Napięte relacje Chin i USA. Szczyt na Alasce

19 marca 2021, 12:59
Blinken_Ron_Przysucha_DOS
Sekretarz Stanu USA Anthony Blinken, jeszcze w Korei Południowej. Fot. Ron Przysucha/Department of State/flickr
Reklama

W napiętej atmosferze i przy wzajemnych oskarżeniach rozpoczął się w czwartek amerykańsko-chiński szczyt w Anchorage na Alasce. Szef dyplomacji USA Antony Blinken zarzucił Pekinowi próby podważenia globalnego porządku. Strona chińska oskarżyła Waszyngton o wywieranie presji na inne państwa.

Wysokiej rangi urzędnicy z USA i Chin spotykają się na Alasce twarzą w twarz po raz pierwszy, odkąd władzę w Waszyngtonie objęła administracja Joe Bidena. Komentatorzy oczekują trudnych rozmów w kwestiach spornych w relacjach między mocarstwami - sprawach handlowych, autonomii Hongkongu, praw człowieka w Sinciangu czy pandemii koronawirusa.

Stosunki amerykańsko-chińskie znacznie pogorszyły się podczas kadencji poprzedniego prezydenta USA Donalda Trumpa. Pekin wzywał zespół Bidena do resetu relacji, ale członkowie nowej administracji sygnalizują zamiar utrzymania twardego kursu wobec ChRL.

"Nie szukamy konfliktu, ale przygotowani jesteśmy na ostrą konkurencję i zawsze będziemy bronić naszych zasad, naszych ludzi i naszych przyjaciół" - stwierdził w Anchorage przed rozmowami doradca Białego Domu do spraw międzynarodowych Jake Sullivan.

Wcześniej w tygodniu Blinken odwiedził azjatyckich sojuszników USA - Japonię i Koreę Południową. W Tokio zapowiadał opór wobec "przymusu i agresji" ze strony Pekinu, a w Seulu podkreślał wagę sojuszu z Koreą Płd., biorąc pod uwagę "bezprecedensowe wyzwania", związane z Chinami i Koreą Północną.

W Anchorage Blinken przekazał stronie chińskiej, że USA są "głęboko zaniepokojone" cyberatakami na Stany Zjednoczone oraz postępowaniem Pekinu w Sinciangu, Hongkongu i na Tajwanie. "Każde z tych działań zagraża opartemu na zasadach porządkowi, na którym utrzymuje się globalna stabilność" - stwierdził.

W początkowej przemowie na terenie Alaski główny dyplomata Komunistycznej Partii Chin (KPCh) Yang Jiechi oskarżył Stany Zjednoczone o używanie swojej przewagi wojskowej i finansowej do wywierania presji na inne państwa, w tym na Chiny. Podkreślił, że władze w Pekinie uznają Sinciang, Hongkong oraz Tajwan za terytoria Chin.

Yang uznał, że Stany Zjednoczone mają wiele do poprawy w kwestii praw człowieka, oceniając, że w USA Afroamerykanie "są mordowani".

W swoim wystąpieniu wezwał do porzucenia "mentalności zimnej wojny". "Widzimy relacje z USA, tak jak określił je prezydent Xi Jinping - że jest nadzieja na brak konfrontacji, konfliktu i wzajemny szacunek oraz obustronnie korzystną" - podkreślił czołowy chiński dyplomata.

Szczyt w Anchorage trwać będzie prawdopodobnie dwa dni. Strona amerykańska zapowiadała, że poruszy na nim kwestie praw człowieka w ChRL, podkreślając, że rozmowy nie oznaczają "strategicznego dialogu". Zapowiadając spotkanie prasa w USA rozpisywała się o różnicach w podejściu obu mocarstw, podkreślając, że niewiele wskazuje na to, by miało dojść do poprawienia wyjątkowo napiętych relacji.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 38
Reklama
Dominik
poniedziałek, 31 maja 2021, 14:39

Kiedy ambassador UK marudzil amerykanskiemu Ambasodarowy przed 1914 Roku ze Niemcy przeganiania Angle odpowiedz bula,,you need to work harder,,

Wojmił
sobota, 20 marca 2021, 22:17

Rosjanie liczą, że w tym konflikcie będą języczkiem u wagi... jednakże na razie obierają stronę Chin, bo są tak samo jak Chiny despotią wschodnią.. Europa i reszta musi być razem z USA. To USA wyhodowały tę żmiję i na nich spoczywa główny ciężar jej załatwienia... My możemy nie kupować chińskich produktów..

Gghjjkk
niedziela, 21 marca 2021, 17:05

Dziecinny obraz świata przeciętnego polaka

taka prawda
sobota, 20 marca 2021, 11:56

Amerykańskie okręty wojenne toną, bazy płoną, a F-35 stoją zniszczone na lotniskach – ponoć tak właśnie przedstawia się obraz wojny USA z Chinami lub Rosją według prowadzonych przez think tank RAND gier wojennych. We wszystkich badanych scenariuszach Amerykanie ponoszą wysokie straty i nie są w stanie udzielić pomocy będącym w tarapatach sojusznikom. W razie konfliktu zbrojnego w Azji, na przykład chińskiej inwazji na Tajwan, Stany Zjednoczone miałyby siedemdziesiąt dwie godziny na wyeliminowanie z walki 350 jednostek chińskiej marynarki wojennej i straży wybrzeża. W razie konieczności przyjścia z pomocą zaatakowanym przez Rosję krajom nadbałtyckim musiałyby zaś zniszczyć 2400 sztuk rosyjskiej broni pancernej. Trudno byłoby tego dokonać, jeśli słabo chronione przed atakiem z powietrza amerykańskie brygady zmechanizowane trafiłyby pod zmasowany ogień wrogiej artylerii rakietowej, bezzałogowców i śmigłowców szturmowych. Równie mało szans na przetrwanie miałoby wszystko, co wymaga długich pasów startowych czy dużych składów paliw albo porusza się na powierzchni wody. Kolejną kwestią, na którą zwracają uwagę eksperci, jest podatność amerykańskich sieci komputerowych, łączności satelitarnej oraz systemów ostrzegania i dowodzenia na zakłócanie i cyberataki. Szacują oni, że wobec dużego natężenia działań wrogich hakerów i oddziałów walki elektronicznej działanie tych systemów mogłyby zostać mocno ograniczone, jeśli nie sparaliżowane całkowicie. David Ochmanek, jeden z analityków RAND, i Robert Work, były zastępca sekretarza obrony, twierdzą, że wysokich strat Amerykanów w ewentualnej przyszłej wojnie można jednak uniknąć. Do tego powinna zaś wystarczyć kwota 24 miliardów dolarów rocznie, co stanowi 3,3% proponowanego przez prezydenta Trumpa budżetu Pentagonu na rok fiskalny 2020. No co amerykańskie wojsko powinno przeznaczyć takie fundusze? Przede wszystkim na zakup broni kierowanych, zarówno ofensywnych, jak i defensywnych. Skoro Stanom Zjednoczonym brakowało ich w starciach z takimi przeciwnikami jak Libia czy Serbia, tym bardziej mogłyby one nie podołać prowadzeniu wojny z wrogami dysponującymi rozbudowaną bazą przemysłową. Na dłuższą metę, zdaniem Ochmanka, warto także inwestować w broń laserową, mikrofalową, działa elektromagnetyczne oraz systemy zakłócające i chroniące przed zakłóceniami. Work dodaje do tego konieczność rozwoju programów z zakresu sztucznej inteligencji, takich jak lojalny skrzydłowy.

Ech
sobota, 20 marca 2021, 22:17

Generanie prawda. Tylko jedno "ale" - Chinska armia nie ma doswidcznia. To amerykanie wojuja po calym swiecie, podbijaja, bombarduja, morduja. Chinczycy siedza cicho i nie wiedza jak wojowac. Amerykanie maja "doswdcznie w atakowaniu". A to tez sie liczy

Pat
niedziela, 18 kwietnia 2021, 08:51

Do konfrontacji Chiny vs. USA nie dojdzie bo Chiny maja za duże aktywa Amerykańskie i zapowiedzieli, że w przypadku wojny wyprzedadzą je i to pociągnie amerykańska gospodarkę na dno. Więc Chiny mają USA w szachu.Wojna to nie tylko wojsko

Ghjj
niedziela, 21 marca 2021, 17:06

W Korei i vietnamie wojowali

Ghjkl
sobota, 20 marca 2021, 00:23

Gry wojenne w Pentagonie pokazują że Amerykanie przegrywają w pierwszym łańcuchu wysp bardzo szybko. Chińczycy o tym wiedzą i są coraz bardziej asertywni zwłaszcza że ich flota jest z roku na rok coraz większa.

viper
niedziela, 21 marca 2021, 19:52

Taa, a inne kraje azjatyckie stoją i patrzą na ekspansję Chin w regionie. Indie, Wietnam, Korea Płd., Japonia, Australia, Tajwan, Singapur, Indonezja. Co tam jeszcze olginowcy wymyślicie, by zawsze w grach wojennych przegrały Stany Zjednoczone? :)

Palmel
sobota, 20 marca 2021, 13:28

i liczniejsza mają bliżej swoje bazy i stocznie, natomiast amerykanie muszą pokonać Pacyfik pomimo swoich baz w pobliżu Chin

Kitajec
piątek, 19 marca 2021, 22:46

Wizja z obserwacji zwykłego obywatela(niekoniecznie właściwa:-): USA wyrósł poważny przeciwnik w postaci Chin. Chiny szykują się na obronę swoich interesów oraz stawiają kolejne kroki w budowie pasa i szlaku co może pozamiatać projekt o nazwie UE o ile wcześniej sam się nie rozpadnie. USA muszą utworzyć potężną koalicję do zastopowania Chin i musi być w niej Rosja, przynajmniej nieoficjalnie. Im szybciej to zrobią tym większe mają szanse na osiągnięcie celu. Jeżeli Chiny nie zostaną zatrzymane i osiągną to co mają w swoich planach to pogodzą wszystkie zwaśnione strony; USA, UE, Rosję itd.... Czy może mnie ktoś wyprowadzić z błędu?

viper
niedziela, 21 marca 2021, 00:54

Na podnoszeniu roli Rosji Amerykanom nie zależy, a tym bardziej Chinom. Biden dobitnie to potwierdził mówiąc wprost co myśli o Putinie, zaś Chińczycy bali się siły północnego niedźwiedzia do lat 80-tych ubiegłego wieku i mają z nią nieuregulowane zaszłości jeszcze z XIX w.

rer
sobota, 20 marca 2021, 22:45

Z jakiego powodu musi być w niej Rosja?

Palmel
sobota, 20 marca 2021, 13:35

Chiny są jeszcze słabsze technologicznie od USA dlatego trzymają się Rosji która też stoi wyżej od Chin co z tego że Chińczycy budują samoloty ale latają na rosyjskich silnikach - ostatnio wybudowali i oddali do eksploatacji własną fabrykę silników lotniczych, kupili też na Ukrainie zakłady Motor Sicz pomimo protestów amerykanów i to co pisze poniżej "No skąd" a po 2014 i powrocie Krymu do USA roku NATO i USA zastanawiają jak wyrwać Rosję od Chin póki jeszcze są słabsze pomimo sankcji nałożonych na Rosję i zapowiedzi nowych sankcji

Huii
niedziela, 21 marca 2021, 00:46

Już nieaktualne

Sarmata
sobota, 20 marca 2021, 22:10

Nic nie kupili na ukrainie. Motor Sicz zostało znacjonalizowane na polecenie ambasadora USA na ukrainie.

No skąd
sobota, 20 marca 2021, 08:16

Błąd. Po tym jak zwyzywał Putina od morderców, może zapomnieć o ustawieniu Rosji przeciwko Chinom

Ale skąd
sobota, 20 marca 2021, 20:08

Rosja się raczej nie liczy w dużej grze bo niby czemu ma się liczyć kraj którego rozstawia Turcja Czy tam Arabia Saudyjska

Fiński snajper
sobota, 20 marca 2021, 22:23

A gdzie niby Turcja rozstawiła Rosję? Już nie wspominam o Arabii Saudyjskiej. TO jakiś żart?

viper
niedziela, 21 marca 2021, 14:39

Ostatnio w Libii.

Draskur
sobota, 20 marca 2021, 12:12

Bo wie, że Rosja już się nie odwróci i nie da rady przelicytować Chin. Broń jądrowa gwarantuje Rosji nietykalność, a przy Chinach przyjdą zyski.

Bumer
sobota, 20 marca 2021, 17:56

Linia Maginota,pancerniki,etc....Armia sowiecka w 1941 roku była największa na świecie i co z tego? Jak pokazuje historia wszystko da się obejść.

Sarmata
sobota, 20 marca 2021, 22:16

I dlatego Chiny nie boją sie już USA.Tym bardziej że mają Rosję jako sojusznika i obrońcę.Oczywiscie Rosja nie robi tego za darmo ale w Rosji wiedzą że jakby upadły Chiny to Rosja będzie następna, W Chinach wiedzą że tylko sojusz z Rosją daje im dosyć siły na obronę przed USA.

i choćby przyszło 10 Davienów faktów nie zakłamią
sobota, 20 marca 2021, 21:36

"...Armia sowiecka w 1941 roku była największa na świecie i co z tego?.." Ano to, że to oni finalnie defilowali przed Bramą Brandenburską w Berlinie i wygrali wojnę.

Szept
sobota, 20 marca 2021, 21:31

Po co takie bzdury wypisywać, przecież czytanie nie boli. Armia czerwona w 1941 liczyła 5 mln żołnierzy a wermaht 7,3 mln.

Felix
piątek, 19 marca 2021, 16:07

Widziałem skróty z tej konferencji, wniosek jest jeden. Chiny czują się tak mocne, że chyba kończą ze strategią śpiącego smoka. Amerykanie zarzucają im pewne kwestie a Pan Yang mówi w mało dyplomatycznych słowach do sekretarza stanu Blinkena, że Ameryka już nie ma siły aby dyktować cokolwiek Chinom. Blinken każde mediom wyjść bo atmosfera robi się gorąca ale Chińczycy chcą żeby zostały i żeby przekaz poszedł w świat. Przegranym potęgi Chin będzie Rosja a nie Ameryka bo to Rosji za plecami wyrasta Smok. Smoki i Niedźwiedzie, kto wygra?

Fiński snajper
sobota, 20 marca 2021, 22:32

Rosja się o nic martwić nie musi, bo w układzie trójkowym USA-Chiny-Rosja ma największe znaczenie - jest stroną balansującą. Kogo Rosja wybierze - ten wygrywa wojnę, więc i Chiny i USA będą próbowały się z nią układać, co jak widać udaje się bardziej Chinom, bo wytrawny dyplomata Biden już zdążył zwyzywać Putina od morderców. USA już nie mają wyjścia, muszą grać na wzmocnienia sojuszników, broń jądrowa i tak gwarantuje Rosji nietykalność w ewentualnym konflikcie, a jak obydwie strony się wykrwawią to Rosja będzie się mogła zająć krnąbrnymi państwami bałtyckimi + UE.

to takie proste
sobota, 20 marca 2021, 16:32

Pewnemu towarzystwu naprawdę koncepcja "chińskiej Syberii" zaburza realne postrzeganie świata. Dla Chin przeciwnikiem jest USA a nie Rosja i to przeciw USA się zbroją (z naciskiem na rozwój marynarki i lotnictwa). Rosja w tym sporze USA i Chin jest języczkiem uwagi, który zadecyduje o zwycięstwie jednej ze stron. Jeżeli zaś opowie się za jedną bądź drugą stroną w "najwłaściwszym" dla niej tj. Rosji momencie (nie za szybko) może zostać jedynym wygranym.

wiarus
piątek, 19 marca 2021, 19:01

Zgadza się, jest to jasno widoczne od początku obecnego stulecia, a zauważalne już od rządów Gorbaczowa. Obstawiam jednak, że przegranym będą Chiny, a nie Rosja. To kwestia dwóch, trzech spotkań i zasady, że w imię wspólnych interesów i walce z nowym zagrożeniem, na sojusznika wybiera się czasami starego wroga. Chyba, że administracji Putina totalnie odbiło, a "zachód" nie będzie potrafił się pogodzić z aneksją Krymu. Krym nie jest tak ważny dla USA i potrafią się dogadać z ruskimi.

No skąd
sobota, 20 marca 2021, 20:19

Nic z tego zachód przegiął. Borell się już o tym w Moskwie miał okazję przekonać

Rafał
piątek, 19 marca 2021, 15:22

Jacek Bartosiak już kilka lat temu zwrócił uwagę, że w najbliższym czasie dojdzie do konfrontacji Chiny - USA, i jesteśmy tego świadkami.

Warszawiak
piątek, 19 marca 2021, 19:22

Jeszcze 10-15 lat temu USA mogło pokonać Chiny zarówno ekonomicznie jak i militarnie. Obecne Chiny w 2020 roku miały wzrost PKB o 2,3%, USA ostry zjazd w dół o -3,5% , a przez pierwsze 2 miesiące wzrost PKB Chin był ponad 25% rok do roku. Cały 2021 rok Chiny zakończą wzrostem PKB w okolicach 8-10%, a USA za pierwsze 2 miesiące mają spadek PKB. Za cały rok 2021 USA będzie miało spory wzrost, ale do poziomu PKB z 2019 roku nie powróci. Około 2027-2028 roku nominalny PKB Chin przewyższy nominalną wartość PKB USA. Już w roku 2021 konsumpcja prywatna Chin będzie wyższa niż USA i dla firm z Niemiec, Francji rynek Chin będzie ważniejszy niż rynek USA. Przerób ropy przez rafinerie w Chinach już w 2021 roku przekroczy poziom przerobu ropy w USA, dlatego to Chiny, a nie USA będą głównym konsumentem ropy naftowej na świecie. W sferze militarnej Chiny technologicznie odstają od USA, ale ta różnica z każdym rokiem maleje. Tak do około roku 2030 USA wraz z UE prawdopodobnie jest jeszcze w stanie pokonać Chiny (gospodarczo i militarnie), ale po 2030 roku nie będzie to możliwe. Gdy Chiny połkną jeszcze Rosję, a jest to możliwe, to UE i USA muszą wcześniej czy później zostać wasalami Chin. Tak Panowie nasze wnuki muszą uczyć się języka naszych przyszłych Panów Wielmożnych Chińczyków.

Palmel
sobota, 20 marca 2021, 13:38

tylko że teraz ekonomiści mówią że jest nowe podejście teraz nie liczy się PKB a nowe technologie

clash
niedziela, 21 marca 2021, 08:35

A same Chiny maja wiekszy dlug wewnetrzny niz USA

Fiński snajper
sobota, 20 marca 2021, 22:26

Ta, którzy to ekonomiści tak mówią, w Texasie? Bo w każdym normalnym kraju się przelicza wszystko na PKB. Oczywiście, nie jest to najbardziej miarodajny czynnik, ale pokazuje jak rośnie gospodarka. A z tego co wiem, to potężny zachód ma większy problem z Covidem, który powoduje zamykanie gospodarek.

asd
piątek, 19 marca 2021, 14:26

Widzę już nawet dyplomacja USA nie owija w bawełnę i jasno mówi, o podważaniu ich dominacji światowej. Idą ciekawe czasy.

Jabadabadu
piątek, 19 marca 2021, 22:32

Raczej o byłej dominacji.

Reaper
piątek, 19 marca 2021, 19:24

W końcu od 1989 coraz częściej USA nazywa siebie Imperium i coraz częściej amerykanie się jako takich postrzegają.

Tweets Defence24