Negocjacje rozbrojeniowe z próbą nuklearną w tle?

24 maja 2020, 12:59
200212-N-EA818-1055 (1)
Fot. MC2 Thomas Gooley, US Strategic Command

Zgodnie z informacjami, uzyskanymi przez agencję informacyjną AFP, administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych rozważa przeprowadzenie pierwszej próby nuklearnej od 1992 roku. Jak stwierdzono, zdaniem Waszyngtonu byłoby to kluczowe ostrzeżenie skierowane zarówno wobec Rosji oraz Chin.

Powołując się na wysokiej rangi przedstawiciela administracji oraz dwóch byłych jej członków, informację o możliwości przeprowadzenia testu atomowego, podał jako pierwszy w ostatni piątek wpływowy amerykański dziennik "Washington Post". Zaznaczono, że podczas narady, która miała miejsce 15 maja tego roku, administracja miała zaproponować przeprowadzenie takiej próby, gdy dwóch jej członków powiedziało, że Rosja i Chiny dopuszczają się podobnych testów. Oczywiście sama Moskwa i Pekin oficjalnie zdementowały te informacje, a Waszyngton nie przedstawił dowodów na poparcie takiej tezy - pisze AFP.

Według rozmówcy "Washington Post" pokazanie, że Stany Zjednoczone są w stanie "szybko" przeprowadzić próbę nuklearną byłoby dogodną taktyką negocjacyjną w chwili, gdy Waszyngton próbuje doprowadzić do podpisania trójstronnego traktatu w sprawie broni atomowej z Rosją i Chinami. Decyzja w sprawie próby nuklearnej przez Stany Zjednoczone na razie nie zapadła - podał "Washington Post". Pamiętać należy, że w tle tego rodzaju sensacyjnych informacji toczy się strategiczna walka o przyszłość przede wszystkim reżimu wyznaczonego przez traktat o kontroli zbrojeń New START z 2010 r., którego okres obowiązywania kończy się na początku 2021 r.

Beatrice Fihn z Międzynarodowej Kampanii na rzecz Zniesienia Broni Nuklearnej (ICAN) - organizacji, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 2017 roku - ostrzegła, że taki test broni atomowej mógłby pogrążyć świat "w nowej zimnej wojnie". "Byłoby to storpedowaniem wszelkich szans na uniknięcie nowego i niebezpiecznego wyścigu zbrojeń nuklearnych" - napisała Fihn w oświadczeniu.

Trzeba jednak stwierdzić, że najwięcej krytyki w ostatnich latach, ze strony przeciwników zbrojeń atomowych, pojawiało się względem wszelkich prób modernizacji oraz usprawniania potencjału atomowego państw Zachodu, na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Zaś dało się zauważyć zdecydowaną pasywność względem szybkich i zakrojonych na szeroką skalę procesów zbrojeń po stronie Chin i Rosji. Pamiętać należy, że oprócz samych głowic nuklearnych kluczową rolę w zakresie tego rodzaju segmentu zbrojeń odgrywa problematyka ich nosicieli – bazujących na systemach lądowych, powietrznych oraz morskich. Tym samym, trzeba zauważyć problem możliwych ograniczeń np. w sferze uzbrojenia hipersonicznego. Tego rodzaju sugestie pojawiały się w ostatnim czasie w kontekście rozwoju relacji amerykańsko-rosyjskich.

Obecne głosy, odnoszące się do rozpatrywania możliwości sceanriusza z próbami atomowymi, są oczywiście odnoszone do czwartkowej decyzji administracji D. Trumpa. Wtedy poinformowała ona swoich zagranicznych partnerów o zamiarze wyjścia z traktatu o otwartych przestworzach, uzasadniając tę decyzję łamaniem układu przez Rosję. Albowiem, według Stanów Zjednoczonych, Rosja ograniczała im możliwości przelotów nad Moskwą, Czeczenią oraz w pobliżu dwóch zbuntowanych regionów Gruzji, kontrolowanych przez Rosję - Abchazji i Osetii Południowej, a także utrudnianie obserwacji obwodu kaliningradzkiego. Było to jawne i otwarte pogwałcenie zasad na jakich powinno funkcjonować narzędzie, jakim jest Traktat o otwartych przestworzach.

Wskazuje się, że jest to już kolejny przypadek, gdy administracja Donalda Trumpa wycofuje Stany Zjednoczone z międzynarodowego układu z Rosją. W ubiegłym roku Stany Zjednoczony oficjalnie wystąpiły z traktatu o likwidacji pocisków rakietowych średniego i pośredniego zasięgu (INF). Wycofanie się z tego porozumienia, podpisanego jeszcze w latach ZSRR, USA uzasadniały tym, że Rosja nie stosuje się do jego zapisów i rozmieszcza pociski manewrujące 9M729. Układ przestał obowiązywać w sierpniu ubiegłego roku.

Przy czym, Amerykańscy urzędnicy utrzymują, że w ostatnich dniach rozpoczęto z Rosjanami rozmowy na temat nowej rundy negocjacji w sprawie zbrojeń nuklearnych. Chodzić ma o nawiązanie dialogu pomiędzy specjalnym wysłannikiem prezydenta Donalda Trumpa w kwestiach rozbrojeniowych - Marshall Billingslea a zastępcą ministra spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Rybakowem. Amerykanie mieli zaznaczyć, że ustanowiono niejako przestrzeń do kolejnych rozmów ze stroną rosyjską. Przy czym, cały czas należy pamiętać, iż obecne władze w Waszyngtonie naciskają na trójstronny wymiar negocjacji rozbrojeniowych, włączających do zimnowojennego formatu Waszyngton-Moskwa również władze Chin.

Stany Zjednoczone liczą przede wszystkim na możliwość wywarcia presji przez władze Rosji na ich chińskim partnerze. Szczególnie, że Pekin w ostatnich latach dość szybko zaczął nadrabiać wszelkie zaległości w potencjale swojej strategicznej triady atomowej. Stąd też, analogicznie do Traktatu INF, wszelkie radykalne ruchy administracji Donalda Trumpa można odczytywać, jako próbę dostosowania się do nowych wymagań, stawianych w obliczu rosnącej rywalizacji chińsko-amerykańskiej.

 PAP/JR

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Reklama
Pentagram
poniedziałek, 25 maja 2020, 11:32

Scenariusz na START jest dosyć jasny Przetestować i mieć w gotowości

analizator
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:47

To nie Rosja ani Chiny mają problem ale USA. Jeżeli Chiny zdecydują o budowie sił odstraszania na poziomie na przykład 1500 rakiet balistycznych z 10 głowicami każda i na przykład Rosja zwiększy potencjał o kolejne 500 Yarsów po 4 głowice każda to faktycznie USA nie wydolą finansowo takiemu wyścigowi zbrojeń. Do tego COVID_19 który dziwnym trafem wyszedł do świata z Chin które to teraz zarabiają miliardy na epidemii w przeciwieństwie do USA. Może się okazać, że pojawi się np kolejny rodem z Chin COVID_21 który skuteczniej zdziesiątkuje ludność i gospodarkę USA niż jakakolwiek dotychczasowa wojna światowa . . . Będąc na miejscu Chin czy Rosji nie warto na dziś NIC negocjować z USA.

wtorek, 26 maja 2020, 11:46

Było już jedno mocarstwo które myślało że wygra z USA, tylko się mocno przeliczyli a dzisiaj już go nie ma. Chiny to przeciwnik pod pewnym względem zdecydowanie trudniejszy, ale spokojnie. Niektórzy spisują już USA na straty,

Orthodox
poniedziałek, 25 maja 2020, 23:11

Jak na razie to Chiny dostały czkawki w związku z koronawirusem. Jeśli świat podda się refleksji, ta czkawka może przerodzić się w bezdech.

Marek
poniedziałek, 25 maja 2020, 20:00

A Rosja problemu z COVID nie ma ? Nowość jakaś. Zmniejszenie konsumpcji w USA to potężne problemy finansowe dla Chin. Przecież oni wciąż żyją z eksportu. Za co więc te rakiety będą budować. COVID uderzył we wszystkich, nie tylko w USA. Ty też nie możesz być pewien czy za kilka miesięcy będzie z czego opłacić internet.

Kiks
poniedziałek, 25 maja 2020, 14:06

Napisz, że biliony zarabiają. Chiny tak samo tracą, a to dopiero początek ich kłopotów.

Davien
poniedziałek, 25 maja 2020, 11:32

Ale wiesz że po czyms takim to Rosja upadnie z takim hukiem że w sasiedniej galaktyce usłysza:)) Podobnie jak Chiny

Kopernik z Radomia
wtorek, 26 maja 2020, 12:56

Galaktyka Andromeda zbiza sie do Drogi Mlecznej

andys
poniedziałek, 25 maja 2020, 14:24

Zadajmy sobie pytanie - jaka jest merytoryczna wartość tego wpisu?

analizator
wtorek, 26 maja 2020, 11:22

Chodzi mi o to że Chiny nie mają żadnego interesu prowadzić jakichkolwiek negocjacji rozbrojeniowych z USA. W razie dalszego zaostrzenia stosunków i gróźb ze strony USA oni mają środki i potencjał technologiczny do tego żeby zbudować ogromną ilość ofensywnej broni rakietowej. I będzie kosztowało dużo taniej niż w USA. A jak widać USA boryka się z 50-letnimi Minutemanami, ponad 30-letnimi Ohio, 70-letnimi B-52. Sprzęt się sypie. Wymiana triady to kilkaset miliardów dolarów. COVID_19 ładnie im już skurczył PKB. Co i po co Chiny mają negocjować z USA ? Wyprodukowanie np 300 DF-41 i wstawienie ich w ciągu miesięcy w dyżur bojowy nie jest dla chińczyków żadnym problemem. Rosja ma trudniejszą sytuację niż Chiny ponieważ jej ekonomia jest archaiczna ale potencjał technologiczny do szybkiej produkcji dużej ilości rakiet jest i potencjalnie w razie agresywnej polityki USA mogłoby być podobnie. Potencjał technologiczny jest, środki też. Zasadniczo ani Rosja ani Chiny nie mają żadnego interesu aby cokolwiek negocjować z USA w jego sytuacji ekonomicznej i przestarzałym stanie triady. A próba jadrowa USA jedynie zeskaluje prace badawcze Chin i Rosji bo będą mieli przyzwolenie spowodowane rozpoczęciem kolejnych prób przez USA

Davien
poniedziałek, 25 maja 2020, 15:47

Andys, to moze przeczytaj brednie analizatora a potem sobie odpowiedz czy wiesz co wypisujesz:)

Fanklub Daviena
poniedziałek, 25 maja 2020, 21:56

Rosja tak upada przez COVID-19, że wg IMF awansuje w tym roku z 6 gospodarki świata na miejsce 5 (PPP)... :)

Davien
piątek, 29 maja 2020, 00:19

A niby jakim cudem jak jest biedaku 9-ta aobecnie zaczyna leciec po równi pochyłej w dół:)

Orthodox
poniedziałek, 25 maja 2020, 22:59

Chyba od końca!

Fanklub Daviena
wtorek, 26 maja 2020, 11:01

I myślisz trollu, że taki śmieciowy wpis uniemożliwi Rosji zajęcie 5 miejca? A może liczysz na medal od Błaszczaka "za bochaterstwo w cyberprzestrzeni"? :)

Zbig gniew
poniedziałek, 25 maja 2020, 02:40

To świetna informacja. Bardzo dobrym miejscem na przeprowadzenie takiej próby mogłoby być wnętrze Australii. Jest tam pusto no i kraj kangurów jako sojusznik USA na pewno wyda zgodę. Wręcz sam wyjdzie z inicjatywą.

Davien
niedziela, 24 maja 2020, 19:35

Świat jest problemem a broń jądrowa to rozwiązanie.

werte
niedziela, 24 maja 2020, 17:59

Żarty. Rosja miałaby wywierać presję na Pekin? A jakim to sposobem? Rosja jest na łasce banków chińskich i chińskiej gospodarki. Militarnie są w sojuszu, i to daje Moskwie przynajmniej papierowe bezpieczeństwo. Bo przewaga Chin na wschodnich rubieżach Rosji jest spora. Drażnienie Pekinu nie jest dla Rosji ani rozsądne ani korzystne. A z punktu widzenia Pekinu Moskwa jest tylko małym trybikiem w chińskiej polityce. Pekin bez Moskwy da sobie radę z pewnością. Moskwa bez Pekinu niekoniecznie.

Fanklub Daviena
niedziela, 24 maja 2020, 19:35

Przestań bredzić. Ani Moskwa nie jest na łasce Pekinu ani Pekin na łasce Rosji (choć już bardziej: bez rosyjskich surowców i tras komunikacyjnych embargo USA na Chiny byłoby skuteczne! Ogromnym problemem geostrategicznym Chin, jest podobnie jak Japonii zależność od zewnętrznych dostaw surowców). Rosja nie chce i nie wywrze żadnych nacisków na Pekin w sprawie objęcia traktatami głowic z... zemsty na USA. Sowieci a potem Rosjanie przez dziesięciolecia domagali się, by w traktatach nuklearnych uwzględnić Francję i Wielką Brytanię, na co zawsze USA odpowiadały, że to niezależne niepodległe kraje na które nie mają wpływu. Teraz Rosja tą samą receptę zaaplikowała USA! Rosja nie ma ambicji by mieć tyle głowic co Chiny i USA razem - to USA wpada w histerię, że sumarycznie będzie mieć mniej głowic od Rosji i Chin razem wziętych, bo nie wiadomo dlaczego, strasznie to USA przeszkadza... :)

werte
poniedziałek, 25 maja 2020, 13:33

1) To Rosja wciskała na siłę nowy gazociąg Chinom, ale po korekcie cen zdaje się zacznie do tego interesu dopłacać. Chiny to nie jest Luksemburg czy Japonia i ma własne zasoby oraz dostęp do surowców Chiny mają z całego świata. Przy polityce w krajach Afrykańskich rola Rosji staje się drugorzędna a wkrótce marginalna. Trasy komunikacyjne załatwia sobie sama. Polityka Xi nowego Jedwabnego szlaku i ekspansja na Oceanie indyjskim to nie są rosyjskie sukcesy. Ten stan (jeśli nic ważnego jak zmiany gospodarcze w związku z pandemią i zmiany łańcuchów dostaw na świecie się nie zdarzy) zdaje się będzie jedynie pogłębiał. W każdym jednak przypadku Rosja to tylko fragment chińskiej układanki bez istotnego wpływu na całość. 2) Z zemsty? Na złość mamie odmrożę sobie uszy? ZSRR miało zawsze o sobie większe mniemanie niż miało to oparcie w faktach. Wyścig zbrojeń pogrzebał ich idee z kretesem przy okazji razem z czerwonym imperium. Oczywiście chciało jak zawsze być uważne za pierwszoligowego gracza i narzucać swoje pomysły komu się da. Ale kończyło się to jak kryzys kubański albo w ogóle nikt nie brał tego poważnie. Bo jakoś od dziesięcioleci ZSRR nie zauważało np chińskiej bomby w kolejnych rokowaniach. W wizji świata a'la Kreml istnieją tylko dwa imperia - ZSRR/Rosja i USA. Reszta nawet jeśli od dawna przegoniła Rosję w gospodarce i znaczeniu geopolitycznym jest traktowana jako kraje stojące niżej w hierarchii ważności na świecie. Optyka Moskwy pod tym względem nie zmieniła się od dekad mimo że Pekin od dawna ma większe znaczenie na świecie niż Rosja. 3) Rosja nie ma ambicji...no to jest niemal żart sezonu. Rosja ma zawsze większe ambicje niż możliwości. Nie ma jedynie środków. A ostatnie wydarzenia w gospodarce (kłopoty NS2, Baltic pipe, ceny ropy i inne opisywane w analizach na D24) raczej utwierdzają mnie w przekonaniu że ten stan będzie w najbliższym czasie się jedynie pogłębiał. 4)USA w nic nie wpada co najwyżej ma dość cackania się z zadufanym w sobie dyktatorkiem na Kremlu. USA nie ma złudzeń kto gra w Azji pierwsze skrzypce i z kim należy rozmawiać nt kontroli zbrojeń. W interesie Putina który jak widać nie wyciągnął żadnej nauki w kwestii wyścigu zbrojeń w ZSRR jest jak najszybsze dogadanie się z Waszyngtonem albo Rosja podzieli los ZSRR i będzie mieć coraz więcej kłopotów. Bo na Pekin i tak nie ma żadnego wpływu.

Davien
poniedziałek, 25 maja 2020, 11:34

No popatrz funku ale to Rosja prosiła USA o nowa kontrolę zbrojeń, do ego tez by ograniczyc rozwój broni hipersonicznych wiec koszmarna wpadkę zaliczyłeś:)) A Moskwa jest na łasce Pekinu od dawna:)

Kiks
niedziela, 24 maja 2020, 15:22

Jedni stosują się, a Chiny z ruskimi sobie kpią. Nie oczekiwałbym jednak niczego innego po potomkach stepowych plemion.

szokers
poniedziałek, 25 maja 2020, 03:13

"Potomkowie stepowych plemion", lol, Kiks, przechodzisz samego siebie. Chiny to kultura licząca sobie jakieś 4500 lat, jedna z kilku najstarszych, zaliczana do tzw. kolebek cywilizacji. Przez większość z tych 45 stuleci Chiny były krajem o dominującej w skali świata nauce, do którego to statusu dzisiaj powoli zaczynają znowu pretendować. Przecież to abc historii powszechnej...

Kiks
poniedziałek, 25 maja 2020, 14:09

Przecież sam napisałeś, że BYŁY. No właśnie były.. Wiesz dlaczego ruscy i Chiny tak rozrosły się? Bo musieli klepać się tylko z prymitywnymi plemionami nomadów. Które w większości nie stawiały oporu.

szokers
wtorek, 26 maja 2020, 18:43

Przecież ewenement Chin jako mocarstwa polegał na tym, że oni nie dokonywali inwazji na sąsiednie kraje i narody. To dosyć wyjątkowa w historii powszechnej właściwość... A Rosjanie, dla Twojej informacji, bili się z Osmanami, Polakami, Szwedami, Prusakami i Francuzami. To dla ciebie są nomadzi? Serio?

Davien
piątek, 29 maja 2020, 00:23

Szokers, ale jakos poza kradzieża ziem Polski po napadzie na nia w 1939r nie ma Rosji na terenie Szwecji, Turcji, czy Francji?? Jakos zawsze ja przepedzili z powrotem.

sobota, 30 maja 2020, 22:36

Nieprawda i to w wielu punktach. Szwecja - Karol XII udal sie na wycieczke do Europy , z drugiej strony Bałtyku, widziano go to tu, to tam , aż wreszcie Piotr I dał mu wycisk pod Połtawą, że Karol musiał uciekać do Turcji. Rosja "zabrała" Szwecji Finlandie, zreszta w okolicznosciach dosyć pokojowych. A wiec nie Rosja nadpadała a Szwecja. Francja - przypomnijmy wyprawe Napoleona na Moskwe, później wojna krymska i udział w interwecji przeciw bolszewikom. Znowu to Francja napadała. Turcja - nie przypominam sobie, aby Rosja atakowała etniczna Turcje. Czyli Rosji nikt nie przepedzal, właściwie tylko my w 1920r.

droma
poniedziałek, 25 maja 2020, 12:15

nie takie kultury niszczyly komuchy ,oto ich zalety ; klamstwo ,korupcja ,selekcja negatywna ,chiny to zacofanie ...

rybs
poniedziałek, 25 maja 2020, 15:28

"Chiny to zacofanie" no żart tygodnia. Byś się dowiedział czegoś o ich nauce i osiągnięciach w przemyśle, infrastrukturze i budownictwie to byś przestał bajki opowiadać.

Fanklub Daviena
niedziela, 24 maja 2020, 15:14

Trampek totalnie oszalał. Niby jak to ma zastraszyć Rosję i Chiny? Przecież te państwa natychmiast wykorzystają okazję do przeprowadzenia własnych prób jądrowych! To dla nich sama korzyść: USA przeprowadziły więcej prób jądrowych niż wszystkie państwa świata razem wzięte i miały wtedy lesze komputery, więc mają najlepsze dane symulacyjne! Wznowienie prób pozwoli Rosji, a szczególnie Chinom, które dawniej były najbardziej zacofane, zaktualizować modele symulacyjne i to przy użyciu nieporównanie lepszych sensorów i superkomputerów niż mieli dawniej. Jeśli USA miały na tym polu przewagę, to dzięki temu głupiemu ruchowi Trampka (wpisującemu się w jego politykę zrywania wszelkich traktatów) ta przewaga zmaleje o ile nie zniknie... "Brawo" Trampek! :)

Tweets Defence24