Reklama

„Nie tylko brygada pancerna”. Raport: Jak powinna wyglądać stała obecność USA w Polsce?

15 listopada 2018, 14:30
MLRSM270
Jedną z jednostek rozmieszczonych w Korei Południowej, która łączy stały i rotacyjny system stacjonowania, jest 210 Brygada Artylerii, uzbrojona m.in. w wyrzutnie M270 MLRS. Fot. Sgt. Michelle U. Blesam, 210th FA BDE PAO

Ustanowienie stałej obecności wojsk USA w Polsce da efekt w postaci wzmocnienia odstraszania potencjalnej agresji Rosji wobec państw całego regionu – mówi w rozmowie z Defence24.pl Ray Wojcik, dyrektor biura CEPA w Polsce. Dodaje, że stała obecność to także korzyści operacyjne, a jednostki manewrowe powinny być uzupełnione przez siły wsparcia.

Polski rząd od dłuższego czasu zabiega o ustanowienie na terenie naszego kraju obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce. Temu zagadnieniu poświęcona jest między innymi wizyta w USA szefa MON Mariusza Błaszczaka. Raport CEPA „<<Unfinished Business>>|- Why and How the U.S. Should Establish a Permanent Military Presence on NATO’s Eastern Flank" jest próbą odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób powinna zostać ustanowiona stała obecność wojskowa USA w Polsce.

Autorzy raportu postulują rozlokowanie w Polsce stałej infrastruktury wojskowej USA, będącej bazą dla jednostek stacjonujących tutaj na stałe. Z kolei żołnierze mogliby być przyporządkowywani do jednostek na okres jednego roku, tak aby nie trzeba było przemieszczać całej infrastruktury przeznaczonej dla rodzin wojskowych.

W podobny sposób realizowana jest duża część amerykańskiej obecności na Półwyspie Koreańskim, choć część rozmieszczonych tam jednostek działa na zasadzie rotacyjnej, a część wojskowych pozostaje w Korei wraz z rodzinami. Jeśli jednak przyjąć, że żołnierze byliby wydzielani do jednostek stacjonujących w Polsce na „tury”, nowo formowane jednostki mogłyby być rozlokowane w już istniejących bazach Wojska Polskiego, a nie w całkiem nowych instalacjach. Takie rozwiązanie jest znacznie tańsze, i – według CEPA – pozwala na utrzymanie większości zalet stałej obecności.

Jeden z autorów raportu, płk w stanie spoczynku US Army Ray Wojcik powiedział w rozmowie z Defence24.pl, że najważniejszą korzyścią ze stałej obecności jest wzmocnienie odstraszania. - Ustanowienie stałej obecności wojsk USA w Polsce da efekt w postaci wzmocnienia odstraszania potencjalnej agresji Rosji wobec państw całego regionu – stwierdził. Stała obecność będzie w jego opinii bardzo jasnym sygnałem wobec Moskwy, dotyczącym determinacji Stanów Zjednoczonych w obronie sojuszników – To również bardzo jasny sygnał wobec Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, o zobowiązaniu USA do wsparcia bezpieczeństwa regionu – dodał.

W przygotowanym przez CEPA raporcie jasno wskazano, że z uwagi na wielokrotne złamanie Aktu Rosja-NATO z 1997 roku przez Moskwę rozmieszczenie stałej infrastruktury wojskowej nawet dla jednostek powyżej brygady nie będzie stanowić naruszenia zapisów dokumentu, gdyż odnosił się on do innych uwarunkowań bezpieczeństwa. Ponadto, stała obecność – w tym jednostek wsparcia – stanowi odpowiedź na stosowanie przez Moskwę strategii antydostępowej (A2/AD). Innymi słowy, dzięki stałej infrastrukturze łatwiej będzie zorganizować skuteczną obronę na wschodniej flance, nawet w wypadku gdyby Rosja wdrażała środki mające „odciąć dostęp” sił NATO do zagrożonego rejonu.

Przedstawiciel CEPA dodał, że powinno się rozważyć połączenie obecności rotacyjnej i stałej, w podobny sposób jak ma to miejsce w Republice Korei. Wskazał, że ta ostatnia forma pozwala na zwiększenie interoperacyjności, i uzyskanie pewnej ciągłości, jeżeli chodzi o budowanie zdolności z myślą o europejskim teatrze działań wojennych. – Jeżeli dana jednostka zostanie na stałe przyporządkowana do Polski, będzie to wejście na nowy poziom, jeżeli chodzi o zrozumienie regionu, interoperacyjność, a także partnerstwo z polskimi jednostkami – stwierdził. W praktyce stała obecność da więc lepsze przygotowanie do działań w warunkach Europy Środkowo-Wschodniej.

Według CEPA w Polsce powinny zostać rozmieszczone nie tylko oddziały manewrowe (np. pancerne), ale też wsparcia. Wśród tych ostatnich Ray Wojcik wymienił m.in. jednostki:

  • obrony powietrznej średniego i krótkiego zasięgu,
  • artylerii dalekiego zasięgu, wywiadu wojskowego,
  • logistyczne,
  • inżynieryjne,
  • wywiadu wojskowego,
  • lotnictwa wojsk lądowych.

Ray Wojcik zwrócił  uwagę, że z ostatniej stacjonującej w Europie jednostki tego typu (12 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych) kilka lat temu wyłączono większość batalionów bojowych. Gdyby zostały one odtworzone, przynajmniej jeden z nich mógłby trafić do Polski. Z kolei znajomość lokalnych uwarunkowań – charakterystyczna dla jednostek stacjonujących na stałe – jest co najmniej tak samo ważna dla oddziałów wsparcia, na przykład saperów i logistyków, jak dla formacji bojowych. Szczególne znaczenie mają też zdolności rozpoznania, nadzoru i wywiadu (ISR), bo te powinny być dostosowane do konkretnych zagrożeń w danym regionie (tutaj: na wschodniej flance NATO).

Z raportu CEPA wynika więc, że stała obecność USA jest uzasadniona zarówno z wojskowego, jak i politycznego punktu widzenia. Co więcej, wspiera możliwości przyjmowania dalszego wzmocnienia sojuszniczego, w wypadku ewentualnego konfliktu. Powinna obejmować nie tylko jednostki bojowe, ale i siły wsparcia, które mogą przesądzić o skuteczności całego zgrupowania. W podsumowaniu Ray Wojcik dodał też, że stała obecność wojsk NATO powinna być postrzegana jako kluczowy krok w dalszej „Adaptacji NATO”, przeciwko potencjalnej agresji w regionie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Reklama
pol
niedziela, 12 maja 2019, 21:07

Wszyscy piszą o rozmowach na temat stałej obecności wojsk USA w Polsce itp itd. A z tego czego niedawno się dowiedziałem to już jest to potwierdzone na TAK. Ponieważ w moim mieście mają powstać mieszkania dla nich. I są już robione przygotowania pod tą inwestycję. A zródło jest dosyć wiarygodne bo od samych żołnierzy

observer48
piątek, 16 listopada 2018, 20:21

Wydaje mi się, że właśnie taka kompleksowa, permanentna obecność sił zbrojnych USA na terytorium Polski ma sens. Przecież za niecały rok baza antyrakietowa USA w Redzikowie będzie zintegrowana z globalnym systemem Aegis i też będzie wymagała wzmocnionej obrony, a do tego będzie potrzebnych kilka skrzydeł myśliwców US Air Force i systemy obrony przed rakietami średniego i krótkiego zasięgu. Amerykanie też o tym wiedzą.

jacek
piątek, 16 listopada 2018, 18:17

z tego co piszą niektóre media to nie ma szans na żadną dywizję pancerną jak ubzdrurał sobie PIS, Amerykanie są skłonni rozlokować u nas składy broni i amunicji...

beee
piątek, 16 listopada 2018, 12:40

Rosja przegrała już wszystko, swoją polityką odsunęła się do Europy, w Azji się nie liczy, szeroko pojmowany Świat zawsze mieli w sferze marzeń.

tak tylko... (Michał Rakowski)
czwartek, 15 listopada 2018, 21:44

Putin płacze zagryzając pięści, a Stalin przewraca się w grobie...Kwestią czasu 10-20-30 lat jest oderwanie Białorusi, Ukraina już jest po za rosyjskim zasięgiem. Wszystkie zdobycze trwającej od V wieków ekspansji carów poszły się... Zachodnie granice rosyjskich wpływów cofają się do tych z czasów Iwana Groźnego.

Kiks
czwartek, 15 listopada 2018, 16:58

Niech umieszczą THAADy. To byłby pisk ze strony ruskich.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama