy się kupimy je za jakieś 20 lat

Romek
poniedziałek, 23 października 2017, 01:38

Niby "patriota" a ma nadzieję by nam złom wcisnęli. Ah rozumie, "patriota" tylko że Francuski. No i wszystko jasne.

PolExit
sobota, 21 października 2017, 14:51

Tak to jest jak sie chce kupowac "europejskie" uzbrojenie. I takie OP cchiano kupic dla Polskiej MW

Misiek
niedziela, 22 października 2017, 01:10

I to by było najlepsze co możemy zrobić a jednocześnie najbardziej prawdopodobne. O ile dyletanci z MON nie rzucą się na MdCN.

CB
sobota, 21 października 2017, 23:31

Hmmmm. A wymień nam może zatem, jakie to nie "europejskie" okręty podwodne wchodzą w grę? Może coś z USA znowu? :P

kij
sobota, 21 października 2017, 19:19

Całe szczęście, że nie kupiono nic...

Victor
niedziela, 22 października 2017, 15:15

Może dla porównania artykuł o sprawności naszych OP. Coś bliżej o losach Kobbenów i oczywiście ORP ORZEŁ. Jak tam sytuacja?

witte
sobota, 21 października 2017, 23:35

Czy komentujący nie potrafią oddzielić sprawności technicznej od gotowości operacyjnej? Okręty te są eksploatowane zgodnie z jakimś określonym planem. wypadnięcie jednego który miał być operacyjny sprawiło że żaden nie jest operacyjny... zgoda, ale wina za tą sytuacje leży po stronie użytkownika który taki plan stworzył i drastycznie obciął nakłady na wsparcie techniczne. Nie można stad wysnuwać wniosków o błędach konstrukcyjnych.

wx
poniedziałek, 23 października 2017, 15:26

Jednak nie chodzi tu zupełnie o „gotowość operacyjną” (swoją drogą, ile Niemcy mają załóg żeby tą gotowość zapewnić?), ale o gotowość techniczną okrętów. Sześć okrętów na sześć jest w remoncie (przeciągającym się), ma awarię, czeka na remont lub przechodzi naprawy gwarancyjne. Jak świadczy to o Deutsche Marine? Czy okręty podwodne mają dla obronności Niemiec jakiekolwiek znaczenie? Chyba nie, bo legendarnie zorganizowani Teutoni nie dopuściliby do takiej chryi… …a tymczasem 5 około 30-letnich francuskich wielozadaniowych okrętów podwodnych SNA Rubis/Amethyste zaliczyło w 2016 roku 1000 dni w morzu, wykonując zadania operacyjne. Szósty okręt był w tym czasie w (planowym) remoncie. Do MON teraz należy decyzja, czy chce kupić zabawki (traktowane niepoważnie nawet przez Niemców), czy też sprzęt do walki. Jeśli Marynarka Wojenna chce mieć okręty w morzu, a do tego z rakietami, możliwy wybór narzuca się sam.

Boczek
niedziela, 22 października 2017, 13:29

Witam po długiej przerwie Jeszcze jedno bardzo ważne. Problem ten pokazuje i to niezależnie od płaszczyzny na której się rozgrywa (czy to głębokość rezerw części zamiennych, czy szerokość zaplecza przemysłowego), ile lat trwa odtwarzanie pewnych zdolności w armii i to niezależnie od formacji. Jak pamiętamy do 2014 roku redukowano i cięto co mogło być możliwe w wydatkach na obronność - jak Europa długa i szeroka, ale i same USA weszły na tę niebezpieczną ścieżkę, aż im "latactwa" zaczęły masowo spadać. Sztandarowym przykładem u nas w Europie jest NH90, który w atmosferze redukowania kosztów i wydatków, ale i "nowomody managerskiej" został z kretesem spieprzony i to tak gruntownie, że idzie to w nieusuwalne wady projektowe, nawet nie konstrukcyjne. Dopiero w drugiej połowie 3 kadencji Merkel, pani vdL odwróciła trend wynikający z resztą z jej własnej debilnej reformy bundeswery. Przez pierwsze 1,5 roku rozwalała Bundeswerę identycznie jak Antoni (nawet z nagonkami personalnymi jak u nas) naszą armię, tyle że przy użyciu innych narzędzi. Jedno było jednak identyczne - niezdolność do kierowania swoim resortem. VdL zmieniła po 1,5 roku kurs i powoli pojawiają się tego efekty, ale przed 2020 nie osiągnie się stanu z 2010. U nas minęły 2 lata a Antoni brnie w zaparte. Podkreślam 10 lat odbudowy! Podkreślam również, że u nas, nie posiadając potencjału Niemiec generalnie, a w dodatku Niemiec nie zaciągających dalszych długów (u nas akurat orgia 30-lecia), takie okresy będą trwały dużo dłużej. Tzn. zapaść, w kierunku której zmierzamy z M+C, a szczególnie z OP, musi być mierzona ekwiwalentem min razy 2 a raczej 3 dla całej odbudowy. W prostych słowach 1 rok opóźnienia w tych programach - a szczególnie ORKA, będzie kosztował 3 lata odbudowy zdolności. To już w samym przypadku men power 3 razy większe koszty. Abstrahując od tego, że jak już gdzie indziej napisałem, w Niemczech nie są tu problemem żadne części zamienne czy nawet kończące się resursy między-przeglądowe, a po prostu zawalona po sufit budową nowych jednostek stocznia. Tym bardziej, że zgoda rządu niemieckiego na kontynuowanie projektu izraelskiego sytuację TKMS pogarsza - o ile tak można określić nadmiar zamówień. Z kolei dla nas jest to olbrzymia szansa, bowiem samych 212CD (nie licząc innych przy których wspieralibyśmy produkcję w Kilonii) mogłoby być u nas wybudowane 2-3 - poza naszymi 4. Piszę świadomie 4, bo taka współpraca czyniła by pozyskanie czwartego OP, bez konieczności sięgania do dodatkowych środków z budżetu. Niejako czwarty byłby sfinansowany prze owe projekty. Tyle, że jest już za późno. Nie prędzej niż za 6 lat byłby pierwszy OP w służbie - niezależnie z kim budowany. Jeżeli się nie mylę ostatni Kobben polegnie w ciągu 5 lat. Francja nie ma dla nas gap filler. Szwecja może się sprężyc i zmodernizować 30 letniego A17 Västergötland do standardu CMS A26 - co naturalnie jest możliwe tylko w części. 80-latki nie da się wytrymować na 18-latkę - to tylko akustycznie brzmi podobnie. ;) I teraz zbliżamy się do paranoi. Niemiecka oferta leasingu jest ważna niezależnie od wyboru oferenta przez nas. Co jest absolutną bzdurą, bo nikt nie będzie szkolił latami załóg na 212A, po to aby potem czynić to ponownie na A26 czy Scorpène. No i proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy nasze załogi przesiadają się z 212A na A26 i dowiadują się, że Niemcy sprzedali Szwedom wszystko na poziomie poprzedniej generacji i rzeczywiście muszą użytkować sprzęt generalnie leżący generacyjnie 20-30 lat za 212. To by dopiero zapanowała atmosfera u naszych podwodniaków. Tak sobie myślę, że już z tego ostatniego powodu, nasz obecny rząd nie podejmie takiej decyzji i raczej pogodzi się z utratą załóg i zdolności OP - przynajmniej na jakiś czas i godząc się na potwornie drogie odtwarzanie możliwości. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że Macierewicz & Co. już wielokrotnie udowodnili, że nie mają jakiegokolwiek wyczucia co do złożoności i czasu trwania procesów pozyskania.

CB
sobota, 21 października 2017, 23:29

Do wszystkich Panów poniżej: nie bronię wcale akurat tej niemieckiej myśli technicznej, ale bądźcie chociaż trochę obiektywni. Przecież nawet w tym artykule jest napisane na czym polega problem. Po prostu ze względu na oszczędności zaniechano pewnych przeglądów i serwisów, a także zakupu części zamiennych "na półkę". Nagle skumulowały im się awarie tym spowodowane i zostali z ręką w nocniku. To akurat nie wina samego sprzętu, tylko jego obsługi. Obojętnie czy kupimy Mercedesa czy Poloneza, to trzeba go tak samo serwisować, wymieniać płyny, części itd. itp. Jeśli zaczniemy na tym oszczędzać, to w końcu odmówi posłuszeństwa. Jeden prędzej, drugi później, ale wysiądą. To tak zwana "kultura techniczna", która po upadku Układu Warszawskiego mocno w krajach zachodnich podupadła. I to wszystkich. Po prostu nastąpiło rozprężenie i teraz dopiero na gwałt wszyscy próbują to naprawić.

De Retour
niedziela, 22 października 2017, 12:40

Oczywiście, że niska dostępność jest związana głównie z budżetem. Pozostaje pytanie o przyczyny "awarii" U35 . Błąd załogi? Zły stan techniczny ? Coś innego ? Wygląda, że Niemcy, pod pretekstem braku części, uziemili resztę OP do wyjaśnienia. Tak jak ostatnio jeszcze raz uziemili NH90, a wcześniej Tigre. Dobrze, że obyło się bez ofiar. Trzeba spokojnie zaczekać na wynik śledztwa.

c77
niedziela, 22 października 2017, 12:09

Tylko, że poloneza naprawia się młotkiem. Zrobi to sam użytkownik przy niskim nakładzie kosztów pod własnym domem. Nam polonez już nie jest potrzebny ale czy będzie nas stać na utrzymanie obojętnie których 4 nowych OP to już sprawa dyskusyjna.

Diabeł
sobota, 21 października 2017, 22:11

mieli pecha z 2 wypadkami , ale to jest sprzęt techniczny i wypadki lub uszkodzenia się zdażają . U31 - jest po remoncie , przechodzi próby U32 - bateria mu padła i czeka na naprawę U33 - jest w remoncie do lutego 2018 potem próby U34 - powinien w lutym 2018 iść na remont , ale prawdopodobnie pójdzie później , bo stocznia zajęta . U35 - to ten co uszkodził ster przy Norwegi w czasie zanurzania ( jest jiż wyciągnięty i szacowane są uszkodzenia. 23.10. Będzie wiadomo więcej ) U36 - nówka sztuka - jest na próbach Czyli U34 jest w służbie , 31 i 36 są na próbach. Planowany jest wstępnie zakup 2 następnych

KrzysiekS
niedziela, 22 października 2017, 21:11

Jedno jest pewne Niemcy zaliczyli wizualna wpadkę i to ich może trochę kosztować.

Fryz5
sobota, 21 października 2017, 21:34

Przecież napisali, że to Marynarka Niemiec nie kupiła części więc co tu krytykować TKMS. Faktycznie to Niemcy jak na państwo, które chce rozdawać karty w polityce międzynarodowej i podpisuje się tam pod różnymi porozumieniami, ... słabizna.

papuga
sobota, 21 października 2017, 20:18

Kolejny argument za kupnem Scorpene. Francuski portal "Mer et Marine" podał, że "podobno" jest decyzja o wyborze przez Polskę okrętów francuskich (informację podał RMF FM). Wie ktoś coś więcej?

b
niedziela, 22 października 2017, 14:32

"Kolejny argument za kupnem Scorpene." Hmm; - to, że nie ma żadnego!!! AIP też? - to, że hinduski projekt ma 5 lat opóźnienia też? Akurat ta sama chryja z Gowindem w Malezji. - to, że malezyjskie są uziemione też? Już nie tylko samo zanurzanie się - abstrahując, że nie mogły do Malezji dopłynąć bo chciały utonąć. - to, że Singapur odrzuca 3 x Scorpène za 1,8 mld na rzecz 2 x 218SG za 1,8 mld $ też? Jak długo nie ma decyzji, są to jedynie spekulacje. Osobiście sądzę, żeby Scorpène ma najmniejsze szanse: - brak AIP - brak gap filler i tym samym zostalibyśmy 1-3 lat bez jakichkolwiek OP - brak jakiegokolwiek doświadczenia DCNS przy konstruowaniu OP dla geeen water - a szczególnie na wyjątkowo specyficzny Bałtyk - zbyt dużo niepowodzeń DCNS w przypadku produkcji eksportowej; Indie, Malezja (i Scorpène i Gowind) i jeszcze nie rozpoczęty, a już skandaliczny projekt w Australii.

WP1
niedziela, 22 października 2017, 09:54

Mam nadzieję że to będą francuskie okręty,ministrowi Macierewiczowi spodobało się to że Francuzi dają nam w pakiecie pociski manewrujące.

Boczek
sobota, 21 października 2017, 20:02

Dobre bajki o częściach zamiennych. Ciekawe, że włoskie, ani żadne inne nie mają tego problemu - komponenty 212A i 214 pokrywają się w 60%. A prawda jest taka, że w Kilonii nie ma gdzie ich remontować, bo hale są tak zapchane produkcją, że nie ma miejsca na szpilkę. Stocznie niemieckie popadały jak kawki - jak zresztą w całej Europie. TKMS sam zaorał swoją własną rezerwową dla U-bootów w Emden. Remonty planowane to ok, ale jak się zdarzy awaria to jest masakra. Szkoda, że tego nie wykorzystujemy, bo już dziś moglibyśmy na nich pracować i je remontować. Ten stan będzie trwał jeszcze co najmniej 10-15 lat - chyba, że ich odciążymy. Na remonty można postawić prowizoryczną halę i chyba tak zrobią. W innym przypadku, może wskoczy Fincantieri i wyremontuje część niemieckich. Pewną deska ratunku mógł być skandal korupcyjny w Izraelu i Merkel zastopowała projekt dla nich. Ale we wrześniu była delegacja w Berlinie (Reuven Rivlin) i Merkel po naciskach i zapewnieniach ustąpiła. Jeżeli idą (TKMS) tak ostro po bandzie, wiedząc, że sami nie są wstanie nic dodatkowego terminowo wyprodukować (doszedł przecież niespodziewanie Singapur), spekuluję na dwa scenariusze: - klienci są gotowi zgodzić się na późniejsze terminy, lub wręcz na opóźnienia w budowie bez wymagania kar. Po części zrozumiale, bo nie ma na rynku produktów porównywalnych tej klasy. - u nas już zapadła decyzja i Niemcy wiedzą, że będą mogli część produkcji i/lub remontów zrealizować u nas. Myślę, że trochę przybliżyłem problem.

dimitris
niedziela, 22 października 2017, 10:06

A czy zgodzisz się, że umowa na op ma dla polskiej obronności znaczenie strategiczne ? - no to sam sobie odpowiedziałeś, czemu nie może być zawierana z Niemcami. ----------------------------- Jeszcze o niemieckim podejściu do współpracy. Oto dziesięciolecie temu wybuchł w Grecji gigantyczny skandal korupcyjny, jak przeważnie w znanych przypadkach była to firma niemiecka, jednak porażały rozmiary. Korupcja odbywała się do głównych partii politycznych i rządu i opozycji, jednocześnie. Tylko te zauważone i ściśle wykazane straty finansowe sektora publicznego wyniosły znacznie ponad 2 mld Euro. Firma, w oczywisty sposób nie mogąca wygrać w sądzie, zaproponowała kompromis pozasądowny. Ku zdumieniu wszystkich, w roku 2012 kompromis taki osiągnięto, a odszkodowanie wynieść miało 10% wywołanych strat. Oczywiście mieliśmy świadomość gigantycznych na to nacisków ze strony niemieckich ministerstw finansów i gospodarki. Niemniej firma (Siemens) zobowiązała się jednocześnie do zainwestowania w Grecji dużych pieniędzy. "Pomożemy wam w ten sposób wyjść z kryzysu". A teraz największe w ogóle greckie zakłady AGD, już znacznie wcześniej kupione przez Siemesa, zamykają się. Choć ich produkcja od kilkudziesięciu lat stoi w każdym greckim domu,w tym u mnie. Przenoszą się do Turcji. Bo tam taniej. Nowe inwestycje w Grecji ? Ale kto dziś pamięta jeszcze o umowie z 2012 roku ? A kto pamięta, ma milczeć i koniec, niemieckie ministerstwo finansów czuwa.

Teufel
niedziela, 22 października 2017, 05:56

Właśnie jest akurat problem z częściami. I chodzi dokładnie o to iż Niemcy w ramach oszędność zrezygnowali z umów długoterminowych na serwis , każdy zakup , każdy remont musiałbyc z osobna negocjonowany . I w tym był problem. Plus oczywiście te dwa wypadki U32 i U35. W planowanym remoncie stoji jedynie U33. U31 ma zakończony remont ( 10.10) i jest na testach , U36 jest nowo wyprodukowany i też na testach. Jedyny w służbie jest U34 ( bez pełnej zdolności operacyjnej w czasie pokoju - w przypadku W , jest w stanie wykonywać swoje zadania bez ograniczeń) . Obecnie po Ukrainie. Kraje zachodnie trochę otrzeźwiały i zwiększyły budżet na armie , Niemcy również. Niemiecki Bundestag w tym roku uchwalał zwiększenie budżetu wojskowego , gdzie jedna z pozycji były remonty OP i zakup 2 nowych jednostek ( w przyszłości ).Obecnie albo już jest podpisana , albo będzie na dniach podpisana umowa długoterminowa na serwis OP. I to znormalizuje sytuacje nimieckiej Marine.

Davien
niedziela, 22 października 2017, 05:31

Panie Boczek, nawet w tym artykule pisza ze nie ma części zamiennych bo ich nie kupiono, dopiero teraz chca je kupic w ramach zwiększenia budzetu wiec mówienie o zawaleniu robota jest raczej błedne.

KrzysiekS
sobota, 21 października 2017, 19:42

Niemiecka stocznia nie może utrzymać sprawności Niemieckich OP słabo to wygląda (to powinno dać nam do myślenia).

Wojtek 39
sobota, 21 października 2017, 18:35

Dla wszystkich, którzy z taką łątwością piszą o złych niemieckich okrętach. To nie dlatego nie mają sprawnych, że od strony technicznej jest źle. Tylko dlatego, że nie zapewniono pieniędzy na eksploatację, odpowiedni zapas części i obsługę na poziomie pozwalającym utrzymać gotowość. To nie samoloty i kanibalizmem technicznym da się ciągnąć tylko do pewnego momentu. Popatrzcie zresztą na to co się dzieje z lotnictwem, zresztą nie tylko u Niemców. Niestety wśród więszości ludzi powszechne jest przekonanie, że sprzęt się kupuje i on już później jest i działą do czasu aż się zupełnie zestarzeje i zastępuje się nowym. Niestety eksploatacja to koszty większe, w ciągu zycia sprzętu, niż zakup. A w wypadku pewnych kategorii sprzętu jak okręty, szczególnie podwodne, samoloty i śmigłowce pewne usterki, czasem dość nieskomplikowane, wykluczają normalną, bezpieczną eksploatację w warunkach pokojowych. Nieprzemyślane cięcia finansowe i zaburzenie normalnego cyklu eksploatacji potem odbijają się czkawką. Czekanie miesiącami na części, czasami nawet dłużej. Sypie się harmonogran szkolenia i remontów, część sprzętu jest eksploatowana nadmiernie i problem się pogłębia. Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie właściwej eksploatacji kupowanego sprzętu i branie pod uwagę kosztów eksploatacji.

dim
niedziela, 22 października 2017, 09:41

Czyli gdy tylko Niemcy zechcą podlizać zdobyć u Rosji punkt... Wy na to będziecie BEZRADNI, ale Niemcy gotowych mieć będą 10 "obiektywnych" wyjaśnień, że to nie złośliwość, ani nie tradycyjna, niemiecka współpraca z naszym wrogiem. Oczywiście w stosownym momencie.

kowalskiadam154
niedziela, 22 października 2017, 10:33

Sami nie mają a Izraelowi fundują za darmo DDR 2.0 coraz bliżej upadku

Podpułkownik Wareda
niedziela, 22 października 2017, 18:12

kowalskiadam154! "Sami nie mają, a Izraelowi fundują za darmo ... ". Panie Kowalski ... ! Pan, zupełnie niepotrzebnie, wykazuje na forum D24 całkowicie niezrozumiałe fobie antyizraelskie! Jeszcze niedawno, również na tym forum, wypowiadał Pan jakieś cuda, że Izraelskie Lotnictwo Wojskowe "bezkarnie bombarduje inne kraje". A także głosił Pan tezy (żeby nie powiedzieć - herezje), że np. tzw. Wiosna Arabska była "wspólnym dziełem Mosadu oraz CIA" - ze zdecydowanym wskazaniem - oczywiście na Mosad. A teraz "wziął Pan na warsztat" niemieckie, konwencjonalne okręty podwodne, które rzekomo Niemcy "fundują Izraelowi za darmo". Wobec powyższego zacytuję Panu fragment powyższego artykułu, a mianowicie: (...). " ... niemiecki rząd wznowił też rozmowy związane ze sprzedażą kolejnej transzy okrętów podwodnych typu Dolphin nowej generacji do Izraela". (...). Wydaje się, że treść powyższego fragmentu jest jednoznaczna! Ponadto, proszę przyjąć do wiadomości, że w przeszłości - rząd niemiecki nie fundował Izraelowi za darmo - jakichkolwiek okrętów podwodnych. Wszelkie spekulacje i pomówienia z tym związane, nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Natomiast, jeżeli Pan ma dowody, że było inaczej, to proszę je przedstawić na forum. Jeżeli takowe dowody istnieją, to śmiem twierdzić, że wiele osób chętnie się z nimi zapozna. Nie ukrywam, że ja również. I rzecz może zdecydowanie najistotniejsza: kto jak kto, ale z pewnością Izrael - spośród wszystkich państw regionu Bliskiego i Środkowego Wschodu - najbardziej zasługuje na to, aby posiadać w składzie swej floty nowoczesne okręty podwodne!

As
poniedziałek, 23 października 2017, 08:12

Nasze okręty podwodne, Niemieckie i mamy obrat paktu istniejącego teoretycznie

RYBAK
niedziela, 22 października 2017, 04:27

spoko luzik w Polsce ten stan trwa permanentnie od 25 lat ....czasami tylko "kamikadze" wysyłają na Kobenach coby sprawdzić czy Zatoka Pucka ma takie samo dno..... dalej nie mogą płynąć ..ogranicza ich cuma założona w przestrzeni zwanej chyba portem wojennym .ale za to dzięki temu można je bezpiecznie ściągnąć . ale pewnie się mylę bo to chyba jak mi podpowiadali turyści japońscy muzeum bo dużo tam pływadeł historycznych ..mówią że mają w swoich muzeach podobne ale one brały udział w wojnie Rosyjsko-Japońskiej w walkach o Port Artur

Boczek
niedziela, 22 października 2017, 18:54

"...spoko luzik w Polsce ten stan trwa permanentnie od 25 lat..." Myślisz, że moglibyśmy Niemcom zaoferować stosowne szkolenia, jak sobie z tym radzić? ;)

Basenji
sobota, 21 października 2017, 16:34

0% sprawnych okrętów? Hm, to nie brzmi zbyt zachęcająco dla potencjalnego kupca. Nawet, jeżeli Niemcy podadzą dziesiątki "obiektywnych" powodów, to ich wiarygodność zdecydowanie spada. A zatem francuskie czy szwedzkie?

LOL
niedziela, 22 października 2017, 01:08

Wszystkie udało im się uszkodzić. Nie świadczy to o okrętach, ale raczej o wyszkoleniu załóg, o czym też swojego czasu było głośno w Deutsche Marine

WP
sobota, 21 października 2017, 18:04

Francuskie bo Szwedzkie to dopiero są na papierze,poza tym Francuzi dają nam w pakiecie pociski manewrujące.

Qba
sobota, 21 października 2017, 16:25

Niemcy jak zwykle zrobili skomplikowanego i awaryjnego bubla. Zostają nam sprawdzone i niezawodne Scorpene.

dimitris
sobota, 21 października 2017, 15:47

- wszystkie stoju już zepsute, ale nieee, Grecy nie mieli racji, okręty są znakomite, a to Grecy wydziwiali, że coś nie tak. Tylko kto u licha odpowiada, że motywacja, tak fajnie działająca w Grecji i Izraelu, nie zadziałała jeszcze w Niemczech ? By zaraz, przed pulbikacją jeszcze, wyjaśniono światu, że wszystko jest ok ? A 6/6 okrętów niesprawnych technicznie to tylko przeoczenie stróża portowego ? - Przestarzałe niemieckie okręty z lat 1999-2000 Izrael wycofa. Jak to ? Przeciez być miały nanowocześniejsze na świecie ? I już [...] nieopłacalne do ekspolatacji bojowej ? Czyżby... nie śmiem zgadywać, ale najwyraźniej Izrael coś innego myślał, że kupuje, a coś innego kupił ?

Boczek
sobota, 21 października 2017, 20:16

Dim gonisz trochę w piętkę. Innych 40-50 pływa i mają części zamienne? Dlaczego tak jest w Niemczech, znajdziesz w moim poście wyżej.

Geoffrey
sobota, 21 października 2017, 15:46

Ktoś powinien za to siedzieć. Wydać kasę na 6 okrętów podwodnych i nie mieć ani jednego - to już dywersja.

dimitris
niedziela, 22 października 2017, 10:16

Byłbym raczej dziwnie spokojny, że te okrety niemal gotowe są do uruchomienia, ale w momencie gdy to sami Niemcy decydują, że przyłączają się do wojny z Rosją. A nie gdy Rosja "tylko" zająć chce północny Bałtyk i Bałtów, może jeszcze też część Polski. Analogicznie niemieckie lotnictwo. A tych parę batalionów lądowych ? Cóż, na stracenie zawsze można je posłać, by nie było, że Niemcy nie wywiązują się. Niczego nie zmienią w wyniku walk, gdy op i lotnictwo oczywiście, że mogłyby ! Car się za kilka lądowych batalionów - czy może tylko kompanii ? - nie obrazi, zrozumie to, wszak świetnie zna niemiecki język.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama