Reklama
Reklama

MON o redukcji zaangażowania w Eurokorpus. "Zachowa zdolność do dowodzenia szpicą" [AKTUALIZACJA]

29 marca 2017, 12:53
Eurokorpus
Fot. Eurocorps/Flickr

Nie jest prawdą, że Polska wycofuje się z Eurokorpusu (EC). Decyzją Ministra Obrony Narodowej Polska jedynie zrezygnowała z ubiegania się o status państwa ramowego w dowództwie Eurokorpusu oraz stopniowo zredukuje w perspektywie 3-4 lat swój wkład - informuje resort obrony w oficjalnym komunikacie. MON podkreśla, że proces będzie ukształtowany w taki sposób, aby Korpus zachował zdolność dowodzenia jednostką VJTF - "szpicą" NATO w 2020 roku, gdy będą dowodzone przez Polskę.

Jak podkreśla Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej, Polska w ramach Eurokorpusu zachowa status państwa stowarzyszonego oraz "będzie się angażować w stopniu odpowiednim do tego statusu". Przedstawiciele resortu zaznaczają również, że zaangażowanie to będzie współmierne do aktywności w ramach wspomnianych sił innych państw europejskich. Termin zakończenia wprowadzania zapowiedzianych przez resort zmian został wyznaczony na rok 2021. Redukcja zaangażowania ma być przeprowadzana etapami "tak, żeby w trakcie dyżuru sił VJTF, dla których Polska będzie państwem ramowym (przypadającym na 2020), Eurokorpus zachował zdolność do dowodzenia tymi siłami". 

"Racjonalnie gospodarowanie siłami"

Decyzja resortu spowodowana ma być zwiększeniem "obciążeń dla Sił Zbrojnych" - związanych m.in. z postanowieniami dwóch ostatnich szczytów NATO. Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej podkreśla również, że zmianie ulega charakter aktywności Eurokorpusu: "zamierza osłabić rolę EC w odniesieniu do realizacji zadań w ramach NATO, w tym zwłaszcza obrony kolektywnej". Trzecim powodem decyzji ministra Macierewicza ma być "znaczące zaangażowanie i przeznaczenie (przez Polskę - red.) zbyt wielu zasobów w stosunku do innych państw ubiegających się o status państwa ramowego", "co wielokrotnie podkreślaliśmy".

Według polskiego resortu obrony, informacja na temat zamierzeń i oczekiwań Polski miała zostać wcześniej przekazana państwom ramowym. Resort miał w nich podkreślać, że korpus "powinien zachować zdolność pełnej realizacji zadań, wynikających z udziału w Strukturze Sił NATO jako korpus wysokiej gotowości". Jednocześnie MON zapewnia, że podjęte kroki będą realizowane w taki sposób, aby zapewnić korpusowi "zdolność do wykonywania zadań statutowych i jego dalsze funkcjonowanie". 

MON wskazuje także, że że podjęta przez ministra Macierewicza decyzja nie będzie miała negatywnych skutków dla roli, jaką Polska pełni w europejskiej Wspólnej Polityce Bezpieczeństwa i Obrony. Siły, które polskie wojsko zyska do dyspozycji, zostaną natomiast wykorzystane do wzmacniania flanki wschodniej Sojuszu oraz dowodzenia Grupami Bojowymi UE - w tym Grupą Bojową w 2019 roku, gdy Polska ma pełnić rolę państwa ramowego.

Sprawę skomentował również wiceminister Bartosz Kownacki, który zaznaczył, że dla Polski ważniejsza jest flanka wschodnia i "obecność naszych żołnierzy i żołnierzy koalicyjnych na flance wschodniej, chociażby w dywizji w Elblągu". "Trzeba racjonalnie gospodarować siłami" – powiedział Kownacki.

Prezydent spokojny

Informacją na temat ograniczenia przez Polskę zaangażowania w Eurokorpusie nie na pewno zaniepokojony prezydent Andrzej Duda. Jak informował szef BBN Paweł Soloch, doniesienia na temat redukcji prezydent posiadał już od jakiegoś czasu.

Pan prezydent został poinformowany o decyzji redukcji naszej obecności (...) i przyjął tę informacje do wiadomości, ponieważ tę decyzję - to jest decyzja ministra obrony narodowej - traktował szerzej w kontekście w ogóle naszej polityki, również polityki związanej z obsadzaniem etatów i struktur natowskich.

Paweł Soloch, szef BBN

Dopytywany, czy prezydent jest zaniepokojony tą decyzją, powtórzył: "Tę decyzję przyjął i widzi ją bardziej w kontekście naszej całościowej polityki, jeśli chodzi o nasze uczestnictwo w strukturach NATO. To nie była decyzja, która wzbudziłaby jakieś szczególne zaniepokojenie pana prezydenta". 

Soloch przypomniał, że Polska starała się, by stać się państwem ramowym EC "przed decyzjami implementacyjnymi szczytu NATO, przed dyskusją dotyczącą systemu dowodzenia NATO, który ulegnie zmianom". "To, czy będzie Eurokorpus i jak ważny będzie Eurokorpus, to się jeszcze okaże" - zaznaczył.

Soloch podał, że obecnie w Eurokorpusie jest ponad 100 polskich oficerów. Pytany, do ilu liczba ich zostanie ograniczona, powiedział: "W tej chwili przewidywania dotyczą kilku oficerów, ta liczba nie jest dokładnie określona". 

Jak informowały media, decyzja o zmianie planów Polski co do aktywności w Eurokorpusie miała zapaść już parę miesięcy temu. Agencja AFP podała wcześniej, że Polska chce się wycofać z tej jednostki w ciągu trzech lat, co potwierdzać miał również rzecznik jednostki Vicente Dalmau. Wycofanie się Polski, która jest państwem stowarzyszonym, "jest decyzją polskiego rządu" i zacznie obowiązywać "najpóźniej za trzy lata" - powiedział Dalmau. W reakcji na te doniesienia wiceminister obrony Bartosz Kownacki oświadczył, że "nie ma tematu" wycofania się Polski z Eurokorpusu. Doniesienia AFP zdementował też rzecznik rządu Rafał Bochenek. Zgodnie z zobowiązaniami podjętymi przez poprzedni rząd Polska na początku br. miała zostać państwem ramowym Eurokorpusu i przyłączyć się do pięciu pozostałych takich krajów. 

Eurokorpus został powołany w 1992 r., początkowo jako jednostka francusko-niemiecka. Obecnie jest wielonarodowym związkiem taktycznym, otwartym dla państw UE i NATO. Jego państwa ramowe to - oprócz krajów założycielskich - także Belgia, Hiszpania i Luksemburg. Państwami stowarzyszonymi Eurokorpusu są Grecja, Włochy, Turcja i Rumunia. Ta międzynarodowa jednostka wojskowa może zostać użyta w operacjach wojskowych NATO lub Unii Europejskiej i która wydziela kontyngenty dowódcze do sił odpowiedzi NATO. Eurokorpus uczestniczył w misjach SFOR w Bośni i Hercegowinie oraz KFOR w Kosowie, dwukrotnie dowodził też natowską operacją ISAF w Afganistanie.

Jest to dowództwo korpusu, mogące kierować działaniami do 65 000 żołnierzy, natomiast jednostki bojowe są mu w większości przyporządkowywane w trakcie działań. Jako jednostka szybkiego reagowania dla Korpusu przygotowana jest brygada niemiecko-francuska, której elementy brały udział także w ćwiczeniach w Polsce i na Litwie po wybuchu kryzysu na Ukrainie.

MON/PAP/MR

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
Gość
środa, 29 marca 2017, 17:09

Moim zdaniem decyzja słuszna, mamy obecnie inne priorytety.

Lord
środa, 29 marca 2017, 16:49

Dzisiaj ograniczymy, a jutro wystąpimy z Eurokorpusu i UE.

MIR
środa, 29 marca 2017, 16:02

Czyli nie stać nas na utrzymanie tych stu kilku oficerów w siedzibie Eurokorpusu? Brzmi niepoważnie a sygnał polityczny wysłany sojusznikom jest fatalny. Czas pokaże jak bardzo.

Dzmech
środa, 29 marca 2017, 19:06

Śmieszy mnie oburzenie co poniektórych ze "ojoj co to będzie" - nic nie będzie, będziemy mieć wkład taki jaki maja inni, wielkie mi co. Czas przestać włazić w tyłki "zachodowi" i zacząć dbać o swoje interesy, tym bardziej ze wiadomo ze żadnej pomocy w razie W ze strony Francji, Włoch, Hiszpanii nie będzie, wiec nie ma co tracić na nich środków.

Bolo
czwartek, 30 marca 2017, 02:02

Trafne spostrzeżenia.

dropik
środa, 29 marca 2017, 13:13

J.K. snuje wizje wspólnej europejskiej armii i europejskiej broni atomowej a my tu takie rzeczy. Nie ma to jak wiarygondość

tralka
środa, 29 marca 2017, 15:35

JK może nic o tym nie wiedział, Macierewicz z nikim się nie konsultuje. Nawet prezydent dowiedział się po fakcie.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama