MON znów daje pieniądze na strzelnice, ale słabiej promuje konkurs [ANALIZA]

8 kwietnia 2019, 15:05
Mobilna strzelnica1
Fot. Zakłady Mechaniczne Tarnów/Materiały prasowe

Umiarkowanym zainteresowaniem cieszą się konkursy, w których MON przyznaje samorządom dotacje na budowę i remonty strzelnic – w pierwszym tego typu przedsięwzięciu pieniądze przyznano dwóm podmiotom, w drugim – pięciu. Niedawno MON rozpisało trzeci konkurs, ale promuje go słabiej niż poprzednie.

Gdy w połowie kwietnia 2018 r. Ministerstwo Obrony Narodowej upubliczniło projekt rozporządzenia, w którym określono zakres finansowanych zadań oraz sposób i tryb udzielania dotacji, z uzasadnienia można było wyczytać, że resort zamierza przeznaczać na program "Strzelnica w powiecie" po 40 mln zł rocznie.

Tymczasem w pierwszym konkursie – ogłoszonym w sierpniu i rozstrzygniętym w październiku 2018 r. – suma przyznanych dotacji nie przekroczyła 1,6 mln zł. W drugim przetargu – ogłoszonym w styczniu i rozstrzygniętym w marcu 2019 r. – łączna kwota dotacji wyniosła nieco ponad 4,5 mln zł.

W pierwszym konkursie do MON wpłynęło 19 ofert – jedna od organizacji pozarządowej, reszta od samorządów. Pieniądze otrzymały dwa podmioty – gmina Młodzieszyn (800 tys. zł) oraz powiat przysuski (niecałe 796 tys. zł).

W drugim konkursie finansowanie otrzymało pięć samorządów. Najwięcej dostała Sokółka – tamtejsza gmina i powiat otrzymały po 1,2 mln zł. Po 800 tys. przyznano powiatowi przysuskiemu (już po raz drugi) oraz miastu Legnica. Z kolei do gminy Tryńcza popłynie 545 tys. zł. Jednocześnie MON poinformowało, że sześć ofert złożonych przez samorządy nie spełniło wymogów formalnych.

Umiarkowane zainteresowanie, które towarzyszy programowi "Strzelnica w powiecie", może być problemem dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Dowódca tego rodzaju sił zbrojnych gen. dyw. Wiesław Kukuła przyznał niedawno, że infrastruktura szkoleniowa stanowi dla niego pewne wyzwanie. – Czasami pewne strzelania musimy prowadzić niestety w znacznej odległości od miejsca bazowania naszych ludzi, a to niestety wiąże się ze spadkiem efektywności szkolenia, bo wtedy spędzamy czas w transporcie. Sporo nadzieje wiążemy z programem strzelnicy w każdym powiecie – powiedział generał, gdy 3 kwietnia uczestniczył w posiedzeniu sejmowej podkomisji ds. społecznych w wojsku. Dodał, że do tej pory do użycia przez WOT dopuszczono kilkadziesiąt strzelnic, które należą do samorządów, osób prywatnych i organizacji pozarządowych, a w około 27 przypadkach uznano, że ryzyko jest zbyt duże, by prowadzić zajęcia dla żołnierzy.

Trzeci konkurs ministerstwo ogłosiło na początku miesiąca – stosowne dokumenty wiceminister Wojciech Skurkiewicz podpisał 1 kwietnia, a dzień później opublikowano je w zakładce z ogłoszeniami MON na nowym rządowym portalu internetowym.

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich konkursów resort nie rozesłał do mediów informacji, że znów można starać się o dotacje. Zabrakło też komunikatu na nowej stronie internetowej MON. Informacja pojawiła się jedynie na portalu wojsko-polskie.pl, która cieszy się o wiele mniejszym zainteresowaniem niż portal rządowy i poprzednia strona internetowa resortu. Żeby znaleźć ogłoszenie na nowej stronie MON, trzeba najpierw kliknąć w zakładkę "Co robimy", następnie wejść w "Zamówienia publiczne / Ogłoszenia / Konkursy", a potem odnaleźć "Konkursy Ofert pn. "Strzelnica w powiecie"". Dopiero po wejściu w tę zakładkę można trafić na aktualny konkurs.

Skoro więc MON słabiej niż poprzednio promuje najnowszą edycję konkursu "Strzelnica w powiecie", przytoczmy najważniejsze informacje. Samorządy, które zostaną zakwalifikowane do programu, będą mogły uzyskać dotacje od MON na budowę strzelnicy, w tym jej pierwsze wyposażenie. Dokumenty można składać do 6 maja. Rozstrzygnięcie przewidziano nie później niż 31 maja. W przypadku strzelnicy 100-metrowej maksymalna wysokość dotacji to 800 tys. zł, dla strzelnicy 200-metrowej – 1,2 mln zł.

Żeby ubiegać się o dotację, samorząd musi dysponować nieruchomością oraz pokryć 20 proc. kosztów budowy, w tym pierwszego wyposażenia.

Tym razem ogłoszenie o konkursie nie wspomina o remontach, lecz jedynie o budowie strzelnic, przy czym budowa jest rozumiana także jako rozbudowa, odbudowa i nadbudowa. Konkurs dopuszcza dofinansowanie zadań, które samorządy już rozpoczęły i finansowały do tej pory z własnych środków. Ostateczny termin realizacji finansowanych przedsięwzięć wyznaczono na 31 grudnia 2019 r., przez co rozumie się datę uzyskania pozwolenia na użytkowanie, a jeśli nie jest ona wymagana, datę odbioru końcowego strzelnicy. Z dotacji MON nie można finansować zakupu broni, amunicji, celowników, kamizelek kuloodpornych i noktowizorów.

W zamian za dofinansowanie MON oczekuje, że do końca 2030 r. ze strzelnic będą mogły nieodpłatnie korzystać siły zbrojne (do 100 godzin miesięcznie), organizacje proobronne (do 30 godzin miesięcznie) i uczniowie ze szkół prowadzących klasy mundurowe (również do 30 godzin). W każdym przypadku harmonogram ma być uzgadniany, a współpraca ma się odbywać na podstawie podpisanego porozumienia.

W ogłoszenie o konkursie można wejść, klikając w ten link.

KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Kacper
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 02:27

Przekonanie, ze powszechny prywatny dostęp do broni ma jakiś sens w kategoriach obrony kraju jest zupełnie fałszywe. Po pierwsze 90% strzelców jest zainteresowanych posiadaniem broni krótkiej, z która można 3, 4 razy w miesiącu pojechać na strzelnicę. Armia ochotników uzbrojonych w "pistoleciki" jest zupełnie bezwartościowa dla obrony kraju. Nawet jesli 60% strzelców kupiłoby sobie prywatnie broń długą to będzie to bogata kolekcja strzelb, sztucerów, karabinków o przeróżnych parametrach i kalibrach absolutnie nieprzydatna dla zorganizowanej obrony. Do tego na strzelnicach nie nauczą sie taktyki, współdziałania w ramach drużyny czy plutonu. Nie nauczą się zachowania w czasie patrolu, obsługi środków łączności czy podania współrzędnych z mapy dla wsparcia ogniowego. Nic nie zastąpi zorganizowanego przeszkolenia wojskowego dla żołnierzy rezerwy lub WOT, NSR czy innej formy. Dlatego choć nie mam nic przeciwko "strzelnicy w każdym powiecie" i modzie na prywatne strzelanie rekreacyjne i sportowe to jestem przeciwny dorabianiu do tego FAŁSZYWEJ ideologii. Każdy kto lubi strzelectwo, po spełnieniu podstawowych wymagań i dopełnieniu prostych formalności powinien mieć możliwość uprawiania strzelectwa w ramach prywatnego hobby. Natomiast obroną narodową powinny się zająć powołane do tego celu instytucje państwa a nie uzbrojeni w prywatną broń obywatele.

iras
wtorek, 16 kwietnia 2019, 21:59

Czy obrona swojej rodziny przy pomocy "pistolecika" przed bandytami, których pełno panoszy się w czasie wojny, nie jest obroną kraju? To czym jest ten kraj? Chyba głównie ludźmi, którzy go zamieszkują. Poza tym większość posiadaczy broni, których znam ma oprócz pistoletów broń długą, zazwyczaj samopowtarzalną na nabój pośredni, lub powtarzalną na nobój karabinowy. Wszelkiego rodzaju ARy to podstawa przy konkurencjach dynamicznych. Najpopularniejsza konkurencja pistoletowa odbywa się na dystansie o 10 m większym niż wojskowa jedynka, a dziesiątka na tarczy sportowej jest dwa razy mniejsza niż na wojskowej. I ci cywile strzelają powyżej 90 pkt. Co do szkolenia wojskowego to oczywiście nigdy go za wiele, ale nie przeceniałbym go aż tak, zwłaszcza w naszych warunkach szkoleniowych. Moim zdaniem popełniasz bardzo popularny w naszym społeczeństwie błąd łącząc obronę narodową tylko z armią. Obrona narodowa to coś więcej niż tylko wojsko, a broń w każdym domu powinna być jej częścią. Nie po to by stanąć z tą bronią na linii frontu, tylko po to aby leżała sobie spokojnie w szafie i ratowała życie w sytuacjach ekstremalnych. ............ PS Broń oczywiście nigdzie nie rejestrowana, a dla przeciwników tego rozwiązania polecam statystyki w jaki sposób rejestry broni pomagają (a właściwie nie pomagają) w rozpoznawaniu przestępstw z bronią palną.

Kacper
środa, 17 kwietnia 2019, 01:20

Indywidualna obrona przed pospolitymi bandytami nie jest obroną kraju. W czasie wojny większość zdolnych do służby obywateli zostanie powołana do armii i tam zostanie wyposażona w etatową broń strzelecką. W czasie gdy Ty będziesz bronił ojczyzny służąc w armii obroną twojej rodziny przed grupami uzbrojonych bandytów zajmować się będzie policja, żandarmeria i obrona cywilna. Bardzo prawdopodobne, ze w ramach walki z bandytyzm bron prywatna będzie zakazana i rekwirowana. Nikt nie będzie się wtedy bawił w dochodzenie kto jest bandytą a kto nie i kto moze stać się bandytą gdy poczuje, ze system się rozpada. Niestety w czasie każdej wojny jest bardzo wiele nielegalnej broni i bardzo wiele ofiar wśród ludności cywilnej. Dlatego wojny sa tak okrutne. Jesli potrzebujesz broni do ochrony osobistej i obrony rodziny to ja to rozumiem ale nie dorabiaj do tego pokrętnych ideologi o obronie ojczyzny. Czasy pospolitego ruszenia juz dawno się skończyły a taka forma nigdy nie była skuteczna w starciu z zawodową armią. Rozbiory Polski i kolejne zdławione powstania tylko to potwierdzają. Na marginesie- przeżyłem juz wiele lat i jakość nigdy nie musiałem bronic się przed bandytami. Moze dlatego , ze nie mam kontaktów z takimi środowiskami.

iras
środa, 17 kwietnia 2019, 19:58

Oczywiście przeżyłeś też wojnę i nie spotkałeś żadnego w tamtym czasie bandyty. Jak mnie wezmą do wojska to w domu zostawiam broń żonie. Poza tym sam sobie przeczysz, bo każdy zdolny do walki mężczyzna w wojsku to jest właśnie pospolite ruszenie.

ehh
sobota, 13 kwietnia 2019, 01:39

Jakie są wymagania na te strzelnice, że 800 tys. dofinansowania nie jest atrakcyjne?

say69mat
wtorek, 9 kwietnia 2019, 11:37

Strzelnica w każdym powiecie a silos w każdej ... sławojce??? Populizm w doktrynie obronnej, przy wysokim poziomie profesjonalizacji sił zbrojnych - z reguły - kończy się masakrą. Stąd punktem odniesienia powinna być modernizacja techniczna sił zbrojnych a nie idee budowy strzelnicy w każdym powiecie. Czyli militaryzacja społeczeństwa, zabieg charakterystyczny - nie tyle dla sowieckiej - ile nazistowskiej koncepcji obrony narodowej.

NoName
środa, 10 kwietnia 2019, 18:18

@say69mat: Twych lewackich wypocin to aż szkoda komentować. Ale OK niech stracę czas. Modernizacja sił zbrojnych nie koliduje w żaden sposób z uzbrajaniem społeczeństwa. Ba nawet to drugie nie wymaga żadnych pieniędzy ze strony państwa. Wystarczy, że państwo stworzy odpowiednie warunki i nie utrudnia a społeczeństwo uzbroi się za własne pieniądze. Fajne, prawda? Poza tym, nawet jak państwo by dało milion na strzelnicę w każdym powiecie, to i tak będzie to wydatek śladowy (ok. 0,5% rocznego budżetu MON). Olbrzymie korzyści w stosunku do poniesionych nakładów. Po prostu żadne pieniądze relatywnie rzecz biorąc. A rozkładając to w czasie na parę lat, to już w ogóle nie ma o czym mówić. Mylisz ponadto uzbrajanie obywateli z militaryzacją społeczeństwa. Militaryzacja to jest wtedy, jak rozbudowuje się na dużą skalę armię i pokrewne, zinstytucjonalizowane organizacje, wciągając do tego społeczeństwo i je ściśle kontrolując. Tutaj chodzi o coś zupełnie innego. Tak właśnie było w totalitaryzmach, gdzie obywatel był rozbrajany, aby nie stanowić zagrożenia dla reżymu. Przykład Volkssturm'u ma się tutaj jak pięść do oka. Formacja złożona z dzieci i starców, broniąca się przed całym światem. Jak to ma się do realiów polskich? Co do tej profesjonalizacji sił zbrojnych. Owszem, jak najbardziej. Tyle tylko, że Polski nie stać i nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie stać na w pełni zawodową i profesjonalną armię konwencjonalną o takich rozmiarach i potencjale, która jest w stanie obronić nasz kraj przed potencjalnymi wrogami. Dlatego też uzbrojone społeczeństwo jest istotnym elementem, raz odstraszania, dwa walki, jeśli odstraszanie zawiedzie. Jest to istotne uzupełnienie relatywnie niedużej armii profesjonalnej, na jaką jesteśmy sobie w stanie pozwolić. Siłą armii zawodowej jest profesjonalizm i zabawki high tech, natomiast siłą uzbrojonego społeczeństwa jest masowość. Dlatego śmieszą mnie opinie, co niektórych "znawców", naśmiewających się z potencjału uzbrojonego społeczeństwa. Wystarczy tylko na wypadek wojny dozbroić to społeczeństwo na masową skalę w lekkie zestawy ppanc i plot i żaden agresor nie jest w stanie opanować i okupować takiego kraju. W historii znajdziesz Panie say69mat sporo przykładów. W takim przypadku, który kraj byłby w stanie wprowadzić kilku milionową armię okupacyjną do Polski i ją tu utrzymywać? A jak społeczeństwo nie ma czym walczyć, tak jak teraz jest w Polsce, to można z nim robić co się chce. Co nam po zabawkach za miliardy, jeśli stać nas na śladowe ich ilości? Dlatego uzbrajanie społeczeństwa jest relatywnie bardzo tanim a skutecznym sposobem podniesienia bezpieczeństwa państwa. Pomijając już takie kwestie jak swobody obywatelskie. Bo tak naprawdę ma się do czynienia z naprawdę wolnym krajem, jeśli jego praworządni obywatele mogą posiadać bez większych problemów broń palną. Tylko niewolnicy, a i to nie zawsze, nie mogli posiadać broni.

Name No
środa, 17 kwietnia 2019, 00:52

Aż miło poczytać mądrego, dziękuję No Name

say69mat
czwartek, 11 kwietnia 2019, 11:17

Od czasów wojny domowej w Hiszpanii, masowy opór społeczny oznacza równie masowe retorsje sił okupacyjnych. Stąd, jeżeli nie dysponujemy potencjałem sił regularnych, zdolnych do realizacji polityki odstraszania militarnego. Bajki na temat masowego oporu społecznego, po doświadczeniu II wojny światowej, możemy sobie powiesić na haku i zamknąć na klucz. Tym bardziej, że Rosjanie dysponują skutecznymi narzędziami polityki militarnej, potrafiącymi sparaliżować jakąkolwiek projekcję masowego oporu społecznego. Stąd, militaryzacja społeczeństwa nie powinna być narzędziem polityki obronnej. Obecnie potencjalna skala oporu społecznego nie jest przeszkodą do efektywnego jego złamania. Stąd, wszyscy mądrzy ludzie mówią o modernizacji technicznej, a nie rozwijania liczebności, jako pożądanego modelu organizacji sił zbrojnych. Na ten przykład raporty oraz publikacje amerykańskich think tanków CSBA v/s CSIS. Tak na marginesie, pisząc nt. wojny domowej w Hiszpanii miałem na myśli tę pierwszą z Napoleonem Bonaparte. Gdzie wojska Napoleona bezlitośnie pacyfikowały opór społeczny, a naród hiszpański równie efektywnie próbował spacyfikować wolę walki sił okupacyjnych. Jednak istotnego militarnego przełomu dokonała interwencja Korpusu Ekspedycyjnego Brytyjczyków.

m p
czwartek, 11 kwietnia 2019, 17:12

Powiedz to że opór przeciw okupantowi nie ma sensu starym ludziom na Zamojszczyźnie. Gdyby nie ten opór najprawdopodobniej skończyliby w komorach gazowych. Nie wkładaj całej historii do jednego worka. Broń może sobie leżeć schowana u ludzi, i to oni zdecydują, czy warto podjąć ryzyko i jej użyć.

say69mat
piątek, 12 kwietnia 2019, 00:17

Gdyby nie katastrofalna sytuacja na froncie wschodnim, siły partyzanckie nie byłyby w stanie stawić zorganizowanego oporu jednostkom niemieckim. Jak tego dowiodły Operacja Werwolf z 1943 oraz Sturmwind I/II z 1944, zakończone dotkliwą klęską oddziałów partyzanckich. Tak więc Pański idealizm przegrywa z faktami historycznymi.

m p
piątek, 12 kwietnia 2019, 02:16

Ale faktem historycznym jest chyba przerwanie operacji Werwolf? A sytuacja na froncie była tylko jednym z czynników, a nie głównym powodem.

say69mat
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:23

Operacja Aktion Werwolf została zrealizowana w zaplanowanym zakresie. Wysiedlono Polaków, osiedlono osadników niemieckich, wsie zaludnione żywiołem niemieckim, oddzielono od stref zamieszkałych przez Polaków osadnikami z Ukrainy. Jedyną przeszkodą dla pełnej realizacji dyrektywy politycznej znanej jako Generalplan Ost, była katastrofalna sytuacja geostrategiczna Rzeszy na frontach IIwś. W wymiarze operacyjnym siły niemieckie były w stanie zneutralizować działania zarówno jednostek partyzanckich, jak i miejskich grup oporu. Czego przykładem były realizacja operacji Sturmwind w czerwcu 44' oraz pacyfikacja Powstania Warszawskiego. Dalej, proszę zwrócić uwagę na powstanie w czeskiej Pradze. Gdzie siły ruchu oporu, bez wsparcia jednostek regularnych ROA - Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej, zostałyby spacyfikowane przez siły niemieckie.

m p
piątek, 12 kwietnia 2019, 13:16

Ja widziałem inne plany tej operacji, ale oczywiście ktoś mógł mnie wprowadzić w błąd, opowiadania dziadka też mogą być nieobiektywne, nie jestem też historykiem więc nie będę się kłócił. Ale wiem, że broń palna w rękach cywila uratowała moją babcię i ciotkę, i gdyby nie ta broń nie pisałbym teraz tego komentarza. Bo pierwotnym tematem jest tu chyba broń w rękach cywili do samoobrony, a nie używanie cywili do wojny partyzanckiej.

m p
wtorek, 9 kwietnia 2019, 23:52

A ja zawsze myślałem że to sowieci i naziści zabierali obywatelom prywatną broń. Ach ten sowiecko-nazistowski Texas, Arizona, Szwajcaria, Finlandia, Czechy ! Co Ci przeszkadza strzelnica w każdym powiecie? Rozumiem, że może przeszkadzać wtrącanie się w to MONu, ale dlaczego mają przeszkadzać same strzelnice?

Sssssss
środa, 10 kwietnia 2019, 21:18

W ZSRR, za Stalina też, były miliony sztuk broni prywatnej. Była bardzo popularna.

xx
czwartek, 11 kwietnia 2019, 10:53

Pozostałość po wojnie ale władza ją powoli wyłapała. W PRL podobnie.

say69mat
środa, 10 kwietnia 2019, 13:55

??? Naziści i sowieci - prywatna broń - nie musieli jej posiadać ;))) Młodzi ludzie w zarówno w szeregach Pionierów czy Komsomołu czy też w szeregach HJ. Z reguły przechodziła szkolenie w posługiwaniu się bronią i sprzętem wojskowym na cześć wodza i koszt państwa. Stąd broń strzelecka, jako prezent dla dorastającego młodzieńca w systemach totalitarnych nie stanowił obciążenia rodzinnych budżetów. Skoro organizacje młodzieżowe zapewniały szeroki dostęp i profesjonalne szkolenie. A przynależność do rzeczonych organizacji była - z reguły - patriotycznym obowiązkiem

m p
czwartek, 11 kwietnia 2019, 17:17

Czyli coś podobnego to tego co Ty chcesz. Broń tylko w rękach wyszkolonych rządowych służb, a brak dostępu do broni dla szarego niezaangażowanego publicznie człowieka.

say69mat
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 09:38

Niedawno w mediach i portalach objawiła się informacja o kierowcy samochodu, który na uwagę zwróconą przez innego kierowcę. Podszedł do samochodu wyjął replikę - wiatrówkę - i oddał do adwersarza siedem strzałów. W ostrzelanym samochodzie, oprócz kierowcy znajdowała się jego rodzina.

łuki
wtorek, 9 kwietnia 2019, 22:08

Takie teorie to mogli wygłaszać zieloni 10 lat temu,( i może jeszcze, we w miarę bezpiecznych Niemczech wygłaszją) czasy się trochę zmieniły

say69mat
środa, 10 kwietnia 2019, 10:23

W warunkach Europy najlepszą dokumentacją historyczną do problemu strzelnic i pospolitego ruszenia. Zbudowanego w oparciu o masową doskonale uzbrojoną i zmotywowaną ideologicznie formację, stanowi historia Volksturmu. I ... efektywność tego typu formacji na polu walki, w konfrontacji z jednostkami regularnymi.

obserwator
wtorek, 9 kwietnia 2019, 02:41

Broń obosieczna. Strzelać będą uczyli się zarówno Polacy, jak i polskojęzyczni z głową sterowaną przez Kreml. o drudzy bardziej skwapliwie.

m p
wtorek, 9 kwietnia 2019, 15:53

Dziwne spostrzeżenie. Ale jeżeli już tak do tego podejść, to ci "sterowani przez Kreml" od początku PRLu mieli dostęp do broni jako myśliwi, co w naturalny sposób powoduje statystycznie większy odsetek posiadanej broni w tym środowisku do dziś. Zatem im te strzelnice raczej nie są tak niezbędne, bo pójdą sobie po prostu do lasu.

obserwator
czwartek, 11 kwietnia 2019, 16:45

Nie chodzi mi o dziadków, tylko ich potomków, ci mają przynależność do Kremla wpojoną od małego, oraz innych ludzi którzy uwierzyli w rosyjskie dobro. Chociaż z reguły się to z domu wynosi, lub z wojska takie było to wojsko. No i ci ludzie zostali teraz po 2014 "aktywizowani" a ich poziom fanatyzacji prorosyjskiej ciągle rośnie. Zresztą to co piszę wie każdy, kto żyje w tym społeczeństwie i ma trochę kontaktów.

m p
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:18

Mi też chodzi o potomków, broń często jest dziedziczona wraz z poglądami :(

Autor
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 23:12

26 dni otwartej strzelnicy razy 10 godzin choć zwykle otwarte jest przez 8 godzin daje 260 godzin w miesiacu. 260 godzin minus nieodpłatny czas dla wojska itp 160 godzin daje 100 godzin w których można zarobić. Zaiste złoty interes dla prywatnego właściciela strzelnicy. Lepiej wziąć kredyt niż dopłate od wojska i być właścicielem w 100 procentach.

KONFEDERACJA
środa, 10 kwietnia 2019, 14:51

W punkt -100/100. Należy jeszcze dodać, że udostępnianie strzelnicy wojsku (WOT) najprawdopodobniej odbywać się będzie w soboty i niedzielę. Kiedy to właściciel strzelnicy miałby najlepszy biznes na cywilach. Żadnemu z tych durni czy zdrajców w MON nie przyjdzie do głowy uzbroić wszystkich Polaków specjalną ustawą. Dla maruderów, że uzbrojeni cywile nie wygrywają wojen: może to i prawda ale spróbujcie utrzymać terytorium gdzie każdy może zaatakować. Zdobyć czasami łatwo, trudniej utrzymać.

krokodyl
wtorek, 9 kwietnia 2019, 11:11

no tak tylko ze nie w każdej gminie masz wojsko i klasy mundurowe. W większości gmin tego własnie nie masz.Wiec nie wiem w czym problem. Zreszto nie ma przymusu sam sobie obliczasz i albo bierzesz kasę albo nie.

werte
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 18:03

Po co promować coś co zapewne dawno już ustawione, zaklepane i opite?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama