Możliwa eskalacja konfliktu na południu Ukrainy

31 marca 2021, 09:48
Rebelianci w Donbasie ponownie wykorzystują systemy artyleryjskie Grad. Na zdjęciu wyrzutnia należąca do sił zbrojnych Ukrainy.
Fot. mil.gov.ua.
Reklama

Konflikt w Donbasie będzie się tlił, a na południu Ukrainy nie jest wykluczona eskalacja w związku z m.in. deficytem wody na zaanektowanym przez Rosję Krymie – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Ołeksij Melnyk, ekspert z kijowskiego Centrum Razumkowa.

W Donbasie na wschodzie kraju sytuacja się zaostrza. Skala nie jest tak duża, jak w minionych latach, ale to na pewno nie jest rozejm, o jakim mówiono przez ostatnich sześć miesięcy – podkreślił w rozmowie z PAP Melnyk.

Od końca lipca w Donbasie obowiązuje porozumienie o całkowitym przerwaniu ognia między wojskami ukraińskimi i prorosyjskimi separatystami, które negocjatorzy Ukrainy, Rosji i OBWE osiągnęli w ramach tzw. grupy kontaktowej. Rozejm jest jednak naruszany.

Ekspert, pytany o to, jak może rozwinąć się obecna sytuacja, zastrzegł, że przy takich prognozach trzeba uwzględniać logikę prezydenta Rosji Władimira Putina, która, jak ocenił, jest „dosyć osobliwa”. Melnyk zaznaczył, że wiele decyzji, które podejmował Putin w ostatnich latach - począwszy od tej o wtargnięciu na terytorium Ukrainy, aneksji Krymu - kolidowało nie tylko z interesem narodowym Rosji, ale też w długoterminowej perspektywie zaszkodzą samemu putinowskiemu reżimowi.

„O tej putinowskiej logice należy pamiętać, kiedy tworzymy scenariusze w oparciu o zdrową logikę i argumenty, które wykorzystujemy przy prognozach działania tego czy innego państwa czy lidera politycznego” – powiedział Melnyk.

Uwzględniając to zastrzeżenie, można prognozować, że najbardziej wiarygodny scenariusz to konflikt, który będzie się tlić. „Nie jest to zamrożony konflikt, nie jest to postęp w procesie pokojowym, tylko tlący się konflikt, który ma potencjał eskalacji w każdej chwili, ale na razie nie ma politycznego rozwiązania. Nie spodziewamy się, że co najmniej do końca tego roku będzie osiągnięty jakiś kompromis obu stron, który doprowadziłby do ukształtowania politycznego rozwiązania rosyjsko-ukraińskiego konfliktu” – oznajmił analityk.

Według niego przyczyny obecnego zaostrzenia sytuacji to impas w rozmowach dotyczących uregulowania konfliktu. W ten sposób Rosja próbuje zmusić Ukrainę do kompromisów – zaznaczył Melnyk, który jest dyrektorem programów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa międzynarodowego w kijowskim centrum analitycznym im. Razumkowa.

„Sankcje na Wiktora Medwedczuka, kuma Putina, oczywiście nie mogły przejść niezauważone w Rosji, ale nie uważam, by to, co działo się teraz na Donbasie, było bezpośrednio związane z decyzjami w sprawie sankcji” – ocenił. Odniósł się w ten sposób do niedawnego nałożenia przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego sankcji na ukraińskiego polityka Medwedczuka, uważanego za lobbystę interesów Kremla na Ukrainie.

Melnyk zaznaczył, że według analizy Centrum Razumkowa w tym roku na Ukrainie może pojawić się militarne zagrożenie na południu kraju i na północy, na granicy z Białorusią.

Reklama
Reklama

Przypomniał, że na zaanektowanym Krymie jest krytyczna sytuacja z zaopatrzeniem w wodę. „Biorąc pod uwagę dane z ostatnich lat i sytuację obecną, w przededniu okresu suszy, można dojść do wniosku, że Rosja nie jest w stanie rozwiązać tego problemu w najbliższym czasie” – wskazał.

W jego opinii, jeśli sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy, Rosja może posunąć się do pewnych prowokacji, by w ten czy inny sposób - mówiąc obrazowo - otworzyć śluzy i by woda popłynęła na terytorium półwyspu. Jak dodał, może do tego dojść bezpośrednio na południu kraju, ale też na wschodzie. Zaznaczył, że Rosja może szantażować Ukrainę, by doprowadzić do kompromisu Kijowa w sprawie wody.

Warto też wziąć pod uwagę sytuację wewnętrzną w Rosji - zaznaczył. „Jeśli Putin znów będzie chciał powtórzyć metodę, która zapracowała w 2014 roku, czyli odwrócenia uwagi mieszkańców od wewnętrznych problemów poprzez niewielką zwycięską wojnę, to południe Ukrainy jest jednym z prawdopodobnych punktów” – podsumował ekspert.

Część mieszkańców zaanektowanego przez Rosję i dotkniętego suszą Krymu ma od 2020 roku ograniczony dostęp do wody. Moskwa oskarża o ten stan rzeczy Kijów, który po aneksji zamknął dostawy wody przez Kanał Północnokrymski. Do 2014 roku - kiedy doszło do aneksji – znaczna część wody na półwysep była dostarczana z Dniepru przez ten kanał nawadniający.

Władze w Kijowie zapowiadają, że wznowią dostawy wody na półwysep tylko po odzyskaniu pełnej kontroli nad nim. Podkreślają, że zgodnie z konwencją genewską o ochronie osób cywilnych podczas wojny obowiązek zagwarantowania mieszkańcom wody, tak jak jedzenia i leków, spoczywa na Rosji.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
ppłk
czwartek, 1 kwietnia 2021, 14:14

Trwa wojna, zawarto rozejm, bywa naruszany przez obie strony, zamknięcie Kanału Północnokrymskiego to ruch agresywny ze strony ukraińskiej. Nie spowoduje wycofania się Rosjan z Krymu, bardziej prawdopodobna jest zamierzona prowokacja do kontragresji.

Adam11
czwartek, 1 kwietnia 2021, 12:56

Czas nie gra na korzyść Rosji. Ukraina wychodzi z kryzysu, znalazła nowe rynki zbytu i partnerów gospodarczych, odbudowała i modernizuje siły zbrojne. A w Rosji i na Krymie kryzys trwa, sankcje dalej duszą gospodarkę. Jak robić awanturę wojenną to teraz, bo za chwilę może być za późno. Jak Ukraina kupi nowe samoloty to pozamiatane.

Palmel
czwartek, 1 kwietnia 2021, 10:28

Możliwa eskalacja konfliktu na południu Ukrainy - ale czy na pewno problem wody Rosjanie są w trakcie rozwiązania tego problemu min. za pomocą Izraelskich systemów odsalania wody

vd
czwartek, 1 kwietnia 2021, 00:36

Ukraina ma już bezpilotowe TB-2, Javeliny i inną zachodnią broń. Więc czołgi i systemy przeciwlotnicze separatystów zostaną szybko zniszczone.

nitup
środa, 31 marca 2021, 22:27

to nie są "prorosyjscy separatyści" tylko hybrydowa..regularna armia Rosji, nie powtarzajcie putinowskiej propagandy, która twierdzi ze na Ukrainie trwa "grażdanskaja wajna" !!!

Monkey
środa, 31 marca 2021, 13:56

Rosjanie zabrali Ukrainie własność, a teraz chcą żeby jeszcze płaciła za jej utrzymanie. Ale granda...

olo
środa, 31 marca 2021, 12:20

Ukraińcy igrają aź się doigrają. Skoro woda to problem Rosji to najprostrze (być może) jego rozwiązanie to zajęcie części Ukrainy.

Piotr
środa, 31 marca 2021, 15:39

jak igrają? Skoro Krym jest rosyjski to niech Rosja go zaopatruje

BUBA
środa, 31 marca 2021, 17:40

Krym nie jest rosyjski ani ukrainski tylko tatarski. I tam powinno powstac suwerenne panstwo tatarskie.

Palmel
czwartek, 1 kwietnia 2021, 10:33

wcześniej był nasz Sarmacki a później dopiero Złotej Ordy a od 1772 roku jest Rosyjski kiedy zdobyła go Katarzyna Wielka

Fanklub Davinea i GB
czwartek, 1 kwietnia 2021, 00:09

Ojczyzną Tatarów jest Mongolia! A Krym jest dłużej rosyjski niż istnieje USA! Pamiętaj, że Hawaje USA zagrabiły dopiero w 1958 a Saipan w 1945 i nielegalnie. :D

Polak
środa, 31 marca 2021, 19:17

Tylko mały problem bo Tatarów jest tam tylko 15 procent

leming
środa, 31 marca 2021, 12:11

Dniepr wysycha,sami mogą potrzebować wody.

Fanklub Daviena i GB
czwartek, 1 kwietnia 2021, 00:12

Skoro Ukraińcy potrafią głodować nawet na czarnoziemach i plony na Ukrainie po Majdanie drastycznie spadają (nie wiń "zmiany klimatu" bo Rosja w tym czasie bije rekordy produkcji rolnej), to nie zdziwiłoby mnie, gdyby przy ukraińskim gospodarowaniu i Dniepr wysechł... :D

złośliwy
środa, 31 marca 2021, 19:04

Przecież w hurtowych ilościach przenoszą się nad Wisłę.

Fort Putin
czwartek, 1 kwietnia 2021, 12:34

i mają tu lepiej niż Polacy

bb
czwartek, 1 kwietnia 2021, 06:50

Wisła nie wysycha hehehe

Tweets Defence24