Reklama
Reklama

MON: przywrócenie produkcji prochu w Pionkach będzie kosztowało ok. 400 mln zł i zajmie 3-5 lat

24 października 2018, 17:56
wybuch Dragon-17
Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Według wstępnych szacunków odbudowa potencjału do produkcji prochu w Pionkach zajmie od trzech do pięciu lat, a jej koszt sięgnie ok. 400 mln zł – poinformował w środę wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz.

Chodzi o dawny ZTS Pronit w Pionkach, który upadł na początku lat 2000. Obecnie znajduje się tam m.in. oddział spółki MESKO ze Skarżyska-Kamiennej. – Z powodu wieloletnich zaniedbań i degradację potencjału zakładu w Pionkach spółka dziś nie posiada zdolności do wytwarzania prochów do większości typów amunicji produkowanej w Polsce. To jest wielki ból – powiedział wiceminister.

Skurkiewicz odpowiadał w Sejmie na pytanie posłów Platformy Obywatelskiej o produkcję prochu w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Jak przypomniał jeden z pytających, Kazimierz Plocke, rząd PO-PSL zdecydował o finansowym wsparciu zakładu w Pionkach kwotą ok. 55 mln zł na realizację programu związanego z produkcją prochu nitrocelulozowego. – Minęło kilka lat i w tej sprawie nic się nie dzieje – powiedział poseł PO.

Z kolei Skurkiewicz przypomniał ogłoszoną w maju przez premiera Mateusza Morawieckiego decyzję o rewitalizacji zakładu w Pionkach. Morawiecki mówił wtedy, że Pionki zostaną wydzielone jako samodzielny zakład.

Według Skurkiewicza MON i PGZ analizują obecnie szczegółowy harmonogram i program odbudowy zakładów w Pionkach, w tym wycenę koniecznych inwestycji.

Wstępne szacunki wskazują, że odbudowa potencjału do produkcji prochu w Pionkach zajmie od trzech do pięciu lat i będzie to koszt sięgający ok. 400 mln zł.

wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz

Według wiceministra założenia do planów rewitalizacji produkcji zostały już opracowane.

Do tej pory zakładom przekazano 44,7 mln zł na "zapewnienie odbudowy podstawowych kompetencji". – Te pieniądze już w zdecydowanej większości zostały spożytkowane – powiedział Skurkiewicz.

W maju premier Morawiecki obiecywał zainwestowanie 250-300 mln zł w ciągu kilku lat w linię do produkcji m.in. nitrocelulozy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 33
czytelnik
piątek, 26 października 2018, 14:35

"Żeby było jasne, fabryka samochodów to podmiot, który ma za zadanie: zaprojektować, skonstruować, wyprodukować i sprzedać samochód." BZDURA do kwadratu.

Saracen
piątek, 26 października 2018, 10:34

W temacie prochu polecam artykuł na D24: Naukowcy z WAT opracowali technologię produkcji nowoczesnego prochu dla polskiej armii... Natomiast jeśli chodzi o te mityczne zakłady pracy, które mieliśmy w PRL-u to dam przykład FSO na Żeraniu. Była to fabryka, która w całym okresie swojego istnienia wprowadziła do produkcji dwa swoje modele. Syrenkę i Poloneza. Pozostałe modele samochodów produkowane na Żeraniu to produkty na licencji. Warszawa na licencji radzieckiej Pobiedy, tzw. duży fiat na licencji włoskiej oraz cała seria modeli koreańskich: Lanos, Tico, Matiz itd produkowane w czasach gdy głównym inwestorem było Daewoo. Po wyjściu Daewoo z Żerania fabryka zginęła. Żeby było jasne, fabryka samochodów to podmiot, który ma za zadanie: zaprojektować, skonstruować, wyprodukować i sprzedać samochód. Do tego zapewnić obsługę serwisową. I na tej działalności uzyskać ZYSK. Bo to zysk jest podstawą działalności w kapitalizmie. Nie masz zysku, nie istniejesz. I nie tylko o fabrykę samochodów chodzi. Jeśli prowadzisz sklepik osiedlowy - tak samo. Jeśli nie osiągniesz zysku na sprzedawaniu towarów, które wcześniej kupiłeś od hurtownika/producenta, będziesz musiał zwinąć interes. Więc, wracając do FSO, jeśli te kilkanaście tysięcy ludzi tam pracujących nie potrafi wprowadzać do sprzedaży co kilka/naście lat nowego swojego modelu to coś jest nie halo z tymi ludźmi. Bo fabryka to ludzie. Los fabryki zależy od kompetencji projektantów, konstruktorów, inżynierów produkcji itd. Oczywiście, osobną kwestią jest dostęp do nowoczesnych technologii. Ale, jeśli te kilkanaście tysięcy tłucze głównie licencyjne modele, to nie za dobrze to o nich świadczy. Nie jestem zaskoczony więc upadkiem Żerania. Jest jeszcze kwestia patriotyzmu Polaków, patriotyzmu zakupowego ale to temat na osobną dyskusję.

aaa
piątek, 26 października 2018, 08:20

No to wreszcie ,prawie 30 lat po rewolucji,nauczymy się produkować proch, coś co Chińczycy wymyślili 3 tys. lat temu. Ktoś zasłuży zapewne na nobla, od Alfreda Nobla.

Matthew
piątek, 26 października 2018, 05:16

Co to za kraj bez prochu xD Tak jak z czolgami za czasow PO byly czolgi ale bez amunicji xD Natychmiast powinni fabryke odbudowac !

Wojciech
czwartek, 25 października 2018, 22:01

Wytwórnę Prochu i Materiałów Kruszących w Zagożdżonie - czyli wspomniane Pionki - budowano od podstaw trzy lata. Po trzech latach od wbicia pierwszej łopaty ruszyła produkcja. Czyżbyśmy się aż tak uwstecznili przez te 90 lat że mając gotowa fabrykę potrzebujemy 3-5 lat żeby przywrócić produkcję czegoś co już tam było dawno temu produkowane?

Myśliciel
czwartek, 25 października 2018, 19:08

Najpierw zniszczyli, a teraz chcą odbudować - tak wyglądają polskie rządy po 89 roku.

-CB-
czwartek, 25 października 2018, 17:46

@say69mat - ale nie zaklinajmy rzeczywistości. Większość tych po PRLowskich zakładów wymagała praktycznie takich samych inwestycji wtedy jak i teraz, czyli budowy od zera. Wszystko to bazowało na bardzo przestarzałych liniach produkcyjnych, starych technologiach, bardzo energochłonnych procesach technologicznych i z ogromnym przerostem zatrudnienia. Przez dziesiątki lat takie zakłady były niedoinwestowane, a do nowoczesnych technologii najzwyczajniej w świecie nie było dostępu. Po otwarciu rynku nasze zakłady nie miały żadnych szans konkurowania z zachodnimi czy azjatyckimi. Jedynie czego żal, to rzeczywiście ludzi, którzy tam pracowali, bo kompletnie nie byli winni temu wszystkiemu.

Swarożyc
czwartek, 25 października 2018, 17:33

Upadek Pionek to sabotaż.

RR12
czwartek, 25 października 2018, 16:42

Jeżeli już mamy odtwarzać linie produkcyjne, to dlaczego tak blisko wschdniej geanicy? Cze nie można gdzieś w zachidniopomorskim lub świętokrzyskim?

gru
czwartek, 25 października 2018, 16:24

@HMS Prince of Wales: Nitroceluloza to XIX wiek. Teraz to chyba HMX. Proces technologiczny trzeba po prostu kupić.

50 latek
czwartek, 25 października 2018, 15:26

ZTS Pronit w Pionkach nie upadły tyko zostały zniszczony przez ówczesny Rząd w ramach polityki wyzbycia się wszystkiego co ma jakąś wartość !!!

wfwerfrfgrg
czwartek, 25 października 2018, 15:05

"proch"...najpierw rozwałka zakładów a potem odbudowa. Brzmi jak dobra komedia

sos
czwartek, 25 października 2018, 14:19

Nitrocelulozę produkowaliśmy w Polsce już przed II WŚ. Produkowaliśmy ją też w okresie PRL. Likwidacja tej produkcji i brak chęci jej odtworzenia przez wiele lat, to coś niepojętego.

qdq
czwartek, 25 października 2018, 14:01

Czyli odremontują hale, dadzą podwyżki załodze, wypłacą sobie sowite premie ale zapomną o zakupie licencji na prochy wielobazowe. Bo to wąłsnie ta licencja stanowi o zdolnościach produkcyjnych zakładu. Kto by się jednak tym przejmował.....najważniejsze to przeżreć tę dotację i znowu wyciągnąć łapy do rządu...

weda
czwartek, 25 października 2018, 13:59

@Polak.....tak, tak, masz rację. W naszym kraju jest pełno super zdolnych inżynierów - najlepszych na swiecie, jest cała masa najlepszych na świecie: informatyków, ludzi ze świetnymi pomysłami, najlepszych na swiecie materiałoznawców, twórców rakiet samolotów czołgó i okretów. Po prostu naród wybrany. Najlepsi z najlepszych. WYBITNI ZNAWCY. Niestety jakoś nikt ich wyrobów nie widział ale wszyscy wiedzą że SĄ NAJLEPSI. Zniszczeni tylko przez układy otaczające nasz kraj.

rmarcin555
czwartek, 25 października 2018, 12:31

Ludzie zanim coś napiszecie w komentarzach to przynajmniej poczytajcie czym jest proch w dzisiejszych czasach. Przywrócenie produkcji nitrocelulozy to tylko pierwszy krok. Bez opracowania/kupienia technologii produkcji prochu wielobazowego daleko nie zajedziemy. Ostrożne szacunki mówią, że samodzielne opracowanie potrwa 5 lat przy dobrych wiatrach. A co do samych "Pionek" to w PRL ich głównym produktem były winyle. Jakość prochu była wtedy fatalna, świat nam odjechał.

kljkl
czwartek, 25 października 2018, 12:29

>>xyz >>Z tej części pieniedzy 1,6mld zł co zostanie wydane dodatkowo na program Patriot, przeznaczył bym na >>odbudowę zakładu w Pionkach i na zwiększenie nakładów w programie Borsuk... Bzdury piszesz, wszyscy już chyba wiedzą, że anty dostęp jest najważniejszy.

Fan lewicy
czwartek, 25 października 2018, 12:12

@gojan: a po co nam proch jak proch mają Niemcy?

Brak słów
czwartek, 25 października 2018, 12:08

Szkoda ze w XVII w nie zajęli nas Szwedzi :) żylibyśmy teraz w normalnym i nowoczesnym kraju :)

say69mat
czwartek, 25 października 2018, 11:59

Tak na marginesie, można odnieść wrażenie że rzeczywistością naszego kraju rządzi specyficzna fascynacja generowaniem katastrof na własne życzenie. W wymiarze politycznym, demograficznym, militarnym, ekonomicznym, ludzkim. Gdzie skrwawieni historią zataczamy się bezrefleksyjnie od tragedii do tragedii, tłumacząc kolejny upadek v/s tragedię, nie do końca zrozumiałymi wyższymi racjami. Z reguły ostro kolidującymi ze zdrowym rozsądkiem, czego dowiadujemy się po niewczasie, kiedy na ponowne uruchomienie produkcji w zlikwidowanych zakładach trzeba dokonać inwestycji rzędu ... 400 mln PLN.

TSK
czwartek, 25 października 2018, 10:41

Mam nadzieję, że nowa linia będzie dużo bardziej bezpieczna dla pracowników. Znam dziewczynę której oboje rodzice zginęli w wypadkach w odstępie kilu lat w Skarżysku. A nie była to lekka i szybka śmierć... Umierali w meczarniach od oparzeń...a o tym jak zawsze cisza...

Zbigniew
czwartek, 25 października 2018, 04:39

Prochu nie produkujemy, ale może nowy proch wymyślamy? Czasem lepiej zarabia się na bystrym myśleniu.

xyz
czwartek, 25 października 2018, 04:30

Z tej części pieniedzy 1,6mld zł co zostanie wydane dodatkowo na program Patriot, przeznaczył bym na odbudowę zakładu w Pionkach i na zwiększenie nakładów w programie Borsuk. Na przyspieszenie testów zakładowych i kwalifikacyjnych , budowę większej ilości protypowych pojazdów w tym pojazdu bardziej opancerzonego. Inaczej te pieniądze zostaną skonsumowane przez USA a my nic na tym nie zyskamy.

madox
czwartek, 25 października 2018, 04:06

Pewnie 4 razy taniej można kupić działające zakłady w Serbii... 5 lat to wojna trwała a nie uruchomienie produkcji prochu, ktoś nas tu robi w bambuko

Polak
czwartek, 25 października 2018, 02:54

W polsce nie brakuje ludzi którzy znaja sie na materiałach czy maja innowacyjne rozwiazania tylko kto ich dopusci do takiej kasy jak kazdy prezes musi po milionie zainkasować czyli 4 lata przez ten okres 10 prezesów i 10 milionów na same odprawy i reszta królikow . 50 mil zjadło i nic kompetencje w kieszeniach odbudowame odbudowane.

iras
czwartek, 25 października 2018, 01:00

Kóma - W tym temacie polecam obejrzeć wywiad pana Jacka Hogi na temat amunicji artyleryjskiej, który przeprowadził na MSPO.

Kóma
środa, 24 października 2018, 23:06

Ciekawe, czy Pionki będą produkować proch wielobazowy, m.in. do amunicji artyleryjskiej ? W Polsce nie ma żadnego zakładu produkującego taki proch i trzeba go importować....

Gojan
środa, 24 października 2018, 23:04

Pamiętam walkę, jaką toczyło kierownictwo „Pronitu" o utrzymanie firmy i poprawę zdolności do produkcji prochów w połowie lat 90. XX w. Ówczesne władze SLD wydawały się być głuche na argumenty dyrekcji, że proch będzie zawsze potrzebny Siłom Zbrojnym i żeby zainwestować w urządzenia umożliwiające poprawę jakości prochu. Jednak koncepcja forsowana przez nadzór właścicielski „Pronitu" była inna: podział poszczególnych zakładów na szereg osobnych firm i ich prywatyzację. Równało się to praktycznie likwidacji „Pronitu”, który był głównym pracodawcą w Pionkach, a „reformy" te wywołały dramatyczne bezrobocie w Pionkach. Teraz rewitalizacja „Pronitu" będzie wymagała nie tylko zainwestowania pieniędzy, ale i znalezienia wykwalifikowanych pracowników.

HMS Prince of Wales
środa, 24 października 2018, 22:04

Odtworzyć potencjał można było już w pierwszych latach XXI wieku. Ale ówcześni decydenci zdecydowali, że nitrocelulozę do prochów nitrocelulozowych można kupić za granicą. I kupowano przez lata ale prawie za każdym razem nitroceluloza miała inne parametry. To jak miały "wychodzić" dobre prochy? To dlatego amunicja do Leopardów polskiej produkcji tak słabo strzela i ciągle są z nią problemy - między innymi podkalibrowa ćwiczebna.... Wówczas część linii technologicznej do produkcji nitrocelulozy, którą produkował "Pronit" była już zmodernizowana. Brakowało niewiele, no może prawie - ok. 12-15 mln. Zakład upadł, to co można było spieniężyć sprzedano w cenie złomu.... Myślimy o nowych F 35 czy U 212 a nie potrafimy wyprodukować nowoczesnych prochów. Technologia musi być krajowa - taka jest opracowana i opatentowana. Ale mimo, że rządy się zmieniają to my i tak szukamy u zachodnich sąsiadów....a oni sprzedadzą nam technologię z minionych epok - taką chcą sprzedać. Gospodarka głupcze jak mówił klasyk i własna nitroceluloza do prochów nitrocelulozowych.

retorta
środa, 24 października 2018, 21:10

To i prochu nie produkujemy? Co się porobiło przez ostatnie trzydzieści lat?! Niech odtwarzają tę fabrykę. Nie wiemy co będzie za dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat. Mamy dużych sąsiadów: Rosję, Niemcy i Ukrainę. To są kraje zbyt duże i silne aby lekceważyć ich potencjalne złe "humory".

xd
środa, 24 października 2018, 20:33

ciekawostką jest że ta linia polityczna co doprowadziła do upadku wróć wygaszenia przemysłu za umożenie kilku miliardów długu ( teraz jest go delikatnie mówiąc znacznie więcej) nagle stwiedziła że to błąd i teraz będą jak gierek industrializować kraj za kolejne kredyty tylko wać panowie zapominają że jest spora luka w kadrze technicznej bo wszyscy mieli być handlowcami i menagerami tak czy inaczej mam nadzieję że choć częściowo to się uda choć do poziomu przemysłu z lat 70tych czy 80 powrotu nie będzie.

Jacenty
środa, 24 października 2018, 20:29

Kluczowe stwierdzenie "MON i PGZ analizują" Jeśli brak krajowych prochów jest takim bólem to dlaczego przywrócenie produkcji ma trwać aż od 3 do 5 lat?? Porażka. Obietnice , obietnice.

Marek1
środa, 24 października 2018, 20:18

Bez pozyskania technologii do produkcji nowoczesnych prochów wielobazowych te 400 mln będą kasą wywaloną do śmietnika. Ale co tam, kto "bogatemu" zabroni ?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama