Reklama
Reklama
Reklama

MON wciąż analizuje przyszłość Marynarki Wojennej, bez decyzji w sprawie Adelajd

22 sierpnia 2018, 14:50
HMAS Newcastle. Zdjęcie z 2010 r. Fot. U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 2nd Class Jon Dasbach
Australijska fregata HMAS Newcastle typu Adelaide. Zdjęcie z 2010 r. Fot. U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 2nd Class Jon Dasbach

Żadne decyzje w sprawie zakupu fregat Adelaide nie zostały podjęte, trwają analizy dotyczące dostępnych możliwości modernizacji Marynarki Wojennej, a MON nie rezygnuje z żadnego z zapowiadanych programów modernizacji sił morskich – oświadczył w środę resort obrony po powrocie ministra Mariusza Błaszczaka z Australii.

To najważniejsze fragmenty opublikowanego w środę komunikatu MON, który podsumowuje wizytę ministra w Australii. Szef MON towarzyszył prezydentowi Andrzejowi Dudzie, który wciąż przebywa na antypodach (odwiedzi także Nową Zelandię).

Przed wizytą Błaszczak faktycznie mówił, że żadne decyzje w sprawie australijskich fregat nie zapadły. Co innego powiedział jednak szef gabinetu prezydenta Dudy Krzysztof Szczerski. – Do Australii jednocześnie z wizytą pana prezydenta udaje się także minister obrony narodowej, który będzie prowadził swoje rozmowy. Zakładamy, że ich efektem będzie podpisanie listu intencyjnego na zakup fregat rakietowych typu Adelajda, które mają wzmocnić polską Marynarkę Wojenną – powiedział Szczerski 10 sierpnia, na konferencji prasowej zapowiadającej wizytę prezydenta w Australii i Nowej Zelandii.

Sam Błaszczak dwa dni później podkreślał, że Marynarka Wojenna potrzebuje okrętów już teraz, bo okręty są już wiekowe, a gdyby budować nowe w polskich stoczniach, byłyby gotowe za pięć-siedem lat. Szef MON odniósł się w ten sposób do wypowiedzi ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka, który mówił, że nie zgadza się z tym, by "pozyskiwać stare jednostki australijskie" i w ten sposób hamować budowę w polskim przemyśle. Błaszczak tłumaczył wówczas, że Gróbarczyk wychodzi z innego punktu widzenia oraz że owszem, w przyszłości będą zamówienia w polskich stoczniach.

Tuż przed wizytą w prasie pojawiły się jednak informację, że transakcję zablokował premier Mateusz Morawiecki.

Tymczasem w środę MON wydało komunikat, w którym podkreśla, że nie było decyzji w sprawie zakupu Adelajd.

Ministerstwo Obrony Narodowej wielokrotnie informowało, że żadne decyzje w sprawie zakupu fregat Adelaide nie zostały podjęte. (...). Informujemy, że w resorcie obrony narodowej trwają analizy dotyczące dostępnych możliwości modernizacji Marynarki Wojennej RP, w tym odbywają się spotkania z potencjalnymi dostawcami lub producentami sprzętu przeznaczonego dla Sił Zbrojnych. Priorytetem MON jest sprawne i skuteczne pozyskanie okrętów oraz utrzymanie i podniesienie zdolności Marynarki przy wykorzystaniu obecnego potencjału polskiego przemysłu stoczniowego. Minister Mariusz Błaszczak wielokrotnie deklarował, że zależy mu na jak największym udziale polskiego przemysłu obronnego w procesie modernizacji Wojska Polskiego. Kierunki rozwoju Marynarki Wojennej są poddawane kompleksowej analizie i dyskusji wewnątrz rządu, ze szczególnym uwzględnieniem resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej oraz we współpracy z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. MON sprawdza możliwości modernizacji polskiej marynarki, zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. Zaznaczamy, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie rezygnuje z żadnego z zapowiadanych programów modernizacyjnych Marynarki Wojennej. (...)

komunikat MON

Ponadto resort podkreślił, że spotkania polskiego ministra z australijskimi odpowiednikami "wzmocniły wzajemną współpracę obronną obu państw i stanowi bazę do podpisania w przyszłości umowy o współpracy w tym obszarze". Rozmowy, jak poinformowano, dotyczyły przede wszystkim globalnego bezpieczeństwa, szkolenia wojskowego, bezpieczeństwa cybernetycznego oraz współpracy wojskowej w długofalowej perspektywie.

W Canberrze Błaszczak i australijska minister obrony Marise Payne zgodzili się co do przygotowania listu intencyjnego (Memorandum of Understanding) dotyczącego współpracy obronnej.

We wtorek prezydent Andrzej Duda powiedział w Sydney, że temat australijskich fregat nie jest zamknięty. – Prowadziliśmy rozmowy na ten temat, nadal je prowadzimy, to jest kwestia wewnątrzkrajowych dyskusji, z jednej strony o charakterze wojskowym, ale z drugiej strony także i biznesowym, bo to jest kwestia także i polskiego przemysłu stoczniowego, ale zapewniam, że żaden temat nie jest zamknięty – powiedział Duda.

Z kolei szef kancelarii premiera i były wiceminister obrony Michał Dworczyk mówił we wtorek, że w sprawie okrętów z Australii nie zapadły żadne decyzje. – Rzeczywistość jest taka, że trwa dialog na temat modernizacji i rozbudowy Marynarki Wojennej. Jednym z pomysłów, jedną z koncepcji takich pomostowych, jak sam to określił jeden z ministrów pana prezydenta, czy minister obrony narodowej, jest pozyskanie australijskich fregat – mówił szef KPRM.

Natomiast europoseł PiS Ryszard Czarnecki we wtorek zaskoczył wszystkich, mówiąc, że według jego wiedzy sprowadzenie używanych fregat jest inicjatywą "naszych rodaków z Australii". Dodał, że analizy MON były jednoznaczne – fregaty nie sprawdziłyby się na Bałtyku, a koszty ich dozbrojenia byłyby spore.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
KrzysiekS
niedziela, 2 września 2018, 18:03

Pytnie po co MW odpowiedz NS1 NS2 BalticP krótko. Bałtyk staje się węzłem energetycznym Polska MW powinna być podmiotem decydujacym o bezpieczeństwie i kontroli tego tranzytu i powinna być do tego zadania budowana.

Djdjdjdj
środa, 29 sierpnia 2018, 12:11

MON 30 lat juz móżdzy i nie wymóżdzy bo za kilka złotych korwety się nie kupi. Trzeba płacić ale dostaje się dobry produkt a nie kanonierki

Davien
wtorek, 28 sierpnia 2018, 10:12

Panie szach-mat: Po pierwsze Gepard dysponuje słabiutkim uzbrojeniem OPL wystarczającym jedynie do samoobrony o zasiegu maks 10km. Po drugie Bujany-M są bezbronne przeciwko atakom powietrznym i rakietowym, to pływajace wyrzutnie mające za zadanie odpalic pociski i jak sie uda uciekać. Wszystkie te jednostki które wymieniasz są ledwo zdolne do samoobrony OPL i to w ograniczonym zakresie albo w ogóle( Visby) Ogólnie to co proponujesz nie ma większego sensu, nie potrzebujemy kolejnego Kaszuba.

Davien
wtorek, 28 sierpnia 2018, 09:58

Panie Boczek fregaty które mogliśmy kupić powstały w latach 90-tych wiec jakie 45 lat???

Boczek
piątek, 24 sierpnia 2018, 23:06

snake, środa, 22 sierpnia 2018, 23:36 - ten złom z Australi to ma tak naprawdę 45 lat.

Boczek
piątek, 24 sierpnia 2018, 23:04

gorol, środa, 22 sierpnia 2018, 23:25 ### \"Tak jak napisałem Miecznik działałby na Bałtyku i ewentualnie morze Północne a Adelaidy i potem kolejne fregaty miałaby zadania ekspedycyjne na dalszych akwenach\" ### I dlatego Miecznik ma range + endurance odpowiednio 6000 mm i 30 dni? Wiele fregat nie ma takich parametrów.

Greder Mikol
piątek, 24 sierpnia 2018, 09:54

Jest możliwość kupić nowe jednostki we wersji natychmiast - np. Fremm z Francji lub z Włoch. Kazderz tych państw chętnie wyleasinguje któryś z własnych okrętów lub sprzeda miejsce w kolejce. DAMEN także pokazał, że jest zdolny wybudować w błyskawicznym tempie pełnowartościowe jednostki bojowe w obcej stoczni. Technologia sigma się sprawdza. W Polsce można wybudować MEKo ale nie w stoczniach zarządzanych przez skarb państwa. Jakoś Kormarana dostarczono - tylko z armatą Tryton nie wyszło... dlaczego na Kaszubie mie zamontowano przynajmniej systemu Poprad? Nowoczesne fregaty z PÓŁ są pilnie potrzebne. Nie ma znaczenia czy wybierzmy wariant duński, rancuski, niemiecki, włoski, holenderski czy brytyjski. Każdy będzie skokowym wzostem potencjału obronnego. Nasze stocznie nie radzą sobie z integracją systemów i brak jest w nich możliwości pocciagnieciwdo odpowiedzialności za ewidentne błędy. To co zrobiono z ITP Orzeł powinno się skończyć \"szubienicami\" dla zarządu i kadry stoczni. Dwukrotnie uszkodzono okręt w stoczni. Jest tylko jedno rozwiązanie - DECYZJA o zakupie w trybie pilnej pogrzeby operacyjnej. Pora skończyć z utrzymywaniem pseudostoczni w Gdyni. Małe tanie jednostki to jest rynek na świecie ale takie nie nadają się na południowy Bałtyk.

SZACH-MAT
czwartek, 23 sierpnia 2018, 17:53

say69mat .......jak zauważyłeś ja pisze by budować tego typu jednostki w pierwszym etapie odnowy MW RP które byłyby na tyle proste że można byłoby je skonfigurować w oparciu o polski przemysł ( mówię tak bo priorytetem jest polski przemysł ) jednostki te powiązane w układ sieciocentryczny i wsparte latającymi i pływającymi dronami .( ratunkowymi,rozpoznawczymi ,bojowymi , inspekcyjnymi itp)..a w przyszłości z rakietowymi dywizjonami obrony wybrzeża i lotnictwem ..tworzyłyby skuteczny parasol ..apropo FFG ja dałem tylko przykład idee a kwestia konfiguracji to sprawa otwarta .....Jak zauważyłeś świat poszedł w wielkość i wąską specjalizacje okrętów ...a ja mam pewną wizję gdzie niewielkie okręty wyporności 1000 ton konfigurować jako uniwersalne niskobudżetowe jednostki dla krajów o \"niskim budżecie\" które potrzebują nośniki które można byłoby konfigurować modułowo w zależności potrzeb operacyjnych ..jaki jest problem \"skopiować\" rosyjskiego Geparda projektu 1166.1/2 (który się cieszy wysoko estymą za uniwersalność i niską cenę) co prawda to fregata ...ale mniejszą wersje w wydaniu polskim skonfigurowaną polskimi systemami i będę powtarzał jak mantrę zaczerpnąć z Visby Haminy,Braunschweigów,Muren.albo jeszcze lepiej wejść z nimi w kooperacje i zbudować wspólny 1000 tonowy projekt czerpiąc co najlepsze z ich projektów ...jak sam wiesz Skandynawowie są otwarci na wspólne projekty co w przypadku niemieckich czy francuskich stoczni już nie jest to tak oczywiste ....a może iść dalej i skumać się z Tajwanem i ich projektami czy Koreą Południową i ich również świetnymi projektami jakim są ....jakby nie było w pierwszym etapie odnowy MW program „Murena” byłby wskazany bo współczesne niewielkie korwety, dzięki automatyzacji likwidującej potrzebę posiadania licznej załogi, mają siłę ognia i nasycenie czujnikami na poziomie fregat rakietowych. Idealnym przykładem są rosyjskie korwety typu Bujan projekt 21631, o wyporności niespełna tysiąca ton który apropo są projekty i pierwsze próby by był konfigurowany jako uniwersalny nośnik kosztem mniejszej ilości pocisków Kalibr ale za to doposażony w system rakieto torped Kolibri2 i większej opl wzmocnioną Kasztanem ..ale say69mat przecież sam dobrze to wiesz....

say69mat
czwartek, 23 sierpnia 2018, 13:22

@SZACH-MAT - przewaga FFG nad ZMORAMI i MORENAMI oraz VISBY i HAMINAMI polega na tym, że rzeczone okręty potrzebują wsparcia okrętów zdolnych zapewnić obronę przeciwlotniczą oraz przeciw atakom spektrum amunicji lotniczej i rakietowej. Wobec której - ze względu na ograniczenia wynikające z relacji wyporność/uzbrojenie - są po prostu bezbronne. Przy wyporności 1000 t nie zintegrujesz z okrętem efektywnych systemów opr i opl.

De Retour
czwartek, 23 sierpnia 2018, 11:23

@ Redsa. Jak się nie zna wymagań w programach Orka, Miecznik, Czapla i się nigdy nie przeczytało (ze zrozumieniem) SPO, PMT i PRSZ, to się najpierw czyta żeby uzupełnić braki.

sojer
czwartek, 23 sierpnia 2018, 10:02

Wnioski będą: okręty są stare, wymagane nowe, brak środków, niech się martwi kolejny rząd...

SZACH-MAT
czwartek, 23 sierpnia 2018, 02:50

zacząć od systemów które potrafimy wykonać i uzbroić w ciągu roku chodzi mi tu o małe jednostki bojowe oscylujące tonażem 1000 ton po prostu reaktywować program „Murena o zmodernizowane i powiększone ZMORy ....i konfigurować w zależności od zadań MW o odpowiednie moduły operacyjne .. a amerykańskie Pancerniki typu Iowa które mamy w postaci dwóch hulków falochronowców i chcieliśmy pozyskać z antypodów darować sobie ..flotę budować koncepcyjnie a nie korupcyjno/ degradacyjnie opartym politycznym widzimisiem.. gdy zbudujemy flotę zabezpieczającą interesy Polski i NATO w strefie UE ...można pomyśleć o czymś większym ..jako warty do przemyśleń i zaczerpnięcia pomysłu na \" polskie okręty\" w pierwszym etapie odnowy floty MW widzę koncepcje VISBY,HAMINY, niemieckich Korwet rakietowych typu 130 czy najlepszy pomysł tajwańskich wielozadaniowych korwet typu Tuo Chiang ....i ubrać to wszystko w system sieciocentryczny

Cały MON
czwartek, 23 sierpnia 2018, 00:44

\"Żadne decyzje nie zostały podjęte, trwają analizy\". Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tragiczne.

KOSA
środa, 22 sierpnia 2018, 23:46

KURNA CO ZA PORAZKA. ZA CO Oni biorą pieniądze ci z Inspektoratu uzbrojenia? co za dziadostwo. A jak słyszę że – fregaty nie sprawdziłyby się na Bałtyku to szlak mnie trafia …. nasze stare dają rade niby a te po modernizacji nie !!!? Najważniejsze pytanie ile miały by kosztować i drugie pytanie z jakim uzbrojeniem i co ? a po 3 cie miały by dołączyć do naszych dwóch czy je zastąpić? A jeżeli nie to może pożyczymy od amerykanów ich niszczyciela rakietowe? (arleigh burke) Może inspektorat i decydenci przejrzą na oczy >? Budują pojedyncze jednostki i dziwota czemu tak drogo? do tego brak doświadczenia i kompetencji. A dlaczego lezy licencja na kolejny Meko A 100 Były Gawron? MOZE WYBUDOWAC KOLEJNEGO NA TEJ SAMEJ PLATWORMIE I ZNALEŻ KOGOŚ KTO WYBUDUJE JUZ KOLEJNE 3 ALE JAKO KORWETY I TAK UZBROJONE ? A POTEM DOKUPIC KOLEJNE 3 W WERSJI OPV Z możliwoscia jak będzie kasa doposażyć do wersji korweta. Wszystko na tej samej platformie MEKO A100 podobno sprawda się na Bałtyku. NIemcy budują kolejne 5 jednostek !!!

snake
środa, 22 sierpnia 2018, 23:36

Komiczne jest to, że „nowy” Gawron, które jeszcze nie wszedł do służby ma już prawie tyle lat, co rzekomy złom z Australii.

*.*
środa, 22 sierpnia 2018, 23:33

Krótka kołdra się kłania. Jeśli wydamy pieniądze na Adelajdy to zapomnimy o czymkolwiek innym łącznie ze stoczniami. Fregaty nie są nam potrzebne do obrony Bałtyku tylko do działań sojuszniczych na Atlantyku, Morzu Północnym, Śródziemnym i gdziekolwiek indziej. Chyba nie ma wyjścia i trzeba obniżyć poziom zaangażowania w działania sojusznicze i postawić na budowę okrętów do obrony wód terytorialnych. A mamy jeszcze drogi program Orka.

Redsa
środa, 22 sierpnia 2018, 23:26

@De retour. ..wszytko ok? po co się tak napisać? nie ma takiej klasy okrętów jak Miecznik Czapla Orka. Są właśnie fregaty korwety niszczyciele i okręty podwodne. Nie przechodzi ci to przez gardło? Żyjesz na innej planecie? Te według ciebie 30 letnie zlomy więcej znaczą niż cała nasza MW razem wzięta i te twoje nowe śmieszne okreciki. Szczególnie czaple. Proponuje myśleć a nie ośmieszyć się na forum.

gorol
środa, 22 sierpnia 2018, 23:25

Oczywiście że potrzebujemy tych dwóch Adelaid na wczoraj by wypełniać zarówno zobowiązania sojusznicze (Nato prowadzi liczne takie działania w których nie uczestniczymy bo nie mamy z czym) oraz eskortowe (większość naszego handlu odbywa się drogą morską) na odległych akwenach np.Atlantyku i Oceanie Indyjskim oraz okolicznych akwenach w rejonie Rogu Afryki i Bliskiego Wschodu, na Morzu Śródziemnym i Północnym, natomiast nie potrzebujemy ich na Bałtyk. Są to dla nas pilnie potrzebne okręty ekspedycyjne działające z daleka od potencjalnych zmasowanych ataków rakietowych przed którymi ich obrona byłaby zbyt słaba, natomiast przed ewentualnym niewielkim atakiem na odległych akwenach doskonale się obronią. Pomimo swoich wad Adelaidy mają znacząco większy potencjał niż wszystko to co posiadamy. Stare OHP Kościuszko i Pułaski za kilka lat będą musiały zostać wycofane i dlatego poza zakupem tych Adelaid powinniśmy mieć w planie procedurę przetargową na minimum dwie kolejne (najlepiej jednak conajmniej 3) ale już nowe freagaty, które pozyskalibyśmy za ok.7-10 lat by co kilka lat MW otrzymywała okręty do takich misji oceanicznych. Niezależnie od tego powinniśmy mieć na uwadze pilne zrealizowanie programów takich jak miecznik i nabycie okrętów patrolowych i całej reszty, których punktem cięzkości działania/operowania byłby Bałtyk by chronić na tym akwenie nasze interesy morskie i szlaki handlowe. Tak jak napisałem Miecznik działałby na Bałtyku i ewentualnie morze Północne a Adelaidy i potem kolejne fregaty miałaby zadania ekspedycyjne na dalszych akwenach. Takie są reali i potrzeby. Rozumiem ograniczenia budżetowe i trudno oczekiwać że teraz nastąpi szybkie załatanie dziur po latach zaniedbań gdy przy małym budżecie jeszcze zwracano niewykorzystane kwoty z budżetu MON do budżetu centralnego. Zapewne problemem jest krótka kołdra możliwości budżetu na wszystkie pilne programy modernizacyjne ale wszelcy malkontenci muszą sobie uświadomić, że sprawna Marynarka Wojenna to nie żadna kosztowna fanaberia ale konieczność.

Lucas
środa, 22 sierpnia 2018, 23:24

Mysle ze mowa o poczekaniu na zakup sprzetu po wyborach nie ma sensu, mysle ze 90% Polakuw jest zatym zeby Polska sie zbroila i w moich oczech kupowanie okrentuw, samolotuw to jest silna zecz i plus ktuzy kupja taki sprzet, minusem so ci co caly czas wybieraja analizowanie bez konkretuw tylko marnowanie kasy! Just saying

De Retour
środa, 22 sierpnia 2018, 21:38

Na analizy był czas przy pisaniu SPO, PMT, PRSZ. Teraz powinien być czas REALIZACJI. I to od dawna. W żadnym z tych dokumentów nie ma słowa o fregatach, niszczycielach czy krążownikach. Tym bardziej o 30 letnim złomie bez wartości. Jest Orka, Miecznik i Czapla. Program rozwoju Sił Zbrojnych jest dokumentem obowiązującym, posiadającym umocowanie prawne.

Kos
środa, 22 sierpnia 2018, 19:04

Spokojnie kupimy, tylko po wyborach samorządowych, po co dawać amunicję opozycji, tym bardziej że obie jednostki zostaną wycofane dopiero w II poł. 2019r. Prawda jest taka, że dlatego zakupu nie ma alternatywy i coraz bardziej widzą to nawet ci, którzy wrzeszczeli o sprowadzaniu złomu. Przy okazji paru wyższych oficerów w stanie spoczynku nieźle się skompromitowało. Nie wiem czy można to uznać za jedyną korzyść tego zamieszania.

realista
środa, 22 sierpnia 2018, 18:13

zabezpieczanie portów oraz brzegu to nasz priorytet resztę można olać patrząc na bilans z Azja to im powinno zależeć na eksporcie swoich towarów plus US navy w celu stabilizowania geopolitycznej pozycji USA ... konkluzja 2 doki na zmianę co 2 lata wypluwające okręt wielkości kormorana z 76 mm otto melarą i kda 35 plus VLS na caam podpięte pod IBCS lub bez mk 41 z miejscem na kontenery z NSM i linkiem na baterie nadbrzeżną koordynacja działań zabezpieczających daną powierzchnie tworząc parasol dla f-16 800 mln rocznie na okręt to chyba nie za dużo po 7-8 latach był by argument do którego wystarczyło by dołożyć SAR i ZOP na śmigłach i można by sobie dać spokój a co do OP to już lepiej to olać i za te kilka miliardów zamówic 737 i na życzenie zmodyfikować do przenoszenia bgm 109 i podać pod na tankowanie w locie (doleci do Kamczatki) ... i omija INF

NAVY
środa, 22 sierpnia 2018, 18:10

Tutaj nie ma co analizować tylko trzeba działać z naciskiem na wczoraj ! Albo zakup używanych i zamówienie nowych jednostek z takim wyliczeniem ,by nowe zastąpiły stare lub - zakup nowych natychmiast ... Niestety politycy żyją w innym świecie .

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama