Monachium: transatlantycka demonstracja i niewiele konkretów [OPINIA]

20 lutego 2021, 10:14
50937334417_c5a218da23_b
Fot. Adam Schultz/White House

Coroczna konferencja bezpieczeństwa w Monachium, która w tym roku odbyła się w szczególnej, ograniczonej przez COVID-19, formie, była retorycznym pokazem poparcia dla transatlantyckich więzi. Poza pięknymi słowami brak jednak zbyt wielu konkretów dotyczących kwestii kontrowersyjnych. Dotyczy to m.in. wspólnej polityki wobec Chin.

Trudno nie odnieść wrażenia, że uczestników łączyła przede wszystkim satysfakcja ze zniknięcia z międzynarodowej areny politycznej amerykańskiego enfant terrible światowej polityki, czyli Donalda Trumpa. Poza tym jednak wizje przywódców schodziły się przede wszystkim w ogólnikach. Bardziej kontrowersyjnych spraw takich jak niedawno podpisana umowa inwestycyjna Unii Europejskiej z Chinami, problem Nord Streem 2 czy też destabilizacyjne i dezintegrujące NATO działania Turcji nie poruszano. Ponadto o ile w ubiegłych latach w monachijskiej konferencji ścierały się różne wizje świata i przyjeżdżali też goście z takich krajów jak choćby Iran czy Rosja, to w tym roku można by ją określić mianem „transatlantyckiej”.

Słowem, które najczęściej było powtarzane przez prezydenta USA Joe Bidena w jego przemówieniu, nie było bynajmniej „transatlantycki”, lecz „demokracja”. Można jednak odnieść wrażenia, że dla nowego przywódcy USA są to pojęcia zbieżne. Transatlantycka jedność budowana jest w oparciu o demokrację, z którą łączy się przejrzystość reguł, również w wymiarze gospodarczym. Zdaniem Bidena największe możliwości innowacyjności stanowiącej fundament rozwoju mają miejsce w warunkach „wymiany myśli w otwartych, demokratycznych społeczeństwach”, cechujących USA i europejskich partnerów „od Rzymu do Rygi”. To wizja spójna z tym co Biden przedstawiał do tej pory: konieczność budowania obozu państw demokratycznych nie tylko po to, by promować prawa człowieka, ale również, a może przede wszystkim, po to, by w oparciu o wspólnotę wartości zbudować silny i spójny blok państw, zdolny do przeciwstawienia się wyzwaniom i zagrożeniom.

Biden jako wyzwanie wskazał Chiny, natomiast jako zagrożenie – Rosję, zaznaczając, że wyzwania ze strony obu tych państw są różne, ale równie ważne, a transatlantycki sojusz, poszerzony o demokratyczne państwa Azji, powinien mu wspólnie stawić czoła. Demokracja w tym kontekście, w wizji zaprezentowanej przez Bidena, odgrywa kluczową rolę w kreśleniu czarno-białego obrazu różnic między USA i jego partnerami a autorytarnymi przeciwnikami z Chinami i Rosją na czele. Niedemokratyczność Chin połączona jest w tej wizji z „nadużyciami i przymusem podważającymi fundamenty międzynarodowego systemu ekonomicznego”, „korupcją i praktykami monopolistycznymi”,  a także, z tym że korzyści ze wzrostu gospodarczego nie są dzielone „szeroko i równo”, ale są udziałem garstki. Z kolei celem Rosji jest „osłabienie Europy tj. projektu europejskiego oraz naszego NATOwskiego sojuszu” i dlatego „atakuje nasze demokracje i czyni z korupcji broń, by podważyć nasz system rządów”, a także chce rozbić transatlantycką więź, gdyż „dla Kremla jest znacznie łatwiej zastraszać poszczególne kraje niż negocjować z silną, ściśle zjednoczoną wspólnotą transatlantycką.

W tym kontekście Biden podał dwa przykłady agresywnych działań Rosji, którym wspólnota transatlantycka powinna się przeciwstawić. Z jednej strony chodzi o konieczność wsparcia dla „suwerenności i terytorialnej integralności” Ukrainy, a z drugiej strony o cyberbezpieczeństwo. W kontekście Ukrainy nie sprecyzował jednak jakie działania powinno obejmować to wsparcie, a w szczególności nie poruszył kluczowej sprawy Nord Stream 2.

Biden dodał również, że Rosja chce przedstawiać Zachód jako równie skorumpowany co ona, ale ze sami obywatele Rosji wiedzą, że to nieprawda. To znak, że USA zamierzają wspierać rosyjską opozycję w nadziei zmiany ustrojowej w tym kraju. Amerykański prezydent podkreślił jednak, że to przeciwstawienie transatlantyckiego świata demokracji autorytarnemu obozowi Chin i Rosji nie oznacza nowej zimnej wojny i możliwa jest kooperacja tam, gdzie interes jest wspólny. W tym kontekście wspomniał o bezpieczeństwie nuklearnym i podpisanym z Rosją przedłużeniu o 5 lat traktatu START, a także konieczności współpracy w zakresie zmian klimatycznych i walki z COVID-19. To czy jednak Rosja i Chiny chcą współpracować w zakresie zmian klimatycznych, a także czy w walce z pandemią chcą współdziałać, czy też raczej widzą pole dla rywalizacji o wpływy, budzi dużo wątpliwości.

W kontekście więzi transatlantyckich Biden podkreślił rolę art. 5, co było bardziej przytykiem do maniery swego poprzednika, który przez długi czas demonstrował pewną ambiwalencję w tym zakresie. Podobne retoryczne znaczenie miały słowa o uznaniu dla „zwiększania wojskowych zdolności” Europy, co kontrastowało z nieustannymi narzekaniami Trumpa dotyczącymi zbyt niskich jego zdaniem nakładów na obronność ze strony większości europejskich sojuszników, w tym w szczególności Niemiec.

image
Reklama

W kontekście zobowiązań transatlantyckich Biden zrobił jeszcze co najmniej dwa wyraźne ukłony w stronę Europy. Po pierwsze chodzi o podkreślenie, iż art. 5 został w praktyce zastosowany tylko raz i chodziło o wsparcie dla USA po 11 września 2001 r. i dokonanej wówczas inwazji na Afganistan. Dodał też, że jego administracja „wspiera dyplomatyczny proces, by zakończyć trwającą 20 lat wojnę” przy jednoczesnym zapewnieniu by „Afganistan nigdy więcej nie był bazą dla terrorystycznych ataków na USA, naszych partnerów i nasze interesy”. Problem w tym, że kontynuowanie pełnego wycofania się z Afganistanu stworzy ogromne zagrożenie, że ta baza się tam odrodzi i Biden nie powiedział nic jakie działania zamierza w tym kontekście podjąć. W szczególności czy zamierza kontynuować wycofywanie, mimo że wszystko wskazuje na to, iż wówczas w krótkim czasie Talibowie odzyskają pełną kontrolę nad Afganistanem, czy też zamierza zwiększyć presję militarną na Talibów co oznaczałoby renegocjacje dealu zawartego rok temu w Dosze przez administrację Trumpa. Drugim przykładem było przedłużenie misji szkoleniowej NATO w Iraku. Od dawna wiadomo, że rozwiązaniem problemu ataków szyickich milicji na bazy USA i żądań wycofania się Amerykanów z tego kraju może być zastąpienie ich sojusznikami europejskimi (z wyjątkiem Brytyjczyków), którzy są znacznie bardziej akceptowalni przez szyitów.

W przemówieniu Bidena zabrakło odniesienia również do innych, licznych, naglących problemów, w tym rozsadzających NATO od środka, a także wskazania konkretnych działań. Na przykład Biden wspomniał o konieczności wznowienia negocjacji z Iranem w sprawie jego programu nuklearnego, ale nie powiedział nic na temat tego jak zamierza przezwyciężyć impas dotyczący sprzecznych warunków stawianych przez obie strony w odniesieniu do wznowienia negocjacji. Ponadto amerykański prezydent wspomniał o „destabilizacyjnych działaniach Iranu na Bliskim Wschodzie” nie odnosząc się jednak do żadnego przykładu, w tym do negocjacji Iranu z Talibami i możliwości wzrostu wpływów irańskich w Afganistanie, a także Iraku, w przypadku szybkiego wycofania się stamtąd USA.

Amerykański prezydent ani razu nie wypowiedział też w swoim przemówieniu słowa „Afryka” podczas gdy Emmanuel Macron i Angela Merkel poświecili temu kontynentowi znaczącą część swoich wystąpień. Pokazuje to dużą różnicę percepcji i odmienne rozkładanie nacisków. Na przykład w kontekście zagrożenia terrorystycznego o ile dla USA kluczowym regionem jest Bliski Wschód oraz Afganistan to dla Europy jest nim Afryka, a w szczególności Sahel. To przeoczenie Afryki w wystąpieniu Bidena musi zresztą dziwić, zważywszy na to, że USA doskonale wiedzą, jak ważny jest ten kontynent dla europejskich sojuszników, zwłaszcza Francji. Ponadto nowa administracja dała już wcześniej do zrozumienia Francji, że będzie wspierać jej działania antyterrorystyczne w Sahelu. Problem Afryki to jednak nie tylko kwestia rosnącej aktywności dżihadystycznych organizacji terrorystycznych powiązanych z Al Kaidą i Państwem Islamskim, ale również zagrożenia migracyjnego, a także interesów ekonomicznych zagrożonych przez ekspansję konkurentów: Chin, Rosji i Turcji. Dla Francji jest to kluczowa kwestia, dlatego w wystąpieniu Macrona pojawił się postulat przekazania krajom afrykańskim szczepionek na Covid-19, by przeciwstawić się chińskiej i rosyjskiej „dyplomacji szczepionkowej”, która ma służyć zdobyciu przez te kraje afrykańskich serc i co za tym idzie uzyskania przewagi w walce o wpływy, w tym oczywiście ekonomiczne. USA jednak nie zamierza przekazywać biedniejszym krajom szczepionek, póki wszyscy Amerykanie nie zostaną zaszczepieni i zamiast tego zaoferowało 4 mld usd na fundusz COVAX.

W przemówieniach europejskich przywódców brak było odniesienia do bidenowskiego podziału świata na demokratyczną wspólnotę transatlantycką i autorytarny blok Chin i Rosji. Europejczycy albo nie podchodzą do tej wizji zbyt poważnie albo postrzegają relacje z Rosją i Chinami, w tym kwestię rywalizacji i powstrzymywania, w zupełnie innych, bardziej geopolitycznych kategoriach. Najbardziej widoczne było to w przemówieniu Angeli Merkel, która nie ukrywała, że są różnice między sojusznikami. Z kolei w przemówieniu Bidena zignorowany został fakt, iż stosunek części krajów europejskich, w tym w szczególności Francji, do Chin i Rosji jest zależny od wsparcia dla działań zabezpieczających witalne interesy tych państw w niektórych regionach, w szczególności francuskich interesów w Sahelu.

Amerykańską percepcję dotyczącą relacji z Chinami czy Rosją znacznie cieplej mogłaby przyjąć większość państw Europy Środkowo-Wschodniej, jednakże żaden jej przedstawiciel nie występował na monachijskiej konferencji. Również temat kooperacji w formacie Trójmorza i stosunku do niego ze strony USA nie pojawił się na tej konferencji, mimo że skądinąd wiadomo, że obecna administracja zamierza ten projekt dalej wspierać. Najwyraźniej jednak zostało to uznane za kolejny temat kontrowersyjny, którego poruszenie zburzyłoby wrażenie ponownej jedności transatlantyckiej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
Wizzard@
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:10

Tekst przed ukazaniem się powinien zostać zredagowany w poprawnym języku polskim.

andys
poniedziałek, 22 lutego 2021, 01:28

1. Tytuł opinii - "Monachium: transatlantycka demonstracja i niewiele konkretów " słusznie pokazuje istote współczesnej polityki na swiecie. Z jednej strony miotanie sie USA w obronie swojej pozycji hegemona, pozycji , która USA traca - tego chyba nikt nie zaneguje, z drugiej "bałagan" na swiecie, który jest rezultatem kilku zjawisk historycznych - skutecznie uruchomionej globalizacji, koniecznośc "ustawienia" sie państw w nowej sytuacji, uzmysłowienia sobie przez wiele z nich nowych możliwości i swojej siły. 2.Dzialania, aby „Afganistan nigdy więcej nie był bazą dla terrorystycznych ataków na USA, naszych partnerów i nasze interesy” - w tym zdaniu nie widać troski USA o interesy innych krajów. 3. Podnoszona , szczególnie przez Francje, sprawa Afryki nie stanowi jednak problemu dla swiata. Afryka uporzakowala (w zasadzie) swoje sprawy i nie potrzebuje zaangażowania obcych (w kolonialnym stylu). Afryka potrzebuje inwestycji, edukacji itd

Gość
niedziela, 21 lutego 2021, 13:56

Wydaje się że Amerykanie będą prowadzić politykę ściemniania.

General stefan
niedziela, 21 lutego 2021, 05:58

Europa chce handlu z Chinami a USA militarnej konfrontacji, 75 lat po wojnie a im jeszcze mało wojen

Wicher
sobota, 20 lutego 2021, 17:43

Państwom Europejskim rywalizacja z Chinami nie jest do niczego potrzebna. Więc wspólnego stanowiska nie będzie. Połowa NIemieckich samochodów do Chin idzie. Amerykanie liczą na przejście Niemiec do obozu Amerykańskiego nie oferując nic

chateaux
niedziela, 21 lutego 2021, 21:28

A panstwa europejskie maja wielki wybór w tym zakresie... Moga sobie wybierać lub nie, rywalizację....

andys
wtorek, 23 lutego 2021, 12:21

Błędne rozumowanie! Na świecie są teraz 3 potęgi gospodarczo -militarne. USA, Chiny i Europa (w postaci UE). Nie powinnismy z siebie (Europy) robić biednej i słabej sierotki. Nasz potencjał demograficzny, gospodarczy jest przynajmniej porównywalny z potencjałem USA i Chin (np. liczba ludnosci jest ok. 2 razy wieksza niz w USA i tylko 2 razy mniejsza niz w Chinach). Jesli do potencjału UE dodać sąsiednią Rosję, to powstanie struktura jeszcze silniejsza.

Artureg
sobota, 20 lutego 2021, 21:52

Oferują możliwość zakończenia NS2 przecież. Ale moim zdaniem Niemcy znów czują się bardzo mocni i jak się dłużej zastanowić to mają kluczowe znaczenie ws Rosji ale równie interesów europejskich w Chinach.

Kazik :)
niedziela, 21 lutego 2021, 08:49

Niemcy były, są i będą najmocniejsi w Europie a wynika to z ich gospodarki i politycznego partnerstwa z USA. NS2 jest elementem kontroli Rosji. Natomiast my jesteśmy biedni bo niszczymy sami siebie i swoją gospodarkę (vide bezsensowny lokdown uderzający w średnie i małe biznesy które generują 50% PKB Polski bo nie są sterowalne tak jak duże biznesy w stylu Orlen, PGZ, energetyk/węgiel itd itp.), niszczy nas polityka obecna wewnętrzna a nie zewnętrzna.

chateaux
niedziela, 21 lutego 2021, 21:29

Tak, bezsensowny lockdown. Na calym swiecie jest sensowny, tylko nie w Polsce

Kazik :)
poniedziałek, 22 lutego 2021, 06:13

Przykład epidemii wirusem Ebola, EBOV na kontynencie Afrykańskim - niestety ale lokdowny niewiele się zdają na rozprzestrzenienie się tej choroby, jak i jej fazy - wzrost czy spadek - z tym po prostu trzeba nauczyć się żyć a nie zamykać wszystko (wyjątek ograniczenia punktowe na podstawie empirycznej wiedzy a nie domysłów w stylu bo trzeba coś zrobić i puścić w mediach) - jest to wbrew naturze której jesteśmy nieodzownym elementem od tysięcy lat. Choroby trzebiły ludzkość i trzebić będą, człowiek nie jest stwórcą i może to dobrze bo wtedy by się porobiło jak by miał wiedzę tego na górze.

adsadsfsdfsda
poniedziałek, 22 lutego 2021, 10:47

Lockdown jest skuteczną bronią przeciw zarazie i trzeba go stosować dopóki, nie będzie czegoś innego, szczepionek lub leków.

Kazik :)
wtorek, 23 lutego 2021, 06:06

Lockdown nie jest skuteczną bronią a jedynie aktem rozpaczy ludzkiej - ognisko wirusa otoczone i wyizolowane ma za zadanie, o ile znana jest jego zasada transmisji, jedynie do wygaszenia w sposób naturalny epidemii a więc śmierć nosicieli - nic poza tym - stosowano to od tysięcy lat - izolacja kordonowa miast, wsi, obszarów - obecnie również zastosowana we Włoszech, Hiszpanii, w Polsce - DPS-y. A teraz empirycznie odnieś to do choroby covid-19 i wirusa oraz jego skutków - kwestia śmiertelności - wiem mocno brutalne ale prawdziwe. Potrzeba nam empirycznych działań a nie zaklęć populistycznych. Przy tym szczepionki, leki to tylko rozciągnięcie w czasie a nie skuteczne eliminowanie choroby, efektów śmiertelności populacji. Skuteczna obrona to jedynie układ immunologiczny człowieka - czytaj wysportowane-zahartowane ogólnie rzecz biorąc "zdrowe społeczeństwo".

AA
sobota, 20 lutego 2021, 13:23

Miałkość nijakość bylejakość czyli wszystko wraca do normy

Kazik :)
niedziela, 21 lutego 2021, 08:05

Zapewne najlepszą norma był atak na Kapitol USA i upadek wartości ludzkich - humanizmu - człowiek tylko jako element statystyczny w polityce biznesowej DT.

Weimaryka
niedziela, 21 lutego 2021, 17:17

O humanizmie biznesowym mówi fan kukly-Bidena która wystawila finansjera z Wall Street i wspieraja globalne korporacje (zwlaszcza big tech). Co do kapitolu to zadnego ataku nie bylo podatnicy i dysydenci polityczni manifestowali (bardziej pokojowa niz bolszewia z BLM).Ot taki majdonowopodbny zryw jak z Nawalnym w Rosji czy niebieska sotnia w Kijowie w 2013.

panisko
sobota, 20 lutego 2021, 13:20

Wbrew pozorom była jedna konkretna deklaracja. Macron kolejny raz mówi o Europejskim wojsku. Oni to serio zrobią.

Artureg
sobota, 20 lutego 2021, 21:54

Ponieważ UE zaczęła się zadłużać to musi mieć wojsko żeby egzekwować zwrot kasy na wypadek kolejnych exitów. Historia kołem się toczy.

DDR
sobota, 20 lutego 2021, 16:27

Czyli bedzie to parodia wojska jak FRONTEX i tym podobne wspólne służby które bardziej nadają się do kabaretu

chateaux
niedziela, 21 lutego 2021, 22:32

Frontex nie jest wojskiem lecz policją graniczną Unii Europejskiej.

Stalker
sobota, 20 lutego 2021, 15:07

Niestety. Chodzi o definitywne stworzenie Europejskich Republik Socjalistycznych. Typowy marksistowski stan rzeczy. Zniszczyć państwa Narodowe. Od Kapitaliu po obecny Socjalizm a na koniec Komunizm. Wojsko to jeden z ostatnich etapów.

andys
poniedziałek, 22 lutego 2021, 09:44

Z twojego komentaza wynika , że stary Marks miala rację, mniej wiecej tak widząc przyszlość swiata. Czyli to nie wybryk oszalałych elit ,a prawidlowosc historyczna. Tak na powaznie- nic nie wskazuje na pojawienie sie oznak sytuacji opisanej przez Stalklera. To po prostu globalizacja, od której ucieczki nie ma. Chodzi o twarz tej globalizacji.

Wawiak
wtorek, 23 lutego 2021, 13:49

raczej: stary Marks wymyślił coś sobie, a potem znalazło się stado drani, którzy stwierdzili, że na tym są w stanie zdobyć władze i inne płynące z niej profity. Gdyby komunizm był taki świetny, to większość krajów byłaby komunistyczna. Póki co społeczeństwa, które dotknął, są w stanie sporo poświęcić, byle się go pozbyć.

Tweets Defence24