Największy okręt podwodny świata wraca do służby?

20 lipca 2015, 09:04
Fot. Wikipedia

Opóźnienia we wdrażaniu najnowszych, strategicznych okrętów podwodnych typu Boriej mogą spowodować, że Rosjanie zaczną ponownie wprowadzać do służby patrolowej swój jedyny sprawny „krążownik podwodny” typu Akuła (według NATO typu Typhoon) „Dmitrij Donskoj”. 

Ten ogromny okręt o wyporności podwodnej 48000 ton, po wycofaniu ze służby operacyjnej był wykorzystywany w celach badawczych, przede wszystkim jako platforma testowa dla najnowszych rakiet balistycznych. Obecnie są to pociski typu R-30 Buława, które mają być na wyposażeniu nowych, rosyjskich strategicznych okrętów podwodnych projektu 955 typu Boriej.

Z tego powodu stacjonujący na co dzień w Siewierodwińsku „Dmitrij Donskoj” jest utrzymywany w sprawności technicznej i okresowo wysyłany na morze. Ostatni zarejestrowany powrót do bazy odnotowano 16 lipca br. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że okręt ten opuścił port 26 czerwca br., a więc przebywał na morzu 20 dni. Co więcej, ten długi rejs Akuły nie był związany z testowym odpaleniem rakiety Buława...

Dziwna misja starej Akuły

Budowa okrętu „Dmitrij Donskoj” rozpoczęła się w 1976 r., co oznacza, że mamy do czynienia z prawie czterdziestoletnią konstrukcją. Utrzymanie w sprawności tak ogromnej i skomplikowanej jednostki jest bardzo trudne (większość części zamiennych nie jest już produkowana) i w przypadku jednostki testowej obejmowałoby tylko najważniejsze systemy pokładowe. Dlatego nawet przy testach rakiet rejsy skracano do minimum i dbano o liczną i silną osłonę ratowniczą.

Dwudziestodniowy rejs oznacza, że systemy pokładowe muszą być sprawne w znacznie większym zakresie niż na jednostce badawczej. Samo zaokrętowanie załogi liczącej 160 osób stanowi wyzwanie, nie mówiąc o zapewnieniu na tak długi czas bezpieczeństwa starej instalacji dwóch reaktorów atomowych.

Dlatego specjaliści podejrzewają, że Rosjanie usprawnili okręt i chcą nim zapewnić lukę, jaka pojawia się w ich starzejącej się, strategicznej flocie podwodnej. I nie ma tu znaczenia, że elektroniczne wyposażenie Akuły jest przestarzałe. Najważniejszy jest to, że może ona przenosić 20 rakiet balistycznych.

W tym kontekście nie jest również pewne, co się stanie z dwoma innymi okrętami projektu 941, które oczekują na spisanie: „Siewierstal” i „Archangielsk”. Może się bowiem zdarzyć, że i one zostaną w jakiś sposób przywrócone do działań – chociażby tylko jako portowa wyrzutnia rakiet balistycznych (choć dużym problemem jest brak rakiet).

Przypomnijmy, że jeszcze w 2010 r, dowódca marynarki wojennej Rosji poinformował o planach pozostawieniu w służbie dwóch takich okrętów do 2019 r. Jednak w tym samym roku doszło do podpisania pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją traktatu o redukcji strategicznych zbrojeń ofensywnych (START-3), który ograniczał liczbę rozmieszczonych głowic jądrowych z każdej strony do 1550. Tymczasem każdy okręt podwodny typu Akuła był w stanie przenosić nawet 200 głowic i z części z nich Rosja musiała po prostu zrezygnować. Trzy jednostki projektu 941 zostały więc wycofywane i pocięte na części. Teraz Rosjanie mogą zmienić zdanie i próbować ponownie uruchomić pozostałe trzy okręty.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
grzegorzb3
poniedziałek, 20 lipca 2015, 15:21

Wygląda na to, że RoSSja zderzyła się z barierą budżetową i nawet na część programów wojskowych brakuje pieniędzy. Gdyby Kreml przewidywał pełnokrwistą wojnę nuklearną ze Stanami Zjednoczonymi to nie wysyłałby w morze okrętu, który co najwyżej może robić za ruchomy cel i jest jedynie zdolny do poprawiania statystyki odnośnie liczby głowic atomowych. Chyba konflikt z Ukrainą zaczyna pochłaniać wszystkie zasoby finansowe Kremla i z tego punktu widzenia wsparcie dla Ukrainy jest najlepszą inwestycją dla NATO.

szydzący z "ekspertów"
poniedziałek, 20 lipca 2015, 20:29

To ma jak największy sens "eksperci" od siedmiu boleści. Te okręty mają doskonałe kadłuby tytanowe, praktycznie wieczne i jak wykazały badania 2 lata temu, są w znakomitym stanie. Dlatego już parę lat temu rosyjska marynarka ogłosiła, że jednostki z tytanowymi kadłubami zostaną całkowicie wyremontowane i zmodernizowane. Tym bardziej, że projekt 941 był bardzo nowatorski, udany i ma ogromny potencjał modernizacyjny. Całkowicie zmodernizowany tytanowy okręt podwodny będzie zdecydowanie lepszy od nowych jednostek ze stali (dziś już nawet Rosjan nie stać na tytanowe łodzie podwodne).

grzegorzb3
poniedziałek, 20 lipca 2015, 21:50

Kadłub to ważna rzecz, ale to co się w nim mieści to jest jeszcze ważniejsze zwłaszcza, gdy chodzi o wyposażenie elektroniczne i akustyczne. W tym także RoSSjanie byli prekursorami wyprzedzającymi o całą planetę o kilka dekad?

Rot
poniedziałek, 20 lipca 2015, 11:21

Może mieć wypadek jak Kursk

WZA
poniedziałek, 20 lipca 2015, 11:10

była car-puszka, car-kołokoł, to niech i car-U-boot jest.

Urko
poniedziałek, 20 lipca 2015, 13:56

Nie wiem dlaczego, nie wymieniłeś Car-bomby, bo chyba nie zapomniałeś?

gość
poniedziałek, 20 lipca 2015, 11:06

kiedy nauczycie się podawać źródła swoich rewelacji ?

Rob
poniedziałek, 20 lipca 2015, 13:38

Internet

Sejsmo
poniedziałek, 20 lipca 2015, 10:31

Jak wiadomo, nie tylko w Rosji, poziom asonoryzacji (wyciszenia) tych okrętów jest mniej więcej 20 razy wyższy od projektowanego, z powodu błędnego wykonania wielu instalacji w procesie produkcji. Dlatego po wybudowaniu 7 sztuk zaczęto te okręty niedługo potem wycofywać z użycia. Okazały się ciekawostką techniczną, lecz o nie porównanie gorszych parametrach bojowych od starszych technicznie okrętów 667 BD/BDR/BDRM. Powrót do ich wykorzystania bojowego świadczy tym dobitniej o kiepskiej sytuacji rosyjskiej floty strategicznej.

Muttley
poniedziałek, 20 lipca 2015, 09:40

A jeśli wcale nie jest "usprawniony" tylko "działa to działa" ? Niedawne, liczne katastrofy rosyjskiego lotnictwa pokazują, że ta wojskowa potęga to tylko taki "kolos na glinianych nogach"... Poza tym też pytanie, na ile taki kolos jest praktyczny na polu walki... Chyba o wiele lepiej i łatwiej ukryć mniejszy okręt, niż takiego potwora...

Armymen
poniedziałek, 20 lipca 2015, 20:22

Czy jest to potwór czy nie ma służyć do jednokrotnego odpalenia rakiet i to wszystko ,cała reszta to tylko gdybanie

łysy40
poniedziałek, 20 lipca 2015, 15:12

do Muttley-obyś pan nie musiał się przekonać naocznie-czy armia rosyjska to jest kolos na glinianych nogach czy nie.Czego nie życzę sobie i nam wszystkim.

Urko
poniedziałek, 20 lipca 2015, 14:13

Do walki może się nie nadaje, ale na podwodne miasteczko badawcze najzupełniej. Komfortowe jak na rosyjskie warunki bytowe, np. 3 osobowe kabiny, w których wytrzymają nawet "cywilni" inżynierowie. Do tego sala gimnastyczna, sauna itp. A na wypadek awarii, co przy eksperymentach z nowymi typami broni jest całkiem prawdopodobne - kapsuły ratunkowe zdolne pomieścić całą załogę (nie tak jak w innych poradzieckich okrętach tylko kapitana i oficera politycznego)

Tweets Defence24