Reklama
Reklama
Reklama

MSPO 2018: Boeing i WZL nr 1 rozszerzają współpracę. Nie tylko Kruk

10 września 2018, 16:33
P9050015 (1)
Fot. J. Sabak

Koncern Boeing zawarł w Kielcach porozumienie współpracy z PGZ w ramach programu Kruk, ale również porozumienie dotyczący współpracy z Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 1 w zakresie działań biznesowych związanych z platformami lotniczymi nie pochodzącymi z USA. - Połączenie specjalistycznej wiedzy i innowacyjnych możliwości WZL nr 1 z szeroką gamą usług oferowanych przez Boeinga może generować znaczącą wartość dla naszych globalnych klientów – powiedział w tym kontekście Gene Cunningham, wiceprezes ds. sprzedaży globalnej Boeing Defence, Space & Security.

Boeing i Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. podpisały 4 września 2018 roku protokół ustaleń (ang. memorandum of understanding), określający obszary współpracy i realizacji projektów biznesowych dotyczących platform śmigłowcowych wyprodukowanych przez innych niż Boeing, w tym producentów poza Stanami Zjednoczonymi.

W ramach protokołu obie firmy ocenią możliwości współpracy w dostarczaniu usług posprzedażowych, w tym:

modyfikacji i modernizacji wiropłatów;

zarządzaniu łańcuchem dostaw części, komponentów i systemów;

utrzymaniu odpowiednich stanów magazynowych;

opracowywaniu, weryfikacji, modyfikacji jak również poprawie danych technicznych wybranych platform;

modyfikacji, ulepszaniu i rozwoju specjalnych narzędzi i sprzętu testowego;

możliwości transferu technologii do WZL nr 1;

produkcji wybranych komponentów, z uwzględnieniem wytwarzania i zarządzania częściami, których produkcji zaniechano.

Powyższa lista, pochodząca z oficjalnego komunikatu prasowego, jasno wskazuje, że podpisane MOU nie dotyczy programu Kruk, ale innych działań które mogą być realizowane wspólnie w zakresie wsparcia eksploatacji, serwisu i remontów oraz modernizacji „platform śmigłowcowych wyprodukowanych przez innych niż Boeing, w tym producentów poza Stanami Zjednoczonymi”.

image
Przedstawiciele koncernu Boeing, PGZ oraz WZL-1 po podpisaniu listów intencyjnych. Fot. PGZ

Wśród wymienionych opcji znajduje się na przykład „produkcji wybranych komponentów, których produkcji zaniechano”, co może być działaniem ważnym, na przykład dla użytkowników śmigłowców Mi-24, Mi-8/17, Mi-14 którzy nie chcą korzystać z rosyjskiego serwisu. Wsparcie koncernu Boeing może okazać się bardzo interesującą możliwością rozwoju tego typu usług dla WZL nr 1, szczególnie przy ostatnich doświadczeniach koncernu. Kwestie potencjalnym benefitów naświetlił w rozmowie z Defence24 wiceprezes Boeing Defence, Space & Security, pan Gene Cunningham.

To co zrobiliśmy w Boeingu to połączyliśmy obsługę cywilną i wojskową w jeden biznes. Zrozumieliśmy, że zarówno w obsłudze wojskowych jak i cywilnych platform są pewne praktyki, które będą służyć bardzo dobrze w obu tych obszarach. Uznaliśmy również, że metody stosowane w obsłudze produktów Boeinga mogą być równie skuteczne przy obsłudze maszyn innych producentów. WZL nr 1 posiada wiedzę o platformach lotniczych nie produkowanych przez Boeinga, ale nasze metody mogą w tej pracy wnieść dodatkową wartość. Mamy doświadczenie, procedury, standardy, standardy w realizacji kontraktów.

Gene Cunningham, wiceprezes ds. sprzedaży globalnej Boeing Defence, Space & Security

Możliwości jakie otwiera potencjalna kooperacja z międzynarodowym koncernem tej skali są dość oczywiste. Warto również zauważyć, że tego typu współpraca jest elementem globalnej strategii firmy Boeing. W lipcu, podczas salonu lotniczego w Farnborough ukraińskie zakłady lotnicze Antonowa zawarły umowę dotyczącą współpracy w produkcji, serwisie i promocji samolotów An-148, An-158 i An-178 oraz potencjalnego rozwoju An-188 z należącą do koncernu Boeing firmą Aviall Services.

W przypadku przekształcenia się dokumentu podpisanego pomiędzy WZL-1 i Boeingiem w realną współpracę, szczególnie jeśli Polska zdecyduje się na śmigłowce AH-64E Apache w programie Kruk, zakłady z Łodzi mogą nie tylko serwisować polskie maszyny. Nie jest wykluczone, że staną się elementem systemu serwisowego dla innych śmigłowców w oparciu o procedury Boeinga oraz własne doświadczenie. Wcześniej konieczne będzie sfinalizowanie analiz możliwości kooperacji i zawarcie umów wykonawczych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
BUBA
czwartek, 13 września 2018, 02:16

Marku, niezupełnie bo Francuzi zaczęli produkować części do naszych śmigłowców by zdążyć z realizacją umowy w tak krótkim czasie. To nie bułki w piekarni tylko trzeba ustawić plany produkcyjne pod nowe kontrakty 2017-400 śmigłowców a 2018 -700 - prawie dwukrotnie więcej. Musieli też przygotować szkolenia dla ludzi z WZL-1 w ich zakładach. Potrzebna im była nowa linia produkcyjna - będzie w Rumunii. Na szczęście Berczyński dawny pracownik Boeninga interweniował. I na razie wychodzi na to, że faktycznie lobby Boeninga uwaliło Caracala by wprowadzić do Polski swoje produkty lub kolegów z Bell promowane przez swoich ludzi w rządzie. Tyle że gdzie masz jakieś ustalenia o offsecie w nowych papierach? Gdzie masz linię montażową Apache czy Venoma współpracującą z Boeningiem lub Bellem? Pewnie w USA...Amerykanie o to już zadbają... No wiec póki co nowe papiery to tylko makulatura. Jeżeli Bell spełni swoje deklaracje względem Rumunni to nasze AH-1W PL będą pochodziły z fabryki w Rumunni. Czym wtedy zajmie się WZL-1? Malowaniem śmigłowców Bella lub Boeninga jak F-16 i ..tyle? Apache na pewno nie poskładasz w WZLu ani żadnego innego amerykańskiego śmigłowca. Tak więc...gdzie ta wspaniała współpraca? Trzy lata minęły...i co? Tam wystarczyło podpisać papiery a tu nie ma nawet dobrych papierów.

Davien
czwartek, 13 września 2018, 01:16

Panie podporucznik wszystko się panu pokreciło:) Ale po kolei: Zasięg pocisków ppk dla Tiger UHT to maks 7km lub przy hiszpańskich 8km. co przy właśnie integrowanych z Apache\'ami Brimstone... Nie ma pocisków naprowadzających sie na radar AH-64 a co do Tigera, to istotnie systemy na maszcie maja zasięg 18km ale uzbrojenie maks 7 wiec powodzenia :) Tiger jest maszyna drogą, znacznie słabiej opancerzoną i uzbrojona od AH-64/AH-1, a co do innych niz podstawowe wersji to zapraszam do Australii:))

Marek
środa, 12 września 2018, 16:13

@BUBA czyli ma to samo, co miał. Papiery dotyczące Caracala to także był stos makulatury. Mimo tego, że chłopaki z PO, mieli wszystkie karty w ręku i dość czasu, żeby dopiąć umowę. Rządzili przecież jednym ciągiem przez lat osiem. Wystarczyło tylko mieć chęci i zabrać się za ten temat odpowiednio wcześniej.

Podporucznik rezerwy wojsk kwatermistrzowskich
środa, 12 września 2018, 12:53

Apache poszedł w ślady \"Tigra UHT\" i wydłużył swój zasięg walki do 16 km, czyli o dwa km mniej niż \"Tiger UHT\", ale to takie przerabianie motocykla na traktor. Apache nie nadaje się do walki na duże odległości, to helikopter do walki na odległość strzału jego obrotowego działka pod kabiną pilotów, a zasięg rakiet 16 km, to niewygodny dodatek. Przede wszystkim jednak, Apache jest duży i łatwo wykrywalny, bo ma dużą sygnaturę radarową oraz musi stosować dla walki i nawigacji radar, którym ostrzega wroga o swym zbliżaniu się. Przykryte siatką maskującą lekkie blachy Apacz zaatakuje jako czołgi. Nie wierzę, by Rosjanie nie zbudowali rakiet samonaprowadzających się na radar Apacha i to dostosowując się do parametrów radaru Apacza już na polu walki. _________ Tiger UHT jest o blisko połowę mniejszy i lżejszy od Apacha, nie wysyła zdradliwych promieni radarowych, lecz atakuje na 18 km i więcej wykorzystując naprowadzanie optyczne i termowizyjne. Zużywa o ok. połowę mniej paliwa i pozostaje dłużej w powietrzu. Jeśli wdepniemy w Apacza, to będziemy mieli helikopter na defilady, ale na polu bitwy z przeciwnikiem symetrycznym będzie on miał przeżywalność może półgodziny i prawie zerową skuteczność, co widać było już przy wielu okazjach nawet w starciach z przeciwnikiem słabszym, gdy straty Apaczy wymuszały ucieczkę ocalałych choć uszkodzonych maszyn z pola walki. _______ Boeing zasadniczo zawsze sam produkuje w USA wszystko co sprzedaje, a Airbus chętniej produkuje zagranicą. W przypadku Apacza zrobił Boeing wyjątek i Apacz produkowany jest także w Japonii dla jej wojska - dla nas takiego wyjątku USA nie zrobią. Boeing jest znany z wymuszania na klientach używających Apacze kupowania za miliony dolarów pakietów modernizacyjnych co kilka lat. Natomiast producenci Tigra z Francji i RFN zapraszają nas abyśmy stali się współproducentem Tigra. Jako producent Tigra produkowalibyśmy go dla siebie w polskiej wersji (tak jak RFN produkująca swego \"Tigra UHT\") i jeszcze części dla producentów z Francji i RFN oraz użytkowników Tigra. Nasze niskie koszty przyciągnęłyby także remonty Tigrów. W rezultacie cena Tigra dla nas wyniosłaby mniej niż dla państw postronnych - wraz z zyskami z produkcji części i remontów zeszłaby może nawet na niecałe 30 mln. euro. Dalszą obniżkę kosztów polskiego Tigra moglibyśmy osiągnąć tworząc w Polsce ośrodek szkoleniowy dla Tigra oferując najnowocześniejsze symulacje lotu i walki (przeniesiono by do Polski szkolenia z Francji lub my utworzylibyśmy drugi ośrodek szkoleń helikopterowych w tym, min. Tigra).

BUBA
środa, 12 września 2018, 07:37

Po 3 latach nowego rządu i kasacji programu Caracala WZL-1 jest głęboko w tyle. Jedyne co ma to stos podpisanej makulatury...

mati
wtorek, 11 września 2018, 16:19

na moje to albo bierzemy apache + blek hołki, albo vajpery + venomy. obie oferty są OK, różnica polega na tym, że Bell w ramach offsetu stworzyłby pewnie duże centrum serwisowe w Łodzi, można by wtedy ujednolicić i zaopatrzyć w śmigłowce Bella też inne służby typu policja, straż graniczna. Z Boeingiem i LM to nic nie wiadomo, pewnie doiliby nas z kasy na czym tylko się da.

Davien
wtorek, 11 września 2018, 14:00

Panie GTS : Ch-47 i Ch-53K nie są konkurentami te dwie maszyny maja nieco inne zadania i Ch-53K nie zastapi Chinooka. Boeing razem z Bellem maja juz Ospreya a takze pracuja nad cięzkim tiltrotorem o udżwigu Herkulesa a razem z Sikorsky\'m nad SB-1 Defiant. Wiec jak widac nie tylko pracuja ale nawet nad kilkoma projektami naraz. Sikorsky panie Gts nie ma maszyn uderzeniowych, ma je albo Boeing albo Bell a te dwie firmy ze soba współpracują, za to Sikorsky produkuje srednie smigłwoce wielozadaniowe czego nie robi Boeing. Te firmy sie po prostu uzupełniają i jakos zadna nie idzie w kompetencje drugiej, ba nawet LM i Boeing współpracuja przy F-22.

Marek
wtorek, 11 września 2018, 13:01

@Gts Mnie dla odmiany Leonardo kusi, bo propozycja współpracy przy tworzeniu nowego śmigłowca szturmowego jest wcale nie głupia. Z tym tylko, że podobnie jak i Ty mam obawy związane z przesądzonym już chyba wejściem do linii amerykańskich śmigłowców nowej generacji o wyższych od klasycznych konstrukcji osiągach. Airbus zresztą także usiłuje dłubać przy śmigłowcach nowej generacji, choć w stosunku do Bella oraz Sikorskiego jest w tym zapóźniony. Szkoda, że Leonardo nie próbuje chyba nawet zmierzyć się z takim wyzwaniem.

Habad Lubawicz
wtorek, 11 września 2018, 10:19

Jak w kawale za komuny o stosunkach Polski z zsrr. \"My dajemy im zboże, a oni biorą od nas cukier\"

Gts
wtorek, 11 września 2018, 10:03

Wydaje sie ze nie jest to dobry kierunek. Kiedy VFL w koncu sie zrealizuje to Beoeing pozostanie producentem bez nowych smiglowcow next-gen z uzyciem tilta lub smigiel pchajacych. Gdyby w Boeingu nie bylo glupich to kupiliby Sikorskiego, a tak wypadna z rynku. Chetnych na Apache za 20 lat nie bedzie, a z serwisu vhyba nie wyzyja. Jak jeszcze chinook zacznie przegrywac CH-53K chociazby ze wzgledu na lobby LM to bedzie slabo. Juz wielokrotnie dowiedli, ze nie maja dorbych managerow nawet w cywilnej czesci firmy. Niby sprzedaz jest, zamowienia tez, ale zostaje duzo smrodu. Czy dla nas to sobra maszyna? Apachowi kibicuje z racji personalnych preferencji bo to pewnie jak wielu osob maszyba marzenie z lat dziecinstwa. Mysle ze jednak dla nas, na te chwile lepszy bylby mariaz z Bellem lub Sikorskim. Leonardo mnie nie przekonuje nawet z nowa Agusta tkwia w epoce bez smigla pchajacego, a Airbus nic nowego nie pokazal. Trudno wiec o rozsadniejszy wybor. Leonardo bedzie sie trzymal starej koncepcji wiec zostaja tylko uczestnicy VFL. Na te chwile Sikorsky ma problemy i to Bell jest blizej pokazania w pelni dzialajacej maszyny.

Harry 2
poniedziałek, 10 września 2018, 23:35

\"Współpraca\" z Jankesami w zakresie zakupów uzbrojenia odbije nam się czkawką. Byłbym ostrożny.

Romek
poniedziałek, 10 września 2018, 22:34

Ta platforma śmigłowcowa wyprodukowana poza Stanami Zjednoczonymi - to pewnie nasze stare, poczciwe sokoły.

Myśliciel
poniedziałek, 10 września 2018, 22:02

Czyli istnieje możliwość pozyskania dla Kruka Vipera i Venoma. Hmmmm taniej ale wchodzą nowe elementy wtedy do logistyki

Razparuk
poniedziałek, 10 września 2018, 18:51

To co USA chcą nam sprzedać i i le na tym stracimy?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama