Małe bomby kierowane dla amerykańskiego lotnictwa. Udane kolejne próby

16 lipca 2016, 12:34
Bomby SDB II zintegrowane na samolocie F-16. Fot. Raytheon
Bomby SDB II mają zasięg do 110 km. Fot. Raytheon
Bomby SDB II mają zasięg do 110 km. Fot. Raytheon
Reklama

Amerykańskie siły powietrzne i koncern Raytheon zakończyły kolejną serię testów w locie małych bomb naprowadzanych precyzyjnie SDB II (Small Diameter Bomb II). Uzbrojenie te ma być szczególnie przydatne podczas zwalczania celów w rejonach, gdzie do minimum trzeba ograniczyć straty uboczne.

Testy małych bomb SDB II (GBU-53B)przeprowadzone przez USAF oraz Raytheon dotyczyły dwóch dodatkowych trybów działania: tzw. „ataku Skoordynowanego” (Coordinate Attack) i ataku na cel oświetlony laserem (Laser Illuminated Attack). Było to możliwe ponieważ bomby SDB II mają głowicę naprowadzającą działająca aż w trzech trybach: „niechłodzoną” pracującą w podczerwieni, z aktywnym radarem na fale milimetrowe oraz półaktywną laserową. Co więcej, istnieje możliwość komasowania danych z poszczególnych „podgłowic” co ułatwia klasyfikację celu i wybór tego, który stanowi największe zagrożenie.

W obecnie testowanym trybie „Coordinate Attack” bomba SDB II nakierowuje się na cel za pomocą własnego odbiornika GPS. Taki sposób działania jest szczególnie przydatny podczas atakowania celów stałych lub nieruchomych. Jest on również bezpieczny dla nosiciela, ponieważ nalot można przeprowadzić spoza zasięgu systemów obrony przeciwlotniczej (standoff) – nawet z odległości 110 km (69 mil). W czasie dolotu do celu ataku stosuje się naprowadzanie inercyjne lub z wykorzystaniem GPS.

Bomby SDB II mają zasięg do 110 km. Fot. Raytheon

W trybie „Laser Illuminated Attack” wykorzystuje się półaktywną głowicę laserową. Śledzi ona odbity promień wskaźnika laserowego, którym oznacza się z ziemi lub z powietrza cel ataku.

Według Raytheon bomby SDB II, dzięki trzem głowicom bojowym z trzema trybami naprowadzania są systemem uzbrojenia unikatowym na skalę światową. Dzięki temu mają one możliwość atakowania każdego rodzaju celu (cele statyczne i poruszające się, opancerzone i nieopancerzone), w każdych warunkach atmosferycznych oraz z bezpiecznej odległości. Są one dodatkowo stosunkowo tanie, ponieważ mają kosztować od 130 do 230 tysięcy dolarów.

Bomby SDB II mają zasięg do 110 km. Fot. Raytheon

Tak zaawansowany sposób naprowadzania wymaga jednak sprawdzenia bomb SDB II w najróżniejszych scenariuszach działania. To dlatego właśnie pracuje się nad określonymi trybami pracy, które w sposób optymalny wykorzystają możliwości tego systemu uzbrojenia. Wcześniej oceniono tzw. tryb „normalnego ataku” („Normal Attack”), w którym do wykrywania i klasyfikowania celów stosuje się głowicę naprowadzającą się radiolokacyjnie lub na podczerwień.

Koncern Raytheon zapowiada już kontynuacje testów jeszcze w miesiącach letnich tego roku, tym razem z wykorzystaniem wszystkich trybów pracy („Normal Attack”, „Coordinated Attack” i „Laser Illuminated Attack”). Testowane będzie prawdopodobnie również bezpieczne łącze danych, w które jest wyposażona każda bomba SDB II. Daje to możliwość operatorowi zmiany celu ataku już podczas lotu (np. gdy zostanie on wcześniej zniszczony) lub pozwala na aktualizowanie danych o celu.

Możliwości bojowe oraz zdolność do działania przy bardzo małych stratach ubocznych spowodowały, że amerykański Departament Obrony już uznał bomby SDB II za spełniające wymagania sił zbrojnych USA i zainwestował w ich rozwój ponad 700 milionów dolarów. Początkowo bomby opracowywano głównie z myślą o samolotach F-15 i F-35. Obecnie zamierza się w nie również uzbroić również inne statki powietrzne, np F-16 i drony klasy MALE. Pomogą w tym niewielkie rozmiary bomby, która ma długość 176 cm, średnicę 15-18 cm oraz niewielką masę, wynoszącą 93 kg.

Bomby SDB II zintegrowane na samolocie F-16. Fot. Raytheon

Obecnie, zgodnie z umową podpisaną w czerwcu 2015 r., koncern Raytheon produkuje serię próbną bomb SDB II. Jeżeli wyniki wszystkich testów będą pozytywne, to przewidywane zamówienie docelowe określa się nawet na ponad 17 000 sztuk.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Reklama
Efir
sobota, 16 lipca 2016, 17:15

To jest wielka szansa dla Polski aby rozwinąć coś na kształt taniego Homara. Wystarczy wykorzystać szybującą bombę SDB jako super tani efektor. Ma on tę przewagę że nie leci torem balistycznym, ma małe rozmiary i jest w stanie atakować cel z różnych stron. Wystarczy opracować coś w rodzaju pirotechnicznego startera wynoszącego bombę na wysokość zrzutu. Zasięg ponad 100km pozwoli razić cele na obszarze Obwodu. Wykorzystywanie F16 do tego celu jest z powodu obecności S400 w Obwodzie samobójstwem.

wer
niedziela, 1 stycznia 2017, 18:03

Firma Boeing opracowała takie rozwiązanie dla bomby SDB I - artyleryjski pocisk kal. 227 mm. GMLRS - zamiast głowicy bojowej posiada umieszczoną wewnątrz Bombę SDB I którą pocisk wynosi na odpowiednią wysokość i bomba z tej wysokości sama szybuje do celu. Pocisk jest wystrzeliwany z wyrzutni HIMARS i MLRS.

rcicho
niedziela, 17 lipca 2016, 08:47

Fajna broń jak się ma panowanie w powietrzu gdy wróg nie ma lotnictwa, obrony plot i w miare precyzyjnej broni rakietowej. Wówczas można sobie dowoli latać i likwidować wroga z powietrza. W przypadku wojny rosyjsko-polskiej nasze bazy lotnicze zostaną calkowicie zniszczone w pierwszych minutach konfliktu a nasze F-16 być może w części zdąrzą się ewakuować do Niemiec czy Czech.

gnom
niedziela, 17 lipca 2016, 08:48

Już jest coś takiego testowane - Ground-launched SDB. SAAB się tym bawi.

wit
niedziela, 17 lipca 2016, 08:17

Tanie? "mają kosztować od 130 do 230 tysięcy dolarów"

Lotnik
poniedziałek, 18 lipca 2016, 09:18

Zatem, czas Panowie z PGZ zająć się polską Piranią, bo przegapimy kolejną szansę dla naszego przemyslu zbrojeniowego. Panie prof Kubryński ,ruszyć tych pijarowców z PGZ i przekazać im projekt wstępny Piranii, niech pokażą na co ich stać !!

Tweets Defence24