Manewr Putina - Jak "wyjść" z Syrii pozostawiając wojska?

22 marca 2016, 10:01
Oznaczenia lotów bojowych w Syrii pod kabiną Su-34. Fot. mil.ru
Fot. via twitter
W zasięgu S-400 z bazy Chmejmin znajdą się bazy z których startują samoloty atakujące cele w Syrii. Rys. J.Sabak
Fot. mil.ru

Szeroko komentowane w mediach i poza nimi „wycofywanie rosyjskiego kontyngentu w Syrii” świadczy o propagandowym sukcesie Moskwy i zdolności do wprowadzania opinii publicznej w błąd. Wycofując trzy czwarte samolotów z Syrii, Rosjanie pozostawili w Chmejmin wszystkie myśliwce, śmigłowce bojowe i eskadrę bombowców oraz system przeciwlotniczy S-400, sięgający rakietami daleko poza syryjsko-turecką granicę. Nie ma też potwierdzonych informacji o redukcji sił pancernych, floty czy oddziałów specjalnych zaangażowanych w Syrii. 

Ogłoszony przez Władimira Putina w połowie marca plan „wycofania”, a faktycznie jedynie redukcji kontyngentu w Syrii, stanowił zaskoczenie dla dyplomatów i opinii publicznej. Proces oficjalnie rozpoczęty 15 marca wylotem grupy kilku samolotów Su-34 w towarzystwie Tu-154, stał się wielkim spektaklem rosyjskiej propagandy. Bombowce poznaczone symbolami odbytych lotów bojowych, rodziny z kwiatami, przemówienia, odznaczenia.

Oczywiście, pozostały zarówno rozbudowywane nadal bazy, jak i pewna część kontyngentu, ale przecież Władimir Putin oficjalnie ogłosił wycofanie „głównych sił”. Podziękował mu za ten gest np. sekretarz stanu USA John Kerry, którego słowa cytowały liczne światowe media. Nie wiadomo, dlaczego administracja USA w pewnym sensie wspiera swoim autorytetem tą propagandową akcję Kremla w ramach jakiegoś wspólnego planu „wygaszania” konfliktu w Syrii, z dyplomatycznego wyrachowania, czy z naiwności. Trudno jednak uwierzyć, że Pentagon nie ma świadomości sytuacji, zwłaszcza gdy sam Putin oświadczył, że nie zostaną wstrzymane rosyjskie bombardowania w Syrii, a kontyngent może powrócić w ciągu kilku godzin, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Z drugiej strony, w Syrii wprowadzono zawieszenie broni, do którego co do zasady stosują się ugrupowania zbrojnej opozycji, nie obejmuje ono natomiast grup terrorystycznych. Oznacza to, że liczba potencjalnych celów dla rosyjskiego lotnictwa mogła ulec ograniczeniu, gdyż siły Federacji atakowały w dużej mierze ugrupowania antyassadowskiej opozycji, natomiast w mniejszym stopniu tzw. Państwo Islamskie.

Oczywiście, jeśli zajdzie taka potrzeba Rosja może, w ciągu kilku godzin, wzmocnić swoje siły w regionie do poziomu pozwalającego zmierzyć się z eskalacją sytuacji i użyć pełnego arsenału środków, jakie pozostają w naszej dyspozycji.

Władimir Putin, prezydent Rosji

Czytaj też: Putin osiągnął cele strategiczne? Rosja redukuje wojska w Syrii

Oświadczenie Putina jest podwójnie interesujące. Po pierwsze, mówi nie tylko o możliwości powrotu wycofanego kontyngentu, ale też jego wzmocnieniu „adekwatnie do sytuacji”, włączając w to „pełny arsenał środków w dyspozycji”. Tak więc, w zawoalowany sposób mowa jest nie tylko o lotnictwie czy wojskach lądowych, ale też o wykorzystaniu np. pocisków manewrujących, bombowców strategicznych itp. Nie ma tu też mowy jedynie o zagrożeniu sił rządowych czy procesu pokojowego ale „eskalacji sytuacji w regionie”, co stanowi oczywiste odniesienie np. do postawy Ankary i potencjalnej interwencji lądowej czy powietrznej sił tureckich.

Po wtóre, mowa jest nie o powrocie sił rosyjskich do Syrii ale „wzmocnieniu swoich sił w regionie”, co jest de facto przyznaniem wprost iż pozostawiono siły wystarczające dla zabezpieczenia rosyjskich interesów. Informacja ta rodzi dwa pytania. Po pierwsze, jakie to interesy? Po wtóre – jakie siły faktycznie pozostały w Syrii. Zacznijmy więc od drugiego pytania, które może nieco wyjaśnić sytuację.

Chmejmin: eskadra bombowców, myśliwce, rakiety przeciwlotnicze

Moskwa wycofała większość samolotów stacjonujących w bazie lotniczej Chmejmin, a przede wszystkim najnowsze samoloty bombowe Su-34 i wiekowe szturmowce Su-25. W przypadku obu typów decyzja mogła być związana z potrzebą przeglądów, remontów i kontroli zużycia sprzętu. Wiadomo, że w warunkach operacji zagranicznej, zwłaszcza w tak trudnym klimacie, następuje wzmożone zużycie.

W przypadku Su-25, które ponosiły istotny ciężar ataków, zwłaszcza prowadzonych w ramach wsparcia wojsk lądowych, ich wiek i zużycie z pewnością predestynowały te maszyny do powrotu do kraju i gruntownych przeglądów. Samoloty Su-34 były natomiast po raz pierwszy eksploatowane w tym specyficznym klimacie i to prze okres wielu miesięcy. Ich przeglądy nie tylko dostarczą wielu informacji, ale są też niezbędne dla bezpieczeństwa eksploatacji.

Wycofanie około 60 spośród niemal 100 maszyn rosyjskiego kontyngentu jest więc nie tylko działaniem związanym z decyzja polityczną, ale także niezbędną „rotacją” jednostek działających w ramach zagranicznego kontyngentu. Z tym, że czasowo lub stale, nie zostały one zastąpione przez nowe maszyny i załogi, co można wiązać z obowiązywaniem zawieszenia broni, obejmującego ugrupowania opozycyjne (wcześniej atakowane przez Rosjan).

W bazie Chmejmin pozostawiono eskadrę (9-12 maszyn) bombowców Su-24, ale również wszystkie oddelegowane do Syrii myśliwce. Zarówno Su-30 jak i Su-35 mają zapewnić eskortę bombowcom, aby nie powtórzyła się sytuacja z 24 listopada 2015 roku, gdy Su-24 został strącony przez turecki myśliwiec w pobliżu granicy syryjsko-tureckiej. Maszyny wielozadaniowe mogą też prowadzić ataki na cele naziemne. Wraz z samolotami w bazie pozostało około 2 tys. Rosjan, zajmujących się wsparciem ich eksploatacji oraz cała infrastruktura, zdolna w razie potrzeby ponownie przyjąć i obsłużyć kontyngent w sile co najmniej równej wycofanym maszynom.

S-400 Latakia
W zasięgu S-400 z bazy Chmejmin znajdą się bazy z których startują samoloty atakujące cele w Syrii . Rys. J.Sabak

W pobliżu Latakii sankcjonują też rosyjskie systemy przeciwlotnicze. Chodzi nie tylko o strzegące lotniska i infrastruktury rakietowe Buk-M3 i Tor-M2 oraz artyleryjsko-rakietowe Pancyr-S1, ale też system dalekiego zasięgu S-400. Ma on w polu rażenia swoich najbardziej dalekosiężnych rakiet turecką bazę lotniczą Incirlik, z której operują też samoloty USA i innych krajów wspierających walkę z Daesh. W ich zasięgu, a także w polu rażenia systemów przeciwlotniczych rosyjskich okrętów operujących u wybrzeży Syrii, może się też znaleźć brytyjskie lotnisko Akrotiri na Cyprze, a nawet część terytorium Libanu i Izraela. De facto daje to Rosjanom kontrolę nad przestrzenią powietrzna znacznej części samej Syrii i pobliskich krajów. Brak jest sygnałów o ewentualnym wycofaniu tej części sił rosyjskich.

Czytaj też: S-400 zostają w Syrii. USA kwestionują redukcję sił rosyjskich

Redukcja kontyngentu powietrznego nie objęła zupełnie śmigłowców bojowych. W rosyjskiej bazie stacjonują nie tylko transportowo-bojowe Mi-8AMTSz, Mi-8MTW-5, ale też Mi-24P, oraz najnowocześniejsze maszyny szturmowe Mi-28N i Ka-52.  Ich dokładana liczba nie jest znana, między innymi dlatego, że część z maszyn stale wspiera działania sił lądowych - zarówno syryjskich jak i rosyjskich.

Wycofano 60 samolotów, pozostawiono setki czołgów?

To o czym zdaje się zapominać większość komentatorów, to znaczne siły lądowe, obejmujące też czołgi i artylerię oraz wojska specjalne. Dokładna liczebność kontyngentu lądowego nie jest znana, ale może o niej świadczyć oficjalne oświadczenie ministerstwa obrony, które mówi o planach odznaczenia medalami różnej rangi 500-700 żołnierzy służących w Syrii. Dotyczy to zarówno żołnierzy piechoty morskiej, jak też wojsk lądowych i formacji specjalnych.

Rosjanie w Aleppo 1
Fot. via twitter

Zachodni eksperci szacują, że Rosja wysłała do Syrii ponad 4 tys. żołnierzy, z których znaczna część bierze aktywny udział w walkach. Są oni wyposażeni w nowoczesny sprzęt, taki jak działa samobieżne, transportery opancerzone, bojowe wozy piechoty i czołgi T-90. W syryjskiej operacji testowane są najnowocześniejsze rodzaje wyposażenia i uzbrojenia, poczynając od bezzałogowców i inteligentnej amunicji, kończąc na łączności i systemach aktywnej samoobrony przed pociskami kierowanymi. Większość żołnierzy i sprzętu dotarła do tego Syrii przez bazę morską w Tartus, której instalacje były systematycznie rozbudowywane równolegle z bazą lotniczą w Chmejmin.

Jak wynika ze zdjęć satelitarnych, w bazie skoncentrowana jest znaczna ilość oczekującego na transport rosyjskiego sprzętu wojskowego. Są to jednak, przede wszystkim, ciężarówki i inne pojazdy transportowe, natomiast nie zarejestrowano obecności rosyjskich czołgów czy pojazdów opancerzonych. Nie pojawiły się tam nawet bojowe wozy piechoty i transportery opancerzone, które zniknęły z bazy lotniczej Chmejmin. Z dużym prawdopodobieństwem można wiec powiedzieć, że zarówno rosyjscy żołnierze, jak i sprzęt, nadal są w znacznej liczbie obecnie w Syrii, wspierając siły rządowe. Wycofanie „głównych sił”, które ogłosił prezydent Putin, oznaczało de facto wycofanie trzonu sił powietrznych, najbardziej widocznych dla zachodnich polityków i mediów.

Syryjski szach i mat?

Wszystkie te informacje układają się w dwa istotne komunikaty. Po pierwsze, Władimir Putin po raz kolejny "rozegrał" media, prezentujące rzeczywistość powierzchownie i migawkowo. W świat poszła informacja, że Rosja wycofała się z Syrii, ale szybko może tam wrócić. Na płaszczyźnie przekazu Putin „umywa ręce” i pozostanie czysty, jeśli w Syrii będzie się dziać źle, ale też zawsze będzie mógł ponownie wkroczyć i „uratować sytuację”.

Na płaszczyźnie polityczno-dyplomatycznej Moskwa uzyskała jeszcze więcej. Interwencja poprawiła sytuację reżimu Baszara Al-Asada na tyle, że nie grozi mu już upadek, ale też uświadomiła mu zależność od Rosji i jej broni oraz wojska. Moskwa ma niemal pewne gwarancje jeśli chodzi o posiadanie baz w tym kraju, otwierających jej wpływy na Bliski Wschód i basen Morza Śródziemnego.

Su-25 Syria
Fot. mil.ru

Jednocześnie to właśnie Moskwa ma najwięcej narzędzi, aby zagwarantować potencjalne zmiany w syryjskich władzach, łącznie z ewentualnym odsunięciem Asada, które może być wymagane przez Zachód. Niezależnie od tego kto będzie rządził w Damaszku, prędzej przyjmie „dobre rady” z Moskwy niż z Waszyngtonu. Przy tym walcząc z Daesh i wspierając legalny rząd Moskwa osłabiła znacznie siły umiarkowane, przychylne Zachodowi i mogące zagrozić reżimowi na równi z fundamentalistami. Wszystko to pod pretekstem walki z terroryzmem i w sytuacji dla mediów bardziej klarownej, niż lawirowanie Waszyngtonu pomiędzy wspieraniem „umiarkowanych Syryjczyków” i Kurdów przy niezadrażnianiu stosunków z Ankarą oraz Bagdadem. 

Putin po raz kolejny, jak w przypadku Krymu i wschodniej Ukrainy, rozgrywa opinię publiczną i sytuację militarną. O ile na Ukrainie, po początkowym powodzeniu na Krymie dalsze działania na Ukrainie spowodowały wdrożenie sankcji, istotnie osłabiających rosyjską gospodarkę oraz wzmocnienie NATO, o tyle tutaj Kreml może skutecznie i relatywnie niewielkim kosztem może osiągnąć swoje cele, rozszerzając strefy wpływów kosztem USA i UE. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 40
Reklama
PiotrEl
środa, 23 marca 2016, 14:40

Będzie baaaardzo głupio wielu, gdy armia Asada (z pomocą przyjaciół...) odbije Palmirę. Jest tego bardzo bliska. Dwa km zostało. A potem zostaje kawał pustynie - trudny do obrony pod bombami i pociskami oraz przy zerowym udziale osób cywilnych - i stolica Rakka. Tak jak już pisałem - w Syrii jest już w praktyce posprzątane - wynik przesądzony.

yaro
środa, 23 marca 2016, 15:42

no tylko patrzeć kiedy, bo ostatnia drogę zaopatrzeniową już im odcieli

chorąży
środa, 23 marca 2016, 15:28

Pisałem o tym kilkukrotnie, szkoda, ze nie relacjonuje się ostatniej( ważnej ) bitwy w Syrii. Jak wytłumaczy się "przypadkowemu społeczeństwu" ze Palmira została odbita a Ruscy pokażą ogrom zniszczeń i barbarzyństwa jakiego "tam" dopuścili się pupilki E#rdogana . Konkurencja relacjonuje. Nawet o wczorajszej śmierci 17 Syryjskich komandosów piszą ... Panie Witoldzie , czekamy

Berger
wtorek, 22 marca 2016, 21:30

Widzę to dużo prościej. Putin został "kupiony" stabilizacją ceny ropy, by nie dokonywać dalszych ataków na "umiarkowane" siły syryjskie. Dopóki ceny ropy nie będą schodzić poniżej 30$ dopóty Putin nie będzie używać lotnictwa. Rosja de facto ugrzęzła w Syrii i nie jest wstanie wycofać się z niej bez konsekwencji gospodarczych. Rok temu Rosja miała doskonałe kontakty z Turcją i arabami, dziś jest ich wrogiem. Sojusznik Rosji, Teheran. prędzej czy później stanie się konkurentem dla Kremla, swoją polityką eksportową ropy. Putin najwyżej zyskał coś w wymiarze medialnym i taktycznym, jednak na skalę geopolityczną i gospodarczą przegrał. Amerykanie nie chcą by Saudowie i Turcja, całkowicie zrealizowali swoje mocarstwowe koncepcje porządku na Bliskim Wschodzie, dlatego 'sympatyzują" z Rosyjskimi planami. Zagrożenie ze strony Kremla to straszak dzięki któremu Turcja i Saudia będą musiały popierać amerykańskie koncepcje polityczne dotyczące Bliskiego Wschodu.

Geoffrey
środa, 23 marca 2016, 13:00

To jest za niska stawka, żeby USA zgodziły się na stabilizację cen ropy. Ropa jest najsilniejszą bronią USA przeciw Rosji - dużo silniejszą od broni jądrowej, i USA nie odpuszczą, póki Rosja nie odda Krymu. USA nie mogą sobie pozwolić, żeby jakiś kraj - nawet Rosja- ignorował ich gwarancje bezpieczeństwa, bo to wywraca amerykańską politykę wobec Izraela, Korei pd, Japonii itd.

zak77
wtorek, 22 marca 2016, 21:23

Te informacje jak to Putin kogoś rozegrał to byśmy sobie darowali. Dla nas/Polski Rosja oczywiście jest nie do ogarnięcia ale w świecie to państwo żeby cokolwiek utrzymać jak chociażby minimalny przyczółek na bliskim wschodzie jak ten w Syrii to musi sie wspiąć na wyżyny swoich możliwości. Jedyne co robią to punktowo przypominają o swoim istnieniu. USA mogą spokojnie obserwować co robią w Syrii/ odczekają chwile i jak będą chcieli to będzie po ichniemu co nie znaczy oczywiście że dobrze dla świata i regionu. To mniej więcej przypomina sytuacje gdy siedzisz z piwem na werandzie działki i jednego komara ubijesz a za innym nie che ci się nawet kiwnąć palcem. Ukąsi i poleci.

bmk
wtorek, 22 marca 2016, 12:41

W Syrii nie ma "umiarkowanej" lub "demokratycznej" opozycji. Są takie syny "nasze" i takie syny "nie nasze". Nasi sojusznicy usiłują obalić Assada za pomocą muzułmańskich bojówek i lokalnych watażków. Różnica między nimi a ISIS jest taka, że ISIS bezpośrednio nie dostaje broni od naszych sojuszników, inspiruje zamachy u naszych sojuszników, szkoli i wspiera zamachowców. Takie syny "nasze" na razie otwarcie nie gryzą ręki, która ich karmi, ale zrobią to prędzej czy później - vide przykład Afganistanu i "naszych" takich synów z czasów interwencji Sowietów. Z przykrością stwierdzam, że nasi sojusznicy są durniami, którzy nie uczą się na własnych błędach, dlatego są skazani na ich powtarzanie. Innym elementem są Kurdowie i prześladowani chrześcijanie. Ci pierwsi dążą wbrew Turcji i innym państwom regionu do utworzenia własnego państwa, a Ci drudzy usiłują przeżyć. Kurdowie mają znaczenie militarne, natomiast tamtejsi chrześcijanie nie.

piotr
wtorek, 22 marca 2016, 20:34

tego co ja wiem to Putn nigy nie oswidczyl ze calkowicie opuszcza Syrie ,lecz tylko czesciowo ,wiec nie rozumiem tego oburzenia .

syria
wtorek, 22 marca 2016, 12:24

Przeciez konflikt na Ukrainie zapobiegł powiększeniu NATO, zamiast je wzmocnić. Chyba że Autor ma na myśli balast jaki Ukraina mogłaby stanowić dla sojuszu. I o jakim rozszerzeniu strefy wpływów kremla na bliskim wschodzie mowa? Przeciez doszło do zaledwie utrzymania istniejącego przyczółka w Syrii. Nie rozumiem też opisywania całej sytuacji z wycofaniem części kontyngentu jako niespodzianki. Operacja miała określone cele, najważniejszym było zmuszenie "niechętnych" ugrupowań do negocjacji. Z jednej strony autor twierdzi że w skutek intewencji doszło do wzmocnienia pozycji rządu assada a z drugiej że Rosjanom może zależać na jego usunięciu. Cały artykuł jest pełen podobnych niespójności. Miło byłoby zobaczyć tez źródła z jakich korzystał autor (100 maszyn rosyjskiego kontyngentu??) (Dostępne zdjęcia satelitarne portu w Tartus, na przestrzeni dłuższego czasu jak sugeruje artykuł) i na jakich dokładnie ekspertów się powołuje. Bez tego niestety publikacja nie przejawia dużej wartości merytorycznej, ujmując to delikatnie. Najbardziej zdziwiła mnie część którą wtknął już użytkownik Chorąży.

oop
wtorek, 22 marca 2016, 18:20

z tą setka samolotów - to prawdopodobnie policzył 160 i Tu22, które są na stałe w Rosji

Neutral
wtorek, 22 marca 2016, 19:48

"Jak wyjść z Syrii pozostawiając wojska?" To bardzo proste trzeba powtórzyć wychodzenie USA z Grenady, Panamy, Afganistanu, Iraku, Somalii, Syrii itp.

czytelnik
wtorek, 22 marca 2016, 11:52

A dlaczego zdaniem autora muszą być koniecznie zrealizowane względem Syrii plany zachodu. Takie same plany wobec Libii nic dobrego tamtym społeczeństwom nie przyniosły.

rezerwa2012
wtorek, 22 marca 2016, 11:32

o ile tzw. ISIL jest dzieckiem CIA, o tyle wspieranie prze USA i wasali mglistych formacji tzw. "umiarkowanej opozycji" - niewiele się różni od wspierania przez Moskwę tzw. "separatystów" na Ukrainie. PS. Islamiści niejako wpadają w objęcia Ukrainie - gdyż "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", niestety... a to odbije się wkrótce także na Polsce.

spostrzegawczy
wtorek, 22 marca 2016, 18:46

No tak, Rosja "wprowadza w błąd", w przeciwieństwie do USA, które "wyszło z Iraku", tylko zostawiło tam największą na świecie "ambasadę" z 5500 uzbrojonych po zęby "dyplomatami" (rosyjski kontyngent w Syrii liczył ok. 3000 osób). Taka jednostronna propaganda obraża inteligencję czytelników. Zauważyłem, że Rosja najbardziej bulwersuje i oburza Zachód gdy zachowuje się jak USA...

chorąży
wtorek, 22 marca 2016, 10:35

Rozumiem, ze Autor gani prezydenta Obamę i Sekretarza Stanu Kerrego za wspólne z Rosją "wygaszanie konfliktu" ?!?!? A może źle zrozumiałem ? Czy wg. Autora złym jest wspieranie przez USA procesu pokojowego w Syrii ?!?! Poza tym niezły artykuł. " ..Nie wiadomo, dlaczego administracja USA w pewnym sensie wspiera swoim autorytetem tą propagandową akcję Kremla w ramach jakiegoś wspólnego planu „wygaszania” konfliktu w Syrii, z dyplomatycznego wyrachowania, czy z naiwności. .."

dimitris
wtorek, 22 marca 2016, 10:32

Oczywiście, Rosjanie bez wątpienia pozostali. Trudna sytuacja wojskowych greckich i cypryjskich - jak tu cieszyć się, oddychać z dużą ulgą ? ale w żadnym momencie w NATO tego nie okazać ? Gdy Turcja rozpoczyna znów nad Egejskim kolejną rundę dużych, ale zwyczajowych, bardzo tradycyjnych już tu prowokacji. Jakoś nie czytuję o tych okolicznościach w polskich mediach ?

Rocco
wtorek, 22 marca 2016, 17:47

Autor chyba powinien wiedzieć że rakieta 40N6 służy do atakowania wysokolecących i słabo manewrujących celów. Tak więc nie są zagrożeniem dla samolotów startujących z baz (już pomijam możliwość i tak wczesnego wykrycia). Chyba najbardziej skuteczna rakieta używana w systemie S-400 (jeśli chodzi o atak na zwrotne samoloty wojskowe) ma zasięg bodajże 120 km

rakieter
środa, 23 marca 2016, 01:12

Skąd masz takie informacje, że do "słabo manewrujących"? 40N6 to odpalany z ziemi odpowiednik amerykańskiego pocisku AIM-54 Phoenix, w tym aspekcie, że obydwa wykorzystują lot po krzywej balistycznej w początkowej fazie ataku. Rosyjski pocisk po starcie osiąga wysokość ponad 40 kilometrów, później opada na cel, wykorzystując siłę grawitacji. W gęstszych warstwach atmosfery jest w stanie osiągnąć z przyśpieszenia poprzeczne o wartości co najmniej 30G, może więc dosięgnąć dowolnego celu aerodynamicznego, w tym samolotu manewrującego z przyśpieszeniem 9G. Znacznie starszy generacyjnie AIM-54, w czasie konfliktu Irak-Iran, radził sobie nieźle z Migami 21, 23 i 25, albo Mirage F-1, więc nie ma powodu aby sądzić, że wykorzystujący podobną charakterystykę lotu jego współczesny odpowiednik, miałby sobie nie radzić z nowocześniejszymi myśliwcami. To nie Autor, ale ty masz pewne luki w wiedzy na temat wspóczesnych IADS.

orca
wtorek, 22 marca 2016, 17:07

Dla Rosji, Syria to oficialny poligon aby przetestowac nowoczesna bron. Wiadomo, tego na Ukrainie nie mozna zrobic ale dzieki "zaproszeniu" Assada, w Syrii jak najbardziej. Wiec tak zrobili, wyslali, zebrali infirmacjie a teraz beda je analizowac. Po drugie, dzieki temu, Syria teraz zawsze bedzie "wdzieczna" Rosji za "wyzwolenie". Europa wschodnia sie od nich uwolnila wiec czas najwyzszy na nowych " niewolnikow" na bliskim wschodzie. Po trzecie, Syria dla Rosjan jest teraz strategiczna platforma na bliski wschod. Jak beda jakies zamieszki, Rosja sie mobilizuje i atakuje z Syrii. Tylko cos tak przypuszczam ze te Rosyjskie napiecia miesni to nic innego tylko pokaz i zgrywanie chojraka. Graja w dobrego pokera, wyslali wszytko co najlepsze w maksymalnych ilosciach i teraz niech caly swiat sie zastanawia jaka ta Rosja jest naprawde mocna. Czy sie "wyplukala" ze sprzetu nadajacego sie do boju, czy to tylko kropla w morzu. Zwijanie sie z Syrji, dla mnie potwierdza to pierwsze.

yaro
wtorek, 22 marca 2016, 17:47

Zastanawia mnie bardzo czy Polacy kiedyś dorosną do jakiegokolwiek obiektywizmu w stosunku do Rosji, PRL skończył się ponad 25 lat temu a tu dalej czytamy wypowiedzi godnie 1979 roku .....

Ciekawy
środa, 23 marca 2016, 10:19

Czemu baze rosyjską w syrii przechrzcili z Latakia na Chmejmin? W dotychczasowych artykułach wszędzie było Latakia. Po co wprowadzać nową nazwe? Skąd w ogóle ta nazwa i czego?

zen
czwartek, 24 marca 2016, 13:49

Dla mnie Rosja to jak Amber Gold w początkowym etapie swojej działalności. Ogromne działania marketingowe mające stworzyć pozory solidności i potęgi, a jednocześnie ukrywanie słabości by utrzymać się jak najdłużej przy władzy i czerpać z niej korzyści. Działania na Ukrainie czy w Syrii to kosztowna "ucieczka do przodu" mogąca raczej przyspieszyć upadek tej piramidy władzy. Rosji obecnie nie stać na tworzenie odległych baz wojskowych. Mają swoje ogromne terytorium, którego pilnowanie jest znacznie droższe niż innych krajów. Mają problem demograficzny i ogromnego sąsiada Chiny. Niech mi ktos wytłumaczy jakie to korzyści Rosja osiąga dzięki swej obecności w Syrii? Polityczne i propagandowe na pewno. Ale jednocześnie utracili poprawne relacje z Turcją i od zachodu dzieli ich mur państw nieprzyjaznych. Te syryjskie bazy służą tylko i wyłącznie doraźnym celom politycznym i możliwością destabilizowania tego regionu co ma wpływ z kolei na ceny ropy i na problemy z migracją w Europie. Ale nie ma co zapominać, że problemy z cenami ropy potęgujące problemy gospodarcze zmontował Rosji sam Putin swoją polityką. A zatem kolejne kosztowne akcje Putina mające zneutralizować poprzednie błędy. A przeciętny rosjanin za to płaci swoim poziomem życia tylko po to by miec takiego "genialnego" prezydenta. W normalnej demokracji wybrano by nowego prezydenta i problemy w większości same by zniknęły. A Putin będzie rządził do śmierci pogrążając swój kraj.

nikt2
czwartek, 24 marca 2016, 21:47

Syria została zdestabilizowana przez USA/Turcję, zresztą oni nie kryli się z tym (Assad musi odejść). Turcja usilnie zabiega o normalizacje stosunków z Rosją, zresztą ostatnie rozmowy w Teheranie dotyczyły pośrednictwa Iranu w tym procesie. Dzięki obecnosci w Syrii Rosja uchroniła przed likwidacja bazę wojskową, jaka umożliwia im projekcje siły na Morze Śródziemne. Przy okazji uzyskali polityczne korzyści związane z zwycięską kampania w Syrii. Właśnie Al-Assad, Irańczycy i Hezbollah odbijaja ostatnie miasto czyli Palmiry. Prezydent Putin podniósł Rosję z kolan, z militarnych porażek w Afganistanie czy rozpadu ZSRR. Amerykanie "po Wietnamie" też tego mpotrzebowali, Mocarstwa tak mają. W rosji wybrano Prezydenta Putina, tam ich prezydent cieszy sie bardzo dużym poparciem. Nie jeden Europejski przywódca zazdrosci mu poparcia. ps. A na Ukrainie kryzys i ewentualna zmiana Premiera :). Czy To Ciebie nie martwi ?

jan3
środa, 23 marca 2016, 09:28

Skoro Putin aktywnie walczy z Islamistami (może nie tylko, a nawet nie przede wszystkim) to dlaczego Rosja jest wolna od ataków terrorystycznych ISIS? Moim zdaniem Rosje jest dogadana z ISIS. Mają wspólnego wroga USA i UE.

Boruta
czwartek, 24 marca 2016, 15:35

Bo celem ataków jest wywołanie agresji przeciwko muzułmanom w Europie i pchnięcie tych ostatnich w objęcia fanatyków. W Rosji to nie jest potrzebne, bo niechęć do muzułmanów już istnieje (min w robieniu zamachów i przypisywaniu ich Czeczenom wyręczyła ISIS FSB).

racjonalista
środa, 23 marca 2016, 17:52

To jest proste: po zamachu w Hiszpanii ten kraj wycofał się z Iraku... Gdy Jelcyn wycofał się z "Niepodległej Iczkerii" to Czeczenii jeszcze bardziej napadali na sąsiednie kraje i dokonywali jeszcze więcej zamachów. Ale jak nastał Putin to po zamachach nie układał się z terrorystami tylko robił im z dupy jesień średniowiecza i jak trzeba było, to nawet skrajnie nielegalnymi metodami jak wysadzenie w Katarze Jandarbijewewa z synem. Ilu zostało żywych "emirów Kaukazu" odgrażających się Putinowi? Islamiści wiedzą, że Rosja to nie cioty z Belgii czy Holandii, gdzie za zamach grozi najwyżej "dożywocie", czyli maks. 13 lat względnie luksusowego więzienia! I Putin nie dopada tylko bezpośrednich sprawców, ale ich szefów, a ci szefowie chętnie wysyłają do wysadzenia się młodych "męczenników", ale sami, jak Bin Laden, jakoś do raju po męczeńskiej śmierci szybko się nie wybierają! Dlatego mając do wyboru zamach w Moskwie a zamach w Brukseli islamiści wolą to drugie. I do tego Rosjan zastraszyć się nie da - bici Rosjanie nie przepraszają jak Niemcy na klipach z Youtube, którzy przepraszają bijących ich muzułmanów, tylko oddają, a po zamachach robią pogromy muzułmanom w rosyjskich miastach a nie lecą z 3 mld euro żebrać u Ergodana by coś zrobił z muzułmanami!

Big mac
środa, 23 marca 2016, 16:36

To akurat jest proste. Muzułmanie dobrze wiedzą że Rosja nie odpowie zmianą zdjęcia profilowego na Facebooku czy rysunkiem w niszowej gazetce. Rosja od zawsze rozmawiała z terrorystami z pozycji siły, w Libanie porwanych rosjan, po tym jak dawne KGB zaczęło ich szukać po swojemu, odprowadzono pod eskortą do ambasady. Ruscy nie bawią się w prawa człowieka i potrafią wykonać egzekucję na bandytach przed kamerami, tak żeby przesłanie dotarło do wszystkich. To coś jak SAS za czasów Margaret Teacher, wchodzili żeby likwidować terrorystów a nie aresztować ich. Np operacja Nimrod i strzelanie w tył głowy terrorystom którzy się poddali.

PiotrEl
czwartek, 24 marca 2016, 20:31

Wojska rządowe już w centrum Palmiry.

koko
niedziela, 27 marca 2016, 21:07

Skoro nikt Palmyry nie bronił, to dlaczego by nie? Ale to nie wojska rządowe ją zajęły, tylko Irańczycy. Palmyra nie ma żadnego znaczenia operacyjnego, jest bowiem małym miasteczkiem żyjącym z faktu bycia atrakcją turystyczną.

PiotrEl
piątek, 25 marca 2016, 13:29

"Opołczeńcy beduińscy" Sokoły Pustyni :D 600 metrów od Cytadeli w Palmirze.

edi
wtorek, 22 marca 2016, 15:15

Rosja nie stać na takie działania więc będzie udawać że są mocni a tak naprawdę zostawili 3 samoloty i jeden wątpliwej jakości system OPL. Patrioty z Turcji mają tą ruską bazę pod swoim zasięgiem więc jak będzie trzeba to rusek nie wystartuje bo dostanie z rakiety.

Alexis
wtorek, 22 marca 2016, 16:26

No i to jest to co Turcja mogła by zrobić, szkoda że Ukraina też tego nie zrobi. Problem tych dwóch krajów zostałby rozwiązany raz na zawsze przez Moskwę :)

fx
wtorek, 22 marca 2016, 15:11

Rosja ZBANKRUTOWAŁA i już o 10% obcięła wydatki na zbrojenia. Nie stać jej na długotrwały konflikt w Syrii. Każdy dzień to miliony $ których rosyjski budżet nie ma.Rosjanie tracą masę czołgów i wozów pancernych które wysłali do Syrii co widać jak wyposażeni w ppanc TOW z AS rebelianci niemal każdego dnia coś odstrzeliwują. Niedawno T-90 której załoga przeżyła ale cale oprzyrządowanie poszło w piz..u i pancerz jest naruszony. https://www.youtube.com/watch?v=bN1_nMyoYZY

zyzio
wtorek, 22 marca 2016, 15:33

@fx A czy mógłbyś wskazać źródła na podstawie których twierdzisz, że Rosja zbankrutowała ??? Bo agencje ratingowe o tym nie wiedzą jeszcze, a jak jest to pewne, to ja idę "zagrać na giełdę" Czy mógłbyś wskazać źródło Twoich informacji na podstawie których piszesz, że" Rosjanie tracą masę czołgów i wozów pancernych które wysłali do Syrii co widać jak wyposażeni w ppanc TOW z AS rebelianci niemal każdego dnia coś odstrzeliwują...." ? Piszesz, ze "obcięła " wydatki na zbrojenia o 10%, dopisz, że wydatki na "kosmos" o 30% co na tym forum niedawno opisywano :) Na tym forum opisano koszty operacji jakie poniosła Rosja w Syrii Konkurencja opisuje i publikuje zdjęcia "tego" T90 i przed i po trafieniu przez TOW. Tu też zresztą toczyła się dyskusja na ten temat. Reasumując: zlituj się i pomyśl zanim coś publicznie powiesz, coś napiszesz, bo możesz się ośmieszyć, co w tym przypadku akurat się stało.

ZOLLTAR
wtorek, 22 marca 2016, 14:28

Wladyś P. jak zwykle mówi jedno a robi drugie.Ale dał przecież czas żeby się przyzwyczaić.

grundy
wtorek, 22 marca 2016, 22:45

W tej chwili to jest taki militarne wystawianie środkowego palca. To, że zasięg S-400 jest ogromny to nie znaczy, że strzelanie na granicy zasięgu czy w jego połowie jest tak samo efektywne jak powiedzmy w promieniu 50-100km. Równie dobrze można powiedzieć, że baza Chmejmin jest prawie na granicy zasięgu tureckich haubic (parę kilometrów trzeba by wjechać w głąb Syrii, a to są tereny pod kontrolą Turkmenów zatem problem żaden). Ta baza to cierń ale jakby przyszło co do czego to raczej postawiłbym na Turków, że by ją zwyczajnie roznieśli i to bardzo szybko.

yaro
wtorek, 22 marca 2016, 13:44

Podsumować ten artykuł można takim starym polskim powiedzeniem --- " Tak się młuci leszcze" (leszcze to USA z reszta NATO i AS) --- to zrobił właśnie Putin .... kiedyś USA to potrafiło ale ...... nie dokończę :-)

myslacy
środa, 23 marca 2016, 14:48

Och stratedzy wszystkowiedzący, znający odpowiedzi na każde pytanie - czemu was nikt nie słucha. Czemu Putin robi to co chce. Jak ISIS spowodowało katastrofę rosyjskiego Boeinga nad Synajem to nie płakał jak Modgherini tylko odpowiedział tak jak należy - terroryści i umiarkowani terroryści /umiarkowana opozycja/ chowała się ze strachu w piwnicach i sikała po gaciach. W ciągu 3 mc !!!!! /POWTÓRZĘ/ TRZECH MIESIĘCY spowodował że ROZPOCZĄŁ SIĘ PROCES POKOJOWY - czyli rozmowy pomiędzy opozycja i Asadem - a cała UE 2 lata nie mogła tego dokonać. Zabrał się za finanse Daesh , rozwalił cysterny z ropą - a NATO nie chciało bo bało się o środowisko - czy ktoś w to jeszcze wierzy. A teraz pokazał środkowy palec całej UE i NATO - i ma w nosie sankcje - realizuje cele ROSJI - nie innych krajów a ROSJI - tak jak na przywódcę kraju przystało. O "królach" europy i naszych politykach lepiej nie wspominać- bo nie ma o czym. Śmiejecie się z Rosji że uprawia propagandę w mediach - taka propaganda jaką uprawia USA i UE to już wyżyny - blokowanie komentarzy, pokazywanie wybranych zdjęć, pokazywanie i używanie dzieci w propagandzie, przemilczanie wydarzeń. W zasadzie na pytania do polityków kto spowodował chaos w Libii - nabierają wody w usta zaczynają opowiadać o wojnie kultur i inne głupoty - a fakt bombardowania Libii przez Francuzów jakoś przemilczają.

Berger
czwartek, 24 marca 2016, 12:19

Skoro Rosja tak bardzo walczy z Daesh, to dlaczego zamachy IS mają miejsce w Turcji i na Zachodzie, a nie w Rosji? Przecież wg Kremla Turcja nawet wspiera IS i kupuje od niej ropę.

dlatego UE musi upaść
środa, 23 marca 2016, 19:54

Jest gorzej!!! Putin po zamachach w Rosji: "winnych dopadniemy nawet w kiblu"! Przywódcy UE po zamachach w UE: "Trzeba walczyć z nietolerancją i mową nienawiści"! Bez komentarza...

Tweets Defence24