„Na Wschodzie bez zmian”: 2020 rok i wojna w Donbasie [5 SCENARIUSZY]

29 grudnia 2020, 13:07
EqU5Cs4WMAAzurQ
Fot.: https://www.mil.gov.ua
Reklama

Rok 2020 nie przyniósł przełomu w sprawie Donbasu. Cele Rosji i Ukrainy pozostają całkowicie sprzeczne, podobnie jak niechęć do ustępstw. Uzyskane w kończącym się roku postępy miały charakter wyłącznie taktyczny i nie przybliżyły kresu wojny. Najprawdopodobniej w 2021 roku na Donbas czeka zachowanie status quo z mglistą perspektywą przejścia do tzw. ukraińskiego planu „B”, którego uruchomienie w większej mierze zależy od stanowiska Zachodu.

Czego chcą strony konfliktu?

Analizę przebiegu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego na Donbasie w ostatnim roku należy rozpocząć od przypomnienia celów obu stron. Mimo tego, że tzw. format normandzki, w którym toczą się negocjacje, widział już niezliczoną liczbę zwrotów akcji, od początku wojny cele obu państw pozostają niezmienne.

I tak, Federacja Rosyjska pragnie:

  • upodmiotowienia ORDLO (niektóre rejony obwodu donieckiego i łuhańskiego – termin użyty w porozumieniach mińskich w odniesieniu do tzw. Donieckiej i Łuhańskiej Republik Ludowych)
  • „implantacji” ORDLO w struktury państwa ukraińskiego na zasadzie federalizacji: zachowanie faktycznej kontroli nad nimi przez Moskwę przy jednoczesnym uzyskaniu autonomii wewnątrz Ukrainy i pełnej odpowiedzialności Kijowa za sytuację gospodarczą i społeczną na tych terytoriach
  • politycznego, gospodarczego i społecznego wyczerpania Ukrainy konfliktem militarnym o zmiennej intensywności
  • zniesienia sankcji zachodnich
  • sprowokowania Ukrainy do operacji militarnej, które rozwiąże ręce Kremlowi w zakresie inwazji na Ukrainę
  • zablokowania w dłuższym terminie integracji Ukrainy z NATO i UE
  • uznania Autonomicznej Republiki Krymu za część FR – to cel poboczny, ale Moskwa wyraźnie usiłuje wykorzystać czynnik Donbasu do jego osiągnięcia.

Ukraina, zaś dąży do:

  • zaprzestania działań wojennych
  • wycofania 1. i 2. Korpusu Armii sformowanego na Donbasie pod kontrolą Kremla i przejęcia kontroli nad granicą ukraińsko-rosyjską;
  • powrotu w całości obwodów donieckiego i łuhańskiego pod kontrolę Ukrainy na zasadach państwa unitarnego
  • zachowania na obecnym poziomie lub nasilenia sankcji zachodnich wobec Rosji
  • dotarcia do „umysłów” mieszkańców ORDLO.

Cele obu stron konfliktu są całkowicie sprzeczne i nie do pogodzenia. Tzw. „kompromisowe” scenariusze rozwoju sytuacji są takowymi wyłącznie z nazwy. Tak naprawdę mówimy o wariantach, które leżą w interesie Rosji i przeczą interesom Ukrainy lub odwrotnie. I choć paleta opcji zadowalających Moskwę jest znacznie szersza niż Kijowa, to uniknąć uszczerbku dla interesów Ukrainy można wyłącznie w przypadku pełnego osiągnięcia celów przez stronę ukraińską.

Bilans 2020 roku: gra w imitację

W 2020 roku procesy w formacie normandzkim toczyły się według ustalonego kilka lat temu algorytmu. Nie udało się przeprowadzić spotkania na szczycie (prezydentów Ukrainy, Rosji i Francji oraz kanclerz Niemiec) – ostatnie miało miejsce w grudniu 2019 roku, a zaplanowanego wstępnie na kwiecień nikt na poważnie nie rozważał. Rozkwit aktywności przeżywały, zaś negocjacje doradców przywódców ww. państw, do których często dołączają szefowie dyplomacji. Kontynuowano również prace Trójstronnej Grupy Kontaktowej (TGK – misja OBWE, Ukraina i Rosja oraz zaproszeni z inicjatywy Kremla przedstawiciele ORDLO w statusie obserwatorów). Co z tego wyniknęło?

Punktem wyjścia jest ostatni szczyt normandzki w grudniu 2019 roku. Przywódcy po raz kolejny zarysowali swoje stanowiska i dość mgliście określili dalsze wektory procesu pokojowego. Zapowiedziano rozejm, proces rozminowania, wycofanie wojsk po obu stronach w poszczególnych odcinkach linii rozgraniczenia, wymianę jeńców, otwarcie nowych punktów przekroczenia linii rozgraniczenia, nowelizację ustawy o statusie specjalnym ORDLO i rozszerzenie misji pokojowej OBWE. Wszystkie te zagadnienia były już wcześniej wielokrotnie przedmiotem porozumień. Problemy zawsze wynikały na etapie ich realizacji. Nowością był zaś komunikat Zełenskiego o tym, że porozumienia mińskie powinny być zrewidowane.

Jak po ponad roku wyglądają postępy w realizacji ww. założeń? Od stycznia do lipca liczba ostrzałów i strat ludzkich po obu stronach była stabilnie wysoka, ale pod koniec lipca osiągnięto porozumienie w zakresie pełnego zawieszenia broni. Oczywiście nie jest ono całkowicie przestrzegane, ale jak dotąd jest to najdłuższy rozejm w kilkuletniej historii wojny (trwa prawie cztery miesiące), który skutkuje redukcją strat po obu stronach. Rozminowanie udało się przeprowadzić tylko na 20 małych odcinkach w sierpniu. Wojska zostały wycofane zaledwie na czterech odcinkach, przy czym rezultaty tego były dla Ukrainy niejednoznaczne i wywołały sporą falę krytyki nawet ze strony części deputowanych prezydenckiej Sługi Narodu. Otwarto jeden nowy punkt przekroczenia linii rozgraniczającej (Szczastia) i przygotowano do otwarcia kolejny (Zołote).

image
Fot.: https://www.mil.gov.ua 

Od ostatniego szczytu normandzkiego doszło do dwóch wymian jeńców (pod koniec grudnia 2019 roku oraz w kwietniu 2020 roku). Jednak potem proces wstrzymano, a na inicjatywy Kijowa Moskwa pozostaje głucha. Przy okazji Kreml prowokował rozdźwięki wewnętrzne nad Dnieprem poprzez włączanie na listy osób objętych wymianą niezwykle kontrowersyjnych osób (np. wywieziony przez służby ukraińskie w wyniki operacji specjalnej z ORDLO świadek w sprawie zestrzelenia MH-17 Wołodymyr Cemach czy też oskarżeni o zbrodnie na Majdanie byli oficerowie Berkutu), na które Kijów się godził. Dzięki temu na Ukrainę wróciło 96 więźniów. To w zasadzie pełna lista osiągnięć po ponad roku od szczytu w Paryżu. W grudniu 2020 roku w obliczu braku znaczących postępów w negocjacjach, Kijów przedłużył termin działania obecnej ustawy o statusie specjalnym ORDLO.

Przebieg negocjacji w ostatnim roku do złudzenia przypomina dialog z lat 2015–2019. Większość negocjacji w ramach formatu normandzkiego to raczej taktyczna aktywność tworząca sporo szumu medialnego, ale nie zmieniająca istoty samych negocjacji i nie przybliżająca do kresu konfliktu. Kreml reguluje natężenie wojowniczej retoryki od czasu do czasu próbując zastawiać pułapki na Kijów, ale strategicznie nic nie zmienia w swym podejściu.

Formalnie większą elastyczność wykazuje strona ukraińska. W początkowej fazie rządów Zełenskiego aż do wiosny 2020 roku, czołową rolę odgrywał doradca prezydenta Zełenskiego, a potem szef Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak. Prezentuje on mało przejrzysty styl prowadzenia polityki słabo czytelny dla obserwatorów, co rodziło domysły o rychłej kapitulacji Kijowa. Po drugiej stronie jego partnerem był zastępca szefa Administracji Prezydenta FR Dmitrij Kozak. Jednak historia ze stworzeniem tzw. Rady Konsultacyjnej wewnątrz TGK wiosną br. zakończyła ten etap. Gdyby doszło do jej utworzenia w omawianej wówczas formie, Ukraina de facto zgodziłaby się na krok w kierunku uznania ORDLO za stronę konfliktu. Być może z uwagi na ostrą reakcję społeczną w Kijowie, władze wycofały się z tych pomysłów i odtąd udział Jermaka w negocjacjach uległ redukcji i został pozbawiony niepublicznego charakteru. Kanał Jermak-Kozak uległ destrukcji i proces powrócił do publicznego formatu.

Ważną osobistością po stronie ukraińskiej jest wicepremier i minister ds. reintegracji terytoriów tymczasowo okupowanych Ołeksij Reznikow, który uosabia twardą pozycję negocjacyjną. Z kolei pojawienie się w składzie ukraińskiej części TGK publicznie prezentujących uległe stanowisko – byłych ukraińskich prezydenta (Leonida Krawczuka) i premiera (Witolda Fokina) – od początku wyglądało na zabieg wizerunkowy mający na celu demonstrację gotowości do ustępstw i chęci zakończenia konfliktu. Zresztą zbyt uległe komunikaty ze strony Fokina doprowadziły do jego odwołania. Ciekawym krokiem było przeforsowanie przez Kijów pomysłu włączenia do negocjacji przedstawicieli Donbasu – zarówno tych z ORDLO, jak i terytorium kontrolowanego przez Ukrainę. Po ukraińskiej stronie pojawili się np. znani i słynący z proukraińskiej pozycji dziennikarze Denys Kazański i Serhij Harmasz. Wszystko to jednak zmiana dekoracji, zabieg taktyczno-wizerunkowy, który nie może odegrać kluczowej roli w rozwiązaniu konfliktu.

De facto od początku prezydentury Zełenskiego do końca 2020 roku możemy mówić o ewolucji jego stanowiska: od naiwności do początków realizmu. Np. w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego przyjętej we wrześniu 2020 roku Donbas jest określany jako „terytorium okupowane przez Rosję”. Coraz częściej takie sformułowania padają także publicznie z ust prezydenta, przy czym nie tylko wówczas, gdy są wymuszane przez „natrętnych” dziennikarzy. Ponadto Strategia zakłada rozwiązanie konfliktu poprzez zwiększanie dla Rosji ceny za okupację i wzmacnianie potencjału obronnego Ukrainy – to całkowity powrót do koncepcji poprzednika Zełenskiego.

Wpływ na dalszy przebieg będzie miało kształtowanie się uwarunkowań dla negocjacji. Pierwszym są nastroje społeczne, zwłaszcza nad Dnieprem. Według danych socjologów kijowskiej Fundacji „Demokratyczne Inicjatywy”, zarysowują się dwie tendencje stosunku społecznego wobec rozwiązania kwestii Donbasu. Z jednej strony zwiększa się odsetek Ukraińców gotowych „na wszelkie kompromisy z FR” (20% w lipcu 2020 roku). Z drugiej, zaś rośnie odsetek zwolenników „pokoju z pozycji siły” (21,7% w lipcu 2020 roku). Redukcji ulega z kolei część społeczeństwa opowiadająca się za „umiarkowanymi kompromisami”. Oznacza to, że nastroje społeczne zawężają pole manewru władz, bo jakiekolwiek rozwiązanie będzie krytykowane, a w przypadku obrania wariantu „wszelkich kompromisów” z pewnością wywoła gwałtowną reakcję społeczną.

image
Fot.: https://www.mil.gov.ua 

Kolejnym czynnikiem obserwowanym w ostatnim roku jest osłabienie mandatu społecznego Zełenskiego (w tym na osiągnięcie pokoju na Donbasie) i konieczność zawierania sytuacyjnych sojuszy politycznych w Radzie Najwyższej. Według danych służby socjologicznej Centrum Razumkowa, choć ukraiński prezydent po raz drugi z rzędu został wskazany przez respondentów jako „polityk roku”, to jednocześnie został też bezapelacyjnie wybrany na „rozczarowanie roku” (jest takim dla aż 42,1% mieszkańców Ukrainy). Ponadto prawie 70% Ukraińców uważa, że sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku, a Zełenski nie jest już politykiem z najwyższymi wskaźnikami zaufania społecznego (wyprzedzają go spiker RN Dmytro Razumkow, mer Kijowa Witalij Kliczko oraz szef pozaparlamentarnej „Siły i Honoru”Ihor Smieszko). Przy czym Zełenski czyniąc z osiągnięcia pokoju na Donbasie jedną z głównych obiecanek przedwyborczych, własnymi rękoma zwiększył swoją polityczną wrażliwość na fiasko procesu pokojowego, który przecież zależy głównie od Moskwy.

Po drugie, w ostatnim roku sytuacja na arenie międzynarodowej kształtowała się nie na korzyść Moskwy. Sankcje na Nord Stream 2, ceny na surowce energetyczne, wyniki wyborów w USA, sprawa Nawalnego – to cała seria rosyjskich porażek uderzających w kondycję Rosji oraz nadwyrężających i tak fatalną reputację Kremla. Do tego dochodzi kryzys ekonomiczny pogłębiony przez pandemię i coraz silniej odczuwalne sankcje zachodnie. Wreszcie pojawiły się nowe punkty zapalne absorbujące uwagę władz rosyjskich (Białoruś, Kaukaz). To na pewno nie są na razie czynniki przechylające szalę na korzyść rosyjskich ustępstw w sprawie Donbasu, ale bez wątpienia sprzyjają co najmniej tymczasowemu wyciszaniu konfliktu przez Kreml.

Scenariusze

Teoretycznie „na stole” jest co najmniej pięć scenariuszy dla Donbasu, ale kilka z nich jest mało prawdopodobnych. Pierwszy to wznowienie intensywnych działań militarnych. Ukraina trzeźwo ocenia swoje możliwości militarne i nie rozważa na poważnie podjęcia zmasowanej operacji wojskowej mającej na celu wyzwolenie Donbasu. Byłoby to samobójstwo, które szybko sprowokowałoby odpowiedź Moskwy. Dla Kremla wznowienie intensywnych działań wojennych byłoby ryzykowne pod kilkoma względami – sprowokowałoby spore straty po stronie rosyjskiej bez gwarancji sukcesu końcowego, zaostrzyłoby sankcje zachodnie, które byłyby bardzo dotkliwe. Nie należy, zaś wykluczać intensyfikacji działań wojennych w wymiarze lokalnym – w kilku punktach linii rozgraniczającej i raczej nie mających dużego zasięgu geograficznego. Co więcej, są one kwestią czasu.

image
Fot.: https://www.mil.gov.ua

Drugi scenariusz to pokój na warunkach Rosji. Oznacza implantację ORDLO w struktury państwa ukraińskiego bez wykonania przesłanek z zakresu bezpieczeństwa. Byłby to status specjalny dla tych terytoriów w ukraińskiej Konstytucji, odejście od pośrednictwa Francji i Niemiec, de facto uznanie przez Ukrainę ORDLO za stronę konfliktu i zrzucenie z Rosji odpowiedzialności za wojnę, co byłoby przełomem w zniesieniu sankcji na FR. De facto byłby to scenariusz kapitulacji Kijowa ubranej w szaty kompromisu. Nie warto zapominać, że wszelkie kompromisy związane z Donbasem będą odbywać się kosztem interesów narodowych Ukrainy, a nie Rosji, bo to ukraińska państwowość jest przedmiotem konfliktu. Na razie jednak nie widać żadnych poważnych przesłanek do realizacji tego scenariusza. Aby mógł się ziścić musiałoby dojść do destabilizacji wewnętrznej nad Dnieprem i zmiany władzy na skrajnie prorosyjską, co trudno sobie wyobrazić.

Chyba jeszcze mniej realny jest kolejny wariant – pokój na warunkach ukraińskich. To raczej ukraińskie wishful thinking możliwe wyłącznie po krachu obecnego reżimu w Rosji, głębokiej chaotyzacji i słabości wewnętrznej FR, które zmusiłyby Kreml do pozostawienia ORDLO samemu sobie. Wydaje się, że nawet W. Zełenski stracił złudzenia co do możliwości jego szybkiego wdrożenia.

image
Fot.:https://www.mil.gov.ua

Najbardziej prawdopodobną opcją jest kontynuacja obecnego charakteru wojny w formacie konfliktu na wyczerpanie. Przedłużające się negocjacje, wymiany jeńców czy wycofanie wojsk będą przerywane lokalnym zaognieniem walk. Moskwa będzie liczyć na nagromadzenie się politycznych, gospodarczych i społecznych następstw takiej formy wojny dla Ukrainy, a Kijów nie ustąpi ani na krok.

Mniejsze szanse na materializację ma ukraiński plan „B”. W. Zełenski zapowiadał, że w razie braku postępów w osiąganiu pokoju w ciągu roku od spotkania w Paryżu w grudniu 2019 roku, uruchomi plan „B”. Chodzi o tzw. projekt „ściana”, czyli tymczasową rezygnację Kijowa z odzyskania kontroli nad Donbasem i wyjście z porozumień mińskich. Taki krok obarczony byłby sporym ryzykiem, gdyż wówczas Zachód mógłby oskarżyć Ukrainę o zerwanie porozumień, co zwiększyłoby szanse na zniesienie sankcji na Rosję. Mogłoby to zachwiać pozycją Ukrainy. Ponadto nie dałoby pewności co do zaprzestania walk. Dlatego Kijów zdecyduje się na podobny krok wyłącznie, jeśli uzyska twarde gwarancje poparcia ze strony Zachodu skutkujące wzmocnieniem nacisków na Moskwę. I o ile takich gwarancji nie ma sensu oczekiwać od Francji czy Niemiec, to rezultaty amerykańskich wyborów otworzyły szerzej okno na wyniknięcie takiej możliwości za Atlantykiem.

Wnioski

Cele obydwu stron konfliktu – Ukrainy i Federacji Rosyjskiej – pozostają całkowicie sprzeczne i są nie do pogodzenia. Warianty kompromisowe nie istnieją: przedmiotem wojny jest bowiem integralność terytorialna Ukrainy, jej ustrój oraz kierunki rozwoju państwa, zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i zewnętrznym.

W ciągu ostatniego roku nie doszło do znaczących postępów w rozwiązaniu konfliktu, a wszelkie sukcesy należy oceniać wyłącznie w wymiarze taktycznym. Wszystkie one w tej lub innej formie i skali były już osiągane w przeszłości.

Do najbardziej realnych scenariuszy dla Donbasu należy kontynuacja wojny na wyczerpanie ze zmienną intensywnością działań militarnych (krótkimi, choć gwałtownymi spięciami lokalnymi). Jego cechą może być stopniowa tendencja do wyciszania działań wojennych.

Znacznie mniejsze szanse na materializację ma uruchomienie ukraińskiego planu „B” obejmującego modernizację porozumień mińskich bądź nawet wyjście z nich. Będzie ono wprost zależne od stanowiska Zachodu – przede wszystkim USA. Zmiana stanowiska Waszyngtonu na skutek pojawienia się tam nowej administracji i jasna deklaracja poparcia dla Kijowa poparta naciskami na Kreml jest jedyną opcją mogącą ruszyć proces miński z martwego punktu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 74
Reklama
leming
środa, 30 grudnia 2020, 18:34

A ja sądzę,że jeżeli Rosja poważnie traktuje Krym jako część Rosji,to będzie dążyła do uzyskania lądowego połączenia z Krymem.Ze względu na zmiany klimatu powodujące susze na Krymie.Krym można zaopatrzyć w wodę tylko z kontynentu,z Dniepru.

HeHe
środa, 30 grudnia 2020, 17:26

"Będzie ono wprost zależne od stanowiska Zachodu – przede wszystkim USA. Zmiana stanowiska Waszyngtonu na skutek pojawienia się tam nowej administracji i jasna deklaracja poparcia dla Kijowa poparta naciskami na Kreml jest jedyną opcją mogącą ruszyć proces miński z martwego punktu." - po pierwsze to stanowisko Zachodu jest zupełnie inne niż stanowisko USA bo Zachód konsekwentnie odmawia sprzedaży Ukrainie broni śmiercionośnej a same mińskie porozumienia wynegocjowane przez Francję i Niemcy w swej treści różnią się od deklarowanego stanowiska zajmowanego przez USA. Tak więc sama konstrukcja zdania "Będzie ono wprost zależne od stanowiska Zachodu – przede wszystkim USA" jest błędna. Po drugie nie ma za bardzo przestrzeni na zmianę stanowiska Waszyngtonu na skutek pojawienia się tam nowej administracji. Po trzecie to jak według autora miałyby wyglądać "naciski" Waszyngtonu na Kreml? Waszyngton po prostu nie ma narzędzi do wywierania takich nacisków a jedyne co może zrobić to próbować "handlować" z Moskwą ale taki "handel" na korzyść Ukrainy jest bardzo mało prawdopodobny.

Davien
środa, 30 grudnia 2020, 20:38

Heheszku narzędzi nacisku ma mafie z Kremla jest całkiem sporo, ale na razie jak widać nie chcą po najcieższe sięgać:)

Niuniu
środa, 30 grudnia 2020, 16:04

Po pierwsze to może warto w końcu na portalu def24 opublikować dokument "porozumienia mińskie" w pełnym brzmieniu wraz z poprawkami zaakceptowanymi przez strony porozumień w latach 2018/19. To raptem kilkanaście punktów. Dopiero po zapoznaniu się z tym co strony konfliktu zgodziły sie zrealizować można rozsądnie i obiektywnie dyskutować o obecnych losach porozumień i opcjach na przyszłość. Osobiście uważam, że najbliższy realizacji "porozumień mińskich" jest wariany B. Czyli ten który wobec obecnej i przewidywalnej sytuacji wewnętrznej Ukrainy jest również zupełnie nierealny. Nie można rozpatrywać realizacji "porozumień" w oderwaniu od sytuacji międzynarodowej a przede wszystkim interesów "przyjaciół" Kijowa. może to niepopularna teza ale realnie decyzje strategiczne i długofalowe w sprawach kluczowych dla Kijowa podejmowane są obecnie nie na Ukrainie a w Waszyngtonie, Berlinie i Paryżu (Brukseli). Przy czym interesy Waszyngtonu nie muszą być zbieżne z interesami Berlina i Paryża. Podobnie jak w sprawie NS2. Nie jest tajemnicą, że Ukraina odgrywa olbrzymią rolę w geopolityce USA skierowanej przeciwko Rosji i nie mat u większego znaczenia kto ma rację i dla czego. W związku z powyższym realizowany nadal będzie scenariusz "na zachodzie bez zmian" czyli wg def24 plan kontynuacja obecnego charakteru wojny w formacie konfliktu na wyczerpanie. Tyle tylko, że taki format jest obarczony olbrzymim ryzykiem przypadkowej lub zamierzonej eskalacji do poziomu scenariusza I. Czyli na skutek udanych prowokacji strony rosyjskiej lub skrajnych nacjonalistów ukraińskich wznowienie ostrych walk na skalę taktyczną uwieńczonych początkowym sukcesem wojsk ukraińskich podobnie jak w pierszej fazie operacji ATo a następnie wykorzystanie powstałej sytuacji przez Moskwę do błyskawicznej interwencji kończącej się pełnoskalową wojną błyskawiczną. Przy czym wydaje się, że ten ostatni rozwój sytuacji może być kożystny tak dla Rosji jak i Waszyngtonu. Zwycięstwo Rosji i nieuchronny podział lub rozpad Ukrainy byłby dla niej logiczną kontynuacją aneksji Krymu ale jednocześnie był by to taki sam jeśli nie silniejszy bodziec do trwałego zjednoczenia państw europejskich z USA w trwałej konfrontacji z Rosją. Zapewniło to by jednocześnie trwałą hegemonię nad "światem" zachodnim USA i skutecznie zakończyło wszelkie próby normalizacji stosunków między nie którymi krajami UE a Moskwą. Taktycznie był by to rosyjski sukces ale w dłuższej skali czasowej była by to klęska wszelkich idei powrotu do roli mocarstwa światowego i odzyskania wielkości i wpływów osiągniętych przez Carską Rosję. Moskwa od lat prowadzi bardzo realistyczną politykę międzynarodową. Unika porywania się z motyką na słońce. Może dojść do zdania, że nie da się osiągnąć realizacji scenariusza B czyli realizacji "porozumień mińskich" a jednocześnie cora bardziej może obawiać się realizacji "majdanu" na Białousi a w perspektymie nawet na ulicach Moskwy. W tej sytuacji decyzja zagarnięcia dostępnych aktywów (części Ukrainy i trwałego rozwiązania kwestii suwerenności Białorusi) może być atrakcyjna i do przyjęcia dla Kremla w świetle oceny nierealności planów renesansu Imperium Rosyjskiego. Niestety zarysowane opcje są złe albo bardzo złe nie tylko dla Ukrainy ale również dla Polski.

Davien
środa, 30 grudnia 2020, 20:40

NIuniuś pełnoskalowa agresja na Ukraine oznacza ze USA i UK wchodzą oficjalnie do tej wojenki po stronie Ukrainy a tego Putin boi się jak diabeł święconej wojny:)

Pavel
czwartek, 31 grudnia 2020, 15:22

Jak aktywnie USA i Wielka Brytania walczyły z Rosją w wojnie 08.08.08 w Gruzji? Stany Zjednoczone nie będą walczyć o Ukrainę ani o Polskę. Jest drogie i na biednych nie można nic zarobić.

HeHe
czwartek, 31 grudnia 2020, 13:18

Widać, że zaczynasz cienko śpiewać - "USA i UK wchodzą oficjalnie do tej wojenki po stronie Ukrainy". A dlaczego USA i UK? To już nie NATO? :) USA i UK nie weszłyby do żadnej wojenki bo bałyby się jej jak diabeł święconej wody.

dropik
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:15

już biegną , tak jak biegli po Krymie. Czy tym razem dostarczą działające javeliny czy znowu takie z których co 3 nie uleci więcej niż kilka metrów ?

HeHe
środa, 30 grudnia 2020, 15:15

"Będzie ono wprost zależne od stanowiska Zachodu – przede wszystkim USA. Zmiana stanowiska Waszyngtonu na skutek pojawienia się tam nowej administracji i jasna deklaracja poparcia dla Kijowa poparta naciskami na Kreml jest jedyną opcją mogącą ruszyć proces miński z martwego punktu." - po pierwsze to stanowisko Zachodu jest zupełnie inne niż stanowisko USA bo Zachód konsekwentnie odmawia sprzedaży Ukrainie broni śmiercionośnej a same mińskie porozumienia wynegocjowane przez Francję i Niemcy w swej treści różnią się od deklarowanego stanowiska zajmowanego przez USA. Tak więc sama konstrukcja zdania "Będzie ono wprost zależne od stanowiska Zachodu – przede wszystkim USA" jest błędna. Po drugie nie ma za bardzo przestrzeni na zmianę stanowiska Waszyngtonu na skutek pojawienia się tam nowej administracji. Po trzecie to jak według autora miałyby wyglądać "naciski" Waszyngtonu na Kreml? Waszyngton po prostu nie ma narzędzi do wywierania takich nacisków a jedyne co może zrobić to próbować "handlować" z Moskwą ale taki "handel" na korzyść Ukrainy jest bardzo mało prawdopodobny.

keren
środa, 30 grudnia 2020, 13:06

Ameryka sobie moze naciskać, tylko na kogo, bo Rosja takie naciski to olewa. Rosja olewa ukrainę, jest jej do niczego nie potrzebna, pomagała ukrainie jak Białorusi finansując ja miliardami, chcieli "zachodu" to mają "dobrobyt". A Rosja zrobi tak jak jej to bedzie odpowiadać i zadne ameryki głosu nie maja. Ciekawe gdzie sie podziało 10 milionów tzw. ukrainców, którzy uciekli z tego "dobrobytu" zachodniego.

mek
piątek, 12 marca 2021, 02:06

No generalnie Rosję Ukraina obchodzi tyle że pod tym kątem by nie wstąpiła do UE ani do NATO ,na to Rosja nigdy nie pozwoli,by mieć przy swoich granicach wrogie organizacje zresztą USA i UE po cichu wspiera pod tym kątem pośrednio Rosję bo nikt też tak na prawdę Ukrainy w UE ani NATO nie chce z tego względu by nie wzniecać konfliktu z Rosją bo pod tym względem to Rosja decyduje.

eDZIO
środa, 30 grudnia 2020, 11:47

Sojusz Ukrainy z Turcja moze duzo namieszac. Przyparta do sciany moze zdecydowac sie na blizsza wspolprace militarna (chocby nieoficjalnie). A to moze byc zagrozeniem i dla Rosji i dla zachodu co w efekcie zmusi je do sensowniejszych negocjacji na rzecz Ukrainy. Pomoc Erdogana Azerom wyglada na udana, wiec Tatarzy Krymscy moga byc kolejni.

observer
środa, 30 grudnia 2020, 09:22

Kluczowe będą efekty wyborów w USA. Jeśli Biden dogada się z Chinami to Rosja będzie musiała uważać na swoje syberyjskie aktywa. Do tego dojdzie obowiązkowa volta na Białorusi (jeśli USA i Chiny się dogadają - Białoruś będzie nowym teatrem działań hybrydowych) i okaże się, że Ukraina zyska większą swobodę działania. Ot taki 6-ty scenariusz.

dropik
czwartek, 31 grudnia 2020, 10:18

Rosja odda Syberię. Bardzo śmieszne. Widzałeś żeby Rosja coś kiedyś oddała ? A kto inny coś kiedyś oddał dobrowolnie ? A dogadanie się z Chinami ? to też nie możliwe.

gnago
środa, 30 grudnia 2020, 09:04

NA razie zarząd Ukrainy i oligarchia robią wszystko aby utrwalić podział kraju. Nic nie robią aby zlikwidować faktyczne przyczyny powstania podziału/rebelii

Adam S.
środa, 30 grudnia 2020, 08:14

Jak zwykle bardzo dobra, bardzo szczegółowa analiza Autora, poparta świetną znajomością życia politycznego na Ukrainie. Co do "planu B", to także mam nadzieję, że do niego nie dojdzie, bo to owoc wczesnego, "naiwnego" okresu rządów Zełeńskiego. Jakiekolwiek ustępstwa wobec Rosji, jakakolwiek "rezygnacja" z wyzwolenia Donbasu skutkować będzie przeniesieniem frontu rosyjskiej agresji na kolejny odcinek ( Odessę? Charków? Naddniestrze?). Coś muszą robić te tysiące rosyjskich "specjalistów" od wojny z Ukrainą. Gdyby Ukraińcy podjęli decyzję o obronie Krymu, dziś najpewniej tam trwałaby wojna, a Donbas byłby ukraiński. Jeśli "oddadzą" Donbas, Moskwa pójdzie dalej.

HeHe
środa, 30 grudnia 2020, 17:27

Gdyby Ukraińcy podjęli decyzję o obronie Krymu to najpewniej wojna trwałaby tam tydzień i nie zmieniłaby jego dzisiejszej przynależności państwowej a w Donbasie sprawy potoczyłyby się dokładnie tak samo. Jeżeli Kijów nie "odda" Donbasu to będzie zmuszony do federalizacji ustroju państwowego co zresztą zostało ustalone w Mińsku i podpisane przez Poroszenkę.

HeHe
środa, 30 grudnia 2020, 15:27

Gdyby Ukraińcy podjęli decyzję o obronie Krymu to najpewniej wojna trwałaby tam tydzień i nie zmieniłaby jego dzisiejszej przynależności państwowej a w Donbasie sprawy potoczyłyby się dokładnie tak samo. Jeżeli Kijów nie "odda" Donbasu to będzie zmuszony do federalizacji ustroju państwowego co zresztą zostało ustalone w Mińsku i podpisane przez Poroszenkę.

mobilnyPL
środa, 30 grudnia 2020, 07:53

Od 2014 słychać że Rosja upada z tymże upaść nie może i pewnie nigdy się to nie stanie. Prawda taka że kontynuacja wojny na wyczerpanie jest pewna a to oznacza.....no właśnie co....uwazam że Krym jest stracony dla Ukrainy na 100% a Donbas im dłużej to trwać będzie a będzie zapewne również....Ukraina musi się z tym pogodzić....wniosek taki że trwać będzie ten konflikt trwać będzie jeszcze bardzo długo a zakończy się pogodzeniem przez Kijów utraty tych obszarów na rzecz Moskwy.....miejmy nadzieje że w sposób pokojowy....finalnie obie strony są przegranymi....

HeHe
wtorek, 29 grudnia 2020, 23:45

"Po drugie, w ostatnim roku sytuacja na arenie międzynarodowej kształtowała się nie na korzyść Moskwy. Sankcje na Nord Stream 2, ceny na surowce energetyczne, wyniki wyborów w USA, sprawa Nawalnego – to cała seria rosyjskich porażek uderzających w kondycję Rosji oraz nadwyrężających i tak fatalną reputację Kremla." - otóż w ukraińskim kontekście sankcje na Nord Stream 2 są jak najbardziej na korzyść Moskwy bo diametralnie zmieniają układ sił. Niemcy, Francja i reszta zachodniej Europy staje razem z Rosją przeciw amerykańskiej ingerencji w wolność handlu. Kijów usiłuje szczuć Amerykę na Rosję, Niemcy i Francję a to nie USA a te kraje są przecież uczestnikami Formatu Normandzkiego.

Victor
środa, 30 grudnia 2020, 12:06

Ale też Kijów wie dobrze, że po uruchomieniu NS2 ukraińskie gazociągi tranzytowe opustoszeją.

nifd
wtorek, 29 grudnia 2020, 21:55

moim zdaniem dla Ukrainy jest lepiej jak Donbas i Ługańsk są kulą u nogi Rosji. Wzięli to niech teraz finansują i utrzymują, niech grzęzną w tym bagnie. Węgiel im tego nie zwróci. Poza tym tam wielu prorosyjskich, którzy głosują w wyborach na kandydatów prorosyjskich i dodatkowo Ukraina musiała by na nich płacić. Status quo, póki nie będzie jakiegoś większego zdarzenia osłabiającego Rosję.

dropik
środa, 30 grudnia 2020, 12:51

Oddałbyś kawałek Polski jakby Rosjanie zajęli kawałek z Kaliningradu ? Z resztą oddanie nic nie tu nie zmieni bo musieliby oddać całe te 2 obwody, a nie tylko te fragmenty ,które kontrolują "górnicy". Tu zresztą nie chodzi o ziemię tylko o utrzymywanie stanu zapalnego, który będzie toczyć Ukrainę jak gangrena nogę. Odzyskanie Donbasu jest możliwe tylko za zgodą Rosji lub w wyniku jakiegoś czasowego upadku władzy w Rosji.

Miszka
środa, 30 grudnia 2020, 09:52

Kopalnie w Donbasie należą do Angli Imperium carskie, sowieckie i rosyjskie do tej pory nie spłaciły się Brytolom

andys
wtorek, 29 grudnia 2020, 21:49

"Formalnie większą elastyczność wykazuje strona ukraińska. " Jesli przyjac , że Ukraina formalnie odeszła od pomyslu wyrznięcia w pień mieszkańców Donbasu, na rzecz powrotu do sytuacji sprzed 2014r - to tak, to zdanie jest prawdziwe.

AlS
wtorek, 29 grudnia 2020, 21:27

Redaktor przesadził, pisząc że wynik wyborów w USA był „porażką Moskwy”. Trump wcale ugodowy wobec Putina nie był - to on nałożył ostre sankcje na NS II, rownież wydatne zwiększenie obecności US Army w naszym kraju, który Rosja wciąż uważa za „bliską zagranicę”, dokonało się właśnie za jego prezydentury. Jednym nieopatrzonym zdaniem autor skreślił mnie jako dalszego czytelnika swojej, do tamtej chwili całkiem składnej, analizy. Political bias, dziękuję nie dla mnie.

Davien
środa, 30 grudnia 2020, 09:20

AIS, nie on nałozył sankcje ale Kongres USAuzywajac róznych sztuczek by Trump nie mógł tego łatwo zawetować.

gegroza
wtorek, 29 grudnia 2020, 21:21

Bez ruskich Donbas poddał by sie w miesiac. Co prawda Tam duza część ma sie za ruskich ale ich sytuacja jest katastrofalna. Na miejscu Ukrainy jedynym wyjściem na dziś jest pewna militarna presja. Donbas będzie miał jeszcze gorsza sytuację. Rosja będzie miała koszta a armia Ukrainy będzie nabierać doświadczenia.

red
środa, 30 grudnia 2020, 10:39

Rosja będzie miała koszta a armia Ukrainy będzie nabierać doświadczenia ... oczywiście bez kosztowo .

underdog
wtorek, 29 grudnia 2020, 20:58

"Państwo jest silne, gdy ma słabych sąsiadów". Z punktu widzenia interesu polskiego, brak udziału w negocjacjach Rosja-Ukraina (z udziałem Niemiec i Francji) to kompromitacja. Może by tak np. nasz bezobjawowy prezydent wybrał się do Moskwy pogadać o byle bzdurach? Jestem pewien, że spowodowałoby to ostrą biegunkę lub zaparcie u kilku naszych "przyjaciół" na wschód i zachód od Warszawy

gnago
środa, 30 grudnia 2020, 09:08

To możliwe jak zanik grawitacji. Wystąpić przeciw dyrektywom starszych mądrzejszych. Rosja nie jest taka głupia, ze zrozumieniem obserwuje faktyczne rozbrojenie Polski i w kułak śmieje się z skali zakupów i jego rodzaje dla potrzeb ekspedycyjnych i defiladowych. Patrz cywilne mustangi dla rozjazdów po drogach gruntowych kadry na ryby i figle w krzakach

Pewnie
wtorek, 29 grudnia 2020, 20:13

Masz na myśli pucz na Majdanie?

zeflik
wtorek, 29 grudnia 2020, 19:13

Jeszcze Chiny mogłyby wejść jako siły rozjemcze na granicę Ukrainy z Rosją, czy na Krym.

tagore
wtorek, 29 grudnia 2020, 18:16

Sojusz Berlina i Moskwy po ukończeniu NS2 ulegnie utrwaleniu ,a USA z nową administracją stawiane są przez Niemcy przed faktem dokonanym. Ukraina nie jest dla Berlina istotna i zostanie sprzedana.

mek
piątek, 12 marca 2021, 02:19

USA tak czy siak pokazalo jak jest słabe i nieudolne.Zresztą patrząc na to co dzieje się w PE mam coraz większe wrażenie, że Putin to jest jednak gość.Rosja zwyczajnie najechała na Ukrainę bo nie chce mieć wrogich organizacji przy swoich granicach tj. UE czy NATO.Z ich perspektywy to był jedyny możliwy ruch na szachownicy co więcej jak się okazuje skuteczny.Przez kolejne naście,ścia bądź ści<---(najbardziej pradopodobne )lat Ukraina nie wstąpi do żadnej z tych organizacji.Zresztą nikt w UE (co pokazała Merkel) ani USA ( co pokazuje Biden) zbytnio nie chce się mieszać tym bardziej wchodzić ze swoimi organizacjami.

Eee tam
wtorek, 29 grudnia 2020, 16:32

Może jaśniej Biden po prostu urządzi z Ukraińcami Wojnę Krymską III czyli poniżająca klęska Rosji na własnej ziemi, Rosjanie już to przerabiali parę razy w 1856 czy 1942 to dla nich nic nowego a działa zawsze trzeźwiąco na ich imperialne gorące głowy

środa, 30 grudnia 2020, 11:48

Masz na myśli tego samego Bidena, którego ekipa robiła w 2009 roku reset z Rosją?

Adam S.
środa, 30 grudnia 2020, 08:32

Krym to nie jest "własna ziemia" Rosji. Krym został podbity przez Rosję w 1783 roku, tylko 10 lat wcześniej niż Polska. I tak jak Polska, pomimo wielokrotnego "przyłączania", słabo się tej Rosji trzyma :)

a błazenki dalej swoje
środa, 30 grudnia 2020, 22:21

Co ty nie powiesz.

Kazik :)
wtorek, 29 grudnia 2020, 16:29

Najlepiej pokazuje jak Ukraina nam odjeżdża w wyposażeniu żołnierza (ogólnie uzbrojeniu) jest ostatnie zdjęcie pokazujące artylerzystów w kamizelkach piechoty z miękkimi wkładami i twardymi ceramicznymi - a wszystko by przeżył odłamkowo. Odniesieniem/przeciwieństwem do tego co u nas chcą kupić (MON) są szelki - to chyba taki sam żart jak z Sylwestrem covid-owym w 2020/2021. A Maskpol produkuje naprawdę dobre wyroby.

Davien
wtorek, 29 grudnia 2020, 15:20

Czyli proste: Ukraina chce przywrócenia status quo sprzed napasci Rosji, a Rosja chce zalegalizowania swoich zbrodniczych działąń.

kasp
wtorek, 29 grudnia 2020, 21:42

Tak, Rosja zrobiła Majdan, Rosja mordowała mieszkanców Donbasu i Ługanska, i co jeszcze Rosja robiła, czego nie robiła ukraina.

Davien
czwartek, 31 grudnia 2020, 21:37

Tak, to Rosja mordowała w Donbasie to Rosja napadła na Ukrainę wysyłała swoich terrorystów oraz mordowała mieszkańcó Ukrainy.

qwert
wtorek, 29 grudnia 2020, 19:24

Jakich zbrodniczych działań ? Tak konkretnie proszę

wawrzek
środa, 30 grudnia 2020, 08:08

Konkretnie nie wypowiedzianej agresji wojska rosyjskiego na terytorium Ukrainy. Tak ciężko to zrozumieć ?

mek
piątek, 12 marca 2021, 02:30

Rosja wymownie zaznaczyła, że nie życzy sobie UE ani NATO przy swoich granicach.Co więcej z ich perspektywy (Rosjan) to był jedyny możliwy ruch na szachownicy inaczej Ukraina by się upodmiotowiła i z czasem również stanowiła zagrożenie dla Rosjan t obiektywnie patrząc również można tak stwierdzić.NATO to z góry wroga organizacja w stosunku do Rosji to samo tyczy się UE. Z drugiej strony mamy Ukrainę i jej chęć upodmiotowienia o ile można to tak nazwać, która ze względu na to że jest zwyczajnie biedna nie mogła sobie na to pozwolić i przez kolejne kilkanaście bądź nawet kilkadziesiąt lat (biorąc pod uwagę, że Putin ma naszykowanych następców) będzie łupana przez ZSSR zwany dziś Rosją.Natomiast na tej militarno-politycznej szachownicy to był jedyny możliwy ruch by nie dopuścić do "zbliżenia się" NATO i UE do jej granic.Interesy to można robić na odległość co pokazuje Merkel i Putin ale graniczyć ze sobą to oni nie chcą zresztą UE i USA mają gdzieś Ukrainę niestety gdyż ma niedobre położenie geopolityczne.

realista
wtorek, 29 grudnia 2020, 14:54

Pozycja Ukrainy?Leży i kwiczy.

Keras
wtorek, 29 grudnia 2020, 14:51

Czekać, czekać, czekać. Pandemia osłabiła Rosję dużo bardziej niż to się może wydawać. Czas gra na niekorzyść Rosji która jest osaczona geograficznie, a przede wszystkim ekonomicznie. Sankcje, presja ekonomiczna Zachodu, presja gospodarcza Chin osłabia Rosję i nie daje jej pola manewru. Putin nie jest w stanie ruszyć gospodarczo Rosji, bo wymagałoby to zmian nieakceptowalnych dla niego i jego obozu władzy. Z drugiej strony ani Chiny, ani USA nie są zainteresowane wzmocnieniem Rosji. Rosja jest w zawieszeniu i czeka nie wiadomo na co. Prowadzi to do erozji reżimu i jego osłabienia.

Adam S.
środa, 30 grudnia 2020, 08:00

Zasadniczo zgadzam się. Ale nie o bierne "czekanie" chodzi, lecz o szybszy wzrost potencjału gospodarczo - militarnego Ukrainy, niż Rosji. Trzeba pamiętać, że Rosja jest wciąż 3-4 krotnie większą gospodarką niż Ukraina, a dysproporcja potencjału wojskowego jest jeszcze większa. Póki gruby schudnie, to chudy umrze. Więc szansa Ukrainy jest tylko w ucieczce do przodu, rozwoju, modernizacji i integracji ze światem zachodnim.

taka prawda
wtorek, 29 grudnia 2020, 22:34

Rosja jest tak osłabiona, że w szybkim tempie unowocześnia swoją armię, co rusz wprowadzając nowe systemy i uzbrojenie, buduje NS2, prowadzi wojnę w Syrii, która trochę kosztuje. Opowieści o słabnięciu Rosji mają już kilkadziesiąt lat.

Xd
niedziela, 21 marca 2021, 16:20

Bzdury z tym szybkiem unowocześnianuem armii. Jedyne na co ich stać to zrobionie prototypu i max kilkadziesiąt sztuk będzie miała armia z obiecanych setek

Sailor
środa, 30 grudnia 2020, 11:44

NS2 budowały zachodnie firmy. Tylko pod groźbą sankcji przestały, a Rosja sama nie potrafi nawet toalet w szkołach wybudować. Tylko tradycyjnie wbijają dwa kije i dołek kopią. Natomiast te nowe systemy uzbrojenia to troszkę jak "nowe" samochody sprowadzane przez Polaków z Niemiec.

HeHe
czwartek, 31 grudnia 2020, 13:33

I te "nowe" samochody sprowadzane przez Polaków z Niemiec kupują najsilniejsze armie świata jak turecka i indyjska :)

Davien
czwartek, 31 grudnia 2020, 21:41

A co niby kupiła Turcja?? 4 małowarte baterie S-400 które w Syrii jedynie sie skompromitoały do cna? Bo jakos waszych Su nie chcieli ale Erdogan poleciał do Waszyngtonu błagac Trumpa o f-35:) A Indie kupują stare MiG-29S by załatac dziurę po kompromitacjiw Kaszmirze i Su-30MKI z zachodnim wyposażeniem które sami montuja:) S-400 tak samo jak Turcja: bo nikt inny im nic nie oferował w tym segmencie:) Ale już waszych pancyrów mimo rozpaczliwych naciskó Rosji nie wzieły woląc od nich koreańskei K30 Hybrid BIHO.

Sz
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 00:18

Z tego co piszesz wynika że władze w Turcji to jakaś banda koziołków-matołków która nawet nie wie co kupuje i dopiero domorosły "ekspert z for internetowych" ich uświadamia jakie błędy popełniają... 1. Powiedz mi może gdzie jest kompromitacja S400 bo ja jakoś jej nie zauważyłem. Rosjanie wysłali tam te zestawy po zestrzeleniu ich bombowca frontowego Su24 przez Turków. Celem było ochronienie własnych samolotów przed podobnymi atakami. Przez ponad rok albo i więcej Rosjanie bombardowali kogo chcieli, przez nikogo nie niepokojeni strasząc wszystkich w około rakietami S400. Osiągneli w tej wojnie swoje cele nie tracąc ani jednej (drogiej) rakiety. Sukces, i to tanim kosztem. 2. Erdogan nie błagał Trumpa o F35, powiedział wręcz że kupi S400 nawet za cenę utraty możliwości zakupu F35 od USA. Mimo amerykańskich nacisków odrzucił amerykańską ofertę z rakietami Patryjot gdyż była mniej korzystna od rosyjskiej. Nie zrobił tego oczywiście z miłości do Rosji czy Putina, po prostu od Rosjan dostał to czego potrzebował - transferu technologii. 3. Indie kupują samoloty w Rosji od dawna, są chyba ich najlepszym klientem, kupują i kupować będą zapewne. I ciekawostka, Indie również zakupiły w Rosji "małowarte skompromitowane do cna" zestawy S400. Podobnie jak Chiny rzecz jasna. I to oba kraje mimo gróźb i szantażu sankcjami ze strony USA. Kląska Rosjan? Raczej sukces że ich najlepsi klijencji dokonują zakupów bez oglądania się na amerykańskie sankcje. 4. Pancyr przegrał przetarg z zestawem koreańskim bo był po prostu od niego słabszy. Tyle że pewnie konstruktorzy dowiedzą się czemu, poprawią niedoróbki i nie wiadomo jak będzie następnym razem. PS. Może lepiej patrzeć na świat bez uprzedzeń, i ślepego zapatrzenia w jednego światowego gracza. Mimo wszystko pozdrawiam. PS 2. Trochę się napisałem ale pewnie jak zwykle mój komentarz nie przejdzie cenzury i trafi do kosza...

diagnoza
czwartek, 31 grudnia 2020, 00:23

Cienkie szkolenia wam robią.

laik
środa, 30 grudnia 2020, 01:53

Armia/wojsko to nie wszystko.. ZSSR jak gruchnal dalej mial bardo potrezna armie..

Keras
środa, 30 grudnia 2020, 12:47

i zero kasy na koncie. Swoje zadłużenie spłacali m.in. złomowanymi okrętami podwodnymi zawierającymi sporo cennych metali

unim
wtorek, 29 grudnia 2020, 21:40

Hhahaha, o jakie presji ekonomicznej zachodu ty bredzisz, moze z 60 lat wstecz, ale teraz drukuja i przejadaj.

Hanys
wtorek, 29 grudnia 2020, 19:44

Pandemia dużo bardziej osłabiła zachód niż Rosję, a szczególnie USA to mocno odczuło, bo tam pandemia przybrała największe rozmiary. A co do Chin, to niedługo drukowanie dolara nic wam nie pomoże, bo taczka tych banknotów będzie się paliła dłuzej, niż drewno które będzie można za nią kupić ;)

Davien
środa, 30 grudnia 2020, 20:52

Hanysku, najwieksze rozmiary to pandemia akurat przybrała w twojej Rosji: 3,1mln zarazonych( oficjalnie, nieoficjalnie znacznie więcej) i 186 tys zmarłych na 144 mln mieszkańców. USA 7 mln zarazonych i 335 tys zmarłych na 340 mln mieszkańców. Masz cos jeszzce do dodania.

Keras
środa, 30 grudnia 2020, 15:32

Dolar to najlepszy towar eksportowy USA. I w ogóle najlepszy towar eksportowy.

Bursztyn
wtorek, 29 grudnia 2020, 14:40

Wojna potrwa aż się Ukraina obudzi

Ket
środa, 6 stycznia 2021, 21:44

chyba rozleci..

Adam S.
środa, 30 grudnia 2020, 08:04

Wbrew pozorom bardzo dobry komentarz. Fala "budzenia" właśnie się przemieszcza na wschód kraju. Ci, co przed Majdanem popierali Rosję, dziś muszą wysyłać swoje dzieci na front, żeby się przed tą Rosją bronić. Ukraina pomału się budzi. Tylko szkoda że od huku rosyjskich armat.

No skąd
wtorek, 29 grudnia 2020, 14:33

USA straciły już możliwość nacisku na Rosję. Sankcje okazały się nie skuteczne. Teraz to Rosja po zbudowaniu NS2 będzie miała możliwość nacisku na Ukrainę. Pętla się zaciska.

Davien
środa, 30 grudnia 2020, 09:30

Doprawdy?? To czemu Zacharowa co chwila płacze rzewnymi łzami jakie to sankcje sa złe ?

Obserwator
wtorek, 29 grudnia 2020, 22:54

NS2 nie powstało i nie powstanie.Za to powstają kolejne gazociągi transportujące gaz do Europy środkowej z pominięciem Rosji.Jeden z Dani do Polski drugi z Azerbejdżanu do Turcji i dalej do Europy.Rosja marginalizuje się na naszych oczach.

1612
wtorek, 29 grudnia 2020, 22:48

Zbudowali ns2 ? Nie wiedziałem.

Marek
wtorek, 29 grudnia 2020, 22:13

Po jakim zbudowaniu NS2? Jak na razie NS2 nie powstał i nie powstanie. Po tym jak Rosja dokonała ataku hakerskiego na USA pogrzebała ten projekt definitywnie. Stany wykorzystają wszystkie dostępne narzędzia do tego aby zablokować ten projekt, a mają ich naprawdę sporo. Będzie to tym prostsze, że nieudolne FSB przyznało się, że probowali otruć Nawalnego... dodatkowo Rosje czekają inne działania odwetowe za atak hakerski (Amerykanie muszą pokazać, że kontrolują drabinę eskalacyjną). W między czasie Polska buduje Baltic Pipe i rozbudowuje port gazowy, a w 21 kończy się umowa na dostawy gazu. I możliwość nacisku faktycznie się kończy. Rosja zwija się na każdym froncie i nic tego nie zmieni.

Jimbo
środa, 30 grudnia 2020, 11:42

To był atak ale demokratyczny przeprowadzony przez hakerów etycznych.

ubawiony
środa, 30 grudnia 2020, 08:17

Czyli,chwała Ukrainie.

edgh
wtorek, 29 grudnia 2020, 21:57

na razie żadnych sankcji nie było, to tylko pozory pod publikę, konkretne sankcję mogą rozsadzić Rosję czego nikt (na razie) nie chce.

van Horn
wtorek, 29 grudnia 2020, 17:48

NS2 nie ruszy bo nie pozwolą na to Amerykanie. Nałożone sankcje robią swoje i nie widać nawet cienia ich końca. I jeszcze Białoruś -sprawa nie jest zakończona.

Tweets Defence24