Reklama

Fotonika – niewykorzystane możliwości polskiego przemysłu i nauki [KOMENTARZ]

1 grudnia 2019, 12:44
Zdj tytu
Fot. M.Dura

Piąta Konferencja Optoelektroniczna w Jachrance wykazała, że rozwiązania opracowywane przez polski przemysł branży fonicznej mogą być przydatne zarówno dla środowiska cywilnego, jak i dla zastosowań wojskowych. Trzeba je tylko zamówić i wdrożyć do produkcji. Ale z tym jak się okazuje w Siłach Zbrojnych RP są duże problemy - pisze Maksymilian Dura.

O tym jak przydatne dla sił zbrojnych i środowiska cywilnego mogą być rozwiązania proponowane przez przemysł i ośrodki naukowe branży fotonicznej można się było przekonać podczas piątej Konferencji Optoelektronicznej pt. „Fotonika technologią bezpieczeństwa i komfortu życia”, która odbyła się w dniach 13-14 listopada 2019 r. w Jachrance pod Warszawą. Ze względu na wagę tematu, całe wydarzenie odbyło się pod patronatem honorowym Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Ministra Obrony Narodowej, pod patronatem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz patronatem medialnym Defence24.pl i Polski Zbrojnej. 

W konkurencji wzięło udział ponad 130 uczestników, a w jej trakcie przeprowadzono 34 prezentacje oraz jeden panel dyskusyjny moderowany przez dziennikarza Defence24.pl. Poszczególne prezentacje można było generalnie podzielić na trzy grupy dotyczące tego: co przemysł już produkuje, co mógłby wyprodukować dzięki pracom naukowym oraz jak już są wykorzystywane rozwiązania związane z fotoniką.

Pomimo, że jest to dziedzina nauki i techniki rozwijająca się w Polsce głównie z inicjatywy środowisk cywilnych, to duża część konferencji była poświęcona możliwości zastosowanie poszczególnych technologii w dziedzinie obronności. To właśnie z tego wynika patronat honorowy BBN i MON, jak również obecność wśród gości m.in. przedstawicieli Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych,  Inspektoratu Uzbrojenia, Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON, Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON, Wojskowej Akademii Technicznej oraz Straży Granicznej.

Czym jest fotonika i jak jest uwzględniania w planach poszczególnych resortów?

Konferencja Optoelektroniczna pt. „Fotonika technologią bezpieczeństwa i komfortu życia” okazała się bardzo dobrą platformą do wymiany poglądów pomiędzy przedstawicielami przemysłu i ośrodków naukowych branży fotonicznej, a użytkownikami już gotowych rozwiązań – wskazując w tym roku szczególnie na Wojsko Polskie. W tym obszarze prelegenci skupili się na tzw. optoelektronice wojskowej, co jednak wcale nie oznacza, że systemy pomagające w szeroko pojętej „obserwacji” to jedyna dziedzina, w której Siły Zbrojne RP mogą znaleźć użyteczne rozwiązania.

Fotonika jest to bowiem dział nauki i techniki zajmujący się nie tylko rozwiązaniami łączącymi elektronikę z optyką, ale przede wszystkim sposobem wykorzystania fotonów, które w wielu dziedzinach, w tym przy przetwarzaniu informacji. mogą zastąpić strumień elektronów. Przy czym w przypadku generowanej fali elektromagnetycznej za granicę dzielącą elektronikę od fotoniki uważa się częstotliwość 300 GHz.

Prace nad wykorzystaniem promieniowania optycznego zaowocowały powstaniem takich rozwiązań jak np.: lasery, światłowody, fotodetektory półprzewodnikowe i diody elektroluminescencyjne. Mogą więc być one wykorzystanie do tworzenia m.in. zupełnie nowej generacji systemów łączności (ze zwiększoną ilością przekazywanych danych), systemów obliczeniowych (komputery kwantowe), systemów zobrazowania przestrzennego (holografia) oraz systemów uzbrojenia (np. dział laserowych).

Konferencja Optoelektroniczna wykazała jednak, że sposób inicjowania zmian w przypadku fotoniki uległ diametralnej zmianie. W Polsce skończyły się już bowiem czasy, w którym przemysł „fotoniczny” czerpał technologie z rozwiązań wojskowych (jak było np. w przypadku laserów opracowanych na WAT i wdrożonych do chirurgii w postaci koagulatorów oraz lancetów laserowych) i teraz to wojsko coraz częściej adoptuje do swoich potrzeb rozwiązania cywilne. Takich prac realizowanych poza siłami zbrojnymi jest z roku na rok coraz więcej i dlatego tak ważne staje się ich propagowanie, by były one później wdrażane u wojskowego użytkownika.

Należy bowiem pamiętać, że to zdolność przetwarzania pomysłów na już gotowe produkty świadczy o skuteczności działania w każdej dziedzinie naukowej – w tym również w przypadku fotoniki. Pomóc w tym może bezpośrednia współpraca z przyszłymi użytkownikami, którzy powinni sami wskazywać obszary swojego zainteresowania i być gotowi na sfinansowanie wdrożenia wypracowanych później rozwiązań.

Pomimo jednak tego, że wiek XXI jest nazywany „wiekiem fotoniki”, w czasie konferencji w Jachrance takich nowych, pożądanych obszarów rozwoju ze strony ewentualnych odbiorców (w tym wojska) generalnie nie przedstawiono. Była do tego szczególna okazja w trakcie pierwszej sesji wykładów, która odbyła się pod tytułem „Fotonika strategiczną technologią rozwoju Państwa” i w której uczestniczyli m.in. reprezentanci Sił Zbrojnych RP (Inspektoratu Uzbrojenia), Straży Granicznej oraz Polskiej Agencji Kosmicznej.

image
Amunicja kierowana, której opracowanie i produkcja jest możliwa siłami polskiego przemysłu. Fot. Telesystem Mesko

Przedstawiciel Inspektoratu Uzbrojenia płk Wiesław Kras nie przedstawiał jednak przyszłych potrzeb wojska, jeżeli chodzi o nowe rozwiązania „fotoniczne”, ale jedynie sposób prowadzenia badań i weryfikacji wymagań technicznych urządzeń optoelektronicznych. Zaznaczył on wyraźnie, że pozyskiwanie sprzętu dla wojska może być realizowane przez Inspektorat Uzbrojenia tylko: …poprzez dostawę oraz modernizację użytkowanego sprzętu wojskowego. Nie wskazywał on więc bezpośrednio na możliwość sfinansowania całego programu budowania sprzętu wojskowego: od stworzenia koncepcji i wymagań taktyczno-technicznych, po opracowanie prototypu i uruchomienia produkcji.

Z takiego opisu wynikałby wyraźny wniosek, że wojsko interesuje się tylko tym: co już jest produkowane (tzw. „towarem z półki”), albo co jest już wykorzystywane i co można unowocześnić. Tymczasem Siły Zbrojne mogą finansować cały proces tworzenia nowych systemów uzbrojenia, o czym świadczy opisana przez przedstawiciela IU procedura prowadzenia badań prototypu: wstępnych (realizowanych z udziałem Rejonowego Przedstawicielstwa Wojskowego) i kwalifikacyjnych (z udziałem gestora).

Pułkownik Kras przypomniał w tym przypadku, że w ramach pracy rozwojowej realizuje się dwa etapy: etap określenia założeń do projektowania, oraz etap projektowania i rozwoju (w ramach którego opracowywany jest prototyp). Ten sposób pozyskiwania sprzętu należy jednak obecnie do rzadkości, ponieważ wymaga dużego zaangażowania ze strony gestora, obarczone jest ryzykiem niepowodzenia i może trwać bardzo długo o czym świadczą np. takie programy związane z polskim przemysłem zbrojeniowym jak Tytan (wyposażenie indywidualne żołnierza przyszłości ) i Kwisa 2 (transponder systemu IFF w standardzie Mark XIIA).

Nie pomagają w tym prowadzone dosyć często w wojsku testy poznawcze, ponieważ rzeczywiście, dotyczą one sprzętu z oferty przemysłu nie będącego na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP, ale Inspektorat Uzbrojenia korzysta z nich głównie „w celu nabycia doświadczeń przydatnych do ewentualnej eksploatacji”. Spółki prezentujące swój sprzęt nie mają więc pewności, że zostanie on zakupiony (najczęściej nie jest) jednocześnie ponosząc pełne koszty takiej prezentacji. Takie podejście jest bardzo trudne do zaakceptowania nawet przez największe koncerny zbrojeniowe w Stanach Zjednoczonych, które oczywiście prowadzą własne badania i rozwijają technologie, jednak na realizację nowych wzorów uzbrojenia i sprzętu wojskowego otrzymują zamówienia i finansowanie ze strony różnych agencji sił zbrojnych.

Podobną politykę jeżeli chodzi o pozyskanie nowego sprzętu „z półki” ma Straż Graniczna. Jej przedstawiciel ppłk Sebastian Zwoliński mówił o zastosowaniu fotoniki do ochrony polskich granic w systemach stacjonarnych (perymetria stacjonarna oraz 44 wieże obserwacyjne wyposażone w dalmierze laserowe i kamery: termowizyjne, światła szczątkowego i dziennego), mobilnych (bezzałogowe i załogowe statki powietrzne, przewoźne jednostki nadzoru, perymetria przenośna) i indywidualnych (gogle noktowizyjne i przenośne kamery termowizyjne -  w tym w dużej części produkowane przez polską spółkę PCO-S.A.).

image
Wykorzystywana przez Straż Graniczną Przewoźna Jednostka Nadzoru zbudowana na bazie pojazdu MB Sprinter 315CDI z „zagraniczną” głowicą optoelektroniczną. Fot. M.Dura

Wskazując jednak na nowe plany (w tym na: budowę kolejnych trzynastu wież obserwacyjnych, rozbudowę floty dronów z działającymi „na uwięzi” włącznie, układy celownicze dla karabinków i pistoletów maszynowych oraz rozbudowę systemów perymetrycznych) wyraźnie zaznaczył, ze ich realizacja będzie się odbywała poprzez zakupy na rynku, a nie prace B+R. Ma to wynikać z ograniczeń związanych z prawem zamówień publicznych, które według ppłk Zwolińskiego zmuszają Straż Graniczną do realizowania zakupów w trybie otwartym.

Wskazania nowych kierunków działania nie było również z Polskiej Agencji Kosmicznej. Jej reprezentant płk rez. Marek Malawski zaznaczył bowiem wyraźnie, że PAK jeżeli chodzi o fotonikę: nie opracowuje systemów i prototypów oraz nie inicjuje i nie finansuje prac B+R. Ze strony Polskiej Agencji Kosmicznej można oczekiwać tylko wsparcia dla wykorzystania systemów optoelektronicznych. Dotyczy to również działań na rzecz szeroko pojętej obronności.

Pułkownik Malawski potwierdził, że niestety, kiedyś było ustawowo wpisane, że Polska Agencja Kosmiczna realizuje zadania w obszarze obronności i bezpieczeństwa. Obecnie PAK będzie realizowała zadania wzmacniające, podnoszące zdolności kosmiczne Sił Zbrojnych w zakresie obronności i bezpieczeństwa państwa, ale pod warunkiem, że wojsko zdefiniuje swoje potrzeby i przeznaczy na to odpowiednie środki.

Polska Agencja Kosmiczna określiła natomiast dziedziny, w których rozwój powinien być wspierany w Polsce, w tym dwie jeżeli chodzi o fotonikę: budowanie zdolności w zakresie świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej oraz systemy optoelektroniczne obserwacji ziemi (co jest związane ze wzrostem liczby mniejszych satelitów). Nie wskazuje jednak, kto ma te zdolności budować oraz finansować.

Nieco inaczej działa Sieć Badawcza Łukasiewicz, która zgodnie z referatem jej wiceprezesa – Michała Janasika („Łukasiewicz dla biznesu – rozwój technologii fotonicznych”) sama tworzy rozwiązania pozwalające rozwijać się polskiemu przemysłowi. W sieci tej pracuje około 8000 tysięcy osób, w tym 4500 naukowców. Wskazali oni 350 projektów, z których wyselekcjonowano 67 i poddano szczegółowej analizie. Ostatecznie 400 naukowców od „Łukasiewicza” wyselekcjonowało, poprawiło i dopracowało 10 projektów i przedstawiło go przemysłowi na sprzedaż. Nadal to jednak naukowcy i przemysł decydowali o opracowywanych rozwiązaniach bez gwarancji, że zostaną one później zaakceptowane przez gestorów oraz użytkowników.

Co Siły Zbrojne mogłyby uzyskać wykorzystując rozwiązania opracowywane w branży fotonicznej?

Oczekiwanie przez Siły Zbrojne jedynie na gotowe rozwiązania jest jednoznaczne z tym, że to przemysł i naukowcy muszą decydować o kierunkach rozwoju i inwestować środki na zadania, które wcale nie muszą później zostać wprowadzone na uzbrojenie. Negatywnymi skutkami takiego działania jest chociażby to, że wojsko nie finansując projektów przestaje mieć wpływ na kształt i właściwości nowych rozwiązań, nawet jeżeli na pewno mogłyby one wyraźnie zwiększyć nasze bezpieczeństwo.

Przykładem takiego ważnego projektu realizowanego poza Siłami Zbrojnymi jest kryptografia kwantowa, której poświęcony był oddzielny referat „Kryptografia kwantowa: przyszłość telekomunikacji czy fascynacja fizyków” Teodora Buchnera z firmy Exatel S.A. Spółka ta zarządza siecią światłowodową, w której jest około 8 tysięcy węzłów i 20000 km światłowodów. Exatel dzięki temu jest sam ogromnym rynkiem wewnętrznym, w którym wdrożenie jakiegoś produktu nie stanowi problemu. To co sprawdzi się na jednym węźle można bowiem potem wprowadzić na kilku tysięcy innych (nie trzeba się zastanawiać czy rynek go kupi).

Firma ta wprowadza samodzielnie wiele rozwiązań związanych z atakiem i ochroną informacji w cyberprzestrzeni. W pracach tych nie biorą jednak aktywnie udziału specjaliści wojskowi (np. przez współfinansowanie), pomimo że cyberprzestrzeń stała się oficjalnie piątą domeną działań sił zbrojnych. Tymczasem duża ilość rozwiązań dotyczących kryptografii kwantowej jest już na poziomie technologicznym dziewiątym, i została wdrożona w wykorzystywanych na świecie systemach. Ale nie w polskich Siłach Zbrojnych.

Kolejną wadą bierności polskiego wojska przy wytyczaniu nowych kierunków jeżeli chodzi o fotonikę jest niewykorzystanie już gotowych rozwiązań, które pomimo, że zostały opracowane i spełniają założenia to nie są wdrażane i są później odkładane „na półkę”. W ten sposób marnuje się nie tylko pieniądze poświęcone na ich wykonanie, ale również potencjał ludzi, którzy bardzo często zniechęceni odchodzą do innych projektów.

W czasie konferencji przykładów takich niewdrożonych projektów było bardzo dużo, o czym świadczy m.in. prezentacja prof. dr hab. inż. Andrzeja Żyluka z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych pt. „Wykorzystanie systemów optoelektronicznych w lotnictwie wojskowym”. Już na początku swojego wystąpienia potwierdził on możliwość opracowania w Polsce wspólnie z PCO S.A. lotniczego wyświetlacza przeziernego HUD. „Z punktu widzenia technicznego nie jest to problem, ale jest to problem decyzyjny i to nie po stronie PCO i ITWL”.

Potwierdzeniem możliwości polskiego przemysłu (w tym głównie ITWL, PCO S.A. i WZL-1) dla profesora Żyluka był polski wskaźnik nahełmowy „Cyklop”, który prezentuje pilotowi komplet danych pilotażowo nawigacyjnych w tym parametry pracy zespołu napędowego. Wariant tego rozwiązania – SWPL-1 „Cyklop” został wdrożony w Siłach Zbrojnych na śmigłowcach Mi-17 pomagając pilotom w realizacji lotów w trudnych warunkach pogodowych i terenowych, otrzymując zresztą pierwszą w historii nagrodę Prezydenta RP na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach. Sukces był tym większy, że taką technologie posiada tylko kilka firm na świecie.

Polskie wojsko nie wyraziło już jednak zainteresowania rozwinięciem tego projektu - celownikiem nahełmowym „Orion”, który nie tylko pozwalał na całodobową prezentacje danych pilotażowych i celowniczych z jednoczesną obserwacją otoczenia śmigłowca, ale również na wskazywanie celu ruchem głowy z natychmiastowym użyciem podkadłubowego stanowiska uzbrojenia. Prace przerwano więc na poziomie ósmym (zakończono badania i demonstrację ostatecznej formy technologii na śmigłowcu).

Efektem tego jest praktycznie przerwanie prac, które miały pójść jeszcze dalej pozwalając integrować w tym rozwiązaniu również obraz uzyskiwany z głowicy optoelektronicznej. Innym przykładem opanowanej i niewdrożonej do końca technologii opracowanej przy współpracy ITWL jest również system ostrzegania o promieniowaniu laserowym LWR.

Tymczasem przemysł jest w stanie dostarczać dobre i użyteczne rozwiązania o czym świadczył m.in. wykład Łukasza Zbrzeżnego z PIT-Radwar S.A. „Sensory Optoelektroniczne w Systemach Obrony Powietrznej”. Nie tylko przedstawił on bowiem, jakie opracowania jeżeli chodzi o systemy optoelektroniczne zostały wprowadzone do Sił Zbrojnych w ramach takich projektów jak „Blenda”, „Loara”, „Aster” (dla Indonezji) i „Poprad”, ale również jak one były modyfikowane w miarę zdobywania kolejnych zdolności przez polski przemysł.

Przykładem może być głowica obserwacyjna systemu kierowania ogniem artyleryjskim „Blenda”. W jej przypadku optoelektronicznymi sensorami była polska kamera światła dziennego (z PCO S.A.) oraz zagraniczna kamera termowizyjna. Taka sama konfiguracja sensorów była również w artyleryjskim zestawie mobilnym kalibru 35 mm „Loara”.

 image

W głowicy optoelektronicznej zestawu Poprad wykorzystane są już kamery dzienne i termowizyjne wyprodukowane przez polską spółkę PCO S.A. Fot. M.Dura

W przypadku zestawów przeciwlotniczych „Poprad” w głowicy zastosowano już obie kamery opracowane i wyprodukowane w Polsce (również w PCO S.A.). Polskie sensory ze spółki PCO S.A. są także zastosowane w głowicach optoelektronicznych lądowych (WG-35) i morskich (AM-35) systemów kierowania ogniem armat kalibru 35 mm. Zmiany dotyczą również miniaturyzację bloków obróbki, sposobu zobrazowania sytuacji dla operatora, wideotrakera, fuzji obrazów, itp.

image
W głowicy optoelektronicznej wozu kierowania ogniem WG-35.WG-35 wykorzystane są kamery dzienne i termowizyjne wyprodukowane przez polską spółkę PCO S.A. Fot. M.Dura

Za sukces można też uznać działanie spółki Telesystem Mesko, która przedstawiła m.in. sposób zdobywania kompetencji w produkcji przenośnych, przeciwlotniczych zestawów rakietowych, które z licencyjnych stały się w pełni polskimi rozwiązaniami, czego przykładem mogą być zestawy „Grom” i „Piorun”.

Fotonika a plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP?

Jednym z efektów konferencji „Fotonika technologią bezpieczeństwa i komfortu życia” ma być raport przesłany dla Ministerstwa Innowacji i Przedsiębiorczości. Jego celem ma być nie tylko poinformowanie o aktualnych możliwościach polskiego przemysłu i ośrodków naukowych, ale również zasygnalizowanie potrzeb z nich wynikających. Zostały one wyartykułowane zarówno podczas prezentacji, jak i w czasie panelu dyskusyjnego. Konferencja potwierdziła kluczową rolę fotoniki w systemach bezpieczeństwa ale również zasygnalizowała brak strategii, szczególnie w przypadku do Ministerstwa Obrony Narodowej, w której przewidywano by przyszłe potrzeby i które pozwalałaby opracować odpowiednie strategie poszczególnym firmom.

Opinia ta kilkakrotnie przewijała się w prezentacjach, razem z wnioskiem, że to również wojsko ponownie powinno być inicjatorem prac w dziedzinie fotoniki, i to również takich, które mogłyby być później adoptowane w środowisku cywilnym i tam rozwijane. W przeciwnym wypadku do Sił Zbrojnych RP nie będzie wprowadzone to co jest rzeczywiście potrzebne i mogło by dać nam przewagę w ewentualnym konflikcie, ale to co jest dostępne. Problem będzie się zresztą pogłębiał, ponieważ polski przemysł zmuszony do nastawienia się głównie na produkcję cywilną takich użytecznych rozwiązań dla wojska będzie miał coraz mniej i uzbrojenie trzeba będzie za ogromne pieniądze kupować za granicą, tracąc całkowicie autonomię w działaniu.

Niewykorzystane zostaną również możliwości, jakie uzyskujemy w ramach offsetu przy realizowaniu różnych programów offsetowych. Ich efektem są nie tylko zdolności, ale również infrastruktura, której sposób zagospodarowania powinien być także w sferze zainteresowania Sił Zbrojnych RP. W rzeczywistości same technologie otrzymywane w ramach offsetu są bardzo często związane z potrzebami Sił Zbrojnych i bez konkretnych zamówień ze strony wojska nie mogą być wykorzystane.

Wybór tego, co jest nam proponowane w ramach odpowiednich umów offsetowych powinien być więc zależny nie tylko od woli przemysłu, ale również od zadeklarowanych potrzeb ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej. Przykładowo, Wojskowe Zakłady Elektroniczne mogą więc być tylko pewne, że będą wykorzystywane ich zdolności do serwisowania rakiet jak również że otrzymają zamówienia na komponenty do systemu Patriot, których produkcja zostanie uruchomiona w specjalnie do tego przygotowanych budynkach.

Takiej pewności nie ma jednak w przypadku projektu budowy laboratorium dynamicznego, przydatnego do prowadzenia prac badawczo-rozwojowych. Projekt ten został opisany przez przedstawiciela Polskiej Grupy Zbrojeniowej Marka Borejkę w referacie „Systemy HWIL (Hardware In The Loop) w zastosowaniach rozwojowych śledzących systemów optoelektronicznych”. Laboratorium takie pozwala przenieść dużą część dynamicznych testów poligonowych do warunków laboratoryjnych. Przyspiesza to prace, które przestają być uzależnione np. od odstępności poligonu lub warunków, ogranicza koszty i daje możliwość wielokrotnego wykorzystywania tego samego, testowanego elementu (który nie ulega zniszczeniu np. po wystrzeleniu).

Głównym elementem takiego laboratorium ma być wieloosiowy, wielkoskalowy gimbal, który pozwala uzyskać wymagane przyspieszenia i prędkości kątowe. Daje on możliwość bezpiecznego testowania m.in. różnego rodzaju głowic śledzących systemów kierowania uzbrojeniem, układów obserwacyjnych dronów i załogowych statków powietrznych, systemów nawigacji inercyjnej, „seekerów” radiolokacyjnych i optycznych.

Laboratorium takie powstaje w PGZ S.A. dzięki offsetowi uzyskanemu w ramach programu Wisła od koncernu Lockheed Martin. Głównym celem tej inwestycji ma być uzyskanie zdolności badania układów w dynamice z symulowanym środowiskiem w warunkach laboratoryjnych. Zadanie ma być realizowane od 2019 do 2024 roku, przy czym stanowisko symulacji statycznej we wskazanej lokalizacji ma być gotowe do 2022 roku natomiast dynamicznej (gimbal) dwa lata później.

Jak na razie myśli się przede wszystkim o wykorzystaniu tych zdolności przy opracowywaniu układów optoelektronicznych do nowej generacji systemów rakietowych i amunicji precyzyjnego rażenia (z podświetlaniem laserowym i wiązką radarową, ze śledzeniem optycznym i śledzeniem w podczerwieni). Zbudowanie w Polsce kompetencji do projektowania w ten sposób nowego rodzaju uzbrojenia wcale jednak nie oznacza, że polskie wojsko będzie nim zainteresowane. Bez gwarantowanych zamówień ze strony Sił Zbrojnych takie laboratorium nie będzie odpowiednio wykorzystane i może przynosić straty.

Jest to zresztą bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę sposób negocjowania umowy przy zakupie systemu przeciwlotniczego średniego zasięgu Patriot w ramach programu Wisła oraz odwlekana od kilku lat decyzja w sprawie budowania przez polski przemysł systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu w ramach programu Narew. Przy takim opóźnianiu decyzji może dojść do sytuacji, ze w ramach pilnej potrzeby operacyjnej dojdzie po prostu do zakupu za granicą już gotowego rozwiązania.

Tymczasem na konferencji w Jachrance, podobnie zresztą jak na konferencji zorganizowanej przez spółkę Mesko S.A. trzy tygodnie wcześniej w Starachowicach, wyraźnie deklaruje się, że Polska jest w stanie opracować rakietę przeciwlotniczą krótkiego zasięgu, co można przyśpieszyć pozyskując odpowiednie technologie.

Dowody na to można było znaleźć m.in. w referacie prof. nzw. dr hab. inż. Roberta Głębockiego z Politechniki Warszawskiej „Możliwość opracowania własnej polskie rakiety OP krótkiego zasięgu w kontekście wymagań na podczerwień”. Profesor Głębocki w swoim wystąpieniu przedstawił zarówno już opanowane technologie jak i dziedziny, w który postęp wymagałby współpracy z zewnętrznym partnerem – dla przyspieszenia prac.

image
Polska opracowała już wiele technologii przydatnych przy opracowaniu własnej rakiety przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Fot. Politechnika Warszawska

Tym co już w Polsce posiadamy to zdolność do opracowania własnych głowic naprowadzających, jak również polskie centrum paliw rakietowych i technologie silnikowe (w przypadku rakiet krótkiego zasięgu jesteśmy stanie odpowiedni silnik opracować i wyprodukować). W Polsce istnieją również opracowania jeżeli chodzi o stery aerodynamicznie napędzane elektrycznie: zarówno gdy każdy ster jest poruszany osobno jak i działające wspólnie oraz o mechanizmy sterowe na wspólnej osi dla rakiet wirujących. Przy czym są również własne opracowania jeżeli chodzi o silniki elektryczne potrzebne w tego rodzaju układach.

image
Polska opracowała już wiele technologii przydatnych przy opracowaniu własnej rakiety przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Fot. Politechnika Warszawska

W kraju z powodzeniem opracowano też modele sterów gazowych, w oparciu o paliwa stałe produkowane w kraju i własne systemy elektroniczne. W zasięgu polskich instytutów naukowych są nawet układy nawigacji inercyjnej IMU, które oczywiście nie będą tanie, ale na pewno będą tańsze od zagranicznych.

Takich projektów systemów uzbrojenia oczekujących na konkretne decyzje i finansowanie jest zresztą więcej, co było szczególnie widoczne podczas prezentacji przedstawionej przez spółkę Telesystem Mesko („Możliwości rozwojowe w zakresie optoelektronicznych systemów naprowadzania dla rakiet przeciwlotniczych i przeciwpancernych) oraz Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia („Przeciwpancerny pocisk kierowany MOSKIT – urządzenia optoelektroniczne”).

W pierwszym przypadku chodzi o realizowane głównie w oparciu o fundusze pozawojskowe projekty rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu „Piorun 2” oraz rakiet przeciwpancernych krótkiego zasięgu „Pirat”. Firmy zgrupowane wokół spółki Mesko S.A. są gotowe do opracowania pocisku zdolnego do zwalczania celów powietrznych na odległości do ponad 10 km, a więc nadających się np. do zastąpienia coraz bardziej starzejących się zestawów przeciwlotniczych „OSA”.

W ofercie Telesystem Mesko są jeszcze przydatne dla wojska laserowe podświetlacze celu (które udało się zmniejszyć jeżeli chodzi o rozmiary i wagę w porównaniu do prototypu) oraz amunicja precyzyjnego rażenia dla armatohaubic „Krab” kalibru 155 mm (APR 155) i moździerzy „Rak” kalibru 120 mm (APR 120). Wszystko to efekt programów wspólnie realizowanych przez przemysł z ośrodkami naukowymi, których zakończeniem powinno być wdrożenie do Sił Zbrojnych i rozpoczęcie produkcji seryjnej.

image
Proponowane przez spółki Mesko i Telesystem Mesko kierowane rakiety przeciwpancerne Pirat i Pirat 2. Fot. Telesystem Mesko

 Tak się jednak nie stało, podobnie jak w przypadku opracowywanego przez polskie spółki Mesko i Telesystem Mesko przy współpracy z Siecią Badawczą Łukasiewicz kierowanego pocisku przeciwpancernego Pirat/Pirat 2. Jest to uzbrojenie które ma być naprowadzane w promieniu laserowym. Rozwiązanie to jest na tyle obiecujące, że zaplanowano wykorzystać go również w rakiecie przeciwlotniczej krótkiego zasięgu Piorun 2 (na początkowym odcinku trajektorii).

Mniej znanym (na razie) projektem rakiety przeciwpancernej, również oczekującym na „zielone światło” ze strony MON jest MOSKIT, opracowywany od dwóch lat przez Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia. Został on w Jachrance zaprezentowany przez ppłk mgr inż. Piotra Rulińskiego w referacie „Przeciwpancerny pocisk kierowany MOSKIT – urządzenia optoelektroniczne”.

Ma to być uzbrojenia wykorzystywane do zwalczania pojazdów opancerzonych (czołgów i transporterów opancerzonych) oraz śmigłowców w zawisie. Zaprezentowano dwie wersje MOSKITA: przenośną - przystosowaną do transportu przez dwóch żołnierzy oraz montowaną na platformach mobilnych (różnego rodzaju pojazdach i śmigłowcach).

image
Opracowywana w WITU rakieta przeciwpancerna w wersji MOSKIT LR. Fot. WITU

 Pocisk taki ma mieć zasięg od 100 do 4000 m, prędkość 250 m/s, średnicę 120 mm, długość 1250 mm i ważyć z pojemnikiem transportowo-startowym 15 kg (przy masie całego zestawu 26 kg). Założono przebijalność na poziomie 750 mm RHA z wykorzystaniem głowicy tandemowej. Głowica optoelektroniczna GOE-1 jest rozwijana wspólnie z PCO S.A. przy wykorzystaniu rozwiązań, które aktualnie produkuje i dostarcza ta spółka. Polski jest również przyrząd obserwacyjno-celowniczy (z kamerą dzienną i termowizyjną).

Pocisk MOSKIT ma działać w dwóch trybach pracy: „wystrzel i zapomnij” (pocisk jest prowadzony autonomicznie do celu przez wideotracker) oraz „wystrzel i koryguj” atakując z górnej półsfery lub bezpośrednio. Jak na razie realizowane są próby modelu, ale przewiduje się, że badania prototypu rozpoczną się już w IV kwartale 2020 roku, a gotowość do wdrożenia produkcji seryjnej zostanie osiągnięta w 2021 r. System jest opracowywany z własnych środków WITU, dlatego dla oszczędności zaimplementowano tzw. układ odzyskiwania (pocisk po starcie ląduje na spadochronie, następnie jest elaborowany i wykorzystywany ponownie).

image
Próby modelu opracowywanej w WITU rakiety przeciwpancernej MOSKIT. Fot. WITU

Projektami wymagającymi przynajmniej zainteresowania ze strony wojska, a również prezentowanymi w Jachrance były jeszcze:

  • optoelektroniczna głowica skanująco-śledząca opracowywana w Politechnice Świętokrzyskiej zaprezentowana m.in. przez prof. dr hab. inż. Zbigniewa Korubę;

 image

Optoelektroniczna głowica skanująco-śledząca opracowywana w Politechnice Świętokrzyskiej. Fot. M.Dura/Politechnika Świętokrzyska
  • pierwsza polska kamera na bazie matrycy fotodetektorów z supersieci II rodzaju In/GaSb na pasmo 3um do 5um, która będzie opracowywana i wdrażana od 2020 roku przez 36 miesięcy przez konsorcjum, przez konsorcjum złożone z Instytutu Technologii Elektronowej Sieci Badawczej Łukasiewicz (lider) oraz spółki Telesystem Mesko z budżetem 10 milionów zł (projekt współfinansowany przez NCBiR);
  • system projekcji optycznego pola informacji z użyciem lasera kaskadowego, który będzie opracowywany i wdrażany od 2020 roku przez 30 miesięcy przez konsorcjum złożone ze spółki Telesystem Mesko (lider) i Instytutu Technologii Elektronowej Sieci Badawczej Łukasiewicz - z budżetem 8 milionów zł (projekt współfinansowany przez NCBiR);
image
Miniaturowy Dalmierz Podszumowy. Fot. Telesystem Mesko
  • Miniaturowy Dalmierz Podszumowy opracowany przez Telesystem Mesko wspólnie z IOE WAT, który przy niewielkich rozmiarach i wadze, który charakteryzuje się dużą szybkością działania, zasięgiem ok. 3000 m, dokładnością 1 m oraz ponadprzeciętnymi możliwościami pomiaru odległości do niewielkich obiektów;
  • Matryce w podczerwieni o rozmiarze 5x5 i 6x6 pikseli, których koncepcję przygotowali specjaliści spółki VIGO System S.A. i które pozwolą na jeszcze większą polonizację systemów wykorzystywanych w Siłach Zbrojnych. Takie prace są możliwe ponieważ do produkcji matryc nie będą już wykorzystywane tylko (tak jak obecnie) szafiry z jedną warstwą złota, ale również krzem (na który można nałożyć wiele warstw złota i stąd można tworzyć matryce o wiele większych rozmiarach). W pracach nad wieloelementowymi detektorami podczerwieni spółka VIGO współpracuje z Wojskową Akademią Techniczną;
  • Prace nad promieniowanie z zakresu terahertzowego prowadzone m.in. przez Politechnikę Warszawską;
  • Prace nad tzw. teleportacją zakotwiczoną prowadzone przez Politechnikę Warszawską. Polegają one na przekazywaniu obrazu (a nie materii) o takiej jakości, że ma się wrażenie jakby się było na miejscu (wzrok dostarcza około 80% informacji o świecie). Celem tych prac jest np. wyświetlanie obrazów w pełni trójwymiarowych (z wykorzystaniem holografii) ale bez oszukiwania układu oko-mózg.

Jak przemysł próbuje sobie samodzielnie poradzić w zdobywaniu nowych kompetencji?

Pomocą w działaniu da polskiego przemysłu i ośrodków naukowo – badawczych z obszaru fotoniki ma być PPTF - Polska Platforma Technologiczna Fotoniki. Jest to założony 27 lutego 2013 roku związek pracodawców, który kojarzy ze sobą 25 różnych podmiotów (przedsiębiorstw, stowarzyszeń, wyższych uczelni oraz instytutów badawczych) działających w Polsce. Podmioty te wiedząc, że działając razem mogą zdziałać więcej korzystając z efektu synergii – nie rywalizując ze sobą ale współdziałając. Zadaniem statutowym PPTF jest: „Zwiększenie innowacyjności polskiego przemysłu fotonicznego poprzez koordynację działań w zakresie opracowywania nowych technologii i wyrobów optoelektronicznych, rozwoju kadr oraz szerszego wykorzystania technologii fotonicznych w Polsce”.

Odbywać ma się to m.in. poprzez inicjowanie prac badawczo-rozwojowych oraz pomoc w transferze wypracowanych w ten sposób technologii do przemysłu i później do odbiorców. PPTF ma także pomagać w uzyskaniu pomocy finansowej ze strony Unii Europejskiej i agencji krajowych.

Ważnym zadaniem tego związku pracodawców jest budować świadomość i tworzenie wiedzy o fotonice. Działania te są jednak nakierowane na środowiska cywilne i niewiele tych danych prawdopodobnie jest przekazywanych do Ministerstwa Obrony Narodowej i ludzi odpowiedzialnych tam za planowanie wydatków. O ile więc w działaniach badawczo-rozwojowych aktywnie uczestniczą naukowcy w mundurach, a na konferencjach poświęconych fotonice jest wielu wojskowych, to czynności inicjujące i sponsorujące jakieś działania B+R w tej dziedzinie należą do rzadkości i dotyczą głównie systemów obserwacji optoelektronicznej.

Trzeba teraz zrobić wszystko, by ta sytuacja jak najszybciej się zmieniła.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 66
Reklama
Covax
wtorek, 3 grudnia 2019, 09:56

Piękne zdjęcia umieściła Politechnika Warszawska, stery aerodynamiczne dla rakiety PLOT i gazodynamiczne tutaj akurat w Feniksie, choć jest wersja rakiety PLOT z mieszanym układem sterów i zimnym startem. I to co na zdjęciach PW zostało już "oblatane" ;-) Chyba zdjęcia CWR T-M jasno pokazują że mamy do czynienia z dwoma osobny bytami czyli Pirat ( w wiązce ) i Pirat 2 ( na plamkę ) brakuje mi tylko bomby z laserowa korekta która po "oblatany" wypadła lepiej "niż zakładano". I GŚN mozaikowej opracowanej przez WITU

dropik
czwartek, 5 grudnia 2019, 08:46

BTW. O co chodzi z tym IMU w pocisku dla raka... skoro ten sam układ użyli Ukraińcy do następcy Smercza to po co jeszcze ten laser. W zasadzie odwrotnie .. nie wystarczy samo naprowadzanie na wiązkę odbitą ?

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 03:09

Ukraina uzyła systemu INS własnej produkcji, nie polskiego który akurat do pocisków jak Smiercz zupełnie nie pasuje bo wymusza rotacje całego pocisku.

Covax
czwartek, 5 grudnia 2019, 13:48

W wielkim skrócie pocisk z Raka musi wiedzieć kiedy "złamać" trajektorię żeby GŚN w nosie skierować w stronę potencjalnego celu i "szukać" plamki. APR 120 mm bo będzie na 99 procent tylko ładunek kumulacyjny o penetracji 800 mm RHA z "plusem" ( nie wiem co znaczy ten plus ) i właśnie dlatego wpakowali IMU żeby osiągnąć cep ca 60 cm. A jednocześnie jest to "tanie" IMU i dlatego Ukraińcy wpakowali go do Smercza, zresztą mamy też "dokładniejsze" ( czytaj droższe) IMU bo "chłopacy z PPO" też bawią się rakietami do PLOT

dropik
piątek, 6 grudnia 2019, 08:06

hmmm... ja to widzę inaczej. Pocisk leci po krzywej balistycznej, ale w trakcie lotu IMU odpowiada za utrzymanie kursu do celu (choć może to nie jest konieczne). Po minięciu apogeum krzywej balistycznej głowica posztukuje odbitego promieniowania lasera. Ustalany jest cel i pocisk kieruje się ku niemu, korzystając ciągle z oznaczenia celu przez laser. Jeśli jednak promień przestaje docierać do głowicy wtedy pocisk kieruje się do ostatniego znanego położenia celu i tu pomaga IMU. Dzięki temu system jest odporny na przeciwdziałanie przeciwnika (pasywne systemy ochrony).

Covax
piątek, 6 grudnia 2019, 23:21

Tylko że wtedy musisz świecić cały czas, a APR 120 jak i Pirat jest zaprojektowany pod jak najkrótsze podświetlanie i pod uderzanie zawsze pod kątem ca 60-65 stopni. Dlatego APR 120 musi precyzyjnie wiedzieć kiedy "złamać" trajektorię. Pirat przy max zasięgu będzie wymagał podświetlenia przez 4-6 sekund przy topowym dystansie walki 1000-1500 m robi się już z tego 2-3 sekund, jak i to że równolegle jest robiony małpi pfu znaczy się eksportowy Pirat i Krajowy ( Tak szepczą niezidentyfikowane rude wywiórki, w koronach drzew ) zresztą więcej się dowiemy za rok ;-)

dropik
niedziela, 8 grudnia 2019, 10:09

Podświetlenie jest potrzebne tylko po minięciu minięciu najwyższego punktu lotu pocisku, a przy odpowiedniej , automatycznej synchronizacji między moździerzem i podswietlaczem też może być ograniczone do pojedynczych sekund ( ta część lotu to 3-8 sek), o ile zdolności manewrowe pocisku nie są jakieś tragiczne. Możliwe , że jednak ma rację z tym łamaniem trajektorii bo pocisk ma mieć niższy zasięg niż zwykły HE, co nie jest w sumie sprzeczne z tym co napisałem. Te wiewiórki mówiły też o tym ,że pirat ma sobie radzic również po utracie naprowadzania wiązką. Oczywiście celność będzie wtedy mmiejsza

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 03:21

Panie Covax jak na razie naszym szczytem moziwosci jest głowica o penetracji do 700mm RHA za ERA( taka ma miec Moskit) a jej do granatu mozdzierzowego nei wcisniesz A za te 60cm celnosci APR120 nie odpowiada IMU ale nowoczesny autopilot którego IMU jest jedynie częścią i nowoczesny układ naprowadzania na odbite światło lasera( opis APR-120) W Smierczu panei Covax siedzi ukraińskie INS a nei nasze, Aha panei Covax, żaden układ INS nie umozliwi naprowadzania na cele ruchome.

Covax
piątek, 6 grudnia 2019, 12:31

D24 twierdzi inaczej w temacie IMU. Przekładem jest układ IMU z granatów moździerzowych APR 120, który można wykorzystać jako podstawę do opracowania każdego innego pocisku. Według polskich inżynierów może być on precyzyjniejszy od tego układu, jaki zastosowano w lądowych, amerykańskich zestawach HIMARS. W taki sposób postąpili specjaliści z Biur Konstrukcyjnych „Łucz” i „Piwdiennie”, którzy po opracowaniu pocisku moździerzowego, wprowadzili podobne rozwiązania w systemie rakietowym „Wilcha” („Olcha”), zbudowanym na bazie wyrzutni BM-30 „Smiercz”. ( https://www.defence24.pl/amunicja-naprowadzana-laserowo-czy-polski-bog-wojny-pozostanie-slepy) Moskit 103 mm APR 120 mm, ciężko będzie wcisnąć ale wierzę że naszym inżynierą się uda "wcisnąć wałek 103 mm do walka 120 mm" Davien, bez tego małego klocka nie zbudujesz nowoczesnego autopilota i właśnie IMU odpowiada za orientacji pocisku w przestrzeni ;-)

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 12:49

Panie Covax, zapoznał sie pan w ogóle z budowa i zasada działania IMU z APR-120?? Wymusza on rotację pocisku wiec nie może byc uzywany ani w Moskicie ani w Smierczu a tym bardziej w HIMARS:) Panei Covax za orientację pocisków w przestzreni odpowiada autopilot, którego częscia jest często układ INS, natomiast IMU panie Covax to jedna z dwóch odmian INS Praktycznie wszystkie inS poza naszym i izraelskim sa zbudowane zupełnie inaczej, jedynie nasz wymaga wirowego ruchu pocisku a Izraelski to czysta elektronika Aha akoś Szwedzi w Strixie rozwiazali ten problem bez INS, pocisk uzywa jedynie GPS i głowicy IR:) a celność ma punktową

Covax
niedziela, 8 grudnia 2019, 01:40

Czyli "Łucz" i D24 nie wie co włożyło do swojej Olchy :-) a teraz zagadka jak ruch wirowy wpływa na strumień kumulacyjny i dlaczego redukuje skuteczność "tylko" o 60 procent ? I druga zagadka czy Mesko o tym nie wie ? ;-). Skoro trzy akcelerometry i trzy żyroskopy nie odpowiadają że orientację w przestrzeni to masz rację robi to w magiczny sposób "nowoczesny autopilot" zresztą to może być ciekawy Rok ;-)

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 02:22

Covax to wg ciebei Mesko nie wie co własciwie optacowało?? Panei Covax, Ukraincy uzywaja zupełnie innego INS nie wymagającego ruchu obrotowego pocisku, to tylko Polska sobie cos takiego wymysliła, nikt inny tego nie uzywa. To włąsnei Mesko twierdzi że IMU z APR-120 wymaga ruchu obrotowego bo nei wbudowali zyroskopu/ów ale zastapili je ruchem obrotowym pocisku. Izrael np ma IMU czysto elektroniczne. Ile można tłumaczyc...

Marek
wtorek, 3 grudnia 2019, 13:57

Masz rację. Zdjęcia Pirata powinny ostatecznie przekonać tych, którzy z uporem maniaka upierali, że jest tylko jedna jego wersja.

dropik
piątek, 6 grudnia 2019, 08:15

Pytanie po co taka rakieta ? Wiązka lasera jest duża, łatwo wykrywalna dzięki czemu łatwo zakłócić rakietę. Pytanie ... co to za rakieta na obrazku . ta w środku , miedzy właściwym piratem, a pociskiem 155 mm. Wygląda inaczej niż Pirat 2 na innych obrazkach.

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 12:51

Bo to nie jest na pewno Pirat2 przypomina raczej ppk odpalane z lufy

Covax
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:22

Programy Karabela i Pustelnik to jakieś 500-600 CLU i około 9 tyś efektorów. I tutaj idealnie wpisuje się Pirat dla Pustelnika i Moskit dla Karabeli i innych Borsuków itd...szacowany koszt obu programów to 2 mld dolarów i to spory tort i wszyscy "przyjaciele królika" biegają jak mogą żeby przepchnąć rozwiązania sprawdzone i najlepszy "PPK na świecie" dlatego będziemy świadkami "brudnej gry" i całej masy argumentów za tym jednym jedynym słusznym typem PPK. Począwszy od tego że w przypadku "W" spadnie na nas deszcz pomocy od sojusznika tak że żołnierze będą się potykali i leżące na ziemi CLU z zapasem amunicji, skończywszy na tym że Pirat w nic nie trafi i jest be i sztora go wykryje i zablokuje. Choć akurat jest odwrotnie i ten jedynie słuszny PPK ma "drobne" problemy z uchwyceniem celów np. z naszym berberysem. No i CLU Pirata ma być pełne ciekawych rozwiązań nie spotykanych w innych PPK a jakie to rozwiązania dowiemy się za rok max półtora. No chyba że "przyjaciele królika" albo i sam "Królik" załatwia sprawę...

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 03:30

Covax, akurat Sztora jest dosyc skuteczna na pociski naprowadzane w wiazce laserowej jak Pirat , jest tez skuteczna przy odbitym świetle lasera choc znacznie mniej. Karabela panei Covax to chyba ciezkie ppk a nei Moskit/Spike-LR czy tym bardziej Javelin. Panei Covax Moskit to taki nieco gorszy Spike-LR i do Karabeli gdzie sa takie pociski jak np Hellfire czy Brimstone to mu sporo brakuje.

Covax
piątek, 6 grudnia 2019, 12:37

Karabela to Moskit NLOS a zapomniałem że nie robimy Moskita NLOS ;-) ( zupełnie jak w czerwcu nie było wcale Moskita )

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 12:52

Covax, dalej nie ma czegos takiego jak Moskit:) Jest jedynie projekt, obliczeniowe dane i kilka modeli które ostatnio odpalali. I nie robimy Moskita NLOS ale taka gorsza kopie Spike LR.

Davien
wtorek, 3 grudnia 2019, 13:19

Panie Covax Pirata/Pirata2 masz tak pokazanego ze wygląda jakby miał dwa systemy naprowadzania naraz czyli i na odbite swiatło lasera i w wiązce.

Covax
wtorek, 3 grudnia 2019, 14:52

Oczywiście, i ani Pirat 2 ani Moskit nie ma ataku z przewyższenia ( Top Atak ) a Spike ma głowice IR

Davien
wtorek, 3 grudnia 2019, 18:15

Covax w naprowadzaniu w wiazce ani na odbite swiatło lasera z ziemi nie masz top attack chocbys nie wiem jak zaklinał rzeczywistośc. A Moskit to jest na etapie makiety i co zniego powstanie to zobaczymy. Aha, jakbys nie zauwazył Moskit to taka polska kopia Spike-LR tylko gorsza.

czepialski
piątek, 6 grudnia 2019, 12:08

Makieta kojarzy się z czymś co raczej nie lata a tu na zdjęciach jest na etapie co najmniej prób odpalania z wyrzutni więc co najmniej prototyp. A to z komunikatu WITU „Specjaliści z WITU wyjaśniali, że Moskit jest obecnie na etapie badań i prób, które jak podkreślają, są już bardzo zaawansowane. – Chcemy, aby pocisk był gotowy do produkcji seryjnej w 2021 roku – deklaruje płk Zbigniew Lewandowski z WITU.”

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 12:53

Nie prototyp panei czepialski ale modele odpalane z wyrzutni jak twierdzi samo Mesko.

dropik
piątek, 6 grudnia 2019, 08:25

nie jest to takie pewne. oglądałem 2-3lata temu film z Ukrainy jak rakietą nieznanego typu wykonano taki atak. W ostatniej fazie lotu rakieta gwałtownie się wzniosła i zanurkowała. Niestety nie trafiła w cel tylko tuż obok. Skoro mamy imu to można sobie coś takiego wyobrazić, oczywiście celność będzie mniejsza.

Davien
sobota, 7 grudnia 2019, 12:57

Dropik, a jak była naprowadzana tamta rakieta ? Bo jak w wiazce to nic dziwnego ze chybili Żeby miec top attack przy naprowadzaniu w wiązce lub na plamke lasera to musiałbyś atakowac chyba ze smigłowca czy Empire State Building bo z ziemi jest fizycznie to niewykonalne bo nie podświetlisz płyty nadsilnikowej czy góry wieży. Aha IMU to po prostu jedna z odmian INS i nie słuzy do takich rzeczy, od tego jest autopilot .

Marek
czwartek, 5 grudnia 2019, 10:57

Nawet jeśli Moskit byłby nieco gorszą kopią Spike, to jego produkcja nie zależałaby od dobrego humoru państwa, które dostarcza elementy do produkcji Spike. I moglibyśmy sobie z tym Moskitem robić to, co chcemy. A to także jest istotne.

dropik
piątek, 6 grudnia 2019, 10:03

nie o to tu chodzi, a o korzyści finansowe. Moskit jeśli będzie kosztować 50-70% ceny spike to jest o co walczyć. Jeśli nie to nie ma sensu. nie ma znaczenia czy Izrael zablokuje dostawy części w czasie ewentualnej wojny. Wtedy nie będzie już czasu ani możliwości produkcji.

Covax
piątek, 6 grudnia 2019, 12:37

Samo ujawnienie Moskita już namieszało w pewnych układach i dało wymierne korzyści ;-)

dropik
piątek, 6 grudnia 2019, 14:53

o korzyściach jeszcze chyba za wcześnie , że by już były ....

Covax
piątek, 6 grudnia 2019, 23:04

Za mniej więcej rok ( góra półtora ) będą już wymierne liczone w złotówkach korzyści

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 03:24

Tu sie w całosci zgodze, zwłaszcza że jakims cudem nasze Spike'i maja gorsza GSN niz inne bo jedynie IR/CCD a nie jak obecnei IIR/CCD nawet w Spike-LR

Gustlik
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 18:27

Branży fonicznej????

Paranoid
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 16:03

Bardzo ciekawy artykuł. Tak się tylko zastanawiam po co takie konferencje. Ci ludzie pewnie bardzo dobrze się znają, wiedzą co kto robi. Z artykułu nie wynika by coś się miało zmienić. Widać, że każdy ma swoją rolę i tego się trzyma. IU dostaje zlecenie i szuka, a że w PL tego nie ma/lub nie jest gotowe to nie ich problem. W sumie chyba racja. Gdzieś brakuje jakiejś ciągłości. Wiadomo, że pewnych rozwiązań nikt oprócz własnego wojska nie kupi. Sprawy nie ułatwia kupowanie ad hoc przez IU/MON. Może trzeba rozdzielić PGZ na część R&D/development finansowaną z innej puli i PGZ typowo produkcyjny, w jakimś stopniu wdrażający z obowiązku wyniki R&D.

Var
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:45

Z oddzielaniem R&D trzeba uważać. Z definicji R&D generuje prawie tylko koszty- wyjątki to ewentualna sprzedaż usług projektowania i obliczeń, czasami też sprzedaż prototypów. Sprawozdania finansowe takich ośrodków są jakie są. Koncerny to wiedzą i albo to biorą na klatę albo mówią zamawiającemu dajcie kasę na rozwój to zrobimy to. U nas spółki są za cienkie lub żona prezesa nie będzie miała na lakier do paznokci jak go wyleją za gorsze sprawozdanie a i tak ma czas tylko od ministra do ministra żeby się dorobić. Trzeba to więc zrobić z głową. Jeżeli mamy już taki twór jak PGZ to powinien on w ścisłe określonym zakresie koordynować pracami R&D (tylko czasem nie konsolidować biur projektowych to tylko niszczy poszczególne firmy), obdzielać logicznie projektami. Czasami przydałoby się też wziąć na klatę projekt który ma duże-pewne szanse na zysk.

Var
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 01:11

I tu jest właśnie cały sens tego artykułu. Frustracja uczestników konferencji dość dobrze przekazana przez autora aż kipi. Oni wymyślają to- chociaż wojsko/MON nie powiedziało co, tworzą to chociaż wojsko/MON nie dało na to pieniędzy, testują to ...itd. Konferencja pewno jest pewno wołaniem potrzebującego na puszczy. Jesteśmy tu, potrafimy dużo powiedzcie co i dajcie trochę kasy to zrobimy. Przy okazji mam nadzieję, że zaprosili odpowiednich wojskowych i decydentów a ci przejechali żeby to choć trochę miało sens. Natomiast skutek pewno będzie taki lobbyści i headhunterzy zagranicznych koncernów zobaczyli gdzie stoją i gdzie muszą uderzać. Można to mierzyć tym jak szybko doktoranci występujących profesorów, prelegenci i ich współpracownicy zaczną znajdować nowe miejsca pracy w koncernach. Liczba artykułów i wypowiedzi jakie te przedstawione systemy są kiepskie i niepotrzebne zanim jakiekolwiek próby będą przeprowadzone też pewno wzrośnie.

czepialski
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 16:51

No to może rozważmy jakiś konkretny przykład ostatni IU dokonało zakupu o wartości 66,7 mln zł brutto na dostawę 116 kompletów kamer z GPS dla niepoznaki nazwano to system sensorów rozpoznawczych (w skład systemu wchodzą kamery dzienno-nocne, sensory rozpoznawcze i przekaźnikowe, przenośne terminale kontroli i odbioru danych, trójnogi z płynną regulacją wysokości do ustawiania sensorów i kamer, plecaki transportowe oraz akumulatory wraz z ładowarkami). Jak sądzisz czy takie coś jest nie do wykonania siłami polskiego przemysłu nawet jak w danym momencie nie istnieje fizycznie. Przecież IU zanim rozpisało przetarg musiało wcześniej znać, co potrzebuje z dużym wyprzedzeniem. Dla nawet mało wtajemniczonego Integratora po przeczytaniu artykułu widać, że wszystkie elementy do zrealizowania takiego zamówienia są na miejscu a tak 66,7 mln popłynie do Szwecji. Więc nie mogę zgodzić się z tezą „i słusznie”. A dodam tylko, że postępowanie rozpisano w 2015.

Davien
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 20:27

Panie czepialski jeżeli był przetarg to znaczy ze albo Polskie firmy nie startowały albo zwyczajnie go przegrały.

Marek
wtorek, 3 grudnia 2019, 14:13

Człowieku. Amerykańskie prywatne firmy bardzo często dostają od armii podaną na talerzu informację czego ta armia właściwie chce i dopiero po otrzymaniu takiej informacji zaczynają zabierać się za to, co jej potrzebne. U nas, jak wynika z powyższego artykułu to tak nie działa. Ile razy przemysł proponował rozwiązania, którymi MON nie był zainteresowany? Niejeden raz przecież. Widać to choćby było po przeciwlotniczo - przeciwpancernym Rośku. Nikt go nie chciał, a teraz jak się okazuje Amerykanie wprowadzają do siebie podobny pojazd. A nawet jak MON wydalił specyfikację, to nie zamawiał. Pamiętasz coś takiego jak "Hipopotam"? Śmieszna konstrukcja o udziwnionych parametrach. Przemysł poradził sobie. Mimo dziwnych wymagań zrobił prototypa. MONowi się później odwidziało, bo znaleźli się miszczowie, którzy coś tam bredzili na temat wielkości pojazdu. Niby był za duży, choć według ich wcześniejszych założeń miał być duży. Skutkiem tego zmarnowano publiczne pieniądze wyłożone na ten projekt no i firma popłynęła finansowo. Żeby było śmieszniej, kilka lat później IU wydalił specyfikację na dokumentację projektu KTI, mimo tego że był już gotowy Hipopotam spełniający takie założenia.

Davien
wtorek, 3 grudnia 2019, 18:18

Marek, zapoznaj sie z prawem w Polsce dotyczacym zamówień publicznych i dla wojska. Aha i nie porównuj Polski z USa bo tam sa zuełnie inne uwarunkowania i oni mają to co ptrzebują u siebie a my nie. Nie zapominaj że wg przepisów w Stanach moze byc uzywana jedynie broń produkowana w Stanach. Aha cały ten tekst co napisałes jak widac nie am zadnego związku z moim postem wiec powodzenia.

Marek
czwartek, 5 grudnia 2019, 10:59

To niby jak twoim zdaniem robiony jest Borsuk? W tym właśnie przypadku armia jasno określiła czego od przemysłu chce. Można? Jak najbardziej tak. Trzeba tylko chcieć.

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 03:32

Panie Marek Borsuk jest opracowywany od podstaw, nei jest to zakup gotwego pojazdu. Na kamerki od któych cała ta dyskusja sie zaczeła był organizowany przetarg wiec zapoznaj sie z cała sprawą zanim coś napiszesz.

czepialski
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 22:43

WBE zostało wykluczone pytani dlaczego ale panie Davien nie o tym jest w tekście komandora tu chodzi o sposób w jaki realizowane są zamówienia i to jest to. I ja akurat z tym się zgadzam pan może mieć inne podejście. Nie bez powodu powołał się na sposób realizacji zamówień w Stanach.

Davien
wtorek, 3 grudnia 2019, 18:20

Stany to zupełnie inne uwarunkowania niz Polska, u nas wymagany jest przetarg, zreszta w Stanach tez często masz ztego powodu kołomyjke jak z KC-46vs MRTT, albo zabawę z śmigłowcami dla Białego Domu.

czepialski
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:45

Myślę a precyzyjniej mam nadzieję, że komandor pisząc teksty na D24 ma na uwadze nie tylko wierszówkę, ale i chce coś zmienić w naszym kraju i ja pisząc komentarz również - brzmi patetycznie, ale co tam. I najwyższy czas te "uwarunkowania" zmienić i o tym jest ten tekst. Aaaa i moje małe nieskładne....

Davien
piątek, 6 grudnia 2019, 03:34

Panei czepialski jak sie te 'uwarunkowania" zmienia to będie inna sytuacja, dzis mamy takie prawo jakie mamy i tzreba go przestzregać. jestesmy tez w UE i jej pzrepisów tez musimy przestrzegać.

Var
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 02:02

A dlaczego nie można przeprowadzić przetargu na rozwój danego rodzaju uzbrojenia? Następnie jeśli to konieczne przeprowadzić drugi etap w którym za określoną kwotę np 2 wytypowanych kontrahentów ma dostarczyć określoną liczbę prototypów. Jest specyfikacja co ma być i jest kasa na prototyp. Następnie nominacja do produkcji. Jest konkurencja jest przetarg jest rozwój.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 17:11

Panie Var, alez w przypadku tych nieszczęsnych kamer z GPS od czego zaczeła sie ta dyskusja własnei był przetarg, nie było zadnego kupowania ot tak sobie. Przetarg wygrali szwedzi a pan czepialski jak mozna sadzic ma pretensje że nie polska firma czyli przetarg sobie a i tak kupimy co nam sie zechce. To tak panei Var nie działa, polecam zapoznac sie z postem@ Cepialskiego na samym poczatku dyskusji.

man42
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 15:14

Wprowadzić odpowiedzialność . Może coś więcej w. MON Fajnie to sie czyta Ale cały czas za mało jesteśmy w tyle z obecnością

czepialski
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 01:31

No pan Komandor w formie, co akapit to trudno się nie zgodzić aż trudno skomentować tekst. Ale ad rem finansowanie B+R najważniejsze spostrzeżenie z tekstu „największe koncerny zbrojeniowe w Stanach Zjednoczonych, które oczywiście prowadzą własne badania i rozwijają technologie, jednak na realizację nowych wzorów uzbrojenia i sprzętu wojskowego otrzymują zamówienia i finansowanie ze strony różnych agencji sił zbrojnych.” Ja powiem więcej gro tych badań jest realizowana właśnie w takiej formule. Przykład Głowicy OSS z Politechniki Świętokrzyskiej, jeśli pamięć mnie nie myli patent z 2005 roku to aż żal, że to tyle czasu leży bez większego zainteresowania tym bardziej, że z symulacji wynika, że stosując te GOSS-y można by naprowadzać wiele rakiet na różne cele jednocześnie w tym samym czasie. Z kolej jak czyta się doktorat pana Nogi to można a wręcz trzeba dojść do wniosku, że mamy absolutnie wszystko do samodzielnej produkcji czegoś w stylu PK-6 czy Pioruna-2 a i te technologie można wykorzystywać przy opracowaniu innych pocisków rakietowych i nie tylko. Coś w rodzaju PPTF absolutnie konieczne nie tylko w fotonice.

w
niedziela, 1 grudnia 2019, 23:21

zwolnic MON i IU. Wdrozyc rozwój i produkcje na wzór amerykański w Polskim przemysle i wg Polskich rozwiazań

ursus
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 18:56

A gdyby tak po prostu wyznaczać konkretne trio inspektorów/agentów prowadzących z imienia i nazwiska do danego PMT/zakupu? Chodzi o to, by program obsługiwany był od początku do końca, z uwzględnieniem fazy B+R, przez te same osoby. Ich wynagrodzenia zależeć powinny od sukcesu programu, natomiast brak efektów w dwóch programach powinien oznaczać automatyczną utratę stanowisk. Duża rotacja to nie jest zła rzecz, bo spowoduje ograniczenie układów i korupcji. Oczywiście skład tria mógłby być kompletowany losowo.

asdf
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 12:03

na wzór amerykański? to trzeba sprywatyzowac PGZ

fdsw
wtorek, 3 grudnia 2019, 14:16

Francuzi radzą sobie bez prywatyzacji. Ich armia wie czego chce. Mówi przemysłowi czego chce. I przemysł robi to, czego ona chce.

Wojciech
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 19:49

No dobra, to po ile akcje? Wojna idzie więc warto zainwestować.

Levi
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 01:27

Widac ze nie wiesz jak wyglada DoE i ogolnie kwestie zakupowe w US...

pytajnik
niedziela, 1 grudnia 2019, 22:03

"Przy takim opóźnianiu decyzji może dojść do sytuacji, ze w ramach pilnej potrzeby operacyjnej dojdzie po prostu do zakupu za granicą już gotowego rozwiązania." To jest oczywiste, że zakup będzie "z półki"... amerykańskiej. "...Trzeba teraz zrobić wszystko, by ta sytuacja jak najszybciej się zmieniła." Jak to zrobić wobec braku chęci decydentów, myślenia zachowawczego, krótkowzrocznego?

ursus
niedziela, 1 grudnia 2019, 21:45

Chyba najlepszy artykuł w ostatnim czasie. Wychodzi z tego, że ogromnym problemem wojska jest po prostu brak wyobraźni. Szkoda, że autor nie zaproponował rozwiązania, bo mnie z tego wychodzi, że niezbędna jest wymiana kadr. Natomiast na sytuację należałoby spojrzeć szerzej, tj. w kontekście całego przemysłu zbrojeniowego, w tym m.in. strat w zakładach z udziałem skarbu państwa. Jak te nasze firmy mają się wybić, skoro po stronie wojska tak to wygląda? Ciepłe posadki muszą odejść do lamusa.

Marek
wtorek, 3 grudnia 2019, 14:21

Odnoszę wrażenie, że w sposobie myślenia wojskowych nie za wiele się zmieniło od czasów Układu Warszawskiego. Wtedy jak ktoś usiłował się wychylić, od razu pytano czy wie co pisze na ramie okna pociągu. Jak widać ta sama zasada obowiązuje także dziś. Choć już dawno nie powinna obowiązywać.

rycho
niedziela, 1 grudnia 2019, 21:07

jestem laikiem i z ciekawością i SATYSFAKCJĄ czytam o naszych, polskich, nowoczesnych rozwiązaniach, ( które, niestety, przeważnie nie są wprowadzane). Myślę, ze poprzednie czasy, (znam), wprowadziły w naszą mentalność skazę; dla ludzi na stanowiskach nie jest ważne dobro Polski, niekoniecznie nawet interes grupy, demokracja -dziś jest- pozwala, żeby np. związek nauczycieli zajmował się walką z Rządem mimo podwyżek, choć z poprzednim nie walczyli, A POWINNI. Ta skaza nie ominęła najwyraźniej wojska(ogólnie), bo powyższy art. dowodzi, że na ważnych, decyzyjnych stanowiskach są ludzie, którzy albo nie czują się kompetentni do podejmowania decyzji, czasem trzeba mieć wiedzę i wizję co można z takich nowych rozwiązań uzyskać dla WP, albo dla świętego spokoju uwalają wszystko. Wydaje mi się, że jeśli oni muszą już być, to należy stworzyć, powołać gremium - przy Premierze czy Prezydencie ludzi z wizją, patriotów dla których, nawet bez szczegółowej znajomości technologii, określone rozwiązania i pomysły przemawiają i dofinansowywać i wprowadzać na wyposażenie WP.

Janek
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 10:20

Kto walczy to walczy, prawda jest taka, że w szkołach jest grupa mocno "lewych", którzy zakrzykują pozostałych. Po ostatnich popisach postkomunistycznego ZNP, bardzo wielu nauczycieli zrezygnowało z członkostwa.

czepialski
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 02:01

Wizja to chyba kluczowe słowo taki przykład z 2018 "Naukowcy z WAT opracowali nową metodę laserowej komunikacji." FSO będzie wykorzystywana jako cicha metoda łączności i mając coś już w ręku działające właśnie bez wizji jak zwykle spóźnimy się na pociąg przykładów można podać znacznie więcej.

Fanklub Daviena
niedziela, 1 grudnia 2019, 16:25

Główną przyczyną problemów polskiej obronności jest bezkarna korupcja w wojsku. Reszta to rezultat.

man42
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 23:27

Idealnie to ujoles dziwię ze to puscili Mozna powiedzieć ze część pracuje w porozumieniu z sasiadami

fala85
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 11:48

Panowie, gdzie pracują byli pułkownicy z szefostw rodzaju wojsk? W PGZ i spółkach powiązanych. Kto nam wciska lub blokuje? Kolejny raz piszę, że karencja dla pracy w PGZ lub powiązanych, dla oficerów starszych i generałów powinna wynosić przynajmniej 5 lat.

gnago
niedziela, 1 grudnia 2019, 23:25

Ryba gnije od głowy. Czy jakikolwiek wojskowy kupuje moździerze bez dedykowanej amunicji? Upłynęło te kilka lat a pewnie dalej na stołkach

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama