MSPO 2019: Rak na nowym podwoziu [ANALIZA]

3 września 2019, 06:08
thumbnail_rak gąsienica 3
Fot. Maciej Szopa/Defence24

Na Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego 2019 Huta Stalowa Wola SA przywiozła m.in. kolejną wersję znanego już moździerza automatycznego M120G Rak. Wyznacznik „G” oznacza gąsienicowy nośnik tego środka ogniowego, a nieoficjalny wyróżnik „4.0” - że mamy do czynienia z czwartym już wariantem podwozia gąsienicowego.

Początkiem rozwoju programu samobieżnego moździerza automatycznego 120 mm było posadowienie systemu wieżowego na adaptowanym podwoziu gąsienicowej sh 2S1 122 mm Goździk, seryjnie produkowanym przez HSW do sierpnia 1993 r. Było to wymuszone okolicznościami. Po prezentacji w 2006 r. fińskiego moździerza Patria AMOS na poligonie CSAiU w Toruniu, HSW podjęła wyzwanie i złożyła deklarację szybkiego opracowania własnej, równie dobrej albo i lepszej, konstrukcji i dostarczenia wojsku sprzętu z polskich fabryk. Prace podjęto natychmiast, efekt był widoczny już po roku. Pierwsza publiczna prezentacja autonomicznego systemu wieżowego moździerza automatycznego 120 mm odbyła się w 2008 r. (MSPO) na stacjonarnym standzie bez podwozia.

Nie dało się prowadzić dalszych, bardziej zaawansowanych prac badawczo-rozwojowych, w tym testów ogniowych, samego systemu wieżowego na stacjonarnym stanowisku badawczym strzelnicy artyleryjskiej. Na początku nie udało się od razu – z różnych przyczyn –  uzyskać dostępu do nośnika kołowego – transportera Rosomak. Przeciągające się procedury pozyskania podwozia KTO Rosomak doprowadziły do tego, że dla potrzeb wstępnej fazy badań opracowano adaptowane podwozie Goździka. Już od 2009 r. HSW prowadziła prace nad Rakiem właśnie na tym tymczasowym podwoziu.

Ostatecznie, dzięki zdecydowanej postawie wojska, w 2010 r. dalsze prace HSW nad Rakiem udało się przenieść na docelowy nośnik kołowy. Efekt tych prac znamy: kontrakt z kwietnia 2016 r. na 64 Raki i niedawna zapowiedź ministra Mariusza Błaszczaka w HSW, złożona przy okazji podpisania umowy na dostawy AWA, że MON niebawem zamówi kolejne Raki. Szef MON zasugerował, że umowa może zostać podpisana jeszcze w tym kwartale.

W międzyczasie, podczas dopracowywania rozwiązań dla moździerza w podstawowym, kołowym wariancie, HSW podjęła prace nad posadowieniem M120 na podwoziu gąsienicowym doskonalszym od Goździka. Był to ruch wyprzedzający spodziewane zainteresowanie tą odmianą środka wsparcia ogniowego dla brygad ciężkich, gąsienicowych, oczekiwane po zaspokojeniu zapotrzebowania na Raki na kołach. Przyjęto, że optymalnym będzie wykorzystanie opracowanego w 2009 r. LPG (Lekkie Podwozie Gąsienicowe) dla potrzeb wozów dowodzenia dla DMO Regina. Tak powstał kolejny wariant, nieoficjalnie określony jako „Rak 3.0”.

Po nim, w 2013 r., pojawiła się kolejna opcja: z informacji niemieckiego partnera, prowadzącego aktywną akwizycję w jednym z krajów Dalekiego Wschodu, wynikało, że rysuje się realna szansa na pozyskanie zamówień na samobieżny moździerz 120 mm. Wymaganiom odpowiadał Rak. Niemiecki oferent potencjalnego nabywcę przekonał do tego, iż moździerz taki może bazować na podwoziu BWP Marder, których znaczne nadwyżki pojawiać się zaczęły w Bundeswherze w związku z jej planowanym przejściem na nową generację bojowych wozów piechoty. W tym przypadku – BWP Puma. Do HSW dostarczono podwozie BWP Marder. W ciągu kilku tygodni zostało ono zaadaptowane pod zabudowę systemu wieżowego Raka. Taki wóz zaprezentowany został podczas MSPO 2013.

Niestety, z przyczyn niezależnych od HSW do kontraktu nie doszło. Niemcy zmienili koncepcję wykorzystania wycofywanych z linii BWP Marder, a po nieco ponad roku od premiery „Rak 4.0” został zdemontowany i jego podwozie powróciło do niemieckiego partnera.

Na MSPO 2019 z HSW SA przyjechał kolejny Rak, który dla porządku – systematyzując ewolucję tego modelu uzbrojenia – możemy określić nieformalnie jako „Rak 4.0”. Ten wariant Raka M120G został oparty na podwoziu gąsienicowym z rodziny Opal, także opracowanym w HSW. Znane i sprawdzone podwozie, już raz zasadniczo zmodernizowane (silnik JaMZ został zastąpiony przez power-pack MTU) zostało jednak zmodyfikowane.

Miejsce klasycznych rozwiązań zawieszenia na wałkach skrętnych zajęło zawieszenie hydropneumatyczne. HSW nie ujawnia na razie, czy prace nad hydropneumatycznym zawieszeniem dla przyszłego gąsienicowego moździerza mają swój początek w rozwiązaniach pochodzących od sh Krab, od BWP Borsuk, czy też są „trzecią drogą” i opierają się już na własnej, samodzielnie opracowanej konstrukcji.

Pod tym względem tak skonfigurowany Rak może być traktowany jako ważny dla ewolucji tego typu uzbrojenia demonstrator technologii. Wprowadza on M120 Rak w obszar znacznie nowocześniejszych pod względem technologicznym systemów konstrukcyjnych, a jednocześnie – eliminuje konieczność uruchamiania od podstaw – dla stosunkowo niewielkiej liczby wyrobów – produkcji niektórych, nie wytwarzanych już od kilku dziesięcioleci, elementów składających się na tradycyjne zawieszenie na wałkach skrętnych.

„Rak na Opalu” może być traktowany jako demonstrator technologii, ale może też być pełnowymiarowa oferta produkcyjna. Podwozie Opal ma zaliczone badania kwalifikacyjne, toteż zmiana jego zawieszenia z klasycznego na hydropneumatyczne możliwa będzie w trybie przeprowadzenia tylko badań typu – znacznie mniej długotrwałych i skomplikowanych, a więc i tańszych niż pełnozakresowe badania kwalifikacyjne całkiem nowego podwozia. Tą drogą można uzyskać, w stosunkowo krótkim czasie i za relatywnie niską cenę, znacznie nowocześniejszy od dotychczasowego wariant M120G.

HSW nie odkrywa wszystkich swoich kart, ale można spodziewać się, że to jeszcze nie jest jej ostatnie słowo w sprawie rozwoju Raka w wariancie gąsienicowym. Można spodziewać się, że za rok HSW będzie gotowa zaprezentować następną odsłonę moździerza, na najnowszym podwoziu BWP Borsuk. W 2020 r. prototyp tego bojowego wozu piechoty powinien odbywać badania kwalifikacyjne, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeszcze w ich trakcie zbudować wariant pojazdu Borsuk przeznaczony pod zabudowę moździerza Rak.

Może on zostać pozbawiony cech pływalności (tak jak Rak M120K na podwoziu kołowym), być może otrzyma też prostszy i tańszy power-pack mniejszej mocy, wystarczającej dla mniej więcej 18-19-tonowego wozu wsparcia, któremu nie stawia się tak wygórowanych wymagań pod względem osiągów trakcyjnych, jak dla obecnej konfiguracji bojowego wozu piechoty. W szybkim dopracowaniu takiej konstrukcji mogą okazać się pomocne doświadczenia z prac nad ok. 17-tonowymi wozami WD/WDSz dla DMO Regina, napędzanymi jednostką MTU 6V199TE20 o mocy 260 kW z automatyczną przekładnią LSG 1000.

Jakie w rzeczywistości będą to rozwiązania – przekonamy się prawdopodobnie za rok. Tymczasem prezentowany na MSPO 2019 „Rak na Opalu” wydaje się być sygnałem, że producent Raków zamierza do minimum zredukować przerwę w produkcji moździerza samobieżnego pomiędzy wariantem kołowym a wariantem gąsienicowym. Czekać na niego będzie, najprawdopodobniej w pierwszej kolejności, powstająca 18. Dywizja Zmechanizowana, której gotowość bojowa ma zostać osiągnięta w 2026 r.

Równolegle z pracami nad kolejną ofertą gąsienicowego podwozia, w stosunku do Raka, istniejącego w takiej konfiguracji praktycznie od 2015 r., prowadzone są dalsze prace rozwojowe w obrębie systemu wieżowego.

Nasze prace skupiają się m.in. na zwiększeniu szybkostrzelności Raka. Zwiększenie maksymalnej donośności nie jest tym, co nas obecnie zajmuje. Elementy i podzespoły decydujące o balistyce wewnętrznej moździerza zostały skonstruowane przy założeniu pracy z ciśnieniami rzędu 250 MPa, i te rezerwy nie są jeszcze wykorzystywane w pełni przez amunicję, na rozwój której nie mamy wpływu.

Bartłomiej Zając, prezes zarządu HSW SA

Obecnie deklarowana przez producenta szybkostrzelność Raka to 8 pocisków/min. Rezerwy rozwojowe, pozwalające na poprawienie tego parametru, bez wątpienia znajdują się w konstrukcji automatu ładowania i pracy mechanizmów dosyłania. Należy jednak pamiętać, że na ten parametr wpływ ma także nośnik, na jakim zabudowany jest system wieżowy.

image
Fot. Maciej Szopa/Defence24

W przypadku podwozia gąsienicowego z zawieszeniem o tradycyjnej konstrukcji, opartej na wałkach skrętnych, występuje zjawisko dość wolnego wytłumiania kołysania całego pojazdu po oddaniu strzału. Trwa ono tym dłużej, im niższy jest kąt podniesienia lufy, a Rak – warto pamiętać, jest jednym z niewielu moździerzy mających taką możliwość – przystosowany jest do prowadzenia ognia także na wprost. Im niższy kąt podniesienia, tym bardziej wektor oddziałujących sił odrzutu przybiera kierunek równoległy do podłoża, co wytwarza silny moment pochylający.

Z takim zjawiskiem konstruktorzy mieli do czynienia także w przypadku sh Krab. W jej przypadku wymiana podwozia z tzw. typu Kalina (z zawieszeniem na wałkach skrętnych) na K9 (z zawieszeniem hydropneumatycznym) w sposób spektakularny wyazało różnicę w dynamice tłumienia wahań i czasie potrzebnym na ustabilizowanie położenia działa po oddaniu wystrzału, co skraca interwały pomiędzy kolejnymi wystrzałami.

Analogiczne zjawiska występują w przypadku moździerza, choć w tym przypadku oddziałujące na środek ogniowy siły są znacznie mniejsze (mniejsza masa ładunku miotającego i niższa prędkość wylotowa oraz masa pocisku). Mniejsza jest jednak także i masa pojazdu, na który oddziałują siły odrzutu (Krab strzelający pociskiem o masie ok. 45 kg ma masę ponad 48 ton, Rak strzelający pociskiem o masie ok. 16 kg ma masę ok. 18 ton), i inna jest konstrukcja systemu oporopowrotnego.

Prace nad zwiększeniem szybkostrzelności M120 Rak, jak to oceniają konstruktorzy, nie powinny sprawiać większych trudności w uzyskaniu osiągów na poziomie wyższym niż 10 pocisków/min., co oznacza, iż interwały pomiędzy kolejnymi wystrzałami zmniejszą się z 7,5-10 do poniżej 6 sekund. To odczuwalnie zwiększy efektywność ognia, głównie przy ogniu sekwencyjnym prowadzonym w trybie MRSI. I zwiększy przeżywalność wozu na polu walki: zadanie ogniowe będzie wykonane w krótszym czasie i Rak wcześniej opuści stanowisko ogniowe, unikając uderzenia kontrbateryjnego.

Inne kierunki prac nad rozwojem Raka producent definiuje bez wdawania się w niemożliwe do ujawnienia na tym etapie prac szczegóły. Związane są one z możliwością zwiększenia autonomiczności systemu wieżowego moździerza do tego stopnia, aby Rak mógł na polu walki funkcjonować w trybie bezzałogowym. Osiągnięcie tego celu nie jest dla konstruktorów, jak zapewniają, żadnym problemem. Doświadczenia z tym kierunkiem prac związane gromadzone są od kilku lat.

HSW nie potwierdza, że MON kieruje w stosunku do producenta moździerza jakiekolwiek sygnały odnoszące się do podjęcia przez niego prac w kierunku umożliwienia prowadzenia z tego moździerza ognia z wykorzystaniem innych, niż będące przedmiotem prac polskiego przemysłu, typów amunicji. Przypomnijmy, że nad podstawową amunicją dla Raka pracuje ZM Dezamet, a nad amunicją precyzyjną, naprowadzaną laserowo, pracują spółki Mesko i Telesystem-Mesko.

image
Fot. Maciej Szopa/Defence24

Moździerz samobieżny Rak staje się coraz bardziej dojrzałym systemem uzbrojenia. W jednostkach jest już zdecydowana większość z 64 zamówionych w ramach pierwszego kontraktu moździerzy, do dostawy pozostał tylko jeden moduł ogniowy na podwoziu kołowym. Deklaracja ministra Błaszczaka z sierpnia oznacza, że dostawy te – prawdopodobnie – będą w pewnym zakresie kontynuowane.

W nieco dłuższej perspektywie po zabezpieczeniu potrzeb jednostek już wyposażonych w KTO Rosomak lub też przeznaczonych do uzbrojenia w te transportery, wojsko może być zainteresowane moździerzem na podwoziu gąsienicowym, aby zapewnić wsparcie tym jednostkom, które docelowo zostaną uzbrojone w nowe, pływające BWP Borsuk, również budowane w HSW. Integracja Raka z kolejnymi podwoziami gąsienicowymi pokazuje, że jest to elastyczny system, który może być oparty na różnych platformach. Innymi słowy – „gąsienicowy Rak” może być łatwo dostosowany do wymagań użytkownika. Dodajmy, nie tylko krajowego, ale i zagranicznego.

Czytaj też: MIĘDZYNARODOWY SALON PRZEMYSŁU OBRONNEGO 2019 - SERWIS SPECJALNY DEFENCE24.PL

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 46
Reklama
Rain Harper
piątek, 6 września 2019, 15:29

Mam nadzieję, że w HSW słyszeli, że nowy gąsiennicowy moździerz US Army ma mieć minimalną szybkostrzelność na poziomie 24pocisków/minutę. Gdyby udało się Raka 5.0 dopasować do tego i innych wymagań, można by powalczyć - zdobyć rozgłos :)

dim
niedziela, 15 września 2019, 19:15

Patria oferuje właśnie moździeż "na Rosomaku", z MRSI w ilości pięciu strzałów. Rak na razie trzy - spora różnica. W ten sposób, zawsze z tyłu za konkurencją, polskie firmy raczej nie wyjdą szybko na eksport, zwłaszcza ten korzystny finansowo. A słyszę, że seria raków wkrótce się skończy i nie wiadomo co dalej ?

Śliwka Wegierka
czwartek, 5 września 2019, 19:02

Idealny nośnik Brimstone Ciekawe ile wyniesie kalkulator cenowy? 3mln Usd sztuka?

Lord Godar
czwartek, 5 września 2019, 12:16

Ciekawe i dość perspektywiczne jest to podwozie z hydropneumatycznym zawieszeniem . Rak jak najbardziej dla odciążenia produkcji bwp Boruk , a oprócz tego na pewno nadaje się na lekki zestaw artyleryjsko-rakietowy p-lot .

Dalej patrzący
czwartek, 5 września 2019, 00:08

@rmacin555 - dalej nic nie rozumiesz - w konwencjonalnych operacjach lądowych liczy się precyzja zmasowanego ataku "długich rąk" - i manewr. W tym możność szybkiej przeprawy. Jak najbardziej wpuszczenie wroga do Polski to klęska. Zgoda 100%. Tyle, że 400 Krabów i Kryli [z przewagą bardziej mobilnych i tańszych Kryli - oby produkcja ruszyła jak najszybciej] mające pełną jednostkę ognia amunicji precyzyjnej dalekiego zasięgu [Vulcano-Dardo z półki 80 km, Nammo I generacji 130 km od 2021, Nammo II generacji 150 km od 2023] - pozwoli na likwidację wszystkich celów w całym Obwodzie Kaliningradzkim i likwidację całej lądowej podstawy operacyjnej Armii Czerwonej na Białorusi [bo anschluss Białorusi przez Rosję to nie CZY? tylko KIEDY?] - na głębokość 150 km. Tylko, że POTEM trzeba wyzyskać chwilowy szok i nierównowagę - i wyzyskać bonus - zająć cały Obwód Kaliningradzki - oraz maksymalny bufor na Białorusi. W obu przypadkach pierwsze skrzypce grają nie ciężkie BWP i KTO i czołgi - tylko szybkie kołowe i gąsienicowe środki pływające. Popatrz na Mazury i Kaszuby otaczające Obwód Kaliningradzki - wody we wszelkiej postaci aż nadto - tam ciężkie siły mają problem z operowaniem i manewrem. Tak samo mokre Polesie [swoisty bastion kontrolny północy i południa] - rozdzielające teatr operacyjny na południe i północ. I tak większość walki [i zadanych strat] będzie oparta o środki precyzyjne dalekiego i średniego zasięgu - POZAHORYZONTALNE - naprowadzane sieciocentrycznie. Ogień bezpośredni to KOŃCOWE rozbijanie izolowanych grup oporu, to likwidacja zasadzek itd. Dla jasności - ciężkie siły [czołgi, ciężkie BWP i KTO - niepływające] mają też swoją rolę - prócz "twardych" odwodów - mają rolę rozbicia pozostałych twardszych orzechów do zgryzienia - ale jest to rola uzupełniająca i z natury rzeczy rola "2 rzutu wojsk" postępującego za siłami szybkimi i bardziej mobilnymi. Lżejsze pływające BWP, KTO, Raki, niszczyciele czołgów itd. winny ominąć takie twarde orzechy, częścią sił izolować je do czasu przyjścia ciężkich sił, ale główny rzut szybki powinien od razu iść dalej - zajmując teren i uprzedzając przeciwdziałania przeciwnika, dopóki jest zrolowany, rozbity i dopóki jego C4ISR jest rozbita. Oczywiście w tle musi być nasze NATO Nuclear Sharing i gwarancje USA i UK z rakietami z głowicami w tle na spuście - by Rosja nie odwróciła atomem klęski konwencjonalnej. Twoje dywagacje o kamieniach i dzidach pomijam jako folklorystyczny dodatek... Dla jasności - w wojnie obronnej nie chodzi mi o marsz na Moskwę - tylko o WYSTARCZAJĄCE zabezpieczenie buforów i głębi strategicznej. Co jest wyjściem do ustanowienia nowego status quo metoda faktów dokonanych - by z przewagą i silnymi kartami siadać do rozmów. Tak w temacie - dlatego tak silnie podkreślam konieczność pozahoryzontalnej broni precyzyjnej dalekiego i średniego zasięgu - pozycjonowalnej sieciocentrycznie. W TAKIM układzie pancerz ma marginalne znaczenie. Liczy się precyzyjna pozahoryzontalnej projekcji siły - i manewr i mobilność. Dla jasności - to właśnie gotowość WP [z aliantami - pewnie USA i może UK] do wykonania takich operacji na wielką skalę - najlepiej ODSTRASZY STRATEGICZNIE Rosję od konwencjonalnych rajdów pancernych i ataków na Polskę. Si vis pacem - para bellum.. Oczywiście TAKIE operacje są możliwe jedynie pod parasolem nadrzędnego odstraszania atomowego NATO Nuclear Sharing WP - i rakiet i głowic aliantów. Samo odstraszanie konwencjonalne lub samo odstraszanie atomowe to za mało - potrzebne są oba rodzaje odstraszania naraz.

THXXX
środa, 4 września 2019, 14:39

Donośność APR Raka to 8 km. Tak więc Raki operują bardzo blisko przeciwnika, nawet na granicy kontaktu bezpośredniego. Dlatego powinny oddać salwę i spadać. W przeciwnym razie mogą zostać osaczone przez przeciwnika. To raczej wskazuje na bardziej mobilną, pływającą platformę Borsuka.

asd
środa, 4 września 2019, 23:52

Rosomak też był pływający, dopóki nie posadzono na nim ciężkiej wieży RAKa. Niestety, ale tak łatwo pływającego RAKa na podwoziu Borsuka nie dostaniemy. Trzeba by zaprojektować coś pływającego specjalnie pod tą wieżę. Dla zakładu który budował "Goździki" jest to wykonalne, ale pytanie czy opłacalne i oczekiwane przez klienta.

Lord Godar
czwartek, 5 września 2019, 12:06

Rak na Borsuku też ma być niepływający . Jedynym chyba więc nowym podwoziem , które jest w stanie zapewnić pływalność systemowi wieżowemu Raka jest Hipopotam .

miki89
środa, 4 września 2019, 23:46

czytaj ze zrozumieniem, RAK na podwoziu Borsuka nie połynie

Marcin Kleinowski
środa, 4 września 2019, 11:25

Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł. Przede wszystkim można byłoby wyprodukować sporo Raków jeszcze przed startem produkcji BWP. Moim zdaniem potrzebne są trzy platformy gąsienicowe docelowo. Lekka, może być Opal, ale przydałaby się wersja też pływająca. Na lekkiej platformie można też zbudować wozy ewakuacji medycznej, wozy dowódczo-sztabowe, wozy dowodzenia artylerią, artyleryjskie wozy rozpoznawcze, wóz dowodzenia OPL. Może nawet wozy rozpoznawcze, realizujące rozpoznanie zwłaszcza przy pomocy dronów. Też podstawa dla niszczycieli czołgów (branie do takiego celu podwozia od Kraba to jakieś nieporozumienie). Byłoby przede wszystkim taniej. W batalionie to może być w sumie 20-30 pojazdów na takim podwoziu. Platforma średnia Borsuk - w wywiadach naszych dowódców pojawia się sygnał, że może trzeba zastanowić się nad pływalnością Borsuka. Może jednak przede wszystkim zrezygnować z pływalności wszystkich Borsuków. Może w batalionie zmechanizowanym zostawić np. jedną albo dwie kompanie pływających BWP. Platforma ciężka - na koreańskiej rodzinie, w tym też podstawa dla czołgu - wersja z czołgu K-2. Na tej platformie też wozy zabezpieczenia technicznego, mosty szturmowe oraz maszyny inżynieryjne.

mc.
środa, 4 września 2019, 08:26

Następny etap to podwozie z Borsuka, bo ma doskonałe parametry jeśli chodzi o rozpraszanie siły wybuchu (ładunku pod kadłubem). I zapewne to, będzie docelowe.

fgh
środa, 4 września 2019, 00:50

To podwozie po lekkim dopancerzeniu powinno być Polskim AMPV i nie tylko dla Raka. Wymiana wszystkiego na Borsuka zajmie za długo.

Krisb
środa, 4 września 2019, 00:22

Kolejne podwozie to jest złe podejście. Jest podwozie od kraba i od borsuka wystarczy. Powinno się ujednolicać sprzęt a nie wdrażać co chwile coś innego.

Jańcio
środa, 4 września 2019, 15:35

Poczytaj więcej! Piszesz jakbyśmy nie mieli wciąż w służbie "podwozi" typów : MTLB, UMPG, BWP, T72, Leopard, że wymienię te których jest statystycznie najwięcej! A samego Borsuka jeszcze nie mamy.

vvv
środa, 4 września 2019, 14:12

k9 jest za duzy, za ciezki i za drogi, brosuk podobnie jest za drogi. LPG jest tanim i dobrym podwoziem

Dalej patrzący
wtorek, 3 września 2019, 23:32

@rmarcin555 Nic nie rozumiesz - skoro mamy pływające BWP i pływające KTO - to towarzyszące im Raki na gąsienicach i kołach też muszą pływać i nadążać z mobilnością. Dla wsparcia czołgów i ciężkich BWP - proszę bardzo, można posadowić wieżę Raka choćby i na podwoziu T-72. Z całym dopancerzeniem modularnym, reaktywnym i aktywnym.

gh
środa, 4 września 2019, 23:58

Zgadza się, tylko że samo postawienie wieży na tym podwoziu nie sprawi że zacznie on pływać. Rosomaki też pływają, ale wersja RAKa na podwoziu rosomaka już pływać nie potrafi. To samo będzie z Borsukiem. Ta wieża jest za ciężka, żeby podwozie projektowane pod BWP dało radę ją unieść i zachować zdolność pływania. Trzeba by borsuka przeprojektować tak żeby mógł pływać z tą wieżą.

-CB-
środa, 4 września 2019, 22:57

Przecież RAK na Rosomaku też nie pływa, więc dlaczego niby gąsienicowy koniecznie musi?

biały
środa, 4 września 2019, 16:48

rak kołowy nie pływa , po resztą on ma być za wozami bojowymi i wspierać je z tyłu , tylko ten mizerny zasięg , przydało by się około 16 km a nawet 20 km te 8 kilometrów to malutko

Zgadzam sie
środa, 4 września 2019, 15:18

Popieram! Bardzo trafne spostrzeżenia. A skoro MON wymusił pływanie takiego Borsuka - pojazdu który ma być stosowany masowo - każda logika nakazuje posiadać także pływające wsparcie. Pływają Goździki, powinien pływać także mozdzierz wsparcia oraz towarzysząca i mobilna obrona plot!! To nie podlega dyskusji!! A Rak w wersji niepływającej tylko dla oddziałów niepływajacych!! Przecież TO jest tak oczywiste!!!

rmarcin555
środa, 4 września 2019, 10:34

@Dalej patrzący. Pływające KTO i BWP to są objawem pewnej choroby psychicznej w MONie. Niczym więcej. Niestety jest to choroba zakaźna. To jeszcze raz, do skutku.1) BWP, KTO, czy moździerz pływający to nie Micheal Phelps, który staje na brzegu i skacze po prostu do wody - przeprawę trzeba przygotować (po obu stronach), osłonić itp itd. 2) Rzeki w Polsce można przejść wpław w wielu miejscach. 3) Przeprawione siły, po paru minutach walki będą potrzebować amunicji. Chcesz wszystko zrobić pływające? 4) Sprzęt na wodzie jest wolny i stanowi łatwy cel - ludzie z dzidami i kamieniami są w stanie go zatopić, lub przynajmniej uniemożliwić wyjazd na brzeg. 5) Przeciwnik nie jest idiotą i z pewnością zabezpieczy możliwe miejsce przeprawy przynajmniej zwiadem lub rozpoznaniem lotniczym (drony). Podsumowując: zostawmy pływające jednostki marynarce, a armia lądowa niech się skupi na tym, aby przeciwnik w ogóle nie chciał do Polski wkraczać. Bo jak wejdzie, to już przegraliśmy.

miki89
środa, 4 września 2019, 23:48

no ale jak się buduje przeprawę na Wiśle 3 dni, to wolałbym mieć pływające BWP niż Dunkierkę ;)

Leopardzik
wtorek, 3 września 2019, 19:38

120G do kazdego zmechu po 3 kompanie

Huciany
wtorek, 3 września 2019, 18:53

Hydropneumatyka zwędzona z K2 no nareszcie sukces

Ciekawy
środa, 4 września 2019, 15:29

Hydropneumayki mamy trzy zdaje mi się. W Krabie pochodzącą z Anglii koreańską. Borsuk ma także hydropneumatykę o brytyjskim chyba rodowodzie. No i mamy własną rodem z OBRUMu. Jesteś tak dobrze poinformowany i wiesz na pewno, że w tym przypadku oparto się na hydropneumatyce koreańskiej?

dropik
środa, 4 września 2019, 11:08

Jesli już to z K9, ale to nie prawdę. Rozwiązanie krajowe i to opracowane przed kupnem K9. W borsuku też.

fcuk
wtorek, 3 września 2019, 18:07

Bardziej przydałby się system w rodzaju "Spear" i to w dużych ilościach.

Tak myślę
środa, 4 września 2019, 15:29

Nie to że "bardziej" ale "TEŻ"!! Mnie się "Spear" od początku bardzo podoba, bo choć będąc lżejszym i mniej wydajnym niż Rak, jest równie precyzyjny ze swoim systemem kierowania ogniem, bardziej mobilny, zdolny do szybkiego przerzutu lotniczego nawet CASAmi. Mamy przecież już sporo Humvee'ich - to aż prosi się żeby zamówić "Speary" na tych pojazdach dla Brygady Podchalańskiej, dla "specjalsów" i myślę, że dla WOT-u też byłyby doskonałym środkiem ogniowym! A sam "Spear" byłoby bardzo łatwo zainstalować na jakimś pływającym nośniku, bo Rak jest zbyt ciężki by pływać, więc po przeprawie Rosomakow przez rzekę zostają one bez wsparcia Raków. Brakuje właśnie "Spear'a" na czymś opancerzonym, ale lżejszym niż Rosomak.

Huciany
wtorek, 3 września 2019, 15:30

3plutony raków na gąsienicach tyle MON nam obiecał

Ciekawy
środa, 4 września 2019, 15:30

Czyli na dodatek jeszcze jesteś jasnowidzem i dlatego z góry wiesz ile gąsienicowych Raków będzie.

PRS
wtorek, 3 września 2019, 14:52

MON zaraz po zaprezentowaniu M120 na Goździku i po przejściu bad. kwalifikacyjnych wieży powinien zamówić 2 kompanie dla 11 LDKP. Do tej pory mielibyśmy z grubsza wypracowane i przetrenowane sposoby jego zastosowania oraz wyszkoloną ,,kompanię kadrową" jako przyszłych instruktorów. Jedna kompania na Goździkach i jedna na LPG dla porównania. Teraz doszła by kolejna na Opalach 2 (chyba z Opala to została tylko sama goła wanna podwozia... ) i po wdrożeniu Borsuka kolejna. ,,HSW nie odkrywa wszystkich swoich kart, ale można spodziewać się, że to jeszcze nie jest jej ostatnie słowo w sprawie rozwoju Raka w wariancie gąsienicowym." Tą nieodkrytą kartą może być właśnie zapewnienie ,,pływalności" M120G. Jeżeli Goździk w teorii może krótkotrwale przebywać w wodzie (np. forsowanie rzeki) to Rak w wersji G także. P.S. Brakuje w wozie prezentowanym na MSPO 2019 ,,zamków" na montaż kamuflażu mobilnego tak jak w przypadku Borsuka. Zresztą system multispektralny z Lubawy ma strasznie w naszym kraju pod górę.

Danisz
środa, 4 września 2019, 10:33

Jacy byliby to instruktorzy, skoro możliwości trakcyjne i ogniowe wozu opartego na Goździku są zupełnie inne niż konstrukcji z zawieszeniem hydropneumatycznym? I nie ma to jak tworzenie trzech kompanii tego samego, a każda z innym sprzętem - świetny plan...

red is bed
wtorek, 3 września 2019, 13:09

Wykorzystanie tej starej ''wanny'' na ktorej mial byc pierwotnie budowany Krab w konstrukcji gasienicowego Raka to jest przerost formy nad trscia. Ono bylo za duze do Kraba delikatnie mowiac, a co dopiero do Raka na ''gaskach'', przeciez mamy licencyjna ''wanne'' od koreanczyka, mniejsze, zgrabniejsze i ladniejsze od tego monstrum. Zreszta, moim skromym zdaniem rownie dobrze moznaby wykorzystac ''wanne'' od BWP-1!?

asd
czwartek, 5 września 2019, 00:02

To prawda. Tylko co powiesz w takim razie na propozycję HSW, żeby na podwoziu kraba robić niszczyciel czołgów? TO jest dopiero przerost formy nad treścią.

JS
środa, 4 września 2019, 15:47

Podwozia Borsuka czy Kraba szkoda pod wieżę z moździerzem. A lekki Bwp1 utonie pod wieżą Raka. Jest po prostu za ciężka. Ale pomysł by skorzystać z podwozia BWP1 jest super, jeśli zdjąć starą wieżę, to możnaby umieścić tam moździerz z importu "Spear". I wtedy wykorzystujemy dostępne w dowolnych ilościach, bardzo mobilne przecież i pływające podwozie BWP1, z doskonałym precyzyjnym systemem moździerzowym podobnym do Raka. Tylko że nikt w MON ich nie kupi, choć leciutki Spear na Humvee byłby świetny dla jednostek aeromobilnych, "podchalańczyków" czy np. WOT! A na BWP1 dla jednostek z Borsukami.

vvv
środa, 4 września 2019, 14:14

k9 jest za drogie

Dalej patrzący
wtorek, 3 września 2019, 12:13

Podstawą ABSOLUTNIE KONIECZNĄ dla użycia Raka - zarówno kołowego, jak i gąsienicowego, jest uzyskanie pływalności. Poszerzenie/przedłużenie kadłuba, dodatkowe komory pływalnościowe. Nawet kosztem pancerza - który zresztą powinien być modularny i "skalowalny". Zresztą główną rolą Raka to powinien być precyzyjny pozahoryzontalny ogień pośredni dzięki pozycjonowaniu dronami celów i niszczeniu ich przez APR Raka - w tych warunkach pancerz ma znaczenie marginalne i można go zmniejszyć. Drugi wymóg dla Raka obu wersji- by silniki kołowego i gąsienicowego Raka były o tyle mocniejsze, by nadążać taktycznie za transporterami kołowymi czy Borsukami. Bez spełnienia tych wymogów wartość taktyczna jednostek wspartych przez Raki i samo użycie Raków będzie zawsze "zgrzytało" - i to w krytycznych momentach - np. przepraw czy szybkich manewrów. Niestety - ani MON ani IU, ani wykonawca HSW, ani decydenci sztabowi i w jednostkach operacyjnych tego nie widzą i nie rozumieją - chociaż to podstawy taktyki.

Stefan
środa, 4 września 2019, 13:05

Są jeszcze Goździki, które pływają i częściowo mogą zastąpić w zadaniach Raki. Są też M98, które transportować można na różne sposoby, a które zapewniają stromotorowy ogień pośredni na zbliżonym dystansie. Jest jeszcze artyleria dalekosiężna, mogąca wspierać bez przeprawiania się. Jest artyleria kieszonkowa piechoty i amunicja krążąca. Więc wymóg pływalności dla Raka nie jest priorytetem. Raczej jest nim amunicja o większym zasięgu i precyzji. No, można się zastanowić nad wydłużeniem lufy, ale bez paniki.

asd
czwartek, 5 września 2019, 00:06

Goździki same są zastępowane. Rak jest wprowadzany, Goździk wycofywany. Nie na odwrót. Dziwię się że HSW która bez żadnych gwarancji zakupu zbudowała sobie podwozie gąsienicowe pod RAKa, nie wpadła na pomysł że pływający nośnik to jest to co MON wziąłby w ciemno. A tak mają to pokraczne pudło i nikt tego nie chce.

ursus
środa, 4 września 2019, 00:56

Jeśli ktoś z MON przeczytał co napisałeś, to prawdopodobnie właśnie zablokowałeś nam zakup Raków na gąskach na kilka ładnych lat, tj. do momentu integracji z podwoziem BWP Borsuk. Tam po prostu ew. zrzucą nieco pancerza jeśli wieża z moździerzem okaże się dużo cięższa. Tylko gdzie te drony, bo moim zdaniem, to KMO powinny być samodzielne i je transportować?

Davien
środa, 4 września 2019, 00:10

Panie dalej patrzący, ile mozna:) Ale dobrze, to poprosze o choc jeden, powtarzam jeden przykład mozdzierza 120mm zdolnego do stzrelania na ponad 40km jak wymagasz od Raka ognia pozahoryzontalnego:)

Marek
środa, 4 września 2019, 17:26

Tytułem przykładu Fireball lata na całkiem słuszne odległości, ale do 40 km mu daleko. Coś mi się jednak obiło o uczy, że Izraelici kombinują przy takim pocisku moździerzowym, który ma mieć bardziej klasycznie rozkładane skrzydła i pono jego zasięg ma być od wspomnianego Fireballa większy. Zobaczymy co im z tego wyjdzie.

Davien
czwartek, 5 września 2019, 12:21

Fireball ma zasieg do 15km a pocisku lecacego na 40km zwyczajnie się nie da zrobić bo nie bedziesz miał takiego ładunku miotajacego. Mozna co prawda zastosować silnik dodatkowy ale na 40km to latają 155mm z RAP lub rakiety do BM-21

rmarcin555
wtorek, 3 września 2019, 22:47

@Dalej patrzący. Koniecznie. Wtedy z okazji 15 sierpnia będzie można zorganizować wyścigi na jakimś jeziorze. Tylko pomyśl Rosomak, Borsuk i Rak i powiedzmy 10 okrążeń. Może Kubicę uda się ściągnąć. Zabawa dla całej rodziny. Na temat (braku)sensu inwestowania w pływające bwp, kto pisali tu lepsi ode mnie, więc nie ma sensu powtarzać.

MAZU
wtorek, 3 września 2019, 10:59

To nowe podwozie (chyba) jest zbudowane na bazie MT-LB (też HSW). M

Ein
środa, 4 września 2019, 11:07

Opal to mod. MT-LB. Kilka wersji ma sens, jeżeli chcemy to eksportować (dopasowanie do potencjalnych klientów, gdzie taki MT-LB jest bardzo, bardzo rozpowszechniony, podobnie z podwoziem Goździka, też pochodną i to już jest opracowane). U nas musi być ujednolicenie. Albo K9, albo Borsuk, dla zmechu i w kawalerii pancernej jak najmniej różnorodności, jak najprostsza logistyka. Nie będzie w pełnoskalowym konflikcie czasu na dostarczanie części dla kilkunastu typów pojazdów. No ludzie...

Tweets Defence24