Reklama
Reklama
Reklama

Najdroższy okręt polskiej floty? Koszt dokończenia „Ślązaka” - nieznany

2 października 2017, 17:04
Pierwsze wodowanie techniczne „Ślązaka” odbyło się już w 2014 r. Fot. M.Dura
Skąd pewność, że aktywny system stabilizacji przechyłów będzie działał ponad osiem lat po zamontowaniu i bezczynności? Fot. M.Dura
Dziobowy pędnik był już zamontowano w 2012 r. (a może wcześniej). Sprawdzony w działaniu jednak zostanie dopiero siedem lat później. Fot. M.Dura
Tak wyglądała końcówki wałów napędowych „Gawrona” w październiku 2012 r. Trudno jest więc wyrokować, jak cały napęd będzie się zachowywał podczas prób morskich siedem lat później. Fot. M.Dura

Inspektorat Uzbrojenia po raz pierwszy przyznał, że nie wiadomo, ile będzie jeszcze kosztowało dokończenie okrętu patrolowego „Ślązak” przebudowanego z wcześniej budowanej korwety „Gawron”. Nie ma możliwości określenia ani kosztu prac na okręcie przed jego przyjęciem do służby, ani wydatków, jakie trzeba ponieść, aby móc utrzymać go w eksploatacji.

Podczas połączonego posiedzenia sejmowych komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Obrony Narodowej w dniu 27 września 2017 r., poświęconego procesowi restrukturyzacji Stoczni Marynarki Wojennej S.A., zastępca szefa Inspektoratu Uzbrojenia płk Waldemar Bogusławski wyjaśnił bowiem, że dopiero po zakończeniu prób portowych, będzie można powiedzieć, co trzeba na przyszłym patrolowcu jeszcze poprawić, co trzeba zmienić, do czego wezwać specjalistyczny serwis – a więc jednocześnie: ile trzeba będzie za to wszystko zapłacić.

„Zakończenie prób portowych, jeśli zostaną zrealizowane, tak naprawdę powie nam: co trzeba poprawić, co trzeba zmienić i jaki serwis trzeba wprowadzić”.

Zastępca szefa Inspektoratu Uzbrojenia płk Waldemar Bogusławski

Jest to wbrew pozorom bardzo dobry sygnał – wskazujący, że Ministerstwo Obrony Narodowej wreszcie zrozumiało, z czym trzeba się zmierzyć, by dokończyć „Gawrona”. I słusznie pułkownik Bogusławki zauważył, że nie chodzi tylko o kwestie techniczne, ale również finansowe, czasowe oraz organizacyjno-prawne.

Pierwsze wodowanie techniczne „Ślązaka” odbyło się już w 2014 r. Fot. M.Dura

Należy bowiem pamiętać, że „Gawron” był budowany w oparciu o umowę z 2001 roku, do której w międzyczasie wprowadzono dwadzieścia jeden aneksów i dwa porozumienia częściowe. Niestety kiedy na podstawie aneksu piętnastego podpisanego w 2013 r., zadecydowano o zmianie konfiguracji okrętu i przeklasyfikowaniu korwety na okręt patrolowy „Ślązak”, ukrywano, że trzeba będzie dokończyć jednostkę, której stanu technicznego nikt tak naprawdę nie znał. Pomimo tego, ignorując ostrzeżenia zewnętrznych specjalistów, w Inspektoracie Uzbrojenia i Stoczni Marynarki Wojennej pierwotnie uzgodniono, że budowa ma się zakończyć w mało realnym terminie 30 listopada 2016 r.

Tymczasem było wiadomo, że w ciągu dwunastu lat w kadłubie okrętu zamontowano wiele urządzeń (w tym elementów napędu głównego), które już utraciły gwarancję i nie wiadomo było, jak się zachowają po uruchomieniu. Prawdopodobnie realny stan okrętu wykazały próby portowe, które zaczęły się 6 sierpnia 2017.

Jeszcze 22 sierpnia 2017 r. przedstawiciele Stoczni Marynarki Wojennej informowali gazetę „Trójmiasto Wyborcza”, że „Mimo upływu lat mechanizmy główne, silniki i agregaty uruchomiły się bez uwag. Są jednak części, które podlegają wymianie, np. uszczelki czy części gumowe. Przy uruchamianiu niektórych sprzętów okazuje się, że nagle trzeba wymienić jakiś rurociąg czy zawór”.

Dlaczego jednak pomimo tych uspakajających sygnałów, 11 września 2017 r. Inspektorat Uzbrojenia informował Defence24.pl o planowanym zakończeniu budowy okrętu w lipcu 2018 r., a już dwa tygodnie później płk Bogusławski zakomunikował w Sejmie o przesunięciu terminu przekazania „Ślązaka” flocie na przełom roku 2018-2019? I nie było to stwierdzenie pewne, ale wyrażenie poprzedzone słowami „na dzień dzisiejszy przewidujemy i oczekujemy”.

Dziobowy pędnik był już zamontowano w 2012 r. (a może wcześniej). Sprawdzony w działaniu jednak zostanie dopiero siedem lat później. Fot. M.Dura

Ważne w tym wszystkim jest jednak to, że płk Bogusławski wreszcie uświadomił głośno, na czym polega problem z zakończeniem budowy patrolowca. Przede wszystkim stwierdził on, że perspektywy i zagrożenia dla „Ślązaka” „trzeba rozpatrywać w trzech płaszczyznach: technicznej, prawnej i finansowej”. Jeżeli chodzi o problemy techniczne to przypomniał, że budowa „Ślązaka”/„Gawrona” jest już realizowana od 16 lat, a „część systemów i urządzeń przez wiele lat, niektóre nawet 10 po zamontowaniu nie były uruchamiane”. Inspektorat Uzbrojenia zdał sobie więc wreszcie sprawę, że tu nie chodzi tylko o uruchomienie, ale bardzo często o naprawę urządzeń, które są już poza okresem gwarancyjnym i bez specjalistycznego serwisu.

Trzeba dodatkowo pamiętać, że jak na razie mówimy o próbach portowych - statycznych, które mają się zakończyć w grudniu 2017 r. Próby morskie, w których dojdą czynniki dynamiczne (drgania uderzenia, wibracje, długi czas pracy) najprawdopodobniej wykażą kolejne problemy. Nie wiadomo, kto będzie odpowiedzialny za ich rozwiązanie, jak i za sfinansowanie dodatkowych prac. 

Problemem stało się bowiem ustalenie, kto będzie koordynatorem i odpowiedzialnym za budowę, którym dzięki „specyficznie” zawartej umowie w 2013 r. Obecnie jest to prawdopodobnie... Zamawiający, czyli Inspektorat Uzbrojenia. Z powodu sprzedania Stoczni Marynarki Wojennej właścicielem niedokończonego okrętu zostało Ministerstwo Obrony Narodowej. Marynarka Wojenna będzie więc formalnie przyjmowała okręt od swojego przełożonego – czyli Ministra Obrony Narodowej.

Skąd pewność, że aktywny system stabilizacji przechyłów będzie działał ponad osiem lat po zamontowaniu i bezczynności? Fot. M.Dura

W rzeczywistości sprawa może się rozstrzygnąć jeszcze przed zakończeniem prób portowych. Wyjaśnił to pułkownik Bogusławski, który poinformował, że w związku z planowanym przejęciem majątku Stoczni Marynarki Wojennej, w miesiącu październiku trzeba będzie rozliczyć umowę główną z SMW, wynegocjować i zawrzeć nową umowę z nowym wykonawcą oraz pozostałymi dwoma podmiotami realizującymi budowę: firmami Thales i Enamor.

„Należy pamiętać, że te próby, które w tej chwili właśnie realizujemy powinny być wykonane w 2015 r. Jakie będą oczekiwania finansowe poszczególnych firm dowiemy się na negocjacjach”.

Zastępca szefa Inspektoratu Uzbrojenia płk Waldemar Bogusławski

I tutaj też nie wiadomo, ile to wszystko będzie kosztowało. Jak na razie wiadomo, że finansowo umowa zawarta w 2013 r. została zrealizowana na poziomie 96 proc. Nie ma żadnych szans, by pozostałe cztery procent wystarczyły na dokończenie montażu wyposażenia pokładowego, jego uruchomienie w porcie, sprawdzenie w morzu, zrealizowanie uwag oraz wprowadzenie poprawek.

Jak na razie nikt nie mówi, jaki procent systemów pokładowych ma gwarancję producenta, a więc będzie naprawianych za darmo. Przedłużający się etap prób może jednak spowodować, że za uszkodzenia, jakie pojawią się podczas prób morskich będzie musiał zapłacić nie Wykonawca ale Zamawiający. Każdy, kto kiedykolwiek brał udział w odbiorze prototypowych okrętów doskonale zdaje sobie sprawę, jak dużo to może być wydatek.

Tak wyglądała końcówki wałów napędowych „Gawrona” w październiku 2012 r. Trudno jest więc wyrokować, jak cały napęd będzie się zachowywał podczas prób morskich siedem lat później. Fot. M.Dura

To wszystko przełoży się również na koszty eksploatacji okrętu. Patrolowiec „Ślązak” może stać się najdroższą w użytkowaniu jednostką pływającą Marynarki Wojennej. Kilkunastoletnie wyposażenie tego okrętu będzie prawdopodobnie musiało szybko pójść do remontu. Dodatkowo pojedyncze egzemplarze sprzętu spowodują, że bardzo trudne szkolenie będzie musiało być realizowane na systemach bojowych – co automatycznie spowoduje ich szybsze użycie.

Sytuacja w tym przypadku przypomina dokładnie to, co już wprowadzono w motoryzacji. Jeżeli chce się mieć gwarancję prawidłowego działania, trzeba co określony okres czasu lub określoną ilość roboczogodzin przeprowadzić przeglądy techniczne pojazdów, które musi zrealizować specjalistyczny serwis. Stocznia Marynarki Wojennej takiego pełnego serwisu niemal na pewno nie będzie w stanie zagwarantować, zważywszy na konieczność wsparcia eksploatacji nie tylko samego okrętu, ale i sprzętu, odpływ specjalistów w trakcie prac nad budową okrętu itd.

Sama decyzja by dokończyć „Gawrona” jako „Ślązaka” nie była błędem. Jednak sposób, w jaki to realizowano budził ogromne kontrowersje. Być może słowa pułkownika Bogusławskiego wskazują, że coś się zmienia na lepsze.

KomentarzeLiczba komentarzy: 104
zgrzyt
niedziela, 24 czerwca 2018, 21:33

To taka większa motorówka.

Adam
wtorek, 3 października 2017, 16:26

Przecież to kpina w żywe oczy. Śmiać się czy płakać ... sam już nie wi

Harry
poniedziałek, 2 października 2017, 21:52

Plany budowy korwet były ambitne. GAWRON miał być pierwszą. Później Europa zaczęła się rozbrajać wychodząc z założenia, że zagrożenia wojną nie ma. Wyprzedawano w Polsce majątek narodowy, ale najpierw go doprowadzano do ruiny. Intratne zakłady były przed prywatyzacjami remontowane, modernizowane, a później załogi słyszały: Zakład nie przynosi zysków!. Załogi do redukcji albo zwolnienia, a zakład przejmował KTOŚ z zagranicy ale w radach nadzorczych był zwykle TEN który do tego przyłożył łapę. Były koncepcje likwidacji zakładów zbrojeniowych, nie zamawiano w nich uzbrojenia. Nie było kasy na GAWRONa. Zamiast jego budowy przyjęto 2 korwety-złom made in USA. Nie było dobrej woli polityków czy decydentów wojskowych. Trzeba było tylko chcieć i przeznaczać kasę na budowę, a nie zwracać do budżetu państwa. Fachowców w stoczniach zwalniano, wysyłano na wcześniejsze emerytury. Dlatego... mamy to co mamy. Przypomnijcie sobie "tamte czasy" czyli po 1989roku: niszczenie zakładów, likwidowanie zakładów, wyprzedaż zakłądówredukcje pracowników w zakładach, zwalnianie całych niemalże załóg. Ludzie mieli mieć strach w oczach i mieli. Gdybym miał ukarać odpowiedzialnych za taki stan z GAWRONEM, to zacząłbym od tego człowieka który podjął decyzję o zwrocie pieniędzy na wojsko do budżetu państwa.

kubuskow
wtorek, 3 października 2017, 18:03

Czy były przewały? Były! Zawsze były i zawsze będą - taka natura człowieka i nie ma co się łudzić, że gdzieś ich nie ma. Po prosty może się lepiej kryją. Natomiast te rzewne historie o potędze naszego przemysłu z '89 to są już nudne, a w opowieściach o wielkich zakładach przemysłowych prawdą jest tylko to, że były wielkie. W '89 komuna upadła, bo upadła gospodarka. Nie było żadnych innych kluczowych przyczyn, pozostałe aspekty były następstwem upadku gospodarki. Ostatnie 10 lat komuny do dogorywanie przemysłu, który już w '80 był zacofany względem zachodniego (samochody, AGD, RTV). Te fabryki były w większości w takim stanie (niesprawna instalacja el., cieknące dachy, nierówne posadzki, rdzewiejące konstrukcje itp.), że nie było opłacalnym ich modernizować. Taniej było pobudować nową fabrykę. Stare były warte tyle co ziemia na której stały i złom stojący w środku.

Cezar
wtorek, 3 października 2017, 10:15

Macierewicz? Bo to on w zeszłym roku za pieniądze przeznaczone na wojsko kupił węgiel ze zwałów przykopalnianych.

cdee
wtorek, 3 października 2017, 09:33

Uzbrojenia nie wymyslaja i robia historycy, socjolodzy, prawnicy. A tylko tacy rządzą. Inzynierów , techników, wykształconych pracownikow wyrzucili oni za granice kraju

Edward
poniedziałek, 2 października 2017, 23:27

Historia - warto wiedzieć i pamiętać. Teraz trzeba działać i budować potencjał przemysłu zbrojeniowego w oparciu o w dużym udziale nowe, młode kadry. Jednocześnie wzmacniać potencjał obronny - co możliwe budować w Polsce, braki uzupełniać zakupami. W tej chwili jednym z rozsądnych rozwiązań mógłby być zakup dwóch zmodernizowanych całkiem niedawno australijskich fregat HMAS Newcastle i HMAS Melbourne.

Księgowy
poniedziałek, 2 października 2017, 21:26

Rozsądnym wyjściem wydaje się oparcie programu ,,Miecznik'' a może i ,,Czapla'' na projekcie ,,Gawron'' i zamówienie trzech korwet w ramach ,,Miecznika'' lub nawet sześciu jeśli połączymy program ,,Miecznik'' z ,,Czaplą'' - ,,Ślązaka'' należy potraktować wówczas jako jednostkę prototypową/testową/badawczą służącą przetestowaniu i sprawdzeniu rozwiązań oraz uzbrojenia i wyposażenia, harmonogramu prac, współpracy z kooperantami oraz określeniu rzeczywistych kosztów i możliwości budowy okrętu tej klasy w polskich stoczniach i towarzyszących procesowi budowy problemów i znalezieniu ich rozwiązań. Wyłonionego w postępowaniu przetargowym wykonawcę kolejnych trzech/sześciu okrętów należy zobowiązać w ramach kontraktu do przeprowadzenia testów ,,Ślązaka'', wprowadzenia poprawek i niezbędnych napraw, tak by był on w pełni sprawną i gotową do wykonywania zadań jednostką - w ten sposób prace wykonane na ,,Ślązaku'' (a nawet popełnione błędy) nie pójdą na marne a koszty jednostki prototypowej (które zawsze są wyższe) rozłożą się na trzy/sześć kolejnych jednostek co pozwoli zmniejszyć do rozsądnych wielkości koszt jednostkowy pozyskiwanych okrętów, dodatkowo użytkowanie czterech/siedmiu jednostek opartych na tym samym projekcie uprości logistykę, obsługę, naprawy i szkolenie załóg. Problemem jest jak zawsze w Polsce zapewnienie stałego wieloletniego finansowania programu i tutaj należy właściwie skonstruować harmonogram prac biorąc pod uwagę z jednej strony możliwości budżetu MON a z drugiej możliwości wykonawcy, tak żeby nadmierne wydłużenie procesu pozyskiwania okrętów nie generowało dodatkowych kosztów - tak jak w przypadku ,,Ślązaka'' a z drugiej strony, żeby wartość kontraktu nie wzrosła na skutek wymuszenia u wykonawcy dodatkowych inwestycj w infrastrukturę stoczniową niezbędną do budowy kolejnych jednostek. Rozsądnym rozwiązaniem do sfinansowania projektu budowy trzech/sześciu kolejnych korwet byłaby emisja przez MON dedykowanych temu celowi obligacji z terminem wykupu rozłożonym tak w czasie, żeby nadmiernie nie obciążać budżetu MONu i nie wpływać na inne programy modernizacji sił zbrojnych. Wprowadzenie nowych okrętów w miejsce starych i wyeksploatowanych powinno dać oszczędności na kosztach eksploatacji, które z nawiązką pokryją odsetki od obligacji, plus jeszcze impuls rozwojowy dla stoczni i ich kooperantów. Warto zwrócić uwagę, że w podobny sposób, z tym że z wykorzystaniem leasingu Czesi czy Węgrzy sfinansowali pozyskanie samolotów JAS-39.

OficerMW
środa, 4 października 2017, 01:04

Wzorowanie na najwiekszej porazce polskiego przemyslu stoczniowego budowy serii korwet jest niedorzecznoscia tym bardziej ze uzyty sprzet i technologie nie odpowiadaja juz obencym wymogom pola walki. Powyzsza propozycja jest proba zakamuflowania skandalu finansowego i oszukania nas wszystkich - podatnikow.

kubuskow
wtorek, 3 października 2017, 17:37

Uwagi finansowo prawne - MON nie może wypuścić specjalnych obligacji. Każde ministerstwo występuje w dwóch osobach, jako pracodawca (zakład pracy) oraz jako jednostka administracyjna. Dokładnie to pierwszym jest ministerstwo zarządzane przez Dyrektora Generalnego (on kupuje spinacze i zatrudnia pracowników), a drugim Minister jako organ administracji centralnej (nie mylić z konkretną osobą fizyczną). Jeżeli umowę podpisuje Minister to robi to w imieniu Skarbu Państwa i odpowiada za to aby umowa mieściła się w przydzielonym budżecie. Analogicznie wszystkie przychody Ministra lub ministerstwa są przychodami Skarbu Państwa i trafiają do wspólnego worka. Jeżeli Minister wypuściłby obligacje, to były by to obligacje Skarbu Państwa. Kasa z nich trafiła by do Skarbu Państwa (wspólnego worka). Sytuacja rozpatrywana w poście powyżej (nakłady inwestycyjne na rozpoczęcie produkcji) mogła by zostać rozwiązana, jeżeli to PGZ lub stocznia wypuściłaby obligacje. Aby podnieść ich atrakcyjność na rynku Skarb Państwa - poprzez MON - mógłby je poręczyć. Jednocześnie warto podnieść główną różnicę pomiędzy leasingiem, a najmem. Jeżeli rzecz nam się popsuje to jako jej użytkownik przy leasingu koszt naprawy lub straty w związku z kradzieżą jest po naszej stronie, natomiast przy najmie to nie użytkownik takimi rzeczami się zajmuje. Jednocześnie w skali Skarbu Państwa leasing i obligacje (w obu przypadkach koszt utrzymania sprzętu po stronie wojska) różnią się pod względem rozliczania ich w budżecie i wypełniania ograniczeń deficytu budżetowego.

Gff
wtorek, 3 października 2017, 09:43

Ale w tej stoczni nie ma kadr. Ci co spawali kadłub, montowali wyposażenie już dawno nie pracują. Ich wiedza, doświadczenie poszło w.... świat. Ta stocznia od lat nic zbudowała a remonty to kolejny powód do zaorania zakładu. Jedyne wyjście to budowa okrętów w Remontowej.

cdee
wtorek, 3 października 2017, 09:31

POPIERAM. Zrobic jeszcze 6 szt i dac sobie spokój z Miecznikiem i Czapla. AA swoja droga , kryptonimy to urzedasy z MON potrafia wymyslać. I tylko tyle

Roberto
wtorek, 3 października 2017, 08:56

1. Czy gdziekolwiek spisano i zgromadzono wnioski z budowy? Listę "błędów" i "lekcji"? 2. Czy można wskazać zespół projektowy który z rzetelnością podsumuje projekt? 3. Czy ktokolwiek poczuł się do tego że te 17 lat może stanowić Nasz kapitał know-how?

Al.S
wtorek, 3 października 2017, 01:58

Nareszcie ktoś się tutaj rozsądnie wypowiada. Nie mam wglądu w takie szczegóły jak udział w ogólnym koszcie tego okrętu środków wydanych na zakup specjalistycznych maszyn, które były konieczne do montażu kadłuba okrętu, ale domyślam się że były one spore. Studiowałem jakiś czas temu w Wielkiej Brytanii, a jednym z moich wykładowców był były inżynier-stoczniowiec, zatrudnony w kilku brytyjskich programach zbrojeniowych i jako taki posiadający doskonałą wiedzę na te tematy. Wdałem się z nim kiedyś w dyskusję na temat Gawrona i pierwszą rzeczą, na którą wskazał był fakt, że wszyskie projekty stoczni Voss& Blohm, z której pochodzi linia okrętów MEKO, wymagają użycia bardzo specjalistycznego parku narzędziowego, dla którego właściwie nie ma innych zastosowań. Zatem produkty V&B są obarczone wysokim poziomem kosztów stałych, wynikających z zakupu odpowiednich narzędzi, Nasi decydenci, którzy brali się za projekt ponad półtorej dekady temu zapewne nie do końca zdawali sobie sprawę z tych uwarunkowań. Dzisiaj, kiedy okręt jest praktycznie na ukończeniu, wiadome jest że stocznia dysponuje technicznymi możliwościami, aby podjąć się produkcji seryjnej. Trzeba brać pod uwagę fakt, że MEKO -100 to są wciąż bardzo zaawansowane technologicznie jednostki, o tonażu wystarczającym, aby zabudować na nich wszystkie systemy, jakie powinien mieć okręt adekwatny do współczesnego pola walki. Wystarczającą rekomendacją powinien być tu fakt, że najnowsze izraelskie korwety Sa'ar-6 będą bazowały na zmodyfikowanym kadłubie tej samej serii. Moim zdaniem, nie ma sensu trwonić pieniędzy na wdrażanie od nowa kolejnego projektu. Obecny wymaga solidnego audytu i określenia jak zdobyte w jego realizacji doświadczenia dadzą się wykorzystać w budowie kolejnych jednostek. Gawron miał i ma złą prasę, ale pamiętajmy, że po tak długim okresie realizacji, w jego koszcie obecnie solidną część stanowią środki wydane na konserwację i bieżące utrzymanie.

SMW
piątek, 4 maja 2018, 09:38

Prawda ! Gratuluje powiazania faktow. SMW musiala wybudowac hale gdzie w warunkach demagnetyzacji mozna bylo plazma wycinac elementy kadluba. To kosztowalo SMW prawdziwa fortune. No ale skoro 6 szt korwet mialo byc...a potem okazalo sie ze SMW ktos zrobil w balona. To samo z cedzeniem pieniedzy co jakis czas, a co za tym idzie przestoje byly notoryczne. No i co chwila trzeba bylo poprawiac np farby podkladowe, bo stare zdazyly ulec zniszczeniu.

Paweł
poniedziałek, 2 października 2017, 21:22

Do tego prowadzi udział państwa i jego preferowanie w gospodarce. Nie wiedzą ile jeszcze wydadzą????? Wiadomo to nie ich pieniądze. Co chwila jakiś ciekawy neews. Ciekawe np.ile jeszcze będzie przetargów na autobusy by wreszcie wygrał Autosan?

Cezar
poniedziałek, 2 października 2017, 21:20

Nie wiedzą ile ten projekt jeszcze będzie kosztował ? Niech ogłoszą dialog techniczny w sprawie możliwości zorganizowania przetargu na dokonanie oszacowania kosztów jakie trzeba ponieść aby dokończyć budowę patrolowca Ślązak.

CB
wtorek, 3 października 2017, 00:38

Przeczytaj dokładnie artykuł: skoro nie wiedzą do końca co jest sprawne, a co nie, to jak mają określić bez prób ile to będzie jeszcze kosztowało? Po prostu po tylu latach od zamontowania niektórych urządzeń i ich bezczynności nikt nie jest w stanie powiedzieć jakie czekają niespodzianki podczas uruchamiania. Tym bardziej, że serwisy uruchomieniowe i gwarancyjne już się pokończyły...

Wojciech K
wtorek, 3 października 2017, 10:48

to dopiero skandal... jeszcze dwa dni temu czytałem tutaj że będzie to 4%!!! całkowitej sumy a teraz BUM. a zapomniałem że to MON i A.M. tak jak z tymi śmigłowcami co są już od grudnia.

J.
wtorek, 3 października 2017, 14:46

Słabe kolego. Śmigłowce, to oczywiście wpadka AM, ale za Ślązaka, to on akurat odpowiada w najmniejszym stopniu. Pierwszy winny to Zemke ze swoim szefem Millerem (zatrzymanie finansowania zaraz po rozpoczęciu budowy), kolejni to Sikorski i Szczygło (choć za ich czasów to nawet lekko ruszyło), potem słynący z idei "budowy beznakładowej" Klich. Siemoniaka bym nie winił. Był wprawdzie za cienki, żeby się postawić Rostowskiemu i Tuskowi, więc budowa szła powoli, ale ile mógł, tyle w tamtym chorym układzie zrobił, a przede wszystkim okręt uratował, bo Tusk miał zamiar go sprzedać. Teraz można już tylko kończyć przy pomocy SMW, bo nikt za nich tego nie zrobi, a że firma najwyższych lotów nie jest (choć zyski już przynosi), to tak wygląda, jak widać. Jedyna nadzieja, że PGZ coś z tym zrobi.

Andrzej polskiego brzegu
wtorek, 3 października 2017, 13:37

bo wiesz Wojciechu...Tanio pozyskanie. Jak tych 70-50 heli. Jak widziano na "Bizonie" rok temu gacie na Rosiu - zamiast Lubawy, to pewnie droga ona. no zwodowali w 2014? Tak, a co pod dziobem od 2012, a tego nikt nie widzi. Bo w wodzie. DoPadli za to brdm-y dla prywatnego interesu. w tym 2015..Tego dopatrzyli

Żeglarz
wtorek, 3 października 2017, 10:39

Słabszą (bo żadnej) Marynarkę Wojenną to mieliśmy tylko pod zaborami...

dd
poniedziałek, 2 października 2017, 20:47

A my chcemy samodzielnie budować okręty podwodne, które są bardziej skomplikowane, a dotyczące ich wymogi w zakresie bezpieczeństwa i bezawaryjności mocno wyśrubowane. Później chcemy budować fregaty.... Aż strach pomyśleć ile to wszystko będzie to kosztowało i jak się skończy...

real
wtorek, 3 października 2017, 05:42

problemem nie jest budowanie okretow w polsce bo w polsce buduje sie statki caly czas glownie dla odbiorcow zagranicznych i ci przychodza po wiecej bo nie ma problemow ani z jakoscia ani czasem budowy ani kosztami produkcji.problemem(jak na razie) jest budowanie okretow w tej konkretnej stoczni bo jest to jedyna stocznia chyba na swiecie ,ktora nie wie ile czasu zajmie i ile bedzie kosztowac wybudowanie u nich jednostki.nikt tego nie jest w stanie zrozumiec.nawet prokuratura wojskowa w poznaniu w swoim czasie sie tym zajmowala(sprawa "gawrona") ale sprawa zostala umorzona...z powodu przedawnienia.a wiec tak dlugo jak okrety nie beda budowane przez ta stocznie to polska jest w stanie budowac i okrety podwodne i lotniskowce bo sekcje do lotnskowca byly w polsce budowane o czym moze niewielu pamieta bo to byla po prostu nudna produkcja w ustalonym czasie za ustalone pieniadze,nic dramatycznego jak z stocznia mw, a pozniej nastepne kontrakty do golenia bo nikt nie ma czasu sie p. jak ci z mala korwetka budowana za pieniadze i w czasie wiekszym niz budowa lotniskowca.tam po prostu trzeba wymienic przynajmniej czasc zalogi bo ta stocznia wyglada na jakas przechowalnie a nie na zaklad produkcyjny albo trzeba zmienic cos innego jesli zaloga jest jednak kompetentna.jesli stocznia nie jest w stanie produkowac statkow /okretow to znaczy ze stocznia nie funkcjonuje z jakiegos konkretnego powodu/ow,ktore trzeba po prostu rozwiazac.zobaczyc jak te rozwiazania funkcjonuja i czy funkcjonuja i dopiero wtedy dawac im kontrakty na nowe okrety.cos tam potrzebuje naprawy od zaraz,.jesli oni sami nie potrafia to trzeba im pomoc bo to publiczne pieniadze.

oskarm
wtorek, 3 października 2017, 00:44

@dd To zalezy jak projekt bedzie zarzadzany. Jesli obie strony beda chcialy sie dymac jak w przypadku Gawrona lub kontrakty beda podpisywane na zasadzie byle by wydac kase i nie zwrocic nic do budzetu, to bedzie tak samo drogo...

Saracen
wtorek, 3 października 2017, 10:24

Proponuję rozpocząć dialog techniczny w celu zbadania możliwości zorganizowania przetargu na dokonanie oszacowania kosztów dokończenia budowy patrolowca "Ślązak"

Lord Godar
wtorek, 3 października 2017, 21:16

Ze stoczni prosto na cokół z nim ... Jako największy i najdroższy pomnik głupoty , niekompetencji i przykładu marnotrawstwa naszych pieniędzy przez nasze władze i MON. Kadłub jest długi , więc pomieści nazwiska wszystkich odpowiedzialnych , nawet dużymi literami ... Dla potomnych ...

kim1
środa, 4 października 2017, 13:40

Jestem za!.

PŁAWIKONIK
wtorek, 3 października 2017, 21:05

jest wyjscie z patu postawić "toto' przy ORP Błyskkawicy...ustawić jako "muzeum politycznego realizmu technicznego"... wprowadzać wycieczki opowiadając ustami przewodników o subtelnościach nadrealizmu z realizmem ...i kasa będzie na kotwicę

ktos
wtorek, 3 października 2017, 10:15

A moze okreslic kto odpowiada za taki stan? Dlaczego podpisywano umowy kompletnie bez sensu? Jesli MON nie jest w stanie znalezc winnych to podpowiadam... na ostatniej stronie umowy sa podpisy zamawiajacego...

Voytek
wtorek, 3 października 2017, 10:09

Przerażające. Pół życia spędziłem wśród stoczniowców największych stoczni śwaita. Wdrażałam informatykę obejmującą projektowanie, przygotowanie informacji produkcyjnych, definicje materiałów oraz planowanie. Nigdy i nigdzie nie widziałem czegoś takiego. To kompletny brak profesjonalizmu, podejrzewam że przede wszystkim ze strony zamawiającego. Pozdrawiam wszystkich stoczniowców.

Sinus
poniedziałek, 2 października 2017, 19:56

"w 2013 r., zadecydowano o zmianie konfiguracji okrętu i przeklasyfikowaniu korwety na okręt patrolowy „Ślązak”, ukrywano, że trzeba będzie dokończyć jednostkę, której stanu technicznego nikt tak naprawdę nie znał" - Standard działania poprzedniego MON.

Boczek
wtorek, 3 października 2017, 15:04

Na przełomie 2015/2016 ludzie z TKMS szacowali rozpoczęcie prób w morzu na przełom 2016/2017 - ewentualnie początek 2017. Dlaczego aktualny MON nie wykorzystał tej sytuacji i nie skorzystał z oferowanej pomocy? Sinus, jak na razie to aktualny MON pokazał na wszystkich płaszczyznach najwyższe dyletanctwo ostatnich bez mała 30 lat. Najważniejsze wsypy: - brak jakiejkolwiek interwencji budowę G/S - zerwanie H225M - zerwanie M+C i odwrócenie kolejności projektów M+C i ORKA i tym samym skumulowanie ich na ten sam czas. M+C jest projektem prostszym, do którego siłą rzeczy jesteśmy już przygotowanie przez G/S. Oferty leżą od roku na biurkach. Pewnie już zwrócone, lub doku zniszczona po zerwaniu projektu, bo klasyfikowana. Kiedy ostatni (czy ostatnie 2) Miecznik byłby budowany, malałoby to obciążenia i wchodziłaby ORKA. Przy aktualnym planie z któregoś z tych programów będziemy musieli zrezygnować. - związany z poprzednim zakup stoczni bez rozpoczęcia np. programu M+C aby zagwarantować obciążenie. - to samo - kolejność dotyczy WOT. WOT przeżera kapitał inwestycyjny w modernizacje. Do 2022 jest to równoważność 2 OP z najwyższej Polki lub 4 Miecznikow. - brak decyzji o przyłączeni się do Norwegów do programu 212CD (ekstremalnie ważne, aby robić CMS - również dla M+C - z Kongsbergiem, a nie innym oferentem) - położenie kompletne Wisły i zwlekanie bez jakiejkolwiek potrzeby z Narwią - brak uruchomienia jakiegokolwiek programu pozyskania czegokolwiek - oprócz "kapiszonów" Przy poprzednim MON, Mieczniki byłyby już budowane (na początek tego roku były wstępnie planowane listy materiałowe - łatwe, bo M+C to G/S+), a przy ich okazji kończony G/S z Niemieckim wsparciem. Siłą rzeczy ruszyła by z dużym prawdopodobieństwem Narew, bo był zamysł stosowania tych samych efektorów - CAMM lub CAMM-ER. Czekano na ich rozwój, bo obowiązywała zasada proven design i to albo przez państwo NATO albo EU - aby nie wyłączać Szwecji. Dziś CAMM wchodzi w GB do służby i tym samym droga dla nich jest otwarta. Może inny przykład. Wyobrażasz sobie AM jadącego do Korei Pd. i kupującego licencję na podwozia aby w końcu przeciąć ten węzeł gordyjski? Wiesz co dziś jest problemem MON? Oni mnie myślą i nie planują racjonalnie, a ideologicznie - podstawowe warunki, aby się coś nie udało.

CB
wtorek, 3 października 2017, 00:32

No i? Obecny rząd razem z MON jest już przy władzy ponad 2 lata i też nie potrafią określić jaki jest stan tego okrętu i ile będzie kosztowała dalsza budowa.

asdasd
wtorek, 3 października 2017, 14:57

Decydenci odpowiedzialni za ten projekt i prace nad nim powinni go dokończyć, zapaść się pod ziemię i nigdy nie brać się za nic innego.

jola
środa, 4 października 2017, 01:53

powinni spłacać konsekwencje swoich czynów

cdee
wtorek, 3 października 2017, 09:37

to samo było z Iryda. Bo w perspektywie była "prywatyzacja", wyjazdy, wziatki, no i sprzedaż czy oddanie zakładów. Wiec przemysłu lotniczego juz nie mamy. Wiekszosci przemysłu zreszta tez

Marzenia dobra rzecz
wtorek, 3 października 2017, 13:39

Iryda, samolot który rozpadał się w powietrzu a sami konstruktorzy stwierdzili że nie mają możliwości spełnienia warunków postawionych w założeniach. Dopiero prawie 20 lat później w latach 90 dzięki zakupowi technologii z zachodu udało się rozwiązać część problemów. Nawet nie mieliśmy sensownych foteli do nich. Całe szczęście że uwalili ten projekt

Bart
poniedziałek, 2 października 2017, 19:26

Budowe gawrona/slazaka moge tylko skometowac jednym zdanie wypowiadanym przez Homera J Simpsona , D'oh...

men
wtorek, 3 października 2017, 09:35

Najtragiczniejsze w tym wszystkim jest to że dalej nie ma jednoznacznie określonej roli MW w SZ i szerzej w Polityce Obronnej RP - a to podstawa snucia wszelkich wizji na ten temat - stan impotencji decyzyjnej będzie niestety trwał dalej

darek
środa, 4 października 2017, 13:50

Bo to jest ORP ,,Miś". Okręt na miarę naszych możliwości.

MirekOpole
poniedziałek, 2 października 2017, 19:15

Może zwyczajnie trzeba to oddać na złom by oszczędzić pieniądze? Niech ktoś to wreszcie zrozumie. Tye.

oskarm
wtorek, 3 października 2017, 00:46

@Mirek Na tym etapie bylaby to najglupsza decyzja jaka mozna podjac.

anakonda
wtorek, 3 października 2017, 09:01

Co tanie to drogie co do wszystkiego to do niczego ,taki scenariusz jak z oglądamy Gawronem da sie przewidziec i można mu zapobiec .Ciułanie i brak zdecydowania maja tragiczne konsekwencje.

Dziad
poniedziałek, 2 października 2017, 19:10

Jedynym wyjsciem z tej sytuacji jest kontynuacja projektu Gawron w zmodernizowanej wersji - wielozadaniowej korwety z hangarem dla śmigłowca.

Edward
poniedziałek, 2 października 2017, 21:14

Jedynym rozsądnym wyjściem jest: zorganizowanie kompetentnego zespołu dla szybkiego sfinalizowania budowy tego okrętu, pomyślne przeprowadzenie prób, przeszkolenie załogi i jego wprowadzenie do służby. Konieczne do poniesienia koszty nie mogą być przeszkodą - trzeba je szybko i profesjonalnie określić i ... ponieść! Ten patrolowiec rzeczywiście powinien mieć przywrócone cechy rasowej korwety wraz z uzbrojeniem w broń rakietową i torpedy oraz ze śmigłowcem na pokładzie /w hangarze (Seahawk lub tp.). Taki powinien być finał i wszystko na gwarancji producentów rwszystkich zespołów urządzeń. Polski nie stać na inne scenariusze dla tego Gawrona.

jassm-158
poniedziałek, 2 października 2017, 19:09

tak o to z Gawrona zrobili zdechłego wróbla:):) Politycy sa wybitnie uzdolnieni w kwestii i ruinowaniu założeń poprzedników, bo jak jeden słusznie chciał wybudować GAWRONY to drugiemu który przyszedł na miejsce poprzednika nie wypadało dalej prowadzić program bo przecież chwała i zasługi będe nie dla niego, gdyby jednak interes partyjny był to wybudowali by nawet lotniskowce a gdzie są ci biedni marynarze którzy czekają od 20 lat na jeden nowy okręt!!!!! czyżby znowu społeczeństwo znowu musi siegać do własnych kieszeni i metoda składek uzbierać na okręt klasy fregata czy aż tacy biedni jesteśmy? czy tylko takich mamy polityków którzy wiedzą gdzie pobierać diety pesje kredyty i inne ale nie potrafią i niechcą kupić zbudować 3-4 fregat. Smutne

Wlad
poniedziałek, 2 października 2017, 23:54

Masz rację. Kolejni "nieomylni" na czele MON, mieli diametralnie różne koncepcje armii (w tym MW). Silna "pięść pancerna" rozpoczęto prace nad czołgiem "goryl", nowym bwp oraz "Krabem" i "Loarą". Kolejny "nieomylny" - to silne lotnictwo (kupiliśmy chociaż F-16) i OPL, a marynarka wojenna to NDR-ry i z enerdowskiego odzysku kutry typu "Orkan" oraz te nieszczęsne Gawrony. Goryl, bwp i Loara na odstrzał. Kolejnemu "mądremu" marzyła się kawaleria powietrzna na śmigłowcach (miało ich być ponad 120) oraz lekkie oddziały lądowe na jeepach i KTO, który mieściłby się w Herkulesach (dlatego udało się z "Rosomakiem"). Gawrony poszły na odstrzał (kupiliśmy od Amerykanów dwie stare wybebeszone fregaty i norweskie wiekowe op., na odstrzał poszła planowana modernizacja czołgów T-72. Koncepcji i wariacji obrony narodowej i wyposażenia armii w konkretny sprzęt. W ten sposób każdy z "nieomylnych" z MON ma na koncie co najmniej wymierne miliardowe straty, tych niewymiernych nie licząc. Konsekwentne realizowanie przez kilkanaście lat jednej koncepcji, skutkowałoby tym, ze MW posiadałaby i nowe korwety i nowe okr. podwodne; własny czołg i bwp, a także śmigłowce wielozadaniowe, jak i śm. szturmowe, a system obrony plot/prak z pewnością byłby już wdrażany.

kim1
środa, 4 października 2017, 13:33

Kto i po co do umowy na budowę korwety Gawron a później okrętu patrolowego Ślązak, wprowadza aż 21 aneksów?? Wynika z tego, że sama umowa była wadliwie spisana.

CB
środa, 4 października 2017, 19:14

Przecież ten okręt buduje już któryś rząd z kolei. Policz ile przez te 16 lat przewinęło się partii, ministrów finansów, ministrów MON itp. itd. Nie dość że zmieniały się koncepcje, to ciągle brakowało pieniędzy, więc te aneksy dotyczyły po prostu finansowania. Nie ma kasy: aneks nr 1 - torpedy wybierzemy i zapłacimy za nie później. Dalej nie ma kasy: aneks nr 2 - rakiety wyłączymy do oddzielnego postępowania (czyli zapłacimy kiedyś później) I tak w kółko. Wszelkie aneksy dotyczą w zasadzie samych wyłączeń urządzeń i uzbrojenia z pierwotnego kontraktu.

roland
wtorek, 3 października 2017, 19:55

Te okręty mogły być już w służbie.Trzy korwety typu Gawron chcieli nam wybudować Niemcy (projekt MEKO A-100 z niemieckiej stoczni Blohm und Voss w Hamburgu). Byłoby solidnie, nowocześnie i terminowo. Ale nie, my sami, my umiemy, my wiemy jak, damy radę, będzie taniej. I co? Wstyd na Europę. Budujemy tak długo, jak Amerykanie lotniskowiec z napędem atomowym. A w końcu będzie to motorówka prawie bez uzbrojenia.

lo
środa, 4 października 2017, 01:10

Kpiną to są sny o Flocie Bałtyckiej. To jezioro jest nam wrogiem od 1000 lat. Nie mamy historii morskiej na miarę Rosji, Niemiec czy nawet Danii i Szwecji. My mieliśmy problem z Miastem Gdańsk a co dopiero z sąsiadami. Czas skończyć megalomanię o Bałtyku a już jak słyszę o fregatach i wizjacg niemal oceanicznych to się pytam po co i komu? Oceany i morza zostawmy specjalistom z W.Brytanii i USA. Jak chcą naszego wsparcia w misjach to siły lądowe lub powietrze możemy dać. Sobie dajmy luz. Współczesna historia IIIRP i Gawron pokazały, że idziemy w nurcie jak poprzednie 1000 lat. Postawić na NDR, drony morskie i powietrzne, miny, rozpoznanie, siły powietrzne i wisienka na torcie: Orka i koniec. Zagrożenie z morza szybko nam nie grozi. A jak ktoś się boi o tankowce LNG to już sami USA o nie zadbają jak od nich kupimy. Nawet jak przyjdzie za to zapłacić to może być taniej niż samemu.

sojer
wtorek, 3 października 2017, 23:15

Pod warunkiem, że byśmy zapłacili... tymczasem na Ślązaka przez 16 lat wydano jakieś 700 mln-1 mld PLN. To nieco mniej niż kosztuje jedna identyczna korweta K-130, ale budowana w sposób terminowy, z finansowaniem, w serii, a nie w formie kroplówki dla stoczni, która nie chce go dokończyć, bo jak go ukończą stracą źródło finansowania i pracę. Oczywiście możemy dzisiaj złożyć zamówienie na trzy K-130 lub 3 Gowindy lub trzy Sigmy, a za pięć lata odbierzemy ostatni okręt... ale pod warunkiem, że zapłacimy lub zaciągniemy kredyt na miliard euro.

ppor
wtorek, 3 października 2017, 14:14

Polska to bogaty kraj i ma bardzo zdolnych specjalistów - projektantów, stoczniowców i decydentów róznej maści .....

Edward
wtorek, 3 października 2017, 14:13

Ciągle mamy nadzieję, że po przeglądzie sytuacji i niezbędnym okresie porządkowania spraw katastrofalnie zaniedbanej Marynarki Wojennej, MON i PGZ wchodzą we względnie klarowną przestrzeń, która daje im możliwość podejmowania szybkich, optymalnych i racjonalnych decyzji. Stan MW, jaki osiągnięto dzięki mozolnej i konsekwentnie przez kilkadziesiąt lat realizowanej destrukcji wymaga obecnie poddania jej radykalnej (szokowej) kuracji . Nie da się uniknąć wpompowania w MW potężnych środków, jeśli zdecydowani jesteśmy przywrócić nam minimum bezpieczeństwa.

Zbulwersowany podatnik
poniedziałek, 2 października 2017, 18:49

Wsadzić do niego atomówkę od Amerykanów, wtedy każdy będzie się go bać bez względu czy będzie posiadał Gromy jako opl i 2x wkm jako broń ofensywną. A tak na poważnie (bo stratę prawie miliarda złotych na budowę kadłuba i jednostki napędowej trzeba obrócić w żart) jakim uzbrojeniem będzie dysponować nasz okręt?

ewe
poniedziałek, 2 października 2017, 18:40

Koszt nieznany hehe normalnie się popłakałem

mobile4you
wtorek, 3 października 2017, 00:51

Dziwne, jest to, że nie zostało to w należyty sposób zakonserwowane (jeżeli wystarcza) lub przeglądane/serwisowane podczas postoju. Na podstawie wykonywanych lub nie przeglądów i konserwacji można oszacować koszty. Problem, w tym, że nikt nie sporządził dokumentacji eksploatacyjnej, aktualizowanej w miarę doposażania. Każdy się boi, bo wyjdzie prawda o kosztach wyposażenia przekraczająca wartość skorupy ...

CB
poniedziałek, 2 października 2017, 20:25

A co w tym dziwnego? Gwarancje i bezpłatne serwisy już się na większość urządzeń pokończyły, a dopiero po próbach (najpierw portowych na uwięzi, a później morskich) będzie wiadomo co trzeba wymienić czy naprawić. Cieszą się tylko wszyscy dostawcy zewnętrzni, którzy za swoje urządzenia oraz ich uruchomienie i serwis gwarancyjny już pieniądze dostali, a teraz skasują drugi raz za uruchomienie i serwis pogwarancyjny tych samych, jeszcze praktycznie nieużywanych urządzeń ;]

Anty C-cal przed 500+
poniedziałek, 2 października 2017, 18:40

czyli dociekliwi co robi Obecny, prorocy, przypominacze ostatnich Dwu lat doczytali o - nastym aneksie z roku 2013...stanu technicznego nieznanego(!)...niedaleko na Analizy jest za to o handelku brdm-2...stycznia...2015 ale to Byli najlepsi od 1989. Maca nie jest

trubadur
poniedziałek, 2 października 2017, 22:23

ale czemu, patrz? to przecież jak patrzeć w oddali, okręt wojenny a nie caracal co znowu od francuzów za dolara peset kupić i remontować w nieskończoność? to chyba żart? ale zgadzam się z tobą i nie okręt a caracal ze 120 armatą w Afganistanie co raz szalał a my i tak nie...co ty na to? opinii twojej z utęsknieniem wyglądam okno otwarte....

Antoni
środa, 4 października 2017, 12:58

Dobrze że na jednym zdjeciu jest gaśnica. Widac robota pali im sie w rękach. Statek był zamawiany za rządów SLD. Kupe czasu temu. Przydałaby sie komisja śledcza na wyłapanie nieudolnosci ludzi odpowiedzialnych za ten projekt.

Realista
środa, 4 października 2017, 01:54

Za parę lat kolejna zmian nazwy i koncepcji, ORP Wrona okręt wsparcia logistycznego ....

gegroza
wtorek, 3 października 2017, 02:03

A ja się pytam gdzie siedzą winni ? Bo to ze jest źle to wszyscy wiemy. kto jest winny i gdzie popełniono błędy ?

luka
poniedziałek, 2 października 2017, 18:21

Koszt nowoczesnej korwety to tak z 250-300 milionów euro - nie wiem jak ktoś u nas mógł liczyć że wybudujemy taką jednostkę za 150 czy nawet 300 milionów ale złotych (bo jakoś tak miały kosztować te okręty). Ale winnych oczywiście brak - umowy tak skonstruowane, że nie ma komu postawić zarzutów.

gts
poniedziałek, 2 października 2017, 22:50

Koszt w glownej mierze zalezy od przeznaczenia a tym samym wyposazenia. Koszty wahaja sie mniej wiecej od 184mln $ za Visby, przez 220 mln $ za Sigme dla Indonezji do 309 mln $ za K130. (Nie wiem z jakiej strony wziales Eur?) Oczywiscie sa jeszcze jakies tansze egzotyki, no ale nie posuwajmy sie w takie skrajnosci. Pewnie trzymajac program w ryzach mozna by uzyskac cene takiej Sigmy przy serii 7 okretow co daloby 800 mln zl za sztuke. Zgadza sie z tym co pisalem wczesniej. Nasz Gawron dzis to koszt 2 okretow budowanych przez Damena. Owszem to sa szacunki mniej lub bardziej optymistyczne, no ale nie lepiej bylo wspolpracowac, a nie samemu udawac ze sie zlozy okret nie majac kasy i umiejetnosci czytania schematow chocby na "towar z Ikei"? Rzeczywiscie w annalach typu 621 mozna przeczytac ze zakladano maksymalne koszty na poziomie 500mln zl, i jest to mocno zanizone oczekiwanie. Powiedzmy ze dzis nalezaloby oczekwiac ceny ok 1 miliarda zl za jednostke. Dajmy sobie jednak spokoj, cudem hedzie jak w koncu skonczymu ten okret, bo na nic innego juz sie kasa nie znajdzie. Poza tym z takim podejsciem do ratowania przemyslu zbrojeniowego w Polsce, sami na wlasna reke, bedzimy mogli sobie opanowac technike budowania okretow drewnianych, a nie nowoczesnych korwet, a co dopiero fregat.

Fryz5
środa, 4 października 2017, 01:31

Przestańcie tak narzekać na inżynierów, to nie jest problem techniczny, a przede wszystkim finansowy i polityczny. Wyłożyć trzeba jeszcze pewnie z 300 mln zł i będzie dobrze. Jak nie było zabezpieczenia finansowego całego projektu, to kto zaczyna robotę. A jeszcze szpenie w międzyczasie poradzili żeby z korekty zrobić patrolowca - tych trzeba ścigać i do paki bo można podejrzewać o pracę dla obcego wywiadu. Zmieniając projekt w trakcie budowy, to w sam raz przepis na porażkę.

kim1
środa, 4 października 2017, 13:39

Jak to problem finansowy i polityczny to gdzie są odpowiedzialni za to politycy i ministrowie finansów? Gdzie jest odpowiedzialność za złe decyzje w naszej polityce? Dlaczego w zakładzie pracy pracownik jak podejmie złą decyzję to jest odpowiedzialny za nią a polityk za swoją pracę nie jest rozliczany? Później mamy takie problemy jak obecna budowa i dokończenie okrętu patrolowego ORP Ślązak.

CB
środa, 4 października 2017, 10:38

Trochę przesadzasz, bo te "zmiany projektu w czasie budowy" o których piszesz, nie polegały na przebudowie połowy okrętu, a właściwie tylko na wykreśleniu części uzbrojenia z powodu braku pieniędzy właśnie. Podstawowe systemy nadal pozostały i teoretycznie uzbrojenie można dołożyć, ale o tym nie wspomina nawet obecna władza z ogromną nadwyżką budżetową podobno.

Cynik
środa, 4 października 2017, 12:47

Ludzie którzy od początku byli zaangażowani w ten projekt przez brak pieniędzy i determinacji państwa polskiego w chęci zbudowania realnie tego okrętu ponieśli kompromitującą porażkę. NIE MAMY JUŻ PRZEMYSŁU STOCZNIOWEGO!

gts
poniedziałek, 2 października 2017, 18:16

Zbudujemy sami, w oparciu o nasze. My tym okretem pokazujemy ze mozemy i to nie jest nasze ostatnie slowo... tak bylo z FSO i wieloma innymi zakladami projektami ktore w zderzenki z zavhodnia technologia w okresie transformacji musialy zostac zamkniete i potosnac mchem. Dalej bez zadnych kompetencji prubujemy budowac nasz przemysl uwaxajac ze bedzimy konkurencja dla krajow o znaczie wyzszej kulturxe technicznej. No ale dopoki kazdy Polak sklada sie w podatkach na te stocznie, kopalnie i inne zaklady co mniej produkuja jak protestuja bedzie luz. Ocalimy stolki zwiazkowcow i czlonkow rad nadzorczych a takze wielu pracownikow ktorzy zorientowali sie ze lepiej lezec i glosno narzekac bo cos rzad da niz pracowac. Ci ktorzy pracuja przeniesli sie do firm zagranicznych lub z zagranicznym kapitalem bo tam docenia zie zaangazowanie kreatywnosc i uczciwa prace. Produkuja produkty na eksport, ktorych nie chce polski rzad bo "niepolskie" . Polski rzad woli dokladac miliardy do firm panstwowych produkujacych cale nic (nie nazwe zacofanych technologicznie produktow o 50 lat, produkowanych latami w niskiej ilosci egzemplarzy na kolanie towarem), udajac ze wspiera gospodarke. Tymczasem uczciwy Polak woli pracowac dla "Niemca", ktory i moze go wyzyskuje, ale nie okrada w twarz, w bialy dzien traktujac jak parobasa albo wrecz swiniopasa. Z tym okretem to zesmy wlasnie pokazali co my sami potrafimy i technologicznie i organizacyjnie. "Polnische wirschaft" pelna geba. Naprawde lepiej bylo nam do spoly budowac najpierw 1-2 jednostki w zagranicznej stoczni przenoszac stopniowo produkcje do nas na jednostki 3-7 niz po raz kolejny pokazywac swiatu "My nie damy rady? No to trzymajcie kota i patrzcie". Dzis za te same pieniadze dysponowalibysmy co najmniej 2 jednostkami i pelna mozliwosciami technologicznymi do produkcji korwet i nie tylko tych okretow. Budowanie Orki w Polsce byloby bardziej realne. Jestem wrecz przekonany ze przy prawidlowo prowadzonej inwestycji dysponowalibysmy co najmniej 5 okretami. Tyle ze znow pokazalismy ze umiemy sie jedynie przechwalac.

Marek
wtorek, 3 października 2017, 10:54

A znasz takie zwierze jak dzik? Urodziło się w prywatnej spółce akcyjnej i dzisiaj nikt go już nie chce, bo to od początku bubel był.

smuteczek
poniedziałek, 2 października 2017, 22:17

brutalne, szczere, prawdziwe

wqq
poniedziałek, 2 października 2017, 21:27

"Z tym okretem to zesmy wlasnie pokazali co my sami potrafimy i technologicznie i organizacyjnie." Pozwolę sobie głośno zaprotestować . Nie tylko z tym okrętem pokazaliśmy na co NAS ( polityków, konstruktorów i robotników) stać .Przecież mieliśmy podobne programy np. KRAB (BUMAR Łabędy ), LOARA a o drobniejszych nie wspomnę .Porządny program musi trwać przynajmniej z 10 lat i wydrenować kilkaset milionów złotych .Wówczas jest to program na miarę naszych możliwości i co by nie powiedzieć nie jest i nie będzie ostatnim słowem. Co do GAWRONA vel ŚLĄZAKA zbudujemy go. Zajmie nam to jeszcze z 7 lat i pochłonie z 300 mln złotych no ale moi drodzy bezpieczeństwo kosztuje . Będzie to najdroższa motorówka w akwenie m.Bałtyckiego i wszyscy będą NAM jej zazdrościć a co , kto bogatemu zabroni .A Jak już zwodujemy i przekażemy do służby w MW to nasze nowiuteńkie cacko to skierujemy od razu do remontu kapitalnego bo po 20 latach co nie co mogło się uszkodzić albo korozja wyżreć dziurę w kadłubie na wylot .Także spokojnie kolejne pokolenie prezesów , stoczniowców będzie sobie spokojnie i dostatnio żyło w cieniu ŚLĄZAKA .

say69mat
środa, 4 października 2017, 12:37

Tak zupełnie na marginesie orki w temacie gawrona, który to z rodzajów wojsk jest w stanie zrealizować w trybie alarmowym system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej republik bałtyckich??? Wojska lądowe, lotnictwo czy flota MW??? Zatem dlaczego nastąpiło tak poważne spiętrzenie przeszkód instytucjonalnych, które w efekcie zatopiły projekt i program budowy korwet projektu 621??? Dlaczego - wreszcie - przyjęto koncepcję, redukującą potencjał uzbrojenia okrętu do poziomu stricte artyleryjskiego patrolowca??? Może ... komisja parlamentarna???

Boczek
środa, 4 października 2017, 14:59

"Dlaczego - wreszcie - przyjęto koncepcję, redukującą potencjał uzbrojenia okrętu do poziomu stricte artyleryjskiego patrolowca???" To akurat jest proste say - aby w obliczu programu M+C ujednolicić na nich uzbrojenie. Reszta była też opisana m.in tu na portalu - najciekawsze było powiązane z chęcią osiągnięcia zdolności tworzenia i modernizowania CMS, któremu to celowi służyć będzie dozbrojenie.

bobo
poniedziałek, 2 października 2017, 18:09

to jest Polska właśnie! Ile bysmy kupili korwet za to co już włożyli w tą krypę?

Boczek
poniedziałek, 2 października 2017, 21:27

ZERO - a najwyżej jedną jak K130.

Naiwny
wtorek, 3 października 2017, 00:59

Poiawia się świetna okazja - zbudujmy drugi śostrzany kadłub, połączmy oba jednym płaski pokładem w stylu "katameran" i bingo!! Mamy lotniskowiec. Za relatywnie niewielkie pieniądze. Tak trzymać:)

CITO
piątek, 6 października 2017, 02:55

Wszystkim zwolennikom budowy wszelkiego uzbrojenia w Polsce przykład Ślązaka powinien dać do myślenia. W gospodarce globalnej praktycznie nie ma tylko narodowych produktów, każdy trochę bardziej skomplikowany jest zbudowany z wielu importowanych podzespołów. Dotyczy to nie tylko produktów cywilnych ale również uzbrojenia a w szczególności systemów uzbrojenia jakim niewątpliwie jest okręt .Integracja poszczególnych podzespołów jest podstawowym problemem dla każdego producenta, gdzie przy zakupie np radaru konieczna jest zgoda producenta na integrację z innymi systemami a to kosztuje i jest w przypadku wymagań indywidualnych (krajowych) jeszcze droższe. Powoduje to wydłużenie czasu realizacji i wzrost kosztów budowy. Nie jest tak że polscy inżynierowie nic nie potrafią , jednak poziom finansowania badań i nakłady na rozwój są w realiach naszych mniejsze w totalu niż podobne wydatki jednego globalnego koncernu. Połączenie rozwoju naukowo technicznego dla polskiego przemysłu z zakupem różnych elementów wyposażenia okrętu tak naprawdę jest dziś nie możliwe co pokazuje przykład Gawrona wel Ślązaka. Sądzę że powinniśmy przy zakupie kilku jednostek ( plany mówią o 3-6 sztuk ) kupić gotowy produkt bądź licencję ( co jest dużo droższe ) i zapewnić centrum serwisowe w Polsce. Wyjdzie taniej i dużo szybciej. Jest takie powiedzenie że żeby napić się piwa nie trzeba kupować browaru i to mniej więcej oddaje sens takiego postępowania. Oczywiście nie znaczy to że produkcja wielkoseryjna nie powinna być realizowana w Polsce . I tu również wszystkim orędownikom PGZ przypomnę że my w skomplikowanych systemach uzbrojenia nic sami nie opracowaliśmy a to co produkujemy jest na licencji ( Rosomak, Krab, Spike ), bądź po spadku sowieckim na bazie przestarzałych technologi. Marzenia można i trzeba mieć , ale żołnierze muszą mieć czym nas obronić a dziś zamiast inwestować w uzbrojenie finansujemy związkowców z PGZ i ich pomysły prezentowane na MSPO np dotyczące T 72 czy MI 24 . Niemcy BWP Pumę opracowywali blisko 20 lat a my Borsuka opanujemy w 5 ( bez doświadczeń ale z ogromnym optymizmem). Związkowcy nas nie obronią a uzależnieni od ich poparcia politycy mają to gdzieś.

Shodan
poniedziałek, 2 października 2017, 17:50

Cała ta budowa to jeden wielki skandal i sprawa dla prokuratora za gigantyczną niegospodarność i marnotrastwo. Poza tym właściwie po co naszej flocie ten słabo uzbrojony patrolowiec? Pochłania fundusze i zasoby ludzkie, blokuje moce przerobowe stoczni. Porażka i pośmiewisko

Diabeł
wtorek, 3 października 2017, 01:55

Będą jeszcze baaaaaardzo długo go budować ;-) Dlaczego ? To proste , bez tego kotraktu stocznia padnie odrazu, a tak pociągną jeszcze pare ładnych lat na tym Ślązaku , przecież to takie typowe w Polsce

Tomek72
poniedziałek, 2 października 2017, 22:39

100% racji. NIE WOLNO TEGO ZAMIATAĆ POD DYWAN!!! - inaczej my jako Polska NIGDY nie nauczymy się wyciągać wniosków z własnych błędów. Choć oczywiście lepiej byłoby uczyć się na cudzych ...

Paweł
poniedziałek, 2 października 2017, 21:24

Wybacz, ale bredzisz.... O jakich mocach produkcyjnych piszesz? Nigdy nie dostali i nie dostaną zlecenia na normalnych zasadach ekonomicznych.

mar
poniedziałek, 2 października 2017, 17:39

Nie końcówka wału napędowego a wał śrubowy z śruba nastawną

CB
poniedziałek, 2 października 2017, 20:18

Ja tam żadnych śrub nastawnych nie widzę (stałych zresztą też nie), więc jak chcesz kogoś poprawiać, to bądź konsekwentny: są tam 2 wały ale bez śrub. I de facto wał śrubowy to również wał napędowy.

aaa
środa, 4 października 2017, 12:08

Moze AUTOSAN by sie za to wziął - oni biorą wszystko co im podsuną - mimo że takie zlecenie byloby dla nich wyzwaniem.

NAVY
wtorek, 3 października 2017, 00:45

Na tym przykładzie widać jakim bogatym krajem Polska jest.

normalny
środa, 4 października 2017, 12:07

Totalna niegospodarność!!!

Kselofil
środa, 4 października 2017, 12:07

A mogli budowac np wachadłowiec na misję na Marsa - przynajmniej nikt by sie ich nie czepiał bo statki budują nawet w krajach trzeciego świata.

AS
wtorek, 3 października 2017, 13:18

Miło mieć wszystko NAJ...

Anka
środa, 4 października 2017, 12:05

Powinni go nazwać "Miś" hahahahaha.

Patriota
poniedziałek, 2 października 2017, 17:21

Cyrk na kółkach,taki okręt,tyle czasu budowany i takie koszta a uzbrojony będzie w 3 działka,4 Gromy i 4 karabiny maszynowe......Będziemy siać postrach na Bałtyku tą motorówką :)

marynarz
wtorek, 3 października 2017, 00:16

co wy chcecie tym jednym smiesznym okrecikiem z pistoletami na kapiszony i wode zwojowac? wyrzucanie od lat pieniedzy w bloto na jakas krype ktora w momencie konfliktu dostanie jeden strzal i pojdzie na dno razem z miliardami ktore pochlonie ten zenujacy program - widmo

Ponton
wtorek, 3 października 2017, 00:07

Ale ludzie, którzy imiennie byli odpowiedzialni za umowy i odbiory Gawrona są w IU i instytucjach przyległych. Mają się dobrze. Normalnie, jak się robiło "wygibasy" prawne i finansowe. aby się przypodobać tym czym innym decydentom to może byłoby za to jakoś tam beknąć?

Marek
wtorek, 3 października 2017, 10:27

Ale przede wszystkim należałoby ukarać głowę, nie rękę. Czyli nie tych, którzy chcieli się przypodobać, tylko decydentów właśnie. Tych, którzy odpowiadali, za finansowanie budowy okrętu. No bo jak? Nie wiedzieli, że przy "beznakładowej budowie" kadłub stoi i gnije? Dobrze wiedzieli przecież. Tak samo jak wiedzieli, do kogo trafiają kamienice w Warszawie.

Dropik
wtorek, 3 października 2017, 12:50

Ci co podjeli decyzje o budowie tego okretu , a w planach było ich bodaj 6 byli ludźmi bez wyobraźni. W sumie to jednak decyzja Tuska o zmianie przeznaczenia okrętu była dobra. Gdyby nie to musiało byśmy wybrać jakieś rakiety plot. a przed wyborem ich dla Narwii nie miałoby to wiele sensu. Oczywiście kiedyś grzebać ten okręt uzbroić we wszystko co tam było planowane bo na zwykły patrolowiec to jest za duży i drogi

Raptorek
wtorek, 3 października 2017, 17:23

Dlaczego ? Jak kraj wielkości Polski nie jest w stanie wybudować w swoich stoczniach zaledwie 6 korwet to te stocznie należało by zezłomować albo przebudować na obsługę wyłącznie cywilną.

Ozi
poniedziałek, 2 października 2017, 23:28

Co do .... Pana ma znaczyć, że nie można określić kwoty ani "kosztu prac na okręcie przed jego przyjęciem do służby, ani wydatków, jakie trzeba ponieść, aby móc utrzymać go w eksploatacji." Widać, że to wszystko grubymi nićmi szyte, w prywatnej firmie by to nie przeszło.

ktos
wtorek, 3 października 2017, 10:17

No coz... rozwiazanie jest proste. Skoro prywatne firmy sa w stanie okreslic koszt a panstwowe nie znaczy ze w panstwowych pracuja ludzie ktorzy na tym sie nie znaja, czyli zasluguja na zwolnienie. Mysle ze po 2 dniach bylby sporzadzony caly kosztorys.

Charlie
wtorek, 3 października 2017, 23:29

to jest przykład polskiej niegospodarności - niestety ale nie damy rady z budową tego okrętu.

magazynier
wtorek, 3 października 2017, 12:39

Czy ktoś zlikwiduje stocznię w której stoi coś tak pięknego? Jak pokazał czas- nikt się nie odważył. I oto chyba też chodziło. A i teraz można prowadzić analizy i dialogi techniczne na wyposażenie tego okrętu. Istna żyła złota. A jak stanie się cud i proces dobiegnie końca, rozpoczną się rejsy po ciepłych morzach największą motorówką świata w ramach czegoś tam. Stopy wody pod kilem!

Matros
poniedziałek, 2 października 2017, 22:51

Nie wiem czemu ustalenie kosztów dokończenia budowy okrętu to jakiś problem. Wydaje mi się że kłopot leży w tym że nie ma w tej stoczni ludzi znających się na organizacji prac stoczniowych oraz na liczeniu kosztów.

Mic
wtorek, 3 października 2017, 12:04

Ten statek powinien być dokończony jak najmniejszym kosztem, aby można wpuścić na niego ludzi i zostawiony do zwiedzania jako przykład, jak nie budować okrętów. Będzie taniej, a być może pożytek będzie większy.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama