Reklama
Reklama

„Metalowiec” uratowany od zatonięcia. Wycofane okręty to zagrożenie i koszty [KOMENTARZ]

14 marca 2018, 17:18
Metal okret
Były okręt rakietowy „Metalowiec”. Fot. M.Dura

Udało się zatamować przeciek na byłym okręcie Marynarki Wojennej ORP „Metalowiec”. Wypadek pokazuje jednak zagrożenie i koszty, jakie wiążą się z utrzymywaniem i nadzorem nad wycofanymi jednostkami.

Portal Trójmiasto.pl zaalarmował 12 marca br. w południe, że były okręt rakietowy Marynarki Wojennej „Metalowiec” zaczął nabierać wody i trwa walka o jego utrzymanie na powierzchni. Ostatecznie przeciek zatamowano i teraz trwa osuszanie wnętrza kadłuba. Sam problem wycofanych okrętów niestety pozostał.

Informacja jaka pojawiła się w mediach była o tyle alarmująca, że na wycofanym już okręcie rakietowym „Metalowiec” nie ma pełnej załogi, a więc nie można było od razu stwierdzić, że przeciek ma w ogóle miejsce. Dlatego kiedy już stwierdzono obecność wody w kadłubie sytuacja stała się niebezpieczna i trudna do opanowania. Portal Trójmiasto.pl jeszcze o 20:07 informował, że woda nadal dostaje się do środka i istnieje realne ryzyko jej zatonięcia. A przecież działania strażaków Marynarki Wojennej i grupy OPA (obrony przeciwawaryjnej) trwały już wtedy kilkanaście godzin.

Ostatecznie zlokalizowano miejsce przecieku, którym był jeden z przewodów doprowadzających wodę do systemu przeciwpożarowego okrętu. Przypuszcza się, że przyczyną awarii był mróz, który po prostu rozsadził rurkę i doprowadził do częściowego zalania niektórych pomieszczeń.

Zgodnie z informacją przekazaną Defence24.pl przez 3 Flotyllę Okrętów na rozsadzony przewód założono opaskę uszczelniającą i obecnie trwa osuszanie okrętu. Specjaliści próbują również ustalić dokładne przyczyny wystąpienia awarii. Wypadek na okręcie „Metalowiec” nie jest jedynym przypadkiem tego rodzaju. Problem nadzoru nad starymi i wycofanymi jednostkami pływającymi istnieje bowiem we wszystkich portach, gdzie się one znajdują. I generuje koszty, czego dowodem będzie sama operacja osuszania „Metalowca”.

undefined
Stare, francuskie okręty zacumowane w porcie Cherbourg. Fot. M.Dura

Tymczasem w porcie stoi jeszcze jeden wycofany w grudniu 2013 r. okręt rakietowy projektu 1241 i jeden wycofany pod koniec 2017 r. okręt podwodny typu Kobben (były ORP „Kondor”). Są one obecnie własnością Agencji Mienia Wojskowego, co nie oznacza, że Marynarka Wojenna nie prowadzi nad nimi technicznego nadzoru. Okręty są zresztą do tego przygotowywane jeszcze przed opuszczeniem bandery, o czym może świadczyć np. wykaz prac, jakie obecnie prowadzi się na okręcie podwodnym typu Kobben ORP „Sokół”, by go przygotować do wycofania z linii.

Doświadczenie pokazuje, że w przypadku polskich okrętów Agencja Mienia Wojskowego ma niewielkie szanse, by je sprzedać za granicę, ponieważ są one wysłużone i przestarzałe. W przypadku okrętów projektu 1241 był nimi wstępnie zainteresowany Wietnam, ale ostatecznie strony nie doszły do porozumienia, umowy nie podpisano, a koszty postoju obu jednostek są tak duże, że wcześniej opłacałoby się je oddać za darmo. Tymczasem problem wycofanych okrętów będzie jeszcze większy, ponieważ większość jednostek pływających marynarki wojennej jest już przestarzała i w normalnej sytuacji powinna na nich zostać opuszczona bandera.

undefined
Smutna polska rzeczywistość: na trzy okręty zacumowane na wprost dowództwa 3. Flotylli Okrętów tylko jeden jest w linii (422 – ORP „Piorun”). Na dwóch kolejnych (436 i 437) opuszczono już banderę. Fot. M.Dura

W innych państwach radzi się temu w taki sposób, że nie czeka się na koniec resursu, ale okręty wycofuje się wcześniej i sprzedaje na rynku innym, mniej zamożnym siłom morskim. Są w wtedy pieniądze na nowe okręty, a własne stocznie mają pracę przygotowując i utrzymując później okręt za zagraniczne pieniądze. Przykładem może być całkiem nowy (dwudziestoletni) brytyjski śmigłowcowiec HMS „Ocean” służący jeszcze w Royal Navy, a już zamówiony przez Brazylię. Takie propozycje (np. w odniesieniu do części z kilkunastu trałowców projektu 207 lub okrętów transportowo-minowych typu Lublin) w polskiej Marynarce Wojennej nie cieszą się jednak zbyt dużą popularnością.

Do czego to może doprowadzić świadczy historia 37-metrowego latarniowca „Motorfyrskib No II” zwodowanego jeszcze w 1916 roku w duńskim mieście Fåborg. Pełnił on aż do 1978 r. rolę ruchomego znaku żeglugowego, służąc później w Danii jako klub i lokal gastronomiczny. Wiekową jednostkę pływającą próbowano naprawić w polskiej stoczni w Gdańsku (roboty prowadziła firma Drewnica Development), jednak prawdopodobnie ze względu na brak środków prac nie dokończono. Ostatecznie 16 września 2009 roku latarniowiec zatonął, podniesiono go jednak z wody i próbowano uszczelnić. Sytuacja się jednak powtórzyła 3 listopada 2009 r. z tym, że statek pozostał już wtedy pod wodą i prawdopodobnie do dzisiaj blokuje część jednego z gdańskich basenów portowych.

undefined
Zatopiony do górnego pokładu stary, drewniany latarniowiec „Motorfyrskib No II” w jednym z basenów gdańskiej stoczni Alkor. Fot. M.Dura
KomentarzeLiczba komentarzy: 50
Z
piątek, 16 marca 2018, 03:51

\"W przypadku okrętów projektu 1241 był nimi wstępnie zainteresowany Wietnam, ale\" nie dalyby rady tam doplynac ...

mariak bałtickowo moria
czwartek, 15 marca 2018, 16:56

Pamiętam relacje z podnoszenia bandery na tych okrętach w Dzienniku TV...

lech
czwartek, 15 marca 2018, 10:38

ale mamy za to nowych ministrów,wiceministrów ,dyrektorów departamentów,sekretarzy stanu d/s uzbrojenia i rozwoju armii.gdzie tu miejsce na zakupy nowego sprzętu i po co?

NAVY
czwartek, 15 marca 2018, 10:21

...moim skromnym zdaniem wycofanie tych okrętów było błędem .Pospieszono się w gorączce likwidacyjnej PMW!

Marek
czwartek, 15 marca 2018, 21:37

Nie sądzę. Chyba, że winszowałbyś sobie w PMW drogich w utrzymaniu pływających celów. Rosjanie oczywiście nadal robią takie. Przykładem są Bujany. Ale oni jeszcze chyba nie do końca zdali sobie sprawę z tego, że dziś \"ludiej\" u nich niekoniecznie \"mnogo\".

-CB-
czwartek, 15 marca 2018, 12:28

One mają bardzo nietypowy napęd (podwójne turbiny jako marszowe i pościgowe, zamiast diesle + turbiny), który jest bardzo kłopotliwy i drogi w utrzymaniu, a także szybko się zużywa. W momencie ich wprowadzania byliśmy jeszcze w UW i to nie był żaden problem, ale później już nie byliśmy w stanie sami ich remontować i utrzymywać. To trochę analogicznie do np. dość kłopotliwych turbin w Abramsach.

Piotr
czwartek, 15 marca 2018, 18:27

Polska MW nigdy nie miała zdolności remontowych siłowni M15 ( turbin) , my je tylko eksploatowaliśmy .

-CB-
piątek, 16 marca 2018, 00:08

No tak, o to mi chodziło. Dopóki byliśmy w UW, to nie stanowiło wielkiego problemu, ale później aspirując i wstępując do NATO, już problemem się stało.

JSM
czwartek, 15 marca 2018, 09:42

Mam kilka jachtów. Kupuję i sprzedaję. Święta zasada: należy sprzedać dopóki jest coś warty bo potem to tylko problem.

Made in Poland
czwartek, 15 marca 2018, 08:17

Tych okrętów nie należy złomować bo za kilka lat powrócą do służby jak MW dalej będą dowodzić kretyni.Nasza Marynarka Wojenna idzie na dno a mądrzy inaczej nadal się kłócą jakie okręty nam są potrzebne.Flota podwodna już praktycznie nie istnieje bo te wiekowe złomy kobeny trudno nazwać okrętami bojowymi.ORP Orzeł po tym gdy urządzono na nim ognisko też chyba pójdzie na żyletki a marynarze na zieloną trawkę.Zamiast brać się za budowę okrętów bojowych to budują śmieszne Kormorany i holowniki...... Lepiej już nic nie pisać,dno i wodorosty

Piotr
czwartek, 15 marca 2018, 18:27

100% PRWDA !!!

Gliwiczanin
czwartek, 15 marca 2018, 02:33

Szkoda naszych okrętów rakietowych projektu 1241. A mieliśmy ich cztery: Metalowca, Górnika, Hutnika i Rolnika. Niestety było je trzeba wycofać. Pomimo tego że były to najszybsze jednostki na Bałtyku i do tego dobrze uzbrojone. Z tego co kiedyś czytałem przyczyną wycofania było zużycie napędu, chyba turbin gazowych lub jej przekładni. Podobny los pewnie czeka nasze dwie fregaty, które napędzają też turbiny gazowe. Podobno ich przekładnie są nieopłacalne w naprawie nawet dla amerykanów.

Krzysztof Klepacz
sobota, 17 marca 2018, 08:15

Pływałem na Ģórniku 87/89

Yaris
czwartek, 15 marca 2018, 18:58

Dobrze uzbrojone? Ha ha ha ha ha

-CB-
czwartek, 15 marca 2018, 12:32

Tak. Dużym problemem Tarantul był nietypowy napęd, bo miały podwójne turbiny także jako silniki marszowe, więc bardzo szybko się zużywały. Zazwyczaj stosuje się silniki diesla jako marszowe, a turbiny dodatkowo, jako pościgowe, gdy trzeba osiągnąć maksymalną prędkość.

Marek
czwartek, 15 marca 2018, 21:49

Zużycie turbin można by przeboleć i jeszcze dopłacić, gdyby skórka była warta za wyprawę. Drogi w utrzymaniu Tarantul będący wolniejszym od pocisku przeciw okrętowego ma śladowe OPL. I wybacz, ale porównanie go z Abramsem ma tyle sensu, co FSO Polonez pozbawiony pierwowzoru w postaci Fiata 125 \"kredensu\".

-CB-
piątek, 16 marca 2018, 00:17

A kolega rozumie słowo \"analogia\"? Eksploatacja siłowni CODAG, a siłowni COGAG, ma się tak samo jak, eksploatacja diesla w innych czołgach do eksploatacji turbiny w Abramsach. Po prostu te drugie wymagają dużo częstszych przeglądów i remontów oraz są dużo droższe w eksploatacji.

cal
czwartek, 15 marca 2018, 00:24

Jak były ORP Tukan

Marek
czwartek, 15 marca 2018, 00:23

\"Metalowiec\" nawet zatonięty, to żadne zagrożenie i jeszcze mniejszy problem. To tylko trochę złomu na dnie. Dobre ćwiczenie dla służb ratowniczych za niewielkie pieniądze i tyle. Prawdziwym zagrożeniem i problemem natomiast są wizje polegające na tym, że PMW powinna obstalować sobie nowe konstrukcje opierające się na idei \"Metalowca\", które w razie \"w\" pójdą na dno z załogami zanim zdążą cokolwiek sensownego zrobić.

Rewsa
środa, 14 marca 2018, 23:12

Można było odcinać okręt Wietnam owi - ale po co? Lepiej niech gnije w porcie. No ale wiadomo na tzw. Konserwacji tego okrętu ktoś zarobi znajomy znajomego. Jak to w Polandii sprawa ma drugie dno - kaske którą ktoś przytula. Latarniowiec to już przykład naszego totalnego olewania - zatonął blokując jeden z torów? A kogo to obchodzi. ..nasza armia to złom bez wartości bojowej? A kogo to obchodzi. ...

Kozi
środa, 14 marca 2018, 22:07

Problem jest taki że 20letnie okręty to u nas zaczynają służbę i nawet Ślązak tego nie zmieni

-CB-
środa, 14 marca 2018, 21:23

Niestety, ale z tak starymi okrętami ciężko już zrobić cokolwiek innego, niż zezłomowanie i nie ma na co czekać. Co do Kobbenów, to jest nimi zainteresowane wiele miast, żeby stanęły tam w roli atrakcji turystycznej, ale to też koszt kilku milionów złotych za każdego. W sprawie Sokoła zapadła już decyzja o przekazaniu go do Muzeum MW i stanie (najprawdopodobniej) na lądzie obok Błyskawicy, jednak cały proces wycofywania, przystosowania do zwiedzania i ustawienia potrwa 2-3 lata (jak dobrze pójdzie oczywiście...).

iza
czwartek, 15 marca 2018, 00:23

Tylko nie przy ORP Błyskawica !!!

-CB-
czwartek, 15 marca 2018, 12:07

A dlaczego nie? Ma stanąć na skwerze między pirsem a ulicą, przed Różą Wiatrów i być udostępniony do zwiedzania. Przynajmniej takie są wstępne plany.

Luke
środa, 14 marca 2018, 21:06

\"Wycofane okręty to zagrożenie i koszty\" Takze ich brak to zagrozenie dla Polski jak i koszty!

Infernoav
środa, 14 marca 2018, 21:39

Te okręty nie nadają się do żadnej akcji bojoej więc jakie zagrożenie widzisz w ich braku? A może sam polyniesz na morze w akcji bojowej w okręcie, który może sam zatonąć w każdym momencie? Głupi komentarz. Te okręty powinny być zezłomowane, nadzór, naprawy, utrzymanie załóg i nadzór urzędniczy, kosztują więcej niż zysk z potencjalnego zbycia.

AMM
środa, 14 marca 2018, 21:02

Dlaczego tego złomu nie można sprzedać firmie recyclingowej?

JSM
czwartek, 15 marca 2018, 09:40

Nie mamy specjalistycznych firm recyclingowych. Zutylizowanie takiego badziewia to droga i nieopłacalna sprawa. Tak samo jak elektrowni atomowej.

ewefewfefef
czwartek, 15 marca 2018, 15:55

to powinno się przeholować na \"otwarte morze\" i użyć NSM w ramach poligonu

tomuciwitt
czwartek, 15 marca 2018, 12:25

W Polsce jest kilka firm nie recyklingowych a rozbiórkowe które radziły sobie doskonale przy przedsięwzięciach bardziej skomplikowanych. Niestety takie operacje są bardzo drogie

-CB-
czwartek, 15 marca 2018, 12:10

Już nie przesadzaj. W naszych stoczniach pocięto masę innych okrętów, więc i z tymi sobie dadzą radę. Po prostu AMW chciała na tym dużo zarobić i sprzedać jakiejś marynarce \"trzeciego świata\".

Davien
środa, 14 marca 2018, 22:02

Bo koszt transportu, utylizacji materiałów szkodliwych oraz zwykłych śmieci, których nie da się powtórnie wykorzystać, przekracza wartość złomu?

Zirytowany
czwartek, 15 marca 2018, 10:54

Koszt utrzymania ich na powierzchni przekracza koszty zezłomowania,za zezłomowanie płacisz raz i po problemie, natomiast utrzymanie ich na wodzie generuje stałe straty finansowe jak i zasobów ludzkich na lata jeśli nie dekady...

podatnik
środa, 14 marca 2018, 20:23

za to na dnie z honorem lec - oto marynarka od 20 lat

alkaprim
środa, 14 marca 2018, 20:14

To dowód na to,że cała wierchuszka MW to niekompetentni ludzie-co widać po stanie MW. Zresztą nie tylko w marynarce ale i w innych rodzajach sił zbrojnych znalazłyby się takie kwiatuszki.

-CB-
czwartek, 15 marca 2018, 12:15

Praktycznie wszystkie ruchomości i nieruchomości w momencie wycofania są automatycznie przekazywane do Agencji Mienia Wojskowego i później już wojskowi z jednostek nie mają praktycznie nic do powiedzenia. Oprócz tego, że wsadza im się na grzbiet dodatkowego garba, którego muszą dozorować i pilnować.

bbb
czwartek, 15 marca 2018, 10:27

Tak...za sytuację w siłach zbrojnych odpowiedzialni są generałowie,za sytuację służby zdrowia lekarze a za edukacji nauczyciele.Wszyscy tylko nie panowie politycy.Wiecznie reformują i naprawiają.Co ta \"wierchuszka\" ma zrobić jak wizje panów w garniturach zmieniają się co kilka miesięcy.

alkaprim
czwartek, 15 marca 2018, 19:27

bbb-tak dokładnie tak.To do generałów należy przekonanie polityków do swojej koncepcji i wizji rozwoju marynarki,to do nich należy walka o dobro żołnierza,to do nich należy wskazanie konkretnego i potrzebnego sprzętu,i to oni mają wybierać sprzęt,uzbrojenie taki jaki chcą i naciskać przełożonych do realizacji-a nie godzić się ze strachu na to co im wetkną inni. A robią to?-no to mammy efekty.Co do lekarzy ,nauczycieli i innych-ta sama sytuacja.Jedyny zauważalne działanie tych grup zawodowych to jedynie nacisk na podwyżki pensji.

Willgraf
środa, 14 marca 2018, 19:44

SKANDALEM BYŁO WYCOFANIE Z LINI TYCH OKRĘTÓW RAKIETOWYCH !!!

dfg
czwartek, 15 marca 2018, 23:55

Jak najbardziej. Powinniśmy mieć na wyposażeniu wszystkie krypy zbudowane od zakończenia II wojny. Tym sposobem bylibyśmy \"mocarstwem\" a i nasz wschodni \"sojusznik\" byłby zadowolony, że wydajemy 2% PKB na utrzymanie muzeum bez wartości bojowych i nie stać nas przez to na zakup nowych okrętów.

Gort
czwartek, 15 marca 2018, 19:03

Skandalem było ich nie sprzedanie, gdy można było cokolwiek zarobić. uzyskane i zaoszczędzone na utrzymaniu środki może by chociaż na jede dodatkowy system walki dla ORP Ślązak wystarczyły. MW nadal praktykuje \"palenie banktotami w piecu\" zamiast kupić porządny i tani \"opał \".

Marek
czwartek, 15 marca 2018, 08:16

Pływających celów dla lotnictwa znaczy?

Eckard Cain
środa, 14 marca 2018, 22:31

Pewnie - to były takie dobre okręty-cele...

Infernoav
środa, 14 marca 2018, 21:40

Powód? To pływające trumny bez nowoczesnego uzbrojenia, systemów celowniczych ect. Nie nadają się już do niczego, a zatopić je dla Rosjan to tyle co jedną rakieta i to nie najnowsza.

xcvb
czwartek, 15 marca 2018, 23:57

Ważniejsze dla ruskich jest to, że taki złom w naszej MW generuje koszty utrzymania a przez to nie stać nas na modernizację.

Bla bla bla
środa, 14 marca 2018, 19:32

I to pokazuje stan polskiej marynarki wojennej. I całych sił zbrojnych. A tu debaty i analizy. To już nawet nie jest śmieszne tylko tragiczne. A generalicja WP to powinna się podać do dymisji. Bo honor nie powinien im pozwolić patrzeć co się dzieje z armią. A oni tylko lata do emerytury odliczaja i udają że nic się nie dzieje.

Marek1
środa, 14 marca 2018, 18:33

Pęknięta rurka od syst. ppoż i okręt prawie idzie na dno. No comment

C/E
czwartek, 15 marca 2018, 19:36

I to jest właśnie żenada, nasi chłopcy z marynarki albo są słabo wyszkoleni albo nie myślą. Jest od dawien dawna znana zasada mówiąca, że na okrętach czy statkach stojących \"na sznurkach\" czyli wyłączonych z eksploatacji przed zimą należy spuścić wodę z systemów w siłowni, a w szczególności z systemu ppoż. W tym przypadku najwyraźniej ktoś miał to w tyle. Skoro nie potrafimy zadbać o złom to szkoda kupować nowe łajby.

-CB-
czwartek, 15 marca 2018, 12:20

A co w tym dziwnego? Skoro tam praktycznie nie ma załogi, to zauważono to pewnie dopiero po paru dniach, jak się zaczął coraz bardziej pogrążać. Okręt zatonie i od najmniejszej dziurki, jeśli nikt nie zareaguje. Kwestia czasu.

Myśliciel
czwartek, 15 marca 2018, 10:43

Wycofany okręt i no comments

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama